Polska a UE grozi KATASTROFA!!!

02.04.04, 16:57
Obudzmy sie wrescie
TO SA FAKTY!
prof.nowak.w.interia.pl/Artykuly/Nasz%20Dziennik/2004/ue%20katastrofa.html
    • alex.4 Re: Polska a UE grozi KATASTROFA!!! 02.04.04, 17:40
      Nowak kolejny postkomunista, któy ubiera się teraz narodowe szaty. Nadal działa
      wbrew interesowi Polski
      pozdr
      • bbombel Re: Polska a UE grozi KATASTROFA!!! 02.04.04, 18:37
        prof.nowak.w.interia.pl/Artykuly/Nasz%20Dziennik/kalumni.htm
        Nie wprowadzaj ludzi w blad
        • alex.4 Re: 02.04.04, 18:40
          Nowak jest przykłądem lufdzi, którzy są jak choragiewki na wietrze. Byli
          czerwoni, a teraz są parwdziwymi polakami/...
          Nie ma pojęcia o czym pisze, a jego pisarstwo to czysty jad....
          pozdr
          • bbombel Re: 02.04.04, 19:01
            prof. Nowak nie pisze o czyms na czym sie nie zna. Jesli pisze o czyms to
            podpiera swoje teorie dziesiatkami przykladow, nie ma w nim jadu tylko bez
            kompromisowy opis rzeczywistosci, bez retuszu, prof. Nowak w slowie nie ma
            litosci dla ludzi skompromitowanych, aferzystow, oszustow, antypatriotow ale
            nie ma to nic wspolnego z jadem
            Sam natomiast jest prawdziwym patriota
            -------------------------------------
            www.prof.Nowak.prv.pl
            Artykuły i publikacje prof. Jerzego Roberta Nowaka ukazujące bez retuszu całą
            prawdę o elitach politycznych i oszustwach, próbach fałszowania historii,
            manipulacjach (min. w mediach), antypolonizmie
            • alex.4 Re: 02.04.04, 19:08
              aferzyści ludzie skompromitowani, antypatrioci...
              rozumiem, że to ks. Jankowskim, Giertychu, Kotlinowskim, Wrzodaku....
              pozdr
              • Gość: Artysta Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 19:22
                Może uargumentujesz swoją teorię jakimiś dowodami?
                • alex.4 Re: 02.04.04, 19:53
                  wystarczy zobaczyć biografie tego pana...
                  pozdr
              • bbombel Re: 02.04.04, 19:59
                Jakis czas temu doszlo do ataku Giertycha (i gazety Racja Polska zwiazanej z
                LPR)na prof. Nowaka:
                prof.nowak.w.interia.pl/Artykuly/Inne/jrn%20vs%20giertych.htm
                Jesli chodzi postacie negatywne polityki i zycia spolecznego:
                np. prywatyzator za bezcen Lewandowski (za AWS'u), Donald Tusk (polskosc to
                nienormalnosc), Danuta Heubner (a co to jest interes narodowy?), wszyscy
                aferzysci z SLD, Adam Michnik (eurolgarz, Niewdzięczność to jego hobby, przeciw
                narodowi i kosciolowi), Olechowski, Piskorski (typowy przykładów
                koniunkturalistów, którzy porobili w latach 90. świetne kariery dzięki
                wyjątkowej wprost umiejętności zmieniania poglądów zależnie od sytuacji),
                IZABELLA CYWIŃSKA (była minister kultury w rządzie T.Mazowieckiego. Po jego
                przegranej w kampanii prezydenckiej uznała Polskę za ten absurdalny kraj
                (por. “Gazeta Wyborcza” z 21 grudnia 1990). W rzeczywistości to jej kierowanie
                resortem kultury było jednym ciągiem absurdów, niekompetencji i nieudolności;
                wielu uważało ją za “grabarkę” kultury polskiej,BRONISŁAW GEREMEK, członek
                władz Unii Wolności, przewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych,
                główny guru “europejczyków”. Pochodzi z rodziny łódzkich chasydów
                Lewartowskich, jest synem rabina (por. P.Bączek: Profesor Geremek
                gracz, “Gazeta Polska” z 20 kwietnia 1995 r.). W czasie wojny znalazł
                schronienie u państwa Geremków we Wschowie. Zaangażowany komunista, przez wiele
                lat później tłumaczył swą partyjną gorliwość (był między innymi sekretarzem
                POP): marksizm dawał mi ogromną wolność myślenia (!!!).
                Geremek - skrajny manipulator - znany jest z niezwykle rozwiniętych
                umiejętności rozmijania się z prawdą. Jest wynalazcą nowego typu dezinformacji,
                zwanego faktem prasowym, (chodzi o zdarzenie, które nigdy nie zaistniało w
                rzeczywistości, ale stało się wiarygodne, bo napisano o nim w prasie!!!).
                Typowym przykładem krętactwa Geremka były jego różne wypowiedzi w sprawie
                konkordatu. W Polsce publicznie opowiadał się za jego ratyfikacją i krytykował
                winnych odraczania konkordatu. Na użytek zewnętrzny natomiast (dla irlandzkiej
                dziennikarki J.Hayden (książka Poles Apart; Solidarity and New Poland) uznawał,
                że być może konkordat był błędem, uskarżał się na rzekomy triumfalizm Kościoła
                w Polsce, lista idzie dalej i dalej...


                www.prof.Nowak.prv.pl
                cała prawda o elitach politycznych i oszustwach, próbach fałszowania historii,
                manipulacjach (min. w mediach), antypolonizmie, aferach. Dowiedz sie nie
                wygodnej prawdy o ktorej sie nie chetnie mowi i piszeAndrzej Jonas,
                dziennikarz "nawrócony" na "Solidarność", były pracownik tygodnika "Tu i Teraz"
                (w latach 1982-1984), kierowanego przez osławionego janczara stanu wojennego
                Kazimierza Koźniewskiego. Założyciel i redaktor naczelny wpływowego pisma
                polskiego w języku angielskim "The Warsaw Voice". Jego postawę dobrze ilustrują
                słowa wypowiedziane w nocnej dyskusji o patriotyzmie (w styczniu 1995 roku),
                którą prowadził w telewizji: Mamy wiele kłopotów z patriotyzmem. W czasie, gdy
                powszechnie się widzi, jak wielkim problemem jest słabnięcie polskiego
                patriotyzmu, podważanie polskich tradycji narodowych, p. Jonas et consortes
                mają wciąż "wiele kłopotów" z polskim patriotyzmem.
                • alex.4 Re: 02.04.04, 20:23
                  nowak reprezentule klasyczny syndrom - poczucie winy, że samemu nic się nie
                  zrobiło dla wolnej Polski. Najłatwiej wtedy zagłudszyć nieczyste swoje sumienie
                  opluwając tych co za Polske w więzieniu siedzieli.
                  pozdr
                • Gość: Z.P. Re: IP: *.elpos.net 02.04.04, 20:33
                  Alex, potępiasz wiele osób(nie twierdzę, że słusznie) za kolaborację z komuną,
                  więc może wyjaśnisz co Ty robiłeś przeciw temu systemowi.
                  • alex.4 Re: 02.04.04, 20:38
                    ja chodziłem do szkoły:)))))
                    pozdr
                    • Gość: Z.P. Re: IP: *.elpos.net 02.04.04, 23:26
                      A z tonu Twoich wypowiedzi wynika, że jesteś jednym z tych ze styropianu.
                      • Gość: tidi Re: IP: *.proxy.aol.com 04.04.04, 06:47
                        "alex.4" - wyjaw nam swoje kompleksy . W czym jako historyk czujesz sie gorszy
                        od prof. Nowaka ,ze tak go zaciekle atakujesz ?
                        Ps. Siedzieli po to ,zeby stac sie ZDRAJCAMI INTERESOW POLSKI ! Czesc ich
                        pamieci !!!
                        • alex.4 Re: 04.04.04, 15:23
                          kompleksy???? tidi nie tarfiłęś...
                          po prostu nowak nalezy do grupy niedouczonych pracowników nauklowych robiących
                          kariery za czasów PRL. Ja uważam, że rolą historyka jest też wskazywać jaka
                          praca jest merytorycznie dobra a jaka nie. Prace Nowaka są złe. I tyle
                          pozdr
                          • Gość: bbombel Re: ? IP: *.szaf / 217.153.79.* 05.04.04, 22:32
                            Na jakiej podstawie podwazasz wiarygodnosc publikacji prof. Nowaka?
                            Ktory jego artykul mija sie z prawda, wynika z jego nie douczenia?
                            Czy czytales juz artykul gdzie prof. mowi o sobie co robil w przeszlosci?
                            Puste slowa, brak wlasnego zdania, zaszlyszane klamstwa z gazet
    • Gość: Xgen Kim jest ten Nowak? ... IP: *.mexico.one.pl 05.04.04, 23:28
      Zawsze był antkomunistą, potrafił głęboko wniknąc w szeregi wroga, aż został
      pracownikiem ambasady PRL na Węgrzech. Może niedługo się okaże, że jest
      obrzezany.
      • alex.4 Re: Kim jest ten Nowak? ... 06.04.04, 09:52
        to klasyczny przykład osoby która wiernie służyła komunistom a po 89 r. odkryła
        swoje antykonistyczne nasttawienie. Szkoda, że nie wczesniej.:))))
        pozdr
        • bbombel Re: Kim jest ten Nowak? ... 06.04.04, 18:15
          skad Ty to wiesz? Z Gazety Wyborczej?
          A czytales ten artykul (moim zdaniem on jest wiarygodny):
          prof.nowak.w.interia.pl/Artykuly/Nasz%20Dziennik/2003/kalumni.htm
          • Gość: Xgen Re: Kim jest ten Nowak? ... IP: *.mexico.one.pl 06.04.04, 20:44
            Nie z Wyborczej, wystarczy poszukać informacji, choćby w sieci. Stary
            działacz "niezależnego" Stronnictwa Demokratyczego. Dziwne,że tak łatwo
            wykreślił ze swego życiorysu 50 lat. Jak dojdzie Samabrona do władzy, to
            stwierdzi że zawsze był rolnikiem, bo ma ziemię w doniczkach ?
        • Gość: tidi Re: Kim jest ten Nowak? ... IP: *.proxy.aol.com 06.04.04, 18:15
          W porzadku , opluwacze . Opluliscie osobe. Oplujcie teraz tekst.
    • Gość: caro Re: Polska a UE grozi KATASTROFA!!! IP: 192.148.125.* 07.04.04, 05:38
      ...a moze ktos pokusi sie na komentarz co grozi Polsce jesli nie weszlaby do
      UE?
      Wiemy, wiemy, wystarczy spojrzec za wschodnia granice, ale moze ktos cos
      jeszcze doda.
      • Gość: Xgen Re: Polska a UE grozi KATASTROFA!!! IP: *.mexico.one.pl 07.04.04, 09:45
        Nic nie grozi, Ojciec Dyrektor zapanowałby nad wszystkim.
        • alex.4 Re: Polska a UE grozi KATASTROFA!!! 07.04.04, 11:19
          przypomnienie dokonań kogoś to opluwanie????
          Gdyby ten pan nie chciał robić kariery za PRL, to teraz nie musiałbyś udawać
          dziewicy która nie jest....
          a prace Nowaka są tyle warte co jego odkrycie swojej kaolickości. Facet jest
          żenujący...
          pozdr
          • bbombel Re: Polska a UE grozi KATASTROFA!!! 07.04.04, 12:19
            Nie sluchajcie go
            radze przeczytac ten aretykul, prof. Nowak sam sie broni przed takimi
            oszcercami!
            prof.nowak.w.interia.pl/Artykuly/Nasz%20Dziennik/2003/kalumni.htm
            • alex.4 Re: Polska a UE grozi KATASTROFA!!! 07.04.04, 12:21
              żadna obrona mu nie pomoże. Osoba która chce móić o moralności musi być czysta.
              A ten pan nie jest...
              pozdr
              • bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! 07.04.04, 12:23
                Oszczerca T.P. Terlikowski nazwał mnie w tekście publikowanym na łamach "Racji
                Polskiej" "sumieniem wyjątkowo zbrukanym" i pisał, że prawie 50 lat życia
                spędziłem na "wiernej służbie Polsce Ludowej". Jak wiadomo, tzw. Polska Ludowa
                trwała 45 lat, od 1944 do 1989 roku. Ciekawe więc, na czym polegała
                moja "wierna służba" takiej właśnie Polsce, np. w 1945 roku, gdy miałem 5 lat.
                Oszczerca najwyraźniej nie wie, że w wieku 23 lat wiosną 1964 roku zostałem
                zatrzymany za "niewierność" PRL-owi, bo za rozpowszechnianie memoriału 34
                intelektualistów. Najwyraźniej nie wie, że w pierwszej połowie lat 60.
                należałem do opozycyjnego "bogoojczyźnianego nurtu" młodzieży studenckiej (por.
                na ten temat uwagi w książce J. Eislera "Marzec 1968", Warszawa 1991, s. 111-
                112). Nie wie, że w czasach PRL-u uniemożliwiono mi druk kilku książek o
                historii, że cenzura zatrzymała mi parę dziesiątków artykułów (w tym parę ponad
                30-stronicowych). Że pierwsze zatrzymania cenzury ugodziły w moje teksty w 1963
                roku, gdy miałem 23 lata, a ostatnie na krótko przed załamaniem PRL-u w maju
                1989 roku, gdy miałem tych lat 49 (wtedy na tydzień przed wyborami do Sejmu
                kontraktowego cenzura zatrzymała mój tekst o potrzebie odpolitycznienia wojska
                i milicji). To była rzeczywiście "wierna służba"!
                A teraz przejdźmy do informacji bardziej szczegółowych, prostujących fałsze
                Terlikowskiego o "wiernej służbie". Otóż w październiku 1956 roku zyskałem
                wielki aplauz sali, występując jako 16-letni uczeń gimnazjum na kilkutysięcznym
                wiecu w Białej Podlaskiej, podejmując między innymi sprawę Katynia i zwrotu
                polskich zabytków kultury przetrzymywanych z ZSRS. Pod wpływem ogromnego
                entuzjazmu dla walk Powstania Węgierskiego właśnie wtedy, w październiku 1956
                roku, rozpocząłem na własną rękę naukę języka węgierskiego, co później stało
                się podstawą do opublikowania przeze mnie licznych książek i kilkuset artykułów
                o sprawach węgierskich. Przypomnę, co przyznawał na mój temat nawet mój obecny
                przeciwnik, były minister w rządzie Mazowieckiego Waldemar Kuczyński,
                oskarżający mnie dziś o "dziki antykomunizm". Jak pisano w "Gazecie Wyborczej"
                z 17 października 1995 roku: "Opowiada Waldemar Kuczyński, znajomy Nowaka od
                czasów studiów w pierwszej połowie lat 60.: - Był specjalistą od Węgier,
                entuzjastą powstania `56 i polskiego Października. Mówił i pisał maksimum
                prawdy jak na tamte czasy. Był związany z ruchem kontestacji studenckiej na
                Uniwersytecie Warszawskim (...). Później poszedł drogą 'wallenrodyczną',
                funkcjonował oficjalnie, ale w publikacjach przemycał różne rzeczy". Tak
                opowiadał o mnie wróg polityczny, jeden z bardziej znanych działaczy Unii
                Wolności.
                Jak więc na tym tle ocenić plugawe kalumnie "Racji Polskiej" o mojej wiernej
                służbie PRL-owi?
                • bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! 2 07.04.04, 12:25
                  Podczas studiów na historii znany byłem z tego, że wraz z innym studentem (b.
                  repatriantem z Francji) ciągle męczyłem drażliwymi pytaniami (np. o współpracę
                  gestapo i NKWD przeciwko polskiemu podziemiu) moich wykładowców, np. J. Holzera
                  i M. Turlejską. Partyjny naukowiec Jerzy Holzer tak mnie zapamiętał po tych
                  pytaniach, że przypomniał o nich, polemizując z moją krytyką studiów
                  historycznych na łamach "Polityki" w 1963 roku. Krytykowałem te studia za brak
                  tematów kontrowersyjnych i sporów, np. o powstania, czy też przedstawiania
                  historiografii emigracyjnej i zachodniej. J. Holzer, polemizując ze mną
                  w "Polityce" z 28 września 1963 r., pisał: "Niech wybaczy wielce mi miły p.
                  Robert ongiś na mych ćwiczeniach jeden z najbardziej zainteresowanych,
                  najbardziej zapalonych, najwięcej czytających studentów argument ad personam,
                  choć pozbawiony złośliwości. Nie wszyscy studenci i absolwenci historii szukają
                  w studiach wyjaśnienia przede wszystkim dla swych współczesnych rozterek
                  ideowych i politycznych" (podkr. J.R.N.).
                  Już w rok po studiach po raz pierwszy poczułem uderzenie cenzury. Trzykrotnie w
                  ciągu paru tygodni cenzura wstrzymywała publikację mego artykułu wyszydzającego
                  kompromitującą mistyfikację, popełnioną w oficjalnym organie polityki
                  kulturalnej - warszawskiej "Kulturze". Chodziło o wykorzystanie w tym tygodniku
                  dla ataku na nowoczesne malarstwo, w ślad za Chruszczowem i Iliczowem,
                  rzekomej "spowiedzi Picassa". Pochodziła ona faktycznie z książek fikcyjnych
                  wywiadów - parodii. Bardzo kompromitowało to warszawską "Kulturę", którą
                  współredagowało kilku członków KC PZPR. Stąd kolejne trzy wstrzymania mego
                  tekstu w "Polityce", mimo jego zmieniania. Sprawa stała się głośna - o
                  fałszerstwie "Kultury" mówiono m.in. w "Wolnej Europie". W końcu opublikowałem
                  moje sprostowanie fałszu tylko w małym piśmie studenckim "Nowy Medyk". Moją
                  rolę w zdemaskowaniu fałszerstwa nt. "spowiedzi Picassa" przypomniano jednak w
                  książce "Picasso w Polsce" (Kraków 1979, s. 216-217).
                  W lutym 1964 roku zostałem zatrzymany na 48 godzin za rozpowszechnianie listu
                  34 intelektualistów. Skutkiem tego było m.in. zablokowanie niektórych
                  możliwości pracy tłumaczeniowej z języka węgierskiego, nawet przy węgierskich
                  drużynach sportowych (drużynie kolarskiej itp.).
                  We wrześniu 1964 r. cenzura zdejmuje z "Twórczości" mój szkic "Dramat, który
                  każe nienawidzić" o sztuce Gyuli Illyésa "Faworyt", ukazującej zbrodnie
                  stalinizmu w alegorycznym kostiumie historycznym. Pisałem: "Prawdziwy dramat
                  Rubaszowa przerzucony w starożytność", i to, że bohater sztuki Maksimus wie,
                  że "tyranii nie można usunąć przez samą zmianę władcy, bez obalenia całego
                  systemu władzy".
                  W 1965 roku w czasie dyskusji w akademiku na Kickiego, przy udziale około 400
                  studentów, mocno przyczyniłem się do katastrofalnej porażki głównego
                  oficjalnego prelegenta promoczarowskiego, pułkownika Z. Załuskiego,
                  przypominając mu jego wydaną w latach stalinowskich broszurę, atakującą
                  tradycje polskiego wojska z II Rzeczypospolitej i rzekomy spisek generałów:
                  Tatara, Kirchmayera etc. (Moje wystąpienie przypomniał M. Radgowski w
                  książce "Polityka i jej czasy", Warszawa 1981, s. 115 i J. Eisler w
                  książce "Marzec 1968", Warszawa 1991 r., s. 111).
                  W 1967 roku, po licznych cięciach cenzuralnych (usunięto około 30 ze 140 stron
                  maszynopisu), wydaję w Wydawnictwach Uniwersytetu Warszawskiego pracę "Nowe
                  tendencje w literaturze węgierskiej 1957-1966". Cięcia dotyczyły głównie
                  omówień tematyki rozrachunków ze stalinizmem i książek o 1956 r., działań
                  węgierskiej polityki kulturalnej, literatury węgierskiej na emigracji i w
                  krajach sąsiednich. Usunięto nawet cytowaną w pracy znamienną zwrotkę wiersza
                  wybitnego lewicowego poety przedwojennego Attli Józsefa "Powietrza!"

                  "(...) Wiem, że notują telefony moje
                  Z kim mówię, o czym...
                  W aktach zamieszczą, co śnię, kiedy roję,
                  Kto ze mną kroczy,
                  Kiedy nadejdzie dzień, przeczuć nie mogę,
                  Że kartoteką zasłonią mi drogę.
                  Kodeksem oczy" (przekład Fiszera).
                  Moją pracę o literaturze węgierskiej uznano za tak "niebezpieczną", że nawet po
                  wycięciu 30 stron tekstu uznano za konieczne "polecenie zmniejszenia nakładu z
                  250 na 150 egzemplarzy". Upowszechniana w takich warunkach moja praca została
                  uznana za "pionierską" w kilku recenzjach węgierskich. Niezwykle pochlebnie
                  ocenił ją m.in. emigrant z 1956 roku, poeta, krytyk i tłumacz literatury
                  polskiej György Gömöri na łamach emigracyjnego periodyku, chwaląc za to, że
                  przedstawiam sprawy węgierskiej kultury bardzo obiektywnie, nie ulegając osądom
                  oficjalnej węgierskiej partyjnej polityki kulturalnej i krytyki.
                  • bbombel Re: inne oszcerstwa 07.04.04, 12:28
                    Metody fałszowania
                    Terlikowski próbuje zafałszować wymowę moich książek poprzez wyrwanie z ich
                    kontekstu paru zdań i na ich podstawie ocenia całą książkę, nie licząc się z
                    wymową tekstów zawartych w jej ogromnej części. I tak napisał, że ja rzekomo
                    broniłem "jako w sumie uczciwego człowieka zbrodniarza formatu równego
                    Stalinowi (...), czyli dyktatora komunistycznej Albanii Envera Hodży". Jako
                    dowód Terlikowski podaje, iż "w opublikowanej wówczas pracy Nowak
                    napisał: 'niesłuszne wydają się sądy pomniejszające czy wręcz negujące
                    intelektualne i polityczne zdolności Hodży'". To tak jak gdyby ktoś piszący o
                    niezwykłej przebiegłości Stalina czy Hitlera był ich zwolennikiem! To, że w tej
                    samej książce o Albanii piszę na licznych stronach (76-83, 94-106) o zbrodniach
                    Hodży, to wszystko przemilczał. Nie mówiąc już o tym, że cenzura wstrzymała
                    kilka moich tekstów o Albanii właśnie z powodu nazbyt drastycznego opisywania -
                    komunistycznych przecież - zbrodni reżimu Hodży. Na przykład w 1970 roku
                    cenzura wstrzymała w "Polityce" syntetyczny (na cały numer) około 30-stronicowy
                    mój artykuł "Albania i nacjonalizm". Artykuł ten na przykładzie rządów Hodży i
                    Shehu pokazywał szczególnie drastyczne skutki rozwoju modelu stalinowskiego
                    (dysponuję do wglądu szczotką tego wstrzymanego przez cenzurę tekstu, jak i
                    paru dziesiątków innych artykułów).
                    W 1971 roku cenzura z poparciem oficjela z MSZ (dyrektora departamentu krajów
                    socjalistycznych) doprowadza do skrajnego okaleczenia mego tekstu o powojennej
                    historii Albanii, przygotowanego do książki "Europejskie kraje demokracji
                    ludowej 1944-1948". Nakazano skróty usuwające około 13 stron na 22 strony
                    całego tekstu, w tym o albańskiej polityce dogmatycznej, o stosunkach albańsko-
                    jugosłowiańskich oraz o wykorzystywaniu przez ministra spraw wewnętrznych K.
                    Dzodze policji bezpieczeństwa etc.
                    Jeszcze 20 października 1979 r. MSZ zatrzymuje w "Sprawach Międzynarodowych"
                    mój artykuł na temat "Polityki zagranicznej Albanii". Dyrektor Departamentu I
                    Ministerstwa Spraw Zagranicznych W. Napieraj w liście do redakcji "Spraw
                    Międzynarodowych" stwierdza, iż: "niezależnie od walorów merytorycznych i
                    wysokiej oceny artykułu dr. Jerzego Roberta Nowaka pt. 'Polityka zagraniczna
                    Albanii' mamy zasadnicze wątpliwości co do publikacji tego artykułu".
                    Zatrzymany przez MSZ artykuł mogłem opublikować dopiero po kilku latach.
                    Jeszcze w 1983 roku cenzura wstrzymuje mi przygotowany dla
                    krakowskiego "Zdania" - specjalnie pod pseudonimem Karol Kicki - obszerny,
                    blisko 20-stronicowy tekst o zbrodniach Hodży. Nie miała szans na wydanie i
                    nigdy nie wyszła przygotowana przeze mnie w owych latach parusetstronicowa
                    książka o albańskim stalinizmie.
                    Terlikowski oszczerczo twierdzi, że moje książki "pisane były na wyraźne
                    życzenie władz, albo przynajmniej ze świadomością, że muszą być napisane tak,
                    by podobały się komunistom". Wobec tego przyjrzyjmy się bliżej choćby moim
                    książkom o głównej wówczas dla mnie tematyce węgierskiej i ich recenzentom.
                    • bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! 3 07.04.04, 12:31
                      W 1971 roku jako fachowiec znający dobrze język węgierski otrzymałem propozycję
                      pracy w Ambasadzie Polskiej w Budapeszcie na stanowisku II sekretarza.
                      Pracowałem tam od marca 1972 do lipca 1974 r. Po dwóch latach pracy (miała
                      trwać cztery lata) na własną prośbę zrezygnowałem z pracy w ambasadzie (rzadko
                      się to wówczas zdarzało) i wróciłem do pracy w Polskim Instytucie Spraw
                      Międzynarodowych. Zrezygnowałem dlatego, że miałem dość sytuacji, w których
                      musiałem zderzać się z ciągłym blokowaniem moich działań dla wspierania
                      propolskiego lobby na Węgrzech poprzez wybraniającego przejawy żydowskiego
                      antypolonizmu na Węgrzech zastępcę ambasadora, a później ambasadora PRL w
                      Budapeszcie - "internacjonalistę" - aparatczyka J. Zielińskiego.
                      Czytelnicy "Naszego Dziennika" oraz "Niedzieli" i słuchacze Radia Maryja dobrze
                      znają rozliczne moje teksty w obronie prawdy o Polsce, przeciwko różnym
                      przejawom antypolonizmu. Sprawom tym poświęciłem wcześniej m.in. dwa cykle
                      artykułów: "Przemilczane świadectwa" (47 tekstów) na łamach "Słowa - dziennika
                      katolickiego" i "Za co Żydzi powinni przeprosić Polaków" (30 obszernych
                      szkiców) na łamach "Naszej Polski", nie mówiąc o takich książkach,
                      jak "Przemilczane zbrodnie", "100 kłamstw J.T. Grossa", "Czarna legenda dziejów
                      Polski" czy "Kogo muszą przeprosić Żydzi", oraz dwutomowej książce "Zagrożenia
                      dla Polski i polskości".
                      Dużo mniej czytelników wie jednak o tym, co robiłem dla obrony obrazu Polski i
                      prawdy o Polsce w dużo trudniejszym okresie - w dobie
                      PRL-u, a skrzętnie milczy o tym mój kalumniator T.P. Terlikowski. W ponad 600-
                      stronicowej książce "Spory o historię i współczesność" (Warszawa 2000) szerzej
                      opisałem np. moje boje z żydowskimi komunistycznymi oczerniaczami Polski na
                      Węgrzech (por. s. 147-254). Podczas pobytów na Węgrzech zetknąłem się po raz
                      pierwszy na szerszą skalę z antypolonizmem - w 95 procentach wywodzącym się z
                      kręgów ogromnie wpływowego tam żydowskiego lobby komunistycznego.
                      Niejednokrotnie występowałem w prasie węgierskiej i polskiej, a częstokroć w
                      dyskusjach publicznych na różnych forum (m.in. w największym budapeszteńskim
                      klubie dyskusyjnym im. Kossutha, w Ośrodku Informacji i Kultury Polskiej w
                      Budapeszcie, w Instytucie Węgierskim w Warszawie, w mieszanej komisji
                      historyków polsko-węgierskich do spraw podręczników) przeciwko antypolskim
                      paszkwilantom, zyskując sobie ich zasłużoną nienawiść. Ci sami ludzie z
                      antypatriotycznego lobby komunistycznego na Węgrzech deptali również węgierskie
                      tradycje narodowe.
                      Oto niektóre przykłady moich wystąpień z lat 70. i 80. przeciwko żydowskiemu
                      komunistycznemu antypolonizmowi na Węgrzech i w obronie polskich i węgierskich
                      tradycji narodowych, deptanych przez antypatriotyczne lobby. W kwietniu 1971 r.
                      w ramach mojej pracy w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych przygotowałem
                      dla MSZ notatkę: "Uwagi w związku z opracowaniem Ambasady PRL w Budapeszcie.
                      Obraz Polski w oczach społeczeństwa węgierskiego". Pisałem tam o skrajnych
                      tendencyjnych zafałszowaniach historii Polski doby II wojny światowej, o
                      ciągłych uogólnieniach o "ślepym polskim nacjonalizmie".
                      • bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! 3 07.04.04, 12:33
                        We wrześniu 1972 r., pracując w ambasadzie w Budapeszcie, po raz pierwszy ostro
                        zderzyłem się z jednym z najzajadlejszych wrogów Polski na Węgrzech,
                        komunistycznym politrukiem żydowskiego pochodzenia Pálem E. Fehérem,
                        kierownikiem działu kulturalnego dziennika KC WSPR "Népszabadság". Był on
                        skrajnym tropicielem "polskiego nacjonalizmu" i "antysemityzmu"
                        (swoisty "rewanż" za marzec 1968 r. w Polsce - żydowskie lobby komunistyczne na
                        Węgrzech obawiało się powtórzenia wydarzeń w podobnym stylu do marcowego i
                        osłabienia swej władzy, umocnionej na Węgrzech po 1956 roku w ramach rozprawy z
                        rzekomym węgierskim "nacjonalizmem"). W artykule publikowanym na łamach
                        miesięcznika polityki kulturalnej KC WSPR "Kritika" we wrześniu 1972 r. E.
                        Fehér posunął się do jadowitego porównania wojsk polskich z wojskami
                        hitlerowskimi, sugerując, że nasze wojska w 1939 roku reprezentowały jakoby tę
                        samą, co hitlerowcy, ideologię i dlatego tak łatwo przegrały z Niemcami "w dwa
                        tygodnie". Znamienne, że mój zwierzchnik w ambasadzie w Budapeszcie - zastępca
                        ambasadora J. Zieliński, czołowy przedstawiciel lobby filosemickiego w
                        ambasadzie - początkowo blokował najskromniejszy nawet protest do Węgrów
                        przeciwko antypolskiemu wyskokowi E. Fehéra. W tej sytuacji zdecydowałem się
                        sam na wyrażenie oburzenia z powodu całej sprawy w rozmowach z moimi
                        przyjaciółmi w węgierskim Ministerstwie Kultury. Poskutkowało - podczas gdy w
                        Ambasadzie PRL w Budapeszcie dalej zwlekano z reakcją, doszło do wyrażenia
                        ubolewania ze strony węgierskiej. Zastępca kierownika wydziału kultury KC WSPR
                        F. Molnar oficjalnie przyznał, że błędem i fałszem było porównywanie idei, w
                        imię których walczyli polscy żołnierze, do idei reprezentowanych przez wojska
                        hitlerowskie.
                        W innej notatce z ambasady podjąłem oburzającą sprawę zafałszowań historii
                        Polski w II wojnie światowej w popularnej historii dla młodzieży "Płonący
                        świat" autorstwa K. Major. W książce tej nie znalazło się ani jedno słowo o
                        polskich walkach na Zachodzie po 1939 r., ani też o walkach na terenie Polski i
                        Niemiec w latach 1943-1945, ani słowa o Polskim Państwie Podziemnym i polskich
                        partyzantach, ani słowa o Powstaniu Warszawskim i w ogóle ani słowa o polskiej
                        martyrologii, eksterminacji kilku milionów Polaków. Było za to wiele informacji
                        o czeskim powstaniu w Pradze, o Lidicach, o walkach czeskich partyzantów,
                        niemieckich antyfaszystów etc. Pomimo zwrócenia przeze mnie uwagi na rozmiary
                        skandalicznych pominięć wkładu Polski w walkę z nazizmem w II wojnie światowej,
                        oficjalne czynniki polskie całkowicie zbagatelizowały sprawę. Ukazywały się
                        nadal niepoprawione wydania tej zafałszowanej książki (łączny nakład jej pięciu
                        wydań do 1986 roku osiągnął 258 tys. egzemplarzy na małe, 10-milionowe Węgry,
                        tj. tyle co 800 tys. nakładu na Polskę). W efekcie publicznie podjąłem tę
                        sprawę na łamach "Przekroju" 9 lutego 1986 r. (por. J.R. Nowak: Spory... op.
                        cit., s. 175-177). Tekst mój należał do jakże rzadkich w owym czasie
                        publicznych przejawów krytykowania rażących zniekształceń dziejów Polski w
                        publikacjach któregoś z "bratnich" krajów socjalistycznych i zarazem był
                        pierwszym wymowniejszym prasowym sygnałem alarmującym, że źle się dzieje z
                        obrazem Polski na Węgrzech. Tekst wywołał szeroki rezonans w ówczesnej prasie
                        (m.in. stały współpracownik historyczny "Życia Literackiego" Olgierd Terlecki w
                        tekście "Bilans" w numerze z 23 marca 1986 wyraził całkowite poparcie dla
                        mojego oburzenia z powodu fałszów i przemilczeń w książce K. Major). Podczas
                        dyskusji na sympozjum polsko-węgierskim w Instytucie Węgierskim w Warszawie 26
                        maja 1975 roku doszło do bardzo ostrego starcia w dyskusji między mną a
                        dogmatyczną węgierską pułkownik, powiązaną z lobby żydowskim na Węgrzech dr A.
                        Godó. Gdy nazwała ona faszystą wielkiego opiekuna Polaków w dobie wojny,
                        dyrektora departamentu w horthystowskim MSW - Józsefa Antalla - jako pierwszy
                        wystąpiłem niezwykle ostro w jego obronie. Zaprotestowałem przeciwko tego typu
                        fałszom i krzywdzeniu pamięci wielkiego Węgra i zostałem poparty przez
                        większość uczestników spotkania. Odtąd datowała się moja pisemna, a potem
                        bezpośrednia znajomość, wreszcie współdziałanie z późniejszym pierwszym
                        premierem demokratycznych Węgier - J. Antallem, synem polityka oczernionego
                        przez A. Godó. Rolę moją w obronie pamięci J. Antalla przypomnieli m.in. znawca
                        spraw węgierskich Grzegorz Łubczyk, później ambasador RP na Węgrzech w latach
                        90. - w tekście "Skandal z polskim wątkiem" ("Życie Warszawy" z 3 lutego 1992
                        r.), i Attila Szalai, obecny dyrektor Węgierskiego Instytutu Kultury w
                        Warszawie - w tekście "Ki, mit mondott Varsóban? (dziennik "Új Magyarország" z
                        14 lutego 1992 r.).
                        20 grudnia 1979 roku wygłosiłem główny referat ze strony polskiej na wielkim
                        polsko-węgierskim spotkaniu dyskusyjnym na temat stosunków Polski i Węgier w II
                        wojnie światowej, zorganizowanym w największym budapeszteńskim klubie
                        dyskusyjnym im. Kossutha
                        • bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! 5 07.04.04, 12:34
                          Znużony niezwykłymi rozmiarami wciąż powtarzających się zniekształceń w obrazie
                          historii Polski na Węgrzech 19 maja 1986 r. przygotowałem w imieniu delegacji
                          polskiej na rozmowy z Węgrami 44-stronicowe opracowanie omawiające
                          najskrajniejsze przejawy deformacji polskich dziejów w węgierskich książkach
                          naukowych, popularnonaukowych oraz w publicystyce prasowej i nawet literaturze
                          pięknej.
                          W lutym 1986 roku opublikowałem na łamach krakowskiego "Zdania" obszerny, ponad
                          30-stronicowy tekst bardzo ostro krytykujący antypolską powieść-paszkwil
                          Györgya Spiró "Iksowie". Autor, żydowski pisarz lewicowy z Budapesztu, był
                          faworytem członka Biura Politycznego KC WSPR Györgya Aczéla (Appela) i to on
                          był przewodnikiem intelektualno-politycznym znanego miliardera-spekulanta
                          Györgya Sorosa po jego pierwszym przyjeździe na Węgry w początkach lat 80.
                          Spiró, prawdopodobnie wywodzący się z galicyjskich Żydów ("galicianerów"), był
                          fanatycznie antypolski i antywęgierski. W swej książce, pisanej na wyraźne
                          zamówienie węgierskiej góry partyjnej, miał na celu zohydzenie w węgierskich
                          oczach obrazu Polaków jako narodu (w związku z polską "Solidarnością"). Powieść
                          była formalnie powieścią historyczną z początków XIX wieku, ale przedstawiała
                          wszystkich wielkich Polaków w owych czasach, od Kościuszki po ks. Staszica i
                          księcia Poniatowskiego, jako bałwanów, imbecyli, kabotynów. Stanisław Staszic
                          wprost został nazwany w książce "bydlakiem". Aby do końca zniechęcić Węgrów do
                          oglądania się na solidarnościową Polskę, Spiró stworzył w swej powieści obraz
                          Polaków jako bezmyślnego narodu, żałośnie wegetującego na skutek swej rzekomej
                          niebywałej głupoty, a mimo to wciąż snującego dalej megalomańskie,
                          nacjonalistyczne i antyrosyjskie marzenia. W książce Spiró można było znaleźć
                          nawet tak antypolskie zwroty, jak włożone w usta Polaka słowa (na s. 479-
                          480): "Teatr Narodowy - powiedział Ziółkowski - to coś takiego jak Polska.
                          Kupować nie warto, co najwyżej jeszcze bardziej zniszczyć".
                          Mój bardzo ostry szkic "Pamflet i mistyfikacja", krytykujący polakożerczy
                          paszkwil Spiró, został początkowo zatrzymany w styczniu 1986 roku na łamach
                          krakowskiego "Zdania" przez cenzurę. Ukazał się dopiero po wielu zabiegach w
                          Ministerstwie Kultury, w MSZ - po miesiącu. Z poparciem dla mojej krytyki
                          książki Spiró wystąpił m.in. prezes Prezydium Towarzystwa Naukowego
                          Warszawskiego (dziedzica tradycji Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk z
                          doby Stanisława Staszica), słynny historyk prof. dr hab. Aleksander Gieysztor w
                          piśmie z 6 maja 1986 r. Po stronie Spiró wystąpiło jednak zaraz szereg osób
                          nieznających węgierskiego, ale tym chętniej popierających ataki oczerniające
                          Polskę (m.in. Piotr Gadzinowski na łamach "itd" i redaktor Wacław Sadkowski).
                          Za swą tak ostrą krytykę bardzo wpływowego węgierskiego pisarza żydowskiego -
                          Spiró, zapłaciłem wysoką cenę na Węgrzech. Nagle, bez uprzedzenia, rozwiązano
                          ze mną umowę na wydanie w Budapeszcie ponad 500-stronicowego wyboru polskich
                          esejów, mimo że zyskał on sobie jednoznaczne entuzjastyczne recenzje kilku
                          wybitnych polskich polonistów.
                          Mogłem odnotować jednak również kolejny "węgierski" sukces w polemicznych
                          bojach. W 1986 roku wystąpiłem w Ośrodku Kultury Polskiej i Informacji w
                          Budapeszcie z odczytem otwierającym wielką publiczną dyskusję o
                          zniekształceniach historii Polski na Węgrzech. Zyskałem sobie wtedy zdecydowane
                          poparcie prominentnego węgierskiego grona intelektualnego, m.in. późniejszego
                          premiera J. Antalla, późniejszego prezydenta Węgier A. Göncza i późniejszego
                          przewodniczącego stowarzyszenia zajmującego się Węgrami na emigracji
                          (odpowiednika dzisiejszej Wspólnoty Polskiej) poety i eseisty S. Csoóriego.
                          6 marca 1988 roku wydrukowałem w "Przeglądzie Tygodniowym" wielki syntetyczny
                          szkic "Przyjaźń bez mitów", obnażający rozliczne zafałszowania obrazu polskiej
                          przeszłości i Polaków jako narodu na Węgrzech (por. szerzej J.R. Nowak,
                          Spory..., op. cit., s. 193-199).
                          • bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! 6 07.04.04, 12:37
                            Oszczerstwa o mojej roli w SD
                            Im dalej od 1989 roku, tym bardziej mnożą się oszczerstwa o mojej roli w
                            Stronnictwie Demokratycznym (SD) jako szeregowego członka tej partii od 1981
                            roku, a po raz pierwszy w jej władzach od reformatorskiego kongresu w maju 1989
                            r. (próbuje mi się przypisać pełnienie dużo wcześniej wiodących funkcji w tym
                            stronnictwie). Przypomnę więc, że konsekwentnie odrzucałem namowy na
                            przystąpienie do PZPR w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (PISM), gdzie
                            pracowałem od 1966 r. Oszczerca T.P. Terlikowski napisał, jakoby "przez większą
                            część mojego życia byłem członkiem" SD. Otóż byłem w SD dziesięć lat: od 1981
                            roku do 1991 roku, gdy wystąpiłem z tego stronnictwa wraz z kilkoma innymi
                            osobami, publikując na ten temat list otwarty w dzienniku "Nowy Świat".
                            Wstąpiłem do SD w czerwcu 1981 roku, zakładając koło SD w Polskim Instytucie
                            Spraw Międzynarodowych, gdzie przewodniczyłem grupie 6 dziewczyn-członkiń koła,
                            i była to moja jedyna wiodąca funkcja w SD przed 1989 roku. Założyłem to koło w
                            czerwcu 1981 r., chcąc mieć jakieś forum wyrażania opinii w Instytucie,
                            składającym się głównie z członków PZPR-u i gdzie nie było szans na stworzenie
                            liczącego się koła "Solidarności". Przystąpiliśmy do SD po jego reformatorskim
                            zjeździe w 1981 roku, gdy wielu liczyło, że SD stopniowo będzie ewoluowało w
                            stronę "Solidarności", tak jak to zrobił "PAX" R. Reiffa.
                            W kierownictwach szeregu organizacji wojewódzkich SD były bardzo duże wpływy
                            zwolenników współdziałania SD z "Solidarnością", szczególnie widoczne m.in. w
                            warszawskiej i gdańskiej organizacji SD. W antyreformatorskiej ulotce
                            rozpowszechnianej na XII Kongresie SD w 1981 roku przewodniczącemu Stołecznego
                            Komitetu SD R. Cedrowskiemu zarzucono, że: "Dąży do przekształcenia SD w
                            partię 'Solidarności'". Podobne zarzuty kierowano również przeciwko innym
                            członkom warszawskiego kierownictwa SD. Bardzo żywe sympatie do "Solidarności"
                            były wyrażane również w gdańskim SD. Donald Tusk już w tytule swego artykułu o
                            gdańskim zjeździe SD, publikowanego na łamach solidarnościowego dodatku
                            do "Dziennika Bałtyckiego" (nr z 13-15 marca 1981 r.) akcentował: "Stronnictwo
                            wreszcie Demokratyczne". Pisząc o uchwale zjazdu gdańskiego SD, która
                            opowiadała się za rolą SD jako partii suwerennej i partii wolności,
                            przeciwstawiającej się jakimkolwiek represjom za przekonania, D. Tusk pisał: "W
                            walce o demokratyzację życia w naszym kraju, której ciężar rzecz jasna spoczywa
                            na 'Solidarności', poszukiwać należy sojuszników. Realizacja propozycji
                            gdańskiego zjazdu SD dałaby szansę prawdziwego działania stronnictwu,
                            demokrację, sprawiedliwość i praworządność".
                            O tym, co sam wyrażałem wówczas, w 1981 r. w ramach SD w Polskim Instytucie
                            Spraw Międzynarodowych, można przeczytać odpowiedni zapisek we wspomnieniach
                            najlepszego polskiego niemcoznawcy prof. dr. hab. Mieczysława Tomali ("Z dni
                            chmurnych i górnych w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych", Toruń 2002,
                            s. 165): "W Instytucie natomiast ujawnił się ciekawy aktywista nowych czasów.
                            Stał się nim nasz pracownik pan
                            dr Jerzy Robert Nowak. Był on członkiem Stronnictwa Demokratycznego - jak już
                            wspomniałem - wywiesił na korytarzu gablotę, w której zamieszczał krytyczne
                            artykuły o polskiej rzeczywistości. Dyrekcja, oburzona, chciała ją zlikwidować,
                            ale komu to mogło przynieść zysk, a komu szkodę. Nikomu. I tak zostało.
                            Materiały cieszyły się dużym zainteresowaniem (...)". Wcześniej na
                            s. 123 tej samej książki prof. Tomala wspominał, iż Jerzy Robert Nowak "swoim
                            działaniem chciał doprowadzić do tego, aby Stronnictwo było normalną,
                            samodzielną partią. Chyba nie widział jeszcze trudności. Był zresztą trochę
                            marzycielem. W Instytucie zorganizował Koło SD i domagał się prawa zasiadania
                            jego przedstawiciela w dyrekcji. Uzyskał je. Wywiesił na pierwszym piętrze
                            tablicę informacyjną Stronnictwa, zamieszczał tam przedruki z prasy krytyczne
                            wobec stosunków panujących w kraju. Był przysłowiowym szczupakiem wśród karpi".
                            • bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! koniec 07.04.04, 12:38
                              Wraz z wprowadzeniem stanu wojennego rozbito kierownictwa najbardziej
                              prosolidarnościowych organizacji wojewódzkich SD, na czele z warszawską i
                              gdańską, dokonując czystek w Stronnictwie. Zamarła również działalność naszego
                              instytutowego Koła SD w latach jaruzelszczyzny - straciliśmy ochotę na
                              jakiekolwiek działanie w ponownie uzależnionym od władz Stronnictwie. W
                              początkach 1989 roku na fali ówczesnych zmian i wyraźnego buntu w warszawskim
                              SD namówiono nas do wznowienia działalności instytutowego Koła. Na zjeździe SD
                              delegatów z Warszawy gremialnie wycinano, ale mnie właśnie wtedy po raz
                              pierwszy wybrano do władz SD dzięki przemówieniu bardzo krytycznemu wobec
                              systemu. W owym czasie znany byłem w SD również dzięki prowadzonemu od 5
                              miesięcy stałemu przeglądowi prozy "Pro i contra" na łamach "Tygodnika
                              Demokratycznego". Moje opinie wyrażane tam były bardzo jednoznaczne.
                              Akcentowałem postulaty pełnej destabilizacji gospodarki i polityki
                              ("Tygodnik Demokratyczny" z 19 lutego 1989 r.) o potrzebie zniesienia
                              nomenklatury i odpolitycznienia przedsiębiorstw (nr z 15 stycznia 1989 r.).
                              Cytowałem opinie o systemowym charakterze kryzysu w naszej części Europy (14
                              maja 1989 r.), o potrzebie przywrócenia pełnego pluralizmu ruchu związkowego
                              (nr z 5 marca 1989 r.). Krytykowałem zaśmiecanie dyplomacji b. prominentami (nr
                              14 z 1989 r.), pisałem o prowokacyjnych działaniach służb porządkowych wobec
                              studentów (nr 15 z 1989 r.) etc. Szczególnie często powracałem do potrzeby
                              rozliczenia zbrodni stalinizmu i bierutyzmu.
                              Terlikowski napisał w "Racji Polskiej", jakobym w 1989 r. uznał, że "sojusz
                              PZPR jest najlepszym wyjściem dla jego partii, a prawdopodobnie również dla
                              Polski". Terlikowski nie wie - albo udaje, że nie wie - że w maju 1989 r. po
                              raz pierwszy wybrano mnie do władz SD dzięki bardzo mocno oklaskiwanemu,
                              krytycznemu przemówieniu i forsowanemu przeze mnie w warszawskim SD bardzo
                              radykalnemu programowi dla tego stronnictwa. Program ten, opracowany głównie
                              przeze mnie, w swoim 4. punkcie postulował "przywrócenie demokracji
                              parlamentarnej, opartej na pełnej równości szans działania wszystkich partii w
                              systemie wielopartyjnym, i na trójpodziale władz". Piąty punkt
                              przewidywał "przekształcenie dotychczasowej koalicji trzech partii w koalicję
                              dla reform i ratowania Polski, otwartą dla wszystkich sił demokratycznych".
                              Punkt 7. postulował "likwidację systemu nomenklatury". Punkt 8. - "zniesienie
                              monopolu jednej partii w kształtowaniu polityki zagranicznej". Punkt 10.
                              postulował "odpartyjnienie wojska i milicji" (zob. szerzej tekst wspomnianego
                              programu w książce J.R. Nowaka "Buntownicy i asekuranci", Warszawa 1991 r., s.
                              173). W "Tygodniku Demokratycznym" (nr 18 z 1989 r.) w sprawozdaniu z XIV
                              Kongresu SD stwierdzono: "O złamaniu monopolu tej partii (PZPR - J.R.N.) w
                              środkach masowego przekazu, potrzebie pluralizmu w wojsku i milicji mówił
                              Robert Nowak z Warszawy (wystąpienie to zostało wygłoszone pierwszego dnia
                              obrad, z przyczyn niezależnych od redakcji nie mogliśmy opublikować skrótu w
                              poprzednim numerze)".
                              Tymi przyczynami niezależnymi była oczywiście ingerencja cenzury.
                              W wywiadzie udzielonym Andrzejowi Koraszewskiemu z BBC (por. "Biuletyn Prasowy"
                              PAP z 26 maja 1989 r.) stwierdzałem m.in.: "Wypowiadamy się za poszerzeniem
                              koalicji trzech partii, przekształceniem dotychczasowej koalicji trzech partii
                              w koalicję dla reform i ratowania Polski otwartą dla wszystkich sił
                              demokratycznych. W zeszłym roku w artykule w "Konfrontacjach", chyba w lipcu
                              zeszłego roku, najpierw wstrzymanym w lutym zeszłego roku chyba dlatego, że
                              postulowałem rząd fachowców, co godziło w ówczesny rząd Messnera, wypowiadałem
                              się za porozumieniem dla reform, mostem nad przepaścią, swego rodzaju
                              porozumieniem wszystkich sił reformatorskich (...)". W sierpniu 1989 r. byłem
                              jedną z tych trzech osób we władzach SD, które zagroziły rezygnacją, jeśli
                              Stronnictwo nie pójdzie na sojusz z "Solidarnością" (por. na ten temat
                              informacje w tekście publikowanym w "Kurierze Polskim" z 27 stycznia 1990 r., a
                              parę dni wcześniej zamieszczonym "Rzeczpospolitej").
                              Wchodzący do grona stałych współpracowników "Racji Polskiej" warszawski
                              działacz LPR, były poseł AWS Jan Maria Jackowski tak pisał w wydanej w 1991 r.
                              książce "Interpelacje" (napisanej wraz z S. Żarynem) o mojej roli w SD: "Inną
                              znaczącą postacią z 'ławy opozycji' jest Jerzy Robert Nowak, znany z wielu
                              książek o Węgrzech, działacz Stronnictwa Demokratycznego. Na głównym fotelu się
                              nie znalazł, chociaż jego inicjatywy skierowania SD na tory współpracy najpierw
                              z 'Solidarnością', później z ugrupowaniami o chrześcijańsko-demokratycznej
                              orientacji, miały bardzo ważne znaczenie. W przyszłości może się okazać, że
                              dawny sojusznik PZPR-u, niezdecydowany w swojej nowej drodze politycznej,
                              będzie nadrabiał stracone tereny właśnie dzięki takim ludziom jak Nowak. Chyba
                              że będzie za późno na ratowanie czegokolwiek z ideałów i trzeba będzie pozostać
                              przy rozdzieleniu resztek w kasie...".

                              Kilka uwag końcowych
                              Nie zamierzałem przedtem zajmować się wyliczeniami moich publicystycznych i
                              politycznych dokonań z przeszłości - zostałem jednak sprowokowany do tego
                              plugawymi kalumniami w "Racji Polskiej", przedrukowanymi w "Nowej Myśli
                              Polskiej", podobnie jak "Racja Polska" wyraźnie związanej dziś z LPR. Plugawy
                              paszkwil ukazał się w tej samej "Nowej Myśli Polskiej", w której jeszcze 28
                              października 2001 r. pisano na mój temat: "Prof. Jerzy Robert Nowak jest
                              niezwykłym zjawiskiem w naszym życiu intelektualnym. Od 12 lat działa w ruchu
                              patriotycznym, organizuje, pisze, przemawia, a jego główną wytyczną w tym
                              działaniu jest obrona wartości narodowych i interesu narodowego z jednej
                              strony, a piętnowanie i zwalczanie tych, którzy tym interesom zagrażają, a
                              wartości niszczą - z drugiej strony (...). I zapytajmy, jakby się potoczyła
                              batalia o uratowanie polskiej świadomości i dobrego imienia polskiego narodu,
                              gdyby nie było Roberta Nowaka, już znanego, już popularnego obrońcy polskości i
                              pogromcy żydowskich szermierzy antypolonizmu".
                              Redakcji "Nowej Myśli Polskiej" moż na w tym kontekście pogratulować dość
                              szczególnej "stałości" poglądów.
                              Z całego serca dziękuję Słuchaczom Radia Maryja, a zarazem Czytelnikom "Naszego
                              Dziennika" i "Niedzieli", za tak wiele wspaniałych listów z wyrazami poparcia,
                              nadesłanymi do mnie w ciągu ostatnich paru tygodni. Dowiodło to, że słusznie
                              wierzyłem w ludzi, w polskie umysły i serca, ogromnie dziękuję za tyle serca,
                              tyle uczuć, z jakimi spotkałem się w tych listach.
                              Ogromnie dziękuję redakcji "Naszego Dziennika" za możliwość zaprezentowania tak
                              długiego listu w sprawie tak ważnej moralnie - przeciw próbom szkalowania i
                              rzucania kalumni.
                              • alex.4 Re: prof. Nowak a PRL!!!! koniec 07.04.04, 12:40
                                nowak jest jak upadłą kobieta która próbuje wmawiać że jestr dziewicą.
                                Obrzydliwość...
                                pozdr
                                • bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! koniec 07.04.04, 12:53
                                  no dalej, prosze sprobowac wykazac choc jedno przeklamanie w tym fragmencie
                                  ktory przytoczylem, prosze przedstawic swoje argumenty, prosze obronic swojego
                                  zdania, ma Pan okazje, inaczej skompromituje sie Pan na oczach wszystkich
                                  • alex.4 Re: prof. Nowak a PRL!!!! koniec 07.04.04, 13:05
                                    był w SD. Robił karierę tam gdzie robił. To nie wymaga komentarza...
                                    pozdr
                                    • bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! koniec 07.04.04, 14:33
                                      Nie bede sie przejmowal jednym Alex'em (czy kilkoma) ktory nie potrafi
                                      interpretowac tekstu, ten tekst (i inne teksty prof. Nowaka) sa dla ludzi bez
                                      uprzedzen, ktorzy potrafia trzezwo i logicznie myslec, nie dla kosmopolitow.
                                      Wazne ze inni "forumowicze" wiedza jaka jest prawda.
                                      Alex wsyp trzy lyzeczki cukru do szklanki wody, wypij i jeszcze raz przeczytaj
                                      te teksty moze pomoze :-)
                                      • Gość: Xgen Nowak - hahaha IP: *.mexico.one.pl 07.04.04, 16:51
                                        Toś mnie rośmieszył tym stwierdzeniem: (i inne teksty prof. Nowaka) sa dla
                                        ludzi bez uprzedzen, ktorzy potrafia trzezwo i logicznie myslec, nie dla
                                        kosmopolitow.
                                        Ten cały Nowak - jest chory i jego teksty świadczą o tym dobitnie.
                                        • alex.4 Re: Nowak - hahaha 08.04.04, 14:22
                                          chory karierowicz, ot cały nowak...
                                          pozdr
                                          • Gość: Z.P. Re: Nowak - hahaha IP: *.elpos.net 08.04.04, 23:17
                                            To fakt, że karierę robił za komuny, co nie znaczy, że jako komunista.
                                            Jeżeli znasz fakty mówiące, że było inaczej, przytocz je.
                                            • alex.4 Re: Nowak - hahaha 09.04.04, 12:51
                                              w ambasadzie?????
                                              Albo jak Bender w sejmie PRL stanu wojennego????
                                              Trzeba było być wtedy świnią, aby stanać po stronie PZPR...
                                              pozdr
Pełna wersja