d.stocki 27.04.10, 11:55 A od kiedy to tatar jest zamorskim przysmakiem? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
d.stocki Re: Dewolaj i smalec według Koronkiewicza 27.04.10, 11:55 Albo galantyna z kurczaka? Odpowiedz Link Zgłoś
maureen2 Dewolaj i smalec według Koronkiewicza 27.04.10, 12:59 ide sobie Sienkiewicza i na szybie widze kartkę z napisem uwaga Koronkiewicz ! czy was Koronkiewicz za coś ścigają ? albo co Odpowiedz Link Zgłoś
nick_llatarnika Re: Dewolaj i smalec według Koronkiewicza 27.04.10, 14:04 Ile tych strogonowów było, że użyłeś liczby mnogiej? Dwóch czy trzech? Odpowiedz Link Zgłoś
w.koronkiewicz Re: Dewolaj i smalec według Koronkiewicza 27.04.10, 16:50 jak to mawiała niegdyś elita polityczna użyłem "skrótu myślowego" Odpowiedz Link Zgłoś
ultramontanist1 Re: Dewolaj i smalec według Koronkiewicza 27.04.10, 19:16 Gdy tak niedawno temu w Bialymstoku bylem i tam mleko i miod pilem to juz sobie wyobrazilem, ze oto nowo-polski kapitalizm napowrot wprowadzil nawet na bialostockie rozdroza nowa jakosc jedzenia porownywalnego do niegdysiejszych, staropolskich specjalow z bogatych dworow i dworkow polskich. Nie zebym mial tamte smaki w swoich zasobach pamieci podniebienia, taki stary to znowu nie jestem. Ale to wszystko jest w bogatej polskiej literaturze. Znane bylo tez daleko w Europie podniebienie Sarmatow jako bardzo wrazliwe na jadlo dobre, pelne wonnosci i ciagle zroznicowane. Ludzie charakterni, inteligentni, uzywajacy rozumu, potrzebuja podniety w jedzeniu nietypowym, niepowtarzalnym. A takimi sa Polacy wlasnie. Jestes tym co jesz. Jakze sluszna maksyma. Proba red. Koronkiewicza by zabrac sie za literature opisu jedzenia smakowitego jest obiecujaca i wlasciwie to powinien ten watek ciagnac. Ja tez myslalem, ze cos opisze o swoich niedawnych doswiadczeniach kulinarnych na Bialostocczyznie ale po tylu katastrofach, ktore przeszedl tam moj zoladek nie chce sie juz dalej nad nikim pastwic. Jedno wiem, ze ciagle jeszcze w restauracjach dominuje oszczedzanie kieszeni wlasciciela kosztem zoladku niczego nie podejrzewajacego klienta, ktory chcialby zjesc rzadkie danie ze spisu. Jestem przekonany, ze kazdy z tamtych szefow kuchni bal sie wlasciciela i nie wyrzucal miesiwa i innych dodatkow natychmiast, w pierwszej chwili gdy to zaczynalo smierdziec. Przypuszczam, ze gdybym za kazdym razem zamawial zwykla grochowke lub najzwyklejszy schabowy - niesmiertelnik, ktorego nie zniszczyl nawet walec sowieckiej urawnilowki rozjezdzajacy niegdysiejszy PRL, to bym pewnie byl o polowe mniej razy dobity, przytruty i zatruty. Moje zmagania kulinarne byly dosc nierowne, bo to co bylo stawiane na stol w zestawie win badz dobrej polskiej gorzalki, bylo na tyle dopieprzone, ze w trakcie jedzenia nos niczego nie wyczuwal. Ponadto, to ja bylem tym, ktory te fanaberie oplacal. A poza tym to wszystko bylo OK. Odpowiedz Link Zgłoś
macrow Wojciechu! 27.04.10, 20:04 chcialbym zapytac, czy uzywasz slowa "dewolaj" w celu podkreslenia tzw. zasciankowosci naszego regionu. otoz wszelkie dania "de volaille" cechuja sie tym, za sa z drobiu. uwazam, ze uzywajac zapozyczen z obcych jezykow, nalezy tez "zapozyczac" poprawna pisownie. a jezeli nie potrafimy sie cudza pisownia posluzyc, napiszmy po prostu "drobiowy". zamiast "kolesław" (cytat za tworca jadlospisu pizzerii savona) napiszmy "surowka z kapusty". Odpowiedz Link Zgłoś
romanera Dewolaj i smalec według Koronkiewicza 28.04.10, 12:06 A potem wszyscy się dziwią, że cała Polska śmieje się z tego miasta! Odpowiedz Link Zgłoś
d.stocki Re: Dewolaj i smalec według Koronkiewicza 28.04.10, 12:41 A jakiż ty tu widzisz powód do śmieszności? Czy mogłabyś wyjaśnić? Odpowiedz Link Zgłoś
marsos Dewolaj i smalec według Koronkiewicza 28.04.10, 22:54 już człowiek jest niestety w takim wieku, że częściej na pogrzeby trafia niż na wesela No tu to Cię Wojtek poniesło ... Odpowiedz Link Zgłoś
rafal.kosno11 Dewolaj i smalec według Koronkiewicza 29.04.10, 04:30 NAJSMACZNIEJSZY JEST WEGETARIANIZM BEZ TRUPIEGO SMAKU 99%CHORÓB MARTWYCH ZWIERZĄT NA TALERZU I CMENTARZA W ŻOŁĄDKU =WEGETARIANIZM= WZMACNIA ORGA(NI)ZM:) Maria Pawlikowska - Jasnorzewska: "Do Mięsożerców - Dla nich ryby skrzelami pracują w szafliku, mając na ustach ciszę i krwawiące rany. Dla nich kuchnia rozbrzmiewa od wrzasku i krzyku gardzieli podrzynanych i szyj ukręcanych. Oni to piją grozę z krwią zabitej kaczki i warzą głowy dzieci: zadziw ionych cieląt. Wypruwają wnętrzności, krzycząc: flaczki, flaczki, i jedzą je w niedzielę, z rodziną się dzieląc. Lubią wody na smaku bezradnych piszczeli, wszechzwierzęce girlandy cynicznej kiełbasy, krwawe raki z piekielnej wyjęte kąpieli baraniego ciała brązowe atłasy. Rozsmarowują trupy na nie winnym chlebie, obwąchują zając a, czy aby dość skruszał, z martwym ozorem w zębach czują się jak w niebie i do cudzego mózgu śmieje im się dusza. Pożerają, dymiący, jak nowe cmentarze, te stroskane przystawki, te gorzkie potrawy. Karki im nabrzmiewają, obwisają twarze, na których śmieszek hieny zawita trupawy. Po pięknookiej sarnie nie noszą żałoby, ale żrą ją na stypie, w dzień pogrzebu radcy, i zezują miło śnie do gęsiej wątroby, bujni brzuchem jedynie, a łysiną gładcy, a twardzi tylko sercem - i w całej stolicy głośni - ale mlaskaniem, smętni biesiadnicy. Odpowiedz Link Zgłoś