mejson.e
06.09.09, 23:13
Nasz domyślny, średni rytm jazdy bywa czasami zakłócany przez użytkowników drogi wykonujących zaskakujące manewry albo jadących czy rozpędzających się dużo wolniej niż można.
Nie chodzi mi tu o nakłanianie do przekraczania dozwolonej prędkości czy do wyścigowego przyspieszania, ale do licha nie powinno rozpędzać się samochodem do pięćdziesiątki przez kilkanaście sekund, przysypiać przy zmianie świateł, snuć sie trzydziestką przy oganiczeniu do pięćdziesięciu, wyprzedzać jednego samochodu osobowego przez kilkadziesiąt sekund, zapominać o kierunkowskazach czy wyjezdżać komuś przed nosem tylko po to, by za chwilę skręcić czy zaparkować.
Kogo nie irytują taki epizody?
Jasne - nie można pędzić, trzeba dać sobie miejsce i czas na bezpieczną reakcję.
Ale nie zapominajmy o innych i nie bujajmy w obłokach, tylko pamiętajmy, czym skutkuje nasze zachowanie.
Kilka gapiowsko pokonanych skrzyżowań, rozpędzanie sie jak w rajdzie o kropelce, nieczytelne manewry nie tylko niepotrzebnie tamują i tak już przeciążone drogi, to jeszcze na dodatek irytują tych, którzy chcieliby w miarę normalnie dojechać do celu.
Dopóki nie dorobimy się sieci autostrad i obwodnic, to ruch tranzytowy bedzie mieszał się z lokalnym i bedzie hamowany przez lokalne gapiostwo i niespieszność.
Nie dokładajmy do pieca, jeśli ciśnienie w kotle dochodzi do krytycznego.
Szanujmy siebie nawzajem.