Polak uczy angielskiego

06.10.08, 21:43
Jaki sens ma uczenie angielskiego (albo innego jezyka) przez Polaka
(albo osobe, dla ktorej ten jezyk nie jest pierwszym jezykiem).
Zawsze ma sie troche odmienny akcent, co nie sprzyja wlasciwemu
osluchaniu ucznia. Jak nie przebywa sie w kraju danego jezyka na
codzien to wiele slow, idiomow, powiedzonek po prostu ucieka.
    • enlightened Re: Polak uczy angielskiego 06.10.08, 21:50
      Dla poczatkujacego studenta ktos ze znajomoscia jezyka Polskiego bedzie mogl
      pokazac analogie miedzy Angielskim i Polskim. Szczegolnie przydatne w nauce
      gramatyki. A zaawansowani rzeczywiscie powinni uczyc sie u native-speaker'a bo
      raz ze jak czegos nie rozumieja to beda umieli sie juz precyzyjnie zapytac co i
      jak, a dwa ze zaczna przyswajac sobie prawidlowy akcent.

      Tylko problem jest taki ze Anglik Anglikowi nierowny. Wiekszosc nie ma
      kwalifikacji nauczycielskich - to zazwyczaj goscie ktorzy na wakacje sobie
      przyjechali po studiach. Najwyzej sobie z nimi pokonwersujesz. Nauczyciel z
      drugiej strony ma za soba dydaktyke.
      • efedra Re: Polak uczy angielskiego 07.10.08, 00:20
        enlightened napisał:

        > Dla poczatkujacego studenta ktos ze znajomoscia jezyka Polskiego
        bedzie mogl
        > pokazac analogie miedzy Angielskim i Polskim. Szczegolnie
        przydatne w nauce
        > gramatyki. A zaawansowani rzeczywiscie powinni uczyc sie u
        native-speaker'a bo

        Enlightened, let me enlighten you regarding Polish language.
        1. ...między angielskim i polskim (przymiotników nie pisze się z
        dużej litery).
        2. Native speakera (nie stawia się apostrofu tam, gdzie nie ma
        zmieniającej się lub zanikającej samogłoski, jak np. George'a)
        Pozdrowienia
        e.
        • enlightened Re: Polak uczy angielskiego 07.10.08, 15:25
          Mieszkam w Stanach od prawie 20 lat. Po polsku pisze tylko na tym forum,
          latwiej przychodzi mi sie komunikowac po angielsku. Tresc rozumiesz, wiec
          problemu nie widze - chyba ze ktos szuka dziury w calym.
          • efedra Re: Polak uczy angielskiego 07.10.08, 19:27
            enlightened napisał:

            > chyba ze ktos szuka dziury w calym.

            Nie szukam. Przepraszam.
            e.

    • okhil Re: Polak uczy angielskiego 07.10.08, 15:51
      Nie ma to sensy, zwlaszcza jak jest sie w UK gdzie jest szansa uczyc sie od
      tubylca :)
      • marrea11 Re: Polak uczy angielskiego 07.10.08, 18:39
        mysle, ze dobrze jest polaczyc dwie mozliwosci, akcent.... chyba
        siebie oszukujecie wierzac, ze w pewnym wieku rodowity anglik nauczy
        was poprawnego akcentu... w pewnym wieku jest to juz niemozliwe i
        tyle, wiec co z tego, ze bedzie sie sluchalo idealnej brytyjskiej
        wymowy, skoro nasze narzady mowy nie beda potrafily tego idealnie
        zaimitowac, nie tedy droga do nauki jezyka, osobiscie ucze niemca
        polskiego, ja jestem polka poslugujaca sie poprawnym jezykiem
        polskim, niestety moj uczen nigdy w zyciu nie bedzie mial akcentu
        polskiego, tyle, ze ja mam pojecie metodyczne jak tego jezyka
        nauczyc, a zwykly native czesto nie i w tym problem.
        • enlightened Re: Polak uczy angielskiego 07.10.08, 23:27
          Jezeli chodzi o akcent - to rzeczywiscie dorosly sie nie nauczy tak 'przy
          okazji'. Akcentu trzeba sie uczyc z celem. W USA jest caly przemysl "American
          Accent Training". Kilka lekcji potrafi kosztowac nawet pare tysiecy dolarow,
          ale kupuja to zazwyczaj firmy zeby ich zagraniczni pracownicy (glownie Azjaci)
          mogli sie lepiej porozumiec z Amerykanami.
          • efedra Re: Polak uczy angielskiego 08.10.08, 00:56
            enlightened napisał:

            > ale kupuja to zazwyczaj firmy zeby ich zagraniczni pracownicy
            (glownie Azjaci)
            > mogli sie lepiej porozumiec z Amerykanami.

            Hindusi uczą się w ten sposób "Midwestern accent", żeby Amerykanie
            nie orientowali się, że na ich biznesowe telefony odpowiadają
            pośrednicy w Indiach.
            • kingusia1974 Re: Polak uczy angielskiego 08.10.08, 13:12
              To prawda. Niewielu doroslych jest w stanie nauczyc sie idealnie
              akcentu obcego jezyka (znam osobiscie tylko jedna taka osobe, ale to
              jest wybitna jednostka).
              Chodzi o osluchanie sie z jezykiem. Czlowiek sie uczy jezyka od
              Polaka. Po czym jedzie do powiedzmy Anglii a tam mowia w inny
              sposob.
              • jotka001 Re: Polak uczy angielskiego 08.10.08, 20:19
                kingusia1974 napisała:
                > Czlowiek sie uczy jezyka od Polaka. Po czym jedzie do powiedzmy
                Anglii a tam mowia w inny sposob.

                Bardzo głupi argument, moim zdaniem. Bo człowiek się uczy języka od
                Anglika, potem jedzie do Londynu, a tam mówią w inny sposób. Potem
                jedzie do Walii, a tam mówią jeszcze inaczej. Potem jedzie do
                Szkocji, a tam mówią jeszcze inaczej. Potem jedzie na wyspę Lewis, a
                tam to już w ogóle jakiś odjazd. Już nie mówię o tym, że nie daj
                Boże trafi na rozmówcę np. Hindusa, Japończyka, Włocha czy Francuza
                i umrze z rozpaczy, bo nic nie zrozumie, choć oni będą mówić płynnie
                po angielsku (ale często mają właśnie ten swój akcent).
                Bez przesady - normalny człowiek w dzisiejszych czasach uczy się
                angielskiego nie dla jego piękna czy czystości, tylko po to, żeby
                się dogadać w miarę wszędzie i ze wszystkimi. Już parę lat temu jak
                byłam w Londynie na kursie dla nauczycieli angielskiego, nasz
                prowadzący (Anglik, praktykujący nauczyciel, metodyk i naukowiec)
                nam to uświadomił. Co nie znaczy oczywiście, że powiedziałam to
                swoim uczniom - nadal męczę ich, żeby właściwie składali zdania,
                poprawnie wszystko wymawiali, puszczam im mnóstwo
                nagrań 'prawdziwych' anglojęzycznych osób itp. Jest już tyle odmian
                i akcentów angielskiego, że nie ma szansy nauczyć się tego jedynego
                słusznego. A jeśli nawet dokonasz tego dzieła, to nie gwarantuje ci
                to, że się dogadasz i będziesz 'pasować' do sytuacji.
                A Anglik nie gwarantuje znajomości poprawnego angielskiego:)!
                • enlightened Re: Polak uczy angielskiego 08.10.08, 20:38
                  A mi tam najbardziej odpowiada American English. To taki English Lite. Mniej
                  niuansow w wymowie wymowie, i gramatyce.

                  Jeszcze pamietam jak mnie kiedys razilo:
                  "Do you have a car?" (Zamiast wyuczone w Polsce "Have you got a car?").

                  Chociaz zaluje ze los mnie wygnal do NYC zamiast do Londynu, albo Sydney, albo
                  nawet do Dublina - bo kobiety w Stanach uwielbiaja te akcenty.
                  Wschodnio-europejski jest niestety bardzo nieseksowny u mezczyzn, i spedzilem
                  lata gubiac go.
                  • aleksandrawu Re: Polak uczy angielskiego 09.10.08, 00:16
                    > Jeszcze pamietam jak mnie kiedys razilo:
                    > "Do you have a car?" (Zamiast wyuczone w Polsce "Have you got a car?").
                    A mnie wyuczono ze ma byc I have/do you have, a tu w UK wszyscy uzywaja I've
                    got/ Have you got:)
                • kingusia1974 Re: Polak uczy angielskiego 08.10.08, 21:54
                  "normalny!!! człowiek w dzisiejszych czasach uczy się
                  angielskiego nie dla jego piękna czy czystości, tylko po to, żeby
                  się dogadać w miarę wszędzie i ze wszystkimi"

                  Bardzo "madry" i "blyskotliwy" argument. Ci, ktorzy zwracaja uwage
                  na piekno i czystosc jezyka sa nienormalni.
                  • jotka001 Re: Polak uczy angielskiego 09.10.08, 19:13
                    kingusia1974 napisała:
                    > Bardzo "madry" i "blyskotliwy" argument. Ci, ktorzy zwracaja uwage
                    > na piekno i czystosc jezyka sa nienormalni.

                    Nie to miałam na myśli. Może powinnam napisać 'przeciętny', ale to
                    też zaraz się obrazisz za to, że ktoś cię nazwie przeciętnym, bo
                    przecież ty jesteś nieprzeciętna. Sorry, jak nie rozumiesz o co
                    chodzi, to trudno. A swoją drogą napisałam też, że mimo tej opinii
                    nadal uczę poprawnego posługiwania się językiem angielskim. Tego już
                    nie doczytałaś?
                    Poza tym szkoda, że nie odnosisz się do tych podanych przeze mnie
                    przykładów, kiedy angielski uczony przez jednego Anglika
                    niekoniecznie sprawi, że poradzisz sobie w kontaktach z innymi
                    Anglikami lub nie-Anglikami.
                    • kingusia1974 do jotki 09.10.08, 21:22
                      Nie martw sie, na czyjes waskie horyzonty myslowe sie nie obrazam,
                      bo to nie moj problem.
                      Nie trudze sie tez rozszyfrowywaniem niektorych wypowiedzi, bo
                      szkoda na to czasu.
                      Angielski uczony przez Anglika bardziej pomoze w kontaktach z innymi
                      Anglikami niz uczony przez Polaka. I to dla wielu ludzi ktorzy w
                      uczeniu sie jezyka wyszli cokolwiek ponad podstawy raczej nie ulega
                      watpliwosci.
                      • smutas Przesadzasz :-) 09.10.08, 21:56
                        Kingusiu przesadzasz i niepotrzebnie sie czepiasz. Jak ktos bedzie chcial
                        rozkoszowac sie pieknem jezyka to pojdzie na filologie angielska i posiedzi
                        jakis czas w jakims angielskojezycznym kraju. I oczywiscie zdziwi sie, ze
                        londyjczycy belkocza, amerykanie za nic maja podstawy gramatyki itp... Moim
                        zdaniem jezyka powinien uczyc polak szczegolnie na poczatku oraz rownolegle do
                        "nativa" w pozniejszym okresie. Jest wazne dla tych, ktorzy chca tlumaczyc i
                        maja juz utarte schematy jezykowe. Ja uczylem sie angielskiego dwuetapowo - w
                        polsce: podstawy, gramatyka i w "zagranicznych krajach" praktyka. Po latach nie
                        mam problemow z komunikacja, rozumieniem jakis archaizmow i zawijasow jezykowych
                        ale... nie potrawie tego przelorzyc na polski. Ogromna wiekszosc slownictwa
                        przyswoilem sobie przez wyczucie i dedukcje, czesc to slownictwo zawodowe, z
                        ktorym nawet w Polsce nie mialem doczynienia wiec i nie znam polskich
                        odpowiednikow. Czyli, moge powiedziec, ze brakuje mi solidnego POLSKIEGO
                        nauczyciela :-) Dla mnie jezyk to codzienne narzedzie, co nie zmyka mi drzwi do
                        urokow np. poezji :-)

                        TJ
                      • jotka001 Re: do jotki 10.10.08, 20:15
                        kingusia1974 napisała:
                        > Nie martw sie, na czyjes waskie horyzonty myslowe sie nie obrazam,
                        > bo to nie moj problem.
                        > Nie trudze sie tez rozszyfrowywaniem niektorych wypowiedzi, bo
                        > szkoda na to czasu.
                        > Angielski uczony przez Anglika bardziej pomoze w kontaktach z
                        innymi
                        > Anglikami niz uczony przez Polaka. I to dla wielu ludzi ktorzy w
                        > uczeniu sie jezyka wyszli cokolwiek ponad podstawy raczej nie
                        ulega
                        > watpliwosci.

                        Nie wiem dlaczego mnie cały czas obrażasz. Ani mnie nie znasz, ani
                        nic o mnie nie wiesz, nigdy nie próbowałaś rozmawiać ze mną o fizyce
                        kwantowej czy filozofii, nie wiesz jakie i gdzie zdobyłam
                        wykształcenie, w życiu nie słyszałaś jak mówię po angielsku i nigdy
                        nie byłaś na moich lekcjach. Nie dopuszczasz możliwości istnienia
                        opinii innej niż twoja, więc metodą dziś bardzo popularną w pewnych
                        kręgach sięgasz po takie argumenty. Skąd opinia o moich wąskich
                        horyzontach myślowych? Na jakiej podstawie sugerujesz, że 'w uczeniu
                        się języka nie wyszłam nawet cokolwiek poza podstawy'? Poza tym ja w
                        przeciwieństwie do ciebie jak czytam jakieś posty (czy cokolwiek
                        innego), to jednak próbuję to zrozumieć i wiedzieć co autor miał na
                        myśli. Nie szyfruję swoich wypowiedzi, a jeśli ty uważasz, że trzeba
                        je rozszyfrowywać, to przykro mi. Jesteś pierwszą osobą, która mi to
                        mówi.

                        Mam wrażenie, że miałaś jakieś ciężkie przeżycia związane z nauką
                        angielskiego, może kiepskiego nauczyciela, może potem trafiłaś do
                        jakiegoś miejsca, gdzie z jakichś przyczyn nie mogłaś sobie
                        poradzić, i teraz obarczasz winą wszystkich nauczycieli-Polaków.
                        Cały czas uparcie nie podając żadnych konkretów. Ja podałam
                        przykłady z mojego osobistego doświadczenia. Bywam w krajach
                        anglojęzycznych kilka razy co roku, w sumie wychodzi może 2 miesiące
                        na rok. To niedużo, ale za to bardzo różnorodnie, bo podróżuję po
                        wielu rozmaitych miejscach. Mimo to nigdy nie miewam szczególnych
                        problemów z dogadaniem się z tubylcami. Nawet w tak specyficznych
                        miejscach jak wspomniana już przeze mnie wyspa Lewis, wyspa Rathlin,
                        wioska w Walii czy północ Szkocji, gdzie mówią jakimiś dziwnymi
                        swoimi odmianami angielskiego. Żaden Anglik nie przygotuje mnie
                        jakoś specjalnie do takich rozmów, bo sam nie jest przygotowany.
                        Inne przykłady: moi uczniowie, trenowani moją metodą przez kilka
                        lat, dają sobie radę na wyjazdach zagranicznych, często służą za
                        tłumacza w swojej grupce. A to z reguły bardzo młodzi ludzie, więc
                        tym bardziej mogliby mieć problemy.

                        Nie ma jednej słusznej metody i opinii, bo i nauczyciele, i
                        uczniowie, i same sposoby uczenia są różne. Są dobrzy nauczyciele
                        wśród Polaków i Anglików, i są beznadziejni nauczyciele wśród
                        Polaków i Anglików. O uczniach można powiedzieć to samo: są dobrzy,
                        chętni i wyuczalni, ale są też tacy, którym albo się nie chce, albo
                        Bozia zdolności nie dała. Niestety, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.
                        Anglicy też. A już o wielu odmianach angielskiego i Anglików nie
                        wspomnę. Cały czas myślisz, że gdyby uczył cię angielskiego Anglik,
                        ale Hindus albo Murzyn z przedmieść Londynu albo 'użytkownik'
                        cockneya, to bez problemu dogadałabyś się z profesorem z Oxfordu
                        albo sympatycznym mieszkańcem wioski pod granicą szkocką?

                        PS. W szkołach angielskiego w UK coraz częściej uczą nie-Anglicy. Na
                        wspomnianym już wcześniej kursie obserwowałam jako nauczyciel
                        tamtejsze lekcje prowadzone przez Włoszkę. Tu dopiero mogłabyś sobie
                        ponarzekać. Jej wymowa i akcent był gorszy niż moich uczniów, którzy
                        w życiu nie byli w Anglii. A przecież ludzi płacili ogromną kasę za
                        to, żeby uczyć się angielskiego w Anglii (w domyśle od Anglików).

                        Przepraszam wszystkich za długość postu.
                        • enlightened Re: do jotki 10.10.08, 22:01
                          Friendship among Women:

                          A woman didn't come home one night. The next morning she told her
                          husband that she had slept over at a friend's house. The man called his
                          wife's 10 best friends. None of them knew anything about it.

                          Friendship among Men:

                          A man didn't come home one night. The next morning he told his wife that
                          he had slept over at a friend's house. The woman called her husband's 10
                          best friends.
                          Eight confirmed that he had slept over, and two said he was still there.
                          • marrea11 Jotka, w ogole szkoda slow 11.10.08, 09:31
                            na te pania, twoje argumenty sa rozsadne, sama ucze angielskiego od
                            wielu lat i zgadzam sie z toba calkowicie, pani, ktora posunela sie
                            do prostackich argumentow pewnie nie ma pojecia ani o nauczaniu a ni
                            o sztuce opanowania jezyka, ma po prostu jakas opinie i slepo ja
                            pcha, nie zwazajaca na argumenty profesjonalistow, jeszcze zaden
                            anglik nie nauczyl idealnego akcentu, to nie dziala na zasadzie,
                            slucham mowy idealnej i od razu samo mi sie przelewa, ale o tym
                            wiedza ci, ktorzy maja choc znikome pojecie o jezyku w ogole, moj
                            maz wyjechal w wieku kilku lat i posluguje sie doskonalym akcentem,
                            a moj kolega w wieku 16 lat i mimo, ze przebywa wsrdo uzytkownikow
                            natywnych i ukonczyl szkole za granica, jego akcent da sie wyczuc,
                            ze jednak to nie to.... zgadzam sie, ze najlepiej polaczyc oba
                            czynniki, ale coz... pewnie zaraz posypia sie ''przyjemne''
                            argumenty na moj post:))))
                            • jotka001 Re: Jotka, w ogole szkoda slow 11.10.08, 19:27
                              Ja już chyba nie powinnam się odzywać, bo limit słów w tym wątku już
                              przekroczyłam:)

                              Cieszę się, że nie tylko ja nie zgadzam się z kingusią. W życiu nie
                              śmiałabym nazwać się profesjonalistką w znaczeniu, że nieomylna i
                              perfekcyjna. Po prostu staram się być dobra w swoim 'fachu' i chyba
                              mi to wychodzi, jestem otwarta na to, co mówią i robią inni, próbuję
                              iść 'z duchem czasu', również w zakresie języka i nauczania. No i
                              staram się nie uogólniać, bo przy tak wielkiej różnorodności ludzi,
                              rzucanie haseł typu: niebieskoocy są lepsi od brązowookich, to jest
                              po prostu głupota.
                          • jotka001 jotka do enlightened 11.10.08, 19:56
                            Bardzo mi się podobają te historie, ale jako ta z ograniczonymi
                            horyzontami i nie wykraczająca poza podstawy języka, nie bardzo wiem
                            jak mam to odebrać (chyba ja, bo wklejone pod moim postem). Ale
                            naprawdę mi się podobają - zaraz sobie skopiuję, bo zbieram takie
                            fajne 'mądrości życiowe':).
                            • enlightened Re: jotka do enlightened 13.10.08, 15:36
                              Niekoniecznie do ciebie. Zauwazylem tylko ze kobiety bardzo lubia sie klocic
                              tutuaj miedzy soba :).
                              • jotka001 Re: jotka do enlightened 14.10.08, 20:36
                                Czyli dobrze sobie to zinterpretowałam, tylko myślałam, że mam
                                szukać jakiegoś związku z tematem dyskusji:) To nawet chyba nie
                                chodzi o to, że się kłócimy, tylko akurat w tym przypadku każda ma
                                swoje zdanie i uważa, że jej jest bardziej słuszne:) Ale ja podałam
                                argumenty za moim, a od koleżanki ciagle słyszę: nie bo nie...

                                Swoją drogą jak masz jeszcze takie fajne teksty to poproszę!
                                Naprawdę lubię takie rzeczy:)
                                • enlightened Re: jotka do enlightened 15.10.08, 02:02
                                  www.metacafe.com/watch/412867/how_to_shower_men_vs_women/
                                  • karen64 What a Woman Says, and a Man Hears... 15.10.08, 09:14
                                    What a woman says:
                                    "This place is a mess!
                                    C'mon, you and I need to clean,
                                    Your stuff is lying on the floor
                                    and you'll have no clothes to wear
                                    if we don't do laundry right now!"

                                    What a man hears:
                                    "blah, blah, blah, blah, C'MON
                                    blah, blah, blah, blah, YOU AND I
                                    blah, blah, blah, blah, ON THE FLOOR
                                    blah, blah, blah, blah, NO CLOTHES
                                    blah, blah, blah, blah, RIGHT NOW"
                                    • jotka001 Thanx to enlightened and karen64:) n/t 29.10.08, 22:00
    • jeriomina Re: Polak uczy angielskiego 13.10.08, 22:46
      To zależy. Anglistom - Polakom wykladającym na filologii nic jakoś nie ucieka.
      Mówię z doświadczenia. Pozdrawiam:)
      • dmuchawcelatawce Re: Polak uczy angielskiego 29.10.08, 13:44
        Nie mam zupelnie doswiadczenia. Ale jak sluchalem paru polonistow-
        cudzoziemcow po studiach to zawsze mialem wrazenie, ze lepiej zeby
        oni nie uczyli jezyka polskiego, bo ich wymowa nie jest dobra. Pewna
        Chinka po polonistyce, nauczajaca polskiego na uniwersytecie w
        Pekinie mowila tak zle, ze ledwie zrozumialem co mowi.

        • smutas Re: Polak uczy angielskiego 29.10.08, 17:39
          Troche masz racji, z tym, ze ja bym powiedzial, ze dotyczy to prawie wylacznie
          azjatow. Te dalekowschodnie jezyki sa bardzo odlegle od europejskich. Mam
          podobne doswiadczenienia co Ty dotyczace chinczykow "mowiacych" po angielsku. Z
          gramatyka, slownictwem nie maja problemow - ale wymowa.... strach sie bac :-)
          Ale cala reszta, niemcow, francuzow, hiszpanow... a nawet arabow radzi sobie
          doskonale, jak tylko chce :-) W wielu wypadkach latwiej dogadac sie po angielsku
          z niemcem niz anglikiem czy teksanczykiem.
          • intuix Re: Polak uczy angielskiego 30.10.08, 20:31
            One more thing - pomijacie jeden istotny element - w dzisiejszym globalnym świecie język angielski służy nie tylko wyłącznie jako przydatne narzędzie w przypadku wyjazdu do UK, czy innego kraju anglojęzycznego; służy do kontaktowania się między np. Polakami a Niemcami, Hiszpanami czy innymi Chorwatami, którzy też nauczycli się języka w szkole. Z polskiej perspektywy wydaje mi się, że młody Polak prędzej zetknie się z potrzebą użycia języka angielskiego w kontakcie z nie anglojęzycznymi Europejczykami niż z "rodowitym Angolem". Amen!
            • jeriomina Re: Polak uczy angielskiego 30.10.08, 20:33
              Zgadzam się...:)
              Ja rozmawiałam po angielsku z Czechami i Węgrami. Z Austriakami także, bo mój
              niemiecki jest kiepski:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja