kecaj361
23.02.11, 19:27
Z podobną akcją szkoleniową spotkałem się w ubiegłym roku w kilku firmach. W jednej firmie zdążyłem przestrzec przed skorzystaniem z usług , w drugiej już nie.
W artykule nie wyjaśnili pewnych ważnych rzeczy, a mianowicie tego, że po gwałtownej reakcji zakładów zrezygnowano z przepisu mówiącego, że w każdym zakładzie musi być osoba zajmująca się sprawami p.poż, będąca pracownikiem i mająca odpowiednie szkolenie. W wyniku tych zmian taka osoba od spraw p.poż. musi mieć ukończony zwykły kurs bhp, w którym omówiono sprawy p.poż. Inna sprawa, to inspektor ochrony p.poż. Musi być w każdym zakładzie ale może być zatrudniony na umowę zlecenie(nie musi być pracownikiem zakładu) ale musi mieć ukończone szkolenie w odpowiednim ośrodku szkolenia p.poż. np. w Łapach czy Częstochowie na kursie stacjonarnym, który trwa dwa razy po tygodniu z przerwa na napisanie pracy-instrukcji bezpieczeństwa pożarowego swego zakładu pracy i kończy się trudnym egzaminem zawierającym 30 pytań.
Kursy, o których piszą w artykule praktycznie nikomu nie są potrzebne ale poprzez nieznajomość przepisów drobni pracodawcy dają się naciągnąć na kilkaset zł, bo w większych zakładach takie coś, by nie przeszło.