Dodaj do ulubionych

Szwedzi są gorsi, aniżeli niemieckie JUGENDAMTY

21.07.08, 15:50


Polacy przeżywają tu szok kulturowy.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5474652,Zabrali_nam_dzieci_za_klapsa.html
×××××××××××××××××××××××
Szwedzi są gorsi, aniżeli niemieckie JUGENDAMTY

Trzeba by im przypomnieć jak to było pod Częstochową!

A kto w Częstochowie zbezcześcił

Matkę Boską Częstochowską?

Zapomnieli już?

Nawał Szwedzki nic im nie mówi? Hę?


Szwedzi nie tolerują klapsów

Mecenas Jerzy Misiowiec od 30 lat pracuje w Sztokholmie: - Sprawa Wolskich jest typowa. Polacy przeżywają tu szok kulturowy. W całej Skandynawii bicie dzieci jest zakazane i traktowane jak przestępstwo. Nie toleruje się nawet klapsów. Nam się wydaje , że klepnięcie w pupę jest niewinne, a w Szwecji za to staje się przed sądem.

tiny.pl/291b
Obserwuj wątek
    • konrad-walenrod Tu jest cała prawda o Szwedach! I ich metodach! 21.07.08, 16:08


      Niech Szwedzi najpierw zapłacą odszkodowanie za Częstochowę, nim zabiorą się za gnębienie polskich rodziców!

      A co zajebani Szwedzi mają do polskich metod wychowawczych? Hę?

      Obstrzał artyleryjski.

      Muller rozstawił w trzech miejscach działa artyleryjskie. Kazał natychmiast przystąpić do ostrzeliwania klasztoru.
      Grad pocisków i kul ognistych zaczął padać na kościół i klasztor.
      Niektóre kule obwinięte były w konopiami i oblane były żywicą i smołą, które miały spowodować pożar. Na dachach znajdowali się jednak we dnie i w nocy strażacy, którzy natychmiast na spadające pociski rzucali mokre szmaty albo spychali je żerdziami.
      Obstrzał klasztoru trwał bez przerwy we dnie i w nocy przez trzy doby. Mimo to na Jasnej Górze nie wybuchnął ani jeden groźny pożar.
      Aby dodać otuchy załodze, zakonnikom i rodzinom szlacheckim, które tutaj szukały ratunku, ojciec Kordecki kazał na szczycie wieży wygrywać orkiestrze i śpiewać pieśni maryjne.
      Melodia tych pieśni i śpiew uspokajał w wielkiej mierze załogę, a budził jeszcze większą zaciętość u Szwedów, którzy sądzili, że zakonnicy w ten sposób naigrawają się z nich i ich potęgi.
      Kiedy Muller przekonał się, że dotychczasowe środki walki nie są wystarczające do zdobycia Jasnej Góry, wysłał list do naczelnego wodza wojsk szwedzkich, aby mu przysłał działa do tłuczenia murów obronnych i więcej wojska.
      Równocześnie kazał podminować mury klasztoru. Okazało się jednak , ze skała, na której stał klasztor, jest zbyt twarda, aby ją rozłupać i założyć miny.

      Tu jest cała prawda o Szwedach!

      I ich metodach!

      www.sciaga.pl/tekst/51586-52-najazd_szwedow_na_jasna_gore
      • konrad-walenrod Bardziej płakałem aniżeli w kościele na Wielkanoc. 22.07.08, 17:55

        jestem_czeresniak napisał:

        nasuwa mi sie pytanie, mialas jakies negatywne doswiadczenia z
        jugendamtem?
        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

        Mój drogi Czereśniak!

        Ty tu na tam forumie jeszcze nie masz stażu.

        Pokartkuj trochę nazad, z rok albo i dwa.

        Znajdz: Faszystowskie metody Jugendamtów.

        Jugendamty zabroniły Polakowi rozmawiać z własnym dzieckiem po polsku!

        Ale Polak walczył jak lew o swoje dziecko!

        Kazał się ukrzyżować jak Chrystus, nasz Pan.

        I szli tak ulicami jakiegoś dużego niemieckiego miasta.

        Z tego Ukrzyżowania powstał nawet film.

        You Tub.

        Bardzo dobrze zrobiony.

        Bardziej płakałem aniżeli w kościele na Wielkanoc.

        Ten film jest musem!
              • konrad-walenrod Elegia o śmierci Ludwika Waryńskiego 22.07.08, 22:47
                jestem_czeresniak napisał:

                > mam pytanie z innej beczki, ile czasu spedzasz przy kompi?
                > jezeli to zbyt osobiste pytanie to zignoruj smile
                ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

                Ludzie, którzy mają do spełnienia misją, nie patrzą na zegarek!
                Oni żyją dla sprawy!

                Elegia o śmierci Ludwika Waryńskiego

                Jeżeli nie lękasz się pieśni,
                stłumionej, złowrogiej i głuchej,
                gdy serce masz męża i jeśli
                pieśń kochasz swobodną posłuchaj.

                Szeroka, szeroka jest ziemia,
                gdy myślą ogarnąć ją lotną,
                szeroko po ziemi więzienia,
                głęboka w więzieniu samotność.

                Już dziąsła przeżarte szkorbutem,
                już nogi spuchnięte i martwe,
                już koniec, już płuca wyplute -
                lecz palą się oczy otwarte.

                Poranek marcowy. Jak cicho.
                Jak dziwna się jasność otwiera.
                I tylko tak ciężko oddychać,
                i tylko tak trudno umierać.

                Posępny jak mur Szliselburga,
                głęboki jak dno owej ciszy,
                zza krat, z więziennego podwórka
                dobiega go śpiew towarzyszy.

                I słucha Waryński, lecz nie wie,
                że cienie się w celi zbierają,
                powtarza jak niegdyś w Genewie:
                Kochani... ja muszę do kraju...

                Do Łodzi, Zagłębia, Warszawy
                powrócę zawzięty, uparty...
                ja muszę... do kraju, do sprawy,
                do mas, do roboty, do partii...

                ja muszę... I śpiew się urywa,
                i myśli urywa się pasmo.
                Ta twarz już woskowa, nieżywa,
                lecz oczy otwarte nie gasną.

                Gdzieś w górze, krzykliwy i czarny,
                rój ptactwa rozsypał się w szereg,
                jak czcionki w podziemnej drukarni,
                gdy nocą składali we czterech...
                Fabryka Lilpopa... róg Złotej...
                Żurawia... adresy się mylą...
                robota... tak, wiele roboty...
                i jeszcze dziesiąty pawilon...

                Ach, płuca wyplute nie bolą,
                śmierć w szparę judasza zaziera,
                z ogromną tęsknotą i wolą
                tak trudno lat siedem umierać.

                Wypalą się oczy do końca,
                a kiedy zabraknie płomienia,
                niech myśl, ta pochodnia płonąca,
                podpali kamienie więzienia!

                Raz jeszcze się dźwignął na boku:
                - Ja muszę... tam na mnie czekają...
                i upadł w ostatnim krwotoku,
                i skonał. I wrócił do kraju.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka