babaqba
06.10.10, 12:24
(...)"Godnym do naśladowania jest podejście holenderskie, które podkreśla, że rowerzyści nie są niebezpieczni; to kierowcy samochodów tacy są. W związku z tym to oni powinni być odpowiedzialni za unikanie zderzeń z rowerzystami.
Nie mogę uwierzyć. Holendrzy nie są głupcami, nie mogliby więc niczego takiego stwierdzić. Proszę o linka do źródeł. To w Polsce panuje przekonanie, że rzeczą kierowcy jest zadbać o bezpieczeństwo rowerzystów i pieszych, więc ci ostatni już niczego nie muszą. I przynosi to efekty w postaci wypadków, których się nie da uniknąć bez współpracy ze strony rowerzysty czy pieszego. A tej współpracy nie ma: rowery bez elementów odblaskowych, piesi ubrani w czarne ciuchy po złej stronie jezdni - to wszystko standard. Bo media ich nauczyły, że za wszystko odpowiada kierowca, więc są bezpieczni. I giną. I prawo mści się potem na niewinnych kierowcach, bo "powinni dostosować, przewidzieć". A co, jeśli kierowcy popsuła się wróżebna talia kart? Dajcie rowerzyści sobie samym szansę na przeżycie i przestańcie obarczać swoimi obowiązkami innych. Ja tam nie lubię składać swojego życia w cudze ręce. Skąd u was taka chęć?
"Efektem takiego podejścia jest systematyczny spadek liczby poważnych wypadków przy jednoczesnym wzroście ruchu rowerowego. "
Skąd to wiadomo? Gołosłowne stwierdzenie. Bardzo trudno w to uwierzyć.