Dodaj do ulubionych

czy wasze studia to tez lipa????????

IP: 81.15.254.* 22.04.04, 21:39
studiuje fil.ang.,3 rok,wlasnie pisze licencjat (lingwistyka) i musze
stwierdzic , ze moje studia to jedna wielka lipa!jestem zalamana,a nawet
przerazona!! na studia szlam z pelna swiadomoscia ze nie jest to kurs jezyka
i wiem ze dobrze wybralam!! ale po tych 3 latach czuej ze stracilam tylko
czas,wolalabym chyba chodzic na kursy!!kadra jest do d***!!! jak na poczatku
studiow jeszcze byl jakis zapal do pracy to teraz marazm,nuda,kazdy siedzi
zrezygnowany i pyta sie co 5 minut za ile koniec za ile koniec!!najgorsze
jest to ze na koniec mamy egzamin proficiency i sie nie dziwie ze 90% nie
zdaje,bo jak sie wymaga a sie nie uczy to jak to ma wygaldac!!! wiem ze zaraz
uslysze ,ze przeciez moge sie uczyc sama!!owszem,moge i to robie,ale nie po
to poslzam na studia zeby wsyztsko robic sama w domu!!!
musialam si etroche wyzalic!!pewnie u wiekszosci z was to wyglada o wiele
lepiej,zazdroszcze,bo kocham angielski,ale moja milosc zaczyna szwankowac;/
jak to jest u was???????
pzdr
Obserwuj wątek
      • Gość: anglistta STRZĘPIĆ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.04, 13:47
        Może i słusznie robił. I nie dlatego, że nie chciało mu się "szczępić" języka. Widocznie wiedział, że z Waszą polszczyzną, drodzy studenci, jest
        nietęgo.
        Przepraszam za złosliwosć, ale aż mną:

        a) czącha; b) tszoncha; c) tżoncha; d) trzącha; e) tszącha

        kiedy "studentom (dowolnej) filologii brak rudymentarnej wiedzy / znajomosci własnego języka. I to tej na poziomie szkoły podstawowoej.

        P.S. Ci, którzy zaznaczą prawidłową odpowiedź w zdaniu powyżej, będą wiedzieć, co mi dokucza i dlaczego :)
    • kociamama Re: czy wasze studia to tez lipa???????? 23.04.04, 16:47
      Mysle, ze niestety wiele kierunkow filologicznych to "lipa"... NIe tylko
      anglistyki, ale i inne... Porownujac wlasne doswiadczenia z przezyciami
      znajomych z innych filologii dochodzimy do wniosku, ze niestety nie jest
      profesjonalnie.

      Native'i to przypadkowi ludzie, ktorzy nie maja zadnego przygotowania
      metodycznego, ale tez nie chce im sie w ogole przygotowac do zajec, ani nie
      maja nic ciekawego do powiedzenia.

      Kadra jest malo profesjonalna, a jedyne co jest u nauczajacych rozwiniete na
      wysokim poziomie to mniemanie o sobie.

      Praktyczna nauka jezka to jest zazwyczaj najwiekszy skandal, choc chyba powinno
      sie na nia klasc dosc duzy nacisk (przynajmniej moim zdaniem, bo coz z tego jak
      absolwenic wiedza wszystko na temat funkcji przyslowka w zdaniu, jak nie umieja
      sie wypowiedziec plynnie na biezace tematy)Wiele tzw. nauczycieli uwaza, ze
      praktyczna to przedmiot, na ktorym mozna nic nie robic, i czesto nie ma nawet
      konkretnego programu ani jasno zdefiniowanych celow do osiagniecia.

      Najczesciej uzywany argument na usprawiedliwienie wlasnej razzcej
      niekompetencji to, ze na studiach sie studiuje, nie uczy, bo to nie szkola. W
      zadnym liceum nie 'przeszly by" takie nudne zajecia, bo rodzice by podniesli
      raban, ze nauczyciel jest kiepski i trzeba go zmienic bo do matury nie
      przygotuje. Za to na polskich uczelniach im wyzszy procent oblanych studentow
      tym nauczyciel uznany za lepszego.

      POnadto, studia ucza bylejakosci. W liceum jezeli cos robilismy, musielismy
      zrobic to dobrze. Tzn, jezeli praca z angielskiego nie spelniala wymogow trzeba
      bylo ja napisac jeszcze raz lepiej. Natomist na uczelnie mozna oddac "byle
      gówno" najlepiej w terminie, ale tez niekoniecznie.

      Mam jednak nadzieje, ze to sie zacznie powoli zmieniac,

      pozdraiwm,
      pelna optymizmu (glupiego?/)
      KOciamama.
    • Gość: michal Re: czy wasze studia to tez lipa???????? IP: *.bct.bellsouth.net 24.04.04, 03:17
      pisalem kilka miesiecy temu, ze studia anglistyczne to lipa, to mnie skrytykowano na tym forum.
      Ostatnio mialem przyjemnosc wymienic poglady z pewna przyszla filolozka. Rozbawil mnie
      argument jej promotorki, ze kwestia redukcji stresu w nauczaniu to bzdura. Podobnie jak cala
      koncepcja anglistyki.
      Mysle, ze jesli student nie ma jakiejs idee fixe, jakiejs wizji kierunku, do ktorego ma go
      anglistyka doprowadzic, to daleko nie dojdzie. Ilez to snobizmu plynie od anglistow.
      Najczesciej jest marna kadra, a absolwenci czesto dowodza nonsensu w wyborze zawodu.
      Nie ludzmy sie, spieranie sie, czy anglistyka to studia o jezyku, czy jezykowe, traci sens w
      momencie, gdy napuszony anglista zaspiewa soczystym 'wistula riwer inglisz'. A takich jest
      wielu.

      imponowala mi pokora Pani prof. Manczak Wohlfeld (UJ), ktora na wiele pytan z rozbrajajaca
      szczeroscia odpowiadala "I'm sorry, I can't answer your question as I'm not a native speaker of
      English."

      Glowa do gory, studenci, zastanowcie sie po prostu, czy to wlasnie Wasza droga.

      Pozdrowienia z pracy w terenie (USA),

      na zawsze uczacy,
      Michal :o)
      • kociamama Re: czy wasze studia to tez lipa???????? 24.04.04, 18:56
        Droga/i guest,

        porownuje doswiadczenia ludzi z roznych kierunkow jezykowych i z roznych
        uczelni. I wyrabiam sobie poglad, ze niestety nawet na UJ (to chyba imponujaca
        uczelnie z tradycjami, chyba nie zaprzeczysz) poziom zajec moze byc zenujaco
        niski.

        BYc moze moje niezadowolenie z poziomu zajec na moim kierunku spowodowane jest
        bardzo wysokim poziomem zajec w liceum. Coz, przez 4 lata mialam lekcje
        przepracowane od pierwszej do ostatniej minuty, gdzie nie bylo straty czasu na
        rozwodzenie sie jakie trudne egzaminy beda po polsku, gdzie jesli sie cos
        robilo, trzeba bylo zrobic to sumiennie, a jak sie zrobilo cos co nie
        sprostowalo wymogom trzeba bylo to zrobic jeszcze raz (oczywiscie lepiej).
        Takze, wiem co to jest praca i wiem na jakim poziomie mozna sie nauczyc jezyka
        obcego.

        Zdaje sobie sprawe, ze sa lepsze i gorsze anglistyki i inne kierunki na
        roznych uczelniach. NIe wiem niestety, jakie kryteria stosuje sie dla ustalanie
        takiego rankingu. Bo chyba zgodzisz sie ze mna, ze ilosc nauczajacych z
        imponujacymi tytulami nie jest w praktyce zadnym wyznacznikiem poziomu zajec.

        Bardzo prosze napisz jakie sa przyjete kryteria, wg ktorych ocenia sie miejsce
        w "rankingu" wsrod kierunkow.

        POzdrawiam,
        KOciamama.
      • Gość: baba Re: czy wasze studia to tez lipa???????? IP: *.acn.waw.pl 25.04.04, 14:02

        No i co sie dziwic, ze w szkole mojego syna uczy skadinad mila pani, o ktorej
        moja znajoma Angielka, ktora rowniez ma tam dziecko twierdzi, ze nie zawsze ja
        rozumie !
        Najbardziej mnie wkurza, ze ludzie z proficency z kursem metodycznym, ktorzy
        nieraz pare lat siedzieli za granica nie sa zatrudniani w szkolach, bo ubiega
        sie o to miejsce anglista, ktorego uwaza sie za wielkiego fachowca.
        Wolalbym, zeby moje dziecko mialo nauczyciela, ktory naprawde zna jezyk i umie
        uczyc, a nie osobnika zanudzajacego jakimis duperelami gramatycznymi (bo tego
        go uczono), a nie umie nauczyc praktycznego jezyka, bo go nie za dobrze zna!
    • Gość: justa Re: czy wasze studia to tez lipa???????? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 27.04.04, 10:58
      ja akurat chodziłam na kursy przygotowujące do egzaminów certyfikatowych i
      powiem Ci, że również większość pracy musiałam wykonać sama, po prostu nikt się
      za Ciebie niczego nie nauczy ani nie wbije Ci nic do głowy na siłę, może Cię
      jedynie ukierunkować i pomóc. bez własnej, ciężkiej pracy nie osiągnęłabym
      takich rezultatów - widzę to po tych, którzy poprzestali jedynie na
      uczęszczaniu na kurs. również na studiach miałam osoby, które je kończyły przy
      niemal zerowym wysiłku, ale wiedzy też bliskiej tej cyfrze.
      • Gość: zalamana Re: czy wasze studia to tez lipa???????? IP: 81.15.255.* 27.04.04, 18:58
        dokladnie Justynko!!
        tylko problem polega na tym,ze siedzenie w klasie 1,5 godziny i robienie
        cwiczenia po cwiczeniu z ksiazki,bez zadnego tlumaczenia (bo po co,jak jzu
        dawno powinnismy to wiedziec) to chyba nie ukierunkowywanie ani pomoc???!!!
        ucze sie sama,i nie potrzebuje nikogo by wbijal mi cos do glowy!! ale wlasnie
        potrzebuje kogos zeby mnie ukierunkowal,pomog,a tego niestety nie dostaje na
        studiach!! najsmieszniej bylo na "cwiczeniach" z literatury amerykanskiej,gdzie
        pani zamiast z nami dyskutowac,prowadzila zajecia jak wyklad,czyli wyglaszala
        to co miala na krteczce i byla zadowolona!a jak ktos chcial wyrazic swoja
        opinie co bylo nie po pani mysli,to bylo krecenie nosem i mowienie:a to nie tak
        ani siak,bo pani nie miala tak napisane wiec bylo zle!!! to chyba juz
        przesada!!
        studiowalam za granica przez rok i bylam przerazona gdy zobaczylam w jaki
        sposob zajecia odbywaja sie tam, przerazona poziomem moim uczelni i "wiedza"
        jaka wynosimy!!
        pozdrowienia
        • Gość: guest Re: czy wasze studia to tez lipa???????? IP: *.phil.east.verizon.net 28.04.04, 08:28
          Czy wreszcie dowiemy sie, gdzie studiujesz, zalamana kolezanko? Uczelnie
          naprawde roznia sie od siebie i ten sam kierunek moze wygladac bardzo roznie w
          roznych miejscach. Byc moze powinnas pomyslec na zmiana.

          Piszesz:
          > studiowalam za granica przez rok i bylam przerazona gdy zobaczylam w jaki
          > sposob zajecia odbywaja sie tam, przerazona poziomem moim uczelni i "wiedza"
          > jaka wynosimy!!
          Czy dobrze rozumiem, ze bylas przerazona tym, jak zajecia sie odbywaja za
          granica? Czym bylas konkretnie przerazona i gdzie bylas?
          • kociamama Re: czy wasze studia to tez lipa???????? 28.04.04, 09:59
            Sticking to the English only rules (which some of poeple here would like to
            enforce) I'm switching to English;))

            Hey, guest,

            can please answer my question??

            Namely, how can you evaluate the level of the particular faculty.
            (By the way, people form my departement claim that it's an elite faculty and
            the best in Poland (I'm not gonna tell you which one, as there are very few
            faculties like that, and it's not english). Anyway, the departmenti"m studying
            at prides itself on great achievements, has an unblemished reputation and for
            many seems attractive (as all so-called elite clubs). Unfortunately, the
            reality is incosistent with rumors. At the best of times teachers give horribly
            boring lectures, but mostly they are constantly completely unprepared and just
            make attempts to kill the time during classes, which are obligatory. So much
            time is wasted that it's hard to imagine.

            I realize that if you commence studies you should be prepared for hard work,
            and blame only yourself if you aren't successful or can't cope. I'm also fully
            aware of the fact that language studies involve more than just mastering the
            language, but if a subject is called praktyczna nauka języka, and it's neither
            learning nor practical there's something wrong. And no explanations aimed at
            justifying why teachers don't do their job are acceptable. Why don't we call it
            its real name? And lack of professionalism, or incompetence are euphemisms
            here. I call it cheating.

            If you're doomed to attend such "classes" (cuz you are, they are obligatory, I
            repeat) it's counterproductive. Demotivation which gradually transforms into
            disgust and total aversion steps in.

            Regards,
            Kociamama.
    • Gość: ciekawa obserwacja Re: czy wasze studia to tez lipa???????? IP: *.mia.bellsouth.net 28.04.04, 18:02
      Jako ze egzamin z literatury amerykanskiej mialem w poniedzialek po weselu, szykowalem sie
      na drugi termin. Terminow w koncu bylo 5, czy 6, i przez to powtarzalem rok.
      Wykladowca surowa, acz wspaniala - zajecia o E A Poe mielismy w piwnicy budynku -
      sredniowiecznej kamienicy itp.

      Ciekawe - ostatnio odwiedzalem Key West, Florida i trafilem na ksiazke o historii miasta (tu
      mieszkali i tworzyli m.in. Hemingway i Tenessee Williams.) Zobaczylem zdjecie Williamsa z
      Trumanen Capote. Od razu skojarzenia - Breakfast at Tiffany's. Pamietam, bo na zajeciach
      prowadzaca stwierdzila, ze autor byl gejem - skwitowalem, ze z takim nazwiskiem, to musial
      byc. Glupie, ale zapadlo w pamiec.
      Rozmawialem przy piwie z Amerykanami - gadka o Kill Bill. Potem o Umie Thurman, a w koncu
      o filmie "I kowbojki moga marzyc'. Okazalo sie, ze na 5 - wyksztalconych - osob, bylem
      jedynym,ktory widzial film i przeczytal ksiazke.

      W samolocie (LHR - LAX, ponad 11 godzin) gawedzilem z milym Anglikiem siedzacym obok.
      Koles sprzedaje ksiazki taktujace o epoce beatnikow. (www.beatbooks.com) Ku mojemu
      zdziwieniu, po kilku latach obudzily sie wspomnienia z zajec - America, Howl itp.

      Wniosek - sa wykladowcy, ktorym sie chce, i ktorych zajecia sa skuteczne - po latach jestesmy
      w stanie dyskutowac na poruszane nan tematy. Na wydziale jest takich dwoch-trzech. Ale sa, i
      nalezy ich chwalic.

      Pozdrowienia,
      Michal
      • chickenshorts Re: czy wasze studia to tez lipa???????? 28.04.04, 21:00
        Gość portalu: ciekawa obserwacja napisał(a):

        > Jako ze egzamin z literatury amerykanskiej mialem w poniedzialek po weselu,
        szy
        > kowalem sie
        > na drugi termin. Terminow w koncu bylo 5, czy 6, i przez to powtarzalem rok.
        > Wykladowca surowa, acz wspaniala - zajecia o E A Poe mielismy w piwnicy
        budynku
        > -
        > sredniowiecznej kamienicy itp.
        >
        > Ciekawe - ostatnio odwiedzalem Key West, Florida i trafilem na ksiazke o
        histor
        > ii miasta (tu
        > mieszkali i tworzyli m.in. Hemingway i Tenessee Williams.) Zobaczylem zdjecie
        W
        > illiamsa z
        > Trumanen Capote. Od razu skojarzenia - Breakfast at Tiffany's. Pamietam, bo
        na
        > zajeciach
        > prowadzaca stwierdzila, ze autor byl gejem - skwitowalem, ze z takim
        nazwiskiem
        > , to musial
        > byc. Glupie, ale zapadlo w pamiec.
        > Rozmawialem przy piwie z Amerykanami - gadka o Kill Bill. Potem o Umie
        Thurman,
        > a w koncu
        > o filmie "I kowbojki moga marzyc'. Okazalo sie, ze na 5 - wyksztalconych -
        osob
        > , bylem
        > jedynym,ktory widzial film i przeczytal ksiazke.
        >
        > W samolocie (LHR - LAX, ponad 11 godzin) gawedzilem z milym Anglikiem
        siedzacym
        > obok.
        > Koles sprzedaje ksiazki taktujace o epoce beatnikow. (www.beatbooks.com) Ku
        moj
        > emu
        > zdziwieniu, po kilku latach obudzily sie wspomnienia z zajec - America, Howl
        it
        > p.
        >
        > Wniosek - sa wykladowcy, ktorym sie chce, i ktorych zajecia sa skuteczne - po
        l
        > atach jestesmy
        > w stanie dyskutowac na poruszane nan tematy. Na wydziale jest takich dwoch-
        trze
        > ch. Ale sa, i
        > nalezy ich chwalic.
        >
        > Pozdrowienia,
        > Michal


        And have you passed it?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka