koelscher
20.02.10, 12:31
Debatujac o naduzyciach / gwaltach seksualnych, zwlaszcza wobec dzieci, musimy
pamietac o trzech - przynajmniej - rzeczach:
1)
Tzw. moralnosc nie jest niczym danym "raz na zawsze".
Dla przykladu: Berlin lat dwudziestych byl niewatpliwie duzo bardziej
"rozwiazly", lub - jak kto woli- tolerancyjny (takze wobec homoseksualizmu,
ale nie tylko) od Berlina w koncu lat piecdziesiatych, czyl 2 generacja pozniej.
2)
Nikt nie rodzi sie z "moralnoscia", choc niektorzy, zwalszcza glosiciele
ius naturale, czyli tzw. prawa naturalnego tak po czesci utrzymuja. Co
uznajemy za moralne, a co nie - jest w ogromnym stopniu determinowane tym, co
zwyklo sie nazywac "wychowaniem".
3)
Percecja jakiegos dzialania jako gwalt / przemoc jest rzecza w najwyzszym
stopniu osobista. Lub - jak mawiaja madrzy lekarze: tylko i wylacznie pacjent
wie, jak mocny odczuwany przez niego bol.
Sadze, ze dykusja moglaby byc nieco bardziej merytoryczna, gdybysmy chcieli o
tych - moim zdaniem podstawowych - prawdach pamietac...
k-r