stach.konwa
22.10.10, 09:49
Parę razy zdarzało mi się czytać w lokalnych dodatkach o poetach i pisarzach i zawsze gdy pisarz dostawał lokalną nagrodę, była o tym mowa. Pani redaktor natomiast nie była uprzejma wspomnieć o tym, że pan Karpowicz był właśnie (dwukrotnie) laureatem białostockiej nagrody literackiej. Wypadał chociaż o tym wspomnieć, inaczej wychodzi się na cokolwiek zakompleksioną prowincjonalną, przepraszam za słowo, gąskę. Jaki sens ma ta nagroda, jeśli sami ją ignorujemy?