konrad323
10.01.13, 19:31
Witam,
Samorządy potrzebują nie tylko analizy ale i głębokich reform; łączenie małych jednostek (gminy i powiaty) to b. dobry pomysł z punktu widzenia państwa i obywatela (podatnika), tylko obawiam się, że zachęta jest zbyt słaba a lokalni kacykowie (tj. wójtowie, którzy zawłaszczyli za pieniądze podatników wszelkie sfery by zapewnić sobie ciągłość władzy oraz elity powiatowe które przez 20 lat się tworzyły) nie będą zainteresowane a mieszkańców nikt nie zapyta o zdanie i rzetelnie nie poinformuje o skutkach takiej reformy (bo przecież w takich małych jednostkach samorządowych - niezależne media to fikcja, a jeżeli już ktoś się odważy iść pod prąd to jest robione wszystko by go zniechęcić. Znam tego typu działania z własnego doświadczenia (jestem radnym w małej 5 tys. gminie w woj. śląskim - w Zagłębiu). Próba niezależnego stworzenia lokalnego miesięcznika, który wypełniał by lukę w bardzo zwięźle podanych informacjach w gminnym BIP oraz lokalnej stronie gminy (gdzie wystawiane są laurki wójtowi i "dzielnie współpracującymi z nim radnymi" została storpedowana po półrocznej działalności (działania tam zastosowane nadają się do GW w rubryce "witamy w Polsce" może komuś by się otworzyły oczy co się wyrabia w tzw. samorządach i na jakim poziomie jest tam demokracja, wolność słowa, dostęp do informacji publicznej, udział i wpływ mieszkańców na lokalne działania, zawłaszczanie tzw. przestrzeni publicznej poprzez tworzone organizacje, o podejmowanych tzw. konsultacjach społecznych, i ogólnie o świadomości społecznej na poziomie małych wsi i miasteczek.) To wszystko również w kontekście dyskusji o poszerzeniu zakresu władzy dla wójtów, burmistrzów i prezydentów (ostatni artykuł prof Stępień). Obecne samorządy z ideą samorządności mają nie wiele wspólnego, są zawłaszczane przez ukształtowane lokalne elity, popierane przez lokalnych przedsiębiorców i tzw dietetycznych radnych (byłych członków komitetów wyborczych wójtów). Myślę, że najgorzej jest w najmniejszych jednostkach min. z powodu braku niezależnej lokalnej prasy. Zbliżają się wybory i lokalni - demokratycznie wybrani - włodarze za nasze pieniądze podejmują sporo ciekawych działań promujących. to również z jest temat rzeka. Po dwóch latach kadencji zauważyłem, że swoboda działań wójta i analogicznych włodarzy w małych miastach stwarza wiele zagrożeń dla samej demokracji i jej postrzegania przez mieszkańców oraz podłoża do patologii i działań na granicy z prawem (tym bardziej, że prawnik zatrudniony i podległy wójtowi b. często obsługuje również "niezależną radę gminy" o skutkach takiego działania nie będę już pisał bo to kolejny materiał na obszerny artykuł i analizę. Podsumowując pomysł o działaniach zmierzających do zachęcenia samorządów do łączenia się jest dobry ale obawiam się, że raczej nie zadziała zgodnie z oczekiwaniami pomysłodawców. Moim zdaniem potrzebna jest większa reforma, uwzględniająca wzmocnienie wpływu mieszkańców na kształt i politykę lokalną poprzez różnorakie formy i działania. Potrzebne jest też skuteczniejsze prawo zabezpieczające interesy mieszkańców na poziomie gminy i możliwość obrony przed... władzą wójta.
Pozdrawiam