Zaczynam-ale nie wiem jak?Help!

07.10.07, 10:15
Chciałbym zacząć po raz kolejny,33 lata,znajomość taka,że wiele
rozumiem,bariera do mówienia straszna,byłem w usa ostatnio-zanim
powiem myślę jak powiedzieć,za sobą kurs w profi lingua pre-
intermediate itd,coś było ale jakby nie było nic.Ok,więc chciałbym
zacząć.W grę wchodzą tylko lekcje prywatne-nie wiem z kim i jaką
metodą,kogo brać,na co zwrócić uwagę?czy lepiej native czy też nie?
Nie lubię uczyć się gramatyki.Tak to raczej pojętny jestem:)tylko
jakoś ten angielski całe życie mi się wymykał.
Wiem,wiem-motywacja,chęci itd-motywacją są podróże-ostatnio mam
fioła na ich punkcie.
Poradzcie.
Aha sam próbowałem 1000*-nic z tego:(,0 systematyczności.
    • toja3003 Moja rada jest prosta: stworzyć sobie 09.10.07, 15:33
      Moja rada jest prosta: stworzyć sobie
      medialne środowisko totalnie w obcym języku (to jest możliwe w
      Polsce!)- wyłącznie obcojęzyczne gazety, czasopisma,
      TV, filmy, radio, internet - nic po polsku.

      Kilka tysięcy słówek można naprawdę w miarę szybko się nauczyć;
      owszem to nie jest kwestia dni ale i nie lat - w zależności
      od wieku, zdolności itp. idzie o tygodnie czy miesiące.
      To nie jest problem ale co z tego wynika dla praktyki?

      Bardzo ostrożnie odnosiłbym się do statystycznych
      oszacowań dotyczących np. 95% rozumienia tekstu.
      Jest wiele dość krytycznych sytuacji, krótkich
      zdan, gdzie nieznajomość pojedynczego słowa staje się
      problemem i może prowadzić do nieporozumień.

      Reklamy obiecujące nauczenie się języka w parę tygodni
      to mit prowadzący do rozczarowań. Krótkie oszacowanie:
      Dziecko uczy się języka szybko, przede wszystkim
      dlatego, że godzinami i codziennie pozostaje
      w tym środowisku językowym, bez żadnych zachamowań
      i ma do opanowania dość prosty zasób słów
      i gramatyki (np. dla kilkulatka) ale nawet wtedy,
      powiedzmy od 2-go do 7-go roku życia
      ma za soba, skromnie licząc kilka godzin dziennie,
      ok. 10 tysięcy godzin kontaktu (nauki) z językiem
      (6 lat= ok. 2000 dni).

      Dorosły człowiek ma nie tylko same wady
      w porównaniu z dzieckiem ale jakby nie liczyć
      owej bariery kilku tysięcy godzin efektywnej
      nauki nie da sie wziąść jednym skokiem.

      Nie spotkałem jeszcze nikogo kto zna obcy język
      bez 5000 godzin nauki (obojętnie w jakiej formie
      a ta "szkolna" nie należy do najefektywniejszych).
      Podkreślam, że pod pojęciem "zna" rozumiem
      faktycznie "znanie" sprawdzone w praktyce
      za granicą, umożliwiające normalne życie i funkcjonowanie
      np. w swoim zawodzie a nie jąkanie się i kaleczenie,
      choćby poświadczone najlepszymi ocenami ze szkoły.

      5 tysiecy godzin to mnóstwo czasu. Pół godziny dziennie
      to 10 tysięcy dni a więc gdzieś ćwierć wieku. Owszem,
      godzina c o d z i e n n i e da po 10 latach
      pożądany efekt ale to i tak wielki wysiłek,
      jeśli mieszka się w Polsce, bo przecież są weekendy,
      urlopy, choroby itp.

      Tak, jeśli ktoś chce jedynie opanować fragment języka
      to może to zrobić szybciej, wybierając jeden z etapów:

      1. Umiejętność czytania (z tym jest najprościej, bo
      można się podeprzeć słownikiem, czy elektronicznym
      mazakiem-skanerem i czytać wolniej bądź szybciej.
      2. Umiejętność pisania - tu jest trochę trudniej,
      bo potrzeba znacznie więcej gramatyki ale
      też jest słownik + czas.
      3. Umiejętność mówienia - jeszcze trudniej,
      odpada słownik i możliwość manipulowania
      czasem ale można uzbroić się w zasób
      zwrotów na róńne okazje i nimi operować
      aby powiedziec co się chce, choć niekoniecznie
      tak j a k się chce.
      4. Bardzo często umiejętność rozumienia innych w obcym języku
      okazuje się najtrudniejsza - ludzie mówią normalnie
      a więc nie - wolno i dużymi, drukowanymi literami,
      tylko szybko, nawet bełkotliwie, dialektem, z błędami.

      Co polecam?
      Po opanowaniu z grubsza punktu 1.
      nie przejmować się zbytnio punktem 2. (korzystać
      z oprogramownia dokonującego korekty błędów).

      Przejść do punktu 3. i próbować mówić do
      siebie (w myślach) w obcym języku - owszem nikt
      nas tu nie skoryguje ale odkryjemy swoje luki
      i przygotujemy sobie własny zasób zwrotów na różne
      okazje, nawet jeśli z błędami to przynajmniej
      powiemy to szybko, a jeśli nie wykonamy tych
      ćwiczeń to i tak w praktyce popełnimy gorsze błędy
      tyle, że o wiele mniej płynnie.

      Jak opanować punkt 4.? Uważam za znakomitą
      metodę oglądanie (najlepiej ulubionych)
      filmów w wersji oryginalnej (DVD) ale koniecznie
      z podpisami w wersji oryginalnej (np.
      angielski film z angielskimi podpisami,
      wtedy jest duża szansa, że są one 1:1 równe
      tekstowi mówionemu); wersja oryginalna z
      polskimi podpisami daje o wiele mniej
      a bez podpisów uczący się języka niewiele
      zrozumie...

      Tyle uwag strategicznych a szczegóły
      typu jak się uczyć, "same"
      ci się ułoża, jeśli podejdziesz do
      sprawy długofalowo i systematycznie.
      Efekty osiągniesz wówczas murowane i gwarantowane
      ale nie obiecuję cudów tylko "krew, pot i łzy".
      Czy warto? Odpowiedź należy do Ciebie.

      Mała wskazówka: badania psycho-językowe dowodzą,
      że ze zrozumieniem innych mniej problemów mają osoby otwarte
      na innych ludzi. Staraj się w sposób swobodny, luźny
      i niezablokowany ale skoncentrowany patrzeć na twarz,
      zwłaszcza usta ludzi podczas rozmowy (przez telefon nic z tego
      niestety). Słuchaj swoich ulubionych piosenek nauczywszy się na
      pamięć ich tekstów (znajdziesz w necie) i zaczniesz odróżniać
      te wszystkie zbitki typu gonna zamiast going, albo "ja" zamiast
      you i w całym zdaniu faktycznie trzeba doświadczenia
      żeby wyczuć melodię języka, dostrzec minimalne przerwy
      dzielące wyrazy i zobaczyć, że np.
      "spynylątaj" to "its been a long time" itp. Powodzenia!
      • isana3 Re: Moja rada jest prosta: stworzyć sobie 09.10.07, 20:30
        Dodam tu jeszcze, że SYSTEMATYCZNOŚĆ musi być dużymi literami. Niestety:)
        • toja3003 Uzupełnię te dane o następujący, reperezentatywny 10.10.07, 14:24
          Uzupełnię te dane o następujący, reperezentatywny przykład, ze
          znanego mi środowiska lekarskiego. Otóż Duńczycy poszukują w Polsce
          lekarzy do pracy w ich kraju a duński uchodzi za trudny język. Robią
          to za pomocą wyspecjalizowanej firmy w Polsce, która jest
          zainteresowana (bo dostaje za to kasę) dostarczyć im dobry „towar”,
          czyli lekarza znającego duński. Jak to robią?

          Chętnych do wyjazdu biorą na jeden dzień i uczą duńskiego a po paru
          godzinach robią test żeby zobaczyć w jakim tempie jest zdolny
          kandydat uczyć się duńskiego. Tych, którzy zdadzą test biorą na
          kurs. Kurs trwa 11 miesięcy i polega na „skoszarowaniu” ludzi w
          ośrodku w Polsce, gdzie przebywają 24h/7d (w tym czasie firma
          wypłaca na konto równowartość średniej pensji). Mniej więcej raz w
          miesiącu są „przepustki” do domu a podczas weekendów nauka w mniej
          konwencjonalnym otoczeniu, np. więcej aktywności na zewnątrz ale
          wszystko po duńsku!

          W ośrodku jest wyłącznie medialne środowisko duńskie (prasa, radio,
          TV) i oczywiście też typowe „lekcje” ale i dużo „zabaw”, rozmówek
          sytuacyjnych itp. Łatwo policzyć, że przy założeniu 10h dziennie
          nauki daje to ok. 3000 godzin na kursie.

          Co człowiek umie po takiej dawce? Może pojechać do Danii gdzie jest
          asystentem przez około 6-8 miesięcy i wykonuje pomocnicze działania
          i już nie uczy się języka jako takiego ale bierze udział w
          specjalistycznych kursach, np. prawnych. Czyli dostaje jeszcze
          jakieś 1500-2000 godzin języka.

          Po tym czasie może objąć niemal samodzielne językowo (jakąś
          sekretarkę z Danii tam będzie miał do pomocy) stanowisko, np.
          lekarza na prowincji. Czyli znowu lądujemy w okolicach tych 5000
          godzin, co pokrywa się z innymi oszcowaniami teoretycznymi i
          praktycznymi...

          Aha przypadkowo zobaczyłem jak uczą angielskiego (i rosyjskiego) na
          naszym polskim EDUSACIE. Jakieś monotonne wbijanie słówek do głowy.
          Za taką naukę tej stacji już dziękujemy. Proponuję porównać jak uczą
          angielskiego Włosi na kanale RaiEdu1 albo od razu wskoczyć na BBC-
          Prime (dostępny w kablówkach na terenie Polski).
      • malachias Re: Moja rada jest prosta: stworzyć sobie 10.10.07, 15:02
        > Moja rada jest prosta: stworzyć sobie
        > medialne środowisko totalnie w obcym języku (to jest możliwe w
        > Polsce!)- wyłącznie obcojęzyczne gazety, czasopisma,
        > TV, filmy, radio, internet - nic po polsku.

        Możesz coś więcej napisać o tym? Tzn. jakie strony www polecasz na codzień coś w stylu gazeta.pl, onet.pl, wp.pl? Dodatkowo może jakieś radio z UK internetowe?

        Aha, czy to naprawdę działa? Ja właśnie od kilku dni słucham BBC London z racji tego, iż wiele się tam mówi i dzwonią ludzie, a to pomaga w osłuchaniu się. Tyle tylko, że mniej rozumiem z tego co mówią niż więcej :)) I właśnie nie wiem czy jest jakiś sens tak słuchać. Z góry dzięki za odpowiedź, pozdrawiam.
        • toja3003 Przede wszystkim rozwinę strategię własnego środow 10.10.07, 15:28
          Przede wszystkim rozwinę strategię własnego środowiska językowego,
          gdziekolwiek jesteś, w obcym języku a później podam kilka
          szczegółowych propozycji. Otóż uczenie się obcego języka
          metodą „codziennie biorę książkę czy kasetę na pół godziny i się
          uczę” daje skromne efekty. Już sama motywacja jest mała gdyż „nagle”
          musimy od codziennych, normalnych czynności przejść do „stanu
          wyjątkowego” i stresującego po nazwą „nauka”. Zatem nie należy
          się „uczyć” ale zwyczajnie żyć i w to zwyczajne życie wkomponować
          sobie język obcy.

          Lubisz oglądać przygodowe filmy? Znakomicie, rób to ale po
          angielsku. Czytasz fajne książki czy czasopisma? Wspaniale, po
          angielsku proszę. Słuchasz radia, wiadomości, muzyki? Zapewne, a
          wiąc również zupełnie zwyczajnie rób to po angielsku. A może sport,
          polityka, gotowanie? Twoja sprawa prawda? I dalej. Idziesz sobie np.
          na spacer albo gapisz się w szybę podczas jazdy autobusem. Co wtedy
          robisz? Rozważasz sobie różne bieżące sprawy, problemy, myślisz po
          prostu. Ok, rób to po prostu po angielsku.

          Rozwinę ideę „mówienia na taśmę”. Otóż warto i bez taśmy mówić, po
          prostu do siebie.

          W pierwszym momencie budzi to opór psychologiczny, bo niby „tylko
          wariaci mówią do siebie” ale to nieprawda. Aktor jak uczy się roli
          też tak musi. A aktorami bywają także nauczyciele czy menedżerowie,
          dlaczego nie uczący się języka?

          Po drugie pojawia się wątpliwość typu „po co mówić do siebie, skoro
          nikt mi nie skoryguje błędów i nauczę się z błędami”. Owszem, takie
          niebezpieczeństwo istnieje ale jeżli nie mówimy do siebie, to w
          krytycznej sytuacji „na żywo” i tak popełnimy te same błędy, tylko
          że w o wiele wolniejszym tempie, robiąc jeszcze gorsze wrażenie.
          Natomiast jeśli wypowiemy stosowne zadania płynnie i w miarę szybko
          to rozmówca nawet nie zwróci uwagi na niektóre błędy.

          Co zatem mówić do siebie? Po prostu wszystko i można też w myślach.
          Idziemy na spacer i zastanawiamy się nad jakąś aktualną i
          interesującą sprawą? Znakomicie ale proszę po angielsku! W pierwszym
          momencie może nam „brakować słów”. Nic nie szkodzi, po to są
          słowniki a szybko się przekonamy, że każdy posługuje się dość
          niewielką ilością typowych dla siebie zwrotów i słów. Po ich
          zidentyfikowaniu łatwiej będzie nam je użyć w rozmowie, bo wtedy na
          szukanie w słowniku jest za późno – właśnie tą robotę musimy wykonać
          wcześniej, na spokojnie, kiedy mamy dużo czasu.

          Ta metoda pozwoli nam się uczyć wszędzie i w każdej sytuacji i nie
          ma siły: kiedy będziesz mówić płynnie sam ze sobą to istnieje bardzo
          duże prawdopodobieństwo zachowania tej płynności w praktycznej
          sytuacji. Powodzenia!

          I dalej: problem z wymową tego jak ty wymawisz a nie rozumienia tego
          co inni mówią. Zatem komentarz do tego pierwszego przypadku.
          Proponuję zaopatrzenie się w programy komputerowe do nauki wymowy.
          Po prostu na ekranie pojawia się fraza i słyszysz prawidłową wymowę
          a potem mówisz to samo do mikrofonu, jednocześnie na ekranie
          pokazują się rozkłady częstotliwości akustycznych twojej wymowy
          nałożone na wzorcową. Starasz się korygować wymowę tak długo aż oba
          wykresy się nałożą na siebie – program sam ci pokaże kiedy stopień
          nałożenia jest wystarczający (każdy ma prawo trochę inaczej
          wymawiać, bo ma inny głos). Czyli kontrola wymowy odbywa się nie za
          pomocą twojego ucha ale oka, które jest organem o wiele
          precyzyjniejszym. Powodzenia!

          A teraz jakie audycje, programy, strony w internecie. To naprawdę
          zależy od twoich upodobań, poziomu zaawansowania. Przykładowo, jeśli
          interesujesz się bardziej sprawami polskimi niż zagranicznymi
          (normalne) to np. wejdź na www.thenews.pl albo www.warsawdaily.com
          albo www.warsawvoice.pl czy poszukaj sobie innych portali gdzie po
          angielsku są polskie sprawy, może więcej zrozumiesz z opisów naszych
          polskich problemów niż tekstów dotyczących rekinów w Australii na
          jakimś australijskim portalu. Np. czasopismo Poland Monthyl ma
          teksty po poslku i po angielsku (te same). Jeśli BBC4 („intelligent
          speech”) jest za trudne żeby zrozumieć o czym mówią to włącz sobie
          nasze Polskie Radio dla Zagranicy (Program V) a tam nasi spikerzy
          mówią np. o naszej muzyce rockowej z naszym polskim, szkolnym
          akcentem – zrozumiesz prędzej ale może to mieć wadę prawda?
          Wspominałem o stacji TV RaiEdu1 – tam są np. angielskie filmy z
          angielskimi podtytułami i w ogóle lekcje angielskiego. Polecam TV
          BBC-Prime (w kablówkach w Polsce). W internecie są dosłownie setki
          czy nawet tysiące stacji TV (radiowych jeszcze więcej), które nadają
          też po angielsku ale pytanie czy masz np. odpowiednio szybki i
          stabilny internet. Kup sobie ciekawą książkę po angielsku i po
          polsku i czytaj równolegle. Jaką? Ba. Też twoja decyzja. Może być
          Rambo a może być Harry Potter. Tego to już nie wiem.
          A teraz jakie audycje, programy, strony w internecie. To naprawdę
          zależy od twoich upodobań, poziomu zaawansowania. Przykładowo, jeśli
          interesujesz się bardziej sprawami polskimi niż zagranicznymi
          (normalne) to np. wejdź na www.thenews.pl albo www.warsawdaily.com
          albo www.warsawvoice.pl czy poszukaj sobie innych portali gdzie po
          angielsku są polskie sprawy, może więcej zrozumiesz z opisów naszych
          polskich problemów niż tekstów dotyczących rekinów w Australii na
          jakimś australijskim portalu. Np. czasopismo Poland Monthyl ma
          teksty po poslku i po angielsku (te same). Jeśli BBC4 („intelligent
          speech”) jest za trudne żeby zrozumieć o czym mówią to włącz sobie
          nasze Polskie Radio dla Zagranicy (Program V) a tam nasi spikerzy
          mówią np. o naszej muzyce rockowej z naszym polskim, szkolnym
          akcentem – zrozumiesz prędzej ale może to mieć wadę prawda?

          Wspominałem o stacji TV RaiEdu1 – tam są np. angielskie filmy z
          angielskimi podtytułami i w ogóle lekcje angielskiego. Polecam TV
          BBC-Prime (w kablówkach w Polsce). W internecie są dosłownie setki
          czy nawet tysiące stacji TV (radiowych jeszcze więcej), które nadają
          też po angielsku ale pytanie czy masz np. odpowiednio szybki i
          stabilny internet. Kup sobie ciekawą książkę po angielsku i po
          polsku i czytaj równolegle. Jaką? Ba. Też twoja decyzja. Może być
          Rambo a może być Harry Potter. Tego to już nie wiem.
          • malachias Re: Przede wszystkim rozwinę strategię własnego ś 11.10.07, 16:09
            > Lubisz oglądać przygodowe filmy? Znakomicie, rób to ale po
            > angielsku. Czytasz fajne książki czy czasopisma? Wspaniale, po
            > angielsku proszę. Słuchasz radia, wiadomości, muzyki? Zapewne, a
            > wiąc również zupełnie zwyczajnie rób to po angielsku. A może sport,
            > polityka, gotowanie? Twoja sprawa prawda? I dalej. Idziesz sobie np.
            > na spacer albo gapisz się w szybę podczas jazdy autobusem. Co wtedy
            > robisz? Rozważasz sobie różne bieżące sprawy, problemy, myślisz po
            > prostu. Ok, rób to po prostu po angielsku.

            Dobrze, ale czy nie jest to skuteczne dopiero od pewnego poziomu znajomości języka? Tak jak wcześniej wspomniałem mnie rouzmiem niż rozumiem co dokładnie mówią w radio BBC London czy BBC4. I teraz pytanie czy takie słuchanie ma sens? Czy mi w czymś pomaga? To samo jeśli mówimy o oglądaniu filmów, główny kontekst mniej wiecej rozumiem, ale nie wszystko.

            Co do internetu to mam szybki i stabilny, więc "problem" tylko co czytać i co słuchać. Na razie zostanę chyba na tych bbc. Co do strony typu www.warsawvoice.pl/ to super właśnie o takie coś mi chodziło, aby newsy były ciekawe, dotyczyły naszego kraju. Tyle tylko, że jest ich zbyt mało. Czy znasz jakąś stronę tego typu, ale częściej odświeżaną, na którą trafia zdecydowanie więcej wiadomości, a nie np. 5-8 dziennie.


            Z góry dziękuję za rady i szeroką odpowiedź. Pozdrawiam
            P.S. BBC Prime oglądam.
            • toja3003 1) Uważam, że „takie słuchanie” ma sens, w każdym 11.10.07, 16:59
              1) Uważam, że „takie słuchanie” ma sens, w każdym razie takie są
              moje doświadczenia, zaczynałem słuchać całkiem „na świeżo” BBC World
              News i w sumie te wiadomości się ciągle powtarzają a poza tym
              wiadomo co się dzieje na świecie no i wyławiałem stopniowo coraz
              więcej pojedynczych wyrazów a potem to z tego zaczęły pojawiać się
              pojedyncze zdania – to jest proces i trzeba być cierpliwym
              2) Jeżeli oglądacz BBCPrime (a tam są podtytuły angielskie i polskie
              na telegazecie) to jesteś na dobrej drodze
              3) Myślę, że www.thenews.pl ma całkiem sporo wiadomości codziennie
              odświeżanych (?), zresztą tych stron jest masa, np.
              www.poland.pl/, sądzę, że jak trochę pogooglujesz to
              znajdziesz dla siebie najlepsze, podobnie ze stacjami radiowymi czy
              TV w internecie. Np. stacje szkockie (twardzsy akcent) mogą być
              bardziej wyraźne, niektórzy uważają, że lepiej jest słuchać newsów
              ze stacji amerykańskich – polecam rządowy NPR z Waszyntonu albo
              przerzuć się na stacje skandynawskie, niemieckie czy Beneluxu po
              angielsku, po prostu musisz wypróbować co ci bardziej leży i znaleźć
              swoje optimum – trzeba szukać i inwestować czas, innej rady nie ma...
      • princessofbabylon Re: Moja rada jest prosta: stworzyć sobie 10.10.07, 19:33

        toja3003 napisał:

        > "spynylątaj" to "its been a long time"

        heh ;) tak jak "sabada", "sorry about that"
        • toja3003 owszem (:O 11.10.07, 08:19
    • tuti Re: Zaczynam-ale nie wiem jak?Help! 09.10.07, 21:47

      tu i <a
      href="http://tinyurl.com/22sl57">tu</a>
      • tuti Re: Zaczynam-ale nie wiem jak?Help! 09.10.07, 21:48
        :/
        tu
    • erdbeer1 Re: Zaczynam-ale nie wiem jak?Help! 12.10.07, 14:35
      Jeżeli chcesz się więcej dowiedzieć, zapaszam na strone
      www.kursangielski.pl. W naszej wyszukiwarce mnóstwo info na temat szkół
      językowych w Polsce!
      pozdrawiam
      michal
Pełna wersja