botenloginjestwolny
05.11.12, 10:04
Ja nie wiem, jakie ta kobieta miała życie i co się tragicznego musiało stać, że nie zachowała się naturalnie? Że nie zadziałał instynkt macierzyński, że zamiast zadbać o dzieci, ukrywała ciążę, nie była pod opieką lekarzy? Rodziła w tajemnicy, po cichu i później zabijała.
Przecież zachowała się jak najbardziej naturalnie - zwierzęta też zabijają swoje młode, kiedy czują, że nie będą w stanie ich wykarmić. Zachowała się naturalnie - nie stosowała tej okropnej zbrodniczej antykoncepcji, w wyniku której rzekomo giną miliony zarodków. Zachowała się naturalnie - uprawiała seks jak dorosły osobnik swojego gatunku, bez zabezpieczania się, a może i nawet nie wiedziała o skutecznych tego metodach, bo przecież edukacja seksualna to zło. A podwiązanie jajowodów jest w naszym pięknym kraju nielegalne.
Tak naprawdę zawiodło całe grono ludzi: nauczyciele, pomoc społeczna. Wiele służb problemu nie zauważyło...
(...)
Być może ktoś w dzieciństwie ją skrzywdził. To zazwyczaj się ciągnie za człowiekiem. Musiało stać się coś, co spowodowało, że przestała kochać. A jak matka przestaje kochać, to jest to bardzo, ale to bardzo smutne.
Urocze rozważania domorosłej pani psycholog. Ciekawe, że rozprawia o matce i całym otoczeniu, a zdaje się w ogóle nie dostrzegać roli ojca (ojców?) tych nieżyjących dzieci.