ggigus
30.05.05, 14:57
ny.
No, zająswzszy się dziś w nocy intensywnie moja przyszłością, która rysuje
sie niezwykle różowo, mam czas i ochotę zająć się jeszcze raz problemem
naturalnego i gramatycznego rodzaju.
Temat ten, meine edlen Kampfmause (jak mam polską klawiaturę, to nie mam,
kurde, niemieckiej. Eh, co za pech!) wymaga od Was: abstrakcyjnego myślenia i
umiejętności wczucia sie w innego człowieka (tak!).
Ale nie bójcie się, wszystko wytłumaczę.
Jak obiecałam, zacznę od tabelki, bo żadna z Was nie raczyła tego wykonać.
Zdecydowałam się na odmianę słów poeta (meski rzecz. na -a), mężczyzna
(takoż), kobieta - wymarzony rzecz. rodz. żeńskiego i malarz (rzecz. jak
najb. męski z męskimi końcówkami). Z wczorajszej przykładowej armaty,
zrezygnowałam, moje wróbelki.
M. poe -ta mężczyzn -a kobie -ta malarz
D. poe -ty mężczyzn -y kobie -ty malarz -a
C. poe -cie mężczyźn -ie kobie -cie malarz -owi
D. poe -ty mężczyzn -y kobie -ty malarz -a
N. poe -tą mężczyn -ą kobiet -ą malarz -em
Msc. poe -cie mężczyź -nie kobie -cie malarz -u
W. poe -to! mężczyzn -o! kobie -to! malarz -u!
Niestety, wbrew temu, co twierdziła wczoraj moja doskonale waleczna
dyskutantka Alma, nie muszę wnosić w koszyku koncówek fleksyjnych do
dyskusji. One do dykusji i do zrozumienia problemu niezgodności należą.
Ale po kolei. Każda osoba z ojczystym jęz. polskim (czy jakimkolwiek innym )
intuicyjnie i bez wahania wie, jaki rodzaj ma dane słowo. Poeta? Malarz?
Męskie. Lekarka - rodzaj żeński, jasne, więc się nie będę szeroko rozpisywać.
Natomiast (uwaga!!!! )tutaj trzeba się wczuć w innego człowieka, albo
spróbować potraktować własny język abstrakcyjnie, spróbować spojrzeć na
własny z dystansu obcokrajowca. (Próbujcie, aż do skutku, inaczej nie
zrozumiecie, moje waleczne dyskutantki!)
Wyobraźmy sobie pana Helmuta, który przeczytał ów frustrujący teskt w książce
Rehdera (tak jest, bez apostrofu, Almo! Ale i tak odsyłam Cie do dobrego
słownika ortograf. Poczytaj i nie grzesz więcej!). Otóż Helmut X. tę
intuicyjną wiedzę posiada, ale w zakresie własnego języka. Helmut wie, że
cechą charakteryst. odmiany męskiego rzeczownika w dop. lp. jest końcówka -a
(malarza - patrz tableka u góry).
I Helmut - nie wiedząc o tym, że pewna grupa męskich rzeczowników gustuje w
żeńskich końcówkach i kierując się wzorem odmiany (Tiggerific, tym razem do
Ciebie! Przestań wypisywać mi w innym poście, że nie ma podziału na wzory
odmiany męskich, żeńskich i nijakich rzecz. Zajrzyj do Langenscheidta, tam
jest na końcu polska gramatyka, poczytaj i nie grzesz więcej. Mam nadzieję,
że ta prosta metaforyka kościelna zostanie przez Ciebie zrozumiana, uff).
Wróćmy do Helmuta X. zna on więc wzrór odmiany męskiej (i znowu patrzymy do
góry na tabelkę) i Helmut bierze słowo poeta, upewnia się w słowniku, że poeta
(czy też atleta, przy słudze Helmut któtko się waha) i wg znanego mu wzoru
odmienia. No to lecimy z odmianą wg malarza:
M. poeta (malarz)
D. poeta (malarza)
C. poetowi (malarzowi)
B. poeta (malarza)
N. poetem (malarzem)
Msc. poetu (malarzu)
W. poetu! (malarzu!)
Czy tak może odmienić osoba, która polskiego się uczy? Jak najbardziej. Czy
to jest prawidłowe? Niekoniecznie, chociaż, jesli chcesz, ALmo, możesz pisać
oburzone maile. I na tym polega całe sedno sprawy - i Wy, waleczna Amo i
hipermęska Tiggeric i ja W I E M Y, jak się poetę deklinuje. I W I E M Y
też, że jest to rzecz. rodzaju męskiego. Tę decyzję każdy "użytkownik
ojczysty" podejmuje intuicyjnie.
( Ułatwię Wam problem abstrakcyjnego spojrzenia na włany język.)
Czy zdajecie sobie sprawę, meine Kampfmause, jak bardzo żonglujecie dokonanym
i niedokonaym aspektem czasownika w ciągu dnia? Nawet o tym nie myśląc? Czy
przyszła kiedyś do Waszych słodkich główek cenna myśl, że w zaprzeczeniu
trybu rozk. czasownika używamy tylko aspektu niedokonanego? (mów/powiedz, ale
nie mów). Dlaczego? Nie wiadomo, ale na użycie aspektów są ścisłe reguły. Tak
samo ścisłe, jak dla odmiany rzeczowników męskich na -a, które nieoczekiwanie
przybierają żeńskie końcówki. Wystarczy końcówki w tabelce u góry między
malarzem a poeta i kobietą porównać. Na tym właśnie ta niezgodność
gramatyczna polega. Męski rzeczownik przybiera żeńskie końcówki. Dla nas
rzecz oczywista. Ale nie dla wszystkich, stąd potrzeba wyjaśnienia owej
niezdodności między rodzajem słowa (męski) a końcówkami, jakie do jego
prawidłowej odmiany potrzebne są. Są to bowiem końcówki żeńskie. Zanim, ALmo,
sie oburzysz per post, spójrz do góry i porównaj jeszcze raz koncówki
fleksyjne.
Ale powtarzam jeszcze raz - osoba spoza eskluzywnego grona tych, co wyssali
polski z mlekem matki, tego wszystkiego nie wie.
No, wypisawszy się, pozdrawiam i lecę dalej budować moją różaną przyszłożń.