doro_rara 18.07.10, 23:08 Telewizor wyrzucę, komórkę nawet zostawię, ale kompa (z netem oczywiście) nie oddam!!! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
ida.lipcowa Re: Zaczynamy tydzień: Na smyczy uzależnień 19.07.10, 09:02 Niestety ale większość forumowiczów tutaj jest uzależniona od kompa hahahaha.... Odpowiedz Link Zgłoś
w.koronkiewicz Re: Zaczynamy tydzień: Na smyczy uzależnień 19.07.10, 10:38 a ja przez tydzień wakacjowałem bez telewizora i netu! za chwilę jadę rowerkiem na miasto zobaczyć co też się pozmieniało... Odpowiedz Link Zgłoś
tuvok1 Re: Zaczynamy tydzień: Na smyczy uzależnień 19.07.10, 20:12 Ja wytrzymałem 3 tygodnie w zeszłe wakacje bez kompa. Z trudem to wytrzymałem. Dobrze że choć w komórce był net. Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Zaczynamy tydzień: Na smyczy uzależnień 19.07.10, 22:49 A ja jeszely o mię chosi to muszę przyznać,że nie będę pustelnikiem nawet przez tydzień,bo niby po co... Po kiego czorta,w imię jakiego zakładu ? o przekonanie samego siebie,najbliżych,psychologa z sąsiedniej klatki który sam fiksuje,niu niu niu - nie ze mną te brunery Numer Dlatego nie będę Wojtek sobie niczego żałował,ha! Nieskromnie powiem że jestem tego wart ;] Odpowiedz Link Zgłoś
w.koronkiewicz Re: Zaczynamy tydzień: Na smyczy uzależnień 20.07.10, 10:28 tydzień wcześniej pisałem w felietonie o teoriach Epikura, czyli sprawianiu sobie przyjemności i prowadzeniu szczęśliwego życia. w następnym felietonie piszę zaś o odmawianiu sobie pewnych rzeczy. ale nie dlatego, by zadać sobie cierpienie w imię pokuty czy umartwiania. moja propozycja jest następującą - porzućmy coś choćby na chwilę, aby przekonać się, czy to rzeczywiście jest tak ważne w naszym życiu i tak atrakcyjne. stąd ów przykład o znajomych gdzie telewizor gra na okrągło i trudno o kontakt, i o znajomych gdzie telewizora nie ma wcale, jest za to smaczne wino, ciasto, muzyka i ciekawa rozmowa. coś co uznajemy za konieczne i niezbędne, za szalenie wartościowe i atrakcyjne - wcale nie musi takim być. a najłacniej przekonać się o tym - na moment z tego rezygnując. nie na stałe, ale na chwilę. można tez czerpać przyjemność z obserwowania własnego ciała i własnych zachowań. gdyż żyjemy wyobrażeniami o sobie. tymczasem to jacy jesteśmy naprawdę - wychodzi w sytuacjach, gdy porzucamy koleiny codzienności. gdy znajdujemy się w zupełnie nowych sytuacjach. srutututu i bum cyk cyk. bo już zacząłem się mądrzyć. a jeszcze na zakończenie dodać tylko chciałem, że są oczywiście jednostki, które potrafią z umartwiania się i sprawiania sobie bólu - czerpać przyjemność. ot żeby nie wymieniać współczesnych postaw, wspomnimy może więc biczowników: "Biczownicy obnażali się do pasa, zadając sobie nawzajem razy aż do krwi. Niekiedy dochodziło na tym tle do histerii przeradzającej się w orgie..." Odpowiedz Link Zgłoś
xp123 Re: Zaczynamy tydzień: Na smyczy uzależnień 20.07.10, 16:16 Przepraszam ale ten fragment mnie rozśmieszył cytuję - ,,coś co uznajemy za konieczne i niezbędne, za szalenie wartościowe i atrakcyjne wcale nie musi takim być. a najłacniej przekonać się o tym - na moment z tego > rezygnując. nie na stałe, ale na chwilę. można tez czerpać przyjemność z > obserwowania własnego ciała i własnych zachowań." Mam wrażenie że proces odmawiania sobie jest w Pana przekonaniu jakimś wielkim wydarzeniem ,które ma prowadzić do oświecenia lub co najmniej zabawienia duszy .Tylko w tym kontekście mogę zrozumieć jednostki, > ,,.......które potrafią z umartwiania się i sprawiania sobie bólu - czerpać przyjemność". Nie wiem jakim Pan wyobrażeniem o sobie żyje , ale wiem że nie musimy się cofać do średniowiecza po to aby udowodnić sobie lub innym co jest ważne w życiu. Napisał Pan że ,,...tymczasem to jacy jesteśmy naprawdę - wychodzi w sytuacjach, gdy > porzucamy koleiny codzienności. gdy znajdujemy się w zupełnie nowych sytuacjach". Pozwolę się z tym nie zgodzić . Czy wyobraża Pan sobie człowieka uzależnionego od internetu który wyjeżdża na Kamczatkę i spędza w dziczy np.miesiąc? Czy w ogóle taka myśl przyjdzie mu do głowy ? a jeśli się już tam jakimś cudem ( chociaż dla niego to będzie wątpliwej jakości cud ) znajdzie to - czy jego zachowanie będzie się różniło chociaż przez chwile ? . Nie ! , zmieni się tylko miejsce ale nie sposób myślenia . Szybciej wymyśli sposób na bezprzewodowy dostęp do komputera który sam sobie skonstruuje z patyków i kory dębu niż będzie obserwował siebie i swoje ciało ( a propos ciała ma Pan z tym jakiś problem? ,obserwacja mózgu jest chyba ciekawsza). Nasze życie , nasza codzienność jest taka jak my , jeśli wmówi Pan sobie że życie bez komórki nie ma sensu to ono będzie bez sensu !- nawet na Kamczatce . Przecinki niech Pan sobie sam postawi gdzie chce ... . Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
w.koronkiewicz Re: Zaczynamy tydzień: Na smyczy uzależnień 20.07.10, 19:58 Czy człowiekowi na Kamczatce przyjdzie do głowy myśl o komputerze? Uzależnionemu człowiekowi taka myśl na pewno przyjdzie. A uważam, ze uzależnienie od komputera jest równie silne jak te od nikotyny czy alkoholu. Ja tydzień bez komputera przeżyłem w Paryżewie. Może nie jest to Kamczatka, ale też wrażeń tam nie brakuje. Dotyka pani swoim pytaniem ciekawej kwestii, a mianowicie - ośrodków walki z uzależnieniami. Otóż coraz częściej wyglądają właśnie tak, jak je pani raczyła opisać - wyjazd na...Kamczatkę, na Kretę...na...w zupełnie nowe realia. W miejsce kompletnego odizolowania od dotychczasowej rzeczywistości. Ale proszę zwrócić też uwagę, że zgadza się to co do joty, z tym co napisałem. Musimy wypaść z kolein rzeczywistości, z sytuacji w których egzystujemy na co dzień. Pyta mnie Pani, czy mam problem z własnym ciałem. To dość osobiste pytanie, ale skoro sam poruszyłem taką kwestię, więc nie powinienem się uchylać od odpowiedzi. Tak. mam problem z własnym ciałem. Jestem uzależniony. Wielokrotnie próbowałem rzucić palenie i znam stany abstynencyjne. Podobne obserwowałem po odłączeniu od komputera. Może bez objawów głodu komórkowego. Po za tym wszystko się zgadzało. Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Zaczynamy tydzień: Na smyczy uzależnień 21.07.10, 00:44 A ja jeszely chodzi o mojom skromnom osobem,to przyznaję paliłem 18 lat i z dnia na dzień rzuciłem,od ośmiu lat nie palę nikotyny,ha "nie popadając w stany" ! Podłączyli morfiego do elektrodek,wcześniej dając mu wypalić do połowy ostatniego sztajersa,a później jak na egzekucji wajcha poszła w dół i wszystko w temacie,odpłynąlem w stany zapomnienia. W czym tkwi sedno tej metody - nie czułem pociągu nawet stojąc w przeciągu przy drągu na mojej wiosce w chmurze dymu przy chmarze palaczy z Pierdziszewa,z którymi co tydzień rozgrywaliśmy szparingi w brydża,hm... A tak już na poważnie; Paryżewo,Kamczatka,Grunwald - wszędzie dobrze gdzie nas nie ma,a jak już jesteśmy to z dala od zgiełku i można bez gadżetów,by przedświt poczuć.. A nuż widelec bez giepeesa autentycznie się człek obędzie i na jakąś piękną babę w lesie się natknie. I weżmie ją na spytki,a ona w piękną zieloną żabkę po uścisku się zamieni,czy na odwyrtkę,hm..no jakoś tak,następnie wyrwie nas po dłuższej chwili z tego cudnego odrętwienia mówiąc : Straż Leśna - no już.. proszę oddać tą całą aparaturę do robienia bimbru,no ... A teraz w tył zwrot na rower i do domu ino biegusiem,a i jeszcze dla Pana informacji,bo przeca nie wziął pan telefonu ze sobą... Do Heńka z Lasu może pan nie dzwonić,antyterrorka też mu dzisiaj wzięła i schalsowała wędki,nie będzie na żywca łowił tam gdzie nie można,choć dwa dni temu było można... Że co ??? A niech idzie bo psem poszczuję,niech mi tu nie imputuje że tak z zaskoczki nie można i to nielogiczne bo nieekologiczne podejście do człeka który od cywilizacji chce uciekać !!! Mógł się przed wyprawą wszystkiego w necie dowiedzieć,no ;) Odpowiedz Link Zgłoś