fortepian - nauka w póznym (bardzo) wieku

16.05.10, 23:02
wrzuciłam na forum 'muzyka', a potem w archiwum znalazłam informacje, ze takie
pytania lepiej zadawać tutaj, więc przeklejam.

chciałabym nauczyć się grać na fortepianie, ale po pierwsze nie jestem
pierwszej młodości (mam 24 lata), po drugie nie mam wybitnego słuchu.

czy mam jakiekolwiek szanse nauczyć się grac? wiem, ze nawet gdybym weszła z
siebie nie będę w stanie poprawnie grać muzyki klasycznej. chodzi mi raczej o
stopień płynności pozwalający zagrać Viva Las Vegas (albo inny kiczowaty
klasyk ;)) i nie wzbudzić
politowania.

powiedzcie mi, czy mam jakieś szanse, czy dać sobie spokój i nie tracić bez
sensu czasu i pieniędzy.


Pozdrawiam, Pola
    • bluen0te Re: fortepian - nauka w póznym (bardzo) wieku 17.05.10, 09:01
      Witam. Mam takie doświadczenia. Zaczęłam grać znacznie później niż Ty. Nie warto
      sobie tego odmawiać, ani nastawiać się na to, że coś będziesz mogła zagrać, a
      czegoś innego już nie. Ważne, żeby ten, kto będzie Ci na początku pomagał,
      wierzył w Ciebie. Żeby nie zadowolił się byle czym, że niby za stara, to lepiej
      już nie będzie. Będzie lepiej, tylko trzeba się postarać bardziej niż przeciętne
      dziecko. Dorosłemu jest trochę trudniej się nauczyć rozluźniać palce, dłonie,
      łokcie i ramiona w odpowiedni sposób. Jeśli instrument ma piękne brzmienie, to
      ucho pomoże utrafić we właściwy ruch, ale bez ćwiczeń to nie przyjdzie. Jeśli
      naprawdę chcesz sobie pograć, to będziesz ćwiczyła z przyjemnością. Po
      przewalczeniu tego czegoś w ciele pójdzie już dalej normalnie, nie trudniej niż
      u dzieci. Warto grać etiudki dla dzieci, ale ciekawe, nie piły w rodzaju Hanona.
      Warto grać gamy i pasaże, ale ładnie, tak, żeby Ci się podobały, nie odbębniać.
      Nie warto grać rzeczy, które odczuwasz jako zbyt trudne. Lepiej odkładać je na
      potem w specjalnej teczce. Znajomy pianista koncertujący zaczynał w wieku 14 lat
      i mówi, że to było trochę za późno. Ale pianistą jest świetnym. A jeśli nie
      zamierzasz koncertować, to się nim nie przejmuj. Życzę sukcesów.
      • a.pola.z Re: fortepian - nauka w póznym (bardzo) wieku 28.05.10, 17:35
        > Witam. Mam takie doświadczenia. Zaczęłam grać znacznie później niż Ty. Nie wart
        > o
        > sobie tego odmawiać, ani nastawiać się na to, że coś będziesz mogła zagrać, a
        > czegoś innego już nie.

        ogromne dzieki za odpowiedź! skoro też zaczynałas po 20, to mozesz napisać jakie były efekty??
        jak z czytaniem nut?


        > Warto grać gamy i pasaże, ale ładnie, tak, żeby Ci się podobały, nie odbębniać.
        > Nie warto grać rzeczy, które odczuwasz jako zbyt trudne

        No tu wlaśnie bedzie problem, bo ja mam 'podejście zadaniowe' (skrajne stadium) i jak zagram coś w miare poprawnie raz, to uznaje, że 'mission accomplished' i przechodzimy do nastepnego zadania. klimat w stylu 'zagraj poprawnie 10 razy pod rzad, tak dla wprawy' może być dla mnie niewykonalny.
        chyba, że to nie będzie gama, a jakas megaczepliwa melodia typu Twinkie Twinkie Little Star, wtedy 'mam faze' i przez jakieś 6-8 dni jestem w stanie brzdąkac i nucić tylko to.


        >A jeśli nie
        > zamierzasz koncertować, to się nim nie przejmuj.

        zdecydowanie nie. nawet nie biore pod uwagę grania dla kogoś innego niż mój pies.
        • bluen0te Re: fortepian - nauka w póznym (bardzo) wieku 29.05.10, 18:21
          Z czytaniem nut akurat nie było łatwo, ale to z powodu dysleksji. Dość szybko
          zapamiętuję i po odcyfrowaniu krótkiego kawałka wolę grać z pamięci - to mi
          wychodzi dużo ładniej, niż gdybym wieszała się na nutach, których nie czytam
          wystarczająco płynnie. Z czytaniem liter też nie było w szkole za łatwo, a teraz
          nie ma już śladu po trudnościach. Z nutami jest w każdym razie znacznie lepiej
          niż na początku. Bardzo proste rzeczy próbuję grać a vista.
          Nastawienie zadaniowe wydaje mi się mało konstruktywne jesli chodzi o granie.
          Chociaż klimat w stylu "zagraj poprawnie dziesięć razy" też nie jest sensowną
          alternatywą. Warto się czasem nagrywać. Kiedy grasz, często słyszysz to, co byś
          chciała usłyszeć, a nie to co jest. Po odsłuchaniu nagrania będziesz wiedziała,
          co poprawić, żeby było ładniej.
          • a.pola.z Re: fortepian - nauka w póznym (bardzo) wieku 10.06.10, 02:33
            jeszcze raz dzięki za odpowiedź.
            z tym graniem z nut - mi akurat było łatwiej (kiedyś, dawno, dawno temu grałam
            na flecie i z nut na flet brzdąkałam prawa ręką na pianinie), ale już niewiele z
            tego pamiętam ;/

            i jeszcze jedno pytanie. chyba ostatnie, celowo zostawiłam je na koniec, bo
            zwykle po ujawnieniu swojej małej słabości jestem zakrzykiwana. ja mam podejście
            z gatunku 'ja wiem lepiej' i naprawdę łatwo mnie doprowadzić do pasji i raczej
            średnio dogaduje się z nauczycielami wszelkiej maści. najdłużej wytrzymałam z
            instruktorem narciarstwa (jakieś 15-20 min). potem uczyłam się jeździć metoda
            prób i błędów. i jeżdżę. podobno nie najgorzej (chociaż nie wykluczam, że
            znajomi nie mówią mi prawdy ;p). podobnie było z nauką rysunku, większości
            języków, pływania....wszystkiego.... jakie mam szanse rozgryźć pianino bez
            nauczyciela???
            • z_alaski Re: fortepian - nauka w póznym (bardzo) wieku 10.06.10, 09:06
              Znajdz sobie nauczyciela o silnej osobowosci, moze wtedy mu nie bedziesz
              podskakiwac. Poza tym jesli Ci zalezy, zeby miec nauczyciela to musisz sobie
              wbic do glowy, ze wymaga to Twojego wysilku. Cierpliwosc tez mozna wycwiczyc.
              Jak bedziesz dostawac szalu to polecam cwiczenie oddechu - kilkanascie glebokich
              oddechow i moze przejdzie. A moze trzeba sobie zrobic wtedy przerwe albo
              zakonczyc na dany dzien nauke. Sama wiesz najlepiej co Ciebie uspokaja, wiec
              wykorzystaj to.
              A jak Ci nie zalezy i jestes przekonana, ze lepiej bedzie samej sie uczyc to nie
              probuj nawet szukac nauczyciela.
            • z_alaski Re: fortepian - nauka w póznym (bardzo) wieku 10.06.10, 09:18
              Jeszcze jedno: znajdz sobie nauczyciela, ktorego bedziesz lubic.
              Wtedy bedziesz miala motywacje, zeby sie starac panowac nad nerwami i nawet
              nudne cwiczenia beda latwiejsze do wytrzymania.
              * * * * *
              Co do sposobow na uspokojenie to wiele osob uspokaja kontakt z natura: moze byc
              to nawet spojrzenie przez okno. Kiedys pracowalam w miejscu z pieknym ogrodem i
              jak kogos szef doprowadzil do czerwonosci to wychodzil na zewnatrz i po jakims
              czasie mu przechodzilo.
            • bluen0te Re: fortepian - nauka w póznym (bardzo) wieku 22.06.10, 15:48
              Jak idzie granie?
Pełna wersja