Gość: alex.4
IP: 4.2.* / *.kuleuven.ac.be
09.02.04, 02:34
Wklejam tekst z Gazety:
Przed supermarketem nikt nie widział zmarłej
Wojciech Więcko, Białystok 09-02-2004, ostatnia aktualizacja 08-02-2004
20:24
Biały volkswagen jetta. Lekko uchylono okno. 41-letnia blondynka wciąż
trzyma ręce na kierownicy. Nie żyje prawdopodobnie od dwóch dni.
Przechodzień zainteresował się zastygłą w bezruchu kobietą w sobotę rano.
Irena B. prawdopodobnie dostała zawału. Biały volkswagen prawdopodobnie
przez dwa dni stał na parkingu przed białostockim supermarketem ABC. To
centrum miasta. Codziennie przechodzi tędy tysiące osób. Parking jest
nieduży - mieści kilkadziesiąt aut.
Rodzina szukała B. od czwartku. Sąsiadka widziała ją tego dnia rano - jak
wyjeżdżała autem z garażu. Miała jechać do pracy - sprzedaje kosmetyki na
bazarze, kilometr od supermarketu ABC. Gdy nie wróciła wieczorem do domu,
mąż Henryk wydzwaniał na jej komórkę. Nie odpowiadała. Na bazarze usłyszał,
że w ogóle nie przyszła do pracy. Objechał szpitale. Nic. Sprawdził na
policji, czy nie było wypadków. Nie było. Zgłosił więc zaginięcie.
Poprosił "Gazetę" o wydrukowanie apelu: "Prawie 20 lat jesteśmy małżeństwem.
Nigdy tak nie było, żeby nie wróciła na noc".
- Jak to możliwe, że przez dwa dni i dwie noce nikt nie zainteresował się
autem i siedzącą wewnątrz martwą kobietą? - zadręcza się teraz mąż pani
Ireny.
Firma ochroniarska Falck dba o bezpieczeństwo supermarketu, do którego
przylega feralny parking. Pracownicy co godzinę patrolują teren. Pytamy więc
szefa firmy Marka Wierzbickiego. - My odpowiadamy jedynie za to, co dzieje
się w samym budynku, a ponadto chronimy go tylko od 17 do 7 rano. Nie
pilnujemy parkingów - słyszymy. - Tam często jeździ za to policyjny patrol -
mówi Wierzbicki.
Sierżant Małgorzata Reducha broni policji: - A skąd wiadomo, że to auto
stało tam dwa dni? My znaleźliśmy je w sobotę rano. Co się wydarzyło, ustali
dopiero nasze dochodzenie.