guglielmo
15.05.10, 22:27
Obchodząca w tym roku 40-lecie (!) pracy scenicznej Edita Gruberova pierwszy
raz wystąpiła w Warszawie. Piękny to był wieczór :)
W programie: Donizetti - scena z Prologu Lukrecji Borgii i scena
szaleństwa z Łucji, Verdi - scena z I Aktu Traviaty, Bellini -
scena szaleństwa z Purytanów i finał II Aktu Roberto Devereux.
Warto zauważyć - to nie recitalowe "kawałki", Gruberova wszystkie te partie ma
w repertuarze.
Nie da się ukryć, że w głosie śpiewaczki słychać nieco jej wiek (64), ale i
tak niejedna o pokolenie młodsza od niej chciałaby mieć takie możliwości.
Znałem Gruberovą z wielu nagrań i zdumiała mnie rozpiętość dynamiczna, której
nie da się zarejestrować na płytach: albo piana by znikły, albo
forte wysadziłyby okna razem z framugami. Najpiękniej brzmi w piano,
zachowując nawet wtedy niezwykłą ruchliwość i zróżnicowanie barw.
Przede wszystkim jednak - to nie śpiewaczka, to Artystka. Nawet w wyjętych z
całości roli fragmentach tworzy postaci, charaktery, dramaty. Przy tym
szaleństwo Łucji jest inne, niż Elwiry, Lukrecja jest inaczej królewska niż
Elżbieta, Violetta zmienia się między "E strano" a "Follie".
Kilka momentów po prostu powala: morendo w zakończeniu sceny z
Lukrecji, barwy i technika w kadencji z Łucji czy wstrząsające
"Non regno! Non vivo!" w Robercie.
Były i dwa bisy: lekka Linda di Chamounix i komiczna Adela z Zemsty
Nietoperza.
Orkiestra TW grała ładnie pod dyrekcją Andriy'a Yurkevycha, także fragmenty
orkiestrowe przedzielające arie (uwertury do Córki Pułku Donizettiego,
Rzekomego Stanisława i Traviaty Verdiego, Normy
Belliniego i Taniec godzin z Giocondy Ponchiellego).
Piękny to był wieczór :)