40stka Ruina dla rodziny zastępczej 21.10.09, 12:23 1. Opieka nad członkami najbliższej rodziny jest obowiązkiem moralnym i nie powinna być związana z uzyskiwaniem dodatkowych profitów i dochodów. Jak zauważył słusznie k.szczepanczyk takie rudery chodzą po 2500-3000 zł/m2, tyle że większość obywateli musi kupić sama. 2. Mieszkanie, które otrzyma ta pani nie będzie jej własnością, ale będzie miała je praktycznie dożywotnio. Eksmisja jest przewidziana w przypadku naruszania miru domowego, dewastacji lokalu lub dużych zaległości w czynszu. 3. Nie wiem też jak ta pani zamierza utrzymać mieszkanie (a domagała się większego) za swoją rentę w wysokości 400 – 500 zł. + dochody dzieci. Zapewne wystąpi o przyznanie dodatku mieszkaniowego. (Gmina dopłaca kwotę wynoszącą różnicę otrzymaną po odjęciu 12 % dochodów rodziny od kosztów utrzymania mieszkania.) 4. A propos dochodów dzieci – to nadal nie wyjaśniono w żadnym artykule kwestii alimentów na dzieci, do płacenia których zobowiązani są rodzice i w dalszej kolejności dziadkowie. Rodzic zastępczy ma obowiązek wystąpić do sądu w sprawie alimentów a w razie konieczności do komornika w sprawie ich egzekucji. Czy ta pani to zrobiła? 5. Do wyjaśnienia jest też sprawa ustanowienia rodziny zastępczej z naruszeniem przepisów prawa a konkretnie ustawy o pomocy społecznej, o czym pisałam wyżej. W ten sposób mamy do czynienia z patologią polegającą na wypływaniu pieniędzy publicznych z budżetu gminy: nowe mieszkanie, dodatek mieszkaniowy i wracająca kwestia alimentów - dochody dzieci odlicza się od kwoty wypłacanej przez gminę rodzicom zastępczym. 6. Aiwlysji zapytała: „może im lepiej będzie w domu dziecka?” Teraz dzieci kieruje się przede wszystkim do niespokrewnionych rodzin zastępczych. Moja siostra prowadzi taką. I nie oczekuje od miasta przydziału żadnego mieszkania. Odnośnie zarzutów braku współczucia, niezrozumienia w połączeniu ze stwierdzeniami: „kobieta bierze na wnuki powiedzmy 1300pln i dlatego je wychowuje. Czy, ze powinna dziękować, że aż tyle dostaje od państwa” „te trzeci świat, ale w trzecim świecie ludzie wykazują więcej człowieczeństwa” „my dostaliśmy po doopie to innym niech życie bardziej dokopie” Powyższe zdania świadczą kompletnym braku pojęcia czym bieda. Ich autorzy chyba nigdy tak naprawdę nie mieli do czynienia z biedą, a już na pewno nigdy jej nie doświadczyli. Wychowałam się w mieszkaniu na trzecim piętrze starej kamienicy, z piecami (trzeba było wnosić węgiel) i bez łazienki (wspólna na korytarzu). W 10 osób na 42 m2: dziadkowie, moi rodzice i nas sześcioro dzieci. W piwnicy była bimbrownia, an parterze melina. Dwie kamienice dalej, po przeciwnej stronie ulicy duży burdel (obecnie to się nazywa agencja towarzyska). A zatem droga erin32 wychowałam się warunkach podobnych do opisywanych. Z jedną różnicą: moi rodzice uczyli nas, że na siebie mamy zarobić sami, a nie wyciągać pieniądze od bliźnich. Dlatego od 16-tego roku życia pracowałam i utrzymywałam się sama. I oczywiście dawałam pieniądze na „dom i życie”. Skończyłam wieczorowo szkolę średnią. później dwa kierunki studiów: jeden dziennie, drugi wieczorowo. Moje rodzeństwo też pokończyło studia. Wychodziłam z domu o 5 rano, wracałam koło północy. I tak 6 dni w tygodniu (nie było jeszcze wolnych sobót). Wychowywano nas w myśl zasady: ora et labora (módl się i pracuj) Przepraszam są jeszcze 2 różnice: 1. Główną rozrywką we wczesnej młodości było: chlanie, ćpanie i bójki. 2. Ja nigdy nie czułam się szczególnie nieszczęśliwa i nie rozpaczałam z powodu warunków życia. To życie było trochę ciężkie, ale prawdziwą biedę widziałam na co dzień i moja sytuacja była zupełnie niezła. Oczywiście byli też ludzie bogatsi, ale w przeciwieństwie do bohaterki artykułu uważałam, że o lepsze życie muszę postarać się sama. A jak nie umiem to trudno. Mój problem. A teraz krótkie odpowiedzi: - Aiwlysji : „ty ile zaadoptowanych dzieci "za darmo" wychowujesz?” Nie rozróżniasz adopcji i rodziny zastępczej. Tutaj mówimy o rodzicielstwie zastępczym. Ja byłam przez kilka lat rodziną dla trzech moich siostrzenic. Najmłodsza jest autystykiem z problemami neurologicznymi. Mieszkanie miałam wtedy własne. Pieniądze, które dostawałam w tym czasie na dzieci odkładałam im na lokaty. Chciałam, aby miały coś na przyszłość. - marrob3: „rozdawania mieszkań wszystkim, ponieważ posłowie nocują z rodzinami w hotelu poselskim na koszt innych” (zapewne w domyśle obywateli). Przepraszam: co ma piernik do wiatraka? A pedofile na dworcu w Warszawie wykorzystywali dzieci i co z tego? - the_last_guardian_angel: te trzeci świat, ale w trzecim świecie ludzie wykazują więcej człowieczeństwa” Mało wiesz i pomocy społecznej i trzecim świecie. Radzę uzupełnić wiedzę zanim zaczniesz się wypowiadać. (1) Nikt tej kobiecie nic nie dał. Mieszkanie, nie jest i nie będzie jej własnością. Może tam jedynie pomieszkać przez jakiś czas. Ile jesteście skłonni zapłacić za wynajem tej nory nie nadającej się do życia? 400 PLN miesięcznie? Osobiście wątpię, żeby się znalazł chętny... I to jest cała realna pomoc państwa wobec tej kobieciny!!! - to nie jest cała pomoc państwa dla tej kobiety. Wystarczy przeczytać moje posty. A 400 zł to jej renta a nie pomoc. (2) Ciekawe ile jest chętnych na wkładanie pieniędzy w remont nie swojego mieszkania? – To tylko świadczy o Twoim braku rozeznania w problemie. Chętnych jest dużo więcej niż mieszkań. Z powodu możliwości dożywotniego korzystania z mieszkania i późniejszego wykupu. (3) Uważam, że państwo powinno zapewnić kobiecie lokal przynajmniej 2 pokojowy (jeden pokój dla niej, drugi dla dzieci) w stanie gotowym do zamieszkania, wyposażony w podstawowe sprzęty typu wanna lub kuchenka. Jeżeli państwo nie wywiązuje się ze swoich PODSTAWOWYCH obowiązków to ja nie widzę przyczyny płacenia temu państwu podatków. Ja płacę podatki po to, żeby państwo pomagało tym którym się z różnych powodów nie udało w życiu, a nie po to, żeby starosta kupił sobie "nowe dębowe meble urzędowe". Zapewnianie mieszkania obywatelom to nie jest podstawowy obowiązek państwa. Zdecydowana większość obywateli(w tym i ja) sama zarabia na swoje mieszkania. Miejscem, gdzie zgłasza się nieprawidłowości w gospodarowaniu mieniem publicznym jest m.in. prokuratura. Każde państwo ma swoją strukturę i składa się z różnych organów. Reguluje to prawo. Podatki płacisz ponieważ masz taki obowiązek. Idą one również na pomoc społeczną ale też policję, armię , administrację itd. A co do obowiązków państwa, to powinno ono zapewnić minimum i w tym wypadku je zapewnia. W przypadku mieszkania socjalnego mówi się o 5m2 na osobę. Dobrze by mieć chociaż podstawowe pojecie o funkcjonowaniu państwa jako organizacji. Poza tym starosta nie spadł z księżyca tylko wybrali go wyborcy. Dobrze o tym pamiętać. Odpowiedz Link Zgłoś
marrob3 Re: Ruina dla rodziny zastępczej 21.10.09, 14:33 Droga forumowiczko, jak sie domyslam owym dzieckiem zyjacym w ciezkich warunkach bylas lat kilkadziesiat temu.. CZASY SIE ZMIENIAJA! A piernik do wiatraka ma w tym przypadku tyle, ze i na piernik i na wiatrak ida pieniadze podatnikow.. nie wiem tylko do czego to Twoje pedofilstwo przyczepić. Odpowiedz Link Zgłoś
stachkonwa Re: Ruina dla rodziny zastępczej 21.10.09, 18:09 Przecież jest proste rozwiązanie. Niech wszyscy współczujący założą fundację, uzbierają pieniądze i kupią mieszkanie tej pani. Po prostu Odpowiedz Link Zgłoś
40stka Re: Ruina dla rodziny zastępczej 21.10.09, 20:20 Przede wszystkim wcale nie uważam, że miałam ciężkie życie. Miałam dobre życie. Dla mnie praca jest stanem naturalnym i właściwym. Nigdy nie uważałam jej za nieszczęście. A dodatkowym profitem była niezależność. Od palenia w piecu i korzystania ze wspólnej łazienki też korona z głowy nie spada. Jeśli to dla Ciebie jest bieda, to znaczy że nie wiesz jak wygląda prawdziwa bieda. Ja oglądałam ją na co dzień dookoła. Jeżeli twierdzisz, że „czasy się zmieniają” to tylko świadczy o Twoim oderwaniu od rzeczywistości. Owszem to było jakiś czas temu, ale niewiele się zmieniło. Zmieniły się co najwyżej grupy objęte biedą. Moja dzielnica wygląda teraz podobnie jak kiedyś. No może bandeterka częściej jeździ bmkami niż mercami. Ciuchy są bardziej kolorowe. Więcej jest anten satelitarnych i komórek. Mentalność została bez zmian: tu zasiłek, tam dodatek, tu da się doopy i jakoś się kręci. A dzieci… dzieci to skarb: na dzieci są kolejne zasiłki i dodatki. Bo dzielnicę ma się przede wszystkim w głowie. Ja, moje rodzeństwo i znajomi - tak pokończyliśmy studia i co - mieszkania kupiliśmy na dzielnicy. Moi rodzice dalej mieszkają w tym samym miejscu, tyle tylko że połączyli mieszkanie z sąsiednim (to był kwaterunek dzielony po wojnie), zrobili kuchnię i łazienkę, założyli centralne ogrzewanie. Zresztą w burdelu, który nadal ma się dobrze też założyli centralne. Różnica między nami polega na tym, że ja jestem „stamtąd” a Ty „stąd”. I ja zawsze będę „stamtąd”. Tak naprawdę bez względu na to ile pieniędzy zarobię i jak dobrze będę wykształcona tam zawsze będzie mój świat. Bo to z tymi ludźmi chlałam, biłam się i bawiłam. Oni mnie stworzyli i w dużym stopniu ukształtowali. Oni są moją przeszłością. Znam ludzi, którzy odcięli się od dzielnicy i widzę jak udają kogoś innego. I widzę cenę jaką za to płacą. Dla mnie jest za wysoka. Akceptuję to kim jestem. To ani moja wina ani zasługa. Nie czuję się lepsza od ludzi z mojej dzielnicy. Jestem taka jak oni: brutalna, cyniczna i zdemoralizowana. No może od niektórych mniej zakłamana. Znam zasady. Jestem odporna na chwyty „na litość”. Nawet uczono mnie ich stosowania w praktyce. Problem z bohaterką artykułu polega na tym, że mniej lub bardziej świadomie wpaja dzieciom niewłaściwe wzorce funkcjonowania w społeczeństwie. Uczy je życia na socjale. Jesteśmy biedne żuczki i państwo ma dać mieszkanie, dodatek, zasiłek, talony na jedzenie itd. Tylko trzeba to z tego państwa wycisnąć. > A piernik do wiatraka ma w tym przypadku tyle, że i na piernik i > na wiatrak idą pieniądze podatników.. nie wiem tylko do czego to > Twoje pedofilstwo przyczepić. Zapewniam, że nie mam skłonności pedofilskich. Zaś związek dotyczy tego samego przedmiotu rozważań w Twoim przypadku były to pieniądze w moim dzieci. Przy czym obydwa porównania są bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
marrob3 Re: Ruina dla rodziny zastępczej 24.10.09, 23:13 miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35241,7180976,Bajka_o_Swietym_Mikolaju_dla_rodziny_zastepczej.html :) Odpowiedz Link Zgłoś
hanwon4 Re: Ruina dla rodziny zastępczej 25.10.09, 10:19 Ludzie!!!skąd w Was tyle jadu,tyle złośliwości.Artykuł dotyczący pani Muczyńskiej to tylko sprawozdanie z codziennych kłopotów jakie spotykają ludzi,ktorym nie powiodło się w życiu.To,że miała łzy w oczach patrząc na ruinę jaką dostała nie znaczy,że narzeka, że oczekuje Bóg wie jakich profitów.Najważniejsze w tym "szczęściu" są wnuki.Im należy się kąt do spania,do nauki i to chce zapewnić BABCIA.Nie ważne,że nie udało się wpoić własnym synom poważnego podejścia do życia.Ważne jest,że nie zostawiła maluchów,że nie pozwoliła zabrać dzieci do sierocińca,że stara się żeby miały koło siebie kogoś,komu mogą zaufać.Na szczęście znalazł się sponsor chętny do remontu mieszkania i chwała temu CZŁOWIEKOWI,że zdobył się na tak wspaniały gest.Temu człowiekowi należą się słowa uznania.Ten sponsor jakoś nie wini pani Muczyńskiej i nie pluje na nią tak jak Wy. Odpowiedz Link Zgłoś