bbombel 02.04.04, 16:57 Obudzmy sie wrescie TO SA FAKTY! prof.nowak.w.interia.pl/Artykuly/Nasz%20Dziennik/2004/ue%20katastrofa.html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
alex.4 Re: Polska a UE grozi KATASTROFA!!! 02.04.04, 17:40 Nowak kolejny postkomunista, któy ubiera się teraz narodowe szaty. Nadal działa wbrew interesowi Polski pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
bbombel Re: Polska a UE grozi KATASTROFA!!! 02.04.04, 18:37 prof.nowak.w.interia.pl/Artykuly/Nasz%20Dziennik/kalumni.htm Nie wprowadzaj ludzi w blad Odpowiedz Link Zgłoś
alex.4 Re: 02.04.04, 18:40 Nowak jest przykłądem lufdzi, którzy są jak choragiewki na wietrze. Byli czerwoni, a teraz są parwdziwymi polakami/... Nie ma pojęcia o czym pisze, a jego pisarstwo to czysty jad.... pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
bbombel Re: 02.04.04, 19:01 prof. Nowak nie pisze o czyms na czym sie nie zna. Jesli pisze o czyms to podpiera swoje teorie dziesiatkami przykladow, nie ma w nim jadu tylko bez kompromisowy opis rzeczywistosci, bez retuszu, prof. Nowak w slowie nie ma litosci dla ludzi skompromitowanych, aferzystow, oszustow, antypatriotow ale nie ma to nic wspolnego z jadem Sam natomiast jest prawdziwym patriota ------------------------------------- www.prof.Nowak.prv.pl Artykuły i publikacje prof. Jerzego Roberta Nowaka ukazujące bez retuszu całą prawdę o elitach politycznych i oszustwach, próbach fałszowania historii, manipulacjach (min. w mediach), antypolonizmie Odpowiedz Link Zgłoś
alex.4 Re: 02.04.04, 19:08 aferzyści ludzie skompromitowani, antypatrioci... rozumiem, że to ks. Jankowskim, Giertychu, Kotlinowskim, Wrzodaku.... pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Artysta Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 19:22 Może uargumentujesz swoją teorię jakimiś dowodami? Odpowiedz Link Zgłoś
bbombel Re: 02.04.04, 19:59 Jakis czas temu doszlo do ataku Giertycha (i gazety Racja Polska zwiazanej z LPR)na prof. Nowaka: prof.nowak.w.interia.pl/Artykuly/Inne/jrn%20vs%20giertych.htm Jesli chodzi postacie negatywne polityki i zycia spolecznego: np. prywatyzator za bezcen Lewandowski (za AWS'u), Donald Tusk (polskosc to nienormalnosc), Danuta Heubner (a co to jest interes narodowy?), wszyscy aferzysci z SLD, Adam Michnik (eurolgarz, Niewdzięczność to jego hobby, przeciw narodowi i kosciolowi), Olechowski, Piskorski (typowy przykładów koniunkturalistów, którzy porobili w latach 90. świetne kariery dzięki wyjątkowej wprost umiejętności zmieniania poglądów zależnie od sytuacji), IZABELLA CYWIŃSKA (była minister kultury w rządzie T.Mazowieckiego. Po jego przegranej w kampanii prezydenckiej uznała Polskę za ten absurdalny kraj (por. “Gazeta Wyborcza” z 21 grudnia 1990). W rzeczywistości to jej kierowanie resortem kultury było jednym ciągiem absurdów, niekompetencji i nieudolności; wielu uważało ją za “grabarkę” kultury polskiej,BRONISŁAW GEREMEK, członek władz Unii Wolności, przewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych, główny guru “europejczyków”. Pochodzi z rodziny łódzkich chasydów Lewartowskich, jest synem rabina (por. P.Bączek: Profesor Geremek gracz, “Gazeta Polska” z 20 kwietnia 1995 r.). W czasie wojny znalazł schronienie u państwa Geremków we Wschowie. Zaangażowany komunista, przez wiele lat później tłumaczył swą partyjną gorliwość (był między innymi sekretarzem POP): marksizm dawał mi ogromną wolność myślenia (!!!). Geremek - skrajny manipulator - znany jest z niezwykle rozwiniętych umiejętności rozmijania się z prawdą. Jest wynalazcą nowego typu dezinformacji, zwanego faktem prasowym, (chodzi o zdarzenie, które nigdy nie zaistniało w rzeczywistości, ale stało się wiarygodne, bo napisano o nim w prasie!!!). Typowym przykładem krętactwa Geremka były jego różne wypowiedzi w sprawie konkordatu. W Polsce publicznie opowiadał się za jego ratyfikacją i krytykował winnych odraczania konkordatu. Na użytek zewnętrzny natomiast (dla irlandzkiej dziennikarki J.Hayden (książka Poles Apart; Solidarity and New Poland) uznawał, że być może konkordat był błędem, uskarżał się na rzekomy triumfalizm Kościoła w Polsce, lista idzie dalej i dalej... www.prof.Nowak.prv.pl cała prawda o elitach politycznych i oszustwach, próbach fałszowania historii, manipulacjach (min. w mediach), antypolonizmie, aferach. Dowiedz sie nie wygodnej prawdy o ktorej sie nie chetnie mowi i piszeAndrzej Jonas, dziennikarz "nawrócony" na "Solidarność", były pracownik tygodnika "Tu i Teraz" (w latach 1982-1984), kierowanego przez osławionego janczara stanu wojennego Kazimierza Koźniewskiego. Założyciel i redaktor naczelny wpływowego pisma polskiego w języku angielskim "The Warsaw Voice". Jego postawę dobrze ilustrują słowa wypowiedziane w nocnej dyskusji o patriotyzmie (w styczniu 1995 roku), którą prowadził w telewizji: Mamy wiele kłopotów z patriotyzmem. W czasie, gdy powszechnie się widzi, jak wielkim problemem jest słabnięcie polskiego patriotyzmu, podważanie polskich tradycji narodowych, p. Jonas et consortes mają wciąż "wiele kłopotów" z polskim patriotyzmem. Odpowiedz Link Zgłoś
alex.4 Re: 02.04.04, 20:23 nowak reprezentule klasyczny syndrom - poczucie winy, że samemu nic się nie zrobiło dla wolnej Polski. Najłatwiej wtedy zagłudszyć nieczyste swoje sumienie opluwając tych co za Polske w więzieniu siedzieli. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z.P. Re: IP: *.elpos.net 02.04.04, 20:33 Alex, potępiasz wiele osób(nie twierdzę, że słusznie) za kolaborację z komuną, więc może wyjaśnisz co Ty robiłeś przeciw temu systemowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z.P. Re: IP: *.elpos.net 02.04.04, 23:26 A z tonu Twoich wypowiedzi wynika, że jesteś jednym z tych ze styropianu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tidi Re: IP: *.proxy.aol.com 04.04.04, 06:47 "alex.4" - wyjaw nam swoje kompleksy . W czym jako historyk czujesz sie gorszy od prof. Nowaka ,ze tak go zaciekle atakujesz ? Ps. Siedzieli po to ,zeby stac sie ZDRAJCAMI INTERESOW POLSKI ! Czesc ich pamieci !!! Odpowiedz Link Zgłoś
alex.4 Re: 04.04.04, 15:23 kompleksy???? tidi nie tarfiłęś... po prostu nowak nalezy do grupy niedouczonych pracowników nauklowych robiących kariery za czasów PRL. Ja uważam, że rolą historyka jest też wskazywać jaka praca jest merytorycznie dobra a jaka nie. Prace Nowaka są złe. I tyle pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bbombel Re: ? IP: *.szaf / 217.153.79.* 05.04.04, 22:32 Na jakiej podstawie podwazasz wiarygodnosc publikacji prof. Nowaka? Ktory jego artykul mija sie z prawda, wynika z jego nie douczenia? Czy czytales juz artykul gdzie prof. mowi o sobie co robil w przeszlosci? Puste slowa, brak wlasnego zdania, zaszlyszane klamstwa z gazet Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xgen Kim jest ten Nowak? ... IP: *.mexico.one.pl 05.04.04, 23:28 Zawsze był antkomunistą, potrafił głęboko wniknąc w szeregi wroga, aż został pracownikiem ambasady PRL na Węgrzech. Może niedługo się okaże, że jest obrzezany. Odpowiedz Link Zgłoś
alex.4 Re: Kim jest ten Nowak? ... 06.04.04, 09:52 to klasyczny przykład osoby która wiernie służyła komunistom a po 89 r. odkryła swoje antykonistyczne nasttawienie. Szkoda, że nie wczesniej.:)))) pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
bbombel Re: Kim jest ten Nowak? ... 06.04.04, 18:15 skad Ty to wiesz? Z Gazety Wyborczej? A czytales ten artykul (moim zdaniem on jest wiarygodny): prof.nowak.w.interia.pl/Artykuly/Nasz%20Dziennik/2003/kalumni.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xgen Re: Kim jest ten Nowak? ... IP: *.mexico.one.pl 06.04.04, 20:44 Nie z Wyborczej, wystarczy poszukać informacji, choćby w sieci. Stary działacz "niezależnego" Stronnictwa Demokratyczego. Dziwne,że tak łatwo wykreślił ze swego życiorysu 50 lat. Jak dojdzie Samabrona do władzy, to stwierdzi że zawsze był rolnikiem, bo ma ziemię w doniczkach ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tidi Re: Kim jest ten Nowak? ... IP: *.proxy.aol.com 06.04.04, 18:15 W porzadku , opluwacze . Opluliscie osobe. Oplujcie teraz tekst. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: caro Re: Polska a UE grozi KATASTROFA!!! IP: 192.148.125.* 07.04.04, 05:38 ...a moze ktos pokusi sie na komentarz co grozi Polsce jesli nie weszlaby do UE? Wiemy, wiemy, wystarczy spojrzec za wschodnia granice, ale moze ktos cos jeszcze doda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xgen Re: Polska a UE grozi KATASTROFA!!! IP: *.mexico.one.pl 07.04.04, 09:45 Nic nie grozi, Ojciec Dyrektor zapanowałby nad wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
alex.4 Re: Polska a UE grozi KATASTROFA!!! 07.04.04, 11:19 przypomnienie dokonań kogoś to opluwanie???? Gdyby ten pan nie chciał robić kariery za PRL, to teraz nie musiałbyś udawać dziewicy która nie jest.... a prace Nowaka są tyle warte co jego odkrycie swojej kaolickości. Facet jest żenujący... pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
bbombel Re: Polska a UE grozi KATASTROFA!!! 07.04.04, 12:19 Nie sluchajcie go radze przeczytac ten aretykul, prof. Nowak sam sie broni przed takimi oszcercami! prof.nowak.w.interia.pl/Artykuly/Nasz%20Dziennik/2003/kalumni.htm Odpowiedz Link Zgłoś
alex.4 Re: Polska a UE grozi KATASTROFA!!! 07.04.04, 12:21 żadna obrona mu nie pomoże. Osoba która chce móić o moralności musi być czysta. A ten pan nie jest... pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! 07.04.04, 12:23 Oszczerca T.P. Terlikowski nazwał mnie w tekście publikowanym na łamach "Racji Polskiej" "sumieniem wyjątkowo zbrukanym" i pisał, że prawie 50 lat życia spędziłem na "wiernej służbie Polsce Ludowej". Jak wiadomo, tzw. Polska Ludowa trwała 45 lat, od 1944 do 1989 roku. Ciekawe więc, na czym polegała moja "wierna służba" takiej właśnie Polsce, np. w 1945 roku, gdy miałem 5 lat. Oszczerca najwyraźniej nie wie, że w wieku 23 lat wiosną 1964 roku zostałem zatrzymany za "niewierność" PRL-owi, bo za rozpowszechnianie memoriału 34 intelektualistów. Najwyraźniej nie wie, że w pierwszej połowie lat 60. należałem do opozycyjnego "bogoojczyźnianego nurtu" młodzieży studenckiej (por. na ten temat uwagi w książce J. Eislera "Marzec 1968", Warszawa 1991, s. 111- 112). Nie wie, że w czasach PRL-u uniemożliwiono mi druk kilku książek o historii, że cenzura zatrzymała mi parę dziesiątków artykułów (w tym parę ponad 30-stronicowych). Że pierwsze zatrzymania cenzury ugodziły w moje teksty w 1963 roku, gdy miałem 23 lata, a ostatnie na krótko przed załamaniem PRL-u w maju 1989 roku, gdy miałem tych lat 49 (wtedy na tydzień przed wyborami do Sejmu kontraktowego cenzura zatrzymała mój tekst o potrzebie odpolitycznienia wojska i milicji). To była rzeczywiście "wierna służba"! A teraz przejdźmy do informacji bardziej szczegółowych, prostujących fałsze Terlikowskiego o "wiernej służbie". Otóż w październiku 1956 roku zyskałem wielki aplauz sali, występując jako 16-letni uczeń gimnazjum na kilkutysięcznym wiecu w Białej Podlaskiej, podejmując między innymi sprawę Katynia i zwrotu polskich zabytków kultury przetrzymywanych z ZSRS. Pod wpływem ogromnego entuzjazmu dla walk Powstania Węgierskiego właśnie wtedy, w październiku 1956 roku, rozpocząłem na własną rękę naukę języka węgierskiego, co później stało się podstawą do opublikowania przeze mnie licznych książek i kilkuset artykułów o sprawach węgierskich. Przypomnę, co przyznawał na mój temat nawet mój obecny przeciwnik, były minister w rządzie Mazowieckiego Waldemar Kuczyński, oskarżający mnie dziś o "dziki antykomunizm". Jak pisano w "Gazecie Wyborczej" z 17 października 1995 roku: "Opowiada Waldemar Kuczyński, znajomy Nowaka od czasów studiów w pierwszej połowie lat 60.: - Był specjalistą od Węgier, entuzjastą powstania `56 i polskiego Października. Mówił i pisał maksimum prawdy jak na tamte czasy. Był związany z ruchem kontestacji studenckiej na Uniwersytecie Warszawskim (...). Później poszedł drogą 'wallenrodyczną', funkcjonował oficjalnie, ale w publikacjach przemycał różne rzeczy". Tak opowiadał o mnie wróg polityczny, jeden z bardziej znanych działaczy Unii Wolności. Jak więc na tym tle ocenić plugawe kalumnie "Racji Polskiej" o mojej wiernej służbie PRL-owi? Odpowiedz Link Zgłoś
bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! 2 07.04.04, 12:25 Podczas studiów na historii znany byłem z tego, że wraz z innym studentem (b. repatriantem z Francji) ciągle męczyłem drażliwymi pytaniami (np. o współpracę gestapo i NKWD przeciwko polskiemu podziemiu) moich wykładowców, np. J. Holzera i M. Turlejską. Partyjny naukowiec Jerzy Holzer tak mnie zapamiętał po tych pytaniach, że przypomniał o nich, polemizując z moją krytyką studiów historycznych na łamach "Polityki" w 1963 roku. Krytykowałem te studia za brak tematów kontrowersyjnych i sporów, np. o powstania, czy też przedstawiania historiografii emigracyjnej i zachodniej. J. Holzer, polemizując ze mną w "Polityce" z 28 września 1963 r., pisał: "Niech wybaczy wielce mi miły p. Robert ongiś na mych ćwiczeniach jeden z najbardziej zainteresowanych, najbardziej zapalonych, najwięcej czytających studentów argument ad personam, choć pozbawiony złośliwości. Nie wszyscy studenci i absolwenci historii szukają w studiach wyjaśnienia przede wszystkim dla swych współczesnych rozterek ideowych i politycznych" (podkr. J.R.N.). Już w rok po studiach po raz pierwszy poczułem uderzenie cenzury. Trzykrotnie w ciągu paru tygodni cenzura wstrzymywała publikację mego artykułu wyszydzającego kompromitującą mistyfikację, popełnioną w oficjalnym organie polityki kulturalnej - warszawskiej "Kulturze". Chodziło o wykorzystanie w tym tygodniku dla ataku na nowoczesne malarstwo, w ślad za Chruszczowem i Iliczowem, rzekomej "spowiedzi Picassa". Pochodziła ona faktycznie z książek fikcyjnych wywiadów - parodii. Bardzo kompromitowało to warszawską "Kulturę", którą współredagowało kilku członków KC PZPR. Stąd kolejne trzy wstrzymania mego tekstu w "Polityce", mimo jego zmieniania. Sprawa stała się głośna - o fałszerstwie "Kultury" mówiono m.in. w "Wolnej Europie". W końcu opublikowałem moje sprostowanie fałszu tylko w małym piśmie studenckim "Nowy Medyk". Moją rolę w zdemaskowaniu fałszerstwa nt. "spowiedzi Picassa" przypomniano jednak w książce "Picasso w Polsce" (Kraków 1979, s. 216-217). W lutym 1964 roku zostałem zatrzymany na 48 godzin za rozpowszechnianie listu 34 intelektualistów. Skutkiem tego było m.in. zablokowanie niektórych możliwości pracy tłumaczeniowej z języka węgierskiego, nawet przy węgierskich drużynach sportowych (drużynie kolarskiej itp.). We wrześniu 1964 r. cenzura zdejmuje z "Twórczości" mój szkic "Dramat, który każe nienawidzić" o sztuce Gyuli Illyésa "Faworyt", ukazującej zbrodnie stalinizmu w alegorycznym kostiumie historycznym. Pisałem: "Prawdziwy dramat Rubaszowa przerzucony w starożytność", i to, że bohater sztuki Maksimus wie, że "tyranii nie można usunąć przez samą zmianę władcy, bez obalenia całego systemu władzy". W 1965 roku w czasie dyskusji w akademiku na Kickiego, przy udziale około 400 studentów, mocno przyczyniłem się do katastrofalnej porażki głównego oficjalnego prelegenta promoczarowskiego, pułkownika Z. Załuskiego, przypominając mu jego wydaną w latach stalinowskich broszurę, atakującą tradycje polskiego wojska z II Rzeczypospolitej i rzekomy spisek generałów: Tatara, Kirchmayera etc. (Moje wystąpienie przypomniał M. Radgowski w książce "Polityka i jej czasy", Warszawa 1981, s. 115 i J. Eisler w książce "Marzec 1968", Warszawa 1991 r., s. 111). W 1967 roku, po licznych cięciach cenzuralnych (usunięto około 30 ze 140 stron maszynopisu), wydaję w Wydawnictwach Uniwersytetu Warszawskiego pracę "Nowe tendencje w literaturze węgierskiej 1957-1966". Cięcia dotyczyły głównie omówień tematyki rozrachunków ze stalinizmem i książek o 1956 r., działań węgierskiej polityki kulturalnej, literatury węgierskiej na emigracji i w krajach sąsiednich. Usunięto nawet cytowaną w pracy znamienną zwrotkę wiersza wybitnego lewicowego poety przedwojennego Attli Józsefa "Powietrza!" "(...) Wiem, że notują telefony moje Z kim mówię, o czym... W aktach zamieszczą, co śnię, kiedy roję, Kto ze mną kroczy, Kiedy nadejdzie dzień, przeczuć nie mogę, Że kartoteką zasłonią mi drogę. Kodeksem oczy" (przekład Fiszera). Moją pracę o literaturze węgierskiej uznano za tak "niebezpieczną", że nawet po wycięciu 30 stron tekstu uznano za konieczne "polecenie zmniejszenia nakładu z 250 na 150 egzemplarzy". Upowszechniana w takich warunkach moja praca została uznana za "pionierską" w kilku recenzjach węgierskich. Niezwykle pochlebnie ocenił ją m.in. emigrant z 1956 roku, poeta, krytyk i tłumacz literatury polskiej György Gömöri na łamach emigracyjnego periodyku, chwaląc za to, że przedstawiam sprawy węgierskiej kultury bardzo obiektywnie, nie ulegając osądom oficjalnej węgierskiej partyjnej polityki kulturalnej i krytyki. Odpowiedz Link Zgłoś
bbombel Re: inne oszcerstwa 07.04.04, 12:28 Metody fałszowania Terlikowski próbuje zafałszować wymowę moich książek poprzez wyrwanie z ich kontekstu paru zdań i na ich podstawie ocenia całą książkę, nie licząc się z wymową tekstów zawartych w jej ogromnej części. I tak napisał, że ja rzekomo broniłem "jako w sumie uczciwego człowieka zbrodniarza formatu równego Stalinowi (...), czyli dyktatora komunistycznej Albanii Envera Hodży". Jako dowód Terlikowski podaje, iż "w opublikowanej wówczas pracy Nowak napisał: 'niesłuszne wydają się sądy pomniejszające czy wręcz negujące intelektualne i polityczne zdolności Hodży'". To tak jak gdyby ktoś piszący o niezwykłej przebiegłości Stalina czy Hitlera był ich zwolennikiem! To, że w tej samej książce o Albanii piszę na licznych stronach (76-83, 94-106) o zbrodniach Hodży, to wszystko przemilczał. Nie mówiąc już o tym, że cenzura wstrzymała kilka moich tekstów o Albanii właśnie z powodu nazbyt drastycznego opisywania - komunistycznych przecież - zbrodni reżimu Hodży. Na przykład w 1970 roku cenzura wstrzymała w "Polityce" syntetyczny (na cały numer) około 30-stronicowy mój artykuł "Albania i nacjonalizm". Artykuł ten na przykładzie rządów Hodży i Shehu pokazywał szczególnie drastyczne skutki rozwoju modelu stalinowskiego (dysponuję do wglądu szczotką tego wstrzymanego przez cenzurę tekstu, jak i paru dziesiątków innych artykułów). W 1971 roku cenzura z poparciem oficjela z MSZ (dyrektora departamentu krajów socjalistycznych) doprowadza do skrajnego okaleczenia mego tekstu o powojennej historii Albanii, przygotowanego do książki "Europejskie kraje demokracji ludowej 1944-1948". Nakazano skróty usuwające około 13 stron na 22 strony całego tekstu, w tym o albańskiej polityce dogmatycznej, o stosunkach albańsko- jugosłowiańskich oraz o wykorzystywaniu przez ministra spraw wewnętrznych K. Dzodze policji bezpieczeństwa etc. Jeszcze 20 października 1979 r. MSZ zatrzymuje w "Sprawach Międzynarodowych" mój artykuł na temat "Polityki zagranicznej Albanii". Dyrektor Departamentu I Ministerstwa Spraw Zagranicznych W. Napieraj w liście do redakcji "Spraw Międzynarodowych" stwierdza, iż: "niezależnie od walorów merytorycznych i wysokiej oceny artykułu dr. Jerzego Roberta Nowaka pt. 'Polityka zagraniczna Albanii' mamy zasadnicze wątpliwości co do publikacji tego artykułu". Zatrzymany przez MSZ artykuł mogłem opublikować dopiero po kilku latach. Jeszcze w 1983 roku cenzura wstrzymuje mi przygotowany dla krakowskiego "Zdania" - specjalnie pod pseudonimem Karol Kicki - obszerny, blisko 20-stronicowy tekst o zbrodniach Hodży. Nie miała szans na wydanie i nigdy nie wyszła przygotowana przeze mnie w owych latach parusetstronicowa książka o albańskim stalinizmie. Terlikowski oszczerczo twierdzi, że moje książki "pisane były na wyraźne życzenie władz, albo przynajmniej ze świadomością, że muszą być napisane tak, by podobały się komunistom". Wobec tego przyjrzyjmy się bliżej choćby moim książkom o głównej wówczas dla mnie tematyce węgierskiej i ich recenzentom. Odpowiedz Link Zgłoś
bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! 3 07.04.04, 12:31 W 1971 roku jako fachowiec znający dobrze język węgierski otrzymałem propozycję pracy w Ambasadzie Polskiej w Budapeszcie na stanowisku II sekretarza. Pracowałem tam od marca 1972 do lipca 1974 r. Po dwóch latach pracy (miała trwać cztery lata) na własną prośbę zrezygnowałem z pracy w ambasadzie (rzadko się to wówczas zdarzało) i wróciłem do pracy w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Zrezygnowałem dlatego, że miałem dość sytuacji, w których musiałem zderzać się z ciągłym blokowaniem moich działań dla wspierania propolskiego lobby na Węgrzech poprzez wybraniającego przejawy żydowskiego antypolonizmu na Węgrzech zastępcę ambasadora, a później ambasadora PRL w Budapeszcie - "internacjonalistę" - aparatczyka J. Zielińskiego. Czytelnicy "Naszego Dziennika" oraz "Niedzieli" i słuchacze Radia Maryja dobrze znają rozliczne moje teksty w obronie prawdy o Polsce, przeciwko różnym przejawom antypolonizmu. Sprawom tym poświęciłem wcześniej m.in. dwa cykle artykułów: "Przemilczane świadectwa" (47 tekstów) na łamach "Słowa - dziennika katolickiego" i "Za co Żydzi powinni przeprosić Polaków" (30 obszernych szkiców) na łamach "Naszej Polski", nie mówiąc o takich książkach, jak "Przemilczane zbrodnie", "100 kłamstw J.T. Grossa", "Czarna legenda dziejów Polski" czy "Kogo muszą przeprosić Żydzi", oraz dwutomowej książce "Zagrożenia dla Polski i polskości". Dużo mniej czytelników wie jednak o tym, co robiłem dla obrony obrazu Polski i prawdy o Polsce w dużo trudniejszym okresie - w dobie PRL-u, a skrzętnie milczy o tym mój kalumniator T.P. Terlikowski. W ponad 600- stronicowej książce "Spory o historię i współczesność" (Warszawa 2000) szerzej opisałem np. moje boje z żydowskimi komunistycznymi oczerniaczami Polski na Węgrzech (por. s. 147-254). Podczas pobytów na Węgrzech zetknąłem się po raz pierwszy na szerszą skalę z antypolonizmem - w 95 procentach wywodzącym się z kręgów ogromnie wpływowego tam żydowskiego lobby komunistycznego. Niejednokrotnie występowałem w prasie węgierskiej i polskiej, a częstokroć w dyskusjach publicznych na różnych forum (m.in. w największym budapeszteńskim klubie dyskusyjnym im. Kossutha, w Ośrodku Informacji i Kultury Polskiej w Budapeszcie, w Instytucie Węgierskim w Warszawie, w mieszanej komisji historyków polsko-węgierskich do spraw podręczników) przeciwko antypolskim paszkwilantom, zyskując sobie ich zasłużoną nienawiść. Ci sami ludzie z antypatriotycznego lobby komunistycznego na Węgrzech deptali również węgierskie tradycje narodowe. Oto niektóre przykłady moich wystąpień z lat 70. i 80. przeciwko żydowskiemu komunistycznemu antypolonizmowi na Węgrzech i w obronie polskich i węgierskich tradycji narodowych, deptanych przez antypatriotyczne lobby. W kwietniu 1971 r. w ramach mojej pracy w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych przygotowałem dla MSZ notatkę: "Uwagi w związku z opracowaniem Ambasady PRL w Budapeszcie. Obraz Polski w oczach społeczeństwa węgierskiego". Pisałem tam o skrajnych tendencyjnych zafałszowaniach historii Polski doby II wojny światowej, o ciągłych uogólnieniach o "ślepym polskim nacjonalizmie". Odpowiedz Link Zgłoś
bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! 3 07.04.04, 12:33 We wrześniu 1972 r., pracując w ambasadzie w Budapeszcie, po raz pierwszy ostro zderzyłem się z jednym z najzajadlejszych wrogów Polski na Węgrzech, komunistycznym politrukiem żydowskiego pochodzenia Pálem E. Fehérem, kierownikiem działu kulturalnego dziennika KC WSPR "Népszabadság". Był on skrajnym tropicielem "polskiego nacjonalizmu" i "antysemityzmu" (swoisty "rewanż" za marzec 1968 r. w Polsce - żydowskie lobby komunistyczne na Węgrzech obawiało się powtórzenia wydarzeń w podobnym stylu do marcowego i osłabienia swej władzy, umocnionej na Węgrzech po 1956 roku w ramach rozprawy z rzekomym węgierskim "nacjonalizmem"). W artykule publikowanym na łamach miesięcznika polityki kulturalnej KC WSPR "Kritika" we wrześniu 1972 r. E. Fehér posunął się do jadowitego porównania wojsk polskich z wojskami hitlerowskimi, sugerując, że nasze wojska w 1939 roku reprezentowały jakoby tę samą, co hitlerowcy, ideologię i dlatego tak łatwo przegrały z Niemcami "w dwa tygodnie". Znamienne, że mój zwierzchnik w ambasadzie w Budapeszcie - zastępca ambasadora J. Zieliński, czołowy przedstawiciel lobby filosemickiego w ambasadzie - początkowo blokował najskromniejszy nawet protest do Węgrów przeciwko antypolskiemu wyskokowi E. Fehéra. W tej sytuacji zdecydowałem się sam na wyrażenie oburzenia z powodu całej sprawy w rozmowach z moimi przyjaciółmi w węgierskim Ministerstwie Kultury. Poskutkowało - podczas gdy w Ambasadzie PRL w Budapeszcie dalej zwlekano z reakcją, doszło do wyrażenia ubolewania ze strony węgierskiej. Zastępca kierownika wydziału kultury KC WSPR F. Molnar oficjalnie przyznał, że błędem i fałszem było porównywanie idei, w imię których walczyli polscy żołnierze, do idei reprezentowanych przez wojska hitlerowskie. W innej notatce z ambasady podjąłem oburzającą sprawę zafałszowań historii Polski w II wojnie światowej w popularnej historii dla młodzieży "Płonący świat" autorstwa K. Major. W książce tej nie znalazło się ani jedno słowo o polskich walkach na Zachodzie po 1939 r., ani też o walkach na terenie Polski i Niemiec w latach 1943-1945, ani słowa o Polskim Państwie Podziemnym i polskich partyzantach, ani słowa o Powstaniu Warszawskim i w ogóle ani słowa o polskiej martyrologii, eksterminacji kilku milionów Polaków. Było za to wiele informacji o czeskim powstaniu w Pradze, o Lidicach, o walkach czeskich partyzantów, niemieckich antyfaszystów etc. Pomimo zwrócenia przeze mnie uwagi na rozmiary skandalicznych pominięć wkładu Polski w walkę z nazizmem w II wojnie światowej, oficjalne czynniki polskie całkowicie zbagatelizowały sprawę. Ukazywały się nadal niepoprawione wydania tej zafałszowanej książki (łączny nakład jej pięciu wydań do 1986 roku osiągnął 258 tys. egzemplarzy na małe, 10-milionowe Węgry, tj. tyle co 800 tys. nakładu na Polskę). W efekcie publicznie podjąłem tę sprawę na łamach "Przekroju" 9 lutego 1986 r. (por. J.R. Nowak: Spory... op. cit., s. 175-177). Tekst mój należał do jakże rzadkich w owym czasie publicznych przejawów krytykowania rażących zniekształceń dziejów Polski w publikacjach któregoś z "bratnich" krajów socjalistycznych i zarazem był pierwszym wymowniejszym prasowym sygnałem alarmującym, że źle się dzieje z obrazem Polski na Węgrzech. Tekst wywołał szeroki rezonans w ówczesnej prasie (m.in. stały współpracownik historyczny "Życia Literackiego" Olgierd Terlecki w tekście "Bilans" w numerze z 23 marca 1986 wyraził całkowite poparcie dla mojego oburzenia z powodu fałszów i przemilczeń w książce K. Major). Podczas dyskusji na sympozjum polsko-węgierskim w Instytucie Węgierskim w Warszawie 26 maja 1975 roku doszło do bardzo ostrego starcia w dyskusji między mną a dogmatyczną węgierską pułkownik, powiązaną z lobby żydowskim na Węgrzech dr A. Godó. Gdy nazwała ona faszystą wielkiego opiekuna Polaków w dobie wojny, dyrektora departamentu w horthystowskim MSW - Józsefa Antalla - jako pierwszy wystąpiłem niezwykle ostro w jego obronie. Zaprotestowałem przeciwko tego typu fałszom i krzywdzeniu pamięci wielkiego Węgra i zostałem poparty przez większość uczestników spotkania. Odtąd datowała się moja pisemna, a potem bezpośrednia znajomość, wreszcie współdziałanie z późniejszym pierwszym premierem demokratycznych Węgier - J. Antallem, synem polityka oczernionego przez A. Godó. Rolę moją w obronie pamięci J. Antalla przypomnieli m.in. znawca spraw węgierskich Grzegorz Łubczyk, później ambasador RP na Węgrzech w latach 90. - w tekście "Skandal z polskim wątkiem" ("Życie Warszawy" z 3 lutego 1992 r.), i Attila Szalai, obecny dyrektor Węgierskiego Instytutu Kultury w Warszawie - w tekście "Ki, mit mondott Varsóban? (dziennik "Új Magyarország" z 14 lutego 1992 r.). 20 grudnia 1979 roku wygłosiłem główny referat ze strony polskiej na wielkim polsko-węgierskim spotkaniu dyskusyjnym na temat stosunków Polski i Węgier w II wojnie światowej, zorganizowanym w największym budapeszteńskim klubie dyskusyjnym im. Kossutha Odpowiedz Link Zgłoś
bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! 5 07.04.04, 12:34 Znużony niezwykłymi rozmiarami wciąż powtarzających się zniekształceń w obrazie historii Polski na Węgrzech 19 maja 1986 r. przygotowałem w imieniu delegacji polskiej na rozmowy z Węgrami 44-stronicowe opracowanie omawiające najskrajniejsze przejawy deformacji polskich dziejów w węgierskich książkach naukowych, popularnonaukowych oraz w publicystyce prasowej i nawet literaturze pięknej. W lutym 1986 roku opublikowałem na łamach krakowskiego "Zdania" obszerny, ponad 30-stronicowy tekst bardzo ostro krytykujący antypolską powieść-paszkwil Györgya Spiró "Iksowie". Autor, żydowski pisarz lewicowy z Budapesztu, był faworytem członka Biura Politycznego KC WSPR Györgya Aczéla (Appela) i to on był przewodnikiem intelektualno-politycznym znanego miliardera-spekulanta Györgya Sorosa po jego pierwszym przyjeździe na Węgry w początkach lat 80. Spiró, prawdopodobnie wywodzący się z galicyjskich Żydów ("galicianerów"), był fanatycznie antypolski i antywęgierski. W swej książce, pisanej na wyraźne zamówienie węgierskiej góry partyjnej, miał na celu zohydzenie w węgierskich oczach obrazu Polaków jako narodu (w związku z polską "Solidarnością"). Powieść była formalnie powieścią historyczną z początków XIX wieku, ale przedstawiała wszystkich wielkich Polaków w owych czasach, od Kościuszki po ks. Staszica i księcia Poniatowskiego, jako bałwanów, imbecyli, kabotynów. Stanisław Staszic wprost został nazwany w książce "bydlakiem". Aby do końca zniechęcić Węgrów do oglądania się na solidarnościową Polskę, Spiró stworzył w swej powieści obraz Polaków jako bezmyślnego narodu, żałośnie wegetującego na skutek swej rzekomej niebywałej głupoty, a mimo to wciąż snującego dalej megalomańskie, nacjonalistyczne i antyrosyjskie marzenia. W książce Spiró można było znaleźć nawet tak antypolskie zwroty, jak włożone w usta Polaka słowa (na s. 479- 480): "Teatr Narodowy - powiedział Ziółkowski - to coś takiego jak Polska. Kupować nie warto, co najwyżej jeszcze bardziej zniszczyć". Mój bardzo ostry szkic "Pamflet i mistyfikacja", krytykujący polakożerczy paszkwil Spiró, został początkowo zatrzymany w styczniu 1986 roku na łamach krakowskiego "Zdania" przez cenzurę. Ukazał się dopiero po wielu zabiegach w Ministerstwie Kultury, w MSZ - po miesiącu. Z poparciem dla mojej krytyki książki Spiró wystąpił m.in. prezes Prezydium Towarzystwa Naukowego Warszawskiego (dziedzica tradycji Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk z doby Stanisława Staszica), słynny historyk prof. dr hab. Aleksander Gieysztor w piśmie z 6 maja 1986 r. Po stronie Spiró wystąpiło jednak zaraz szereg osób nieznających węgierskiego, ale tym chętniej popierających ataki oczerniające Polskę (m.in. Piotr Gadzinowski na łamach "itd" i redaktor Wacław Sadkowski). Za swą tak ostrą krytykę bardzo wpływowego węgierskiego pisarza żydowskiego - Spiró, zapłaciłem wysoką cenę na Węgrzech. Nagle, bez uprzedzenia, rozwiązano ze mną umowę na wydanie w Budapeszcie ponad 500-stronicowego wyboru polskich esejów, mimo że zyskał on sobie jednoznaczne entuzjastyczne recenzje kilku wybitnych polskich polonistów. Mogłem odnotować jednak również kolejny "węgierski" sukces w polemicznych bojach. W 1986 roku wystąpiłem w Ośrodku Kultury Polskiej i Informacji w Budapeszcie z odczytem otwierającym wielką publiczną dyskusję o zniekształceniach historii Polski na Węgrzech. Zyskałem sobie wtedy zdecydowane poparcie prominentnego węgierskiego grona intelektualnego, m.in. późniejszego premiera J. Antalla, późniejszego prezydenta Węgier A. Göncza i późniejszego przewodniczącego stowarzyszenia zajmującego się Węgrami na emigracji (odpowiednika dzisiejszej Wspólnoty Polskiej) poety i eseisty S. Csoóriego. 6 marca 1988 roku wydrukowałem w "Przeglądzie Tygodniowym" wielki syntetyczny szkic "Przyjaźń bez mitów", obnażający rozliczne zafałszowania obrazu polskiej przeszłości i Polaków jako narodu na Węgrzech (por. szerzej J.R. Nowak, Spory..., op. cit., s. 193-199). Odpowiedz Link Zgłoś
bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! 6 07.04.04, 12:37 Oszczerstwa o mojej roli w SD Im dalej od 1989 roku, tym bardziej mnożą się oszczerstwa o mojej roli w Stronnictwie Demokratycznym (SD) jako szeregowego członka tej partii od 1981 roku, a po raz pierwszy w jej władzach od reformatorskiego kongresu w maju 1989 r. (próbuje mi się przypisać pełnienie dużo wcześniej wiodących funkcji w tym stronnictwie). Przypomnę więc, że konsekwentnie odrzucałem namowy na przystąpienie do PZPR w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (PISM), gdzie pracowałem od 1966 r. Oszczerca T.P. Terlikowski napisał, jakoby "przez większą część mojego życia byłem członkiem" SD. Otóż byłem w SD dziesięć lat: od 1981 roku do 1991 roku, gdy wystąpiłem z tego stronnictwa wraz z kilkoma innymi osobami, publikując na ten temat list otwarty w dzienniku "Nowy Świat". Wstąpiłem do SD w czerwcu 1981 roku, zakładając koło SD w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, gdzie przewodniczyłem grupie 6 dziewczyn-członkiń koła, i była to moja jedyna wiodąca funkcja w SD przed 1989 roku. Założyłem to koło w czerwcu 1981 r., chcąc mieć jakieś forum wyrażania opinii w Instytucie, składającym się głównie z członków PZPR-u i gdzie nie było szans na stworzenie liczącego się koła "Solidarności". Przystąpiliśmy do SD po jego reformatorskim zjeździe w 1981 roku, gdy wielu liczyło, że SD stopniowo będzie ewoluowało w stronę "Solidarności", tak jak to zrobił "PAX" R. Reiffa. W kierownictwach szeregu organizacji wojewódzkich SD były bardzo duże wpływy zwolenników współdziałania SD z "Solidarnością", szczególnie widoczne m.in. w warszawskiej i gdańskiej organizacji SD. W antyreformatorskiej ulotce rozpowszechnianej na XII Kongresie SD w 1981 roku przewodniczącemu Stołecznego Komitetu SD R. Cedrowskiemu zarzucono, że: "Dąży do przekształcenia SD w partię 'Solidarności'". Podobne zarzuty kierowano również przeciwko innym członkom warszawskiego kierownictwa SD. Bardzo żywe sympatie do "Solidarności" były wyrażane również w gdańskim SD. Donald Tusk już w tytule swego artykułu o gdańskim zjeździe SD, publikowanego na łamach solidarnościowego dodatku do "Dziennika Bałtyckiego" (nr z 13-15 marca 1981 r.) akcentował: "Stronnictwo wreszcie Demokratyczne". Pisząc o uchwale zjazdu gdańskiego SD, która opowiadała się za rolą SD jako partii suwerennej i partii wolności, przeciwstawiającej się jakimkolwiek represjom za przekonania, D. Tusk pisał: "W walce o demokratyzację życia w naszym kraju, której ciężar rzecz jasna spoczywa na 'Solidarności', poszukiwać należy sojuszników. Realizacja propozycji gdańskiego zjazdu SD dałaby szansę prawdziwego działania stronnictwu, demokrację, sprawiedliwość i praworządność". O tym, co sam wyrażałem wówczas, w 1981 r. w ramach SD w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, można przeczytać odpowiedni zapisek we wspomnieniach najlepszego polskiego niemcoznawcy prof. dr. hab. Mieczysława Tomali ("Z dni chmurnych i górnych w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych", Toruń 2002, s. 165): "W Instytucie natomiast ujawnił się ciekawy aktywista nowych czasów. Stał się nim nasz pracownik pan dr Jerzy Robert Nowak. Był on członkiem Stronnictwa Demokratycznego - jak już wspomniałem - wywiesił na korytarzu gablotę, w której zamieszczał krytyczne artykuły o polskiej rzeczywistości. Dyrekcja, oburzona, chciała ją zlikwidować, ale komu to mogło przynieść zysk, a komu szkodę. Nikomu. I tak zostało. Materiały cieszyły się dużym zainteresowaniem (...)". Wcześniej na s. 123 tej samej książki prof. Tomala wspominał, iż Jerzy Robert Nowak "swoim działaniem chciał doprowadzić do tego, aby Stronnictwo było normalną, samodzielną partią. Chyba nie widział jeszcze trudności. Był zresztą trochę marzycielem. W Instytucie zorganizował Koło SD i domagał się prawa zasiadania jego przedstawiciela w dyrekcji. Uzyskał je. Wywiesił na pierwszym piętrze tablicę informacyjną Stronnictwa, zamieszczał tam przedruki z prasy krytyczne wobec stosunków panujących w kraju. Był przysłowiowym szczupakiem wśród karpi". Odpowiedz Link Zgłoś
bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! koniec 07.04.04, 12:38 Wraz z wprowadzeniem stanu wojennego rozbito kierownictwa najbardziej prosolidarnościowych organizacji wojewódzkich SD, na czele z warszawską i gdańską, dokonując czystek w Stronnictwie. Zamarła również działalność naszego instytutowego Koła SD w latach jaruzelszczyzny - straciliśmy ochotę na jakiekolwiek działanie w ponownie uzależnionym od władz Stronnictwie. W początkach 1989 roku na fali ówczesnych zmian i wyraźnego buntu w warszawskim SD namówiono nas do wznowienia działalności instytutowego Koła. Na zjeździe SD delegatów z Warszawy gremialnie wycinano, ale mnie właśnie wtedy po raz pierwszy wybrano do władz SD dzięki przemówieniu bardzo krytycznemu wobec systemu. W owym czasie znany byłem w SD również dzięki prowadzonemu od 5 miesięcy stałemu przeglądowi prozy "Pro i contra" na łamach "Tygodnika Demokratycznego". Moje opinie wyrażane tam były bardzo jednoznaczne. Akcentowałem postulaty pełnej destabilizacji gospodarki i polityki ("Tygodnik Demokratyczny" z 19 lutego 1989 r.) o potrzebie zniesienia nomenklatury i odpolitycznienia przedsiębiorstw (nr z 15 stycznia 1989 r.). Cytowałem opinie o systemowym charakterze kryzysu w naszej części Europy (14 maja 1989 r.), o potrzebie przywrócenia pełnego pluralizmu ruchu związkowego (nr z 5 marca 1989 r.). Krytykowałem zaśmiecanie dyplomacji b. prominentami (nr 14 z 1989 r.), pisałem o prowokacyjnych działaniach służb porządkowych wobec studentów (nr 15 z 1989 r.) etc. Szczególnie często powracałem do potrzeby rozliczenia zbrodni stalinizmu i bierutyzmu. Terlikowski napisał w "Racji Polskiej", jakobym w 1989 r. uznał, że "sojusz PZPR jest najlepszym wyjściem dla jego partii, a prawdopodobnie również dla Polski". Terlikowski nie wie - albo udaje, że nie wie - że w maju 1989 r. po raz pierwszy wybrano mnie do władz SD dzięki bardzo mocno oklaskiwanemu, krytycznemu przemówieniu i forsowanemu przeze mnie w warszawskim SD bardzo radykalnemu programowi dla tego stronnictwa. Program ten, opracowany głównie przeze mnie, w swoim 4. punkcie postulował "przywrócenie demokracji parlamentarnej, opartej na pełnej równości szans działania wszystkich partii w systemie wielopartyjnym, i na trójpodziale władz". Piąty punkt przewidywał "przekształcenie dotychczasowej koalicji trzech partii w koalicję dla reform i ratowania Polski, otwartą dla wszystkich sił demokratycznych". Punkt 7. postulował "likwidację systemu nomenklatury". Punkt 8. - "zniesienie monopolu jednej partii w kształtowaniu polityki zagranicznej". Punkt 10. postulował "odpartyjnienie wojska i milicji" (zob. szerzej tekst wspomnianego programu w książce J.R. Nowaka "Buntownicy i asekuranci", Warszawa 1991 r., s. 173). W "Tygodniku Demokratycznym" (nr 18 z 1989 r.) w sprawozdaniu z XIV Kongresu SD stwierdzono: "O złamaniu monopolu tej partii (PZPR - J.R.N.) w środkach masowego przekazu, potrzebie pluralizmu w wojsku i milicji mówił Robert Nowak z Warszawy (wystąpienie to zostało wygłoszone pierwszego dnia obrad, z przyczyn niezależnych od redakcji nie mogliśmy opublikować skrótu w poprzednim numerze)". Tymi przyczynami niezależnymi była oczywiście ingerencja cenzury. W wywiadzie udzielonym Andrzejowi Koraszewskiemu z BBC (por. "Biuletyn Prasowy" PAP z 26 maja 1989 r.) stwierdzałem m.in.: "Wypowiadamy się za poszerzeniem koalicji trzech partii, przekształceniem dotychczasowej koalicji trzech partii w koalicję dla reform i ratowania Polski otwartą dla wszystkich sił demokratycznych. W zeszłym roku w artykule w "Konfrontacjach", chyba w lipcu zeszłego roku, najpierw wstrzymanym w lutym zeszłego roku chyba dlatego, że postulowałem rząd fachowców, co godziło w ówczesny rząd Messnera, wypowiadałem się za porozumieniem dla reform, mostem nad przepaścią, swego rodzaju porozumieniem wszystkich sił reformatorskich (...)". W sierpniu 1989 r. byłem jedną z tych trzech osób we władzach SD, które zagroziły rezygnacją, jeśli Stronnictwo nie pójdzie na sojusz z "Solidarnością" (por. na ten temat informacje w tekście publikowanym w "Kurierze Polskim" z 27 stycznia 1990 r., a parę dni wcześniej zamieszczonym "Rzeczpospolitej"). Wchodzący do grona stałych współpracowników "Racji Polskiej" warszawski działacz LPR, były poseł AWS Jan Maria Jackowski tak pisał w wydanej w 1991 r. książce "Interpelacje" (napisanej wraz z S. Żarynem) o mojej roli w SD: "Inną znaczącą postacią z 'ławy opozycji' jest Jerzy Robert Nowak, znany z wielu książek o Węgrzech, działacz Stronnictwa Demokratycznego. Na głównym fotelu się nie znalazł, chociaż jego inicjatywy skierowania SD na tory współpracy najpierw z 'Solidarnością', później z ugrupowaniami o chrześcijańsko-demokratycznej orientacji, miały bardzo ważne znaczenie. W przyszłości może się okazać, że dawny sojusznik PZPR-u, niezdecydowany w swojej nowej drodze politycznej, będzie nadrabiał stracone tereny właśnie dzięki takim ludziom jak Nowak. Chyba że będzie za późno na ratowanie czegokolwiek z ideałów i trzeba będzie pozostać przy rozdzieleniu resztek w kasie...". Kilka uwag końcowych Nie zamierzałem przedtem zajmować się wyliczeniami moich publicystycznych i politycznych dokonań z przeszłości - zostałem jednak sprowokowany do tego plugawymi kalumniami w "Racji Polskiej", przedrukowanymi w "Nowej Myśli Polskiej", podobnie jak "Racja Polska" wyraźnie związanej dziś z LPR. Plugawy paszkwil ukazał się w tej samej "Nowej Myśli Polskiej", w której jeszcze 28 października 2001 r. pisano na mój temat: "Prof. Jerzy Robert Nowak jest niezwykłym zjawiskiem w naszym życiu intelektualnym. Od 12 lat działa w ruchu patriotycznym, organizuje, pisze, przemawia, a jego główną wytyczną w tym działaniu jest obrona wartości narodowych i interesu narodowego z jednej strony, a piętnowanie i zwalczanie tych, którzy tym interesom zagrażają, a wartości niszczą - z drugiej strony (...). I zapytajmy, jakby się potoczyła batalia o uratowanie polskiej świadomości i dobrego imienia polskiego narodu, gdyby nie było Roberta Nowaka, już znanego, już popularnego obrońcy polskości i pogromcy żydowskich szermierzy antypolonizmu". Redakcji "Nowej Myśli Polskiej" moż na w tym kontekście pogratulować dość szczególnej "stałości" poglądów. Z całego serca dziękuję Słuchaczom Radia Maryja, a zarazem Czytelnikom "Naszego Dziennika" i "Niedzieli", za tak wiele wspaniałych listów z wyrazami poparcia, nadesłanymi do mnie w ciągu ostatnich paru tygodni. Dowiodło to, że słusznie wierzyłem w ludzi, w polskie umysły i serca, ogromnie dziękuję za tyle serca, tyle uczuć, z jakimi spotkałem się w tych listach. Ogromnie dziękuję redakcji "Naszego Dziennika" za możliwość zaprezentowania tak długiego listu w sprawie tak ważnej moralnie - przeciw próbom szkalowania i rzucania kalumni. Odpowiedz Link Zgłoś
alex.4 Re: prof. Nowak a PRL!!!! koniec 07.04.04, 12:40 nowak jest jak upadłą kobieta która próbuje wmawiać że jestr dziewicą. Obrzydliwość... pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! koniec 07.04.04, 12:53 no dalej, prosze sprobowac wykazac choc jedno przeklamanie w tym fragmencie ktory przytoczylem, prosze przedstawic swoje argumenty, prosze obronic swojego zdania, ma Pan okazje, inaczej skompromituje sie Pan na oczach wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
alex.4 Re: prof. Nowak a PRL!!!! koniec 07.04.04, 13:05 był w SD. Robił karierę tam gdzie robił. To nie wymaga komentarza... pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
bbombel Re: prof. Nowak a PRL!!!! koniec 07.04.04, 14:33 Nie bede sie przejmowal jednym Alex'em (czy kilkoma) ktory nie potrafi interpretowac tekstu, ten tekst (i inne teksty prof. Nowaka) sa dla ludzi bez uprzedzen, ktorzy potrafia trzezwo i logicznie myslec, nie dla kosmopolitow. Wazne ze inni "forumowicze" wiedza jaka jest prawda. Alex wsyp trzy lyzeczki cukru do szklanki wody, wypij i jeszcze raz przeczytaj te teksty moze pomoze :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xgen Nowak - hahaha IP: *.mexico.one.pl 07.04.04, 16:51 Toś mnie rośmieszył tym stwierdzeniem: (i inne teksty prof. Nowaka) sa dla ludzi bez uprzedzen, ktorzy potrafia trzezwo i logicznie myslec, nie dla kosmopolitow. Ten cały Nowak - jest chory i jego teksty świadczą o tym dobitnie. Odpowiedz Link Zgłoś
alex.4 Re: Nowak - hahaha 08.04.04, 14:22 chory karierowicz, ot cały nowak... pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z.P. Re: Nowak - hahaha IP: *.elpos.net 08.04.04, 23:17 To fakt, że karierę robił za komuny, co nie znaczy, że jako komunista. Jeżeli znasz fakty mówiące, że było inaczej, przytocz je. Odpowiedz Link Zgłoś
alex.4 Re: Nowak - hahaha 09.04.04, 12:51 w ambasadzie????? Albo jak Bender w sejmie PRL stanu wojennego???? Trzeba było być wtedy świnią, aby stanać po stronie PZPR... pozdr Odpowiedz Link Zgłoś