Łamanie przepisów dla dobra innych (?!)

02.09.09, 22:59
Najeżdżanie na wysepki, przecinanie linii ciągłych itp. kojarzą się z egoizmem i lekceważeniem innych.

Ja to też czasami robię, ale dla ... dobra innych (?!)

Na filmie widać, jak celowo wjeżdżam na wysepkę, by umożliwić innym jazdę prosto w czasie, gdy ja czekam na skręt w lewo.

Jeśli ktoś twierdzi, że ZAWSZE przestrzega przepisów, to albo mu nie wierzę, albo się go boję...
    • tiges_wiz Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 02.09.09, 23:26
      ciekawe ze z drugiej strony wydzielili pas do skretu w lewo
      • mejson.e Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 03.09.09, 00:28
        tiges_wiz napisał:

        > ciekawe ze z drugiej strony wydzielili pas do skretu w lewo

        Pewnie z tej strony chcieli zapewnić pieszym azyl na przejściu.
        • tiges_wiz Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 10:32
          tylko po co azyl w dzien na sterowanym skrzyzowaniu?
          w nocy jak nie ma ruchu tez jest zbedny
    • krzychbe Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 10:22
      Idę pieszo. Zbliżam się do przejścia ze światłami na żądanie, z którego chcę
      skorzystać. Zielone dla samochodów, czerwone dla mnie. Ruch niewielki,
      nadjeżdżające samochody daleko, innych pieszych w okolicy przejścia brak. Mam do
      wyboru:

      1. Być ortodoksyjny, nacisnąć guzik, POCZEKAĆ, przejść na zielonym. W tym czasie
      samochody dojada do przejścia i POCZEKAJĄ na swoje zielone. Zatem ja poczekam,
      aby i oni mogli poczekać. Za to zgodnie z prawem.

      2. Przejść na czerwonym, w wyniku czego oszczędzam czas swój, kierowców i
      odrobinę prądu dla miasta :) Za to łamiąc prawo.

      W takiej sytuacji wybieram opcję 2, ale:
      - jeśli zostanę przejechany, nie mam do nikogo pretensji
      - jeśli zmuszę kogoś do hamowania, nie kłócę się, a przepraszam.

      K.
      • jureek Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 10:30
        Kurcze, nie przeczytałem Twojego posta. Niepotrzebnie jeszcze raz to samo napisałem.
        Jura
        • kozak-na-koniu Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 10:41
          ...A w Berlinie jak piesi mają czerwone - to stoją...:)))
          • jureek Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 11:25
            kozak-na-koniu napisał:

            > ...A w Berlinie jak piesi mają czerwone - to stoją...:)))

            Nieprawda. Samochody owszem stoją, ale piesi przechodzą na czerwonym, jak nic
            nie jedzie. To jakieś legendy o tym niemieckim zdyscyplinowaniu. To bardziej
            zdrowy rozsądek niż wymuszona dyscyplina.
            Jura
            • sokolasty Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 15:17
              Kiedyś - po chwili zastanowienia się - przeszedłem na czerwonym przez
              zamkniętą przecznicę głównej ulicy Berlina w przytomności Frau
              Polizistin. Powiedziała po swojemu:

              - Tak tak, jest czerwone.

              Chociaż mandatu nie wlepiła.
            • hanni Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 15:50
              jureek napisał:

              > Nieprawda. Samochody owszem stoją, ale piesi przechodzą na
              > czerwonym, jak nic nie jedzie.

              W dzien, gdy jest wiekszy ruch i zwlaszcza gdy jest ryzyko "dania przykladu"
              dzieciom" to raczej rzadkosc.

    • jureek Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 10:28
      Jako pieszy na przejściach sterowanych światłami, gdy nic nie jedzie (i dzieci
      nie widzą), celowo przechodzę na czerwonym. Żeby przejść zgodnie z przepisami
      musiałbym nacisnąć przycisk i poczekać na zielone. Zanim zielone by się zapaliło
      mogłyby nadjechać samochody i niepotrzebnie musiałyby czekać, żeby mnie
      przepuścić. A jak przejdę na czerwonym, to ani ja nie muszę czekać, ani ruchu
      samochodów nie zatrzymuję.
      Jura
      • kozak-na-koniu Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 10:38
        "Jako kierowca na przejściach i skrzyżowaniach sterowanych
        światłami, gdy nic nie jedzie (i dzieci nie widzą), celowo
        przejeżdżam na czerwonym. Żeby przejechać zgodnie z przepisami
        musiałbym poczekać na zielone. Kiedy zielone by się zapaliło,
        mogłyby nadjechać inne pojazdy albo piesi i niepotrzebnie musiałyby
        czekać, żeby mnie przepuścić. A jak przejadę na czerwonym, to ani ja
        nie muszę czekać, ani ruchu nie zatrzymuję. Poza tym, jak
        przypadkiem kogoś walnę, to przecież będzie moja wina i do nikogo
        nie będę mógł mieć pretensji. Sytuacja oczywiście teoretyczna, gdyż
        ja zawsze zgodnie z przepisami, bo nigdy nie przekraczam
        prędkości.":)))
        • jureek Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 10:56
          Widzę, że zaczynasz dopierniczać się dla samego dopierniczania. Zadałeś sobie
          chociaż trud zrozumienia tego, co napisałem?
          Jura
          • kozak-na-koniu Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 10:58
            Zadałem. Zadałem sobie także trud pokazania Ci tak zwanej "drugiej
            strony medalu". Jak to się ma do stale przez Ciebie propagowanej
            kultury oraz przestrzegania przepisów, komentował nie będę.
            • jureek Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 11:20
              kozak-na-koniu napisał:

              > Zadałem. Zadałem sobie także trud pokazania Ci tak zwanej "drugiej
              > strony medalu". Jak to się ma do stale przez Ciebie propagowanej
              > kultury oraz przestrzegania przepisów, komentował nie będę.

              Jak się ma do przestrzegania przepisów? Napisałem przecież, że świadomie przepis
              łamię. Tak się ma.
              Co do kultury, to ciekaw jestem, co masz do zarzucenia w tym zakresie. Zauważ,
              że nie dlatego przechodzę na czerwonym, żeby sobie ułatwić życie (jestem
              człowiekiem z zasady nigdzie się niespieszącym), lecz przede wszystkim dlatego,
              by niepotrzebnie nie zatrzymywać ruchu pojazdów.
              Jeśli chodzi o druga stronę medalu, to doszukujesz się symetrii, tam gdzie
              symetrii nie ma. Widać bardzo przesiąkłeś socjalistycznymi ideałami
              równościowymi. Tymaczasem na drodze (i w życiu) wcale nie wszyscy są równi.
              Można więcej wymagać od tego, kto potencjalnie większą krzywdę może zrobić.
              Dlatego wymagania stawiane kierowcom autobusów, czy pojazdów przewożących
              materiały niebezpieczne są inne, niż te stawiane np. rowerzystom. Według Ciebie
              jest to niesprawiedliwe, a według mnie racjonalne. Im bardziej śmiercionośna
              broń w ręku, tym więcej można wymagać. Dlatego jako pieszy pozwalam sobie
              zignorować czerwone, jeśli nic nie jedzie (i dzieci nie widzą), ale jako
              kierowca świateł nie ignoruję (no chyba żeby jakaś wyjątkowa sytuacja typu
              ratowanie zdrowia lub życia tego wymagała).
              Jura
              • kozak-na-koniu Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 11:27
                jureek napisał:

                > Jeśli chodzi o druga stronę medalu, to doszukujesz się symetrii,
                tam gdzie
                > symetrii nie ma. Widać bardzo przesiąkłeś socjalistycznymi ideałami
                > równościowymi. Tymaczasem na drodze (i w życiu) wcale nie wszyscy
                są równi.

                W świetle prawa wszyscy są równi. Socjalistyczne myślenie polega na
                dopuszczaniu istnienia "równych" i "równiejszych". To, że kierowcy
                autobusu stawia się inne wymagania a pieszemu inne wynika z innych
                przyczyn.
                PS Mnie też zdarza się przechodzić na czerwonym, a nawet poza
                przejściami.:P
                • jureek Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 11:35
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > To, że kierowcy
                  > autobusu stawia się inne wymagania a pieszemu inne wynika z innych
                  > przyczyn.

                  Z jakich? Nie z takich, jakie wyżej podałem? Że im bardziej śmiercionośne
                  narzędzie, tym większa odpowiedzialność?
                  Jura
                  • kozak-na-koniu Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 12:29
                    Mylisz pojęcia. Co innego odpowiedzialność, co innego wymagania
                    dotyczące zawodowych kierowców, pilotów, maszynistów itd.. Poza tym,
                    zasady zachowania na drodze są ściśle określone i w równym stopniu
                    obowiązują wszystkich. Że egzekwuje się tylko wybrane przepisy - to
                    już zupełnie inna sprawa.
                    • jureek Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 13:01
                      Naprawdę uważasz, że taki sam mandat się należy kierowcy autobusu z niesprawnymi
                      hamulcami wiozącego dzieci na kolonie i rowerzyście jadącemu w dzień góralem bez
                      zamontowanego oświetlenia? No bo przecież przepisy dotyczące sprawności
                      technicznej pojazdu "są ściśle określone i w równym stopniu obowiązują wszystkich".
                      Jura
                      • kozak-na-koniu Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 13:18
                        To zależy od okoliczności. Uważasz, że gdyby autobus nie wiózł
                        dzieci, to mandat powinien być niższy, a jeśli rzeczony rowerzysta
                        szaleje góralem bez hamulców (dlaczego porównujesz brak hamulców w
                        autobusie z brakiem światła w rowerze? Na siłę tworzysz argumenty?)
                        na pełnym spacerowiczów turystycznym szlaku - jeszcze niższy? Co w
                        ogóle jedno ma do drugiego? Tak samo, jak są wykroczenia różnej
                        wagi, działa też tak zwana gradacja kar. Poza tym, obowiązuje
                        także "taryfikator mandatów":

                        policja.pl/download.php?s=1&id=35951
            • hanni Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 15:45
              kozak-na-koniu napisał:

              > Zadałem.

              Zadales, tyle ze jak zwykle bezowocnie.

              Rozumiesz co to znaczy "gdy nic nie jedzie (i dzieci
              nie widzą)"? Gdybys rozumial, nie pisalbys takich bredni, jak napisales.

              Komu i jak jurek moze swoim zachowaniem w tej sytuacji zagrozic lub zaszkodzic?
              • kozak-na-koniu Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 21:02
                Zakochaliście się, towarzyszu, czy tak Wam zalazłem za skórę, że
                macie senne koszmary? Może by tak odpisać z sensem?
      • emes-nju Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 11:11
        jureek napisał:

        > Jako pieszy na przejściach sterowanych światłami, gdy nic nie
        > jedzie (i dzieci nie widzą), celowo przechodzę na czerwonym.

        To tak jak ja.

        W drodze z domu do sklepu przechodze przez dwujezdniowke po czyms
        takim. Od nacisniecia guzika, do zapalenia sie zielonego, mija
        zwykle tyle czasu, ze zdarzylbym chyba zrobic zakupy ;-)

        Ale nie w tym problem. Problem w tym, ze to przejscie zasluzylo na
        swiatla jak na "mojej" ulicy byl duzy, korkujacy sie ruch. Po
        wybudowaniu Trasy Siekierkowskiej, ruch zrobil sie lokalny i raczej
        maly. Poza tym, w malej odleglosci od tego przejscia sa
        skrzyzowania, ktore zatrzymuja ruch kolowy tak, ze nie ma
        najmniejszego problemu z przejsciem.

        I na koniec. Nie wiem dlaczego, ale ZAWSZE jak obserwuje zmiane
        swiatel (jak widze, ze ktos juz nacisnal, to czekam), ze zloscia
        widze jak czerwone dla samochodow zapala sie precyzyjnie wtedy, gdy
        akurat ruszaja z pobliskiego skrzyzowania - zielone dla aut jest
        wtedy, gdy nic nie jedzie :-/

        Az nie chce mi sie wierzyc w celowe dzialanie...

        Juz mialem tam konflikt z waaaadza. Panowie byli pieszo wiec sobie
        pogadalismy po tym, jak zaproponowalem, ze jak juz raz mnie zlapali
        i chca ukarac, to zeby mi ABONAMENT zalatwili, bo nie zamierzam
        naciskac guzika ;-) Zapytali dlaczego, wiec im zademonstrowalem. Na
        trzy demonstracje, trzy trafione :-D

        Oswiadczyli, ze nic nie widzieli, ale kazali uwazac - jak zawsze w
        miejscach zle zorganizowanych, nie na moje bezpieczenstwo, a na
        karzaca reke waaadzy...
        • jureek Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 11:23
          emes-nju napisał:

          > Juz mialem tam konflikt z waaaadza. Panowie byli pieszo wiec sobie
          > pogadalismy po tym, jak zaproponowalem, ze jak juz raz mnie zlapali
          > i chca ukarac, to zeby mi ABONAMENT zalatwili, bo nie zamierzam
          > naciskac guzika ;-) Zapytali dlaczego, wiec im zademonstrowalem. Na
          > trzy demonstracje, trzy trafione :-D
          >
          > Oswiadczyli, ze nic nie widzieli, ale kazali uwazac - jak zawsze w
          > miejscach zle zorganizowanych, nie na moje bezpieczenstwo, a na
          > karzaca reke waaadzy...

          Ja takie rzeczy robię często na oczach policjantów, ale nigdy nawet nie zwrócili
          mi uwagi.
          Widocznie nie muszą się dowartościowywać.
          Jura
          • emes-nju Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 13:30
            jureek napisał:

            > Ja takie rzeczy robię często na oczach policjantów, ale nigdy
            > nawet nie zwrócili mi uwagi.
            > Widocznie nie muszą się dowartościowywać.

            Piszesz o niemieckich, prawda? (Byc moze tez o polskich, ale raczej
            kladlbym to na karb zwyklego lenistwa - wola tego "nie zauwazyc", bo
            za maly "utarg")

            Poza tym to chyba nie dowartosciowywanie, a palaca, pamietajaca
            jeszcze batiuszke cara, potrzeba udowadniania kto ma zawsze racje.
            Oczywiscie waaaadza.

            Waaaadza moze popelnic najwiekszy kretynizm, ktorego potem ofiarnie
            strzec bedzie jej umundurowany przedstawiciel. I choc wydawaloby
            sie, ze racjonalniej byloby ten kretynizm cichutko usunac, to "sie
            nie da" - usuniecie oznaczaloby przyznanie sie do bledu! A na to
            waaadza pozwolic sobie nie moze ;-P

            Bardzo wymownym przykladem obrazujacym to, co pisze jest to, czym w
            zasadzie skonczyly sie bunczuczne zapewnienia gdaki, ze skontroluja
            i zmienia. Skontrolowali, ale prawie nie zmienili (co stoi w jawnej
            sprzecznosci z kiedys publikowanymi policyjnymi raportami z
            przegladu drog - tam czarno na bialym mozna bylo poczytac o drogowym
            ugorze do zagospodarowania), bo to oznaczaloby, ze ktos popelnil
            blad/bledy, a to moze skutkowac tym, ze nieomylna we wlasnym
            mniemaniu waaadza poczulaby sie zle. Lepiej nic nie zmieniac i
            postawic nowy fotoradar, zeby skutecznie udowadnial kto ma racje.
    • emes-nju I kto tu jest piratem? 04.09.09, 10:57
      Mejson, ktory swiadomie wjezdza na "niezbyt szczesliwie" (zeby nie
      napisac idiotycznie) umieszona wysepke, czy ten, ktory calkiem
      bezmyslnie i bez potrzeby ja na jezdni nasmarowal?

      Kto placi za czyjas bezmyslnosc, wiem. Nie musze pytac :-/
    • nazimno "Dla dobra innych" przepisy narusza tylko... 04.09.09, 11:00
      moralicja.

      Przyklad?

      Dowolny film z "poscigu pirata drogowego" nakrecony policyjna
      kamera. Gdyby normalny kierowca zrobil to samo, to by go
      "rozdeptali" mandatami, zabraniem PJ, sadem grodzkim.

    • edek40 Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 11:36
      > Jeśli ktoś twierdzi, że ZAWSZE przestrzega przepisów, to albo mu nie wierzę,
      > albo się go boję...

      To mamy podobnie.

      Najgorsze jest to, ze do racjonalnych zachowan zmusza nierzadko absolutna
      bezmyslnosc "specjalistow" od organizacji ruchu. Jednym tchem jestem w stanie
      wymienic w Warszawie miejsca, gdzie lamanie przepisow nie zagraza
      bezpieczenstwu, a idealnie odkorkowuje ruch. O ile wjazdu na poznozoltym, bo
      debil od swiatel nie byl laskaw policzyc "zapotrzebowania" o konkretnych
      godzinach i z konkretnych kierunkow absolutnie nie popieram, to popieram
      tluczenie szyb w urzedzie, aby "ustawiacze" poznali takie zjawisko jak swieze
      powietrze, co nie jest im raczej znane, a mapa z reguly ma specyficzny zapaszek
      magazynu map. Mam zas silnie ambiwalentne uczucia do lamania nakazow
      kierunkowych namalowanych na jezdni. Tu "tfurczosc" nie zna granic debilizmu.
      Spiesze doniesc, ze jestem tym frajerem, ktory jednak stosuje sie do
      rozmalowania, ale jakos nie potrafie negatywnie oceniac tych, ktorzy "naginaja"
      przepisy.
      • sokolasty Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 20:32
        Jednym tchem jestem w stanie
        wymienic w Warszawie miejsca, gdzie lamanie przepisow nie zagraza
        bezpieczenstwu, a idealnie odkorkowuje ruch.


        Byle skrzyżowanie w prawo z sygnalizatorem. Znak "Ustąp pierwszeństwa" często
        wystarczy. Na jakiejś tam części skrzyżowań kierowcy jadący w prawo i idący w
        poprzek ich drogi piesi mają zielone jednocześnie.
    • wichura Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 04.09.09, 15:48
      Nie bój, nie bój... zbudują wysepkę to skończy Ci się to
      piracenie ;))
    • 1realista Re: Łamanie przepisów dla dobra innych (?!) 05.09.09, 07:58
      Generalnie też bywam elastyczny. Jednak w dokładnie takich przypadkach kiedy wysepka ( z pasów )jest z przejściem to sie na nią nie wpycham.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja