Dodaj do ulubionych

kursy i uprawnienia (CAE,TOEFL,CALLAN itp).

22.02.06, 16:05
Wybierając metodę nauki języka angielskiego, często pada pytanie która metoda
jest najlepsza, najskuteczniejsza i co możemy za pomocą ukończenia takiego
kursu robić dalej?

Oto miejsce na wymianę poglądów na temat tego, który sposób nauki według was
jest najlepszy/najgorszy by swobodnie posługiwać się językiem angielskim:)
Obserwuj wątek
    • usenetposts Callan addresses short term memory only 24.02.06, 16:26
      W ogole nie polecam tej metody Callan, jeszcze bardziej, nazywalbym to oszustwo.

      Prosze mi powiedziec, jezeli to jest dobra metoda, dlaczego jest tylko do
      angielskiego, a nie do wszystkich jezykow?

      Metoda Callana adresuje pamiec KROTKOTERMINOWY - polegajacy na forsowanie
      pamiec do pamietania slow zgodnie z regulaminem - dopiero po miesiaca
      rozumiesz, ze juz nie idziesz do skutku ta metoda, ale juz pieniedzy sa hen i
      czujesz ze poprzez wydane pieniedze i dotychczasowa wysilke, i tak musisz dlaej
      skorzystac z tej blednej metody.

      Pokaz mi jedna osobe, ktora ta metoda wyuczil jezyk do konca, i pokaze ci
      czlowieka, ktory uzywal raczej swoja metoda a tylko bral podrecznik Calan jako
      zrodlo slownictwa - a nawet tacy sa rzadcy.

      Totalna katastrofa - nawet pol instruktorow wie ze to sciema, ale podoba im sie
      bo dostaja tych samych studentow ponownie,i nie musza sami wymyslic lekcje.

      Kazda opcja jest dobra, ktora adresuje pamiec dlugoterminową, i ktory daje
      przyjemne kolorowe materiałe - te materialy Callana sa tez ponure i nudne. 100%
      bad neurolinguistic programming!
      • reflexion Re: Callan addresses short term memory only 25.01.09, 10:55
        ja myślę, że nie można polegać wyłącznie na jednej metodzie nauki języka, tym
        bardziej na Callanie. uczyłam dziewczynę, która ukończyła wszystkie etapy
        Callana i w rezultacie kiedy miała powiedzieć coś od siebie, to okazało się, że
        nie potrafi złożyć zdania w odpowiednim szyku. po prostu mówiła polskim szykiem
        zdań.

        inny z moich korporacyjnych uczniów początkowo zachłyśnięty metodą, zapisał się
        na taki kurs, ale po 3 miesiącach wrócił do tradycyjnej metody, która w jego
        przypadku była o wiele bardziej efektywna.

        uważam, że Callan może być dobry, bo pomaga nabyć pewności siebie w mówieniu,
        ale połączony z tradycyjną metodą i pracą własną może być o wiele bardziej
        skuteczny.
    • waldek1610 Metoda; "Gleboka woda" 25.02.06, 10:46
      Najlepszy sposob na nauke jezyka angielskiego, (bo tak bylo sformulowane
      pytanie) to wyjazd za granice, malzenstwo z osoba angielskojezyczna, lub
      przebywanie i dyskusje z osobami angielskojezycznymi na codzien.

      Nauka w szkole jezykowej, do tego gdy nauczyciel tlumaczy wszystko na jezyk
      Polski, albo co gorsze nauka samodzielna to troche jak teoretyczna nauka
      plywania bez wchodzenia do wody. Strata czasu.
      • usenetposts Re: Metoda; "Gleboka woda" 25.02.06, 16:25
        waldek1610 napisał:

        > Najlepszy sposob na nauke jezyka angielskiego, (bo tak bylo sformulowane
        > pytanie) to wyjazd za granice, malzenstwo z osoba angielskojezyczna, lub
        > przebywanie i dyskusje z osobami angielskojezycznymi na codzien.
        >
        > Nauka w szkole jezykowej, do tego gdy nauczyciel tlumaczy wszystko na jezyk
        > Polski, albo co gorsze nauka samodzielna to troche jak teoretyczna nauka
        > plywania bez wchodzenia do wody. Strata czasu.

        Nie nie nie. Nauka samodzielna jest absolutnie nieodzownym elementem, ale
        trzeba wiedziec jak. Dobra samodzielna nauka jest jak gra w solitera z własną
        pamięcią - ale długoterminową a nie krótkoterminową.

        Małzenstwo z człowiekiem, z którym nie mozna było dotychczas porozumiewać się
        nie jest receptem dla nauki języki, lecz biletem w green card lottery to hell.
        • waldek1610 Re: Metoda; "Gleboka woda" 26.02.06, 13:03
          Samodzielna nauka angielskiego, ma sens jako dodatek do "real life"
          konwersacji. Zgadzam sie, nic nie pomoze nam przyswoic nowego slownictwa jak
          samodzielna lektura.

          Ale ta lektura jest przydatna jedynie gdy jestes na zaawansowanym poziomie,
          jednak na poczatku najskuteczniejsza jest codzienna konwersacja najlepiej z
          osoba, ktorej jezyk angielski jest jezykiem ojczystym.
          • usenetposts "Gleboka woda" to "uczynnienie" biernej wiedzy 26.02.06, 16:07
            waldek1610 napisał:

            > Samodzielna nauka angielskiego, ma sens jako dodatek do "real life"
            > konwersacji. Zgadzam sie, nic nie pomoze nam przyswoic nowego slownictwa jak
            > samodzielna lektura.
            >
            > Ale ta lektura jest przydatna jedynie gdy jestes na zaawansowanym poziomie,
            > jednak na poczatku najskuteczniejsza jest codzienna konwersacja najlepiej z
            > osoba, ktorej jezyk angielski jest jezykiem ojczystym.

            To Ci sie tak tylko wydaje. Faktycznie to jest odwrotnie - uwierz mnie. To
            wszystko wynika z wiedzy o psychologii pamieci ludzkiej, jaki zaczyna sie od
            Ebbinghaus'a i o ktorym dowiedziala sie nauka duzo wiecej w ostatnich latach.

            Aby nauczyc sie język, podstawowa część jest to, co robisz sam na sam z
            materiałami wyjaśniające struktury gramatyczne, podające słownictwo w jakimś
            przemyślonym porządku, i dając ciekawych ćwiczeń z kluczem.

            To wszystko tworzy podstawy jezyka obcego w głowie, i jest to wiedza bardzo
            dobra - ale bierna. Co robi wtedy ta konwersacja, lub wycieczka do danehgo
            kraju? Bierze te wiedza, ktora jest bierna i aktywyzuje go. Nam sie wtedy
            wydaje, ze duzo nauczylismy sie poprzez ten wyjazd lub rozmowe, ale to tylko
            oswieczylo synapsy do istniejącej wiedzy.

            Pamiec długofalowa jest najwazniejsza w nauczaniu jezyka. Jestem
            zakwalifykowany do wyrazenia takiej opinii jezeli tylko przez fakt, ze
            nauczyłem wiele jezyków. To co nauczamy samodzielnie, stosujac odpowiedne
            metody, idzie do pamieci dlugoterminowego, ale jest dosc bierna wiedza.
            Aczkolwiek starczy tylko pare dni w nowym srodowisku aby oswiezyc te
            dlugoterminowa pamiec i wtedy mowi sie tym jezykiem juz plynnie, w sposob
            niemozliwy do osiagania w ciagu pary dni bez tej biernej wiedzy poprzez
            samodzielna nauke.

            Radze czytaczów eksperymentowac z tymi ideami, aby zaczynac zrozumiec to i
            przekonac sie, bo wtedy wasze wysilki w nauczaniu jezyka beda bardziej
            efektywne, i nie bedziecie wyrzucic pieniedzy na Callan'a ani nie na rozmowy z
            native speakerami przed tym jak juz jest jakas wiedza z samodzielnej nauki do
            aktywowania.

            Nie ma takiego czegos jak "nauczyciel języków" - nauczycielem jestes sobie
            samemu.
            • quickly Pamietaj, ze jestes swoim nauczycielem... 26.02.06, 23:49
              usenetposts napisał:

              > Nie ma takiego czegos jak "nauczyciel języków" - nauczycielem jestes sobie
              > samemu.
              --------------------------------------------------------------------------------
              Zgadzam sie w 100%.
              Bez watpienia to stwierdzenie moze byc (dla bardzo wielu uczacych sie j.
              obcych) rzecza szokujaca (!). Ale jest to najwazniejsze spostrzezenie jakie
              mozna dokonac w temacie "nauka jezyka obcego".

              Jezeli ktos, kto uwaza, ze na tyle poznal biegle jakikolwiek j. obcy, to
              chcialbym sie uprzyjmnie zapytac ta osobe, czy ta obserwacja jest prawdziwa,
              czy tez nie.
              • usenetposts Re: Pamietaj, ze jestes swoim nauczycielem... 27.02.06, 01:47
                Dziekuje, quickly, za te słowa.

                Ten fakt dał mnie po raz pierwszy David J Morgan, wybitny lingwista jezyków
                Bantu,
                www.ethnologue.com/show_work.asp?id=35395 i tlumacz Pisma Swietego na
                Lobala i Lingala ktory, przed tem jak stał sie misjonarzem byl zwyklem
                nauczycielem jezyka niemieckiego w zwyklej szkoly w Anglii. Miałem 13 lat,
                kiedy uszyszałem ten szokujący fakt, i nigdy tego nie zapomniałem. Dzieki temu
                rowniez potrafiłem nauczyc sie kilka jezykow obcych.
                • quickly Kiedys juz probowalem to wytlumaczyc... 27.02.06, 04:34
                  ...tym wszystkim, ktorzy pytali sie na tym forum o to, czy ta szkola, czy
                  tamten kurs lub inna ksiazka jest dobra, lepsza, wlasciwsza itd.

                  Tlumaczylem, no i... bylo, jak grochem o sciane!

                  Jest jeszcze wiele innych "szokujacych odkryc" w nauce jezykow obcych:

                  1. Uzywanie notatatek, ksiazek, "slowa pisanego" jest najwiekszym grabarzem
                  nauczenia sie poprawnej wymowy i gramatayki. (To temat na na osobna ksiazke!)

                  2. Kto zna najwiecej j. obcych?
                  I tutaj prawdopodobnie nikt z czytajacych nie da poprawnej odpowiedzi.

                  Otoz sa to:
                  Indianie z dorzecza Amazonki, Pld. Ameryka, zyjacy na poziomie "kamienia
                  znalezionego" - znaja przecietnie 4-5 jezykow sasiednich plemion (tzn. sa to
                  bardzo rozne jezyki, nie dialekty tego samego jezyka).

                  Aborygeni australijscy, im bardziej oddaleni od wielkich skupisk miejskich i
                  alkoholu, tym ilosc ich jezykow wzrasta.

                  Plemiona z Papuii Nowej Gwineii (byli ludozercy), jak powyzej (urzedowym jest
                  j.angielski, wiekszosc zna przynajmniej 3-4 jezyki, czesto znacznie wiecej).
                  na wyspach tego kraju jest ponad 700 roznych jezykow.

                  3. Kto w takim razie jest "totalna noga" w jezykach obcych?
                  Uwaga. Bedzie kolejny szok.

                  Japonczycy. Po latach ciezkiej nauki w szkole (j. angielski jest tam
                  obowiazkowy), cwiczen z komputerem, najnowzszymi podrecznikami i nauczycielami
                  sciaganymi z USA, ich angielski jest doprawdy szokujacy...

                  Amerykanie. Ci (ogolnie rzecz biorac) nawet sie nie ucza j.obcych, no bo i po
                  co (tak czesto uslyszycie to stwierdzenie w ich odpowiedzi)?

                  Australijczycy. Jak powyzej.
                  • waldek1610 Re: Kiedys juz probowalem to wytlumaczyc... 27.02.06, 07:18
                    Zupelnie sie z Toba z zgadzam, pozwolisz ze dodam tylko ze przyczyna dla ktorej
                    ludy prymitywne znaja wiecej jezykow od kultur tzw.cywilizowanych..to to ze np
                    Papulasi albo Aboryganie koncentruja sie na jezyku mowionym, czyli konwersacji
                    i dlatego doprowadzaja ja do wysokiego poziomu.

                    Skyszalem rowniez ze tzw. Nomadzi czyli ludy wedrujace maja najbardziej
                    rozwiniete jezyki i krasomowstwo jest podstawa ich kultury. Dlaczego? Dlatego
                    ze wedrujac nie skupiaja sie na budownictwie, kulturze materialnej, jedynie na
                    rozwijaniu ich jezyka, poezji mowionej itd.
            • waldek1610 Pamiec fotograficzna dobra do dyktanda.... 27.02.06, 07:03
              ..ale zycie to jest konwersacjia nie tylko pisanie.

              Mysle ze jednak nie masz zypelnie racji Dave. W Polsce wiele ludzi wykowa na
              pamiec jezyki obce, studjujac godzinami w pojedynke. Taka nauka sprawia ze te
              osoby zyskuja doskonala znajomosc ortografi, (pamiec fotograficzna) jak i
              poprawnego jezyka literackiego.

              Niestety, jesli ktos z nich wyjedzie za granice i przyjdzie rozmawiac w obcym
              jezyku to jest szok, bo nie rozumieja potocznego jezyka mowionego, formulowanie
              zdan i szybka konwersacja, wymiana slowna z tubylcami i dotrzymanie im
              tempa ....zabiera czesto wiele czasu i starania.

              Juz chyba mowilem Tobie o polskim wojskowym dowodcy ktory na cwiczeniach w USA
              wydobywal, podczas rozmowy z swoim odpowiednikiem z USA, osiagal mniej wiecej
              srednia 5 slow na minute, i wygladalo to jak dojenie krowy w zwolnionym tepie...

              To sa wlasnie efekty braku praktyki w konwersacji....

          • swieta_turecka Re: Metoda; "Gleboka woda" 15.10.06, 11:12
            masz racje waldek !! Ja tak sie nauczylam w wieku 14 lat, po wyjezdzie z
            Polski.Ang uczylam sie 1 rok w Polsce w szkole i to byla tylko taka (bardzo
            chybotliwa) podstawa, potem to juz tylko metoda "gleboka woda" ktora
            doprowadzila mnie do matury w ang jezycznym kraju.Moja mama zaczela sie uczyc
            ang w wieku lat 40 ,tez tylko przez konwersacje.Rok siedziala bez pracy ale po
            roku ang juz byl na takim etapie ze przyjeli ja do pracy w gabinecie
            dentystycznym (jest lekarzem dentysta )
    • piotrek_van Re: Chyba jednak zapominacie o sprawie podstawowej 20.04.06, 13:32
      Niestety nie ma latwej drogi do nauki jezykow. Niektorzy maj wieksza zdlonosc do
      przyswajania informacji, albo poprostu lepsza pamiec (dzieci na przyklad).
      Niektorzy sa bardziej zdeterminowani, czy uparci do nauki.
      Nie prawda ze nie potrzeba nauczycieli. Dobry nauczyciel jest jak dobry trener
      od pilki. Pilkaz jednak musi trenowac duzo, bardzo duzo.
      I tu jest istota problemu. Niesamowia ilosc materialu musi byc przyswojona, i
      utrwalona w pamieci przez powtarzanie. Nastepnie poslugiwanie sie ta informacja
      aktywnie wymaga tez lat cwiczen. Nie mozna tego ominac. Angielski ma tyle
      idiomow, ktore jak dogmaty trzeba zapamietac.
      Trzeba spedzic duzo czasu samemu na przyswajaniu tej informacji. A jakie metody?
      To juz zalezy od jednostki, dlatego tyle systemow. Niektorzy wola to a inni
      tamto, jak ze smakiem, albo gustem, bardzo osobiste. Niektorzy sa wzrokowcami
      inni sluchowcami.
      Niesluchaj innych. Sprobuj roznych metod, znajdz taka, ktora pasuje Tobie
      osobiscie najlepiej, i wydaje sie przynosic najlepsze rezlutaty. Nikt jednak
      "oleju" do glowy ci nie wleje...It's all up to you!
      • malutkaa5 Re: Chyba jednak zapominacie o sprawie podstawowe 09.05.06, 14:51
        Nie mam daru do jezyków, ucze sie w szkole od kilku lat języka ang. , jednak
        jesli przyszłoby mi sie dogadać z Anglikiem to błoby ciężko:(
        Słyszałam o metodzie (nie pamietam jej nazwy) ale polega to na tym, iz zakładam
        słuchawki a lektor powtarza wiele słow, o ile dobrze pamietam to ja spie w tym
        czasie. Czy słyszał ktos o tej metodzie? Jest ona skuteczna i dlugoterminowa?
        • clnumber9 Re: Chyba jednak zapominacie o sprawie podstawowe 26.05.06, 20:02
          Witam wszystkich,

          Z jezykiem angielskim jak ze sposobem na katar, ktory bez wzgledu na podjeta akcje i tak przejdzie po tygodniu. Nie chce "robic" za chodzaca racje ale moge powiedziec, ze moim zdaniem podstawa sukcesu to determinacja i konsekwencja. To nie prawda, ze Callan jest zla metoda. I chyba nieporozumieniem jest definiowanie jej jako adresujacej do pamieci plytkiej. Utrwalanie w pamieci glebokiej bez wzgledu na metode odbywa sie przede wszystkim dzieki powtarzaniu, aktywnemu sieganiu do juz poznanych przykladow i kreowaniu wlasnych wypowiedzi. Jesli wesprzesz te czy inna metode autentycznym zaangazowaniem, na pewno osiagniesz rezultaty. Ktos z Was zapytal o metode na "spiocha". To oczywiscie slyna SITA (wynalazek bodaj rumunski). Ale tam nie spisz, tylko pozostajesz w stanie alfa - mozg przechodzi na czestotliwosc, w ktorej bezprzeszkodowo przyswaja material. Ale potem trzeba go utrwalic i przecwiczyc - samo siedzenie i sluchanie to nie jest pelny opis tej metody. Ja probowalem prawie wszystkiego, uczylem sie sam, troche zajec na kursach tez zaliczylem ale nie bylem specjalnie zadowolony. W grupie kilkunastoosobowej na kursie-spedzie trudno mowic o konwersacji. Wszyscy spieci i boja sie odezwac - duzo zalezy od lektora, ktory generuje stymulujaca aktywnosc atmosfere. Poniewaz mieszkam i pracuje w Anglii, mialem mozliwosc zweryfikowania wlasnych umiejetnosci. Okazuje sie, ze najpowazniejszy problem to rozumienie ze sluchu. Anglicy czesto mowia bardzo niedbale, czesto dialektem lub z jego domieszka. Ale mozna sie do tego przyzwyczaic. Zeby sie tu porozumiewac, trzeba przede wszystkim miec solidne podstawy i jednak jakis przyzwoity zasob slownictwa. Reszte mozna na miejscu rozwijac i utrwalac majac kontakt i to aktywny, z zywym jezykiem. Konsekwencja, determinacja przede wszystkim. A jesli jest okazja z kims porozmawiac lub kogos stac na platne konwersacje czy wreszcie dobry kurs, to tylko pomoze. Pozdrawiam

          Mediator
    • girlfrompoland odp 10.06.06, 03:06
      Jest latwa metoda nauki jezyka. Wyjechac do kraju, w ktorym trzeba go uzywac!
      Po jakims czasie, kiedy proste codzienne komunikowanie nie sprawia klopotow,
      nalezy pojsc do szkoly i podszlifowac slownictwo i pisanie/czytanie.
      Polacy jednak na emigracji (tej tymczasowej i dlugoterminowej) cierpia na
      powazna chorobe. Objawia sie tym, iz znajda sie w nowym moiejscu i jakis cudem
      wynajduja wszystkich mozliwych PL ludzi w okolicy i jezyka innego, i tak nie
      uzywaja. Potem zdajemy testy i sie dziwia, ze im speaking marnie idzie i
      listening tez. Hmm.
      Jestem w Stanach od dwoch lat, dzis sobie "dla przyjemnosci" zdalam TOEFLA.
      Pikus, a bedac w PL moglabym o tym pomarzyc.
      Ale nie uzywam polskiego ani, ani.
      • skorpionica11 callan 29.06.06, 14:42
        No wlasnie ja tez kiedy moge mam czas to ucze sie ta metoda callana
        ale uwazam ze za mało słów jest i bardziej jest nacisk na gramatyke.
        I wiadomo ze w Polsce nie bedzie sie mówic biegle j.ang. dopóki nie wyjedzie
        sie za granice lub bedzie sie przbywac z osobami które mowia po angielsku.
        Choc moze sa osoby które maja chlonny umysł i szybko sie naucza jezyka chodzac
        na lekcje w Polsce.
        • kociamama Re: callan 30.04.07, 22:49
          A ja mysle, ze mozxna sie nauczyc jezyka dobrze w polsce na miejscu. Oczywiscie
          wyjazd zagraniczny jest znakomitym uzupelnieniem, no i jezeli ktos mysli o
          emigracji to na pewno na miejscu przy kursie i codziennej praktyce jezykowej
          nauczy sie szybciej, ale wszystko zalezy od motywacji i zaangazowania.

          Sam wyjazd bez swiadomego uczeni sie daje niewiele. Oczywiscie zalezy to od
          poziomu, ale lepiej przed wyjazdem miec podstawy, wtedy robi sie postepy bardzo
          szybko. Wiedza gramtyczna i podstawy jzykowe sprawiaja, ze nabywa sie go
          szybciej w praktyce. Mozna zrobic sobie male doswioadczenie i pojechac do kraju
          obcojezycznego bez zadnej znajomosci ich jezyka - raczej male szanse na nabycie
          jakiejkowiek umiejetnosci porozumiewania sie choc mozna zrozumiec wiele slow (w
          zaleznosci od ilosci znaynch jezykow) Wtedy zaczynamy odczuwac realna,
          namacalna potrzebe znajomosci podatwowych struktor gramatyuczncyh. Jesli
          otworzymy ksazke z kursem podstawowym kilka razy, zrobimy kilkia cwiczen poziom
          naszej wiedzy wzrosnie bardzo szybko.

          DLatego, ze znajomosc struktur (teoretyczna niby wiedza) daje nam mozliwosc
          ukladania zupelnie nowych zdan, podczas gdy bez wiedzy gramatycznej mozemy
          powtarzac jedynie zwroty zaslyszane, co w przypadku zupelnie nowego jezyka
          oznacza bardzo krotkie frazy badz slowa. Naturalnie metoda jedynie "akwizycji"
          czyli nabywania jezyka raczej niz swiadomego sie go uczenia tez dziala, ale o
          wiele wolniej niz wspomagana swiadomym uczeniem.

          Innym argumentem na opparcie tej tezy sa rzesze POlakow siedzacych zagranica po
          nawet 20 lat i nie bedacych sie w stanie porozumiewac, nie mowiac juz o
          bieglosci jezykowej.

          W polsce tez sie mozna jezyka nauczcy porzadnie przy wykorzystaniu obecnych
          mozliwosci (genuine materilas na internecie, tv, rozmowa z ludzmi przez gadu
          skype). ALe trzeba przede wszystkim chciec.

          Pzdr,
          kociamama.
      • swieta_turecka Re: odp 15.10.06, 11:24
        TOEFLA ?? To sie chyba nazywa TEFL (Teaching English as a Foreign Language)
        I tak sie nie ciesz ze nie uzywasz polskiego "ani ani" bo po kilkunastu wiecej
        latach w US jeszcze ci sie pogorszy !Ja wyjechalam jak mialam 14 lat i mowilam
        caly czas dwoma jezykami,tzn nie porzucilam polskiego !To sie
        nazywa "bilingualizm" by the way.Nie jezdze czesto do Polski, co 5 lat srednio.
        ale jak tam jestem wszyscy mi mowia ze nie mam obcego akcentu.A jestem poza
        Polska od 24 lat i mam meza anglika.
        • jotka001 Re: odp 24.01.08, 21:34
          swieta_turecka napisał:
          > TOEFLA ?? To sie chyba nazywa TEFL (Teaching English as a Foreign
          Language)

          TEFL i TOEFL to są dwie zupełnie różne i niezależne od siebie rzeczy
      • zyta101 Re: odp do girlfrompoland 30.12.06, 21:35
        W Polsce mozna zdac TOEFLA. Nie trzeba wyjezdzac do USA, zeby to sie udalo.
        Wiekszosc egzaminow jest dostepna w kraju, trzeba sie tylko przygotowac. I
        oczywiscie miec odpowiednia motywacje. Wiele osob myslacych o studiach w USA
        zdaje TOEFLA, bo jest to dosc czesto stawiany warunek.
        Speaking i listening mozna wytrenowac wszedzie, tylko trzeba chciec. Jak jest
        motywacja, to znajdzie sie i sposob. Wszystko zalezy od tego czy traktujemy
        nasza nauke powaznie i czy poswiecamy jej wystarczajaco duzo czasu. I tyle.
    • antafryka Uczeszczalam pol roku na kurs metoda Callana i... 30.06.06, 14:29
      Chodzilam na kurs jezykowy metoda Callana przez pol roku. Odpowiadal mi ten
      kurs. Uwazam, ze nauczylam sie latwiej skladac zdania nie myslac o tym jak je
      skladam. Kurs jest dobry o tyle, ze nie ma na nim zbednej paplaniny o
      gramatyce, tylko za to jest praktyka w zdaniach. Moze troche doskwieralo mi to,
      ze zdania sa budowane zbyt dlugo. Przyklad: Pytanie "czy czesto pada snieg w
      cieplych krajach na calym swiecie?" Odpowiedz mniej wiecej taka: "Nie, nie
      czesto pada snieg w cieplych krajach na calym swiecie, lecz rzadko pada snieg w
      cieplych krajach na calym swiecie." Moim zdaniem zbedna jest ta paplanina.
      Metoda Callana polowa odpowiedzi to powtorzenie pytania - to tylko
      niepotrzebnie zajmuje czas, a poza tym ktos moze pozniej z przyzwyczajenia tak
      odpowiadac i wtedy np. Ktos zapyta: "Czy jezyk chinski jest latwy do
      nauczenia?" a Ty odpowiesz: Nie, jezyk chinski nie jest latwy do nauczenia lecz
      jest on trudny do nauczenia." (to tez byl przyklad w Callana - oczywiscie
      Callan mowi to po angielsku).
      Coz, na koniec chcialam dodac, ze po przyjezdzie do Anglii i pokazaniu
      podrecznika Callana ludziom, ktorzy wladaja angielskim od urodzenia moja mina
      zrzedla. Okazuje sie, ze wiele zdan jest poprostu niepoprawnych:/ Z niektorych
      zdan Anglicy poprostu szczerze sie smieli. Wiec postanowilam, ze nie bede dalej
      uczyc sie ta metoda. Nie odradzam jej w 100% gdyz uczy ona podstawowych form
      skladania zdan, jednak same przeslania zdan sa czesto smieszne, albo poprostu
      nie zrozumiale.
      • alrada Re: Uczeszczam na kurs metoda Callana 19.07.06, 14:56
        Zupełnie przypadkowo. Po prostu EFS i budżet państwa finansuje w 100 %
        pólroczny kurs ( dwa dni w tygodniu po ponad godzinie). I po podpisaniu
        zobowiązania o zwrocie kwoty 2900 PLN na wypadek rezygnacji okazało się, że
        jest to metoda Callan. Wybrałam j.angielski od podstaw, bo sądziła, że
        ugruntuję gramatykę, poszerzę słownictwo. Tymaczasem w grupie oprócz mnie na 10
        osób kontakt z językiem miała jeszcze jedna osoba. Pomijam, że ten sam kurs
        roczny, z pełnym zestaek podręczników i pomocy konczący się egzaminem kosztuje
        w tej samej firmie, z której pochodza lektorzy podobnież 800 PLN. My po blisko
        chyba 3 miesiącach po moim nacisku na koordynatora projektu otrzymaliśmy
        wreszcie 1 podręcznik, a podobniez mamy dostac jeszcze jeden. I powiem tak.
        Metoda ta jest zupełnie niezrozumiała dla osób mających pierwszy raz z
        językiem. Dla mnie w tej chwili jest OK, bo pozwala mi nabrać pewności siebie,
        obycia z językiem. Nie poszerzam słownictwa, bo po prostu to stosowane dawno
        juz znam. No może pojedyńcze zwroty, formy. Zastanwai mnie czy rzeczywiście
        jest tak jak pisze we wstepie do podręcznika, że osoba, która nie zda po kursie
        egzaminu otrzymuje bezpłatnie lektora, az do skutku ? Czy to wyłącznie chwyt
        reklamowy. Jestem pełna podziwu dla osób, które uczestnicząc w tym kursie, nie
        znając zupełnie języka próbują go opanować i to bez podręcznika.
      • lukrad Re: Uczeszczalam pol roku na kurs metoda Callana 10.02.07, 22:40
        Odradzam:
        1. Książki do tego kursu nie zmieniły się od czasu pierwszego wydania tj. lat
        60-tych XX wieku. Zawierają masę staromodnych słów lub całych wyrażeń nigdzie
        już teraz nie używanych. Doprawdy nie rozumiem dlaczego nie mogą tego uaktualnić
        2. Na pewnym etapie może się to sprawdza ale zależy od szeregu czynników (jak
        zawsze) - lektorzy, poziom wyrównania grupy, liczebność, itd.
        3. Swoją drogą interesuje mnie czy ktoś uczęszczał do grup z wyższych poziomów
        w Callanie - powyżej bodajże stage 7-8. Z tego co wiem ludzie rezygnują albo
        nie ma na tylu chętnych by tworzyć wyższe grupy i jedyną altenatywą jest
        przerabianie od nowa tego samego materiału.
        To moje własne doświadczenia sprzed pięciu lat (chodziłem 8 miesięcy w Krakowie
        do orygianlnej szkoły Callan więc teoretycznie najlepszej), ale może
        ktoś ma inne zdanie.
        • anikia Re: Uczeszczalam pol roku na kurs metoda Callana 30.03.07, 12:12
          cześć
          ja byłam tylko na lekcji próbnej i nie podobało mi się, kobiety odpowiadały tak
          jakby nie rozumiały co mówią, lektor nie poprawiał jeśli źle wymawiały, ale
          najbardziej mnie wkurzyło to że sprawdził mi tylko 10 zdań z testu
          kwalifikacyjnego, a reszte olał. Teraz chodzę do tradycyjnej szkoły i jestem
          bardzo zadowolona.
      • sintka Re: Uczeszczalam pol roku na kurs metoda Callana 22.06.11, 23:59
        ja rówież polecam naukę, choć dzisiaj stosuje się metodę bezpośrednią. Korzystałam z kursu w katowickiej lingua house i uważam, że to świetna metoda. Godna polecenia, znacznie ulepszona względem oryginalnego callana. Dobre i tanie materiały, system online do nauki zdalnej. Rewelka.
      • arkoa Re: Uczeszczalam pol roku na kurs metoda Callana 11.10.11, 16:38
        moim zdaniem bardzo fajne kursy, co prawda teraz metoda callana jest udoskonalona już znacząco i przez konwersacje uczy się tzw. metodą bezpośrednia (czasem nazywa się ją "new callan"). Unowocześniony callan który ma dostosowane lepiej do dzisiejszych "standardów" m.in. słownictwo etc. Zresztą tą metodą stosuje się nie tylko do angielskiego, ale przez konwersacje można uczyć się też włoskiego etc. Gorąco polecam te kursy, są naprawdę fajne, można się sporo nauczyć, po pierwsze nie tylko szybciej ale i pozwalają przezwyciężać problem mówienia w obcym jezyku. Warto rozważyć taki kurs. Katowiczanom polecam Lingua House, która ma te kursy w ofercie od dłuższego czasu i mają spory wybór języków nauczanych przez konwersacje.
    • xadam30 SITA. 29.09.06, 21:27
      Chcę zasięgnąć opinii o metodzie SITA. Prosze o opinię, bo jestem zainteresowana
      taką nauką. Czy ktoś z tego korzystał?
      • paulatek Re: SITA. 21.02.11, 19:22
        Mój sąsiad kupił ostatnio zestaw SITA i uczył się codziennie przez miesiąc. Siedział chyba z 10 godzin codziennie i się nauczył :) Wykuł pewnie z 10 000 słówek. Można powiedzieć, że nauczył się angielskiego w miesiąc. To był warunek, żeby wyjechać na Sokratesa i zdał egzamin. I co można? Można! A dla tych, którzy myślą, że jedynie siłą woli się nauczą mam ten artykuł:
        pr-net.pl/osiolkowi-w-zloby-dano
    • harnat TOEFL, poziom? 02.04.07, 14:15
      Witam,
      Chcę zdawać w najbliższej przyszłości TOEFL. Mam jednak pytanie. Jaki jest poziom? Czy zdobyć np. 500 pkt to jest bardzo trudno?? Jest to poziom "mniej więcej" CAE, CPE, FCE? Jest trudniejszy od owych?

      Z góry dziękuję za pomoc.
    • pakonet Zapamiętywanie słówek 25.04.07, 19:05
      Do zapamiętywania słówek całkiem efektywna jest metoda SuperMemo
      (www.supermemo.com). Podobny sposób nauki słownictwa oferuje między
      innymi polski serwis www.englishtutor.pl.
      • motylkowa07 Re: kursy i uprawnienia 05.01.12, 19:02
        Ja byłabym równiez za speak'up. Poczytajcie sobie opinie w sieci, zeby zobaczyc tak naprawde co o nich pisza i jak jest postrzegana ta szkoła. A przeciez nikt z nas nie chce wyrzucic pieniędzy w błoto.
    • silny81 Re: kursy i uprawnienia (cae,toefl,callan itp). 03.04.08, 19:15
      witam,

      zdawalem ostatnio egzamin toelf w warszawie na swietokrzyskiej.
      Poszedl mi dosyc dobrze, natomiast dostalem zaskakujaca malo punktow
      z czesci mowionej. Chcialem sie dowiedziec, czy ktos moze ma podobne
      doswiadczenia z ta czescia egzaminu, czy moze to byc wina sprzetu?
      Czy na przyklad moze za cicho mowilem? itp. Moze warto go zdawac
      gdzie indziej?
      • mmac3 toefl ibt 17.04.08, 22:38
        witam,
        ja tez zdawałam dwa tygodnie temu toefla ibt na świętokrzyskiej i w sumie z
        mówienia dostałam najmniej punktów, może faktycznie coś w tym jest.
        Czy orientujecie sie czy 88 ptk to duzo czy mało? czy mozna uznac juz za poziom
        zaawansowany?
        • silny81 Re: toefl ibt 21.04.08, 17:55
          witam,
          ja dostalem z mowienia 23 punkty, z czytania 29, z pisania 30 i ze
          sluchania 30. Tak wiec roznica jest znaczna, stad moje pytanie.
          Jesli chodzi o 88 pkt to z tego co wiem odpowiada to poziomowi B2,
          czyli bardzo, bardzo dobrze!!! Gratulacje.

          Nie ma oficjalnych przelicznikow ale znalazlem kiedys cos takiego.
          www.examenglish.com/examscomparison.php.
          O ile wiem (a niestety niewiele wiem o tym) w US 88 pkt powinno
          wystarczyc dla duzej czesci programow undergraduate. Dla graduate
          przydalo by sie z 10-15 punktow wiecej (tak wynika z moich
          obserwacji, wiec nie musi to byc prawda).
          • mmac3 Re: toefl ibt 21.04.08, 19:36
            dzieki wielkie za odpowiedź i za link.
            Poszłam na ten egzamin "tak jak stałam", bez żadnego przygotowania, więc
            faktycznie chyba nie jest tak źle. A właściwie nie potrzebuję do niczego tego
            certyfikatu, tak chciałam sie sprawdzic :)

            • silny81 Re: toefl ibt 21.04.08, 20:01
              No to tym bardziej gratuluje. Mi przygotowanie do egzaminu zajelo
              okolo 80h (taki oficjalny podrecznik) + 2 spotkania z nativem zeby
              ocenil moje wypracowania. Przygotowanie bylo szczegolnie wazne w
              przypadku pisania. Nie wiem czy takie tez jest Twoje odczucie, ale
              30 min na napisanie 300 slow to wcale nie jest duzo. Trzeba miec
              jakas strukture w glowie i potem ja tylko wypelniac.

              W kazdym razie, 88pkt to z pewnoscia poziom zaawansowany.
              • mmac3 Re: toefl ibt 21.04.08, 22:48
                zgadzam się, że 30 min na napisanie to mało, podobnie jak 15 sek. na
                przygotowanie sensownej wypowiedzi.
                Ogólnie dla mnie największym problemem było przygotowanie wypowiedzi czy eseju
                na takie bzdurne tematy jakie tam były - miałam problem z wymysleniem czegos po
                polsku, wiec nie miałam za bardzo co tłumaczyc na angielski. Np. nie potrafiłam
                wymyslic tekstu na 300 słów na temat tego czy wprowadznie określonych zasad
                dotyczących ubierania sie do pracy i do szkoły jest słuszne. Ile można napisac
                na taki temat?
                • silny81 Re: toefl ibt 24.04.08, 15:05
                  Tam na swietokrzyskiej jest tak duzy Pan o specyficznym poczuciu
                  humoru, ten co robi zdjecia (przynajmniej mi robil). Powiedzial mi
                  ze wszyscy narzekaja na te tematy w TOEFLu, szczegolnie studenci, ze
                  sa wlasnie takie od czapy. Powiedzial ze coraz bardziej popularny
                  jest TOEIC i jak nie potrzeba Ci specjalnego papieru to lepiej to
                  jego zdawac. Np. wlasciwie to wiekszosc programow MBA juz go
                  akceptuje...
                  • szaraga Re: toefl ibt 24.01.10, 20:23
                    Parę linków do podręczników TOEFL w sieci:
                    rapidshare.com/files/340382417/Answers_TOEFL_Essay_Questions.rar
                    rapidshare.com/files/340411187/TOEFL_iBT_2009_Audio_Supp.rar
                    rapidshare.com/files/340462399/Kaplan_TOEFL.rar
    • mama-mimi Re: kursy i uprawnienia 12.08.08, 00:00
      Myślę że najlepsza jest jednak metoda tradycyjna, tak jak uczą w
      Szkole Speak! w Rudzie Śląskiej Halembie. Znalazłam ją w internecie
      w ubiegłym roku na www.speak-english.pl i jest fajnie :-), chodziłam
      już rok i będę dalej.
        • 2kaczka Re: kurs online 05.11.12, 14:40
          Jeśli chcesz się szkolić bez dojazdu do dużych miast, możesz szkolić się online. Znalazłam stronę internetową która oferuje szkolenia online przez Internet na żywo. w dodatku część szkoleń jest za darmo. Więc czemu nie skorzystać?
        • 2kaczka Re: kurs online 05.11.12, 14:41
          Jeśli chcesz się szkolić bez dojazdu do dużych miast, możesz szkolić się online iawa.pl. Znalazłam stronę internetową która oferuje szkolenia online przez Internet na żywo. w dodatku część szkoleń jest za darmo. Więc czemu nie skorzystać?
      • genowefa.stolnica Re: Gdzie znaleźć przykładowe testy? 16.12.09, 09:06
        Hi,
        przydatne linki do testów, (aczkoiwek nie FC i CAE):
        rapidshare.com/files/268614922/TOEFL_Exam_Success_In_Only_6_Steps.rar
        rapidshare.com/files/289736520/Test_Your_Professional_English_-_Business_Intermediate.pdf
        to samo jw. spakowane rarem:
        rapidshare.com/files/289737246/Test_Your_Professional_English_-_Business_Intermediate.rar

        rapidshare.com/files/243202369/20_english-learning_ebooks.rar
        rapidshare.com/files/312130008/11_English_Grammar_books__Oxford___Longman_.rar

        25wanilia napisała:
        > Hej!
        > Gdzie w necie można znaleźć przykładowe testy i tematy z FC i CAE?
    • ekomodore KRAKÓW CAE 17.08.09, 17:46
      Szukam szkoły która pomoże mi się przygotować do zdawania egzaminu CAE w sesji
      zimowej grudzień 2009. Zależy mi na intensywnym kursie październik - grudzień.
      Liczę na pomoc.
    • szaraga TOEFL, FCE 27.01.10, 11:40
      Użyteczne linki:
      rapidshare.com/files/340382417/Answers_TOEFL_Essay_Questions.rar
      rapidshare.com/files/340411187/TOEFL_iBT_2009_Audio_Supp.rar
      rapidshare.com/files/340462399/Kaplan_TOEFL.rar
      rapidshare.com/files/341793702/TOEFL_Prepa_Cuorse.rar
      rapidshare.com/files/340251893/Test_Your_Vocabulary_For_FCE.rar
      rapidshare.com/files/340254031/Fce_-_Phrasal_Verbs_In_Context.rar
      rapidshare.com/files/340459226/Test_Your_Grammar_And_Usage_For_FCE.rar
    • ebrio Darmowy kurs języka angielskiego 11.03.10, 13:25
      Polecam darmowy kurs języka angielskiego www.angielski.ebrio.pl

      W kursie są lekcje z czytankami i nagraniami audio. Z pewnością pomogą wszystkim, którzy zaczynają przygodę z angielskim.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia w nauce.
    • greeneyes000 Intensywne kursy języka angielskiego 21.05.10, 10:09
      Witam.
      Chciałabym opowiedzieć o moim doświadczeniu z kursami. Jakiś czas temu zapisałam
      się na intensywny kurs języka angielskiego w goworku. Był to kurs wyjazdowy.
      Uczyliśmy się w centrum szkoleniowym w Klepaczewie nad Bugiem i chciałam Wam
      powiedzieć że jestem bardzo zadowolona. Nie dość że taki kurs wyjazdowy łączy
      przyjemne (wyjazd w ładną okolicę) z pożytecznym (nauką), to jeszcze można
      poznać ciekawych ludzi:) A lektorka,Pani Monika, która nas uczyła była chyba
      najbardziej kompetentną nauczycielką języka jaką w życiu miałam:)Zawsze miała
      czas na nasze indywidualne pytania i wszystko co nam tłumaczyła zostało nam w
      główkach:)
      Gorąco polecam ten kurs wszystkim, którzy chcą podszkolić język i przeżyć taką
      małą przygodę
      Pozdrawiam:)
    • klara.berg Bezpłatne kursy językowe w Com Bridge School 18.01.11, 12:53
      Centrum Językowe Com Bridge School zaprasza do wzięcia udziału w bezpłatnych kursach językowych zorganizowanych w ramach projektu "Poszerz horyzonty! Naucz się języka!". Projekt skierowany jest do osób z wykształceniem maksymalnie średnim, zamieszkałych w województwie mazowieckim. Dzięki dofinansowaniu z funduszy Unii Europejskiej udział w szkoleniach jest całkowicie bezpłatny.

      Celem projektu jest nabywanie i podnoszenie umiejętności językowych wśród osób zamieszkałych w powiatach mławskim, makowskim, ciechanowskim, ostrołęckim, przasnyskim oraz mieście Ostrołęka zatrudnionych na umowę o pracę, umowę o dzieło, umowę zlecenie lub inną umowę cywilno-prawną. Warunkiem udziału jest posiadanie co najwyżej średniego wykształcenia. Zajęcia zorganizowane będą na terenie wyżej wymienionych powiatów. Kurs obejmować będzie 120 godzin lekcyjnych (2x 45 minut tygodniowo): w tym 110 godzin z wybranego języka obcego ( angielski, niemiecki, francuski, hiszpański) oraz 10 godzin zajęć szkoleniowych poświęconych tematyce unijnej. Zajęcia odbywać się będą w grupach 7 osobowych. Wszelkie materiały kursowe, w tym podręczniki oraz ćwiczenia, kursanci otrzymają nieodpłatnie. Ponad to każdy uczestnik projektu zakończeniu kursu bezpłatnie przystąpi do egzaminu TOIEC© lub do egzaminu BULATS.

      Ostateczna liczba uczestników wynosi 175 osób. O zakwalifikowaniu do projektu decyduje kolejność zgłoszeń.

      Nabór potrwa do 20 stycznia 2011, więc warto się pospieszyć.

      Szczegóły rekrutacji oraz niezbędne dokumenty znajdą Państwo na stronie: www.mazowsze2.combridge.com.pl/

      W miarę możliwości, proszę roześlijcie te wiadomość do swoich znajomych - czasu jest niewiele a szkoda byłoby zmarnować okazję - może ktoś skorzysta i mu to pomoże.
    • filifranowka Re: kursy i uprawnienia 18.08.11, 11:27
      Wydaje mi się, że nie ma czegoś takiego jak najskuteczniejsza metoda, bo każdy w inny sposób przyswaja wiedzę i inna metoda jest dla niego skuteczna. Dlatego najlepiej wybierać szkoły językowe jak HappyHours, które na początku określają potrzeby i cele jakie uczeń chce osiągnąć i pod tym kątem dopasowują kurs.
    • jagooda6 Re: kursy i uprawnienia 04.11.13, 12:35
      słyszeliście o kursie fast languages angielski w 5 dni? Kolega z pracy był na takim kursie w Warszawie. Przed kursem w ogóle nie kumał angielskiego, a mamy w pracy kontakt z anglojęzycznymi klientami i musiał się szybko nauczyć, żeby móc w firmie funkcjonować. Śmialiśmy się z niego bo nikt nie wierzył w mozliwość tak szybkiej nauki języka. Ale po powrocie koleś naprawdę umiał się już dogadać po angielsku - oczywiście nie mówił z prawidłowym akcentem i robił błędy gramatyczne ale mówił po angielsku!! Kurs troszkę kosztuje ale jak komuś zależy, żeby szybko zakumać, to pewnie zapłaci. Dodatkowo dostaje się jeszcze materiały do nauki w domu, bo nauka na samym kursie oczywiście nie wystarczy i trzeba temu poświęcać czas jeszcze w domu - ale z nauka języka tak już jest - jak go nie szlifujesz to zapominasz...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka