Mam umrzeć w kolejce do kardiologa?

21.07.10, 04:15
"Byłem w kilku niepublicznych zakładach opieki zdrowotnej"
Niepublicznych znaczy prywatnych, a prywatne mają poza kontraktami z NFZ
również wizyty płatne, czyli jeżeli drogi pan zapłaci za wizytę to go przyjmą,
a nie narzeka na ch.. wie i co.
Każdy wie, że tak jest w całej Polsce, i nie tylko z kardiologami, ale z
większością specjalistycznych przychodni, gazeta wyborcza jak zwykle nie
odkryła niczego zaskakującego.
Gdyby facet zapłacił za wizytę, to by ją otrzymał, ale jeżeli woli ponarzekać....
Jeżeli byłby aż tak mocno chory zapłaciłby, tak jak ja płacę 100% ceny za
analog insuliny Lantus, i muszę płacić tak cały czas, bo ta jako jedyna w
Polsce z wszystkich krajów całej Unii Europejskiej nie jest refundowana, i
opakowanie kosztuje ~240zł.
    • przemek34 Re: Mam umrzeć w kolejce do kardiologa? 21.07.10, 12:38
      Pani Dariuszu,

      Kupujesz Pan leki za grosz, kupujesz w aptekach, gdzie jest "tanio" i jeszcze
      dopłacą za leki, to są właśnie te pieniądze, które mogłyby być przeznaczone na
      sfinansowanie usług medycznych w szpitalach, przychodniach itd...

      Kiedy w końcu ciemna masa zrozumie, że służba zdrowia ( wykonania, leki
      refundowane ) finansowane z budżetu to naczynia połączone i tzw. rozdawnictwo
      "tanich leków" to marnowanie środków, z których mogły być sfinansowane inne rzeczy.

      Rachunek jest prosty oszczędziłeś Pan na lekach w aptece, to umieraj w kolejce
      do lekarza . Smutne, ale prawdziwe :-(
    • kaczmarella marta 14.05.14, 13:07
      Bardzo dobry tytuł! Mnie to prawie dotknęło! Przez czas począwszy od skierowania po stanie w kolejkach i oczekiwanie na wizytę mój stan zdrowia się znacznie pogorszył. Zmuszona byłam skorzystać z prywatnej opieki medycznej i chociaż jestem bardzo zadowolona z mojego lekarza w Centrum Kardiologii w Józefowie to składek zdrowotnych z NFZ nikt mi nie zwróci!
Pełna wersja