Dodaj do ulubionych

Który angielski lepszy ?

IP: *.p.lodz.pl 16.09.04, 09:21
Z dwóch głownych rodzajów angielskiego : odmiany amerykańskiej oraz
brytyjskiej którą uważacie za lepszą do nauki wymowy ?
Czy można się uczyć tych dwoch odmian równoczesnie ( chyba nie ?) ,
a może jest jest jakiś standard pośredni między tymi dwoma który zapewnia
dobre zrozumienie w obu kręgach.
Na świecie chyba przeważa odmiana amerykanska , przynajmniej w Azji.,
Obserwuj wątek
      • Gość: iti Re: Który angielski lepszy ? IP: *.p.lodz.pl 16.09.04, 09:59
        Ale mi chodzi o to, który jest łatwiejszy do akceptowalnego przyswojenia.
        Chyba to można jakoś obiektywnie ocenić. Wydaje się że brytyjski jest chyba
        jednak trudniejszy. Może bierze się to stąd że amerykanski to jednak język
        emigrantów z całej Europy ( i nie tylko)..
        Ale może jest to jedynie złudzenie..
      • quickly Re: Który angielski lepszy ? 16.09.04, 10:24
        miilusia napisała:

        > Ja uwielbiam British English

        Ale Ty mnie zaskakujesz miilusia!
        Cos mi sie wydaje, ze Ty jednak nie jestes "the native speaker of English"...
        (Chociaz musze przyznac, ze jestes bardzo, bardzo dobra...)

        Something like British English doesn't exisit. Koniec, kropka.

        Kto niby mowi tym jezykiem... ktory ochrzczono "British English"!? Ludzie
        spytajcie jakiegokolwiek POM-i to wam powie, co o tym swoim jezyku mysli. Moze
        Elka, krolowa wszystkich POM-ow mowi British English? He, he, he... Przeciez
        kazdy ja przedrzeznia, jak wysyla te swoje noworoczne przeslania. Mowi
        sztucznie, jak to cale BBC dla niekumatych.

        A moze w Londynie? W ktorej dzielnicy: w Southwork, czy w Westend?
        Co ja tam mowie dzielnicy! Na ktorej ulicy!!! Przeciez nawet w jednym budynku
        moga znajdowac sie rodziny mowiace z zupelnie innym akcentem! Urodzonych i
        wychowanych w Anglii. I to wszystko beda native speakers - nie zadni tam
        emigranci, czy z przyjezdni z Iralndii.

        A cala reszta Anglii? To przeciesz to dzungla jezykowa. Manchester ma swoj
        dialekt, a Hull ma swoj... itd. itd.

        O Szkocji i Walii juz nie wspomne...


        Ludzie zlitujcie sie i nie zastanawiajcie sie, ktora wersja angielskiego
        lepsza. Kazda jest dobra, tak dlugo jak jest ona poprawna i dla kazdego latwa
        do zrozumienia...

        --------------------------------------------------------------------------------
        Wyjasnienie:
        POM = Prison of Her Majesty = potoczna nazwa na Anglikow w Australii


        Ciekawym wyjatkiem jest tutaj tutaj Australian English. Ma w zasadzie tylko
        dwie wersje. "Broad" and "typical". "Broad" to farmerzy z prowincji,
        a "typical" to cala reszta. Ktos z Sydnej bedzie mowil dokladnie tak samo, jak
        ktos z Perth. Nie wyczuwa sie zadnehj roznicy. Bez watpienia to zasluga...
        telewizji. Ale juz kiwi (Nowozelandczyka) wyczuwa sie na kilometr.



          • quickly Najlatwiejsza wersja j. angielskiego to... 16.09.04, 11:55
            Gość portalu: iti napisał(a):

            > No właśnie która jest "łatwa" ?
            > Ta z Hall czy Manchester a może New York ?

            ...jak wezmiesz jakas dobra flaszke. Albo jeszcze lepiej dwie. ("dwa butelki" -
            tak jak mowia dzieci polskiego pochodzenia w Australii). Siadasz z kumplami,
            flaszki sie wpowoli wyprozniaja i wszystko jest wtedy takie proste i latwe...

            (Ale jaja! Zeby sie zastanawiac nad tym, ktora "wersja" j. angielskiego jest
            najlatwiejsza! Nigdy nie mialem takiego pytania ze strony tubylcow ani tutaj,
            ani w Stanach, ani POM-i landzie. Troche inny akcent, pare innych slow i
            zwrotow na krzyz... Zadna wersja nie jest latwiejsza, ani trudniejsza. Po
            prostu sa nieco inne. To wszytko.)


                  • quickly Re: Najlatwiejsza wersja j. angielskiego to... 16.09.04, 12:43
                    Gość portalu: iti napisał(a):

                    > Szkoda :)

                    No dobra. Powiem Ci. Ale pochyl sie nad monitorem, zeby inni na tym forum nie
                    przeczytali. Bo sie dowiedza i nie beda pisac, zeby im cos tam przetlumaczyc...

                    Najlatwiejsza forma j. angielskiego to jest forma "pigen". Walisz po angielsku
                    to co Ci lezy na sercu swoja wymowa, gramatyka, a nawet przerobionymi na
                    angielski slowami.

                    Takie: "cuzamen do kupy, ty fersztejen tawariszcz"? I ganc pomada, kazdy wokol
                    Ciebie lapie, bo tak samo zaczyna mowic jak i Ty. I to dziala. Troche czasu
                    spedzilo sie na Nowej Gwineii, to sie wiem... :)))

                              • quickly Re: Najlatwiejsza wersja j. angielskiego to... 16.09.04, 13:32
                                iti, przepraszam, Ty chyba faktycznie pytasz o droge. Bez urazy. Dopiero teraz
                                zdalem sobie sprawe z tego, po prezczytaniu tego co tu napisalas:

                                Gość portalu: iti napisał(a):

                                > 'Szwa' to jeden z najcięższych do opanowania angielskich dźwięków -
                                amerykanie
                                > mają chyba trochę lżejszą odmianę tego dźwięku ( a może nie mają w ogóle ??)

                                Kto Ci to powiedzial? Kazda samogloska w j. angielskim rozni sie od tej
                                polskiej. Kazda. Jest ich tu kila wiecej niz w polskim, niektorzy naliczyli sie
                                13, ale kazda jest do opanowania. I to bez zadnych wiekszych problemow. Tak
                                samo z dyftongami. to kolejny mit. Tylko musisz chciec przelamac sie.

                                Jest taki rozdzial w lingwistyce, ktory zajmuje sie zrozumieniem dzwiekow. Tym
                                sie zajmuje fonologia. To co slyszysz nie zawsze pozniej potrafisz poprawnie
                                wymowic, bo nie pozwala Ci na to Twoj polski zasob dzwiekow gleboko wryty w
                                Twojej podswiadomosci. Nastepuje proces nazywajacy sie "transfer". Po prostu
                                zastepujesz samogloski angielskie polskimi. A ze polski nie ma schwa, wiec
                                zastepuje sie go najczescie (high, open, front, short "e"). I jest klops, bo
                                nie brzmi to najlepiej.
                                  • quickly Re: kolejny mit 16.09.04, 13:51
                                    kicior99 napisał:

                                    > mitem jest ze w polskim nie ma dyftongow, prawda quickly?

                                    Raczej mitem jest, ze w potocznej mowie masz czyste samogloski (pure vowels).
                                    Wez pierwsze lepsze slowko, np. "pierwsze". Sprobuj wymowic je uzywajac
                                    czystych samoglosek "i" i "e". Nie mozliwe. Jezeli wiec sa od siebie zalezne (a
                                    sa) wiec czym moga byc jak nie dyftongami? Do tego dochodzi sasiedztwo innych
                                    samoglosek i wspoglosek. To samo jak w j. angielskim.

                                    Najlatwiej to zaobserwowac sprawdzajac wykres czestotliwosci drgan (na wykresie)
                                    w przechodzeniu z samogloski na wspogloske. "o" w "open" (czesc dyftongu "ou")
                                    wyglada zupelnie inaczej, niz "o" w slowie "cope", chociaz wartosc "o" w obu
                                    wyrazach jest taka sama (chodzi mi o polozenie jezyka). Wplyw "k" w wyrazie
                                    cope jest tak duzy, ze nastepuje przesuniecie wartosci "o" z open to semi-
                                    close. A tym z kolei zajmuje sie fonetyka.

                                    Chyba Cie nie zanudzam?
                                    • kicior99 Re: kolejny mit 16.09.04, 13:56
                                      czesciowo mialem na mysli to co quickly. Inna sprawa jest ze nie wszystko to,
                                      co szkolna gramatyka nazywa spolgloskami, jest spolgloskami w sensie
                                      fonetycznym. Chodzi m.in. o /l/ jak w wyrazie lawka (nie mam polskich znakow)
                                      i /j/. Jest to semivowel, ktory, fonetycznie rzecz biorac, jest samogloska
                                      prawie na rowni z [u]. I tak w zdaniu "policjant mial pale" =) slyszymy nawet
                                      tryftong! Porownaj tez polski wyraz bajka i ang. biker.
                                • Gość: iti Re: Najlatwiejsza wersja j. angielskiego to... IP: *.p.lodz.pl 16.09.04, 13:40
                                  > To co slyszysz nie zawsze pozniej potrafisz poprawnie
                                  >wymowic, bo nie pozwala Ci na to Twoj polski zasob dzwiekow gleboko wryty w
                                  >Twojej podswiadomosci. Nastepuje proces nazywajacy sie "transfer". Po prostu
                                  >zastepujesz samogloski angielskie polskimi. A ze polski nie ma schwa, wiec
                                  >zastepuje sie go najczescie (high, open, front, short "e"). I jest klops, bo
                                  >nie brzmi to najlepiej.

                                  Tak , w tym sedno sprawy - gdzie tranfer łatwiejszy, z amerykanskiego czy z
                                  brytyjskiego ?
                                  I pisz "iti" napisał :) ( chociaż w angielskim nie ma rodzajów :)
                                  • quickly Moze to Cie zainteresuje... 16.09.04, 14:08
                                    Gość portalu: iti napisał(a):


                                    > Tak , w tym sedno sprawy - gdzie tranfer łatwiejszy, z amerykanskiego czy z
                                    > brytyjskiego ?
                                    > I pisz "iti" napisał :) ( chociaż w angielskim nie ma rodzajów :)

                                    Przepraszam iti, od tej pory bede uzywal poprawnej formy.

                                    Dlaczego w agielskim sa rodzaje, a nawet przypadki. Nie tak rozbudowane jak w
                                    polskim, ale sa. Cztery przypadki i trzy rodzajniki.

                                    Co za roznica jakiej wersji sie bedziesz uczyl? Juz Ci to powiedzialem. Nie
                                    ma roznicy. Transfer bedziesz mial zawsze. Zrozum to, w Twoim mozgu nastapilo
                                    juz to co o czym bardzo czesto pisze sie w lingwistyce. (Nie bede uzywal
                                    odpowiednich terminowa, bo to mija sie z celem). Z kazdym rokiem bedziesz
                                    tracil zdolnosc do przyswajania nowego jezyka, a ten/te, ktore poznales po 6-7
                                    roku zycia, beda sie coraz bardziej zubazaly. Lacznie z Twoim jezykiem
                                    polskim. Oczywiscie beda sie zubazaly tym szybciuej, im rzadziej bedziesz ich
                                    uzywac. Tu nie ma wyjatkow. To jest nie odwracalny proces. (Tym zajmuje sie z
                                    kolei psycholingwistyka (psycholinguistics).


                                    • Gość: iti Re: Moze to Cie zainteresuje... IP: *.p.lodz.pl 16.09.04, 14:37
                                      Cztery przypadki ? Co masz na myśli ? tzw. prepositions ?
                                      Sama forma wyrazu jest przecież najczęsciej ( 99% ?) nieodmienialna ..
                                      Co do fonetyki.
                                      Transfer jest zatem nieuchronny. A dodatkowe cwiczenia ze słuchu ? Czy pozwolą
                                      jednak rozroznić te ich kilka rodzajow e czy a ?
                                      Chociaż pewnie masz rację że ponieważ jest to tak głęboko w podswiadomosci to e
                                      bedzie zawsze dla nas 'e' a nie 'szwa' czy 'ae' itp..
                                      • kociamama Re: Moze to Cie zainteresuje... 16.09.04, 15:07
                                        Nie zgodze sie!! NIe wszyscy sa skazani na nierozpoznawanie shwa czy ae. To
                                        zalezy od sluchu. A i wymowy samoglosek mozna sie nauczyc. Jak sie to robi
                                        poprawnie, to na poczatku boli szczeka od nowych dzwiekow. Trzeba ukladac usta
                                        odpowiednio, patrzyc w lusterko, i pamietac!!

                                        POzdrawiam,
                                        KOciamama.
                                      • gwendal Re: Moze to Cie zainteresuje... 16.09.04, 15:33
                                        Gość portalu: iti napisał(a):

                                        > A dodatkowe cwiczenia ze słuchu ? Czy pozwolą
                                        > jednak rozroznić te ich kilka rodzajow e czy a ?

                                        Oczywiście, choć trzeba mieć dobry słuch i "plastyczne" organy głosowe.

                                        > Chociaż pewnie masz rację że ponieważ jest to tak głęboko w podswiadomosci to e
                                        > bedzie zawsze dla nas 'e' a nie 'szwa' czy 'ae' itp..

                                        NIe zgodzę się z tym. Po odpowiednim osłuchaniu tylko tacy, którzy mają bardzo
                                        niewrażliwe ucho mogą mylić "ae" (vowel no. 4) i "shwa". Ale już np. dużo
                                        trudniejszą sprawą jest rozróżnienie (ze słuchu i w wymowie) dyftongu "e+shwa"
                                        (w RP np. pear, fair) i długiego dźwięku "odwrócona liczba 3 i dwukropek"(jak w
                                        RP purr, fur).

                                        Gwendal
                                        • Gość: iti Re: Moze to Cie zainteresuje... IP: *.p.lodz.pl 16.09.04, 15:47
                                          Tak, dobry słuch - chyba mam dosc kiepski skoro nienajlepiej poszły mi testy
                                          prezentowane na np.

                                          www.bbc.co.uk/worldservice/learningenglish/multimedia/pron/unit1/start.shtml

                                          mimo wprowadzenia.

                                          Dlatego wszelkie dodatkowe uwagi mogą wiele pomóc.

                                          Co do 'e)'czy '3:' to nawet tam nie prezentują tego problemu - widocznie jest
                                          zbyt trudny..
        • miilusia Re: Który angielski lepszy ? 16.09.04, 13:11
          quickly napisał:
          > Kto niby mowi tym jezykiem... ktory ochrzczono "British English"!? Ludzie
          > spytajcie jakiegokolwiek POM-i to wam powie, co o tym swoim jezyku mysli.
          Moze
          > Elka, krolowa wszystkich POM-ow mowi British English? He, he, he... Przeciez
          > kazdy ja przedrzeznia, jak wysyla te swoje noworoczne przeslania. Mowi
          > sztucznie, jak to cale BBC dla niekumatych.

          jest tzw Received English
          Krolowa mowi w pewien swoisty sposob - ale nie wpadajmy w skrajnosc.
          British English uslyszysz w BBC - to jest angielski ludzi wyksztalconych.
          Beautiful, clear English, you can hear every word and such a lovely intonation.
          Oczywiscie jest tez jezyk z Liverpool i Yorkshire itd
    • justa_79 Re: Który angielski lepszy ? 16.09.04, 10:05
      mnie bardziej się podoba akcent brytyjski, uwielbiam go ;) na anglistyce na UG
      sprawdzają najpierw predyspozycje studentów do nauki danej odmiany języka i
      później dzielą ich na 2 grupy: brytyjską i amerykańską. wydaje mi się, że
      amerykański jest łatwiejszy, bardziej uniwersalny.
      • quickly Re: Który angielski lepszy ? 16.09.04, 12:30
        A skad!

        Przeciez RP istnieje! No co Ty! A czego niby nauczyciele ucza dzieci w
        szkolach! He, he, he... To samo co z "British English"...

        Np. taka perelka z RP: pamietajcie dzieci (w kazdej ksiazce do nauki j.
        angielskiego), nalezy uzywac "I shall" zamiast "I will"... Nie wiem, moze
        dozyje tej chwili kiedy jakis tubylec w koncu walnie to "shall" po I.

        • gwendal Re: Który angielski lepszy ? 16.09.04, 14:01
          quickly napisał:

          > Np. taka perelka z RP: pamietajcie dzieci (w kazdej ksiazce do nauki j.
          > angielskiego), nalezy uzywac "I shall" zamiast "I will"... Nie wiem, moze
          > dozyje tej chwili kiedy jakis tubylec w koncu walnie to "shall" po I.

          Mała poprawka: użycie "shall" czy "will" nie ma nic wspólnego z Received
          Pronunciation. RP to specyficzny system wymowy i tylko tyle, zaś rozróżnianie
          will/shall to kwestia składni. Owszem RP często kojarzone jest z bardzo
          staranną, konserwatywną gramatyką, ale używając RP można wymówić rzeczy typu
          "she don't go there no more".

          Gwendal
    • dominica Re: Który angielski lepszy ? 16.09.04, 12:40
      oczywiscie ze British English jest perfekt

      Australijski to angielski ktory uzywaja Anglicy z "nizszych" sfer - prosci
      ludzie, skazancy ktorych wywozili do Australii. Byli to glownie ludzie prosci.
      Anglicy nadal twierdza ze Australijczycy nie potrafia mowic po angielsku.


      • quickly Re: Który angielski lepszy ? 16.09.04, 12:51
        dominica napisała:

        > oczywiscie ze British English jest perfekt

        Oczywiscie, ze jest perfekt!
        Tak samo zgadzam sie, ze istnieja smoki.
        Nie istnieja? Jak to nie istnieja? Przeciez kazdy potrafi je namalowac... Maja
        ogon, lapki i jedna, albo trzy glowy...


        > Australijski to angielski ktory uzywaja Anglicy z "nizszych" sfer - prosci
        > ludzie, skazancy ktorych wywozili do Australii. Byli to glownie ludzie prosci.
        > Anglicy nadal twierdza ze Australijczycy nie potrafia mowic po angielsku.


        He, he, he... (I'm BEING honest, I'm laughing right now...)
        Me quickly, me speak English. Bread give, quickly be hungry...

        dominica, przyjedz tu i powiedz to co napisals powyzej. Najlepiej gdzies w
        jakims pubie na King Cross w Sydnej. Powodzenia.

        • dominica Re: Który angielski lepszy ? 16.09.04, 12:55
          quickly napisał:


          > dominica, przyjedz tu i powiedz to co napisals powyzej. Najlepiej gdzies w
          > jakims pubie na King Cross w Sydnej. Powodzenia.

          ale po co mam przyjezdzac? Czy mi zalezy na tym co mysla Australijczycy, ktorzy
          nie potrafia mowic? :-)

          • quickly Re: Który angielski lepszy ? 16.09.04, 13:12
            Gość portalu: iti napisał(a):

            > Widzę że dobrze znasz australijski - czy to odmiana brytyjskiego czy może coś
            > miedzy brytyjskim a amerykanskim ?
            >

            Kochana (bo chyba jestes dziewczyna?), a skad wiesz, ze znam dobrze
            australijski?

            Poza tym moze kiedys spotkam jakiegos Australijczyka, ktory w namaszczeniu nie
            powie, ze j. angielski jest najtrudniejszym jezykiem na swiecie. (Sami tu
            eksperci... Co ja mowie eksperci! Tutaj kazdy australijczyk, to przynajmniej
            doktor lingwistki stoswanej... A ja sikam po nogawkach, jak tlumacza jaka jest
            roznica miedzy "I have baked the cake." i "I baked the cake.".

            Ale mniejsza o to. Kto wie, moze kiedys spotkam jakiegos kangura mowiacego w
            jezyku innym niz angielski...
          • gwendal Re: Który angielski lepszy ? 16.09.04, 14:18
            Gość portalu: iti napisał(a):

            > Widzę że dobrze znasz australijski - czy to odmiana brytyjskiego czy może coś
            > miedzy brytyjskim a amerykanskim ?

            Australijski angielski wyewoluował z mieszanki brytyjskich akcentów regionalnych
            i tych używanych przez niższe warstwy społeczne. Przez szereg lat Australia była
            miejscem zsyłek przestępców (zarówno pospolitych jak i politycznych). Dodatkowo
            trzeba pamiętać, że do Australii z przyczyn ekonomicznych emigrowali również
            mieszkańcy Szkocji,Irlandii i Walii. To właśnie z tej mieszanki wybuchowej
            powstała dzisiejsza odmiana angielskiego używana w tym kraju. O ile dobrze
            pamiętam, to specjaliści od dialektologii wyrózniają trzy główne odmiany wymowy
            australijskiej angielszczyzny:

            1. Używany przez dobrze wykształconych purystów - stosunkowo bliski RP
            (przynajmniej w teorii)

            2. Potoczny akcent klasy średniej, który ma dosyć sporo cech zbieżnych z New
            London Voice (albo jak kto woli Estuary English), ale ma również sporo cech
            specyficznie australijskich.

            3. Historycznie najstarszy i przez to najbardziej konserwatywny swoiście
            australijski akcent, to ten najbardziej oddalony od RP - kultywowany z dala od
            większych ośrodków miejskich, naogół przez mniej wykształconych farmerów.

            Poza tym istnieją oczywiście stadia pośrednie (tak naprawdę każdy człowiek ma
            swój prywatny, charakterystyczny dla siebie akcent), ale żeby analizować tego
            typu sprawy trzeba mieć bardzo dobry słuch, solidne wykształcenie fonologiczne i
            skłonność do dzielenia włosa na czworo :-)

            To tyle jeśli chodzi o to, co mądre głowy i książki mówią na ten temat,

            Gwendal
    • amused.to.death Re: Który angielski lepszy ? 16.09.04, 14:03
      > Z dwóch głownych rodzajów angielskiego : odmiany amerykańskiej oraz
      > brytyjskiej którą uważacie za lepszą do nauki wymowy ?

      Jak zwykle zależy:
      - od motywacji,
      - INDYWIDUALNYCH predyspozycji
      i pewnie kilku innych rzeczy, które mi w tej chwili nie przychodzą do głowy.
      :)
        • amused.to.death Re: Który angielski lepszy ? 16.09.04, 14:17
          Hehehe... no może trochę przesadziłam:) Chociaż w sumie na dobrą sprawę większość rzeczy pewnie zależy od motywacji.
          Ale pamiętam taką scenkę z początków studiów: podział na grupy i oczywiście od tego zależało jakiej wymowy będziemy się uczyć. I jedna osoba: z wymową amerykańską trafiła do grupy brytyjskiej. Nauczyciel powiedział, że z tego nic nie będzie, bo już ten akcent jest zbyt silny. Oczywiście po pół roku ta osoba miała najlepszy akcent w grupie (z fon. brytyjską), bo...jej się brytyjski podobał. I tyle.

          W sumie osoba, która się pyta czego się uczyć, najczęściej żadnego akcentu jeszcze nie ma, a więc nauczy się tego czego będzie się chciała nauczyć:)
          • quickly Re: Który angielski lepszy ? 16.09.04, 14:27
            amused.to.death napisała:

            "W sumie osoba, która się pyta czego się uczyć, najczęściej żadnego akcentu jesz
            cze nie ma, a więc nauczy się tego czego będzie się chciała nauczyć:)"

            Nie da rady. Akcent to on juz ma. Polski.
            Kazdy z nas bedzie mial akcent uczac sie j. obcego po powiedzmy 12-13 roku
            zycie (age of puberty). Nie ma przed tym ucieczki. Wiekszy, albo mniejszy. A to
            co tworzymy nasladujac Anglikow czy Amerykanow, to jest mniej lub bardziej
            udana proba przyblizenia sie do pewnych wzorcow.




            iti, odpowiedz na Twoje pytanie znajdziesz w odpowiedzi na to pytani:
            Czym sie czlowieka zabije sie lepiej siekiera, czy toporem?

            Pomysl i odpowiedz sobie sam.

            dobranoc, czas na mnie...
            • amused.to.death Re: Który angielski lepszy ? 16.09.04, 14:33
              > iti, odpowiedz na Twoje pytanie znajdziesz w odpowiedzi na to pytani:
              > Czym sie czlowieka zabije sie lepiej siekiera, czy toporem?

              I to chyba, Quickly, jest najlepsze podsumowanie całej tej zadziwiająco długiej dyskusji.
              :)
            • Gość: iti Re: Który angielski lepszy ? IP: *.p.lodz.pl 16.09.04, 14:45
              No tak - mamy akcent i swoje nawyki i tylko mozemy się zbliżyć...
              Zresztą tak samo u nas obcokrajowcy - żyją po 20 lat w Polsce, mają polskie
              żony, oglądają polską telewizję no, i tak poznamy że obcokrajowcy.
              Pewnie to samo jest z nami. Mimo wszystko trzeba na coś się zdecydować..na
              jakiś kierunek, najlepiej na coś prostszego.

              P.S.
              Siekiera jest bardziej poręczna ;)
              Have a nice dreams.
    • Gość: Ramelov Re: Który angielski lepszy ? IP: 195.114.189.* 17.09.04, 02:01
      Osobiście uwielbiam wymowę British English. Jeśli chodzi o zrozumienie to
      wydaje mi się, że łatwiejsza jest wersja amerykańska, bo Amerykanie mają
      tendencję do przeciągania samogłosek podczas kiedy Brytyjczycy
      raczej "ścieśniają" spółgłoski tak jak np. w końcówkach "ary" czy "ory" albo w
      takim słowie jak "comfortable". Jednak osobiście wolę trudniejsze wyzwania :).

      Oczywiście British English tworzy wiele dialektów lokalnych, ale obecnie
      zaczyna przejawiać się dominacja Estuary English, które za pośrednictwem mediów
      rozszerza swój zakres oddziaływania na zachód i północ Anglii. Gorąco polecam
      wam lekturę artykułów wskazanych na stronie
      www.phon.ucl.ac.uk/home/estuary/index.html Super rzecz - to artykuły na
      temat współczesnych tendencji w wymowie Bytyjskiej - większość pochodzi z
      popularnych pism, więc są łatwo przyswajalne. Można się z nich dowiedzieć
      między innymi, że KRÓLOWA BRYTYJSKA NIE MÓWI JUŻ W QUEEN'S ENGLISH !!! Tak
      przynajmniej ustalili badacze. Estuary English, który zaczyna dominować w UK
      jest pod dużym wpływem Cockney - różni się od niego poprawnością gramatyczną
      (brak podwójnych przeczeń czy "them" zamiast "those" choć nie można już tego
      powiedzieć o zastępowaniu "my" przez "me") i pewnymi niuansami w wymowie (jak
      np. ostrożniejsze używanie glottal stops). W Estuary English np. "th" jest
      wymawiane jak "v" albo "f" - oznacza to więc, że możemy spokojnie przestać
      męczyć się z wciskaniem języka między zęby :-)) RP (które kazało nam wciskać
      ten biedny język między zęby) jest obecnie w fazie zaniku. Nawet Ci, którzy
      mówią tak w sytuacjach oficjalnych potrafią do taksówkarza np. sypnąć coś w
      Cockney (jak dowiadujemy się z jednego artykułu :). Albo raczej w Mockney -
      wielu Brytoli biadoli nad modą na taki "robociarski" język, który jednak staje
      się coraz bardziej wpływowy (przede wszystkim poprzez wspomiany Estuary
      English). Można się z tych artykółów np. dowiedzieć, że w dzisiejszych czasach
      coraz więcej Brytoli w dziwny sposób wymawia głoskę "l" w takich wyrazach
      jak "milk", który brzmi jak "miok". Polecam stronkę ludziom zainteresowanym
      niuansami wymowy.

      Co do nauczenia się wymowy, to wszystko zależy od słuchu jezykowego. Znam
      obcokrajowców, którzy tak się nauczyli wymowy języka polskiego (przeciez
      cholernie trudnego), że w zyciu byście nie zgadli, że nie sa Polakami. Są z
      kolei tacy ludzie, którzy mogą i 40 lat mieszkać w jakimś kraju i nadal będą
      mówili łamanym językiem.
      • Gość: Ramelov Re: Który angielski lepszy ? IP: 195.114.189.* 17.09.04, 02:21
        A co do wymowy amerykańskiej to zauważyłem, że w Polsce wielu ludzi posługuje
        się mieszanką wymowy brytjskiej i amerykańskiej natomiast raczej nie słyszy się
        kogoś, kto posługiwałby się "czystym" amerykańskim. Bo np. wielu ludzi
        wymawia "dance" czy "chance" z uzyciem głoski "ae" ale już nie słyszy się ludzi
        wymawiających wyraz "writer" tak samo jak "rider" co praktycznie czynia
        Amerykanie. Osoby posługujące się taką wymową nie sa więc konsekwentne.
        Zresztą American English ma też różne wersje :-) Np. w wersji "bostońskiej"
        (najbardziej bliskiej BE) i w pewnych dialektach z południowych stanów USA
        ponoć również występuje tendencja do niewymawiania "r" w takich sytuacjach jak
        w BE.
          • Gość: Ramelov Re: Który angielski lepszy ? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.04, 11:50
            Mówi się o tzw. Mid-Atlantic ostatnio. Może więc w Polsce ludziska używają tej
            odmiany nawet o tym nie wiedząc.
            Keidyś widziałem taką świetną stronę o różnicach pomiędzy American i British
            English gdzie były przykłady wyowy w mp3. Niestety nie mam jej w ulubionych.
            Ale można w google'u znaleźć inne ciekawe strony jak np.:
            www.ic.arizona.edu/~lsp/BritishEnglish.html
            www.scit.wlv.ac.uk/~jphb/american.html
            www.bg-map.com/us-uk.html
            www3.telus.net/linguisticsissues/BritishCanadianAmerican.htm
            www.peevish.co.uk/slang/
            www.peak.org/~jeremy/dictionary/
              • Gość: Ramelov Re: Który angielski lepszy ? IP: 195.114.189.* 18.09.04, 01:09
                Przykłady audio są, tylko trzeba za nie bulić. W kilku miejscach w sieci możesz
                zamówić płyty CD albo nawet DVD z nagraną wymową ludzi z różnych regionów UK.
                Ja tam wymowie brytyjskiej przysłuchuje sie na kanale BBC Prime. Poszczególne
                seriale kręcone są w różnych częściach Anglii i można w nich usłyszeć rózne
                warianty wymowy. Podobnie np. w talk-show Parkinsona goście prezentują rózną
                wymowę. W UK wielu ludzi mediów i showbiznesu pokończyło podstawówki a tego
                czasami nie (jak np. Jeremy Clarkson z Top Gear) i posługują się czystym
                nieskażonym dialektem regionalnym, beż żadnych naleciałości typu RP :-)

                Brytyjczycy i Amerykanie zapewne nie odróżniają polskiego od rosyjskiego - żeby
                móc to zrobić to trzeba trochę słyszeć te języki, a gdzie oni mieli je niby
                słyszeć?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka