ależ fajny dzień mamy dzisiaj!

08.02.11, 11:50
odwiedziłem rodziców. a tam! pod blokiem zaczynają kwitnąć przebiśniegi. pierwsze kwiaty tego roku. i słoneczko pięknie świeci. sikorka na gałęzi zaczyna swe wiosenne trele. oho! pośmigamy sobie zaraz na rowerze.
    • anka1 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 08.02.11, 12:47
      pomarudze : ale wiatr za duzy. nie lubie jak mi dachowki wokol glowy fruwaja.
      • romanpidlaszuk.1 Archiwum starego watku pod tym tytulem 12.02.11, 22:49

        forum.gazeta.pl/forum/w,52,2922691,0,alez_fajny_dzien_mamy_dzisiaj_co_.html
    • bogo2 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 08.02.11, 13:19
      a co z corka,co zab jej wypadl, podwyzka,ktora sie miala zdarzyc....?
      nie bardzo rozumiem, dlaczego nie mozesz, dopisac sie do starego watku... ?
      fajnie ze wracasz.... :)

      w.koronkiewicz napisał:

      > odwiedziłem rodziców. (...)
      • bogo2 zaczelo sie od tego...:) 08.02.11, 13:37
        Autor: Gość: koro IP: *.bsk.vectranet.pl / 10.1.100.* 09.09.02, 14:03

        koro napisal (...)

        słoneczko pięknie świeci, nie jest wcale gorąco, zaś zdjęcia które odebrałem
        od fotografa są po prostu cudo. chętnie bym wam pokazał moją córkę bez
        przedniego zeba, ale nie mam skanera. a potem trzy miłe spotkania, trzy
        oferty pracy i pieniędzy przy tym olbrzymich. życzę tego wam wszystkim.


        bogo2 napisał:

        > a co z corka,co zab jej wypadl, podwyzka,ktora sie miala zdarzyc....?
        > nie bardzo rozumiem, dlaczego nie mozesz, dopisac sie do starego watku... ?
        > fajnie ze wracasz.... :)
        >
        > w.koronkiewicz napisał:
        >
        > > odwiedziłem rodziców. (...)
      • barakudaa Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 08.02.11, 17:55
        Rzeczywiście!Autobus do pracy prowadziła młoda dziewczyna,dzięki czemu nie szarpałoi nie padałam nosem do przodu podczas hamowania a opony nie zgrzytały,nastepnie nie wlazłam w żadne gówienko po psinkach,których właścicieel wysadzają na środku chodnika,bułeczki w sklepie były cieplutkie a koleżanka z pracy ,którą tłucze mąż a ona odreagowuje w pracy wyżywając się na nas -dziś wyjatkowo nie była przywalona i nie przywaliła słownie nam,spec od TV po naprawie kabelka nawet nie wziął dużo kasiorki i jeszcze na kawkę chciał się umówić ,ksiądz po kolendzie opowiedział kawał,za chwile stotysięczny odcinek Klanu, za oknem gwiżdze i świszcze ale ciesze się,że nie urodziłam się w okolichach Koła Podbiegunowego,tylko żyć nie umierać...
    • zwoleja.pl Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 08.02.11, 20:00
      Wątek o fajnym dniu który mamy właśnie dzisiaj, już kiedyś gdzieś widziałem. Tylko gdzie?
      • shiva772 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 08.02.11, 21:00
        Faktycznie fajnie się zaczynał ten dzień, pachniało wiosną i można było pruć 100 na godzinę...ale wracając z pracy omal nie odleciałam wraz z autem.
        • morfeusz_1 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 08.02.11, 21:28

          siedzę przy piwku i przygotowuję się do wyprawy
          5 razy przekładaliśmy wypady na przełomie października i listopada
          To myślę sobie niech chociaż teraz się morze wyszumi i wysztormi bo choć człowiek stary to jeszcze może i na morze też by chciał ;)

          www.youtube.com/watch?v=QZVFUE4AzT8
          • shiva772 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 08.02.11, 22:50
            Łowić będziesz? Noo imponujące zajęcie jak dla takiego staruszka ;)
            • morfeusz_1 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 08.02.11, 22:55

              no
              • w.koronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 09.02.11, 09:05
                nie umiem znaleźć swego starego wątku, więc założyłem nowy. córka już prawie dorosła panna. wszystkie zęby na swoim miejscu. skanera nadal nie mam, ale od tamtego czasu bardzo się upowszechniła fotografia cyfrowa. nie trzeba wywoływać filmów u fotografa, wystarczy podpiąć do aparatu kabelek i już fotka w necie. z owych wspominanych przed laty propozycji pracy i olbrzymich pieniędzy nic nie wyszło. ale nie jest to wcale powód do zmartwień.

                Kiedy odprowadzałem dziś syna do przedszkola to w powietrzu było już coś takiego, taki zapach że...człowiek się stawał 20 lat młodszy! soki ruszyły pod korą (mózgową). nagle sto pomysłów, sto zamierzeń, żeby jechać w świat, góry zdobywać, salony czarować, kobiety całować, z całym światem za bary się brać!
                cholera, może rzeczywiście wybrać się rowerem do Kleosina?
                • gawnauka Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 09.02.11, 12:50
                  w.koronkiewicz napisał:

                  > (...) salony czarować, kobiety całować

                  a co na to szanowna małżonka?
                  • zwoleja.pl Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 09.02.11, 13:51
                    Żona Pana Wojtka z pewnością to zrozumie. W końcu to taka wiosenna i nieco rozbudowana licentia poetica. :)
                    • w.koronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 10.02.11, 09:45
                      całować po rękach ma się rozumieć. ot, nawet pomarzyć nie można, zaraz zaczyna się " a co małżonka na to?". a idźcież Wy!
                      dzisiaj słońce świecie pięknie, ale już mróz chwyta, juz temperatura poniżej zera. i przestały sikorki po krzakach hałasować. w radiu (Trójka od lat) relacja ze spotkania z Czesławem Miłoszem podczas jego pierwszej wizyty w kraju po otrzymaniu nagrody Nobla.
                      "kocham rzeczywistość, klęczę przed rzeczywistością w zachwycie" mówi Czesław Miłosz.
                      Cytuję słowa naszego poety z pamięci. I przypominam sobie historię sprzed lat wielu, gdy poeta jeszcze żył, wracałem noca samochodem z Białowieży, pojechałem jakiś kompletnymi chaszczami, przez Siemianówkę, a potem gdzieś w kierunku Kapitańszczyzny i Nowej Woli, zupełnie bez jakiejkolwiek mapy, ot tak na czuja, co będzie to będzie. Jechałem w kompletnej pustce i samotności, reflektory auta oświetlały kolejne nieznane okolice, zatopione w ciemniościach wioski, leśne dukty, i żwirówki przez pola. w Trójce emitowano wywiad z Czesławem Miłoszem. pamiętam pytanie prowadzącej dziennikarki:
                      - Czy gdyby miał Pan możliwość przeżycie swego życia raz jeszcze, czy coś by Pan w nim zmienił.
                      I pamiętam co powiedział Czesław Miłosz, ale nie powtórzę. Dlatego, ze tak pięknie nie potrafię, a po drugie, że radio to jest magia. I wtedy podczas owej nocnej jazdy, ja tą audycję słyszałem zupełnie inaczej.
                      Dobra, koniec siedzenia przed kompem, trza biec na słońce, uklęknąć w zachwycie przed rzeczywistością. odwiedzić dentystę, namalować na opuszczonej ścianie obraz.
                      • brutt Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 11.02.11, 02:52
                        Fajnie napisane.
                        • bogo2 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 11.02.11, 13:02
                          dlatego fajnie, ze wrocil....:)


                          brutt napisał:

                          > Fajnie napisane.
                      • bogo2 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 11.02.11, 13:17
                        nasz poeta....? znaczy sie czyj...?
                        wydaje mi sie, ze dla poety , etykieta "nasz", brzmi jak najgorsza obelga....!

                        w.koronkiewicz napisał: (...)

                        > Cytuję słowa naszego poety z pamięci.(...)
                        • zet_jot Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 11.02.11, 13:27
                          Tak to widocznie już jest, jak zamiast "ja" pisze się "my".
                          • bogo2 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 12.02.11, 16:49
                            ten facet sie nie mylil..
                            raster.art.pl/galeria/wystawy/broniewski/wiersze.htm



                            zet_jot napisał:

                            > Tak to widocznie już jest, jak zamiast "ja" pisze się "my".
                            • w.koronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 13.02.11, 15:31
                              rozbroiłeś mnie kompletnie tymi wierszami Broniewskiego. nie pisałem dni kilka bo spotkanie miałem z kolegami przy piwie.
                              Obudziłem się koło czwartej
                              i doszedłem do wniosku,
                              że życie jest diabła warte,
                              a trzeba żyć, po prostu.

                              Dla świętego spokoju wszelako
                              że - niby - "w sercu rana",
                              wypiłem szklaneczkę koniaku
                              i chodzę zalany od rana.

                              ja z kolegami umówiłem się na czeskie piwko "u szwejka". lokal na Bema, naprzeciwko biura paszportowego. oryginalne czeskie piwo z nalewaka. koledzy zachwycali się czarną hora, ja z przyjemnością gulgałem ciemne piwko o jakże poetyckiej nazwie granat. i tak nam się dobrze siedziało, że jeden z kolegów przypomniał sobie, ze żona wyjechała, musi więc tylko dzieciom kolację zapodać i potem to już cała chata nasza. a jeszcze, że balonik nalewki śliwkowej w domu ma. więcej nie trzeba nam było mówić. choć czterdziestka na karku, zerwaliśmy się niczym siedemnastolatkowie i dawaj do kolegi karmić dzieci.
                              następnego dnia już tak wesoło nie było. ale jak to mawiał poeta "trzeba żyć po prostu". mózg zresetowany, pliki pokonwertowane, miejsca na dysku starczy na cały tydzień.
                              • bogo2 czasami poezja, jak kefir dziala....:) 13.02.11, 15:53
                                w.koronkiewicz napisał: (...)

                                > rozbroiłeś mnie kompletnie tymi wierszami Broniewskiego. (...)
                                • w.koronkiewicz Re: czasami poezja, jak kefir dziala....:) 14.02.11, 16:27
                                  wspaniały był ten dzisiejszy poranek. początek tygodnia, za oknem słońce sprawia, ze człowiek czuje się stworzony do rzeczy wielkich. nic tylko z życiem za bary się brać.
                                  w sklepie oferta walentynkowa, hiacynty 5 zł sztuka, bombonierki w kształcie serca, czekoladowe tabliczki z napisem "tylko dla Ciebie". w radiu artur andrus nawołuje by się nie dawać walentynkowym czekoladkom i wręczać ukochanej osobie butelkę octu. w gazecie wyborczej intrygująca recenzja najnowszej ksiązki Marka Bieńczyka "Nowe kroniki wina". kupuje tą książkę i po prostu odlatuję. krótkie przypowiastki z całego świata. okruchy rzeczywistości opisane w sposób wprost mistrzowski. "Szczęśliwie harrisonowi przydarzyło się na krętej drodze życia, coś co przydarzyć się może każdemu, nawet jeśli nie jest pisarzem i Amerykaninem. Harrison poznał wino. Czyli najlepszy, najwspanialszy, najpewniejszy sposób na kaca".
                                  Obieram kartofle, radiowa Trójka podaje wieści z barcelony, tam powstała koalicja antywalnetynkowa "Nie kupujcie głupich różowych misiów" nawołują działacze koalicji wieczorem spotkają się recytując najgłupsze wiersze o miłości. potem zapewne pójdą w miasto pić jeszcze czerwieńsze wino.
                                  obieram ziemniaki, dolewam kwaśnego wina do duszącego się kurczaka. w powietrzu unosi się zapach grzanego wina. pachnie tak pięnie, że po raz kolejny daję się nabrać i nalewam sobie kieliszek. wino jest niczym kwas. uśmiecham się i wracam do obierania kartofli.
                                  • w.koronkiewicz Re: czasami poezja, jak kefir dziala....:) 15.02.11, 08:23
                                    ha! dziś od rana słoneczko, ale wczoraj człowiek obudził się z poczuciem, że oto zaczyna się nowy tydzień, zaczyna się nowy rozdział w życiu, że nic tylko do roboty się brać, a dzieła wielkie tworzyć. dziś, choć słoneczko za oknem świeci równie pięknie, już takiej energii poniedziałkowej ni ma. wtorkowy ranek spokojniejszy jest. ponadto naczytał się człowiek wczoraj "Nowych kronik wina" Bieńczyka, więc zamiast roboty, w głowie ma raczej pomysły, by do hipermarketu jechać i serów francuskich nakupić. bo w sklepie winiarskim juz wczoraj wieczorem był. wino gruzińskie półsłodkie, bo lubimy z żona gruzińskie półsłodkie, dwa zaś że wino ze szczep saperavi w 100% zrobione. cóż to jest te separavi ciekawość zżera. choć butelka dziwna, bo nie rocznikowana. zobaczymy. i druga butelka. hiszpańskie. szczep tempranillo z cabernetem Sauvignon, Gran Reserva 2004, kupione bo lubię tempranillo, ale też i dlatego, ze sprzedawca strasznie zachwalał. sprawdzimy zatem gust sprzedawcy. jeśli wino okaże się porządne, to z przyjemnością do sklepu wrócimy i jeszcze niejedna butelkę tam kupimy. jeśli natomiast wystawił nas do wiatru, cóż oddamy się w ręce innych sprzedawców.
                                    pisze Bieńczyk w swej książce, że najlepiej popijać wino przed południem. że wtedy tak naprawdę otwiera przed nami swój wyjątkowy smak i wprawia nas w znakomity humor na cały dzień. pamiętam raz tylko (nie licząc wypraw degustacyjnych po winnicach) piłem wino przed południem. otworzyłem butelkę słodkiego muscata. jeden kieliszek rzeczywiście pokolorował cały świat. no tak. ale wtedy była wiosna. w lutym wina rano nie popijałem. może warto spróbować? ale nie dziś. bo dziś robota czeka jeszcze i wycieczka po sery. i może po jakieś kolejne dwie butelki. po głowie chodzi pinot noir. i pachnący różami gewurztraminer. tak, rozpocząć dzień od aromatu róż, to byłoby coś!
                                    • w.koronkiewicz Re: czasami poezja, jak kefir dziala....:) 15.02.11, 18:31
                                      Nakręcił mnie dziś ten pinot noir okrutnie. Pojechałem więc do hipermarketu. Niby że po sery, i po akumulatorki. Załadowałem koszyk serami i ot tak niby przypadkiem poszedłem obejrzeć ofertę win. Nie przepadam za bardzo za winami hipermarketowymi, bo lubię sobie pogadać ze sprzedawcą, posłuchać, co też ma do zaoferowania, a hipermarkecie wiadomo - pani przy kasie raczej nic nam nie powie. Wina też raczej tanie niż dobre. Ale...od czasu do czasu obejtrzeć oferty winiarskiej nie zawadzi. A nuż (widelec) jakaś okazja się trafi?
                                      Po chwili w oko wpadła mi butelka alzackiego gewurztraminera, po chwili alzacki pinot noir. Apellation controlee. No to bach do koszyka. I już mam wychodzić, aż tu nagle ukazują się kolejne pinoty nuary. Mołdawskie. Półsłodkie. Zdębiałem. Jak to możliwe, że pinot noir z Alzacji jest winem wytrawnym, a ten sam szczep w Mołdawii wytwarza już wina półsłodkie? Ktoś to rozumie? Oczywiście zapakowałem też do koszyka wino mołdawskie i teraz wśród znajomych zrobimy degustację "Wszystkie twarze pinota".
                                      Zagadkę, dlaczego pinot noir w Alzacji jest winem wytrawnym, a już w Mołdawii półsłodkim, dręczyła mnie niczym spiski komunistyczne Antoniego Macierewicza. Pojechałem zatem do Mariusza Golaka,redaktora naczelnego nieistniejącego już pisma "Świat alkoholi". Mariusz roześmiał się tylko i odpowiedział, że to dziecinnie proste. Dziwi się, że zawracam mu głowę takimi błahostkami. Widocznie klimat w Mołdawii jest łagodniejszy, słońce dłużej świeci, być może zbiory przeprowadzane są później, w związku z czym w owocach gromadzi się więcej cukru! Pochwalił natomiast pomysł organizowania degustacji tego samego wina z rozmaitych krajów. Zachęcił do dalszych tego typu działań np. z cabernetem sauvignon. Grzecznie zatem skinąłem głową, szurnąłem nogami i tyle mnie tam widzieli. Oczywiście, że trzeba będzie popróbować caberneta z rozmaitych krajów. Takie degustacje nazywa się chyba poziomymi. I podczas nich najlepiej widaći, za jakie wino przepłacamy, za które zaś nie. Bo czasem te ze słynnych winiarskich regionów (i cholernie przy tym drogie) okazują się mniej ciekawe w smaku niż np. tanie wina z Nowego Świata.
                                      Ale tak sobie myślę o tym pinocie noir wytrawnym i półsłodkim zarazem. Jeśli w smaku okażą się podobne? czy oznaczać to będzie, że w Alzacji mają słodsze życie? I wino które w Mołdawi jest samą słodyczą, w pełnej słodyczy Alzacji to zwykły kwas?
                                      Nie wierzycie, ze to możliwe. Nalejcie sobie kieliszek wina i połóżcie obok kawałek cytryny i kawałek czekolady. Najpierw ugryćie cytryne i popijcie ją winem. Wino będzie czystą słodyczą. Potem zjedzcie czekoladę i znów popijcie tym samym winem. czy nie stało sie nagle wytrawne?
                                      Choroba, doczekać się już nie mogę, kiedy ze znajomymi otworzymy te butelki!
                                      • shiva772 Re: czasami poezja, jak kefir dziala....:) 15.02.11, 21:13
                                        Oooo tak namiętnie pisać o winach ... podziwiam. Muszę sobie zacząć notować skąd te moje wińska pochodzą wszak weekend bez dobrego wina jest weekendem straconym! Piłam ostatnio Bordeaux z apelacją jak należy i byłam bardzo zdziwiona bo do tej pory myslałam, że wina z tego regionu są tylko czerwone...a to było białe, wytrawne i w dodatku wyśmienite za jakieś 35 zł.
                                      • bogo2 Re: czasami poezja, jak kefir dziala....:) 18.02.11, 17:13
                                        czasami kefir , jak historia dziala ...(...)


                                        w.koronkiewicz napisał: (...)

                                        > Zagadkę, dlaczego pinot noir w Alzacji jest winem wytrawnym, a już w Mołdawii p
                                        > ółsłodkim, dręczyła mnie niczym spiski komunistyczne Antoniego Macierewicza.(...)
                                        • shiva772 Jakie dziś winko sączycie? 18.02.11, 19:57
                                          Ja Blossom Hill, taki trochę no name bo zamiast szczepu podane jest hasło California i crisp and fruity. Okazało się, że porządnie schłodzone, choć półwytrawne bardzo mi smakuje (a ja wolę tzw. kwasy ;)
                                          www.galeriatrunkow.pl/popimage.php?idprd=167&idimg=big206777205
                                          • rika148 Re: Jakie dziś winko sączycie? 18.02.11, 21:51
                                            porządna kobieta sączy zawsze soki swego partnera
                                            • w.koronkiewicz Re: Jakie dziś winko sączycie? 19.02.11, 11:42
                                              w temacie win, które nie mają podanych na etykiecie informacji dotyczących rocznika czy nazwy szczepu. są to wina stołowe. znajdujące się najniżej w klasyfikacji win. często dodawane do potraw np. risotta, bigosu czy do duszących się mięs.
                                              ostatnio z takich win nierocznikowanych kupiłem półsłodkie gruzińskie Badagoni. dolina Alazani, szczep saperawi. kupiłem bo bardzo mnie ciekawił ów szczep, którego nigdy w życiu nie próbowałem. ponadto w jego nazwie brzmi jakoś tak sapersko. Uwaga bomba! inne nazwy winnych szczepów tez są fajne, ot dajmy na to taki sangiovese z którego w Toskanni wyrabiają chianti, czy macabeu służące do produkcji musującej cavy z okręgu Penedes w Katalonii.
                                              w winie ukryta jest pewna historia, której nie posiadają inne trunki. np. piwo, posiada 40 rodzajów (konia z rzędem kto z miejsca wyliczy choć połowę), ale już kwestie rocznikowe kompletnie w piwie nie mają znaczenia. ja przynajmniej nie słyszałem, o wielkich rocznikach piwiarskich. tymczasem etykieta wina niesie nam naprawdę sporo informacji i warto nauczyć się ją czytać. wino pozwala nam na jeszcze inne zabawy.
                                              otóż pisałem już o tzw, degustacjach poziomych, podczas których testowane są wina z tego samego szczepu, ale uchodzące z różnych regionów winiarskich czy różnych posiadłości. degustację można jeszcze dodatkowo urozmaicić - zasłaniając etykiety na butelkach lub podając wino w karafkach (warto, bo się lepiej napowietrza). organizując taką degustację stawiamy obok siebie kilka kieliszków i w każdym jest inne wino. tylko jedna osoba zna zawartość. zadaniem pozostałych jest odgadnięcie pochodzenia wina lub wybranie wina najlepszego. zdarzają się sytuacje naprawdę dziwne. kolega, który często bywa w Marsylii opowiadał, ze tego rodzaju towarzyskie spotkania sa bardzo tam popularne i zdarza się, ze w kategorii najlepsze wino wieczoru wygrywa najtańsze wino kupione na stacji benzynowej.
                                              dlaczego tak się dzieje, napiszę jednak innym razem.
                                              • w.koronkiewicz Re: Jakie dziś winko sączycie? 19.02.11, 12:02
                                                okazuje się, ze mam jeszcze chwilę.
                                                najtańsze wino kupione na francuskiej stacji benzynowej wcale nie musi być byle jakim sikaczem. oto wielcy producenci wina i słynne posiadłości mają limit wina, które mogą rocznie wyprodukować. wina te (mające często numerowane butelki) sprzedawane są za dziesiątki czy setki euro. nadwyżki zaś z gron drugiego sortu sprzedawane są pod zmienioną nazwą (w przypadku naprawdę wielkich i słynnych posiadłości) w przypadku posiadłości mniejszych butelkowane są po cichu jako wino stołowe. lepiej sprzedać za grosze, niż za darmo wylać.
                                                w Polsce jednak na takie okazje nie ma co liczyć. tanie wina na stacjach benzynowych pochodzą od wielkich winiarskich producentów, produkujących wina w milionach litrów czy wrecz hektolitrów. to taka winiarska coca-cola.
                                                rozumiem stwierdzenie "a ja lubię kwas". ja jednak korzystać z możliwości jakie mi wino daje. porównywać smak poszczególnych szczepów lub regionów. sommelierzy posiadają zmysły tak wyczulone, że potrafią rozróżniać roczniki i posiadłości.
                                                choć jak pisze Marek Bieńczyk w "Nowych kronikach wina" wielcy degustatorzy jak ogień unikają degustacji w ciemno. okazać się bowiem może, że oni również na wino wieczoru wytypują te kupione na stacji benzynowej.
                                                polecam tą książkę. polecam wina z nazwą szczepu i rocznika. naprawdę niewiele trzeba, aby wieczór ze znajomymi miast pijackiej libacji - zamienić w wieczór degustatorów.
                                                • bogo2 ty, chyba nie wiesz, co piszesz.. ;)! 19.02.11, 14:34

                                                  wieczor ze znajomymi, nigdy nie jest wieczorem pijackiej libacji... te sie zdarzja obok i innym...:)


                                                  w.koronkiewicz napisał: (...)
                                                  > naprawdę niewiele trzeba, aby wieczór ze znajomymi miast pijackiej libacji - zamienić w
                                                  > wieczór degustatorów.
                                                • shiva772 Re: Kwasem zwą wina wytrawne ;) 19.02.11, 21:35
                                                  Napisałam ,że lubię kwas ale miałam na myśli tylko i wyłącznie ...wina wytrawne. Wśród moich znajomych pija się całkiem dobre wina ale pólwytrawne i półsłodkie (fuj) a moje podniebienie, jako jedyne ukochało sobie białe wina wytrawne, znajomi mówią, że to kwaśne...i stąd ten kwas :)))
                                                  Pijackie libacje...hmmmm, od czasów studiów nie bywam.
                                                  Co do Blossom Hill...naprawdę niezgorsza było, choć to tzw. winiarska coca cola.
                                                  • w.koronkiewicz Re: Kwasem zwą wina wytrawne ;) 20.02.11, 12:39
                                                    wiadoma sprawa, znawcy zawsze najwięcej uwagi poświęcali winom wytrawnym i czerwonym. ale czy rzeczywiście wina słodkie fuj?
                                                    a tokaj zwany królem win i winem królów? a małmazja, która to nazwa wina przeszła do języka jako określenie czegoś niezwykle smacznego. a muscatele/ a...och liczba jest bardzo bardzo długa. są wśród nich wina naprawdę niezwykłe. jak wyrabiane w Toskanii wino sante z podsuszanych celowo winogron i przechowywane w małych beczłkach, gdzie jeszcze tracą na objętości zyskując na słodyczy. piłem. doskonałe. nigdy natomiast nie piłem wina lodowego (eiswine). marzę o słodkim winie sauternes.
                                                    wina słodkie wcale nie muszą być winami deserowymi. pasują doskonale do wielu potraw.
                                                    wytrawne są w porządku. ale słodkim niczego to nie ujmuje!
                                                  • shiva772 Re: Kwasem zwą wina wytrawne ;) 20.02.11, 19:25
                                                    Tokaj był całkiem w porządku, to fakt ale tylko ten który piłam na Węgrzech, kilka razy kupywaliśmy Tokaje w naszych sklepach i mimo dość wysokiej ceny nie dorastały do pięt oryginałom.
                                                    Poczytałam o tej małmazji (wogóle nigdy wcześniej nie słyszałam o tym winie) no i faktycznie może warto by było spróbować.
                                                    Wczoraj piłam Merlota z 2004 roku z ...Rumunii, merlot to mój ulubiony szczep z czerwonych, pierwszorzędne winko i niedrogie.
                                                  • morfeusz_1 Dzień się kończy to i piosenkę na czasie zapodać 20.02.11, 22:29

                                                    wypada ...

                                                    video.interia.pl/obejrzyj,film,81409,sortuj,sm,st,81409,pozycja,1,T_Love_-_Jest_Super
                                                  • shiva772 Re: Dobranoc! 20.02.11, 22:54
                                                    Nie jest super, jest potwornie zimno. Mam już po dziurki w nosie tej zimy. Kolorowych snów Morfi.
                                                  • nick_llatarnika Re: Kwasem zwą wina wytrawne ;) 03.03.11, 00:06
                                                    > Wczoraj piłam Merlota z 2004 roku z ...Rumunii

                                                    Ja zaś dzisiaj chętnie bym podelektował się szklaneczką Mamrota z ...Polski. Eeeech te studenckie czasy, długie nocne rozmowy, beztroskie mamrotowe wieczory brydżowe przerywane wypadami do koleżanek, które mimo permanentnego komunistycznego kryzysu, pustych sklepowych półek, zawsze potrafiły coś smacznego przyrządzić na kolację.

                                                    Z szerokiej rodziny win typu mamrot, zwanych również bełtami, kwasikami, itd, wybrałbym klasykę - wino Marki Wino, czyli tzw wino patykiem pisane. Piękny, bursztynowy kolor, głęboki, intensywny aromat, w którym przebijał się zapach antonówek z gustowną domieszką aromatu papierówek i koszteli, a wszystko to przesycone zapachem ciężko przemoczonego jesiennymi deszczami listowia i igliwia. Smak wybitnie intensywny, wręcz męski, z lekko satanistyczno-hedonistyczną, rozgrzewającą, delikatną siarkową nutką.

                                                    Wino szczególnie świetnie komponowało się z kaszanką domową podaną na ciepło, z niewielką domieszką czosnku oraz dołożoną pod koniec smażenia drobno pokrojoną, prawdziwą, odymioną niewielką cebulą o intensywnym smaku. Cebula była na wpół surowa, lekko chrupiąca, tak, jak ją podają w prawdziwej kuchni chińskiej. To wszystko okraszone skwarkami, intensywnie posypane grubo zmielonym pieprzem. Do tego ziemniaki w mundurkach i ogórki kiszone.

                                                    Nie ukrywam jednak, że wśród nas była też frakcja rozłamowa, która twierdziła, że opisane przeze mnie klasyczne wino dużo lepiej komponowało się z tradycyjną, chłopską galaretą wieprzową podaną z gorącymi ziemniakami pieczonymi.
                                                  • bogo2 Re: Kwasem zwą wina wytrawne ;) 21.02.11, 14:25
                                                    uwiez mi , nic ciekawego....to tylko marketingowy buzz...!!!
                                                    markot z laweczki, jest ciekawszy w smakach na codzien....:)!

                                                    w.koronkiewicz napisał:(...)_
                                                    nigdy natomiast nie piłem wina lodowego (eiswine).
                                  • bogo2 longionus podbipieta, to juz by co najmniej 21.02.11, 14:36
                                    trzy glowy scial ....(...)
                                    en.wikipedia.org/wiki/Longinus_Podbipi%C4%99ta

                                    w.koronkiewicz napisał: (...)

                                    > w powietrzu unosi się zapach grzanego wina. pachnie tak pięnie, że po raz kolejny daję
                                    > się nabrać i nalewam sobie kieliszek. wino jest niczym kwas. uśmiecham się i wracam do
                                    > obierania kartofli.
                                    • w.koronkiewicz Re: longionus podbipieta, to juz by co najmniej 21.02.11, 15:35
                                      w temacie merlota, który został tu wymieniony. pięknie na temat win pochodzących z owego szczepu pisze Bieńczyk w książce, na którą kilkakrotnie powoływałem. Rozdział "Z czym do gości" str.429.
                                      Nie będę cytował, gdyż po pierwsze cały rozdział (jak i cała książka) wart jest lektury. ponadto nie wiem, czy nie złamię praw autorskich takim ciągłym przepisywaniem.
                                      w dwóch słowach. Merlot ma swoje dni chwały i ma też okresy, gdy pokazanie się z nim jest towarzyskim faux pas. dni chwały miał w latach 90-tych, gdy pojawiły się tanie chilijskie wersje. moda ta jednak minęła i do dziś trwa zła passa merlota.
                                      ale...istnieją dwie apelacje gdzie z merlota wyrabia się wina naprawdę wielkie, znane i pożądane. Pomerol i Saint-Emilion. z drobną domieszką szczepu cabernet franc w owych dwóch apelacjach Bordeaux tworzone są wina, za którymi uganiają się znawcy wina na całym świecie.
                                      czy wielcy winiarze mają rację? aby się o tym przekonać, warto zrobić mały eksperyment. należy kopić trzy butelki. merlota, cabernet sauvignon, oraz caberneta z merlotem. gdyż z tym właśnie szczepem jest merlot często łączony. warto postawić przed sobą trzy kieliszki. i do każdego z nich nalać odrobinę wina. znawcy leją ok. 1/3 objętości, by można było kieliszkiem dynamicznie zakręcić.
                                      porównajmy sobie wina z tych trzech szczepów. obejrzyjmy ich barwę, ich zapach (wsadzanie nosa do środka kieliszka jak najbardziej wskazane), przepłuczmy przed połknięciem dokładnie usta. zaprośmy znajomych. niech nam opowiedzą o swych odczuciach.
                                      przechodząc dziś obok sklepu z winami widziałem plakat "festiwal win z Chile". mam przed sobą gazetkę, najtańszy zestaw win, które zaproponowałem - to koszt 15 zł za butelkę. ale oczywiście polecałbym wydać odrobinę więcej. tanie wina mogą być porządne, ale dobre wina kosztują więcej. to może być naprawdę miły i ciekawy wieczór.
                                      powiem Wam, ze się sam nakręciłem. i w tym tygodniu jak wspomniałem testować będziemy ze znajomymi pinot noir. ale w przyszłym , kto wie, może właśnie Chile? mają tam szczep carmenere, którego chyba nigdy nie piłem. a zatem kierunek Chile!
                                      • bogo2 Re: longionus podbipieta, to juz by co najmniej 21.02.11, 15:52

                                        wrecz przeciwnie...zadne wino z chile nie jest warte 15 zlotych.....!!!

                                        w.koronkiewicz napisał:
                                        (...)
                                        > przechodząc dziś obok sklepu z winami widziałem plakat "festiwal win z Chile".
                                        > mam przed sobą gazetkę, najtańszy zestaw win, które zaproponowałem - to koszt 15 zł
                                        >za butelkę. ale oczywiście polecałbym wydać odrobinę więcej.(....)
                                        • bogo2 przeciez by obicial twoja glowe takze... 21.02.11, 15:59
                                          za namowa zagloby oczywiscie... :)


                                          w.koronkiewicz napisal.. .(....)

                                          > to koszt 15 zł za butelkę. ale oczywiście polecałbym wydać odrobinę więcej.(....)
                                          • w.koronkiewicz Re: przeciez by obicial twoja glowe takze... 22.02.11, 08:06
                                            czy dobrze zrozumiałem, napisałeś że żadne wino z Chile nie jest warte 15 złotych za butelkę?
                                            może warto wydać owe 15 zł (raczej niedużo prawda), aby się o tym przekonać?
                                            kwestia cen wina jest tematem samym w sobie niezwykle ciekawym. niedawno jeden ze znajomych, o którym wiem, że jest totalnym i kompletnym abstynentem (nigdy w życiu ani kropli, nawet szampana na sylwestra) zapytał mnie
                                            - Chciałbym zrobić prezent mojemu wujkowi, czy mógłbyś mi polecić jakieś wino?
                                            Odparłem mu, że najlepiej gdyby z tym pytaniem zwrócił się do sprzedawcy w sklepie z winami. On ma największą wiedzę o trunkach w swoim sklepie, o tym co się najlepiej sprzedaje, co klienci chwalą, po co wracają. Tylko oczywiście trzeba iść do dobrego sklepu, bo w hipermarkecie pani na kasie sprzedaje zbyt wiele, by się takimi rzeczami zajmować.
                                            _ A ile pieniędzy powinienem na to przeznaczyć? - zapytał kolega
                                            No i co odpowiedzieć? Wszystko zależy od grubości Twego portfela, sympatii do wujka i długości węża w kieszeni.
                                            Marek Kondrat zapytany jakie wina pija, czy tez uznaje za dobre (nie pamiętam dokładnie) odparł, że takie powyżej 40 zł za butelkę.
                                            Sklepy winiarskie które odwiedzam, oferują wina od 20 zł w górę. I tą górę czasem trudno dostrzec. Widziałem w Białymstoku butelkę za kilka tysięcy. Czytając Bieńczyka, dowiaduję się że kilka osób składa się po kilkadziesiąt euro, by kupić na spółkę butelkę za kilkaset euro. każda z osób dostanie dosłownie po kieliszku.
                                            Czy ja też tyle potrafiłbym wydać? Nie wiem. Obawiam się, że nie. Moja wiedza o winie, zbyt jest jeszcze powierzchowna, by od razu porywać się na Mount Everest. jestem w tej branży początkujący. dopiero uczę się smaków, dopiero poznaję szczepy, dopiero uczę się specyfiki regionów. stoję na początku drogi.
                                            dlatego spróbuję owego wina z Chile. może wydam na nie 15 złotych, a może dorzucę tych kilka złotych więcej i wybiorę butelkę z napisem reserva. moze wezmę i tą i tą. żeby zrozumieć na czym polega wygładzanie wina przez beczkę, jego uszlachetnianie przez czas i przez drewno dębu. mam kolegę, który wspaniale mi w tych poszukiwaniach towarzyszy. czasem dzwonie do niego w niedzielne południe
                                            - Co robisz? mam fajne wino i kawał karkówki. Wpadniesz na obiad?
                                            Czasem przyrządzamy spaghetti carbonara i już w trakcie popijamy sobie winko. nasze dziewczyny i żony mogą siedzieć z nami w kuchni, ale mogą też zająć się swoimi sprawami. obgadać spokojnie swoje sprawy. wołamy je wówczas, gdy obiad gotowy, a wino w butelce się napowietrzyło.
                                            ale może rzeczywiście za kilka lat na chilijskie wino nie wydam ani grosza, a biegać będę po mieście w poszukiwaniu ludzi, którzy zapłacą kilkadziesiąt euro za kieliszek wina z wymarzonej butelki. kto wie?
                                            na razie wspaniale się bawimy, bez fraków, muszek i knajpianego zadęcia.
                                            • bogo2 wybacz, troche sie zagalopowalem.... 22.02.11, 13:50
                                              zupelnie nieswiadomie, przenioslem realia mojego rynku, na twoj...
                                              powinienem byl napisac, ze u mnie, w melbourne, zadne wino z chile nie jest warte $ 15 aus dollars... co nie znaczy, ze takich na rynku nie ma...!
                                              tyle tylko, ze ktos , kto takie wino serwuje to z reguly szpaner, albo poczatkujacy.....:)
                                              nie wiem, czy uda ci sie w bialymstoku, kupic shiraza z barossa valley ponizej 15 zlotych...
                                              mi sie udalo kilka lat temu w marco....takie cos ,przebija kazde chilijskie wino.....
                                              jakby co, to pewnie zagloba by sie ucieszyl, a longinus okazal wstrzemiezliwosc z mieczem...:)


                                              w.koronkiewicz napisał:

                                              > czy dobrze zrozumiałem, napisałeś że żadne wino z Chile nie jest warte 15 złoty
                                              > ch za butelkę? (...)
                                              • w.koronkiewicz Re: wybacz, troche sie zagalopowalem.... 22.02.11, 14:55
                                                pamiętam, że wspominałeś już kiedyś o tym shirazie z barossa valey. niniejszym obiecuję, że na dniach przejadę się do macro i zerknę, czy tam co z owego wina nie zostało?
                                                • bogo2 Re: wybacz, troche sie zagalopowalem.... 22.02.11, 15:27
                                                  watpie, czy cos zostalo?
                                                  ostani raz bylem w b-stoku, jak ty robiles, za aktora,razem z kolega, w meksykanskiej knajpce..gdzies w bok od zamenhofa. w strone nowego swiatu... to bylo 5-10 lat temu
                                                  zadne komercjalne wino, nie wytrzyma tyle , na polkach...:)

                                                  w.koronkiewicz napisał:

                                                  > pamiętam, że wspominałeś już kiedyś o tym shirazie z barossa valey. niniejszym
                                                  > obiecuję, że na dniach przejadę się do macro i zerknę, czy tam co z owego wina
                                                  > nie zostało?
                                                  • w.koronkiewicz Re: wybacz, troche sie zagalopowalem.... 22.02.11, 21:07
                                                    mimo wszystko się rozejrzę dobrze? sprowadzili raz, może i zrobili to ponownie?
                                                    mam w swoich zbiorach (he he he, 5 butelek na krzyż) butelkę wina Banditone, syrah 2007. z winnicy Mate w Toskanii. byłem gościem w tej winnicy i poznałem żonę Ferenca Mate, właściciela. zresztą na etykiecie win z tej winnicy znajdują się obrazy Candance, bo tak bodajże ma na imię ta wspaniała kobieta. aby dotrzeć do ich posiadłości trzeba jechać ze średniowiecznego Montalcino. gdzie jak wiadomo króluje wino brunello. jechaliśmy z duszą na ramieniu, bo nas zplan wyglądał następująco "po wyjeździe z Montalcino, skieruj się na...., po przejechaniu 3,7 kilometra skręć w prawo w żwirówkę, za kościołem skręć w lewo, po przejechaniu mostka w prawo i po kolejnych 1,3 km zobaczysz bramę bez żadnego napisu".
                                                    a myśmy jechali amerykańskim wozem, który przeliczał odległość nie w kilometrach a w milach. jakoś jednak trafiliśmy. Candance była tak zajęta, że nie chciała nas przyjąć. "mam teraz grupę Amerykańskich kobiet" powiedziała i kazała nam czekać. mogliśmy sobie zatem łazić po całej posiadłości. no to łaziłem sobie wszędy dookoła, ale tego to juz nijak opisac nie potrafię. las toskański nijak ma się bowiem do polskiego lasu." potem zaś usiedliśmy w piwniczce i degustowaliśmy wina. w prezencie wręczyłem właścicielce butelkę żubrówki, otrzymałem butelkę wspomnianego wina.
                                                    ktoś zapyta, no i co z tego? po kiego nam ta cała przydługa opowieść?
                                                    dla mnie owa butelka ma znaczenie szczególne. kiedy ją biorę do ręki, przypominam sobie podróż do toskańskiej winnicy. mam jak wspomniałem w szafce jeszcze kilka innych butelek. ale żadna z nich nie ma takiej historii jak ta. a szkoda. bo pójść do sklepu i kupić wino, to trochę tak, jak oglądanie zwierząt w zoo. co innego zaś patrzeć na ogłupiałego misia za kratami, co innego zaś stanąć z nim w górach oko w oko.
                                                    bogo, czy wybrałeś się do doliny w której powstaje wino, które lubisz? czy odwiedziłeś winnicę, gdzie jest ono butelkowane? podobno wino najlepiej smakuje tam gdzie powstaje.
                                                    no więc mam butelkę toskańskiego syrah, ten sam szczep w Australii funkcjonuje już jako shiraz. może rzeczywiście warto porównać oba wina? to ze starego świata i to z regionów zwanych Nowym Światem. to otrzymane w prezencie, z winem zakupionym w sklepie. bo na antypody na razie się nie wybieram.
                                                    takie porównanie może być bardzo ciekawe. dlatego poszukam wina shiraz z barossa valey.
                                                  • bogo2 Re: wybacz, troche sie zagalopowalem.... 25.02.11, 10:45
                                                    poniewaz, pije go tak duzo, zadne wino nie wiaze mnie sentymentalnie.... tylko smakowo...

                                                    w.koronkiewicz napisał:

                                                    > dla mnie owa butelka ma znaczenie szczególne. kiedy ją biorę do ręki, przypomin
                                                    > am sobie podróż do toskańskiej winnicy.(...)


                                                    bylem w kilku, ale to wynikalo z innych planow....nigdy nie odwiedzilem winnicy, jako atrakcji samej w sobie...

                                                    w.koronkiewicz napisał: (....)
                                                    > bogo, czy wybrałeś się do doliny w której powstaje wino, które lubisz? czy odwi
                                                    > edziłeś winnicę, gdzie jest ono butelkowane?

                                                    pozwol, ze powiem co cie czeka...;)
                                                    ten australiski, bedzie sciekal po sciankach kieliszka jak olej...
                                                    bedzie mocniejszy (13-14% ),bedzie w kolorze dojrzalej czeresni, i bedzie smakowal, jak nektar...:)
                                                    ten z toskanii, bedzie sciekal po sciankach kieliszka jak srodek do mycia... bedzie slabszy(10-13%), bedzie w kolorze niejednoznacznej czerwieni, i bedzie smakowal, jak przelezala wloszka....:)

                                                    w.koronkiewicz napisał: (....)
                                                    > no więc mam butelkę toskańskiego syrah, ten sam szczep w Australii funkcjonuje
                                                    > już jako shiraz. może rzeczywiście warto porównać oba wina? (..)
                                                    > takie porównanie może być bardzo ciekawe. dlatego poszukam wina shiraz z baross
                                                    > a valey.
                                      • shiva772 Re: longionus podbipieta, to juz by co najmniej 22.02.11, 22:34
                                        Kierunek Chile to bardzo pyszny i ekonomiczny kierunek, staram się jednak nie schodzić poniżej 25-30 zł za butelkę, dla własnego zdrowia, po tych tańszych nawet w małej ilości ...boli mnie głowa/
                                        Co do merlota...przyznaję się, że nie znam się na jego dniach chwały, zazwyczaj mi smakuje ;) Ale tak szczerze? Jeżeli wypić z mężem butelkę wina przy sobocie to wolę białe, czerwonego li tylko kieliszek, tak na spróbowanie (tym bardziej, że można go odstawić do jutra i nie straci na smaku) a dlaczego? Będę praktyczną i przyziemną kobietą w tym momencie - lubię mieć białe zęby ;)
                                        • w.koronkiewicz Re: longionus podbipieta, to juz by co najmniej 23.02.11, 10:33
                                          rozwaliłaś mnie dokładnie!
                                          po białym winie białe zęby. po czerwonym czerwone. po kawie czarne, a po sałacie zielone.
                                          ja też kiedy piję wino z żoną do obiadu to się nie wymądrzam, tylko kupuje te które smakuje żonie - gruzińskie półsłodkie. ot cała nasza fantazja polega na tym, że za każdym razem wybieramy inną butelkę. i można rzec gruzińskie wina półsłodkie mamy obcykane.
                                          gdybym pochwalił się tym w towarzystwie winiarzy, pewnie popukaliby się w głowę, albo nawet pokazywali sobie ze śmiechem palcami. mam to w nosie.
                                          lubimy z żoną wypić do obiadu wino półsłodkie i nic komu do tego. zachowujemy się jak nieokrzesane wieśniaki, cóż, bardzo dobrze nam z tym. nie będziemy się na siłę zmieniać, by sprostać aktualnym trendom i modom.
                                          kupujemy sobie inne gatunki win, pochodzące z innych regionów i innych szczepów, próbujemy je z ciekawością i nie wykluczone, że w jednej z butelek odnajdziemy smak, który nas zachwyci.
                                          za oknem jeszcze mrozy, jeszcze biało od śniegu, ale to już ponoć ostatni atak zimy. juz za kilka kilkanaście dni wszystko się zmieni. człowiek będzie mógł zrzucić ciepłe okrycie i wyjść z odkrytą piersią na zewnątrz. rozpalić na działce grilla. nie wierze, że pod niebieskim wiosennym niebem będą nam smakowały te same wina co w ogrzewanym kaloryferem zimowym mieszkaniu.
                                          chyba właśnie nadchodzi czas win lekkich, świeżych, w nutach bardziej kwiatowych. co to będzie? nie mam pojęcia.
                                          na razie zaciekawił mnie na szczep carmenere. nigdy w życiu go nie próbowałem. tymczasem w jednym ze sklepów winiarskich widziałem wczoraj trzy ładne buteleczki z Chile. merlot, cabernet sauvignon, carmenere. ta sama winnica, prawie takie same etykiety, różniły się tylko nazwą szczepu. stały sobie skromnie jakby przygotowane do kolejnej degustacji wśród znajomych. temat degustacji? oczywiście "Kierunek Chile"! pytanie tylko brzmi: czy spotkamy się jeszcze w mieszkaniu czy już może na działce?
                                          • 141288bs kierunek chile... 23.02.11, 10:45
                                            Jesli ktos smakowal wino chilijskie butelkowane w Chile,bez problemu wyczuje kolosalna roznice,na niekorzysc rozlewanego w Polsce.Sunrise,czy Los Vascos,sa"lamane"nie wiadomo
                                            czym - istna ohyda.
                                            • stach.konwa Re: kierunek chile... 23.02.11, 18:27
                                              141288bs napisał:

                                              > Jesli ktos smakowal wino chilijskie butelkowane w Chile,bez problemu wyczuje ko
                                              > losalna roznice,na niekorzysc rozlewanego w Polsce.Sunrise,czy Los Vascos,sa"la
                                              > mane"nie wiadomo
                                              > czym - istna ohyda.
                                              ---
                                              Możliwe, że w Polsce się sprzedaje wersje tych win podżelowane (odwodnione). Możliwe też, że bogo2 też takie wersje pije. gdyż mi chijiskie wina (butelkowane, zamykane i przywiezione z Chile) bardzo smakowały. I nie jestem w tej opinii odosobniony. Za to te rozlewane w Polsce faktycznie brak słów.


                                          • shiva772 Re: longionus podbipieta, to juz by co najmniej 23.02.11, 18:01
                                            Ale to prawda z tymi zębami :))))
                                            Po "całowieczornym" sączeniu czerwonego wina (może to jakiś niezbyt dobry gatunek mi sie trafia?) często moje zęby nie są już tak białe jak zazwyczaj. Może to specyfika akurat mojego szkliwa? A moze ma się hysia na tym punkcie...niemniej przysięgam, że czerwone, ciężkie wytrawne wino zaciaga mi zęby na dziwny kolor :))) W piątek też ruszę na poszukiwanie carmenere, nie ma to jak szeptana reklama ;)
                                            Oby, oby!!! to już były ostatnie podrygi tej okrutnej i upartej zimy. Jednak pierwsze co zrobię w ogrodzie, gdy nadejdzie wiosna, to wypiję hiperkaloryczną kawę z bitą śmietaną, na pohybel modom i trendom.
                                            • w.koronkiewicz Re: longionus podbipieta, to juz by co najmniej 23.02.11, 21:09
                                              kiedy pytałem sprzedawcy, cóż to takiego ów szczep carmenere, to rzekł, że jest to właśnie coś pośredniego między merlotem, a cabernetem sauvignon. merlot gładki, cabernet wiadomo - muskularny, dobrzez budowany, natomiast carmenere ma w sobie (podobno) jakąś finezyjność. nuty wyraźniejsze kwiatowe i owocowe.
                                              pogmerałem tez trochę w necie i okazuje się, że jest to szczep dla Chile wyjątkowy. tak jak malbec dla Argentyny. wiadomo, ze winorośl w Nowym Świecie przyjechała z Europy. ale niektóre szczepy właśnie tu znalazły niezwykłe wprost warunki rozwoju.
                                              sam jestem ciekaw owego camenere. czy rzeczywiście jest tak, jak mówi sprzedawca?
                                              mając wino chilijskie wypadałoby również na stół podać coś chilijskiego. jedyne co przyszło mi do głowy, to papryczki chili i chili con carne.
                                              i znów zaczęło się przeszukiwanie internetu. znalazłem bardzo śmieszny opis podróży po chile, gdzie autorka pisze ""Typowi" tubylcy nie potrafią przyprawiać (sypią mnóstwo soli i nazywają to przyprawianiem), preferują smaki ekstremalne (słone, ostre bez smaku, słodkie), nie radzą sobie z gotowaniem (kotlet w ich wydaniu to wpół surowy "jęzor"), a mikrofalówka zastępuje im umiejętności. Potrafią na przykład obok puree z proszku wysypać groszek z puszki i nazwać to surówką, albo polać makaron przecierem pomidorowym i nazwać ten ostatni sosem. Myślę, że to jednak znak czasów, kraj jest bardzo zamerykanizowany, jada się kiepsko, a kobiety umieją gotować głównie przy pomocy karty kredytowej męża. "
                                              www.pinezka.pl/kuchennymi-drzwiami/2242-kuchnia-chilijska
                                              makaron z przecierem, sporo soli - wszystkie te składniki powinienem w domu mieć. jedziemy!
                                              • stach.konwa Re: longionus podbipieta, to juz by co najmniej 23.02.11, 21:35
                                                camenere- znakomity szczep i tym samym świetne wino, a typowo chlijska potrawa to
                                                empanadas - pierogi faszerowane mielonym mięsem wołowym z dodatkiem oliwek, rodzynek, ostrej papryczki. Bardzo dobre.
                                                • calama Re: longionus podbipieta, to juz by co najmniej 24.02.11, 12:10
                                                  stach.konwa napisał:

                                                  > a typowo chlijska potrawa to
                                                  > empanadas - pierogi faszerowane mielonym mięsem wołowym z dodatkiem oliwek, rod
                                                  > zynek, ostrej papryczki. Bardzo dobre.
                                                  wypiekane są w piecach i każdej "empanadzie" jest tradycyjnie jedna oliwka :)
                                                  do tego chilijskie wino i ... słońce
                                                  aż się rozmarzyłam ;)
                                                  • stach.konwa Re: longionus podbipieta, to juz by co najmniej 24.02.11, 17:19
                                                    > wypiekane są w piecach i każdej "empanadzie" jest tradycyjnie jedna oliwka :)
                                                    > aż się rozmarzyłam ;)

                                                    Chyba jutro sobię upichcę...
                                                  • w.koronkiewicz Re: longionus podbipieta, to juz by co najmniej 24.02.11, 18:15
                                                    mi się zaś przykro zrobiło, że cały czas tylko wino i wino, więc w ramach odmiany dziś zamiast po sklepach monopolowych, włóczyłem się po czytelniach , księgarniach i innych empikach. jak bowiem głosi przysłowie "Books are to the mind, what wine is to the body".
                                                    Polecam lekturę najnowszej Lampy, a zwłaszcza tekst Kazimierza Bronisława Malinowskiego "Dwa złote". Lampa 1-2 (82-83) str.31 "Śladami liszajów na murach jak mapą w biegu przełajowym posługując się, dygam żwawo, prędko wydostać się, bo ja dziękuję pięknie za stołeczność polską, wolę jednak pierogi i niskie progi, polskie drogi, podmiejskość, pozamiejskość wręcz wiejskość (...)
                                                    Prominenci, kapo siedzą bezpiecznie w ogrzewanych szalupach kawiarń i ciastkarń i pubów i kebabowni i różnych podobnych instytucji. Piją gorące płyny i jedzą potrawy, mimo ich jałowości, jak się wpie... parę kilo, można nie zdechnąć. Piwko. Enerdżajzer. Zlizują tłuszcz z rusztów, odcinają kupony od kolaboracji z władzami Festung Warszau, mają mocne kenkarty(...)
                                                    Mój plan jest jasny , rokuje poważne szanse. Wzmóc wysiłek, skonsolidować siły, dotrzeć do Targowej i przekroczyć ją. następnie osiągnąć linie Wisły na wysokości mostu Świętokrzyskiego i śmiałym natarciem przedostać się na prawy brzeg. Tam uchwycić przyczółek i kontynuować uderzenie po osi Al.Jeruzalemskich, Muz. Narodowe, Maryjot, Dw.Zentralny. Jest to więc jakby powtórzenie manewru gen.Berlingo, nieudanego zresztą, lecz nie w moim przypadku. Potem peron, enter i znikam w zaułkach Polski powiatowej"

                                                    przed chwilą zadzwonił telefon. głos z odległych stron. być może w połowie maja pojedziemy w daleki świat. pora odłożyć zatem literaturę i za słowniki języków obcych się brać.
                                                  • 141288bs Re: longionus podbipieta, to juz by co najmniej 24.02.11, 18:41
                                                    No i redaktorek,musi co zajzajerem w tym fajnym dniu ululal sie.
                                                  • shiva772 Re: longionus podbipieta, to juz by co najmniej 24.02.11, 22:27
                                                    Ciekawie napisane...zaiste ale wypełznąć z mojego osobistego, swojskiego zaułku Polski powiatowej.. żeby tylko stanąć do boju z mrozem o "jakąś" Lampę...gdzie być może ciekawy tekst ma tylko o kilka linijek więcej niż rzucony tu cytacik, hmmmm. Muszę przemyśleć ten skok, ewentualnie skonsolidować siły i gdzieś kole soboty udać się "na miasto" w poszukiwaniu tej odrobiny kultury.
                                                  • w.koronkiewicz Re: longionus podbipieta, to juz by co najmniej 25.02.11, 09:21
                                                    zaiste dobra kobieto powiadam Ci, uwielbiam Twoje teksty. do boju z mrozem stawaj śmiało. każda drobina kultury jest jako ten diament w popielniczce. jako ta perła w chlewni. inkryminowany tekst Kazimierza Bolesława linijek ma znacznie więcej.
                                                    słońce dziś za oknem świeci. ostatni dzień tygodnia pracy. trza podopinać wszystko, pozamykać, drutem skobel związać, żeby się podczas weekendu nie rozlazło.
                                                    miły to był tydzień. dużo dobrego mi przyniósł, mam nadzieję, że i następne takie będą, choć może już bez śniegu i mrozu. boć marzec za pasem!
                                                  • lodziarz.z.jasnogrodu Re: longionus podbipieta, to juz by co najmniej 25.02.11, 11:11
                                                    w.koronkiewicz napisał:

                                                    > zaiste dobra kobieto powiadam Ci, uwielbiam Twoje teksty.

                                                    Zwłaszcza te opluwające i szkalujące KK?

                                                    Król jest nagi..... :)
                                                  • bogo2 pierwszy wpis w tym watku... i takie 25.02.11, 11:43
                                                    rozczarowanie.... ?
                                                    przeciez to w lekturach szkolnych od stu lat jest...



                                                    lodziarz.z.jasnogrodu napisał:
                                                    >
                                                    > Król jest nagi..... :)
                                                  • bogo2 nie wiem dlaczego,ale to pachnie nieladnie....? 25.02.11, 11:26
                                                    moze dlatego, ze do zadnej kobiety na tym forum, nigdy nie napisalem ,"dobra kobieto"...
                                                    moze dlatego, ze kobieta nie potrzebuje innych przymiotnikow, niz "piekna"...


                                                    w.koronkiewicz napisał:

                                                    > zaiste dobra kobieto powiadam Ci, uwielbiam Twoje teksty.(....)
                                                  • bogo2 Re: nie wiem dlaczego,ale to pachnie nieladnie 25.02.11, 12:14
                                                    byc moze jest to bialostockie cheeek to cheek ...

                                                    www.youtube.com/watch?v=DyfqW6td-yA

                                                    > w.koronkiewicz napisał:
                                                    >
                                                    > > zaiste dobra kobieto powiadam Ci, uwielbiam Twoje teksty.(....)
                                                  • bogo2 czy juz to widzieliscie...? 25.02.11, 11:05
                                                    tv.rp.pl/video/Kultura,Komentarze/Czarny-Czwartek-historia-ktora-chwyta-za-gardlo
                                                    www.youtube.com/watch?v=uw9VRnfl9no
                                                    www.youtube.com/watch?v=3Rb3XKj2ARU&feature=related
                                                    i czytaliscie ten wywiad ...?
                                                    (....)

                                                    www.rp.pl/artykul/617704-Moje-piosenki-zawdzieczacie-Jaruzelskiemu.html
                                                    (...)
                                                    Przypomnijmy historię wiersza, który napisał Krzysztof Dowgiałło, a zaśpiewanego w filmie „Człowiek z żelaza" Andrzeja Wajdy.

                                                    Wersja, którą znamy z interpretacji Jandy, można powiedzieć robi wrażenie, jakby w niej mieszało SB: nie ma w niej mowy o towarzyszu Stanisławie Kociołku, nie wiadomo, skąd pojawił się sztandar z czerwoną kokardą powiewający nad stocznią.

                                                    W oryginale kokarda była czarna – żałobna.

                                                    Potem wyczytałem też, że kompozytor muzyki był TW.

                                                    Ujawnił to Bogdan Borusewicz.

                                                    Wyszło na to, że hymn mojego studenckiego pokolenia nie pochodzi z ludu, tylko został stworzony z udziałem Służby Bezpieczeństwa.

                                                    w.koronkiewicz napisał:

                                                    > (..) cały czas tylko wino i wino, (..)
                                                  • w.koronkiewicz Re: czy juz to widzieliscie...? 25.02.11, 14:46
                                                    dobra kobieta pachnie nieładnie?
                                                    takiego stwierdzenia użyłem, gdyż uważam, że wszyscy ludzie z gruntu są dobrzy. a że kobiety, jeszcze przy okazji są piękne, to każdy wie i takimi truizmami nawet nie ma co sypać.
                                                    niemniej - jeśli ktokolwiek poczuł się urażony zwrotem dobra kobieta, serdecznie go w tym miejscu przepraszam

                                                    dowcip mi się przypomniał
                                                    Duży yeti i mały yeti patrzą na himalajską wioskę (nie chcę pisać nepalską czy tybetańską, bo zaraz okaże się że brzydko pachnę). tam zaś trwa pogrzeb
                                                    - Tato co Ci ludzie robią? - pyta małe yeti
                                                    - Zakopują człowieka - odpowiada duże yeti
                                                    - A my go wykopiemy i zjemy? - pyta małe yeti
                                                    - Nie - odpowiada duże - bo człowiek z gruntu jest zły.
                                                  • bogo2 Re: czy juz to widzieliscie...? 25.02.11, 15:10
                                                    a mi sie przypomina , podobna, historia....
                                                    matka i corka patrza na syberyjska wioske... tam zas trwa pogrzeb....
                                                    mamo, co ci ludzie robia, pyta corka...? zakopuja czlowieka, odpowiada matka..
                                                    a my go wykopiemy i zjemy- pyta corka... ? jak dozyjesz-mowi matka...!
                                                    czlowiek z gruntu jest zjadliwy...!


                                                    w.koronkiewicz napisał: (...)


                                                    > dowcip mi się przypomniał
                                                    > Duży yeti i mały yeti patrzą na himalajską wioskę (nie chcę pisać nepalską czy
                                                    > tybetańską, bo zaraz okaże się że brzydko pachnę). tam zaś trwa pogrzeb
                                                    > - Tato co Ci ludzie robią? - pyta małe yeti
                                                    > - Zakopują człowieka - odpowiada duże yeti
                                                    > - A my go wykopiemy i zjemy? - pyta małe yeti
                                                    > - Nie - odpowiada duże - bo człowiek z gruntu jest zły.
                                                  • shiva772 Muszę się wtrącić ;) 25.02.11, 20:43
                                                    Jeżeli o mnie chodzi nie poczułam się urażona, wręcz przeciwnie...tym bardziej, że akurat nie ma tu prawa nic zanosić ! ( vel pachnieć nieładnie) gdyż ta dziwna wymiana zdań zbiegła się akurat w czasie z moją cotygodniową rytualną ablucją. Jak przystało na prawdziwą żonę i kapłankę domowego ogniska chodzę i pachnę. Śpieszę donieść wszystkim moim forumowym "fanom", że w pozostałe dni tygodnia biorę zwykły, pozbawiony romantyzmu prysznic i przywdziewam swój nieodłączny atrybut: wampirze zęby, które z rozkoszą wbijam w białe szyje ideologicznie czystych gimnazjalistów ;)
                                                  • w.koronkiewicz Re: Muszę się wtrącić ;) 26.02.11, 10:03
                                                    Wampir w kąpieli!
                                                    Szyj gimnazjalnych bieli
                                                    pogromca.
                                                    Wczoraj wieczorem uczestniczyłem w degustacji rumów. Trunki były doprawdy przednie. Towarzystwo takoż, m.in. miałem okazję porozmawiać z Andrzejem Chwalibogiem i poglądy dotyczących remontu papieskiej górki, jak i moich artykułów na ten temat, a także forumowych komentarzy.
                                                    Ale mimo wszystko rum tego wieczoru nie potrafił podbić mego serca. Pan prowadzący degustację opowiadał, że rum najlepiej smakuje z kawą i z cygarem jeśli ktoś pali oczywiście.
                                                    Nie było kawy, nie było cygar, nie było w końcu słonecznych plaż Kuby czy Dominikany.
                                                    Ciekawy trunek, aromatyczny, słodki - choć cukru w nim niewiele, rozgrzewający i rozweselający. Ciekawą ma historię, gdyż marynarze na statkach właśnie rum popijali (ostatni raz wydano rum angielskim marynarzom w latach 70-tych ubiegłego wieku), Francuskim marynarzom do rumu dodawano sok z cytryny, co zapobiegało rozwijaniu się szkorbutu. Ale pomimo tego wszystkiego, rum do serca mego nie trafiał. Połowę kieliszka z reguły wylewałem. Choc przyznaję, że niezły był rum dwunastoletni i dwudziestoletni pewnej firmy z kapitałem polskim. Grupa młodych ludzi z Polski kupiła udziały w Kolumbijskiej destylatorni. I robią rum. Długo wwąchiwałem się w kieliszek i widziałem, tych mlodych ludzi jak na kolumbijskiej plaży podejmują decyzję: Robimy rum!
                                                    Swój produkt sprzedają na kilku kontynentach. Tylko we Włoszech mają już kilkaset punktów sprzedaży. Opwoadał to wszystko młody sympatyczny człowiek w dżinsach. Współwłaściciel firmy. Nalewał kolejne kieliszki i szeroko się uśmiechał.
                                                    W tym samym czasie w ostępach Puszczy Knyszyńskiej w ukryciu i strachu wyrabiano samogon.
                                                  • fritz_freiherr_zu_frommenthal Re: Muszę się wtrącić ;) 26.02.11, 17:52
                                                    No niezle musial sobie red. Koronkiewicz po-degustowac rumu, skoro zaczal swoj opis od inwokacji o zdobywaniu bialych, kobiecych szyjek...
                                                    W duchu dzentelmenskiego "agreement" (umowy), nie bede go pytac o to ktore to kobiece szyjki tak mu posmakowaly...
                                                    I, na zdrowie!
                                                    Ba, zechcial nawet pogadac z architektem Chwalibogiem, notorycznie prowokujacym Bialostoczan swoim nietuzinkowym widzeniem swiata i to nie zaowocowalo jakims nowym ultimatum (tym razem pewnie skierowanym do laski marszalkowskiej), by sprawdzic kto mu dal dyplomy zawodowe.
                                                    Oto do czego prowadzi picie rumu, nawet przed zapaleniem cygar.
                                                    ...
                                                    A tak na spokojnie, przypominajac swoje rozmowy o swiecie rumow z ludzmi pochodzacymi z Karaibow dowiedzialem sie, iz rumy to caly, odrebny swiat. Swiat karaibski. Tego sie nie pije, toto sie popija w atmosferze muzyki pochodzacej z Karaibow.
                                                    Dzisiaj to bedzie rege (reggae), jak chocby klasyczny Boba Marley'a, Sizzly czy Vybz Kartel, a niegdys to byly rytmy kubanskie. Jezeli ktos chcialby przezyc niebo na ziemi to niech wezmie dobrze przygotowany koktail z lodem na bogatej bazie rumu z Jamajki czy Barbados i poslucha nagrania chocby jednego kawalka "Maleficio", niegdys "aniolkow z Havany", - czyli Buena Vista Sisters Club.
                                                    Po takim koktajlu nie byl-by mi straszny nawet i sam Koronkiewicz, choc on sie tu chwali, ze jest takim to "pogromca pieknych szyjek gimnazjalnych".
                                                  • bogo2 ja takze, z prosba o opis...:) 27.02.11, 11:18
                                                    ostatni raz, jak rozmawialem ( pilem), z jedrusiem chwalibogiem, tuz , przed moja emigracja....to wygladal tak....
                                                    www.celebrityinsightsblog.com/?p=430
                                                    mozesz go dzisiaj opisac.... ? :)



                                                    w.koronkiewicz napisał:

                                                    (...)
                                                    > Wczoraj wieczorem uczestniczyłem w degustacji rumów. Trunki były doprawdy przed
                                                    > nie.Towarzystwo takoż, m.in. miałem okazję porozmawiać z Andrzejem Chwalibogiem (...)
                                                  • shiva772 Re: Muszę się wtrącić ;) 27.02.11, 18:40
                                                    Degustacja rumów...to musiała być dość napompowana i zmaskulinizowana impreza :) Niech zgadnę, że się odbywała w najbardziej trendy miejscu czyli na Zamenhofa?
                                                    Z rumu najbardziej lubię aromat rumowy do ciasta oraz czekoladki z nadzieniem rumowym.
                                                    Taki pure rum z karaibów cuchnie jakoś okropnie choć w drinku mohito i owszem, całkiem przyjemnie się go konsumuje ;)
                                                    A tym młodym ludziom powodzenia życzę, czego to człowiek nie wymyśli żeby parę groszy zarobić...Choć biedni pewnie nie byli skoro już rozkręcili handelek na kilku kontynentach.
                                                  • bogo2 Re: Muszę się wtrącić ;) 27.02.11, 12:01
                                                    ty chyba, musisz byc, jakis, babo-robo-chlop...!
                                                    zapytalem wyrocznie, zone, dzisiaj rano... dobra kobieto, czy chcesz kawy...?
                                                    jest juz wieczor, zona, ciagle pioruny ciska....!!!

                                                    shiva772 napisała:

                                                    > Jeżeli o mnie chodzi nie poczułam się urażona, wręcz przeciwnie...(...)
    • stach.konwa Mam serdeczną prośbę 27.02.11, 11:25
      Autor tego wątku, jak domniemywam, założył go, by pisać o różnych sprawach, ważnych, mnie ważnych i mało ważnych, ale generalnie ciepłych i przyjemnych. Dlatego proszę, by osoby w rodzaju "lodziarza" uszanowały ten fakt, nie obrażały autota wątki i generalnie nie zamieniały go w chlew. Jak już was tak przypila, to proponuję iść pod wiadukt na Dąbrowskiego.
      • bogo2 Re: Mam serdeczną prośbę 27.02.11, 11:42
        lodziarz zagral szeksiprem ...i musi w tym samym stylu odpowiedziec... jezeli odpowie
        jak dresiarz... to skonczony jest i jego firma takze...

        stach.konwa napisał: (...)
        > Dlatego proszę, by osoby w rodzaju "lodziarza" uszanowały ten fakt, nie obrażały aut
        > ota wątki i generalnie nie zamieniały go w chlew.
      • azp11 Re: Mam serdeczną prośbę 27.02.11, 12:05
        Dd napisał:
        Jak już tak was przypila, to proponuję iść pod wiadukt na Dąbrowskiego.

        Ponoć widziano cię tam wczoraj w pobliżu.
        • bogo2 i co z tego....? 27.02.11, 12:42
          jaki argument napisze, intelektualnosc rodzaju"ponoc widziano cie "..
          azp11 napisał:

          > Ponoć widziano cię tam wczoraj w pobliżu.
          >
          >
          • stach.konwa Re: i co z tego....? 27.02.11, 13:33
            Proponuję nie zabagniać Wojtkowi wątku i na tym skończyć ten podtemat.
            • bogo2 Re: i co z tego....? 27.02.11, 14:06
              masz racje... skonczmy....!...

              stach.konwa napisał:

              > Proponuję nie zabagniać Wojtkowi wątku i na tym skończyć ten podtemat.
              • w.koronkiewicz Re: i co z tego....? 27.02.11, 20:10
                postaram się odpowiedzieć na wszelkie wasze pytania.
                degustacja rumów nie odbywała się na Zamenhofa, lecz na Waszyngtona. nie była to całkowicie zmaskulinizowana impreza, gdyż w degustacji uczestniczyło też kilka pań. stanu majątkowego owych młodych ludzi nie znam. ale budowanie sieci sprzedaży to raczej owoc dużej pracy niż kasiory. jeździ się po sklepach, pensjonatach, hotelach i knajpach i wstawia się swój produkt. raz się uda, trzy razy nie. jedni budują willę, inni kupują destylarnię na Karaibach. Andrzej Chwalibóg nie wygląda już jak Dustin Hofman, ale rzeczywiście, ślady podobieństwa ciągle są.
                gdy po degustacji żegnałem się już z panem Chwalibogiem, ten rzekł:
                - Czy nie wydaje się panu dziwne, panie redaktorze, że staramy się analizować owe trunki? Że staramy się odnaleźć w nich odrębne zapachy i smaki. Może zamiast analizy powinniśmy zrobić rzecz przeciwną i dokonać syntezy?
                Przyznam się, że nie do końca pojąłem tą ideę.
                Dziś czytam opowieść pewnego polskiego buddysty, który z kolegą odwiedził winnicę w Kalifornii. Lolega spróbował podanego im wina i zapytał
                - I co myślisz?
                - A po ch.. myśleć? - odparł ów buddysta
                Właściciel winnicy, któremu przetłumaczono ów dialog, aż podskoczył
                - Tak jest! Właśnie Tak! Nie zastanawiajmy się! Czujmy! Wyłączmy rozum i oddajmy się nastrojowi!
                Przypomniały mi słowa Andrzeja Chwaliboga i chyba dziś rozumiem, co co mu wówczas chodziło.

                • bogo2 wszystko sie zmienilo, jedrus taki sam...:)! 05.03.11, 16:29
                  pytalem cie wczesniej o opis, ale juz nie musze... :)
                  ta fraza...synteza zapachow i smakow... brzmi tak samo w 2011, jak w 1985... ;)
                  jezyk, zapach i smak, sie nie zmienil.... :)

                  w.koronkiewicz napisał:

                  > gdy po degustacji żegnałem się już z panem Chwalibogiem, ten rzekł:
                  > - Czy nie wydaje się panu dziwne, panie redaktorze, że staramy się analizować o
                  > we trunki? Że staramy się odnaleźć w nich odrębne zapachy i smaki. Może zamiast
                  > analizy powinniśmy zrobić rzecz przeciwną i dokonać syntezy?(...)
        • lodziarz.z.jasnogrodu Re: Mam serdeczną prośbę 28.02.11, 09:50
          azp11 napisał:

          > Dd napisał:
          > Jak już tak was przypila, to proponuję iść pod wiadukt na Dąbrowskiego.
          >
          > Ponoć widziano cię tam wczoraj w pobliżu.

          I takie właśnie są tego skutki:
          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2633192,2,1,DSC05798.html
          • stach.konwa Re: Mam serdeczną prośbę 28.02.11, 10:09
            Z tego zdjęcia wiadomo, kto tam był na pewno.
      • lodziarz.z.jasnogrodu Re: Mam serdeczną prośbę 28.02.11, 09:45
        stach.konwa napisał:

        > Autor tego wątku, jak domniemywam, założył go, by pisać o różnych sprawach, waż
        > nych, mnie ważnych i mało ważnych, ale generalnie ciepłych i przyjemnych. Dlate
        > go proszę, by osoby w rodzaju "lodziarza" uszanowały ten fakt, nie obrażały aut
        > ota wątki i generalnie nie zamieniały go w chlew. Jak już was tak przypila, to
        > proponuję iść pod wiadukt na Dąbrowskiego.

        A to dobre.
        Największy cham tego forum , wybitny specjalista od najbardziej wyszukanych epitetów ("chamskie nastojaszcze ścierwa" czy jakoś tak) nieustannie obrażający wszystkich mających inne poglądy, śmie mieć serdeczne prośby.
        Serdecznie to ty się możesz ugryźć w tyłek.
        Radzę ci nie wychylać nosa z rynsztoka
        • stach.konwa Re: Mam serdeczną prośbę 28.02.11, 10:11
          A jednak postanowiłeś i tu naświnić.
          • lodziarz.z.jasnogrodu Re: Mam serdeczną prośbę 28.02.11, 10:47
            Nie wywołuj wilka z lasu:
            forum.gazeta.pl/forum/w,52,121912948,122659800,Mam_serdeczna_prosbe.html
            bo to może się dla ciebie źle skończyć.
    • stach.konwa Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 28.02.11, 10:28
      Wyszedłem dziś rano z psem na spacer. Było jeszcze zimno, ale skowronek już nad łąką śpiewał.
      • lodziarz.z.jasnogrodu Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 28.02.11, 10:48
        Napisz potem co robiłeś po obiedzie.
        Z pewnością wszyscy są zainteresowani.
      • lodziarz.z.jasnogrodu Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 28.02.11, 10:51
        Tylko błagam, omijaj wiadukt Dąbrowskiego:
        forum.gazeta.pl/forum/w,52,122005249,122005249,Sa_w_naszym_miescie_miejsca_godne_uwqagi.html
        Wystarczająco wiele razy tam przebywałeś.
        • stach.konwa Wojtku, 28.02.11, 11:27
          przepraszam cię za tego kretyna.
          • w.koronkiewicz Re: Wojtku, 28.02.11, 14:36
            drogi stachu przepraszać nie ma za co. internetowe forum zaczerpnęło swą nazwę od rzymskiego forum. od miejsca spotkań różnych ludzi. każdy może tu przyjść i powiedzieć co mu się podoba. jeden nawołuje kupujcie placki, inny wieszczy koniec świata. raz słyszymy opowieść o skowronku, drugim razem uderza nas stek bluzgów i pomówień. każdy kto odwiedza forum, wie czego się można spodziewać po mnie, po Tobie, po lodziarzu i po innych wpisujących swoje uwagi. każdy pracuje na swoją opinię i sam odpowiada za swój obraz.
            lodziarz zamieścił przy swoich wpisach szereg linków. zajrzałem tam i szczerze powiedziawszy nie bardzo kumam, o co chodzi?
            azp11 sfotografował kupę na chodniku. obiekt przedstawiony na zdjęciu ma zapewne budzić w nas obrzydzenie. tak też zrozumiałem fotki przedstawiające brud pod schodami wiaduktu. ale dlaczego tych zdjęć jest tyle. dlaczego fotografowane są te same śmieci z różnych ujęć. wydaje mi się, ze wystarczyłoby jedno dwa - najbardziej przykre zdjęcia. wtedy rozumiałbym istotę przekazu. największym jednak zaskoczeniem były zdjęcia azp z odsłonięcia pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej. tu brudy pod wiaduktem i rozdeptana stara kupa, tu zaś pomnik, harcerze na baczność i setki ludzi. azp11 swoich zdjęć raczej nie komentuje. jak wielu fotografów uważa, że powinny obronić się same, że widz jest na tyle inteligentny, że zrozumie przekaz autora. powinien jednak pamiętać o tym, że zdjęcia układane obok siebie tworzą pewien ciąg. i w ciągu tym pomnik smoleński, śmieci pod wiaduktem i kupa nie wyglądają zbyt dobrze.
            ktoś powie, zaraz zaraz, azp11 jest kronikarzem naszego miasta, nie dokonuje subiektywnych wyborów, fotografuje to co widzi i to co zobaczył wrzuca do internetu. to nie do końca prawda. już sam fakt, ze kierujemy obiektyw na to, a nie inne wydarzenie sprawia, ze zainteresowaliśmy się tym, a nie innym faktem. że ten obraz a nie inny zwrócił naszą uwagę, widz o tym wie i podświadomie szuka takiego klucza w pracach przedstawionych przez autora. kiedy zaś nie ma podpisu, wyobrazić sobie może dowolny klucz. dlatego kupa, brudy i pomnik smoleński przedstawione w jednej galerii jakoś mego zachwytu nie budzą.
            dlaczego lodziarz wrzuca te akurat linki też kompletnie nie rozumiem. ale to jest forum. jeden woła że koniec świata blisko, ktoś inny że słyszał skowronka, jeszcze ktoś inny krzyczy "patrzcie kupa kupa, o a tutaj pomnik
            • azp11 Re: Wojtku, 28.02.11, 15:48

              Ta galeria to podręczny skład fotografii używanych do ilustrowania treści moich postów (wątków). Jednak specjalnie dla wszystkich, którym to nie odpowiada, w jakiejś wolnej chwili pogrupuję to w albumy tematyczne.
            • shiva772 Zmienię temat na chwilę 28.02.11, 19:51
              Widziałam pana panie Wojtku, pewnego razu, nie tak dawno, w takim jednym lokalu i jakże mnie korciło coby tak znienacka zagadać... na ten przykład o winach :) Ale jakoś mi odwagi zabrakło, choć do nieśmiałych nie należę ;)
              Miłego tygodnia wszystkim życzę :)
            • stach.konwa Re: Wojtku, 28.02.11, 19:59
              Wojtku, jestem po prostu bezradny. Nie wiem, jak można chodzić po mieście i za przeproszeniem, g.wno fotografować. Koprofilia?
              -----
              Jaieś 10 lat temu pracowałem w okolicach tego przejścia pod wiaduktem. Był taki sam syf jak teraz. Ale azp nie umieścił fotografii ani nie podał żadnego nazwiska. Bo wtedy rządziła popierana przez niego koalicja LPR-PiS. Bo kochany pierd coco chanel się zdaje...
              • azp11 Re: Wojtku, 28.02.11, 22:18
                Jak zwykle same bzdury wypisujesz. Miejsca publiczne w centrum miasta toną w nieczystościach, a tobie przeszkadza, że ten problem poruszam. I te twoje wnioski: LPR, PiS...Już ci nieraz dobrze doradzałem, żebyś za wnioskowanie się nie zabierał, bo się kompromitujesz.
                • stach.konwa Re: Wojtku, 01.03.11, 20:25
                  Za czasów LPR-PiS miejsca publiczne tonęły jeszcze bardziej (np. skwer na Rynku Kościuszki był notorycxznie wykorzystywany jako toaleta), jednak wtedy nie spędzało ci to snu z powiek.
                  • azp11 Re: Wojtku, 01.03.11, 20:53
                    Ty poważnie widzisz tu problem polityczny? Niedobrze z tobą. Ale skoro potrzebujesz "porady", to służę:
                    po pierwsze, nie widzę uzasadnienia dla porównania skwerku przy ratuszu do przejścia pod wiaduktem - nigdy tam takiego śmietnika nie było
                    po drugie, właśnie wtedy na FB reagowałem na zaniedbania w odniesieniu do zieleni przy ratuszu, ale tobie ten bajzel wówczas nie przeszkadzał i wolałeś milczeć - w przeciwieństwie do mnie
                    po trzecie, nie miałem wtedy cyfrówki, więc wklejanie zdjęć na forum byłoby niezbyt wygodnym rozwiązaniem.
                    W przyszłości myśl, co piszesz.
          • lodziarz.z.jasnogrodu Konwa 28.02.11, 17:20
            Najpierw przeproś za siebie np. "gnidę cipcównę" i wielu innych adresatów twoich niewybrednych epitetów.
            forum.gazeta.pl/forum/w,52,122386917,122397124,Uderz_w_stol.html
            forum.gazeta.pl/forum/w,52,121814855,121815183,Re_Po_czym_poznasz_bardzo_leniwa_dziewczyne_.html
            forum.gazeta.pl/forum/w,52,119105490,120081081,Re_Jak_nasz_Prezydent_Komorowski_przemawia_.html
            forum.gazeta.pl/forum/w,52,119838313,119916867,Re_Co_wy_z_tym_Komorowskim_jak_to_nie_Komorowski.html
            forum.gazeta.pl/forum/w,52,117153094,117384630,Re_A_Bronek_gdzie_sie_zaszyl_.html
            forum.gazeta.pl/forum/w,52,118261185,118380793,Re_Piontkowski_przeciwny_spalarni.html
            forum.gazeta.pl/forum/w,52,119042840,119107305,Re_Pytanie_do_wyznawcow_prawoslawia.html
            forum.gazeta.pl/forum/w,52,116606338,116752954,Re_minelo_kilka_dni_emocje_opadly.html
            forum.gazeta.pl/forum/w,52,116921704,116987714,Re_Oczywiscie_tez_witam_lizaczy_ruskich_4_liter.htmlitp.....
            itd.....

            Kończ nadawanie swoich audycji.

            Panie Wojtku - życzę miłych dyskusji ze Stasieńkiem, największym erudytą tego forum :)
            • stach.konwa Re: Konwa 28.02.11, 20:12
              Ujmę to tak. ten wątek to jak zaproszenie na wesele. Kumpel wie, że się jego kumple nie lubią, ale liczy na to, że docenią jego gest i nie urządzą bijatyki. Ty nie doceniłeś, ale na dostanie po mordzie musiałbyś najpierw zasłużyć. Musiałbyś długo się o to starać.
              • azp11 Re: Konwa 28.02.11, 22:31
                . Musia
                > łbyś długo się o to starać.


                Tobie poszłoby łatwiej.
                • w.koronkiewicz Re: Konwa 01.03.11, 13:29
                  azp: pomysł z fotografowaniem, by zdjęciami ilustrować teksty bardzo cenny. owe tematyczne albumy, o których wspomniałeś, bardzo pomogą przyszłym odbiorcom niezbyt zorientowanym w temacie. jak ja.
                  stachu: przykro mi, ale fotografowanie kup i zajmowanie się kupami nie uważam za coś złego czy zdrożnego. nie chciałbym pracować w laboratorium analitycznym i przez całe życie przez mikroskop wpatrywać się w czyjeś ekskrementy. ale sam z tych laboratoriów i ich wyników korzystam. jako człek wykształcony wiesz dobrze, że epatowanie cielesnością, brudem, krwią i wydzielinami jest obecne w kulturze ludzkiej od wieków. azp się w ten nurt wpisuje i ma do tego pełne prawo. jeden maluje akty, drugi martwe natury, inny zaś fotografuje kupy. znam też przypadki, gdy artysta swe kupy sprzedawał.
                  shiva: widziałaś mnie w lokalu? ale ja już praktycznie nigdzie nie wychodzę. ostatnio byłem tylko w metrze na koncercie spejs braders. bardzo fajny lokal, swego czasu spędzałem tam całe tygodnie i miesiące. dużo znajomych przyszło sprzed lat. tak, to był naprawdę miły wieczór. szkoda, że nie podeszłaś, zapewniam Cię, że nie gryzę.
                  co się zaś tyczy lokali, to obecnie zastać mnie będzie najłatwiej w barach mlecznych i stołówkach. po ostatnim weekendzie w gronie znajomych ogłosiłem bowiem marzec miesiącem trzeźwości i walki z nałogami.
                  zero winka, zero piwka i zero papierosków. paciorek i lulu. kino i literatura. jeśli ktoś czytał ostatnio coś ciekawego, co chciałby mi polecić - będę naprawdę bardzo dźwięczny.

                  ps. wyciąłem dwa fajne szablony.

                  • stach.konwa Re: Konwa 01.03.11, 14:02
                    jeśli ktoś czytał ostatnio coś ciekawego, co chciałby mi polecić - będę naprawdę bardzo dźwięczny.
                    ----
                    książka: "Łaskawe". Wybitna.
                    Film:"Głową w mur". Jak wyżej

                    • lodziarz.z.jasnogrodu Re: Konwa 01.03.11, 16:09
                      Polecam lekturę dzieł naprawdę wybitnego autora:

                      1. forum.gazeta.pl/forum/w,52,122386917,122397124,Uderz_w_stol.html
                      2. forum.gazeta.pl/forum/w,52,121814855,121815183,Re_Po_czym_poznasz_bardzo_leniwa_dziewczyne_.html
                      3. forum.gazeta.pl/forum/w,52,119105490,120081081,Re_Jak_nasz_Prezydent_Komorowski_przemawia_.html
                      4. forum.gazeta.pl/forum/w,52,119838313,119916867,Re_Co_wy_z_tym_Komorowskim_jak_to_nie_Komorowski.html
                      5. forum.gazeta.pl/forum/w,52,117153094,117384630,Re_A_Bronek_gdzie_sie_zaszyl_.html
                      6. forum.gazeta.pl/forum/w,52,118261185,118380793,Re_Piontkowski_przeciwny_spalarni.html
                      7. forum.gazeta.pl/forum/w,52,119042840,119107305,Re_Pytanie_do_wyznawcow_prawoslawia.html
                      8. forum.gazeta.pl/forum/w,52,116606338,116752954,Re_minelo_kilka_dni_emocje_opadly.html

                      Poczytaj i przemyśl.
                      Miłej lektury :)
                      • gawnauka Re: Konwa 01.03.11, 16:52
                        Polecaj, ale w innym watku. Nic tu po tobie.
                        • lodziarz.z.jasnogrodu Re: Konwa 01.03.11, 18:19
                          To na prośbę twego alter ego.

                          forum.gazeta.pl/forum/w,52,121912948,122741705,Re_Konwa.html
                          • stach.konwa Re: Konwa 01.03.11, 20:24
                            Naprawdę cierpisz. Mania prześladowcza to straszna choroba. Dlatego litościwie nie będę linkował twoich wypowiedzi. Poza tym nie po to jest ten wątek. Zrozum to wreszcie. Z wyrazami szczerego współczucia.
                    • morfeusz_1 Re: Konwa 02.03.11, 17:56
                      stach.konwa napisał:

                      > jeśli ktoś czytał ostatnio coś ciekawego, co chciałby mi polecić - będę naprawd
                      > ę bardzo dźwięczny.
                      > ----
                      > książka: "Łaskawe". Wybitna.
                      > Film:"Głową w mur". Jak wyżej
                      >

                      wikileaks podawało tą wiadomość wcześniej bo latoś,teraz jeno potwierdzenie tych pogańskich praktyk na gazecie redanhtory zamięścili, kobity niech lepiej nie czytajo bo strach sie bać....
                      O tu se stachu poczytaj jak to Wikingowie rabują i gwałco.... o zgrozo !

                      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,9191349,Zgwalcil_podczas_obchodow_bitwy_pod_Grunwaldem__Jest.html
                      • stach.konwa Re: Konwa 02.03.11, 19:18
                        Co to ma wspólnego z literaturą, morfeuszu?
                        • morfeusz_1 Re: Konwa 02.03.11, 20:10
                          stach.konwa napisał:

                          > Co to ma wspólnego z literaturą, morfeuszu?

                          Jak to co ???

                          > Sienkiewicz - Krzyżacy
                  • shiva772 Re: Konwa 01.03.11, 18:05
                    miastoksiazek.blox.pl/2009/03/Dom-na-kresach.html
                    Nie jest to jakiś szalony news ale może ktoś jeszcze nie czytał, to polecam. W mojej rodzinie bliższej i dalszej krąży też ciągle i cieszy się niebywałą popularnością "Ostatni Mazur" A. Tarnowskiego.
                    Od kilku lat masowo pochłaniam takie właśnie przedwojenne wspominki, więc teraz w ramach przerwy, dla złapania oddechu czytam klasykę fantastyki: Strugackich i Aldissa mam też w planie Wodnikowe wzgórze i Las Duncton. Myślę, że takie klasyki są zawsze dobre.
                  • azp11 Re: Konwa 01.03.11, 18:42
                    Koro napisał:
                    ... jeden maluje akty, drugi martwe natury, inny zaś fotografuje kupy. znam też przypadki, gdy artysta swe kupy sprzedawał. ...

                    Koro, co ma piernik do wiatraka? Udokumentowałem żenujące fakty - w efekcie logo pewnego zespołu zostało usunięte spod wiaduktu.


                    Koro napisał:
                    ... jeden maluje akty, drugi martwe natury, inny zaś fotografuje kupy. ...

                    Jeszcze inni upowszechniają na internecie rasistowskie napisy.
                  • brutt Re: Konwa 02.03.11, 19:17
                    Wojtku,
                    Odnośnie lektur, polecam "Pan raczy żartować, panie Feynman!", Richarda Feynmana.
                    pl.wikipedia.org/wiki/Pan_raczy_żartować,_panie_Feynman!
                • stach.konwa Re: Konwa 01.03.11, 20:29
                  > Tobie poszłoby łatwiej.
                  >
                  ---
                  Nie pisz o rzeczach, których nie rozumiesz albo nie znasz po prostu. Na szanującym się wiejskim weselu osobnik typu lodziarz krążący wokół i usilnie starający sie kogokolwiek obrazić i sprowokować mimo próśb, by tego nie czynił zwyczajnie nie nadaje się do tego, by dostać po ryju. Nie honor kogoś takiego prać po pysku. Po prostu paru ludzi by wzięło go, jak się u nas mówi "za wsiarza", wywaliło z imprezy i ewentualnie dałoby parę kopniaków, by nie wracał. Ale iść z czymś takim na solo? Są pewne granice przyzwoitości.
                  • azp11 Re: Konwa 01.03.11, 20:58

                    Tobie poszłoby łatwiej.
                    • w.koronkiewicz Re: Konwa 02.03.11, 07:10
                      "Udokumentowałem żenujące fakty - w efekcie logo pewnego zespołu zostało usunięte spod wiaduktu."

                      Ależ ja pisząc o fotografowaniu kupy na chodniku nie chciałem Cię bynajmniej urazić. Nie znałem celu, ani powodu Twej działalności, gdyż jak już wspomniałem nie znajduję pod zdjęciami podpisu. Nie wiedziałem zatem, że walczysz z logo jakiegoś zespołu na wiadukcie. Ale cieszę się, że udało Ci się cel osiągnąć i że jak wnioskuję jesteś z tego powodu dumny.
                      O ile dobrze zrozumiałem, w kolejnych zdaniach zarzucasz mi, że propaguję rasistowskie napisy w internecie. Rzeczywiście zamieszczałem swego czasu w internecie zdjęcia swastyk na białostockich murach, ale jak zapewne zauważyłeś podawałem pod zdjęciem konkretne adresy budynków, cały czas apelowałem też do władz miasta, aby takowe rasistowskie symbole usunęła. i wiele z tych napisów zostało usuniętych. chciałbym jak Ty wierzyć, że stało się to choć w części za moim udziałem.
                      Ty nazywasz to jednak propagowaniem. zapytam Cię zatem jak fachowca od fotografowania i usuwania. azp co mam sfotografować, aby pozostałe swastyki zostały usunięte z białostockich murów? podpowiedz mi proszę
                      • azp11 Re: Konwa 02.03.11, 15:47
                        Koro napisał:
                        ...Ty nazywasz to jednak propagowaniem. zapytam Cię zatem jak fachowca od fotografowania i usuwania. azp co mam sfotografować, aby pozostałe swastyki zostały usunięte z białostockich murów? podpowiedz mi proszę

                        ---------------
                        Odpowiem pytaniem na pytanie: co mam fotografować, aby g...zostało uprzątnięte z białostockiego, znajdującego się w samym centrum, przejścia pod wiaduktem? Powiedz mi proszę.
                        Może jeszcze dodam, że po opublikowaniu tych zdjęć, owo g... zostało uprzątnięte, co możesz zobaczyć na zdjęciach wczoraj dołączonych.
                        W przeciwieństwie do Ciebie nie publikuję zdjęć, które chluby miastu nie przynoszą, na anglojęzycznych stronach, ale na lokalnym forum... i jak widać, z jakimś tam pozytywnym skutkiem.
                        Prawdę mówiąc, jestem zdumiony, że niektórym forumowiczom mniej przeszkadza śmietnik i g... na Dąbrowskiego, niż ujawnianie prawdy na ten temat. No cóż, nie zamierzam być obojętny na sprawy mego miasta. Mam już na oku kolejne cele. Zapraszam do współpracy.
                        • stach.konwa Re: Konwa 02.03.11, 19:16
                          Wojtek nie umieszczał swastyk na anglojęzycznych portalach. Poza tym każde zdjęcie swastyki komentował. Poza tym po opublikowaniu zdjęć swastyki zostały zamalowane. Czyli to samo, co w przypadku,m który opisujesz.Czy ty naprawdę nie umiesz rozmawiac nie opluwając innych? Mniej ci przeszkadza swastyka niz ujawnianie prawdy o niej? ja rozumiem, że masz awersję do zydów, ale to nie usprawiedliwia twojej obojętności na faszystowskie znaki. No chyba, że w twoim pokrętnym umyśle usprawiedliwia.
                          • w.koronkiewicz Re: Konwa 02.03.11, 21:41
                            dobra, zostawmy już może swastyki i inne gówna. azp zaprosił do współpracy i zawiadamiam, że baterie w aparacie mam naładowane. rower w piwnicy przebiera przerzutkami. w kwadrans meldujemy się obaj w dowolnym punkcie miasta.
                            tymczasem opowiem o wizycie w jednej z białostockich knajp. zachęcił mnie do tego program "Kuchenne rewolucje". w ostatnim odcinku Magda Gessler odwiedziła Białystok. ha! aż podskoczyłem na krześle, gdyż znam ten lokal. pamiętam go sprzed lat, gdy nosił jeszcze nazwę "Ananda" i była to pierwsza restauracja wegetariańska w mieście. projekt wnętrza wykonał mój kolega z architektury. rówieśnik i imiennik. ha! podskoczyłem na fotelu po raz wtóry, gdyż poznałem jedną z właścicielek. lokal zmienił nazwę, zmienił charakter i teraz miast potraw wegetariańskich serwuje kuchnie meksykańską. ha! podskoczyłem po raz trzeci, gdyż na ekranie ujrzałem krem z czarnej fasoli i mole czyli kurczaka w sosie czekoladowym. dzika kiedyś jadłem w czekoladzie. ale kurczaka nigdy. pobiegłem wiec w te pędy do Pepper'sa.
                            kelnerka momentalnie przyniosła kartę. zamówiłem krem z czarnej fasoli i kurczaka w czekoladzie. córka wzięła enchiladę. soki podano nam po chwili. ale potem...
                            na zupę czekałem ponad 20 minut. na drugie danie jeszcze dodatkowy kwadrans. razem z nami czekała cała sala. pani z sąsiedniego stolika poszła do baru i zapytała
                            - Przepraszam, czy długo jeszcze?
                            Może to przez tą popularność? Napływ gości jest tak duży, że kuchnie nie nadąża z przygotowywaniem zamawianych dań? Nie mam pojęcia. Ale już zacząłem z głodu obgryzać stolik.
                            wreszcie podano zupę. o rany! ależ to było pikantne. naukowcy twierdzą, że ludzie jedzą pikantne potrawy, aby zabić bakterie. zwłaszcza w gorącym klimacie, bakterie rzucają się na żywność raz dwa. już po pierwszej łyżce tej zupy, wybiłem w sobie całą florę bakteryjną. odlot. pot na czole i para z brzucha aż bucha. buch jak gorąco. poprosiłem drugą szklankę soku z kaktusa.
                            kurczak w czekoladzie i posypany ziarnem sezamu ciekawy. córka zajadała się enchiladą. chciałbym tam jeszcze kiedyś wpaść na fajita. ciekawie podają skwierczące danie wprost z patelni stojącej na drewnianej deseczce.
                            wychodząc zauważyłem też jakieś ciekawe czekoladowe ciasto.
                            fajny był dzień, gdyż słońce zaczęło topić śnieg. fajny był obiad, gdyż po kremie z fasoli i ja swym oddechem topiłem wszystko wokół. i choć nie uwierzycie mi wcale, ale tak się nakręciłem tym Meksykiem, że pojechałem aż do Starosielc na ulicę Meksykańską. i wpadł mi tam do głowy niezwykły pomysł. piękne są Starosielce. Viva Mexico!
                            • shiva772 Re: Konwa 02.03.11, 21:53
                              Eee to ja tam narazie nie idę, nie lubię długo czekać, robię się nerwowa i złośliwa. W to ostatnie ze sTarosilecami oczywiście nie uwierzyłam ale wyślę męża do Peppersa na tą zupę bo wiecznie marudzi, że chilli mu mało w moich obiadach. Jeszcze przed erą p. Gessler jadłam kilka razy w Peppersie, tak ze 3-4 lata temu, mieli świetne naleśniki a z czasów Anandy ... pamiętam niektóre dania wegetariańskie, może właśnie przez nie nigdy nie zrezygnowałam z mięsa, wogóle mi nie smakowały, a była to modna knajpka, oj była :)
                          • azp11 Re: Konwa 02.03.11, 22:16
                            Za bardzo cię Dd szanuję, żebym mógł uwierzyć, że takie brednie wypisujesz na trzeźwo. Zrób coś z sobą, bo żal patrzeć, jak się staczasz.
                      • azp11 Re: Konwa 03.03.11, 16:32
                        Koro napisał:
                        Rzeczywiście zamieszczałem swego czasu w internecie zdjęcia swastyk na białostockich murach, ale jak zapewne zauważyłeś podawałem pod zdjęciem konkretne adresy budynków, cały czas apelowałem też do władz miasta, aby takowe rasistowskie symbole usunęła.

                        I żeby władze zrozumiały, o co chodzi, zamieszczałeś te materiały na stronach anglojęzycznych :(
                        • w.koronkiewicz Re: Konwa 04.03.11, 10:46
                          naprawdę nie wiem o jakie strony anglojęzyczne Ci chodzi. zawsze pisałem po polsku. znam angielski na tyle by się porozumieć, ale pisząc cokolwiek w tym języku popełniłbym masę błędów.
                          zamieszczałem zdjęcia swastyk na stronie www.szukamypolski.pl. kilka wrzuciłem też na forum fotograficzne gazety wyborczej, czyli tam gdzie i Ty publikujesz. o innych stronach nic nie wiem.

                          wczoraj musiałem odwiedzić kilka punktów rozsianych po całym mieście. długo zastanawiałem się, czy wybrać samochód, czy tez może wsiąść już na rower. zdecydowałem się na rower. i nie żałuję. po raz kolejny przekonałem się jak wielką radość i poczucie wolności daje podróżowanie rowerem. ze szpitala miejskiego przy ulicy Sienkiewicza musiałem pojechać na Dojlidy. przeskoczyłem więc na ulicę Złotą, potem Kamienną, potem przebiłem się ulica Piasta by zanurzyć w labiryncie Bojar. na jednym z murów odkryłem szablon wykonany pzrz nieznanego grafficiarza wiele lat temu. nadal widnieje na tej ścianie. pożałowałem, że nie mam aparatu fotograficznego. bo sztuka ulicy jest niezwykle efemeryczna i rzadko któremu obrazkowi udaje się przezyć tyle lat. osiedle Piasta pokonywałem starając się jechać wciąż w słońcu. nierzadko kluczyc musiałem więc pomiędzy cieniami bloków. ale oto i ulica Piastowska. szeroka i pełna rozpędzonych pojazdów. tymczasem rower smyk i przez mostek na Dolistówce znów w krainę jednorodzinnych domków, w zapach dymów z komina. małych sklepików i nieśpiesznych kotów. potem zamknięty na głucho salon fantazja. malutki domek na skraju ruchliwej ulicy. raz jeden tu byłem zachęcony nazwą i kompletnie do niej nie pasującym wyglądem zakładu. pamiętam jakąś dziurę w podłodze za fotelem. zejście do lochów. podczas strzyżenia wyobraźnia podsuwała najdziwniejsze obrazy. zapadkę uruchamianą nogą fryzjerki. fotel wychyla się nagle do tyłu, a klient spada w ciemność
                          raz jedne byłem tylko w salonie fryzjerskim "Fantazja". ale oto przed nami fabryka sklejek, i ze zdumieniem widzę tuż przy chodniku niewielkie metalowe drzwiczki. tyle razy tędy jechałem samochodem i nigdy ich nie widziałem. zapomniałem? tymczasem drzwiczki są naprawdę niezwykłe. dla kogo mogą służyć? dokąd prowadzą?
                          park pełen starych drzew. na alejkach trenują biegaczki. jedna z nich ma taki makijaż, jakiego nie widziałem u żony nawet podczas sylwestra. wracam do centrum ulica Niedźwiedzią, potem ulicą Pod Krzywą. drewniany młyn jeszcze stoi. kiedyś tu był końcowy przystanek siódemki. raz jako dziecko przyjechałem tu z kolegami z podwórka i przekonany byłem, że to koniec świata. teraz pół miasta objechałem rowerem. nie produkowałem spalin, nie stałem w korkach, nie wypisywałem kart parkingowych. widziałem tysiąc rzeczy, których nie zauważałem z okien auta. dziś też wsiądę na rower.

                          • brutt Re: Konwa 05.03.11, 03:43
                            Brawo! I o to chodzi, by pokazać , że rower jest nieodłączną częścia transportu miejskiego ( i nie tylko), a nie zabawką, jak to go w większości traktują włodarze.
                            Przy planowaniu nowych ulic, nieodłączną częścia powinny być razem budowane ścieżki rowerowe.
                          • bogo2 mozesz zrobic rekonesans....:)? 05.03.11, 16:51
                            a twoj zyd , szablonem przez ciebie pisany , na murach do rozbiorki, kilka lat temu , przezyl...?

                            w.koronkiewicz napisał: (..)
                            > bo sztuka ulicy jest niezwykle efemeryczna i rzadko któremu o brazkowi udaje się przezyć >tyle lat. (..)
                            • w.koronkiewicz Re: mozesz zrobic rekonesans....:)? 06.03.11, 17:28
                              z kilku szablonów Żyda odbitych na terenie zajmowanym przez białostockie getto, ostał się bodajże tylko jeden. pozostałe zostały momentalnie (kilka dni) zamalowane farbą, jeden nawet skuto wraz z tynkiem. ten który został też ma pomazaną twarz.
                              • bogo2 wez kawalek mokrego plotna,odbij wizerunek.... 11.03.11, 13:55
                                i czekaj ....jak ci od jezusa....!

                                w.koronkiewicz napisał: (...)
                                > ten który został też ma pomazaną twarz.
                              • shiva772 Re: Ja w sprawie Carmenere 11.03.11, 19:23
                                Jest w realu poprostu boskie Carmenere z Chile za 31,90, taka promocja. Podaję nazwę: Sunrise Carmenere 2009, na dole mamy napis Concha y Toro. Ciekawe czy tylko ja jestem zdania, że jest boskie :))) Może się okazać, że się wogóle nie znam. W zeszłym tygodniu je kupiłam a w tym trochę przyoszczędziłam i kupiłam deczko tańsze, też z Chile i też Carmenere i to już nie to. No to miłego wieczoru!
                                • bogo2 za 31,90... taka promocja 12.03.11, 14:01
                                  to boskie, jest wszedzie...:)

                                  shiva772 napisała:

                                  > Jest w realu poprostu boskie Carmenere z Chile za 31,90, taka promocja. Podaję
                                  > nazwę: Sunrise Carmenere 2009, na dole mamy napis Concha y Toro. Ciekawe czy ty
                                  > lko ja jestem zdania, że jest boskie :)))(...)
                          • azp11 Re: Konwa 06.03.11, 18:41
                            Może niezbyt precyzyjnie się wyraziłem. Chodziło mi o strony edytowane m.in. w języku angielskim. M.in., bo chyba jeszcze w niemieckim.
                  • bogo2 znaczy sie jakie...? 11.03.11, 14:01

                    stach.konwa napisał: (..)
                    Są pewne granice przyzwoitości.
    • bogo2 z corka byles...? 12.03.11, 15:04
      pytam sie,bo dla moich corek,to abstrakcja....

      w.koronkiewicz napisał:

      > odwiedziłem rodziców.(...)
      • w.koronkiewicz Re: z corka byles...? 13.03.11, 16:41
        Twoi rodzice są dla Twoich córek abstrakcją. Ni mają babci ni dziadka? Smutne. Ja swoich uwielbiałem.

        Byłem w piątek na degustacji win i nalewek. Jeden Pan Producent wśród wielu kolorowych butelek z których częstował gości pysznymi trunkami, miał też zamkniętą butelkę "Nalewka szlachecka". Stała owa nalewka na honorowym miejscu, pośrodku innych i wyróżniała się niezwykle ozdobną karafką w drewnianym pudełku. Pan Producent powiedział, że liczba butelek owej nalewki jest ściśle limitowana i wynosi 234 (lub 243).
        - Rocznie? - zapytałem
        - Nie - odparł Pan Producent - nalewka wyszła mi całkiem przypadkiem. Robiłem bowiem miętówkę, kompletnie się nie udała, dosypałem więc do niej czegoś, odstawiłem w kąt i kompletnie zapomniałem na kilka lat. Niedawno odnalazłem, gdyż potrzebowałem akurat gąsiorów. Spróbowałem i zdębiałem. Ma genialny smak. Ale ja nie pamiętam już czego dodałem i w jakich ilościach. Próbuję teraz uzyskać ten sam smak, ale kompletnie mi się to nie udaje. Dlatego butelek jest tylko 243 (lub 234) i każda jest numerowana. Przed nami stała karafka numer 151 (lub 157).
        • bogo2 smutne dla kogo? 26.03.11, 19:13
          dla ciebie..?
          moje corki sa abstrakcja, dla moich rodzicow...
          moi rodzice,nie tesknia, za moimi corkami...
          moi rodzice ,teskna za mna.....

          w.koronkiewicz napisał:

          > Twoi rodzice są dla Twoich córek abstrakcją. Ni mają babci ni dziadka? Smutne.
    • bogo2 a jak dzisiaj jest...? 16.04.11, 17:08
      koro..! wez sie do pracy ... pisz...!


      w.koronkiewicz napisał:

      > odwiedziłem rodziców. a tam! pod blokiem zaczynają kwitnąć przebiśniegi. pierws
      > ze kwiaty tego roku. i słoneczko pięknie świeci. sikorka na gałęzi zaczyna swe
      > wiosenne trele. oho! pośmigamy sobie zaraz na rowerze.
      • w.koronkiewicz Re: a jak dzisiaj jest...? 18.04.11, 08:03
        przepraszam, ale świat wokół jest tak piękny, że nie chciało się nawet do klawiatury siadać.
        wiosna przyszła, słońce za oknem, a okno od rana otwarte! otwarte okno więc nie dość że w całym domu powietrze świeże rześkie, to jeszcze ptaki radośnie ćwierkają. a skoro one się cieszą, to i mnie jakoś weselej.
        wczoraj w nocy z Rzymu wróciłem. z mamuśka byłem papieża odwiedzić podczas palmowej niedzieli. nałaziliśmy sie po zabytkach, po muzeach i galeriach. wystawa Tamary Łempickiej akurat była, nazwali ją "Królową modernizmu" i w prospektach piszą, że artystka polska. oj miło taki akcent w Rzymie znaleźć. i filmik w metrze na okrągło puszczany reklamujący wystawę rzeźb Igora Mitoraja. ponadto najedliśmy się rozmaitych przysmaków śródziemnomorskich małży, jagnięciń w rozmarynie, parmezanu, napiliśmy się win kwaśnych de la casa w karafkach podawanych, aż człowiek zatęsknił do zwykłej jajecznicy na kiełbasce usmażonej. Do herbaty z cytryną we własnym kubku parującej. Wszystko to mam dziś w zasięgu ręki. Dziecko w prezencie dostało plastikowy wiatraczek z czekoladowymi groszkami w środku. Aż z radości podskoczyło, bo śrubka jest do wykręcania w wiatraczku. Pobiegło dziecko z tymi wiatraczkiem do przedszkola kolegom się pochwalić. jak wróci, a wiatraczek działać będzie jeszcze, to śrubkę wykręcimy i zobaczymy, co tam w środku schowane jest. Jakże się zatem nie cieszyć? Ptaszki się cieszą, dziecko się cieszy, ja mam smutny siedzieć?
        Miłego dnia kochani!
        • w.koronkiewicz Re: a jak dzisiaj jest...? 19.04.11, 10:15
          słońce ciągle za oknem wspaniałe. temperatura rośnie. rano było 9, teraz już pewnie ze 72. wczoraj widziałem już gieroi co w samych podkoszulkach chodzili. i jedną pania w bluzeczce na ramiączkach. szła do bloku obok na obcasach tak wyskoich, że dzieciom w piaskownicy łopatki wypadały z rąk. mi wypadła sztuczna szczęka.
          pięnie jest. żonkile na działce kwitną tysiącami. jest ich tyle, że choc zrywamy całą rodziną, to nie jesteśy w stanie zerwać wszystkich. za kilka dni, a może już dziś nawet nastąpi taka chwila, że kiedy będziemy wychodzic z działki z wiadrami pełnymi kwiatów, na działce będzie więcej kwiatów niż kiedy tam weszliśmy. może to trochę zawiłe, ale kwiaty na mej działce zakwitają momentalnie. i jest ich tyle, że naprawdę nie trzeba wyniosłych kościołów, by widziec potęgę Bożego dzieła.
          kilkanaście dni temu kolega wyświadczył mi przysługe. przegrał na płyte dvd, kasetę video z zapisem spektaklu amatorskiego, na którym to występuję obok kasi Herman, Moniki jakowczuk (Teatr Stary w Krakowie), Gosi Zbroi i wielu wspaniałych osób, których serdecznie w tym miejscu pozdrawiam.
          zgrałem ów materiał dosłownie w ostatniej chwili, gdyż po 20 latach kaseta vhs może sie przeciez utlenić i jedyny zapis owego spektaklu, zniknąc mógłby na zawsze. pytam więc kolegi, ile mam mu zapłacic, piwo kiedyś przynieś kolega odparł. ale jakie piwo, dopytuje się, boc nie wypada przecież, za przysługe zwykłym piwskiem odpłacać. kolega się rozmarzył i rzekł - tuborga. najlepiej zaś czarnego.
          szukałem ja tego tuborga po wielu białostockich sklepach i hipermarketach. nigdzie nie było. aż w Rzymie natrafiłem. co prawda nie czarny, ale zielony, ale do walizko zapakowawszy, przez pół Europy,, nad Alpami lecąc do Białegostoku przywiozłem. zaraz na rower siadam i do kolegi z tuborgiem jadę. słowem mu nie powiem skąd się wzięło. bo tegoż samego dnia, gdy piwo kupiłem, pocztówkę wysłałem. "Dopiero tutaj tuborga znalazłem. Może Benedykt woli heinekena?"
          • brutt Re: a jak dzisiaj jest...? 19.04.11, 14:26
            :) ))) dobre :))
            • bogo2 Re: a jak dzisiaj jest...? 20.04.11, 13:12
              wzial sie do pracy.... :)

              brutt napisał:

              > :) ))) dobre :))
              • w.koronkiewicz Re: a jak dzisiaj jest...? 20.04.11, 21:11
                dziś wieczorem poszedłem na spacer do zawilcowego gaju pomiędzy ulica Świerkową a Ciołkowskiego. wśród dywanu anemonów stały grupki kibiców popijających browary. bar las. jaga gra dziś mecz z górnikiem zabrze. ptaki śpiewały w koronach drzew. od stadionu powoli narastał huk bębnów.
                • shiva772 Re: a jak dzisiaj jest...? 20.04.11, 21:38
                  Ale wszystko dobrze się skończyło ;) ?
                  • w.koronkiewicz Re: a jak dzisiaj jest...? 29.04.11, 07:55
                    wczoraj cały dzień na działce. kopanie dołów łopatą, wbijanie młotem bali. zdjąłem koszulę i czułem jak słońce swymi promieniami opala biel pleców. pierwsze opalanie tego roku. przez kwadrans zaledwie, żeby nie wylegiwać potem w wannie wypełnionej zimną wodą i kefirem. macham zatem łopatą, młotem wbijam bale. w lesie zaś kuka kukułka. kilka groszy w kieszeni podzwania. pierwsze kukanie z pieniędzmi w kieszeni, to dobra wróżba. powinienem mieć pieniądze przez cały rok. kiedyś dziewczęta wróżyły sobie ponoć "kukele kukele, powiedz kiedy me wesele" jedno kuknięcie to jeden rok. przy mojej kukułce do ołtarza szłyby same emerytki. wieczorem jazda samochodem do miasta. okna otwarte i słychać głos słowika. i Ty ptaszku jużeś z nami? i Ty koncerty wieczorne już dajesz? sen twardy jak kamień.
                    rano ręce oglądam. jeden odcisk tylko. drzazgi trzy. niewygórowany rachunek za satysfakcję, którą miałem.
                    • bogo2 Re: a jak dzisiaj jest...? 30.04.11, 14:18
                      sposob na opalanie...:)
                      wanna z zimna woda i kefirem... mozesz powiedziec , jakie proporcje...?
                      za moich czasow, to panienki sie opalaly na rope....:)! 1g / kg wagi...
                      opalone byly, ale smierdzialy strasznie....:)

                      w.koronkiewicz napisał: (....)
                      > pierwsze opalanie tego roku. przez kwadrans zaledwie, żeby nie wylegiwać potem w wannie
                      > wypełnionej zimną wodą i kefirem.(..)
      • bogo2 skypowo, ja takze...! 30.04.11, 15:37
        skype, to najlepsza rzecz, ktora laczy....!!!

        > w.koronkiewicz napisał:
        >
        > > odwiedziłem rodziców.(...)
        • w.koronkiewicz Re: skypowo, ja takze...! 30.04.11, 23:10
          wanna z zimną woda i kefir to na oparzenia słoneczne. można się oczywiście smarować samym kefirem, ale w połączeniu z zimną wodą przynosi ulgę błyskawicznie. im więcej kefiru tym lepiej.
          miałem dziś niezwykłą przygodę. kilka dni temu wykopałem na działce dół, aby sprawdzić, jak głęboko jest woda. dużo nie musiałem kopać. gdyż już na głębokości pół metra pojawiła się niewielka kałuża.
          - do czego ten dół? - zapytała żona
          - to pułapka na słonie - odparłem
          zaglądam dziś do owego dołka, czy woda się podnosi, czy też opada może, a tam na dnie ...jeż. założyłem rękawice i wyciągnąłem biedaka. mam nadzieję, że nie siedział całą noc. wypuściłem go w krzaki. fajnie mieć jeża na działce. ostatni raz widziałem go latem ubiegłego roku. spał w liściach i chrapał. cieszę się, że przeżył zimę. chyba, że to ktoś z jego rodziny. nie potrafię bowiem jeszcze rozpoznawać jeży.
          dół natychmiast zasypałem.
          a na wsi dziś było wielkie wspólne sprzątanie. mieszkańcy skrzyknęli się i wspólnymi siłami uporządkowali drogę. choroba, spóźniłem się nieco i zawstydzony czym prędzej wybiegłem na drogę, by usuwać piach nagromadzony już w kupkach.
          - oj coś mała ta łopatka - zażartował jeden z sąsiadów.
          rzeczywiście jego szufla była większa. muszę się wybrać do sklepu narzędziowego i kupić największą szuflę jaką mają. honor i szuflę trzeba mieć!


          • bogo2 Re: skypowo, ja takze...! 01.05.11, 17:17
            twoja zona, to bardziej bystra od ciebie jest...:)!

            w.koronkiewicz napisał: (...)
            > - do czego ten dół? - zapytała żona
            > - to pułapka na słonie - odparłem (...)
            > dół natychmiast zasypałem. (...)

            • w.koronkiewicz Re: skypowo, ja takze...! 04.05.11, 07:26
              dziś rano za oknem śnieg. nie taki wielki biały co to przykrywa całe połacie. ale wystarczająco dużo jest owych białych plam na ziemi i na dachach. tymczasem to już przecież maj.
              przed kilkoma dniami byłem w Druskiennikach. na jednej ze ścian tamtejszego aquaparku obejrzeć można zdjęcia z powodzi. ludzie pływają drewnianymi łódkami (bo to lata 50-te lub 60-te) pomiędzy dachami budynków. u nas też tak zeszłego roku pływali. w Japonii trzęsienia ziemi, tsunami. choroba to jest wątek "ależ fajny dzień mamy dzisiaj" jak tu teraz wybrnąć z owych katastrof i klęsk żywiołowych?
              ale na jednym z owych czarno-białych zdjęć powodziowych w Druskiennikach widać pana opartego o drzewo. ma długi jasny płaszcz i staranną fryzurę. z zadumą patrzy w dal. może widzi ową powódź i drzewa i dachy. ale być może jego wzrok sięga gdzieś dalej. na innych zdjęciach uwijają się ludzie w kufajkach, kaloszach i spoconych czapkach. jedni mają smutne miny, inni uśmiechają się i wyczyniają małpie figle przechodząc po poręczy mostu zalanego przez rwącą wodę. żaden z nich nie wygląda tak dobrze i dostojnie jak ów pan romantycznie oparty plecami o drzewo. nawet podczas klęski żywiołowej znalazł czas by się starannie przyczesać i odpowiednio upozować. spokojnie jego zdjęcie trafić mogłoby do żurnala mody.
              po powrocie do domu oglądam zdjęcia, które zrobiliśmy w Druskiennikach my. nie mam co prawda kufajki i kaloszy, ale małpich min nie brakuje. choroba, może warto zajrzeć do szafy i poszukać długiego jasnego płaszcza? przybrać minę pełną zadumy i oprzeć się poetycko plecami o drzewo? w tle śnieg.
    • morfeusz_1 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 06.05.11, 22:48


      doprawdy dziwnych ksywek gangsterka na waszych kwadratach używa ...

      policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91152,8524029,Dariusz_Wojtukiewicz_,,ga,,33.html
      • w.koronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 07.05.11, 16:47
        deszcz za oknem. pochmurno, szaro i zimno. ale wieczorem przyjść mają goście na wino. dwa niemieckie rieslingi już się chłodzą na balkonie. w programie jest jeszcze różowe toskańskie, argentyński malbec z merlotem, chilijskie cabernet sauvignon reserva wygładzona przez 9 miesięcy w beczce i na zakończenie hiszpańska crianza z regionu Rioja, tempranillo (90%) i mazuelo (10%), rocznik 2006, w beczce 15 miesięcy. znajomi mają przynieść sushi, my zaś upieczemy lasagne i kurczęce skrzydełka. i kiedy już chcemy je włożyć do piekarnika, okazuje się, że piekarnik jest zepsuty. nici z dań ciepłych? to niemożliwe, aby w ten chłodny dzień nie poczęstować gości ciepłą strawą. chwytamy więc za telefon i dalejże wydzwaniać po rodzicach i znajomych, kto też może dziś nas przyjąć z lasagną pod pachą i skrzydełkami na karku. kto nas przytuli w piekarniku na tą godzinkę czy półtorej?
        syn przygląda się naszej bieganinie i zadaje pytanie
        - a dlaczego duchy są niewidzialne? dlatego, że ich nie widać?
        no tak, nasze problemy, wobec dylematów które zajmują jego umysł, są doprawdy przyziemne i nic nie znaczące. kto będzie pamiętał o tej lazanii za dwa dni. tymczasem niewidzialny duch... jest po prostu na wieki.
        • bogo2 powiedz synowi, ze wrecz przeciwnie,sa, zyja.... 13.05.11, 19:29
          czasami, dopominaja sie, zeby je zauwazyc... :)
          bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,90711,9584792,NZS_byl_i____jest__30___lecie_Niezaleznego_Zrzeszenia.html?as=2&startsz=x
          w.koronkiewicz napisał:

          > syn przygląda się naszej bieganinie i zadaje pytanie
          > - a dlaczego duchy są niewidzialne? dlatego, że ich nie widać? (..)
          • bogo2 Re: powiedz synowi, ze wrecz przeciwnie,sa, zyja. 14.05.11, 19:39
            czasami, robia mine do zlej gry..

            z artykulu(...)

            Miał dostać Złoty Krzyż Zasługi. W imieniu prezydenta miał go wręczyć wojewoda. Okazja też ważna, bo 30-lecie NZS-u. Powiadomiona rodzina, przyjaciele. Miał. Dariusz Boguski, w latach 80. związany z organizacją studencką, dziś odznaczenia nie dostanie.

            Więcej... bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,9595772,Niespodzianka_zamiast_medalu__30___lecie_NZS_u.html#ixzz1MLiB8UQt


            bogo2 napisał:

            > czasami, dopominaja sie, zeby je zauwazyc... :)
    • bogo2 cos sie zdarzylo,zebys sie bezpieczenstwem regionu 20.05.11, 14:01
      przejmowal....?
      miejscowa gazeta pisze.:

      W oświadczeniu czytamy: "Po spokojnych rozważaniach czas na decyzje osobistą. Powaga sytuacji i odpowiedzialność za bezpieczeństwo regionu powoduje, że chcę jednak zrezygnować z kandydowania do Senatu RP w najbliższych wyborach.

      Więcej... bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,9633808,Maciej_Zywno_zrezygnowal_ze_startu_w_wyborach.html#ixzz1MtMfYySu

      w.koronkiewicz napisał:

      > odwiedziłem rodziców. a tam! pod blokiem zaczynają kwitnąć przebiśniegi.(...)
    • bogo2 mozesz to koro , sobie inaczej wyobrazic....! 25.05.11, 20:46

      Jak sobie wyobrażacie demontaż?

      RP: - Jest hasło w „Gazecie Wyborczej”, że można przyjść i wziąć sobie jeden element. I każdy przychodzi i bierze sobie jeden element.

      * Robert Pludra - asystent na wydziale wzornictwa warszawskiej ASP, pracuje jako projektant produktu i scenograf

      ** Jakub Sobiepanek - student wzornictwa na warszawskiej ASP, laureat kilku konkursów wzorniczych m.in. Make me! w Łodzi

      Więcej... bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,9666984,Sztuka_wspolczesna_wdziera_sie_na_Mlynowa.html#ixzz1NODMs41y

      w.koronkiewicz napisał:

      > odwiedziłem rodziców..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja