Czy studentowi się chce? A może ich aktywność s...

18.11.12, 12:34
Po cholerę jakiś konsultant skoro studenci mają wszystko głęboko gdzieś. Debata to pokazała. No i nie łudźmy się. Ci, którzy "działają na rzecz studentów" robią to również tylko dlatego, bo można dzięki temu wyrwać kasę z miasta i się dorobić. Skończy się kasa, skończy się działanie. I dlatego jakiś chory pomysł z posadką przy prezydencie. Wszystko po to by źródełko nie wyschło.
    • Gość: dodeni Re: Czy studentowi się chce? A może ich aktywność IP: *.elpos.net 18.11.12, 13:48
      Źródełko i darmowe piwsko na imprezach kulturalnych typu Juwenalia
    • angrusz1 Czy studentowi się chce? A może ich aktywność s... 18.11.12, 20:03
      Za moich studenckich czasów - 30 lat temu i w innym mieście - też narzekano na bierność studentów i była to prawda .
      Ale była też grupa studentów , która dużo działała ale i korzystała z tej działalności .
      Ja zrobiłem już na pierwszym roku kurs pilota wycieczek zagranicznych ( wtedy studenckiego BPiT Almatur ) podczas imprez studenckich robiłem zdjęcia i wystawiałem na wydziale ( ówczesny związek studentów < z literką S , jak socjalistyczny > dawał mi na to pieniądze - do rozliczenia ) ale kolejne odbitki sprzedawałem. Raz w miesiącu jeździłem w góry i nocowałem w chatce studenckiej mojego wydziału ( oficjalnie własność Almaturu ) owszem, coś musiałem tam robić przy remoncie ( pojechać z innymi do tartaku i ładować odpady drewniane , kopać rów w stoku po ujęcie wodne itp ) - obsługa chatki to była elita ( teraz ta elita zorganizowała się w stowarzyszenie i wykupili chatkę - nadal dostępna za umiarkowaną opłatą dla wszystkich ) .

      Tak się działało .

      Ale trzeba było chcieć , chcieć się ruszyć , chcieć zrobić coś więcej niż chlać piwo .
      Owszem , często to było kosztem stopni w indeksie .
      Ja nie żałuję tego czasu i nadal jeżdżę raz do roku do chałupy Danielka powspominać młode lata
      Teraz młodzież jakaś inna : leniwa , wygodna i roszczeniowa .
    • dobrog11 Czy studentowi się chce? A może ich aktywność s... 18.11.12, 22:12
      Witam

      No tak
      Ja kończyłem studia w 98
      Już wtedy ( a może zawsze) samorządy były skocznią do kariery
      Mieli w d.. normalnego studenta
      I organizowanie Imprez
      Kluby studenckie poszły .. w ludzi (ACK, GWINT, FAMA ...)
      Zwykłe pijalnie piwa mają inny cel
      ...
      Ale patrząc na studentów to w naszym mieście które ma dwie uczelnie artystyczne
      11 listopada wspominam jedynie
      jako występ Białorusina na Suraskiej
      I to On śpiewał "Legiony"

      Jeżeli UCZELNIE jako struktury nie potrafią zorganizować studentów
      Do występów w czasie takiego dnia jak 11 -listopada
      i Wykpiewają się masówkami na Dni Nauki i Sztuki
      Zapominając o oprawie świąt państwowych
      To porażką jest kultura wykładowców.
      Nie studentów

      A wzorce niestety są istotne.
    • katskin Brak mi słów... 18.11.12, 23:44
      Czytając ten artykuł, najpierw zagotowała się we mnie krew, bym potem najzwyczajniej w świecie mogła zwątpić. Działam w Kole Naukowym Socjologów, Parlamencie Studentów UwB i Europejskim Forum Studentów AEGEE Białystok i jeśli ktokolwiek, zaprosiłby na debatę członków choć jednej z wymienionych organizacji - poszłabym. Ponieważ mi i moim znajomym się chce. Chce nam się rozwijać, działać, robić coś dla kogoś. Jak można napisać tak tendencyjny artykuł, zapominając o drugiej stronie - tej działającej? Dlaczego kreuje się wizję studenta który jest leniwy, bierny, nastawiony na branie i z problemem alkoholowym ? Przepraszam, ze pisze nieskładnie ale niedawno wysiadłam z pociągu, cały weekend szkoliłam się w Krakowie by w następny szkolić studentów białostockich uczelni - dlatego że MI SIĘ CHCE poświecić swój czas. I nie jest też tak, że uczelnie nie wspierają studentów - fakt ich fundusze są ograniczone, jednak naprawdę ich wsparcie - finansowe, rzeczowe, merytoryczne wiele dla nas - braci aktywnej - znaczy. Może warto byłoby napisać coś pozytywnego o działalności studenckiej ? Tak, by tym którym faktycznie się nie chce, pokazać jakie korzyści mogą ze swojej aktywności czerpać, ilu ludzi poznać, ile się dowiedzieć o sobie samym.
      • Gość: dodeni Re: Brak mi słów... IP: *.elpos.net 18.11.12, 23:57
        Haloo

        Debata odbyła się na wydziale Wydziale Historyczno-Socjologicznym Uniwersytetu w Białymstoku.
        Jeżeli Kole Naukowym Socjologów, Parlamencie Studentów UwB nie wie co dzieje się na ich wydziale to chyba coś o tym świadczy.
        Debata była poświęcona dla studentów ale czy w Kołach Naukowych są studenci ?
        Najwidoczniej nie wystarczy plakat na tablicy ogłoszeń lub artykuł w GW tylko trzeba wystosować do studentów specjalne imienne zaproszenie.
        • Gość: valprg Re: Brak mi słów... IP: *.elpos.net 19.11.12, 00:03

          Jeżeli wydaje ci się, ze sam plakat wystarczy, to gratuluję. Na debatę "podobno" zostali zaproszeni działacze studenccy, a anie samorzady studenckie, ani koła naukowe o tym nie wiedziały. I nie plakat to nie jest dla nich zaproszenie do debaty. I tak, powinno zostać wystosowane imienne zaproszenie do debaty. Bo tak właśnie organizuje się poważne debaty, gdzie czlonków do dyskusji sie zaprasza i ewentualnie odpowiada sie na pytania z grona publiczności. Plakat to jedna z kilku form, które należy zastosować. Zwłaszcza, jeśli liczy się na przybycie studentów nawet w formie słuchaczy, w takim dniu jak sobota.

          Ta pseudo - debata to był strzał w stopę i na podstawie tej farsy gazeta tworzy art. dotyczący dzialalności studenckiej.
        • karol.ina89 Re: Brak mi słów... 19.11.12, 00:05
          Nie każdy czyta GW i nie codziennie jest się na wydziale. Plakaty są przyklejane w takim tempie, że często w ciągu dnia potrafią być zasłonięte. Po co imienne zaproszenia? Wystarczyłoby wysłać maile.
          • Gość: dodeni Re: Brak mi słów... IP: *.elpos.net 19.11.12, 00:51
            Sala została udostępniona nie minute przed debatą .
            Dziekanat zapewne wiedział jaki "cyrk się odbędzie" a reprezentanci grona studentów nie wiedziało.
            Jedna osoba w Kółku Naukowym nie uczestniczy .
            Może studenci nie czytają gazet ale w forum GW dosyć głęboko się zagłębiają jak widać po wypowiedziach.

            Nie wnikam
            Pozdrawiam wszystkich studentów prócz tych z samorządów :)
        • katskin Re: Brak mi słów... 19.11.12, 00:06
          Tak, najzwyczajniej w świecie, wypadałoby powiadomić różne organizacje o takim wydarzeniu. Proszę wybaczyć - ale koła, organizacje i Parlament mają inne zadania - nie śledzenie gdzie coś się takiego dzieje. Zwyczajowo, jeśli ktoś organizuje debatę i chce by ktoś się na niej pojawił - informuje o niej potencjalnych odbiorców. W dobie internetu ogłoszenie gdzieś - na jakiejś tablicy jest mówiąc delikatnie - błędem.
        • Gość: Dżastin Re: Brak mi słów... IP: *.231.6.28.koba.pl 19.11.12, 00:13
          Awantury, awantury. Oczywiścię nie robię nic tylko budzę się rano i zastanawiam - hm, a może ktoś dziś organizuje debatę nt. tego co robię na studiach... a sprawdzę, a poszukam informacji, przewertuję internet, popytam kół naukowych, bo przecież nie zajmuję się niczym, oprócz tego, że chlipię piwsko w parku.
          Gratuluję artykułu i pozdrawiam!
    • karol.ina89 Czy studentowi się chce? A może ich aktywność s... 18.11.12, 23:56
      Jestem pod wrażeniem tendencyjności artykułu. Przed publikacją proponowałabym skierować bezpośrednie pytanie do członków kół, organizacji oraz samorządów o to, dlaczego nie było ich podczas debaty. Nie oczekujmy tłumów, jeśli o spotkaniu wiedzą wyłącznie organizatorzy. Działam w samorządzie studenckim, kole naukowym oraz organizacji studenckiej i z przykrością muszę stwierdzić, że żadne z nich nie otrzymało informacji na temat opisywanego w artykule wydarzenia. Co więcej, wystarczyła chwila, by skontaktować się ze znajomymi ze środowiska studenckich aktywistów, by dojść do wniosku, jak bardzo w tym przypadku zawiodła komunikacja. Stworzenie wydarzenia na fb, to chyba nie wszystko, prawda?
    • tomaszkalinowski259 Czy studentowi się chce? A może ich aktywność s... 19.11.12, 00:25
      Być może wcale nie o merytoryczną debatę tu chodziło? Może właśnie o to ciało przyprezydenckie. Tylko z tego co pamiętam, to taki ktoś już chyba był...
    • Gość: stach.konwa Re: Czy studentowi się chce? A może ich aktywność IP: 212.33.72.* 19.11.12, 10:59
      Mniej emocji proszę. Z artykułu i z tej dyskusji wynika, że sama debata niespecjalnie była nagłośniona, poza tym, cóż, może ci, którzy nie przyszli wykazali się realizmem, bo przecież w Białymstoku niejedna debata na niejeden temat się odbyły i efektów jakoś nie widać. A może nie przyszli, gdyż nie mieli czasu, bo pracowali? Ktoś tu napisał, że 30 lat temu był jako student bardziej aktywny. Tak, tyle, że wtedy stypendia to były konkretne kwoty, a nie symboliczne, akademik i posiłki na stołówce były dotowane, nie ma porównania obecna i tamta sytuacja materialna przeciętnego studenta.
      • angrusz1 Re: Czy studentowi się chce? A może ich aktywność 19.11.12, 11:57
        Stach.konwa napisał :

        "Tak, tyle, że wtedy stypendia to były konkretne kwoty, a nie symboliczne, akademik i posiłki na stołówce były dotowane, nie ma porównania obecna i tamta sytuacja materialna przeciętnego studenta. "

        Za moich czasów - późny Gierek - za miejsce w akademiku płaciło się 120 zł , a za całodzienne wyżywienie na stołówce 680 zł , przy ówczesnej średniej pensji ok 3500 zł .
        Stypendia socjalne były właśnie w wysokości ok 800 zł. Do tego były nagrody rektorskie za dobre wyniki w nauce - raz na semestr .

        Ale także były tzw stypendia fundowane . Firmy fundowały studentom stypendia - np 1600 zł miesięcznie . Potem , zgodnie z umową student odpracowywał tyle lat ile lat brał stypendium ( pensje dostawał normalnie ) . Oferty o stypendiach fundowanych leżały w dziekanacie . Powtórzę : leżały i czekały .
        Taak, teraz są inne czasy . No ale to lemingi wybrali taki rząd .
        • Gość: stach.konwa Re: Czy studentowi się chce? A może ich aktywność IP: 212.33.71.* 19.11.12, 12:52
          Za rządów PiS studenci wcale nie mieli lepiej, niż teraz.
          • Gość: dodeni Re: Czy studentowi się chce? A może ich aktywność IP: *.elpos.net 19.11.12, 13:41
            Lemingu uważasz że teraz jest dobrze ? :)
            • Gość: stach.konwa Re: Czy studentowi się chce? A może ich aktywność IP: 212.33.71.* 19.11.12, 13:58
              A skąd się wziął ten twój głupi wniosek? Czyżbyś bekon owej posypki za dużo zjadł i połączenia białkowe ci się poprzepalały, dziobaku?
    • angrusz1 Re: Czy studentowi się chce? A może ich aktywność 19.11.12, 11:38
      Autor o nicku www.bstok.fora.pl1 napisał :

      "polska szkoła oducza samodzielnego myślenia zakuwanie =pranie mózgu niszczy indywidualności równając poziom do najgorszych w grupie"

      Hmm, zakuć trzeba . najpierw trzeba zakuć i tę zakutą wiedzę mieć w głowie i potem tą wiedzą się posługiwać .
      Problem w tym, że studenci , ba !!! uczniowie od samego początku procesu oświatowego , nie mają często połowy tej wiedzy , którą powinni mieć zakutą .

      Stąd wniosek , człowieku nie pieprz . najpierw zakuj a potem dyskutuj czy to potrzebne czy nie .

      I dalej :

      "na uczelniach prywatnych egzaminy poprawki i powtórki są płatne tak wiec opłaca się oblewać studentów, stąd wyższy poziom,:

      Hmm, może i są takie uczelnie . Może mogą sobie pozwolić na takie drażnienie studentów - nie, klientów . Wszak student płaci . Płaci i wymaga ... przepuszczania go aż do dyplomu .

      Ale zdecydowana większość prywatnych uczelni ledwo zipie .Łapie i mocno trzyma każdego studenta , jeśli ten płaci regularnie czesne . I problemem nie jest niska wiedza i motywacja do pracy tego " studenta " .

      Powtórzę więc kolejny raz : pieprzysz gościu . Co najmniej w tym temacie .
    • yrael_88 Czy studentowi się chce? A może ich aktywność s... 19.11.12, 12:51
      Działam w organizacji studenckiej i nikt od nas nie słyszał o takim wydarzeniu- więc jak ktoś wcześniej ładnie to ujął - organizatorzy sami strzelili sobie w stopę pod względem marketingowym. Na pewno posiadają bazę innych organizacji studenckich - starczyłby e-mail informujący o debacie a z całą pewnością więcej osób by przyszło. W organizacji, w której obecnie działam jest ok. 100 aktywnych osób więc na Białystok to jest spora liczba aktywnych i zainteresowanych studentów. Dla odmiany niedługo odbędzie się debata o tolerancyjności w naszym mieście i jakoś organizatorzy poinformowali o niej organizacje studenckie oparte na międzynarodowości. Można? Można. Ale to już kolejna sytuacja Samorządu Studentów, gdzie pojawia się totalny brak komunikatu o wydarzeniu.. oby tak dalej :]
    • berta89 Czy studentowi się chce? A może ich aktywność s... 19.11.12, 15:06
      Autor artykułu ocenia środowisko, a także działalność studencką a podstawie uczestnictwa w jednej debacie, dodatkowo słabo nagłośnionej. Nie widzę żadnych nazw organizacji studenckich i kół naukowych, a już tym bardziej żadnych danych dotyczących liczebności i wydarzeń przez nich organizowanych. Sama działam w organizacji studenckiej i widzę, że wielu studentom się chce! Organizują szkolenia, kursy językowe, konferencje, tworzą projekty i badania. Zamiast opierać się na krążącej opinii warto sięgnąć do danych, dotrzeć do studentów, zapytać co sami o tym sądzą, dlaczego działają lub nie. Niestety łatwiej napisać, że im się nie chce, bo nie przyszli na debatę.
Pełna wersja