Mother tongue

15.02.09, 10:18
Pisze tutaj, bo jestescie jezykowcami, to moze wiecie. Kolezanka do 10go roku
zycia zyla normalnie i mieszkala w Polsce, chodzila do szkoly itp, potem
wyjechala z mama za granice i przestala zupelnie mowic w tym jezyku. Teraz
costam ledwo duka, rozumie pojedyncze slowa. To czy polski jest ciagle jej
mother tongue? Ma polski obywatelstwo i ostatnio wysylalysmy razem dla niej
podanie o prace, wpisala polski jako mother tongue z uzasadnieniem, ze
przeciez to jest jej jezyk ojczysty, nie pytali w formularzu, czy w nim mowi.

Co sie robi w takich sytuacjach i jak sie interpretuje "mother tongue" w ogole
w przypadku osob, ktore wyjechaly za granice i swojego jezyka ojczystego
zapomnialy? Mozna zmienic mother tongue w wieku 10 lat?
    • chris-joe Re: Mother tongue 15.02.09, 11:38
      Interesujace. Tyle, ze "mother tongue" wcale nie oznacza koniecznie "jezyka
      ktorym poslugiwala sie moja mama", lecz jezyk ktory jest jezykiem
      pierwszym/naturalnym konkretnej osoby. I ten jezyk osoba ta winna wpisac w
      rubryke "mother tongue". Chyba, ze oplaca sie inaczej...
      • mary_an Re: Mother tongue 15.02.09, 14:48
        Wiem, ze nie chodzi o jezyk MAMY tylko o jezyk ojczysty. Jesli ktos do 10go roku
        zycia znal tylko i wylacznie polski a potem powiedzmy wyjechal do UK/USA i teraz
        umie tylko wydukac "perogy" i tyle zostalo z jego znajomosci jezyka to dla mnie
        sprawa wcale nie jest taka prosta. To by znaczylo, ze jezyk ojczysty mozna sobie
        zmieniac do woli.

        To bylo podanie o staz w Komisji Europejskiej i trzeba znac min. 2 europejskie
        jezyki, wiec co miala zrobic, podala, ze zna polski, co jej uznaja tylko i
        wylacznie na podstawie polskiego obywatelstwa. Zastanawiam sie tylko, czy moze
        miec potem przez to problemy, jakby ja np. przyjeli. No bo w sumie jezyk
        ojczysty to chyba najbarzdiej w takiej sytuacji to jednak polski, nawet, jesli
        gdzies po drodze go zapomniala.

        Moja znajoma wyjechala w wieku 20 lat do Niemiec, tam uczyla sie jezyka od zera,
        teraz ma 50 lat i po polsku mowi gorzej, niz wielu obcokrajowcow, ktorzy
        polskiego uczyli sie na kursach. Co dla niej jest w takim razie jezykiem ojczystym?
        • la_dolce_vita Re: Mother tongue 15.02.09, 17:23
          jezyk ojczysty jest jeden, ale jego poziom moze byc rozny, tak jak w przypadku kolezanki czy twojej zniemczonej znajomej

          pytanie w formularzu o 'znajomosc jezykow' jest precyzyjne- _znajomosc_ jezykow. Skoro koleznaka podala jezyk polski jako jezyk ojczysty bez adnotacji, ze nim nie wlada - jesli sprawa wyjdzie na jaw moze miec problemy - np. strata etatu - to jest jawne klamanie dotyczace kwalifikacji i kompetencji.
        • karul dlaczego dla ciebie 16.02.09, 05:44
          takie to niezwykle ze dzieciak, ktory mowil po polsku do 10 roku
          piec lat pozniej ledwo duka? to jest zrozumiale, byloby dziwne
          gdyby nie dukala. dziecieca znajomosc jednego jezyka nie prztrwa
          jesli bedzie on nieuzywazny.

          w tym wieku wszystko interesujace dzieje sie w nowej mowie, co
          wiecej, pojawia sie poczucie wstydu z powodu jezyka poprzedniego.
          • smutas Re: dlaczego dla ciebie 17.02.09, 01:46
            Karul skad ty wytrzasales to poczucie wstydu? To jak dzieciak sie bedzie czol w
            nowym srodowisku ma sie nijak do jezyka. Winika tylko z jego/jej osobowosci. Ja
            nie znam nikogo, kto mialby najmniejsze poczucie wstydu z powodu rozmawiania w
            domu w jezyku polskim. Mowie o takich osobach, ktore przyjechaly badz do Stanow,
            badz do Kanady w szczeniecym wieku. I tak naprawde mnie dziwi zapomnienie jezyka
            u osoby, ktora przyjechala tu w wieku lat 10. Oczywiscie slownictwo ubogie,
            gramatyka "wesola" ale wymowa tych slow, ktore dzieciak poznal w Polsce
            pozostaje OK. Gorzej z nowymi slowami. Pracuje z dwoma taki anaskami jeden mial
            4 lata, drugi 10. Ten pierwszy faktycznie kaleczy, ale mozna powiedziec, ze jego
            znajomosc polskiego w mowie jest plynna. Drugi... poza naprawde niewielkimi
            brakami gada normalnie "po ludzku" - parafrazujac Wajde z Kroniki Wypadkow
            Milosnych :-)
            Wyglada na to, ze te osoby zupelnie nie maily szans na rozmowy w jezyku polskim.
            A to raczej wsakzuje na "wstyd" matki.
            Trudno mi sie wypowiadac na zasadnicze pytanie tego watku. Prawnie Mother tongue
            to jednak ten, ktorym poslugiwala sie mamusia w kontaktach z dzieckiem. Nie ma
            przy tym znaczenia bieglosc w poslugiwaniu sie nim. Tak przynjmniej mi to
            tlumaczono kilka lat temu. Ale moge sie mylic.

            Cheers TJ
            • mary_an Re: dlaczego dla ciebie 17.02.09, 15:50
              Moja znajoma w Niemczech 30 lat nie powiedziala slowa w jezyku polskim, bo tyle
              sie w Polsce nacierpiala, ze od tych 30 lat regularnie zjawia sie w gabinecie
              psychologa/psychiatry. Tak, pewnie wszystko co polskie kojarzylo jej sie z
              krzywda, jaka doznala i moze dlatego jej poziom polskiego jest mocno sredni. Nie
              to, zeby go zapomniala zupelnie, w koncu przez 20 lat mieszkala w Polsce,
              zrobila mature itp. Jakbym sama nie mowila przez 30 lat po polsku to tez pewnie
              bym sporo zapomniala i miala problemy z najprostszymi rzeczami.

              A kolezanka wyjechala w wieku 10 lat i potem juz nie mowila w ogole po polsku,
              tylko matke ma Polke, ale w ogole nie uzywaja w domu tego jezyka. Teraz ma 28
              lat, czyli tez przez 18 lat miala zero kontaktu z jezykiem, do tego dochodzi
              totalny wstyd przed popelnianymi bledami - dlatego po polsku w ogole nie mowi.

              Aha, jak mieszkalam w Niemczech to poznalam pelno ludzi, ktorzy wstydzili sie
              tego, ze sa Polakami i do swoich dzieci mowili tylko i wylacznie po niemiecku.
              Do tej pory pelno jest takich sytuacji, znam glownie dzieci z takich polskich
              rodzin, ktore naprawde cierpia, bo nie rozumieja po polsku nic a nic, nie umieja
              dogadac sie z rodzina z Polski, do tego ich poziom niemieckiego przewyzszyl juz
              dawno poziom niemieckiego rodzicow, co tez powoduje problemy w komunikacji. W
              USA i Kanadzie jest z tego co mi wiadomo zupelnie inaczej.
              • smutas Re: dlaczego dla ciebie 17.02.09, 17:20
                Bardzo ciekawe to co piszesz. Zmylilo mnie tylko to, ze to forum to "English
                only" a temat nadaje sie bardziej do jakiegos forum o emigracji jako takiej.
                Mowiac o Niemczech mam podobne doswiadczenia, szczegolnie, ze spedzilem dobrych
                kilka lat zycia na Slasku. A tam sprawy Polsko - Slasko - Niemieckie sa wciaz
                zywe. Znam rodziny wlasnie na Slasku, gdzie w domu mowi sie p niemiecku mimo, ze
                to juz trzecie czy czwarte pokolenie od czasow wojny. Nie zaobserwowalem jednak
                takich tendencji wsrod Polonii w krajach angielsko-jezycznych. Sa oczywiscie
                niewybredne dowcipy o polakach ale sa rowniez i irlandczykach, niemcach,
                wlochach, hindusach.... i mozna by wymieniac. Nic specjalnego ani gorszege w
                tym, ze sie jest polakiem. Jak ktos chce leczyc swoje kompleksy emigracja to
                jego sprawa. Wiem tylko, ze to nie zaden sposob i napewno zupelnie bezskuteczny.

                cheers TJ
Pełna wersja