mk271
14.04.08, 09:33
Muszę powiedzieć że u mnie nie wygląda to za ciekawie. Na początku było
nsuper jednak teraz sama już nie wiem czy to ja jestem jakaś nie poskłądana
czy sobie moze faktycznie nie potrafie poradzićć? Mam dwójeczkę wspaniałych 11
miesięcznych synków ( bliźniaki), od stycznia wróciłam do pracy na pełny etat
( codziennie wstaje ok 5 rano), jedyne czego nie robię to nie gotuję obiadów
(mąż je w pracy). Jednak praktycznie codziennie słyszę że jestem nie
poskładana, że nie potrafie zając sie domem i dziećmi, bo w domu ciągle
bałagan ( sprzątam wtedy kiedy dzieci śpią - co jak wróce z pracy już
siepraktycznie nie zdarza, a poza tym wolę z nimi spędzić czas. W sobotę mąż
już całkiem przegiął - wrócił po południu do domu i od progu że pewnie nie ma
obiadu itp... owszem obiada był tzn prawie - nie było tylko makaronu, któego
nie miałam w domu i czekałąm aż ktoś przyjdzie zeby go kupić ( bo nie mam
zamiaru dzieci zostawiać samych w domu i chodzić na zakupy, a że lało cały
dzień o spacerku nie było mowy bo folii do wózka nie mamy). Nastały wiec o ten
głupi obiad cich dni, ja szczerze powedziawszy mam dość jego zachowania.
wszelkie próby zostawienia go samego z dziecmi nie zdają egzaminu bo zaraz
dzwoni po swoich rodziców