Dodaj do ulubionych

Czy jestem beznadziejnym przypadkiem czy są jeszcz

02.11.12, 17:45
e jakieś szanse dla mnie? Uczyłam się języka przez 10 lat (8 w szkołach +2 w szkole językowej) i mam wrażenie, że nic nie umiem ponieważ mam blokadę w mówieniu oraz problem z dobrą identyfikacją czasów- najczęściej w sytuacji kiedy mam coś powiedzieć (nie jestem w stanie podjąć decyzji jaki czas w danym momencie powinnam użyć). Język miałam od 5 klasy szkoły podstawowej, poprzez 3 lata gimnazjum i 3 lata liceum. Uczono nas raczej słabo, w miarę możliwości ćwiczyłam w domu, ale mało, bo człowiek był młody i głupi a maturę zdawałam z niemca, więc to głównie do niego się przykładałam ;). Trochę ang. zaniedbałam w latach wczesnej młodości. Na studiach miałam przez 5 lat tylko język niemiecki. W wieku 22 lat jakoś po ukończeniu licencjatu, kiedy miałam troszkę więcej czasu, bo na magisterce jest mniej zajęć, postanowiłam odświeżyć swój język na 2 letnim kursie w szkole językowej. Trochę mi pomogło, dużo rzeczy sobie przypomniałam. Od skończenia kursu minął rok, nie mam żadnej styczności z językiem, co skutkuje powolnym zapominaniem, aby zapominanie nie postępowało, przypominam sobie język oraz douczam się na własną rękę. Korzystam z bezpłatnych serwisów do nauki języków, oglądam lekcje ang. na youtube, czytam jakieś nieskomplikowane artykuły po ang., korzystam z fiszek, oglądam ang. seriale, ale koniec końców i tak wychodzi z tego pupa. Niby zasady gramatyczne znam, mam w miarę przyzwoity zasób słówek, rozumiem jak ktoś do mnie mówi wyraźnie i nie używa przesadnie wyszukanego słownictwa, rozumiem nieskomplikowane artykuły. Niestety nie mówię, gdyż mam po pierwsze blokadę, po drugie czasy mimo znajomości reguł ich tworzenia i użycia mieszają mi się niemiłosiernie. Nie jestem w stanie zidentyfikować w jakim czasie powinnam się w danej sytuacji wypowiedzieć, w jakim daną informację wyrazić :/. O ile z czasami present, najprostszą formą przyszłą i past simple, nie mam problemu w sytuacji kiedy mam użyć czasów perfect, reszty pastów oraz pozostałych form future mam mentlik w głowie. Gdybym nie mała motywacji, była leniwa, nie powtarzała regularnie to rozumiem, że mogłabym mieć braki itd. Obecnie nie posiadam pracy, więc mam czas powtarzać codziennie i robię to, ale efekty mizerne i tak :(. Czy to możliwe, że jestem osobą nie będącą w stanie opanować języka ang. Słyszałam, że są takie osoby. Choć mówią, że niby każdy może się go nauczyć. Sama nie wiem co mam myśleć. Nie zależy mi na biegłej znajomości, bo i tak nie byłabym w stanie osiągnąć biegłości. Chcę mieć solidny poziom B1 (przeszłam poziom B1 na kursie, ale nie czuję, abym go pojęła całkowicie za dużo rzeczy mi się miesza) i mówić w miarę płynnie, to znaczy bez przesadnego zastanawiania się. To wszystko nieco mnie frustruje. Nie wiem, co jeszcze można mi poradzić. Na wszystkich forach polecają te metody, które ja już stosuję + kurs, ale kurs odpada, bo niedawno go już przeszłam i kosztował nie mało a obecnie nie mogę sobie pozwalać na taki wydatek, z resztą kurs aż tak dużo mi nie pomógł. Mimo wszystko proszę o jakieś porady. Z góry dziękuję :)
Obserwuj wątek
      • robak.rawback czasowniki 03.11.12, 14:53
        od razu powiem ze roznice miedzy tym co nazywamy przeszlymi - i did / i have done
        sa w miare latwe jesli sie przystepnie wytlumaczy i masz wystarczajaco motywacji i czasu zeby mozg to ogranal, bo tu sa wprowadzane zagadnienia ktorych nie ma w polskim, wiec jakby musisz pojac ze robisz sobie w glowie dodatkowa kieszonke w ktora wkladasz to co w polskim czasami opiszesz czasem przeszlym a innym razem czasem terazniejszym) - natomiast logiczne zalozenia na ktorych sie to opiera sa sensowne i do ogarniecia.


        przydalby ci sie dobry nauczyciel ktory na paru lekcjach indywidualnych wytlumaczylby ci dokladnie na przykladach roznice np miedzy czasem past simple ( I did) a perfectowymi - czyli tymi ktore sie tworzy np - has/have done & have/has been doing oraz had done.
        nie wiem jakie sa twoje zdolnosci etc wiec nie moge komentowac. moge cie tylko pocieszyc ze to ze sie chodzi na kurs se spora iloscia ludzi wcale nie znaczy ze sie nauczysz. bo jest tak ze pewne rzeczy musza zostac wytlumaczone.
        niestety sporo nauczycieli samych nie rozumie roznic oraz nie mowi dobrze po angielsku - ale tego uczen nie wie. albo jesli rozumie to nie tlumaczy w przystepny sposob.
        albo na kursach wszyscy szaleja z naciskiem na komunikacje i olewaja gramatyke i ludzie tak brna perzez lata i powielaja bledy - bo albo ich ktos zle nauczyl albo sami sobie cos wytlumaczyli ale blednie. a nie ma nic gorszego niz oduczac zakodowane bledy - w wymowie albo w uzyciu czasu.

        inna sprawa jest ze ludzie przychodzacy na kursy nie chca sie uczyc gramatyki bo sie nasluchali jakie to niepotrzebne i maja dobre wytlumaczenie zeby nie musiec wlozyc w to wysilku i to poteguje paranoje na kursach.
        jesli chodzi o roznice w czasie simple i perfect
        z tego co napisalas to w/g mnie jedyne wyjscie dla ciebie to pare godzin z nauczycielem indywidualnie powiedzmy na przestrzeni 4 tygodni - po to zebys miala czas zastanowic sie nad tym co bylo przerobione.

        pare razy mialam ludzi ktorzy konkretnie sie umawiali na wytlumaczenie roznic miedzy tymi czasami - zakladajac ze ty idziesz do domu po zajeciach i sie porzadnie uczysz to solidne przerobienie roznicy miedzy simple i perfect na poziomie srednim z pomoca ksiazki English Grammar in Use - Raymond Murphy, cambridge - granatowa z odpowiedziami. i chyba tez czerwonej - nie pamietam ile jest w czerwonej - ktora jest dla poczatkujacych (Essential Grammar in Use with Answers) na temt tych czasow i dodatkowymi materialami to wlasnie bylo ze 4 lekcje po 2-3 godziny - zakladajac ze rozumiesz podstawy jak sie tworzy te dwa czasy i znasz wystarczajaco slowek i czasownikow zeby tworzyc rozne zdania i rozumiec przyklady na jakich jest wytlumaczona roznica.

        aha ale wlasciwie aby sie zajac roznica wyzej wymienionych czasow - to muszisz najpierw dobrze poznac roznicemiedzy present simple (I do) i present continuous (I am doing) i ogolnie wlasciwosci czasownikow - i to ze ten sam czasownikmoze przybierac rozne formy zaleznie od znaczania - np have - moze byc w znaczeniu 'posiadac/miec' i uzywasz - i have a dog. oraz w zanczeniu 'jesc/pic' i wtedy mozesz powiedziec 'i am having a sandwich' - jem kanapke. i trzeba sie najpierw tego nauczyc i dopiero sie brac za czas perfect - poniewaz te roznice miedzy czasownikami potem wychodza we wszystkich inny czasach bo to sa rzeczy ktore sie powtarzaja - wiec jak raz zalapiesz to juz potem bedziesz rozumiec cala reszte. - i ten aspekt tez jest do wytlumaczenia
      • chief-denunciator Re: Czy jestem beznadziejnym przypadkiem czy są j 03.11.12, 18:22
        phys.org/news/2011-04-teenagers-english-locals.html

        chief-denunciator napisała:

        > Żyć jakiś czas w krajach angielskojęzycznych i zapomnieć regułki gramatyczne.
        >
        > Ot, co...
        ================================

        http://phys.org/news/2011-04-teenagers-english-locals.html

        (Wie ktoś dlaczego ten sam link na samej górze się wyświetla, na samym spodzie się nie wyświetla? )
    • baba67 Re: Czy jestem beznadziejnym przypadkiem czy są j 03.11.12, 16:56
      Ja bylam takim przypadkiem jesli chodzi o francuski-dopoki nie zdecydowalam sie na prywatne lekcje i nie trafilam(za drugim podejsciem) na cudowna nauczycielke z wielkim talentem.
      Szukaj az do skutku-teraz uczy mnostwo osob ale nawet dyplom Ci nie zapewni ze dana osoba jest odpowiednia wlasnie dla Ciebie (choc skadinad moze miec dobre referencje)
      • robak.rawback Re: Czy jestem beznadziejnym przypadkiem czy są j 03.11.12, 18:37
        zgadzam sie z baba - jest wiele ludzi z dyplomami uczelni jezykowych ktorzy powinni na zawsze zamilknac i nigdy nikogo nie uczyc wiec nie powinnas sie zrazac.

        chief denunciator - ten artykul co zalinkowales to specjalnie groundbreaking nie jest - paru doktorasow udowodnilo, ze non-native mlodziez uczaca sie jezyka lokalnie potrafi sie zasymilowac lingwistycznie - woah!

        baba67 napisała:

        > Ja bylam takim przypadkiem jesli chodzi o francuski-dopoki nie zdecydowalam sie
        > na prywatne lekcje i nie trafilam(za drugim podejsciem) na cudowna nauczycielk
        > e z wielkim talentem.
        > Szukaj az do skutku-teraz uczy mnostwo osob ale nawet dyplom Ci nie zapewni ze
        > dana osoba jest odpowiednia wlasnie dla Ciebie (choc skadinad moze miec dobre
        > referencje)
      • missisipi2 Re: Czy jestem beznadziejnym przypadkiem czy są j 04.11.12, 17:35
        Dziękuję wszystkim za rady.
        Nie mam zamiaru się poddawać i wierzę, że moje starania oraz systematyczna praca przyniosą efekty i mój język się poprawi a co ważne zacznę w końcu mówić.

        Robak próbowałam dziś bardzo mocno się wgryźć w czasy, które mi się mieszają, tak jak radziłaś zrozumieć różnice.
        Problem tkwi w tym, że jak czytam o różnicach w książce to są one dla mnie jasne, choć niektóre zastosowania ( np. Past Perfect Continuous oraz Past Perfect Simple) wydają się nieco podobne np. (P.P.C- czynność, która trwała do określonego momentu w przeszłości a P.C.S. czynność, która trwała zakończyła się przed upływem określonego momentu w przeszłości).
        Jak czytam te zastosowania to rozumiem różnicę, jednak w praktyce, kiedy trzeba szybko reagować w rozmowie i nie można zbyt długo się zastanawiać nad swoją wypowiedzią, jednak miałabym problem z podjęciem decyzji, który czas wybrać. Wynika to ze stresu itp., bo na papierze to wszystko jest zrozumiałe i wydaje się łatwe.
        Próbowałam też wmusić w siebie następstwo czasów w mowie zależnej (które też jest moją piętą achillesową).
        Te podstawowe czasy idą mi OK, mowa zależna w czasie teraźniejszym również OK, ale w przeszłych już zaczynają się schody, że też musi występować to następstwo czasów, które wszystko utrudnia, gdyby nie to mowa zależna była by łatwiutka :(.

        Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz dzięki za rady oraz dodanie otuchy :)
          • robak.rawback Re: Czy jestem beznadziejnym przypadkiem czy są j 04.11.12, 23:57
            wiesz co teraz nie mam dostepu do moich materialow ale chyba na swieta bede w polsce wiec jak sie dokopie do niektorych materialow to zeskanuje pare stron i ci przesle. szczegolnie te do roznicy w typie czasownikow. bo to jak sie zalapie to jest latwo zrozumiec roznice w czasach i dlaczego taka forma czasu a nie inna

            to jest w miare latwe tylko ja jeszcze nie spotkalam jednej ksiazki ktora by to ladnie wyjsnila szczegolnie pokazujac roznice miedzy polskim a angielskim zeby polski uczen zalapal o co chodzi - zadna ksiazka angielska nie wyjasni roznicy pod kontem polskiego uzytkownika.

            wiec polski nauczyciel musi z paru ksiazek materialy pobrac i dodac opis pod polaka.

            mysle ze tez za duzo na raz robisz - nie mozesz robic wszystkich czasow na raz i jeszcze mowy zaleznej bo ci sie wszystko pokicka. musisz skupic sie na jednym przez pare zajec od storny gramatycznej - potem nauczyciel z ktorym przerobilas dane zagadnienie gramatyczne musi ci dac material do konwersacji tak zrobiony tematyczne i gramatycznie w ktorym bedzie od ciebie wymagalo uzycia danej struktory czasowej. sa takie cwiczenia na mowienie ale trzeba je po prostu znalezc - to juz rola nauczyciela a nie twoja.

            i wtedy po przerobieniu danego punktu gramatycznego walkujecie mowienie z uzyciem danych struktor, jesli ci tak lepiej do glowy wejdzie to nawet na poczatku w formie pytania i dopowiedzi - w tematycznie zroznicowanym kontekscie. dosc mechanicznych ale i tak jak nie masz mozliwosci spojrzec na karttke to musisz se zastanowic jak i co powiedziec. i jak tak powalkujecie rozne konteksty to nie ma sily zeby ci do glowy nie weszlo - tylko tak jak mowie - bezwzglednie jedno przerobic, dac czas zeby sie w glowie poukladalo i dopiero nastepne. inaczej zawsze bedziesz miala metlik.
            angielski nie jest trudnym jezykiem, zadnych odmian koncowek etc, proste formy czasownikow - pomysl jakie byloby to upierdliwe jakbys sie musiala uczyc dodatkowo jaka dodac koncowke do kazdego czasownika i rzeczownika zaleznie od osoby i czasu - a tak tylko struktore czasowa tworzysz a formy wlasciwie takie same dla kazdej osoby.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka