Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości

04.06.10, 23:09
Dobrze się czyta ten artykuł, trochę przydługi i mocno osobisty ale
ok.
Jedna uwaga - Donaldy oprócz historyjek miały też specyficzny i
niezapomniany smak!
Poza tym jako osoba która swe całe dzieciństwo czuła niedosyt
słodyczy, muszę poprostu muszę wspomnieć o moim ulubionym "Bloku" i
węgierskiej czekoladzie "Africana". A mama na kartki kupywała
czekoladę na kilogramy, czarną twardą i bezkształtną masę. Prawdziwe
łakocie jak czekolady Goplany czy Wedla (22 lipca?) chowano przede
mną w czeluściach szaf żeby mi je dać na jakąś okazję. Bardzo smutne
to były czasy w kwestii słodyczy.
    • samoeltergowicz nie wiem komu zależy na sianiu kłamst,,,,,,,,,,,,, 05.06.10, 07:05
      ale akurat słodyczy w prlu nie brakowało. na każdym niemal rogu były
      budki z piwem, które prowadziły sprzedaz słodyczy. chałwy, bloki,
      orzeszki w czekoladzie, kamyczki, wspomniane dropsy, inne cukierki
      na wagę. później pojawiły się kłopoty z czekoladą i tzw. wyroby
      czekoladopodobne, ale te prawdziwe też były, choć już trzeba było
      postać w kolejce. tyle tylko, ze wszystkich na wszystko było stać!!!!
      • zewsi Re: nie wiem komu zależy na sianiu kłamst,,,,,,,, 05.06.10, 07:46
        Zapomniałeś wspomnieć, że oprócz wystania w kolejce, na czekoladę trzeba było
        mieć kartkę.
        Zużyłeś swój przydział, jaki państwo przewidziało dla Ciebie, to od lady
        odchodziłeś z kwitkiem.
        • shiva772 Re: nie wiem komu zależy na sianiu kłamst,,,,,,,, 05.06.10, 12:51
          Trochę ten artykuł zahacza o różne hobby z lat PRL. Znam tylko lata
          80-e ale warto też wspomnieć o tym, że kolekcjonowało się właśnie
          opakowania po czekoladach, pocztówki a chłopcy w pewnym momencie
          kartony (takie wielkie, sztangi) po fajkach - ludzie mieli tzw.
          adresy - tam sie wysyłało przepisany odręcznie po angielsku list
          (niewiele osób wiedziało co treść oznacza)i przychodziły kartony,
          plakaty, foldery z samochodami, zdjęcia różnych drużyn piłkarskich,
          zespołów...
          Bardzo popularna była w pewnym momencie akwarystyka, kto żyw chciał
          mieć akwarium i potem się rozmnażało pawie oczka i mieczyki - woziło
          się autobusem ze sklepów zoologicznych jakieś piękne okazy skalarów
          w foliowych woreczkach :))))
          I mania na plakaty z Dziennika Ludowego, Razem i Zielonego
          sztandaru. Nie wiem czy istniał wtedy jakiś młodzieżowy pokój bez
          jednej ściany dokumentnie, od sufitu po podłogę, zaklejonej
          podobiznami Modern Talking, Europe, Sandry, CC Catch itd..
          W końcówce lat 80-ch gdzie szczytem marzeń było mieć Kasprzaka,
          Wilgę lub Emilię towarem deficytowym były czyste kasety. Więc sie
          kupywało w empiku cokolwiek z nagraniami (jakiś chłam nie do
          słuchania) zaklejało sie takie kwadraciki w dnie kasety albo można
          było zapchać je papierkiem i już gotowe do nagrywania :) Z listy
          Trójki na ten przykład.
      • kroliklesny Re: nie wiem komu zależy na sianiu kłamst,,,,,,,, 07.06.10, 17:04
        @samoeltergowicz: chalwa niestety zniknela na poczatki lat 60-tych.
    • maruda.r Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 06.06.10, 15:44

      "Partia kazała, naukowcy pokombinowali w zaciszu laboratorium i zastąpili
      deficytowy tłuszcz kakaowy olejem rzepakowym i wyszło co wyszło. Dla ścisłości
      podjętego tematu uprzedzam, iż z tego samego powodu biała czekolada wcale
      czekoladą nie jest."

      *********************************

      Zabawne. Dziś partii nie ma, a cały świat robi czekoladę w ten właśnie sposób.

      Wspomniane lody były faktycznie towarem deficytowym i przez całe lata
      sprzedawano je głównie w sezonie letnim. Ciekawostką byli lodziarze jeżdżący
      po okolicy na motorowerach z przenośną skrzynką lub chodzący po plażach.
      Obowiązkowe były faktycznie lody śmietankowe "Calipso", rzadziej "Mewa".

      Generalnie słodyczy nie brakowało, poza wedlowską czekoladą (najlepiej z
      orzechami) - która przez całe lata była symbolem delikatesowego luksusu.
      Wręczenie czekolady dziecku jako gościńca było normą, niezwykle rzadko jednak
      otrzymywało się oryginalnego "Wedla" (wtedy - "22 Lipca"). Wręczający "Wedla"
      potwierdzał tym nie tyle swój status osoby majętnej, co osoby mającej dojścia.

      Podobnym rarytasem były sezamki oraz kawa. Tu kolejna ciekawostka - w czasach
      PRL-u dostępna była głównie najlepsza ekstra-selekt, importowana w postaci
      zielonej, palona na miejscu. Rozchodziła się błyskawicznie, a zwyczaj mielenia
      jej w sklepach sprawiał, że jej aromat był nieodłącznym składnikiem ówczesnych
      delikatesów (o czy wspomina autor).





      • followthesun Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 06.06.10, 16:34
        Extra select to dopiero lata osiemdziesiąte.
        Wcześniej były do wyboru:Orient, Super, Marago i jeszcze jakieś.
        których nazw nie pamiętam,ale zapach mielonej w sklepach był
        rzeczywiście wspaniały.
        • jamesonwhiskey Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 07.06.10, 02:49
          entuzjazm autora jakos mnie dziwi
          zalapalem sie na lata 80te i nie wpominam tego najlepiej w sensie dostepnosci
          slodyczy , no chyba ze andruty, paluszki, kukulki czy raczki to sa jakies
          rarytasy ja ich nie lubilem a juz pisanie o oranzadzie
          z sentymentem to poprostu nie do pojecia dla mnie
          • hela6 Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 07.06.10, 10:49
            Złota rosa była ok :)
            Kamyczki, "siemniczki" od brudnej baby na rogu, rokokoko od "szmatbutla" :D
            No i kieszenie pełne drażetek pomarańczowych wysypujących się z paczuszki.
            Fujjjj.
          • hermina5 Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 07.06.10, 12:06
            Fajne w PRL były prazynki ziemniaczane - takie białe. Tysiac razy
            smaczniejsze i tez sporo zdrowsze od chipsów, ktorymi zawalone są
            dzisiaj sklepy. Prazynkami wszyscy sie zazerali od rana do nocy.

            A ze słodyczy, których juz dzisiaj nie ma, a były swietne wspominam
            takie wilkie krowki (krowy prawdziwe) - to były takie batony ,
            około 10 cm długosci i 4 cm szerokosci, opakowane w rózowy, albo
            zielony papierek w kratkę, jak taka wielka krówka, na zewnatrz
            twardsze, a w srodku jak normalna krówka torii pozlepiana z takich
            małych kuleczek. Jezus, jakie to było dobre, mozna sie było
            zacukrzyć po pachy i jak ja za tym tesknię. Niepowtarzalny smak.

            W końcówce lat 80. pojawiły sie czeskie czekolady - takie duze , z
            galaretką, rodzynkami i bakaliami - nigdy nie jadłam tak dobrych
            czekolad, podejrzewam, ze ta firma upadła wraz z dzikim
            kapitalizmem.
            • followthesun Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 07.06.10, 13:51
              Nawet jeżeli firma upadała, co w Czechach niekoniecznie musi mieć
              miejsce, czekolada Studencka jest nadal produkowana i można ją
              kupić bez problemu.:)
              Nadal tak samo doskonała.:)
            • ira_07 Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 07.06.10, 17:55
              > Fajne w PRL były prazynki ziemniaczane - takie białe.

              Dalej są.

              > A ze słodyczy, których juz dzisiaj nie ma, a były swietne wspominam
              > takie wilkie krowki (krowy prawdziwe) - to były takie batony ,
              > około 10 cm długosci i 4 cm szerokosci

              Dalej są.

              ze ta firma upadła wraz z dzikim
              > kapitalizmem.

              Studenckie:)Firma Orion wykupiona przez Nestle:) Ale czekolady pyszne.
          • kroliklesny Mordoklejki w PRL-u 07.06.10, 17:09
            A ja tez konsumowalem oranzade w proszku na sucho! To byly lata 50-
            te, cistko tortowe kosztowalo 2 zl, placilo sie papierkiem (! -
            pamietam ze byl granatowy, figury na 2-zlotowce nie pamietam). W
            latach 60-tych byly cukierki- sugusy (tzw. mordoklejki) i irysy.
            Potem lata 70-te to byly rozne "Michalki" a "raczki" to juz 80-te.
            Tez ich nie lubilem!
      • troll_bagienny A dziś towar jest, tylko kultura nie ta 07.06.10, 14:48
        Ja wyniosłem z domu zasadę, że w gości chodzi się z paczką ciastek,
        pączków i czekoladą albo misiem dla dziecka. Dobrze też jest
        podarować gospodarzom flaszkę. To zawsze miło. Ale obserwuję, że
        ludzie nie dość, że przychodzą z pustymi rękami, to jeszcze potrafią
        wybrzydzać na poczęstunek serwowany przez gospodarzy. O prezentach
        dla dzieci nawet nie wspomnę. Nie ta klasa gości, co dawniej. A te
        puste koperty na weselach, to też wynalazek współczesny. Ponadto,
        słodyczy mamy teraz tyle, że dzieciaki się opychają bez limitu,
        dupska im rosną, a mózgi się kurczą. Dawniej, kiedy czekolada była
        symbolem świąt i urodzin, człowiek spożywał z umiarem i jako deser,
        a nie podstawowy posiłek dnia, jak dziś co poniektórzy.
        • kosmosiki Widocznie... 08.06.10, 08:50
          > Nie ta klasa gości, co dawniej.

          Jacy gospodarze tacy goście.

          BTW trzeba być niesamowitym burakiem aby cokolwiek złego powiedzieć
          na swoich gości. To ich nie zapraszaj i tyle.
    • ilonka45 Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 07.06.10, 12:47
      Lody na patyku Bambino, pomaranczowe drazetki, nie pamietam nazwy,
      najpierw polewa pomaranczowa, potem jakas biala miekka masa, a na
      koncu chyba kulka czekowladowa, pyszne...Zajadalam sie tez mlekiem w
      proszku na sucho, hehehe, niedaleko nas byla piekarnia, gdzie mozna
      bylo kupic bardzo tanio wafle (swieze), robilismy mase z mleka w
      proszku i soku malinowego, smarowalismy nia wafle.
      • belajsia Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 07.06.10, 13:43
        Fajny artykul. Przwolal wspomnienia. Pamietacie szczypki? W roznych
        kolorach i smakach, albo "cieple lody". Potem byly jeszcze suchary,
        batony "juhas", nadziewane. Ryz preparowany, co tam jeszcze....
        mleczko z tubki waniliowe, albo czekoladowe. Serki homogonizowane, a
        ciastka w kawiarniach.... w-zetki, ptysie, napoleonki, serniki,
        paczki..... ajajaj chyba jestem glodna. To juz prawie 30 lat temu...
        • mirrandel Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 07.06.10, 21:25
          mmmm... mleczko skondensowane w tubce, to było coś! Pamiętam, że na osiedlu był tylko jeden sklep z tym rarytaskiem, do którego z koleżankami organizowałyśmy prawdziwe pielgrzymki... to jeszcze jest na półkach? Aż mi ślinka napłynęła, trzeba bezie sprawdzić :)
    • wiosenka19 Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 07.06.10, 13:35
      a napoje w woreczkach?a guma balonowa w kostce i guma z Bolkiem i Lolkiem?
    • troll_bagienny Jakie potajemki? Zwykłe mety z gorzałą 07.06.10, 14:43
      Do tego często taka meta był równa melinie pijackiej, bo na miejscu
      się piło i spożywało. Moja sąsiadka mieszkała drzwi w drzwi z takim
      przybytkiem i kiedy mały korytarzyk zaopatrzono w drzwi i dodatkowe
      dzwonki, na jednym z nich namalowany został jako dodatkowy
      drogowskaz, kieliszek, żeby towarzystwo spragnione napojów
      wyskokowych o każdej porze dnia i nocy nie naruszało spokoju
      sąsiadów. Dawniej, na każdym niemal osiedlu była meta, dziś w co
      drugim bloku jest burdel.
    • syn.ksiedza.proboszcza Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 07.06.10, 15:25
      Kiedyś klęli na wyroby czekoladopodobne, a teraz się tym zajadają. Wystarczy
      odpowiednio pokierować. PRL miał słabą propagandę, dzisiejszy marketing bije ją
      na głowę.
    • nielenin Gówno sie jadło w PRL 07.06.10, 15:26
      To dziadowskie zarcie co na kartki ludziom wydzielali to syf był nie z tej
      ziemi. Tak jak i ci co nam ten system wmawiali. A dziś po co to wspominać tak
      zabawowo ? Sentymenty komuchów ruszają ? Oni mieli przywileje a ludzie nic i
      kolejki. Niech spie.. ą z takimi artyk.
      PRL nie był fajny . PRL TO SYF !!

      • kroliklesny Re: Gówno sie jadło w PRL 07.06.10, 17:14
        @nielenin: a co ty q... wiesz o PRL-u?! A co do gowna w PRL- to bylo
        przezycie samo w sobie i duma, gdy sie "upolowalo" (bo w PRL-u sie
        polowalo, a nie kupowalo) papier toaletowy. Czlowiek wiedzial po co
        zyje! Jaka to przygoda dzisiaj- idziesz i wszystko jest?!
        • soasia Re: Gówno sie jadło w PRL 16.06.10, 13:40
          kroliklesny napisał:

          > @nielenin: a co ty q... wiesz o PRL-u?! A co do gowna w PRL- to
          bylo
          > przezycie samo w sobie i duma, gdy sie "upolowalo" (bo w PRL-u sie
          > polowalo, a nie kupowalo) papier toaletowy. Czlowiek wiedzial po
          co
          > zyje! Jaka to przygoda dzisiaj- idziesz i wszystko jest?!
          "Fajna" mi przygoda jak się miało niemowlaka a mleka niebieskiego ni
          h..., albo może stałeś w trzaskający mróz po 2 nędzne rybki na
          wigilię do 2 w nocy? A może wiesz jak się czuję kobieta z
          własnoręcznie uszytą z flaneli podpaską bo nie miała kiedy waty
          upolować? Ja to znam i wiele więcej więc idź i nie gadaj bzdur.
    • nessie-jp Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 07.06.10, 16:07
      "Szkoda, iż współcześni spece od marketingu nie wiedzą, iż zapach jest
      wspólnie z obrazem pierwszym bodźcem zachęcającym do zakupów."

      Szkoda, że artykuł pisany rzekomo przez socjologa zaczyna się od żenującej
      deklaracji nieznajomości współczesnych realiów.

      O tym, że zapach sprzedaje produkt, współcześni "spece" doskonale wiedzą,
      proszę szanownego pana. Wystarczy się przespacerować alejką w hipermarkecie, w
      której sprzedawane są kawy. Kawy zamknięte w hermetycznych słoikach, paczkach.
      A w powietrzu
    • kroliklesny Jadało się w PRL-u! Ach, te Hortexy! 07.06.10, 17:03
      Piekne sa te wspomnienia. "Goplana" robila tez takie galaretki.
      Kiedys bylismy w ich zakladzie ze szkola i tak sie wszyscy
      obzarlismy tych galaretek, ze do dzisiaj mnie mdli na samo
      wspomnienie! Co do artykulow wegierskich, pamietam wspanialy (wtedy)
      likier "Hubertus" i rum "Portoriko", bywaly w "Delikatesach". Swoj
      czar mialo piwo "Zywiec" (6 zl w dobrej knajpie) i papierosy
      kubanskie "Visant" (bez filtra).
      • trzeci-konkwistador czar i czad to miały Partagasy! 07.06.10, 18:46
        jak się zajarało to był lepszy odlot niż dzisiaj po trawce, hehehe
    • godeliva Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 07.06.10, 22:16
      Moim marzeniem w latach 60-tych bylo kupic mleko skondensowane w
      tubce. Bywalo w Warszawie w Delikatesach w owczesnym "Domu Dziecka".
      Pamietam tez pyszne lody kupowane w malych lodziarniach. Moje
      ulubione ciastka to byly ptysie i bajaderki. Juz nie moge odnalezc
      dawnego smaku ptysi. Jakas inna smietana?. Rarytasem nie z tej ziemi
      byla "MIeszanka Wedlowska". Z poczatku lat szescdziesiatych pamietam
      jeszcze cukierki na choinke, takie dlugie , mialy przypominac sople.
      Okropnie nie smakowaly , ale i tak sie je jadalo, na zasadzie : na
      bezrybiu i rak ryba. W latach siedemdziesiatych latwiej bylo o
      sezamki. Lubie do tej pory, ale tylko ten jeden smak , ktory znam z
      tamtych czasow.W tamtych czasach glod na slodycze zaspokajany byl
      pieczeniem ciast domowych. Serniki, makowce, baby drozdzowe, ciasto
      rabarbarowe. Pamietam tez z lat szescdziesiatych orenzade w
      butelkach z kapslem. Moja ulubiona: biala. I oczywiscie orenzada w
      proszku. Wsypywalo sie na srodek dloni i zlizywalo jezykiem, Jesli w
      rodzinie bylo malenkie dziecko, pyszne bylo tez mleko w proszku,
      ktorym zaksztusilam sie kiedys tak, ze myslalam, ze sie udusze
      (bylaby kara za podkradanie, nie bylo je latwo kupic!). Czasy byly
      smutne, ale jako male dziecko wcale ich tak nie odbieralam.
      Pomarancze , to juz nieco inny temat (owoce), nawet jak jadam w
      srodku lata, przypominaja mi swieta Bozego Narodzenia, bo dopiero
      wtedy jak sie wowczas mowilo byly "rzucane " na rynek. Pierwszego
      banana zjadlam chyba w latach siedemdziesiatych, bylam nastolatka.
      Pamietam jak wpadlam w zachwyt nad jego smakiem i marzenie zeby moc
      jadac je tak czesto , jak sie w tamtych czasach jadalo jablka (na
      szczescie tych nie brakowalo). To sa mile wspomnienia z tamtych
      czasow, takie male radosci. Naprawde, nie mialam wtedy wrazenia, ze
      brakuje mi slodyczy.
    • drojb Sucha orenżada? Nie! Orenżada w proszku 08.06.10, 23:22
      przynajmniej tak się nazywała w W-wie. Rozkosz na dziecięcym języku!
      Bombelkowała tak, jak żadna coca-cola nie potrafi! A suche to były lody -
      wafel wypełniony kremem z ubitego białka, polany czekoladą. I jeszcze różowe
      ciastka - też z białkową pianą, ale zabarwioną sokiem wiśniowym. I sernik z
      algami... Ach te smaki z dzieciństwa! Mniam, mniam (przepraszam, ślina mi
      zalała brodę)
    • cafe_justysia Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 09.06.10, 12:48
      Mój tata jest marynarze i pamiętam jak w latach 80-tych dostałam z
      Pewexu kupioną za dolary moją pierwszą lalkę Barbie(żadną tam
      podróbkę tylko prawdziwą z Mattela)ale się cieszyłam :)
      • mieszkaniec.pieknego.grodu Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 26.06.10, 21:20
        Najlepsze lody Pingwin z budyniu!
    • amoreira Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 09.06.10, 18:20
      Ale fajny artukul , pamietam i wspominam bardzo dobrze te czasy.
      Pamietacie ze wtedy z pracy od rodzicow dostawalo sie pod choinke
      paczuszki z cukierkami , mandarynkami i orzechami.

      • shiva772 Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 09.06.10, 18:31
        printo.republika.pl/warszawa/rozne1.htm
        Bardzo fajna stronka o prl.
        • gupik25 Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 09.06.10, 20:05
          a czy ktoś z was pamięta napoje z sokiem z takiego białego saturatora na kołach ??
          • shiva772 Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 09.06.10, 20:41
            Trudno nie pamiętać, na suraskiej stał taki saturator, zawsze się
            brzydziłam pić z tych szklanek które były tylko płukane i odwracane
            do góry dnem.
            • gupik25 Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 10.06.10, 11:02
              ciekawie czy ktokolwiek w Białymstoku ma jeszcze taki saturator ??
              • shiva772 Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 13.06.10, 15:12
                Napewno ktoś ma, cos czytałam (ale nie wiem gdzie i kiedy) że w
                ramach powrotu do przeszłości ktoś chciał sie wystawić na ulicy z
                tym ustrojstwem ale Sanepid czy inne tam nie pozwalają się podłączyć
                do wodociągu. Dawno czytałam i mam nadzieję że nie nakłamałam za
                bardzo ;)
    • stachokonwa Re: Jadało się w PRL-u. Cz. V Słodkości 17.06.10, 13:28
      Blok można bodajże w Auchan kupić, smakuje tak samo.
Pełna wersja