Dodaj do ulubionych

akcent i "r" niemieckie

IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.05, 16:17
mam 17 lat podwójne obywatelstwo.czy gdybym wyjechal do deutschów na studia -
4 lata mowilbym jak niemiec(inni nie optrafiliby rozpoznac ze nie jestem
urodzony w niemczech??.
Obserwuj wątek
    • misspigy Re: akcent i "r" niemieckie 26.05.05, 20:00
      znalam takiego jednego ... tez mial podwojne obywatelstwo a na imię Rafał ...
      na 3 - cim roku studiów (germanistyki nota bene) nasz kolega zmienił się w ...
      Raphaela z akcentem i niemieckim "r" - żenada że tak powiem
        • Gość: ludek Re: akcent i "r" niemieckie IP: *.adsl.hansenet.de 26.05.05, 21:19
          zgadza sie ,z autopsji wiem ze moi PL rodacy mi to "wypominaja"choc ja tego u
          siebie nie zauwazam ,ale trzymajac sie tematu to "tutejsi" poparu zdaniach
          zauwaza ze nie jestem "rodowity" ,aczkolwiek ich proby zgadniecia moich korzeni
          "laduja na manowcach" gdzies w Holandii albo Kroacji.W wypadku mojego dziecka
          urodzonego juz tutaj nie ma problemu ze slowianskimi nalecialosciam poniewaz od
          urodzenia mowi po niemiecku ,ale (niestety) jak jestesmy w Polsce to nasi
          znajomi zauwazaja twardy akcent u szczeniaka ;( mimo moich wysilkow w kwestii
          zachowania czystosci polskiego.

          Co do posiadania "powojnego obywatelstwa" i wplywie tegoz na wymowe czy tez
          lingwistyczne predystynacje z tytulu owegoz, to wystarczajaco ironicznie i
          trafnie wypowiedzieli sie inni uzytkownicy he he
        • Gość: ludek Re: akcent i "r" niemieckie IP: *.dip.t-dialin.net 27.05.05, 19:34
          nie chodzi o "r" tylko.Problemem jest akcent slowianski na przedostatniej sylabie!
          co do regionalizmow to sie zgadza ,ja nawet potrafie wychwycic z jakiego regionu
          pochodza moi niemieccy koledzy na podstawie "nalecialosci"A Szwajcarzy maja
          wspaniale gardlowe "hrr" nie do pomylenia z rolujacym polskim "rrrrrrr" :)
          • Gość: Pippi Re: akcent i "r" niemieckie IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.05, 19:52
            Gość portalu: ludek napisał(a):

            > .... ,ja nawet potrafie wychwycic z jakiego regionu
            > pochodza moi ........ na podstawie "nalecialosci" ...

            "nalecialosci" hmmm? - der Staub meinst du ja!!
            Ach, ludek, stolze ludek! Also, uns verbleibt nichts anders als dich sogar für
            einen Begünstigen des Schicksals halten, der von Natur aus besonders begabt
            ist, eine Art Individuum.
            MfG.

            --------------------------------
            Wer nicht pariert wird erschossen!
            • Gość: ludek Re: akcent i "r" niemieckie IP: *.adsl.hansenet.de 27.05.05, 21:01
              Hey, langsam werde ich den Verdacht nicht los, dass unsere pippi
              "Schreibtalente" die breite Masse in einige Verzückung versetzen
              möchte.Blöderweise kann man dich nur verbal runterputzen,
              Wenn es denn jedoch von Belang sein sollte, Kraft meiner verbliebenen
              cortikalen Substanz entschied ich mich also kurzerhand für eine Antwort:

              Diskutiere nie mit einem Idioten - Er zieht dich auf sein Niveau herunter und
              schlägt dich dann mit Erfahrung!



              Als von der Natur mit gewissem Intellekt gesegnetes Individuum sehe ich mich
              hieraufhin genötigt.
    • crannmer Re: akcent i "r" niemieckie 27.05.05, 21:32
      Gość portalu: bohemud napisał(a):

      > mam 17 lat podwójne obywatelstwo.czy gdybym wyjechal do deutschów na studia -
      > 4 lata mowilbym jak niemiec(inni nie optrafiliby rozpoznac ze nie jestem
      > urodzony w niemczech??.

      Sa co prawda ludzie majacy talent do wymowy i akcentow. I tacy, przelozeni
      kompletnie w niemieckojezyczne otoczenie i bez mozliwosci mowienia po polsku po
      kilku latach beda mowic jak native.

      Aber für breite Masse ist mit 17 der Zug abgefahren. Po dwoch..trzech latach
      jezyk bedzie na tyle dobry, zeby zdac mature. A po pieciu latach bedzie nawet
      calkiem niezly. Ale bezakcentowy nie bedzie nawet po dwudziestu latach.

      Obcy akcent pozostaje. Tylko jego przypozadkowanie staje sie trudniejsze, ale
      dla osluchanej osoby nie jest i tak tajemnica.

      MfG

      C.
    • Gość: Mama Re: akcent i "r" niemieckie IP: *.dip.t-dialin.net 28.05.05, 00:59
      Witam!!! Na to pytanie nie otrzymasz odpowiedzi.Od 18 lat mieszkam w
      Deutschland corka mowi z niemieckim akcentem mjala 6 lat jak przyjechala a syn
      nie mowi z niemieckim akcentem mjal 14 lat jak przyjechal.Oboje mowia perfekt
      (gramatycznie).Dla nas to nie ma znaczenia jak kto mowi bo i tak jestesmy i
      bedziemy polakami i stego sie ciesze.Pozdrawiam
              • magdalena_daria Re: akcent i "r" niemieckie 28.05.05, 20:10
                Obywatelem pierwszej kategorii nie bedziesz nawet wtedy, gdy idealnie bedziesz
                potrafil nasladowac niemiecki akcent. Jezeli bedziesz mial dobrze w glowie
                poukladane, to kazdy Cie bedzie szanowal. A jezeli nawet bedziesz bezblednie i
                bez akcentu belkotal nonsensy, to i tak zostaniesz obywatelem drugiej, jak nie
                trzeciej kategorii. Ja nie sile sie na mowienie jak Austriak, a nie uskarzam
                sie na brak szacunku. Tyle tytulem rozwiniecia mojego wczesniejszego postu.
                Dobra rada: bardziej koncentruj sie na tym CO mowisz, a nie JAK mowisz.
          • Gość: ich 50 lat polonizacji? IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 28.05.05, 20:39
            A co maja na to powiedziec te pokolenia Polakow, ktore dluzej zyly w
            podzielonej Polsce? Zachowaly jezyk polski i dodatkowo nauczyly sie
            niemieckiego wzglednie rosyjskiego! Kto chcial, ten i w PRL mogl zachowac mowe
            ojczysta. Janosch powiedzial kiedys o swoich rodakach, ze zawsze wiedzieli
            gdzie jest micha pelna. On sam dla zartu zlozyl wniosek o obywatelstwo polskie
            w UM w Zabrzu. Uzasadnial to tym, ze w Polsce zyje sie teraz lepiej.
            Spotkalem osoby poddane polonizacji w PRL. Po kilkunastu latach pobytu w
            Niemczech nadal nie mowia po niemiecku. Ale w sklepach z obsluga nie kupuja, a
            potrzeby duchowej nie maja, wystarczy TV Polonia + Big Brother.
              • abel0ne Re: 50 lat polonizacji? 28.05.05, 20:56
                Gość portalu: ludek napisał(a):

                > ot i wyszlo szydlo z worka!
                > moi szanowni przedmowcy znakomicie wychwycili "punkt ciezkosci" zawarty w
                > niuansach naszego 17 letniego od 50 lat
                > "ichmöchtegerndeutscherwerdenundzwangspolonisierten" sprawcy tegoz dlugachnego
                > watku.
                >
                > Czytac hadko ;)

                Niekoniecznie, może chłopię nie myśli samodzielnie, bo mu Ziomkostwo przez 17
                lat mózg prało, jaka to Polska pfui a Deutschland cacy?!
            • calber Re: 50 lat polonizacji? Tak! 28.05.05, 21:35
              50 lat polonizacji? Tak! I ogłupiania na dodatek też! U Hitlera przed 1939
              Polacy mieli swój związek - po wojnie Niemców w Polsce rzekomo w ogóle nie było.
              To tylko jeden szczegół jako komentarz do Twojego tendencyjnego upraszczania...
              • Gość: ludek Re: 50 lat polonizacji? Tak! IP: *.adsl.hansenet.de 28.05.05, 22:20
                pieprzycie Hipolicie
                nikt nie mowi ze nie ma Niemcow w Polsce ,nikt nie chce aby nie bylo Niemcow w
                Polsce.Chodzi tak ogolnie upraszczczajac ze jak za przeproszeniem swina sie w
                stajni urodzi to nie staje sie automatycznie koniem.Sytuacja ma sie analogicznie
                do rozpatrywanego watku tozsamosci i poczucia przynaleznosci nacjonalnej.Wielu
                na tym forum uczestniczacych forumowiczow wykazuje sie znakomita znajomoscia
                jezyka niemieckiego,wielu z nich jest takze Polakami ktorzy zyli w okresie "PRL
                owskiej polonizacji"w tym kraju gdzie rzekomo za uzywanie niemieckiego grozily
                represje (tak tak ! to sa argumenty uzywane czesto przed urzednikami
                Augleichsamt-u) i wielu z nich ukonczylo germanistyke w uczelniach "rezymowych"
                pod czerwonymi sztandarami ,czyli jak sie chce to sie zrobi . NTB.Znam osobiscie
                paru tutaj urodzonych pilkarzy Bundesligi pochodzenia polskiego ,ktorzy
                ostentacyjnie w szatni mowia ze soba lamanym polskim,uczac sie tegoz jezyka w
                warunkach znacznie trudniejszych (np z telewizji badz konwersacji
                przypadkowej)jako ze nasz jezyk nie jest w stopniu conajmniej dostatecznym
                popierany przez tutejsze wladze,porownujac z realnymi mozliwosciami dostepu do
                nauki niemieckiego w Polsce .I prosze mi nie mowic ze przed 17 laty bylo
                zabronione w pore uczyc sie niemieckiego.Potrzeba tak zaistniala zrodzona
                sytuacja gospodarcza w PL lat 80-tych gdy skonczyla sie "Barborkowa Szopka" a
                zaczelo sie "rozdawanie paszportow z gapa" Tak samo jak przed 25 gdy moja nicosc
                miala zaszczyt poznac arkana tej wspanialej mowy niemieckiej nie widzialem
                raczej komilitonow ze Slaska bo raczej wybierali lukratywna AGH .
                • calber Pieprzycie ludek! 28.05.05, 23:02
                  Co wy mi tu, ludek, mieszacie świnię lub konia z zawodowym germanistą po
                  studiach? Niby pojmujesz o co chodzi, a jednak plączesz. Za moich młodych lat
                  niemieckiego można było się uczyć w Lublinie, ale nie w Opolu.
                  Nie pytajcie, ludek, kogo ja osobiście znam, bo tu na pewno nie jest forum dla
                  takich tematów.
                • Gość: czlowiek Re: 50 lat polonizacji? Tak! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.05.05, 23:37
                  Alfred Bartylla-Blanke

                  I

                  Ja, es gab uns, seit das Nationalbewußtsein auch die breitesten Kreise des
                  einfachen Volkes erreichte, gab es uns, und es gibt uns immer noch, die
                  Polnisch sprechenden Deutschen, so wie es über mehr als ein Jahrhundert lang
                  eine nicht unbedeutende Anzahl deutschsprachiger Franzosen gab, deren Überreste
                  immer noch in Elsaß vorzufinden sind.

                  Ja, ich weiß: Unsere Existenz ist auf den ersten Bück ungewöhnlich,
                  verwundernd, dies dürfte daran liegen, daß wir nie ein Sprachrohr hatten, das
                  uns ohne Verzerrung vertreten hätte; so wie die polnischen Oberschlesier, die
                  sich auf ihre Szafraneks und Lompas stützen konnten und immer noch können. Und
                  wir hatten kein Sprachrohr, denn die Sprache, unsere Sprache, ist uns durch
                  blinde, chauvinistische Bestrebungen beider, unsere Volkszugehörigkeit
                  beanspruchenden Nationen, madig gemacht worden, weswegen wir uns vielfach ihrer
                  schämten, sie verleugneten, aber doch nie ganz verwarfen, denn wir hatten sie
                  im Blut, wie wir unseres deutsches Bewußtsein, zu dem wir durch das Preußentum
                  gelangten, im Herzen hatten. Ein weiteres Vorurteil, das da verkündete,
                  deutsche Zugehörigkeit darf nur auf Deutsch verlautbart werden, tat das seine
                  dazu. Jedoch weder das Verleugnen unserer Alltagssprache noch das Singen
                  unserer deutschen Heimatlieder (was schon mal mit Stielaugen geschah) machte
                  uns zu deutschsprachigen Deutschen, sondern "nur" zu Deutschen, die auch
                  Deutsch sprachen.

                  Wir waren ja auch keine "Deutschen". Wir waren "Niymce". Dieses Wort heißt im
                  korrekten Polnisch "Niemcy" und wird mit "Deutsche" übersetzt.

                  Über Jahrhunderte galt in unserem Volksstamm die Regel: Je höher die Bildung,
                  je höher der soziale Status, - desto überzeugter das Bekenntnis zur deutschen
                  Nation. Nur wenige Intellektuelle schlugen sich auf der polnischen Seite.

                  Freilich waren nicht alle polnischsprachigen Oberschlesier Deutsche. Ein - je
                  weiter in der Zeit zurück, desto größerer - Anteil von ihnen hatte nicht nur
                  polnische Zunge; er hatte auch polnisches Herz. Angehörige dieser als auch
                  Polen, die keine Oberschlesier waren, im untertänigsten Verbund mit der nach
                  dem epochalen Jahr 1945 aktuellen Propaganda der Ideologie der Psychopathen,
                  erklärten alle Oberschlesier zu waschechten Polen. Dies 'geschah mit einer
                  Argumentation, der zufolge einige Staaten in Europa verschwinden und Millionen
                  von Menschen ab sofort Deutsche oder Franzosen werden müßten -worüber wohl
                  nicht nur die Schweizer und die Wallonen sich außer. Staunen auch noch zu
                  anderen Empfindungen und Reaktionen genötigt sehen dürften.

                  Es schmerzte, denn es gab uns nun mal ...

                  Nach 1945, aufgrund des Verhaltens der eigenen, der deutschen Nation, fanden
                  sich die uns vorangehenden Generationen in einem fremden Staat wieder, den sie
                  weder erstrebten noch herbeisehnten.

                  Die von unseren Vätern - sie gehörten der ersten Generation an, die vorwiegend,
                  auch im alltäglichen Untereinander und auch den Eltern gegenüber Deutsch
                  sprach - die Soldaten waren und überlebten, kehrten aus der
                  Kriegsgefangenschaft nach Hause - ins Ausland - zurück.

                  Die im Gefolge der durchziehenden Front begangenen Morde und andere
                  Grausamkeiten der "Befreier", die alle Oberschlesier, ohne Rücksicht auf ihr
                  Volkszugehörigkeitsbekenntnis trafen, waren vorbei und so versah man sie, wie
                  schon die daheim Gebliebenen mit polnischen Pässen und ließ sie in ihrer
                  Mehrzahl in Ruhe. "In Ruhe", das heißt keine Aussiedlung, keine Lager, keine
                  zusätzliche Gefangenschaft in Rußland; bei so manchem Unglücklichen befand man
                  die Zeit der westlichen Kriegsgefangenschaft als zu kurz und schickte ihn
                  zusätzlich nach Sibirien.

                  Die Eliten und die Deutschen, die nur Deutsch sprachen, waren geflüchtet. Die
                  kleinen Aktivisten des vorhergegangenen braunen, deutschen Regimes - soweit
                  dingfest gemacht - und gleich nicht wenige Unschuldige dazu, bestrafte man auf
                  die damals übliche, unmenschliche bis zum Tod durch Folter reichende Weise.

                  Dann kamen wir - die nächste Generation. Geboren im Haus der Väter, im Lande
                  derselbigen und doch in der Fremde. Als Kleinkinder wußten wir das noch nicht.
                  Erst später. Bei der Wahrnehmung der Sperre zwischen uns und den Zugezogenen.
                  So richtig erst in der Schule.

                  Die geliebten Eltern waren es doch, die samt den nicht mindergeliebten
                  Großeltern, den anderen Anverwandten, den nahen und entfernteren Nachbarn, den
                  Vertrauten und den Freunden der Familie -kurz: die Stammesgenossen waren es,
                  die uns einimpften, so wie sie selber Deutsche zu sein.

                  Als solche standen wir dann Lehrern gegenüber, die einem zu Unrecht
                  überfallenem, sich selbst, die Menschenwürde und das Recht verteidigendem Volk
                  angehörten, dessen Geschichte ruhm- und opferreich war; und unsere Herzen
                  gehörten einer Nation, die unfassbare Verbrechen beging. Von den wenigen, die
                  Deutschlands Würde durch die - um einen polnischen Dichter zu
                  zitieren "Verkrüppelte Zeit" hinüber retteten, wußten wir nichts, und man hatte
                  kein Erbarmen mit uns.

                  So etwas, wie J.J. Lipskis Essay "Zwei Vaterländer, zwei Patriotismen"
                  existierte noch nicht auf dem Papier und wohl auch nur in wenigen polnischen
                  Herzen.

                  Das Verhältnis der Polen uns gegenüber war problematisch, zweideutig. Es hatte
                  eine offizielle und eine reale Komponente. Die erste war sonnenklar: Sie
                  besagte, wir wären echte, über Jahrhunderte untejochte und mindestens
                  ebensolange nach nationaler Befreiung siechende Polen, lauter Nachkommen
                  hochverdienter, ehrbarer Streiter um die edle, einzig wahre, selbstverständlich
                  polnische Identität Oberschlesiens. Die zweite äußerte sich in der schon
                  erwähnten, sowohl unsichtbaren als auch unüberwindlichen Sperre zwischen uns
                  und den Polen und der Art und Weise, wie sie uns anpackten; allen voran in der
                  Schule.

                  Wir bekamen die durch den Kommunismus zusätzlich verzerrte polnisch-nationale
                  Erziehung übergestülpt. Dies von Lehrern, deren sowohl Objektivität als auch
                  Bildungsniveau zu wünschen übrig ließen, und die es einem schwer machten, sie
                  zu bewundern. Denen wir nach der Deutschen, das heißt nach der Hunnenbrut
                  rochen und die uns deshalb vielerorts nicht respektierten.

                  Wir wurden nicht gefragt, was wir sind - die Antwort kannte man ja. Uns wurde
                  gesagt, was wir sind, ohne uns erstens: Das Recht auf Widerspruch einzuräumen,
                  zweitens: Ohne nur davon zu träumen, daß wir es auch tatsächlich sind oder es
                  überhaupt je sein wollen. Wir trugen bereitwillig das deutsche Erbe in uns -
                  sprachen aber die Sprache der Fremden, sie die unsere. Sie benutzten die
                  Sprache in ihrer Hochform, wir im Dialekt. Dieser ist ein Kleinod der
                  polnischen Sprache, ihr sie bereichernder, integrer Teil. Durch dieses Idiom
                  sind wir zweifellos auch Träger der polnischen Kultur. Damals allerdings nur
                  für die Gebildeten und Gelehrten unter den Polen. Uns wurde unsere Mundart,
                  unsere wahre Muttersprache als minderwertig verklickert - wie schon unseren
                  Vorfahren seitens der dummen und schändlichen - aber gültigen - Ideologie der
                  eigenen Nation. Die Polen stülpten uns eine Geschichte, eine Mentalität, eine
                  Kultur über, die nicht die unsere war. Ihr Nationalstolz, ihre Werte, ihre
                  Fahnen - es waren nicht unsere Werte, nicht unsere Fahnen, nicht unser Stolz.
                  Noch weniger gefiel uns die damals auch im polnischen Staate amtliche Ideologie
                  der Geisteskranken. Es war uns dies alles fremd. Trotz der gemeinsamen Sprache -
                  wollten wir und konnten wir keine Polen sein, denn: Bevor wir in der Schule
                  die polnischen Epen in die Hände bekamen, hatten uns schon Eichendorff, Busch
                  und die Grimms ihre Stiginata aufgedrückt. Sowohl in der familiären als auch in
                  der nationalen Tradition hatten wir andere Kodierung als der zugezogene
                  Bevölkerungsanteil und dessen Kinder. Sie waren vom Kreuz der Tapferen
                  determiniert, wir vom Eisernen Kreuz. Unsere Vorfahren ritten nun mal nicht mit
                  • Gość: ludek Re: 50 lat polonizacji? Tak! IP: *.adsl.hansenet.de 29.05.05, 00:03
                    madrze powiedziane ,aczkolwiek "martyrologiczne akcenty" sa zauwazalne .
                    Cenie -slazakow ktorzy o sobie tutaj mowia gdy o "obcy akcent" zapytani mowia
                    czesto "my som polskie Niemce" alo "wir sind Schlesier",gardze petentami ktorzy
                    procesuja sie latami o korekture nazwy miejscowosci urodzenia wpisanej w perso w
                    brzmieniu zgodnym z data urodzenia petenta.(po 1945) chcac na sile byc bardziej
                    niemieckimi niz Bismarck.

                    Jesli juz jestesmy przy "copy and paste" to pozwole sobie zalaczyc pewien post
                    autorstwa nieznanego:




                    "Nie wydawszy sposrod siebie ani jednego przywodcy majacego uzasadnione
                    pretensje do przywodctwa intelektualnego musieli niczym trzcina uginac
                    sie pod wiatrami historii. Sprzedani " in perpetuum" przez Kazimierza
                    Wielkiego, ich naturalni przywodcy- Piastowie Slascy- zgermanizowali sie
                    najpierw a pozniej jakis syf ich wykonczyl. Pozostal im co jedynie
                    Kosciol katolicki, familia no i slasko-polska gwara ludowa. Wynagrodzeniza
                    powstania slaskie autonomia przez Najjasniejsza Rzeczpospolita nie wykonali
                    jakos wiekszych ruchow w obronie Polski za Adolfka. Wprost przeciwnie, owo
                    "przymusowe" wcielanie do Wehrmachtu nie bylo wcale tak bardzo z musu, jak nasze
                    Jorgi moga dzisiaj udawac. Narodek niczym trzcina, powtorze, o gietkim kregoslupie.
                    Acz zabraklo im na Slasku Chmielnickiego? Tak? Acz nikt
                    im na Slasku nie doradzal do dzis oprocz German. Inaczej pewnie
                    by juz mieli.
                    Juz Kadlubek pisal o jednosci Narodu polskiego. Slask do
                    tego Narodu nie byl sila zaliczany, lecz wymagane jest chcenie
                    Slazakow do bycia panami polskimi nim Slazacy beda mogli
                    byc zaliczani do Polakow, a Slask jako ziemia Korony polskiej.
                    Bycie przez Slazakow Slazakami, czyli Slowianami badz Niemcami to nie jest
                    zagrozenie dla Polski. To jest zagrozenie dla Szwabstwa
                    falszywie podszywajacego sie pod Polakow. Szwabstwa ktore
                    germani nasze dzieci od 1918 roku w miejsce Rozbiorcow.
                    Szwabstwa ktore tepi chodzenie na codzien w kontuszu gromkim
                    swoim smiechem. Szwabstwa dla ktorego nic oprocz niemieckiej
                    cywilizacji zachodnioeuropejskiej nie istnieje wlacznie z kultura
                    piastowska. Szwabstwa falszywie udajcego Polakow. Dla Polski
                    nigdy nie bedzie Slask kontynuujace swoje tradycje,
                    jezyk i obyczaje zagrozeniem. Nigdy. Slask za maly powierzchniowo
                    ku temu jest w odroznieniu od Rosji. To tylko zagrozenie dla Niemiec
                    i niemieckiej mniejszosci (tych "Niemcow" nie ze slaskich plemion)
                    zyjacych na Slasku licznie bodajze od XIV wieku.
    • Gość: ich Jetzt reicht´s: IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 29.05.05, 00:28
      Każdy powiedział, co wiedział.
      Teraz do bohemuda: oczywiście, że możesz się nauczyć mówić po
      niemiecku "akzentfrei". Nie wystarczą do tego 4 lata studiów i podwójne
      obywatelstwo /:)))/.
      Musiałbyś jeszcze np. brać lekcje poprawnej wymowy, podobnie jak czynią to
      m.in. aktorzy teatralni.
      I przede wszystkim dużo, dużo pracy. Powiedzmy tak: studia i obok ćwiczenia
      językowe. I praca nad sobą, zacznij od "allgemeine Bildung".
      Vom Nix, kommt nix! (wiem, że się to pisze inaczej) ;)
      • Gość: bohemud Re: Jetzt reicht´s: IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.05, 12:52
        1.dzieki ich za podanie jakies rzeczowej informacji
        2.odnosnie wstydzenia bądź chwalenia się swym polskim w niemczech podam 3.
        przykaldy.odnosnie pilkarzy co mowia lamana oplszczyzna to może mógłbyś ich
        podac bo ja znam klosego co umie ale się wstydzi mowic po polsku i podolskiego
        co sam mowil ze będzie gral w reprezentacji polski a jak jest każdy widzi.teraz
        z mojej rodziny.moj daleki kuzyn wyjechal z rodzicami gdy był niemowlakiem,
        rodzice nie nauczyli go mowic po polsku a on teraz chodzi na lekcje polskiego
        za kase.
        3.nie zaprzeczam ze te Niemce co SA na Opolszczyźnie to za Niemca chodzili na
        polska msze itp.ale mój dziadek umial perfekt po niemiecku(Moskwa, rozbrojenie
        w czechach) i nie mogl z moim ojcem po niemiecku rozmawiac bo we wsi były
        kapusie-hadziaje!!!to nie świadczy dobrze o PRL-naprawde
        a odnośnie mojego pytania na wstepie-może jakies przyklady z zycia ??
    • rotkaeppchen1 Re: akcent i "r" niemieckie 29.05.05, 20:15
      Jezeli masz dobry sluch i szeroko rozumiane zdolnosci jezykowe to jest calkiem
      mozeliwe, ze bedziesz blisko idealu.
      Moja ciocia, rodowita Polka mieszkajaca w Niemczech pare lat, leciala samolotem
      z Polski do siebie. Poniewaz stewardessa nie mowila zbyt dobrze po niemiecku,
      ciocia postanowila zlitowac sie nad nia, i przeszla na polski. Przysluchiwala
      sie temu jej wspoltowarzyszka podrozy, Niemka i po skonczonej rozmowie,
      zapytala: Gdzie sie pani tak swietnie nauczyla polskiego?
      Nie chciala uwierzyc, ze ciocia jest Polka, ktora raptem kilka lat mieszka w
      Niemczech. Jak widac, wszystko jest mozliwe, w zaleznosci od okolicznosci:-)
      • Gość: ludek Re: akcent i "r" niemieckie IP: *.adsl.hansenet.de 29.05.05, 20:50
        jak bardzo mozna byc "oszolomionym jesli jak cytuje:
        "Moja ciocia, rodowita Polka mieszkajaca w Niemczech pare lat, leciala samolotem
        z Polski do siebie. Poniewaz stewardessa nie mowila zbyt dobrze po niemiecku,
        ciocia postanowila zlitowac sie nad nia, i przeszla na polski. "

        zupelnie nie rozumiem dlaczego lecac polskim samolotem z polska obsluga ,polska
        ciotka szprecha najpierw ze stewardessa ?????

        Czy moze ma ten sam kompleks "woher kommst DU ?"

        zdaje sie to byc symptomatyczne jednak,gdyz wypadki te znane sa nagminnie w
        kregach potocznie zwanych przez "haziaje i gorole" jako "oszolomstwo" .

        Rozpoznanie:
        po niemiecku zle ,ale za to po polsku nic
        Antidotum:nieznane
          • rotkaeppchen1 Re: akcent i "r" niemieckie 30.05.05, 01:12
            oj, nie czepiajcie sie szczegolow, skad moge wiedziec jakimi liniami leciala,
            moze to byly niemieckie, i nie z litosci "sie ulitowala" tylko po to zeby sie
            szybciej z panienka dogadac. Jak sie maja wasze komentarze do meritum sprawy?
            • Gość: karmin Re: akcent i "r" niemieckie IP: *.dynamic.qsc.de 30.05.05, 02:28
              Odpowiedz juz nastapila. W pewnyxh sytuacjach nikt sie nie bedzie pytal skad
              jestes bo nie wypada. Natomiast w innych, Niemcy ze swoja paranoja zawsze beda
              sluchac twojego akcentu. Moja kolezanka jest rodowita Niemka. Rodzice marzyli o
              karieze spiewaczki operowej. Przerwala w mlodym wieku bo nie bylo to jej
              marzenie. Pozostal jej spiewny wysoki ton. Skad jestes? powatpiewania w jej
              rodowitosc slyszy cale zycie.
              • crannmer Galopujaca paranoja 30.05.05, 12:53
                Gość portalu: karmin napisał(a):

                > Odpowiedz juz nastapila. W pewnyxh sytuacjach nikt sie nie bedzie pytal skad
                > jestes bo nie wypada.

                W jakiej nie wypada?
                Akcent trudny do przypozadkowania rodzi ciekawosc, skad taki akcent pochodzi. I
                tyle filozofii o paranoicznych niemcach.

                > Natomiast w innych, Niemcy ze swoja paranoja zawsze beda
                > sluchac twojego akcentu.

                Paranoja jest traktowanie pytania o miejsce pochodzenia za powatpiewanie w
                rodowitosc. Albo za inna probe obrazy.

                Tylko przez wlasne kompleksy lub/i problemu traktujesz negatywnie pytanie o
                pochodzenie.

                > Moja kolezanka jest rodowita Niemka. Rodzice marzyli o
                > karieze spiewaczki operowej. Przerwala w mlodym wieku bo nie bylo to jej
                > marzenie. Pozostal jej spiewny wysoki ton. Skad jestes? powatpiewania w jej
                > rodowitosc slyszy cale zycie.

                Pierdum pierdum. Wyksztalcony glos do spiewania belcanto (czyli rodzaj spiewu
                zwany popularnie kalsycznym) nie jest zwiazany i nie wplywa znaczaco na glos
                zwyklego mowienia.

                MfG

                C.
                • karmin-cynober Re: Galopujaca paranoja 30.05.05, 13:04
                  Nadal upieram sie przy twierdzeniu, ze to oni maja paranoje a nie ja. Zdaje
                  sobie sprawe, ze czesc Niemcow pyta z ciekawosci.
                  Co do kolezanki to moze nie spiew, nie znam sie. Urodzila sie w Norymberdze,
                  matka z Berlina, ojciec z Wiednia.

    • pauulek Re: akcent i "r" niemieckie 30.05.05, 12:32
      Konkluzje Waszych wypowiedzi to:
      -bedziesz zawsze pytany skad pochodzisz, a dlaczego? poniewaz niemcy to
      federacja roznych plemion niemieckich i kazdy jest mniej lub wiecej z landem
      zwiazany z ktorego pochodzi.Ta cecha jest jednak polskiej swiadomosci
      stosunkowo nieznana, smiem twierdzic ze wiekszosc niemcow na pytanie kim sa ,
      skad pochodza , powiedza jestem Sasem, Bawarczykiem itd , w drugiej kolejnosci
      powiedza Niemcem.
      Bezakcentowo mowi sie w Hannoverze i okolicach.
      Problemem jest 12 milionow ludzi ktorzy opuscili wschodnie prowincje po 45
      roku,u ludzi ktorzy sie tam urodzili(Prusy,Slask) poznasz nawet po 60 latach
      ich akcent, ich potomkowie okreslaja sie jako Ostpreusse/Schlesier z
      pochodzenia albo podawaja miasto lub okolice w ktorych sie po wojnie urodzili.

      -dlaczego nie jestes dumny z tego ze jestes Slazakiem?
      Pozbawili Polacy cie resztek uczucia wlasnej wartosci czy jak mam to rozumiec?
      Na uniwersytecie nie musisz miec zadnych obaw z powodu Twojego akcentu, srednio
      jest 15% wszystkich miejsc na studiach zarezerwowanych dla cudzoziemcow.
      - z tym niemieckim w domu to nie za bardzo moge zrozumiec ze Twoj ojciec nic od
      opy sie nie nauczyl, jestem prawdopodobnie w wieku Twoich rodzicow a w czasie
      wyjazdu w 76 roku umialem tyle po niemiecku ze po zaliczeniu matury moglem
      studiowac.Moje kuzynki i kuzyni tez wladali mniej lub wiecej swobodnie
      niemieckim.A w naszym domu mieszkal facet z UB.
      W latach 50 (do smierci stalina) szlo sie za uzywanie niemieckiego jednak do
      wiezienia, w latach 60-70 tego rodzaju przesladowania juz nie bylo, choc np moj
      ojciec byl 25 lat tymczasowo zatrudniony!
      - na Slasku w latach 60-70 nie bylo oficjalych mozliwosci uczenia sie
      niemieckiego,
      jezeli nie mialo sie niemieckiego w liceum ,nie mozna tez bylo uczyc sie go np
      na Politechnice.
      • ggigus heheh Slask jako wschodnia prowincja 30.05.05, 17:12
        rewanzysta??
        po tylu latach jeszcze sie uchowal?
        iznam pare osob z dzis. Chorzowa, wypedzonych. Salskiego akcentu nie maja, bo
        tam akurat mowili dosc czysto. Na dzis. dolnym Slasku mowili specjalna gwara.
        Rewanzysto, chyba sie nie doczekasz rewaznu.
        pozdr.
        G
        • pauulek Re: heheh Slask jako wschodnia prowincja 30.05.05, 18:09
          No moze Szanowna Pani cierpi na afazje sensoryczna, tu gwoli przypomnienia:
          -odnosilem sie do roku 45 w ktorym Slask,Pomorze, i Prusy wschodnie byly
          czescia Niemiec(wedlug niemieckiego punktu widzenia stan ten trwal do 1990 roku
          i zostal ostatecznie uregulowany ukladem 2+4)
          www.documentarchiv.de/brd/2p4.html
          tu punkt:1 i 2
          i zanim Pani zacznie tu ludzi pietnowac prosze przedtem zapoznac sie z historia
          kraju ktorego jezykiem Pani wlada.
          • ggigus taaa 30.05.05, 22:46
            rownie dobrze mozna argumentowac, ze pierwotnie ziemie te byly zamieszkiwane
            przez Slowian, o czym swiadcza nazwy (te sprzed epoki Adolfa H.). Slowianie
            dotarli az pod Hannower, wiec moze niech Niemcy oddadza Hannower?
            jak rewozjonizm, to na calosc?
            • pauulek Re: taaa-moze? 31.05.05, 06:28
              W roku Einsteina nie powinnas wypisywac takich bzdur, sorry ale to jest ponizej
              jakiekolwiek krytyki.
              Dlaczego Einstein? Jako tako inteligentna osoba powinnas wiedziec ze
              potrzebujesz jakigos punktu odniesienia, ja podalem 1945 rok, Twoja
              argumentacja odnosi sie najwczesniej do VII-VIII w.n.e a co bylo przedtem ?
              • ggigus a dlaczego akurat 1945 rok? 31.05.05, 14:20
                bo Ty tak uwazasz? ro ma byc jedyny argument, dobre sobie. Slask byl
                zamieszkiwany poczatkowo przez Slowian i basta.
                I nie mieszaj Einsteina, moj drogi rewizjonisto, bo on Niemcy MUSIAL opuscic
                jako Zyd.
                • pauulek Re: a dlaczego akurat 1945 rok? 03.06.05, 15:25
                  rece mi opadaja czytajac Twoj post,
                  sledzac Twoja logike wiem dlaczego:
                  a) aleksja i afazja sensoryczna Wernickiego jest bardziej rozpowszechniona niz
                  przypuszczano
                  b)mezczyzni klamia, a kobiety zawsze sobie buty kupuja
                  c)mezczyzni sluchac nie umieja , a kobiety parkowac
                  d) kobiety maja 32 kosci wiecej niz mezczyzni


                  " zamieszkiwany poczatkowo przez Slowian "
                  kiedy to bylo to poczatkowo?

                  "bo on Niemcy MUSIAL opuscic jako Zyd."
                  nie MUSIAl !! bo wcale w nich (tu styczen 33 roku) nie przebywal.
                  www.dhm.de/lemo/html/biografien/EinsteinAlbert/


      • abel0ne Re: akcent i "r" niemieckie 30.05.05, 18:54
        Jeśli Katowice uważamy za Śląsk, to moja matka uczyła się niemieckiego na WSP
        (od 1968 bodajże był to już UŚ) zdaje się w latach 1963-1968 a wcześniej w
        Śląskich Technicznych Zakładach Naukowych miała wyłącznie rosyjski, co zadaje
        zdaje się zadawać kłam Twojej tezie o niemożności uczenia się niemieckiego na
        wyższej uczelni, jeśli w szkole średniej go się nie miało. Fakt, słyszałam, że
        w Katowicach wyłącznie Liceum im. Piecka (enerdowskiego komunisty) miało j.
        niemiecki, ale to nie moje czasy, więc nie wiem na pewno.
        • Gość: czlowiek Re: akcent i "r" niemieckie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.05.05, 19:22
          Katowice leza po polskiej stronie granicy dzielacej gorny Slask przed 1939
          rokiem.

          Niemiecki jezyk byl zabroniony na terenach "odzyskanych" po 1945. W latach
          czterydziestych, piecdziesiatych za Stalina uzywanie tego jezyka bylo tam
          karane. Pozniej dostep do nauki niemieckiego, prasy, ksiazki byl tam blokowany.
          Wymienianie tej prawdy nie jest rewizjonizmem.
          • Gość: bohemud Re: akcent i "r" niemieckie IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.05, 19:37
            do pauulka- z twojej wypowiedzi wynika ze jestes urodzony na slasku.moze w
            gogolinie albo gdzies(tam naprawde mowia po niemiecku do teraz).ja z mojej
            strony musze powiedziec ze-mimo ze moi rodzice sa autochonami nie umieja po
            niemiecku.ojciec pojedyncze wyrazy ktorych uzywal "opa". w innych rodzinach
            jest tak samo.to dzieci ucza sie w szkole niemieckiego-nie w domu.poza tym
            studiujac w niemczech studiowalbym tylko i wylacznie jako niemiec.nie wstydze
            sie bycia slazakiem, choc nie ukrywam, ze nie jestesmy do konca lubiani przez
            wspolmieszkancow woj.opolskiego rodem z ukrainy przez co niekiedy(po 50 latach)
            jest ciezko.ponawiam pytanie i prosze o przyklady!!
                • abel0ne Re: akcent i "r" niemieckie 30.05.05, 19:54
                  no, akurat studiowałam z koleżanką z Zabrza, która ukrywała, pomimo czysto
                  niemieckiego nazwiska z umlautem, że jej dziadkowie mówią po niemiecku i u niej
                  w domu po niemiecku się mówiło (ukrywała to ze względu na specyfikę naszej
                  uczelni, żeby nie rozwijać wątku pobocznego). Pamiętam, że nawet podpytywałyśmy
                  (głownie żeńskie grono) ją, czy jej dziadkowie, ojciec i ona sama nie byli
                  jakoś tępieni za bycie Niemcami. Szczególnie interesowały mnie czasy
                  tużpowojenne i okres młodości jej ojca. O dziwo żadnych represji, żadnych
                  propozycji nie do odrzucenia ze strony reżymowych władz. Wątpię, zeby na
                  początku lat 90. bała się czegokolwiek... Dziwne?
                  • pauulek Re: akcent i "r" niemieckie 30.05.05, 21:22
                    Jej rodzice tez na pewno nie stawiali podan o wyjazd do niemiec, moi rodzice
                    zlozyli miedzy 55 a 76 rokiem 40 takich podan, w tym czasie moj ojciec nie
                    dostal ani jednej premii w swoim zakladzie pracy.
          • Gość: ludek Re: akcent i "r" niemieckie IP: *.dip.t-dialin.net 30.05.05, 19:46
            nauczanie polskiego w czasie okupacji balo tez zagrozone kara co najmniej KZ-u
            a jednak wielu mlodych Polakow i Polek zrobilo mature na kompletach.Polska byla
            przez paredziesiat lat pod zaborami ,a pod Bismarckowskim knutem tez bito za
            polska mowe , a jednak nie wymarla polska mowa i polska inteligencja.A Stalin
            nie zagladal do kazdego familoka ,jak sie mowi.To tyle w sprawie trudnosci
            obiektywnych.
              • Gość: ludek Re: akcent i "r" niemieckie IP: *.adsl.hansenet.de 30.05.05, 20:43
                oj nieprawda ,ze slasko niemieckej inteligencji wielu pozostalo (Gott sei
                Dank),wielu chlubnie sie zaznaczylo w annalach kultury i sztuki zeby nie
                wspomniec np.Kutza i i wielu profesorow AGH.A mowy to najpierw sie uczy "doma"
                od dziadkow czy rodzicow.I nie chodzi o mowe w stylu Goethego lecz o fakt ze
                wielu majacych predystynacje do bycia Niemcami ABSOLUTNIE nic nie rozumie w tym
                jezyku.Nie rozumiem wiec argumentow ze niespelna 15 lat z okladem moglo
                wykorzenic mowe niemiecka.Tego w stanie nie byli spelnic niemieccy
                perfekcjonisci w stosunku do Polakow,a co dopiero polscy partacze z tym udawanym
                komunizmem.Jakby za was sie wziely dawniej DeDeRony z ich niemiecko perfekcyjna
                machineria to moze i tak ,ale wybacz, Polacy jako urodzeni partacze nawet
                komunizm spartaczyli (Bogu dzieki)
                • Gość: cfaniak Re: akcent i "r" niemieckie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.05.05, 22:01
                  ludek napisal.
                  "...ze slasko niemieckej inteligencji wielu pozostalo (Gott sei
                  Dank),wielu chlubnie sie zaznaczylo w annalach kultury i sztuki zeby nie
                  wspomniec np.Kutza..."
                  --------------------------------------------------------------------------
                  ...Kutz urodzil sie w 1929 roku w jak najbardziej najbardziej polskich
                  Szopienicach - wiec w roku 1945 mial 15 lat, i taki z niego byl wtedy
                  reprezentant "slasko niemieckiej inteligencji"...
                      • Gość: ludek Re: akcent i "r" niemieckie IP: *.adsl.hansenet.de 30.05.05, 23:03
                        Wieviele Forumsmitglieder braucht man, um eine Glühbirne zu wechseln?
                        Antwort: 154

                        Einen, der die Glühbrine auswechselt und im Off-Topic postet, daß sie
                        ausgewechselt wurde.

                        14 die ähnliche Erfahrungen gemacht haben und vorschlagen, wie man die Birne
                        anders hätte wechseln können.

                        7 die auf Gefahren beim Wechseln hinweisen

                        1 Irrer der behauptet den Typ gekannt zu haben der der Glühbrine erfunden hat

                        8 die auf Tipp- und Grammatikfehler in den vorherigen Beiträgen hinweisen

                        12 die den Grammatikfanatikern ihren Hass entgegenschleudern und sie als
                        arrogante Wichtigtuer beschimpfen

                        25 die die Rechtschreibfehler in den Hasspostings korrigieren

                        6 die darüber diskutieren, ob es Glühbirne oder Glühkörper heißt.

                        6 weitere die die vorherigen 6 als anal-fixiert beschimpfen.

                        3 Alt-Forumsmitglieder die wissen, daß die Glühbirnendiskussion vor zwei Jahren
                        schonmal stattgefunden hat, Leute zitieren, die keiner mehr kennt, und dem
                        Urheber der Betragsfolge vorwerfen, das ganze geklaut zu haben um zu ähnlichem
                        Ruhm zu gelangen wie der Typ damals.

                        32 die strengstens darauf hinweisen, daß die Glühbirnendiskussion nicht ins
                        Off-Topic gehört und woanders hätte gepostet werden müssen.

                        9 die sich unter Trollnicks einloggen und über die Kommentare ihrer erklärten
                        Lieblingsforumsfeinde hermachen um die Gunst der Stunde zu nutzen, sie zu
                        diskreditieren.

                        4 Freunde und Sympathisanten der angegriffenen Mitglieder, die die Trolle als
                        feiges Pack bezeichnen das nicht den Mut hat, sich zu erkennen zu geben und
                        Vermutungen darüber äußern, wer das jetzt geschrieben haben könnte.

                        8 die innherhalb von 1 Stunde 50 Beiträge posten. Alle vertreten zwar die
                        gleichen Meinungen, reden aber die ganze Zeit aneinander vorbei und antworten
                        sehr klug, obwohl sie sich die ganze Zeit zu fragen scheinen, wie das Gesagte
                        jetzt eigentlich gemeint ist.

                        7 die nur durch die große Zahl der Postings auf die Diskussion aufmerksam
                        geworden sind und von der Beitragsfolge gerade mal die letzten zwei Kommentare
                        gelesen haben, um sich jetzt richtig ins Zeug zu legen, weil sie sich umbedingt
                        an einer hitzigen Debatte beteiligen wollen.

                        9 die den 7 Vorherigen erklären das das alles entweder schon gesagt oder
                        hinreichend wiederlegt wurde

                        2 die das Gebahren hier einem Kindergarten als würdig befinden weil hier
                        überhaupt niemand Plan davon zu haben scheint, worum es denn eigentlich geht.
            • Gość: czlowiek Re: akcent i "r" niemieckie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.05.05, 20:03
              ludek napisal:
              nauczanie polskiego w czasie okupacji balo tez zagrozone kara co najmniej KZ-u
              a jednak wielu mlodych Polakow i Polek zrobilo mature na kompletach.Polska byla
              przez paredziesiat lat pod zaborami ,a pod Bismarckowskim knutem tez bito za
              polska mowe , a jednak nie wymarla polska mowa i polska inteligencja.A Stalin
              nie zagladal do kazdego familoka ,jak sie mowi.To tyle w sprawie trudnosci
              obiektywnych.
              -------------------------------------------------------------------------------
              powyzszego nikt nie zaprzecza i nie zabrania twierdzic - podczas kiedy polska
              propaganda do niedawna zaprzeczala istnieniu Niemcow na Slasku, jak i wszelkim
              praktykom zabraniania i dyskryminacji jezyka i kultury niemieckiej na "ziemiach
              odzyskanych". Niektorzy do dzisiaj te fakty zaprzeczaja, albo przynajmniej
              relatywuja lub osmieszaja...
          • abel0ne Re: akcent i "r" niemieckie 30.05.05, 19:56
            Gość portalu: czlowiek napisał(a):

            > Katowice leza po polskiej stronie granicy dzielacej gorny Slask przed 1939
            > rokiem.
            Co nie zmienia faktu, że jest to część Śląska, gdzie również mieszkały osoby z
            podwójnymi papierami(upraszczając)
            >
            > Niemiecki jezyk byl zabroniony na terenach "odzyskanych" po 1945. W latach
            > czterydziestych, piecdziesiatych za Stalina uzywanie tego jezyka bylo tam
            > karane. Pozniej dostep do nauki niemieckiego, prasy, ksiazki byl tam
            blokowany.
            >
            > Wymienianie tej prawdy nie jest rewizjonizmem.

            Jak to do mnie, to pytanie, gdzie ja piszę o rewizjoniźmie???
            • Gość: bohmeud Re: akcent i "r" niemieckie IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.05, 19:21
              ja mowie o slasku opolskim(wschodnia czesc).tu wszyscy rdzenni niemcy wyjechali-
              miasta opustoszaly-z tego co sie nie myle w opolu pozostalo chyba niecale 100
              osob gdy rosjanie wjezdzali-nikt nie wrocil.wiec nie wiem gdzie sie ta
              inteligencja opukrywala.poza tym kiedys nie bylo telewizji, radia ktore
              polonizuje badz germanizuje, poza tym niemcy zamieszkiwujacy tworzyli enklawy-
              zazwyczaj kosciol protestancki, jedna wies.ukraincy mowiacy po polsku ktorzy tu
              przyjechali rozplenili sie wszedzie.poza tym moi dziadkowie byli dwujezyczni-
              mowili po niemiecku i slasku.po wojnie MUSIELI przedstawic sie na
              slaski.ponawiam pytanie z poczatku!!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka