Dodaj do ulubionych

Jak powiedziec po polsku brunch?

18.04.06, 16:59
Ktos na innym forum mi pisal ze przekaska. Ale przekaska to chyba snack. Czy
moglby mi ktos pomoc?
Obserwuj wątek
          • niepytana Re: Polacy mniej jedzą - pracują 8-16, abo dłużej 21.04.06, 07:01
            anna-dark napisała:

            > Polacy mniej jedzą

            Opinia subiektywna. Zupelnie tak jak moja: Nie mniej tylko gorzej ;)

            > pracują 8-16, abo dłużej...

            A Amerykanie od 8:30 a.m. do 5 p.m. I chcialam zauwazyc ze Amerykanow
            procentowo pracuje wiecej biorac pod uwage stope bezrobocia.

            A swoja droga to slyszala ty moze ze jak sie je brunch to juz sie nie je
            sniadania ani lunch'u? Brunch sie czesto je np. w sobote albo niedziele kiedy
            sie dluzej spi i jest juz za pozno na sniadanie, a za wczesnie na lunch.
            • anna-dark Polacy jedzą gorzej ??? Od kogo ??? 21.04.06, 15:53
              Polacy jedzą gorzej ??? Od kogo ???

              niepytana napisała:

              > anna-dark napisała:
              >
              > > Polacy mniej jedzą
              >
              > Opinia subiektywna. Zupelnie tak jak moja: Nie mniej tylko gorzej ;)
              >
              > > pracują 8-16, abo dłużej...
              >
              > A Amerykanie od 8:30 a.m. do 5 p.m. I chcialam zauwazyc ze Amerykanow
              > procentowo pracuje wiecej biorac pod uwage stope bezrobocia.
              >
              > A swoja droga to slyszala ty moze ze jak sie je brunch to juz sie nie je
              > sniadania ani lunch'u? Brunch sie czesto je np. w sobote albo niedziele kiedy
              > sie dluzej spi i jest juz za pozno na sniadanie, a za wczesnie na lunch.
              >
    • waldek.usa Tylko po co? 21.04.06, 18:07
      niepytana napisała:

      > Ktos na innym forum mi pisal ze przekaska. Ale przekaska to chyba snack. Czy
      > moglby mi ktos pomoc?

      ► brunch jest slowem angielskim, stosunkowo mlodym, stworzonym dla potrzeb
      sytuacji. W Polsce takiej sytuacji nie bylo, jak swiat swiatem.

      W polskim na takie slowo nie bylo zapotrzebowania, dlatego go nie ma.
      Tak jak i nie ma wielu odpowiednikow dla slow angielskich badz innych.
      Szczegolnie w technologii, budownictwie itp. Waserwaga...klinkier...
      ...kartofel...jakby ziemniaka nie bylo...

      Polacy nie gesi???

      Byla przeplatanka z lacina, angielskim, francuskim, niemieckim, a teraz to juz
      po calosci, ful wypas.
      Zas po polsku gorzej i gorzej.
      • niepytana Po to... ;) 21.04.06, 23:37
        waldek.usa napisał:
        Tylko po co?

        Dlatego ze chcialam napisac ze na Wielkanoc jedlismy nie sniadanie, a brunch.
        Napisalam wlasnie brunch, ale nie lubie wtracac tych angielskich zwrotow na
        forum typowo polskim, co innego English only, kazdy zrozumie ANYWAYS ;).
        Niektorzy sie o to wrecz obrazaja ze sie uzywa angielskich zwrotow a zwlaszcza
        jesli wiedza ze dana osoba nie mieszka w Polsce. Dlatego staram sie ich nie
        wtracac i z durnej ciekawosci i zeby innym polskim wspolforumowcom
        zadoscuczynic chcialam sie dowiedziec jakie jest poprawne polskie
        przetlumaczenie. Jesli nie ma to kit im w oko, bede pisac nastepnym razem
        rowniez brunch. Albo tak jak wyzej proponowano - brancz, ktory mniemam dolaczy
        do rodziny okejow, trendich, dzezich, dzizasow i innych mutacji. Dzieki za
        odpowiedzi.
        • waldek.usa Re: Po to... ;) 22.04.06, 16:52
          niepytana napisała:

          > waldek.usa napisał:
          > Tylko po co?
          >
          > Dlatego ze chcialam napisac ze na Wielkanoc jedlismy nie sniadanie, a brunch.
          > Napisalam wlasnie brunch, ale nie lubie wtracac tych angielskich zwrotow na
          > forum typowo polskim, co innego English only, kazdy zrozumie ANYWAYS ;).

          ► niekoniecznie zrozumie, ale sie dowie

          > Niektorzy sie o to wrecz obrazaja ze sie uzywa angielskich zwrotow a
          zwlaszcza jesli wiedza ze dana osoba nie mieszka w Polsce.

          ► niech sie obrazaja, jezeli nie ma odpowiednika polskiego, to nie ma i
          juz.

          Dlatego staram sie ich nie wtracac i z durnej ciekawosci i zeby innym polskim
          wspolforumowcom zadoscuczynic chcialam sie dowiedziec jakie jest poprawne
          polskie przetlumaczenie. Jesli nie ma to kit im w oko, bede pisac nastepnym
          razem rowniez brunch.

          ► polecam trzymac sie wersji oryginalnej

          Albo tak jak wyzej proponowano - brancz, ktory mniemam dolaczy do rodziny
          okejow, trendich, dzezich, dzizasow i innych mutacji. Dzieki za odpowiedzi.

          ► mutacje fonetyczne.
          Z tego moznaby zrobic doktorat, hehehe.
          • niepytana Re: Po to... ;) 22.04.06, 18:38
            hanula napisała:

            > A co miałaś przez to na myśli?

            Brunch is 11:30 on a Sunday morning, freshly squeezed OJ, chatting with friends
            over beautifully presented eggs, pancakes, and other delicacies totally not
            associated with any of my regular weekday breakfast. Breakfast is 7:30 on a
            Monday morning, hunched over a bowl of oatmeal ;)))

            www.bartleby.com/61/41/B0514100.html
            • hanula Re: Po to... ;) 22.04.06, 19:31
              > Brunch is 11:30 on a Sunday morning, freshly squeezed OJ, chatting withfriends
              > over beautifully presented eggs, pancakes, and other delicacies totally not
              > associated with any of my regular weekday breakfast. Breakfast is 7:30 on a
              > Monday morning, hunched over a bowl of oatmeal ;)))

              Czyli zjadłaś późne śniadanie świąteczne i tyle, co tu kombinować?
              • niepytana Re: Po to... ;) 22.04.06, 20:26
                hanula napisała:

                > Czyli zjadłaś późne śniadanie świąteczne i tyle, co tu kombinować?

                A kto kombinuje? Moglas mi odrazu napisac ze brunch to pozne sniadanie i tyle.
                Nie wiedzialam. Myslalam ze moze jest jakies tlumaczenie slowa brunch. Jak nie
                ma to nie. Nastepnym razem wpisze brunch i tyle. Nie bede kombinowac ze to
                pozne sniadanie czy wczesny lunch. A tak swoja droga jak przetlumaczyc lunch bo
                mi ktos tam wyzej napisal ze to nie obiad. Wiec co? Jak tu nie urazic
                wrazliwego ucha polonistow i innych znawcow slownikow od okladki do okladki?
                • hanula Re: Po to... ;) 22.04.06, 22:25
                  > A kto kombinuje? Moglas mi odrazu napisac ze brunch to pozne sniadanie
                  > i tyle.

                  Mogłabym, gdybym wiedziała, co masz na myśli. Nie wiedziałam. Tłumaczenie
                  zawsze zależy od kontekstu. Mogło to być i drugie śniadanie, jak ktoś już
                  sugerował, i pewnie jeszcze parę innych możliwości by się znalazło.

                  > Nie wiedzialam. Myslalam ze moze jest jakies tlumaczenie slowa brunch.
                  > Jak nie ma to nie. Nastepnym razem wpisze brunch i tyle.

                  Ja niespecjalnie rozumiem tę potrzebę wyrażania po angielsku rzeczy, które
                  spokojnie można wyrazić po polsku, ale de gustibus non est disputandum podobno.

                  > Nie bede kombinowac ze to
                  > pozne sniadanie czy wczesny lunch. A tak swoja droga jak przetlumaczyc
                  > lunch bo mi ktos tam wyzej napisal ze to nie obiad. Wiec co? Jak tu nie
                  > urazic wrazliwego ucha polonistow i innych znawcow slownikow od okladki
                  > do okladki?

                  Słowników?
                  sjp.pwn.pl/haslo.php?id=29537
                  • niepytana Re: Po to... ;) 23.04.06, 00:06
                    hanula napisała:
                    > Ja niespecjalnie rozumiem tę potrzebę wyrażania po angielsku rzeczy, które
                    > spokojnie można wyrazić po polsku, ale de gustibus non est disputandum
                    podobno.

                    No wlasnie. Jeden ma potrzebe wyrazania po angielsku ze zwyklego powodu braku
                    doslownego tlumaczenia danego wyrazu na polski, inny ma potrzebe wyrazania po
                    lacinie wyrazenia ktore moznaby bez wiekszych problemow przetlumaczyc na
                    polski.
                    No ale w sprawach gustu nie ma dyskusji.

                    A w/g podanego przez Ciebie tlumaczenia slowa lunch + sugestii jak moznaby w
                    moim przypadku przetlumaczyc slowo brunch bez wiekszych "kombinacji", poprawne
                    zdanie brzmialoby nastepujaco: W niedziele jedlismy wielkanocny wczesny posilek spozywany w krajach anglosaskich w porze poludniowej.

                    Bez sensu. Tlumaczenia nie ma, wiec trzeba kombinowac ;)))
                    • hanula Re: Po to... ;) 23.04.06, 00:19
                      > > de gustibus non est disputandum
                      >
                      > No ale w sprawach gustu nie ma dyskusji.

                      Sprawdziłaś w słowniku, brawo! :-)))

                      > A w/g podanego przez Ciebie tlumaczenia slowa lunch + sugestii jak moznaby w
                      > moim przypadku przetlumaczyc slowo brunch bez wiekszych "kombinacji", poprawne
                      > zdanie brzmialoby nastepujaco: W niedziele jedlismy wielkanocny wczesny posilek spozywany w krajach anglosaskich w porze poludniowej.

                      Nie zrozumiałaś. Pokazałam ci tylko, że słowo lunch istnieje w języku polskim i występuje w słowniku języka polskiego, więc twoje obiekcje, że jakiś "wielbiciel słowników" przeciwko niemu zaprotestuje, są nieuzasadnione. Oczywiście zawsze znajdą się zagorzali przeciwnicy zapożyczeń z języków obcych, ale to akurat niewiele ma wspólnego z zamiłowaniem do słowników poprawnościowych.

                      > Bez sensu. Tlumaczenia nie ma, wiec trzeba kombinowac ;)))

                      Powiedz mi tylko, jaką treść, jaką informację, konotację czy emocję niesie ze sobą słowo "brunch", której nie niesie "późne śniadanie" i którą straciłabyś, gdybyś słowa "brunch" nie użyła. Bo ja tego autentycznie nie chwytam.
                      • niepytana Re: Po to... ;) 23.04.06, 03:52
                        hanula napisała:
                        > Sprawdziłaś w słowniku, brawo! :-)))

                        Jasne ze sprawdzilam. Nie znam laciny. Z slow gustibus i disbutandum domyslilam
                        sie jednak o co chodzi. Jednak sama bym tego na polski nie przetlumaczyla. A
                        dlaczego brawo? Zawsze sprawdzam jak czegos nie wiem i sie nie madrze ze wiem
                        wszystko. Ci ktorym sie wydaje ze wiedza wszystko czesto popadaja w panikie jak
                        sie okaze ze jednak czegos nie wiedza i wtedy probuja bagatelizowac pytanie jak
                        i szukac sensu i praktycznej przydatnosci odpowiedzi dla pytajacego.

                        > Powiedz mi tylko, jaką treść, jaką informację, konotację czy emocję niesie ze
                        s
                        > obą słowo "brunch", której nie niesie "późne śniadanie" i którą straciłabyś,
                        gd
                        > ybyś słowa "brunch" nie użyła. Bo ja tego autentycznie nie chwytam.

                        Czyli krotko: Jaka jest roznica miedzy poznym sniadaniem a brunch'em? Jest bynajmniej w Ameryce.
                        Chociazby z uwagi na roznorodnosc serwowanych dan podczas sniadania a brunch'u.
                        Ja w rozmowie nigdy nie zastapie slowa brunch wyrazeniem late breakfast. Dla
                        mnie mimo ze wydaja sie byc podobne, oba wyrazenia maja inne znaczenie i nie sa
                        interchangeable (nie wiem jak po polsku). Dla Ciebie nie?
                        • hanula Re: Po to... ;) 23.04.06, 10:39
                          > Czyli krotko: Jaka jest roznica miedzy poznym sniadaniem a brunch'em?
                          > Jest bynajmniej w Ameryce.

                          *przynajmniej*

                          > Chociazby z uwagi na roznorodnosc serwowanych dan podczas sniadania
                          > a brunch'u.

                          Gdyby analizować to tak dokładnie, musiałabym mieszkając w Anglii mówić "I eat śniadanie", z uwagi na to, że w Polsce na śniadanie je się zupełnie co innego niż w Anglii.

                          > Ja w rozmowie nigdy nie zastapie slowa brunch wyrazeniem late breakfast. Dla
                          > mnie mimo ze wydaja sie byc podobne, oba wyrazenia maja inne znaczenie i nie
                          > sa interchangeable (nie wiem jak po polsku).

                          are interchangeable = można ich używać wymiennie

                          > Dla Ciebie nie?

                          W życiu nie użyłam słowa brunch. Znam je od lat, ale jakoś nigdy nie czułam takiej potrzeby. Wydaje mi się udziwnione, wymyślone na siłę. Nigdy też nie słyszałam, żeby ktoś go używał. Może w USA jest bardziej popularne. Stąd też moje problemy ze zrozumieniem, że komuś to słowo jest tak niezbędne, że musi go używać nawet mówiąc po polsku.
                          • niepytana Re: Po to... ;) 23.04.06, 23:06
                            hanula napisała:

                            > Gdyby analizować to tak dokładnie, musiałabym mieszkając w Anglii mówić "I
                            eat
                            > śniadanie", z uwagi na to, że w Polsce na śniadanie je się zupełnie co innego
                            n
                            > iż w Anglii.

                            Niekoniecznie. Mozesz zawsze powiedziec "I have Polish breakfast" ;)

                            > W życiu nie użyłam słowa brunch. Znam je od lat, ale jakoś nigdy nie czułam
                            tak
                            > iej potrzeby.

                            Moze i w Anglii nie ma takiej potrzeby. Co nie oznacza ze wszedzie indziej jest
                            tak samo. Naprzyklad w Polsce Hotel Marriott mial wyrazna potrzebe uzycia slowa
                            brunch a nie poznego sniadania (patrz wpis wyzej). W Ameryce np. nigdy nie
                            uzylam wyrazu "bloody" ale nie kwestionuje potrzeby jego uzycia czy waznosci
                            czy tlumaczenia.

                            > Wydaje mi się udziwnione, wymyślone na siłę.

                            Masz racje. Wydaje Ci sie.

                            Może w USA jest bardziej popularne. Stąd też moje pro
                            > blemy ze zrozumieniem, że komuś to słowo jest tak niezbędne, że musi go
                            używać
                            > nawet mówiąc po polsku.

                            Nie musze go uzywac mowiac po polsku. Daj mi polskie tlumaczenie tego slowa i
                            problem z glowy. Jesli jednak tego tlumaczenia nie ma to jest tzw. blank. A
                            w "blank" mozna sobie wstawic to co sie uwaza za sluszne. Dla mnie brunch i
                            late breakfast to nie to samo, nawet nie blisko. Jesli dla Ciebie znaczy to
                            samo to mow sobie "pozne sniadanie", ale nie mow ze to jest dobre tlumaczenie,
                            ani nie kwestionuj czyjejs potrzeby tlumaczenia tego slowa. W spoleczenstwie
                            gdzie zamiast Jezus, pisze sie i mowi dzizas, uzycie slowa angielskiego lecz
                            nieprzetlumaczalnego - brunch - nie jest chyba az takim wielkim faux pas.
                            Dzieki za dyskusje :)
          • jersey.girl Re: Drugie sniadanie ........................geni 24.04.06, 00:21
            waldek1610 napisał:

            > paper_mate napisał:
            >
            > > > Drugie sniadanie
            > >
            > > Caly problem w tym ze nie bylo jeszcze pierwszego (a juz 11:30).
            >
            > W takim razie jest to "late breakfast" albo po prostu "lunch".."early lunch".

            Waldek, wlasnie o to chodzi, ze wymyslono slowko brunch, ktore zastepuje to, co
            napisales (>>"late breakfast" albo po prostu "lunch".."early lunch".<<). W
            jezyku polskim nie ma odpowiednika z prostej przyczyny, ze u nas malo kto je
            brunch, lacznie ze mna. Za to w USA niedziely brunch jest najwazniejszym (i
            najlepszym) posilkiem na mojej uczelni, wiec zdarza mi sie powiedziec np.
            "zjadlam wlasnie brunch". Na tej samej zasadzie (czyli portmanteau) utworzono
            wczesniej np. slowo "smog" (smoke + fog), i tez sie przyjelo w jezyku polskim
            zamiast np. "dymgla".
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka