Dodaj do ulubionych

Podziwiam prace tlumacza

17.10.11, 12:47
Jest to zakonczenie Heart of Darkness

The offing was barred by a black bank of clouds, and the tranquil waterway leading to the uttermost ends of the earth flowed sombre under an overcast sky
Obserwuj wątek
    • pierwszy-donosiciel Re: Podziwiam prace tlumacza, ja też... 17.10.11, 15:04

      Jeszcze raz:

      Porównując te dwa teksty, wyraźnie widać jak bzdurne jest wkuwanie pojedynczych słówek.
      Tłumacz musi zrozumieć cały akapit i oddać jego sens i jego piękno w języku docelowym.

      Aby taką perfekcję osiągnąć trzeba chyba kilka lat przybywać w danym kraju i intensywnie zajmować się oboma językami, bo z biegiem czasu zatraca się wprawę w języku ojczystym.

      Przyglądałem się jakiś czas pracy zawodowych tłumaczy na ich forum specjalistycznym.
      Co mnie zdziwiło, tłumacze proszą o pomoc w znalezieniu właściwego wyrażenia w ich języku ojczystym. Wyrażenie w języku obcym rozumieją i używają, problemem staje sią przeniesienie zagadnienia do własnego języka.

      Dalszym problemem jest, że każdy branża ma swoje własne słownictwo. Nie mogę pojąć jak tłumacze tłumaczą jednego dnia teksty prawne, drugiego dnia z budowy maszyn i następnie z rolnictwa. ??? Specjalizacja nie rozwiązuje problemu, bo trzeba walczyć o każde zlecenie...
      • republican Re: Podziwiam prace tlumacza, ja też... 19.10.11, 02:42
        pierwszy-donosiciel napisała:


        >
        > Porównując te dwa teksty, wyraźnie widać jak bzdurne jest wkuwanie pojedynczych
        > słówek.
        AMEN

        >
        > Przyglądałem się jakiś czas pracy zawodowych tłumaczy na ich forum specjalistyc
        > znym.
        > Co mnie zdziwiło, tłumacze proszą o pomoc w znalezieniu właściwego wyrażenia w
        > ich języku ojczystym. Wyrażenie w języku obcym rozumieją i używają, problemem s
        > taje sią przeniesienie zagadnienia do własnego języka.
        >

        Odczulem to na wlasnej skorze "na zywo".
        Otoz kilka lat temu mialem wyklad/referat na mojej Alma Mater w dziedzinie ktora nie istniala podczas moich studiow.
        Wyklad byl po polsku, najtrudniejszy jaki kiedykolwiek mialem w zyciu z powody jezyka.
    • bunkum Re: Podziwiam prace tlumacza 19.10.11, 16:44
      > The offing was barred by a black bank of clouds,
      > Otwarte morze było zagrodzone czarną ławą chmur,

      Bank of clouds…. is no bench of clouds and it isn’t a financial institution that accepts deposits of clouds either. It’s rather bank as in bank of a river, a sloping land beside a body of water (wal or zwal?)

      >...the heart of an immense darkness.
      Srodka rather than jadra.
    • karul.nowy Kiedys zostalem 21.10.11, 02:33
      w ostatniej chwili przed rozpoczeciem konferencji polsko-amerykanskiej zmuszony do przyjecia funkcji tlumacza kabinowego bo ktos nawalil. To dopiero bylo ciezkie, splywalem potem i jakalem sie. Moj szef to podsumowal z wlasciwa jemu elegancja - panie, ale pan stekal.

      Nigdy wiecej. Z tego punktu widzenia tlumaczenie tekstu na papierze, mniej lub bardziej ladnie, to pestka.
        • claratrueba Re: Kiedys zostalem 21.10.11, 10:43
          Może gdzieś mają, ale nie u nas.
          Tłumaczenie kabinowe jest całkiem fajne w porównaniu z symultanicznym czy konsekutywnym bez kabiny kiedy widać jak się człek poci, palce łamie, drepcze lub wierci, w konsekutywce trudność z notacją dochodzi.
          Inne zastosowanie kabiny przy symultance- można na drutach robić. Serio. Była taka tłumaczka niemieckiego, która bez włoczki i drutów do kabiny nie weszła. Tłumaczyła, dziergając sweterki ponoć po mistrzowsku (w odniesieniu do efektów obu tych aktywności).
          Inną zaleta ustnego tłumaczenia o ile nie jest nagrywane, to "brak dowodów winy" jak tłumacz coś pokręci. Ot, niedosłyszeli ale źle zrozumieli odbiorcy przekazu, zresztą i tak zapomną do nast. zdania.
          Nie warto zrażać się pierwszym razem. "Pierwsze śliwki-robczywki".
          • pierwszy-donosiciel Re: Kiedys zostalem 21.10.11, 11:45
            I panie są do tego zawodu bardziej predysponowane. Pan Bóg dał paniom większe ośrodki mowy w mózgu. Szczegóły patrz googel. (Panowie mają w zamian więcej mięśni...)

            Wystarczy włączyć radio albo TV. Panie mówią jednym ciągiem, bez zająknięć i bez "eeee" przed każdym nowym słowem...

            I niejaka Szeherezada zawdzięcza temu swe szczęśliwe i długie życie...

            Ale czasami to i wkurza, kiedy telefon jest ciągle zajęty...

            Ot co...
            • claratrueba Re: Kiedys zostalem 21.10.11, 14:22
              Eee, tam. Znam doskonałych tłumaczy ustnych płci męskiej. Trening czyni mistrzem.
              Jeśli chcesz coś doskonałego o symultance i konsekutywce, to polecam:
              hatteria.pl/jean-franois-rozan-notatki-tlumaczeniu-konsekutywnym-note-taking-consecutive-interpreting-p-75.html?language=en
              W ustnym tłumaczeniu tak naprawdę 90% sukcesu to opanowanie.
                • pierwszy-donosiciel Re: Kiedys zostalem 21.10.11, 19:02
                  Dziękuję za dwie ciekawe pozycje. Byłbym kilka dekad młodszy, natychmiast bym zamówił...
                  Ta polska księgarnia akceptuje PayPal. A Amazon ma prawo obciążać moje konto.

                  Rok temu zamówiłem w Kalifornii pliki językowe. Płatne poprzez PayPal. Byłem w pełni zadowolony.... (ca 95 $)
                                • pierwszy-donosiciel Re: Tlumaczenie prozy 24.10.11, 11:01
                                  republican napisał:

                                  >
                                  > A tu versja side by side
                                  >
                                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

                                  Superb jewels !

                                  Idealne do nauki angielskiego.

                                  Ale koniecznie jeszcze z wersją mówioną.

                                  Wspominałem tu już na tym forum, że czytam i słucham autobiografię pilota, który dwa lata temu lądował awaryjnie na Hudsonie. ( US Airways Flight 1549)

                                  W ciągu tych kilku tygodni nauczyłem się więcej, aniżeli w ciągu lat bez takich idealnych pomocy dydaktycznych.

                                  Ważne jest aby tekst interesował i emocjonalnie wzruszał czytelnika.

                                  Mija się całkowicie z celem zmuszanie się do wysiedzenia swego czasu przed głośnikami i następnie winić innych. że moje postępy w nauce są nadal marne...

                                  Ot co...
                            • pierwszy-donosiciel Re: Tlumaczenie prozy 24.10.11, 10:18
                              republican napisał:

                              > Right, on internet.

                              Bardzo dobre!

                              Serdecznie dziękuję!

                              Niech żyje wynalazca internetu...

                              Siadam sobie rano z kawką przy kompie i jestem w amerykańskiej bibliotece i czytam Conrada w oryginale...

                              Magnificent!

                              Muszę tam jeszcze dokładniej zaglądnąć, za pierwszym razem nie znalazłem niczego, co by wskazywało na pochodzenie autora.
                              • republican Re: Tlumaczenie prozy 24.10.11, 18:02
                                Obilo mi sie kiedys o uszy ze jego krewna (kuzunka?) przetlumaczyla wszystkie dziela.

                                And here is my little gift to humanity

                                beemp3.com/download.php?file=7148790&song=Heart+of+Darkness--
                                PS
                                Mam chyba malenki wklad w Internecie bo data communication jest podstawa a mam w tej dziedzinie kilka patentow.

                                Takie te ciarachy tworde, trza by stoc i walic w morde.
                                • claratrueba Re: Tlumaczenie prozy 24.10.11, 21:20
                                  Tłumaczyła Aniela Zagórska, bliska krewna Korzeniowskiego.
                                  Czy jej się tak do końca udało, prawdę mówiąc, nie wiem. Jakoś mimo wszystko, oryginał ma "to coś co ginie w przekładach". Język Zagórskiej jest doskonały ale w oryginale jest jakoś tak mroczniej, atmosfera szaleństwa Kurtza bardziej oblepia.
                                  No cóż jak mawia stare powiedzenie tłumaczy: "tłumaczenie jak żona- albo piękne albo wierne".
                                  Tłumaczenie, niestety, rzadko może powtórzyć pewne chwyty językowe jak np. używanie kilku czasowników coraz krótszych co daje dynamikę, wprowadza niepokój lub zabieg odwrotny- uspakajający, rozleniwiający (typowe dla Kapuścińskiego). Czasem po prostu czasowniki języka przekładu nie dają się tak pogrupować i wychodzi wierne oddanie treści ale nie nastroju.
                                  • republican Re: Tlumaczenie prozy 25.10.11, 00:06

                                    A ten link chyba najlepszy

                                    www.loudlit.org/works/heartofdarkness.htm
                                    You can read and listen page by page, goraco polecam
                                    -
                                    Interestingly Conrad never received the Noblel Prize.
                                    He also declined British knighthood
                                    Takie te ciarachy tworde, trza by stoc i walic w morde.
                                    • pierwszy-donosiciel Magnificent! 25.10.11, 08:21
                                      republican napisał:

                                      > A ten link chyba najlepszy
                                      >
                                      > www.loudlit.org/works/heartofdarkness.htm
                                      > You can read and listen page by page, goraco polecam
                                      ------------------------------
                                  • pierwszy-donosiciel do wiernego tłumaczenia mamy googla... 25.10.11, 09:19
                                    claratrueba napisała:
                                    No cóż jak mawia stare powiedzenie tłumaczy: "tłumaczenie jak żona- albo piękne albo wierne".

                                    Święta prawda...

                                    Czytam i słucham obecnie autobiografię Chesleya Sullenbergera.

                                    (a) po angielsku

                                    (b) po niemiecku

                                    (c) w Polsce się chyba nikt nie pokwapił na tłumaczenie???

                                    Niemieckie tłumaczenie zlecono trzem tłumaczom..

                                    Co ci chłopcy tam czasami piszą odbiega bardzo, bardzo od oryginału...

                                    Gdyby Sullenberg byłby wstanie tę książkę przeczytać, by się bardzo, bardzo zdziwił.
                                    I by się zapytał: To moja książka?

                                    Nu, ale cóż, do wiernego tłumaczenia mamy googla...
                                    • claratrueba Re: do wiernego tłumaczenia mamy googla... 25.10.11, 11:22
                                      > Nu, ale cóż, do wiernego tłumaczenia mamy googla..

                                      Taa, Denmark from chicken- Dania z kurczaka. Autentyk z menu z zajazdu na Pomorzu.

                                      Niestety, tłumaczenie literatury wymaga talentu literackiego od tłumacza. Stąd genialny Słomczyński- Joe Alex. Stąd cudowne tłumaczenia Puszkina przez Tuwima i nędzne inne:
                                      j_uhma.republika.pl/puszkin.html
                                      I stąd też wiele tłumaczeń, którym nie można zarzucić nieoddania treści, ale nastrój, poetyka nie ta sama.
                                • pierwszy-donosiciel Re: Tlumaczenie prozy 25.10.11, 09:00
                                  republican napisał:

                                  >
                                  > And here is my little gift to humanity
                                  ------------------------------------------------------------------------>

                                  Niestety ten wczorajszy (24.10.11) link nie chciał się otworzyć...

                                  > beemp3.com/download.php?file=7148790&song=Heart+of+Darkness--


                                  Dzisiejszy(25.10.11) link fukcjonue bardzo dobrze. Czy to ta sama zawartość?

                                  > www.loudlit.org/works/heartofdarkness.htm
                                    • republican Nauka jezyka 25.10.11, 16:56

                                      A tu moja recepta na nauke jezyka.
                                      Wloz ksiazki pod lozko.
                                      Idz na (w) Internet z powyzszym linkiem.
                                      Poswiec godzine co wieczor i daj mi znac za 6 tygodni.
                                      Bedziesz zdumiona/zdumiony i dumny ze swgo postepu

                                      Takie te ciarachy tworde, trza by stoc i walic w morde.
                                      • pierwszy-donosiciel "Shit My Dad Says" 25.10.11, 19:54
                                        republican napisał:
                                        Bedziesz zdumiona/zdumiony i dumny ze swgo postepu...

                                        Wczytałem się nieco w Conrada i uważam, że Conrad jest nieprzydatny do nauki angielskiego. Tak dzisiaj nikt nie rozmawia....

                                        Do tego wniosku doszedłem porównując język J. Conrada w Heart of Darkness z
                                        #1 New York Times Bestseller: "Shit My Dad Says" by Justin Halpern.
                                        Długie opisy przyrody dla uczącego się angielskiego, są raczej mało przydatne w życiu codziennym.

                                        Pierwsza pozycja jest dobra dla miłośników literatury... I studiujących anglistykę...

                                        Druga, dla osób potrzebujących angielski do codziennego zarabiania pieniążków na chlebek. Prawdziwy codzienny język amerykański...

                                        Ot co...
                                        • republican Re: "Shit My Dad Says" 26.10.11, 03:20
                                          pierwszy-donosiciel napisała:

                                          >
                                          > Druga, dla osób potrzebujących angielski do codziennego zarabiania pieniążków n
                                          > a chlebek. Prawdziwy codzienny język amerykański...
                                          Prawdziwy, juicy american English indeed.
                                          May as well learn ALL the words.
                                          deadspin.com/5531742/excerpt-from-shit-my-dad-says-act-like-youve-been-there-before
                                          Can you find MP3 version and do it page by page?
                                          Can yoy find
                                          • pierwszy-donosiciel Re: "Shit My Dad Says" 26.10.11, 11:29
                                            republican napisał:
                                            Prawdziwy, juicy american English indeed.

                                            Yes, that is correct!

                                            Mam już:

                                            (a) Książkę w języku angielskim z Ameryki

                                            (b) Trzy CD z Ameryki

                                            (c) Książkę w wersji niemieckiej

                                            Poczta z Ameryki idzie dwa tygodnie.

                                            Na pocztę z Polski czekam już ze trzy miesiące...

                                            Ci wydawcy tej polskiej książki uważają widocznie, że Polska nie jest condominium niemieckim...

                                            Ot co...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka