Radziecka coca-cola i hipochondria białostoczan

22.04.10, 16:18
W tamtych czasach służyłem w wojsku w Węgorzewie i nam dowódctwo nic nie
mówiło. Na szczęście już od wielu lat nasłuchiwałem wieczorami Wolnej Europy i
o katastrofie dowiedziałem się jako jeden z pierwszych.
Rejon północno-wschodni był szczególnie silnie napromieniowany; wody Wągorapy
niosły tysiące śniętych ryb, Bacutil zwoził nocami padłe bydło od mazurskich
chłopów. W ramach internacjonalistycznej przyjaźni komunistycznej władze
wolały narazić Polaków na choraoby i śmierć byle tylko nie popsuć układów z
bratnim Związkiem Radzieckim.
Pełna wersja