Sprzątajmy razem miasto. Odsłona czwarta

12.05.10, 08:44
Tylko ucięcie przyczyn systemowych tworzenia się dzikich wysypisk -
a więc implementacja unijnych reguł organizacji, logistytki i
finansowania gospodarki odpadami komunalnymi - uzdrowi ta wstydliwą
dla Polaków sytuację...

Wielokrotnie artykułowałem na różnych forach w Internecie i w prasie
potrzebę implementacji unijnych zasad systemowych do polskiej
gospodarki odpadami komunalnymi – ale dla tych którzy być może
pierwszy raz czytają o tych sprawach - kolejny raz przedstawiam
diagnozę i zarys programu naprawczego.
POLSKA GOSPODARKA ODPADAMI DOMOWYMI JEST BARDZO CHORA - W STOPNIU
ZAGRAŻAJĄCYM ZDROWIU CAŁEJ RZECZPOSPOLITEJ. JEŚLI NIE ZACZNIEMY
WDRAŻAĆ EURO-PROGRAMU NAPRAWCZEGO – NARAZIMY SIĘ NA UNIJNE SANKCJE
FINANSOWE, KTÓRE BĘDĄ BOLESNE DLA BUDŻETU I PRESTIŻU
RZECZPOSPOLITEJ.

Terapię leczniczą trzeba zacząć od opłaty za usuwanie odpadów
domowych.
W Unii Europejskiej płaci ryczałtowo każda rodzina do administracji
gminnej, która jest obowiązana odebrać wszelkie odpady domowe i
wyposażyć posesję w wystarczające i znormalizowane pojemniki. Gmina
nie musi do tego tworzyć własnych firm – w Unii Europejskiej z
reguły czynności związane z usuwaniem i zagospodarowaniem odpadów
wykonują firmy wybrane w drodze przetargów, którym gmina – a nie
obywatel - płaci za te usługi.
Śmieszny jest argument przeciwników europeizacji polskiego systemu –
że przyjęcie unijnych zasad systemowych będzie oznaczało potrzebę
tworzenia gminnych zakładów. Zryczałtowana opłata musi też starczyć
na opłacenie kosztów selektywnej zbiórki, KTÓRA WBREW PROPAGANDOWYM
HASŁOM NIE JEST „CZYSTYM ZYSKIEM”, ALE OBYWATELSKIM I CYWILIZACYJNYM
OBOWIĄZKIEM.

W Polsce na każde wydane 100 zł na organizację i obsługę systemu
selektywnej zbiórki odpadów – sprzedaż wysegregowanych frakcji
zwraca co najwyżej 25 zł. W Unii Europejskiej ten deficyt (a nie
jakiś propagandowy „czysty zysk”) jest mniejszy, bo efektywność
selektywnej zbiórki jest wyższa, więc jest więcej przychodów ze
sprzedaży surowców (ale nigdy nie są to zyski!). Jest też przykład
tego, że w Polsce można osiagać jeszcze lepsze rezultaty w
selektywnej zbiórce odpadów domowych - ale władze administracyjne
niewiele to interesuje... -
k
lik

Koszt selektywnej zbiórki jest pokrywany z opłat, które są
powszechnie wnoszone do administracji samorządowej, a ta opłaca
wszelkie koszty związane z całokształtem gospodarki odpadami
domowymi. Nie jest więc potrzebna żadna umowa, która określa ilość i
wielkość pojemników. Obywatele z mocy prawa muszą wnosić opłaty za
usuwanie odpadów tak jak za prąd lub gaz.
Jeśli odpady nie mieszczą się w pojemnikach, gmina jest obowiązana
skorygować ewentualnie liczbę i wielkość pojemników na tej posesji,
a firma wywozowa musi bez dodatkowej opłaty odebrać odpady z tej
posesji w ramach opłaty zryczałtowanej, choćby nie mieściły się w
podstawionych przez administrację gminną pojemnikach).
Nikt nie oskarża swoich mieszkańców o „nadmierną produkcję śmieci” -
tak jak u nas ze skutkami w postaci dzikich wysypisk – po prostu
zryczałtowana opłata i obowiązek usunięcia na koszt gminy odpadów
domowych zlikwidowała pojęcie „dzikie wysypisko”. Gdyby w UE było
tak jak jest w Polsce, tam też mieszkańcy tworzyliby dla
„oszczędności” w opłatach dzikie wysypiska i ryzykowaliby zdrowiem
swoich rodzin paląc odpady w domowych piecach… Taki system opłat i
przeniesienie własności wyniesionych odpadów domowych na gminę
powoduje, że nikt nawet nie myśli o usuwaniu odpadów „w krzaki”, czy
też o podtruwaniu bliźnich poprzez spalanie odpadów w domowych
piecach.
Kiedy usunie się przyczyny systemowe powstawania dzikich wysypisk –
niepotrzebne są nawoływania do częstszych kontroli i zwiększania
liczby strażników miejskich. Prewencja jest zawsze lepsza i tańsza
od leczenia… Dzięki takiemu systemowi są już kraje w których na
składowiska trafia jedynie 3 procent odpadów, reszta jest
zagospodarowywana. U nas – mimo przystąpienia 5 lat temu do Unii
Europejskiej – około 95% odpadów ląduje na składowiskach - w tym
również na "dzikich wysypiskach"… Kuriozalne jest również i to, że
dziewięć lat po podpisaniu unijnych zobowiązań przedakcesyjnych
określając statystyki trzeba używać słowo „około” – bowiem przez te
lata nawet tnie udało się stworzyć wiarygodnego systemu bilansowania
i rejestracji ilości strumieni odpadów bytowych na terenie gmin… Nie
mamy więc żadnych okoliczności łagodzących aby oczekiwać na to, że
Komisja Europejska będzie wyrozumiała na koniec grudnia 2010 roku
gdy zacznie się weryfikacja wykonania unijnych zobowiązań
przedakcesyjnych z 2001 roku…

DZIKIE WYSYPISKA STAŁY SIĘ NASZĄ KLĘSKĄ NARODOWĄ I WSTYDLIWĄ
WIZYTÓWKĄ ODSŁANIAJĄCĄ BRAK WŁAŚCIWYCH ZASAD ORGANIZACJI I
LOGISTYKI... O potrzebie segregacji odpadów domowych – polski
telewidz dopiero teraz – na kilkanaście miesięcy przed unijnym
ostatecznym terminem dowiaduje się, że grzechem jest brak
selektywnego gromadzenia odpadów domowych… Za mało mówi się i pisze
o tym, że mimo sześcioletniej już obecności Polski w Unii
Europejskiej – w ochronie środowiska były to lata w dużej mierze
obarczone grzechem zaniedbań i zaniechań…

Rezultaty Unii Europejskiej w zakresie skuteczności ochrony
środowiska są jednym z największych osiągnięć tej Wspólnoty. To nie
w Polsce, ale właśnie w rzekach krajów unijnych, powróciły ryby
łososiowate wymagające bardzo czystej wody… W Polsce środowiska
przedsiębiorców prywatnych, które już dwukrotnie dzięki skutecznemu
(kosztownemu) lobbingowi ,,zadbały’’ o to, aby Sejm odrzucił
,,europejskie’’ reformy w tej dziedzinie, starannie tuszują
prawdziwy powód katastrofalnego stanu - a więc zaniechanie reform
systemowych gospodarki odpadami komunalnymi. TO WŁAŚNIE CENTRUM
RZĄDOWE NIE WYPEŁNIA SWOJEJ ROLI PORZĄDKUJĄCEJ NIE DAJĄC
ODPOWIEDNICH INSTRUMENTÓW I NARZĘDZI PRAWNO-ORGANIZACYJNO-
LOGISTYCZNYCH LOKALNYM ADMINISTRACJOM SAMORZĄDOWYM. MUSI WRESZCIE
DOJŚĆ DO ŚWIADOMOŚCI WIELU OSÓB I INSTYTUCJI FAKT, ŻE JAKIEKOLWIEK
WYZNACZANIE KOLEJNYCH "GÓR DO ZDOBYCIA" W KRAJOWYM PLANIE GOSPODARKI
ODPADAMI, BEZ RZETELNEGO UZDROWIENIA PODSTAW ORGANIZACYJNO-
LOGISTYCZNYCH SYSTEMU GMINNEGO, SKAZUJE PONOWNIE KRAJOWY PLAN
GOSPODARKI ODPADAMI NA MIANO "KSIĘŻYCOWEGO DOKUMENTU" - TAK JAK
STAŁO SIĘ TO Z POPRZEDNIM KRAJOWYM PLANEM GOSPODARKI ODPADAMI.
Tylko przedstawienie konkretnej „mapy drogowej” programu naprawczego
może odsunąć nałożenie sankcji Europejskiego Trybunału
Sprawiedliwości… Skutki karygodnych zaniedbań w transpozycji i
implementacji unijnych zasad systemowych gospodarki odpadami
komunalnymi mogą wyniknąć w ważnym dla Polski roku 2012… - klik
Żałosne jest to, że aby w Polsce administracje gminne mogły posiadać
takie same narzędzia i mechanizmy zarządzania jakie mają samorządy w
Unii Europejskiej, trzeba wszczynać referendum lokalne -
klik

Jeśli mieszkańcu-obywatelu chcesz ładu i porządku w swoim otoczeniu
- jak przystało na Europę – domagaj się unijnych zasad w gospodarce
odpadami, gdzie nie ma miejsca na unikanie opłaty, zaśmiecanie
otoczenia i palenie śmieci w piecach domowych, bo za usunięcie i
zagospodarowanie śmieci domowych odpowiada administracja, której się
za to płaci zryczałtowaną daninę!
Zdzisław Smolak - eko.obywatel@gmail.com – społeczny rzecznik
integracji europejskiej dla polskiego systemu gospodarki odpadami
komunalnymi
Jeśli I
Pełna wersja