Reaktywacja linii kolejowej w kierunku Walił

15.01.14, 07:15
W ubiegłą niedzielę miałem przyjemność przejechania się WOŚP-owym, specjalnym pociągiem z Białegostoku do Stacji Waliły. W szynobusie i dołączonym wagonie podróżowało co najmniej 300 osób ( panowała świetna atmosfera, pozdrawiam :) ). Wejściówka kosztowała min. 20 pln., ale wiele osób wrzucało wielokrotność tej sumy. To pokazuje jak bardzo ludzie pragną powrotu połączeń pasażerskich na tej trasie. Infrastruktura linii jest w dobrym stanie. Ostatni remont przeszła pod koniec lat 80. ubiegłego wieku ( min. wymiana podkładów drewnianych na wytrzymałe strunobetonowe), dosłownie o rok, dwa spóźniła się na elektryfikację. Została oddana do użytku w 1886 r. i miała ogromne znaczenie przy wywozie towarów wytwarzanych przez białostocki przemysł włókienniczy najkrótszą drogą w kierunku wschodnim na chłonny wówczas rynek rosyjski i chiński. W latach międzywojennych pędził tedy ekspres z Moskwy do Paryża. Biegnie do granicy z Białorusią 50/60 km przez piękne lasy Puszczy Knyszyńskiej. Jest to najbardziej "miejska" linia kolejowa w Białymstoku - okala centrum miasta od północy, biegnie nasypami wzdłuż obwodnicy śródmiejskiej, przechodzi kilkoma wiaduktami nad ulicami.
Podczas drogi powrotnej wiele osób wysiadła na Dworcu Fabrycznym. Gdyby dogęścić sieć przystanków w Białymstoku i po za nim to na pewno z tego połączenia korzystało by wiele osób.
Niestety ok. 2000 r. połączenie zostało zlikwidowane z powodu "nierentowności". Jakiś czas temu pisałem o kulisach zlikwidowania na niej komunikacji pasażerskiej. W wielkim skrócie: wszystkie pociągi na tej trasie jeździły praktycznie pełne ( dla mieszkańców kolej była zdecydowanie najlepszym środkiem transportu w kierunku Białegostoku i praktycznie nie miała żadnej alternatywy), ale miejscowym zwyczajem wielu wolało dać w łapę konduktorom złocisza do ręki niż wykupować bilet za np. 3 złote. I w taki oto sposób rentowna linia staje się w pewnym przedziale czasowym skrajnie deficytowa, a po jej likwidacji mieszkańcy urządzają głośne protesty, że są praktycznie odcięci od świata. Cóż trzeba przyznać, że sami byli sobie po części winni.
Oprócz przewozu mieszkańców miejscowości przez które przebiega, linia ma szansę przy odpowiednim rozreklamowaniu odgrywać także charakter turystyczny. Praktycznie przez cały swój przebieg ( 50-60 km) prowadzi przez piękne tereny Puszczy Knyszyńskiej która to sama staje coraz bardziej znana i doceniana w turystycznym światku. Niestety obecnie przemierzają piękne puszczańskie ostępy najczęściej samochodami. A mogli by przecież dojeżdżać pociągiem z Białegostoku jako jednej z baz wypadowych. Jakaż rewelacyjna była by ( przynajmniej dla wytrawnego turysty) podróż pociągiem np. z Białegostoku do Walił, a później na piechotę lub rowerem np. szlakiem "Tatarskim" do coraz bardziej znanych przecież Kruszynian, a wcześniej przez inne miejscowości znane z osadnictwa tatarskiego, albo Szlakiem "Powstańców 1863 r. przez przepiękne puszczańskie tereny do Sokołdy a później kolejką wąskotorową cały czas przez leśne ostępy. Coraz więcej ludzi woli taki aktywny odpoczynek od leżenia plackiem pod słońcem przy 50 stopniach w Szarm el-Szejk . Tylko trzeba umieć do dostrzec i chcieć to wykorzystać. Gminy z terenu Puszczy Knyszyńskiej dopiero od niedawna zaczynają profesjonalnie reklamować swoje niemałe walory, a moim zdaniem, będzie w tej mierze z roku na rok coraz lepiej co na pewno przyniesie wymierne korzyści w postaci większej ilości turystów nawet w tych obecnie mniej jeszcze znanych rejonach Puszczy Knyszyńskiej - co będzie skutkowało powstaniem kolejnych kwater agroturystycznych, campingów, pól biwakowych, pensjonatów itp. Np. duża wieś Sokole przez ostatnie lata przekształciła się w prawdziwą miejscowość letniskową. Pobudowało się tam , lub wyremontowało stare domy wielu Białostoczan.













    • dud79 Re: Reaktywacja linii kolejowej w kierunku Walił 15.01.14, 07:40
      Osobiście marzy mi się także reaktywacja wąskotorówki ( zbudowanej przez Niemców w okresie I WŚ i służącej ongiś do wywozu puszczańskiego drewna i rozbudowywanej w latach międzywojennych ) biegnącej niegdyś przez całą Puszczę Knyszyńską od Walił w okolice rezerwatu Krzemianka (obok drogi E 67 na Augustów). Wiem, że samorząd Czarnej Białostockiej stara się o fundusze unijne na remont krótkiego odcinaka z centrum nad zalew. Podobne plany ma nadleśnictwo z tego miasta na odcinek do Arboretum w Kopnej Górze. Gdyby odbudowano także krótki, funkcjonujący przed wojną odcinek do Supraśla ( przed wojną prowadził do tartaku) i dalej za Sokołdą aż do Walił to sądzę, że była by to na prawdę duża atrakcja turystyczna. Szynobusem przez Puszczę Knyszyńską do Stacji Waliły, następnie kilkugodzinna podróż wąskotorówką, 50-60 km przez piękne lasy Puszczy Knyszyńskiej połączone ze zwiedzaniem Supraśla, Arboretum, dalej do Czarnej Białostockiej i wracamy ponownie przez puszczę pociągiem do Białegostoku :). To by było coś :).
      Oczywiście powinna także na powrót znów pełnić rolę trasy o znaczeniu międzynarodowym - skoro za kilkanaście milionów ostatnio wyremontowano przejście kolejowe z peryferyjnie położonej Siemianówce - i tam to się opłaca - to zupełnie nie rozumiem dlaczego najkrótsze połączenie z Wołkowyskiem, Baranowiczami, Mińskiem i Moskwą stoi wciąż bezużyteczne?! Nikomu na tym nie zależy? Ani spółkom pkp, ani samorządowi wojewódzkiemu, ani przedsiębiorstwom? Przecież ta trasa ma o wiele lepsze perspektywy niż ta w kierunku Hajnówki.
      Jeśli kiedyś również zostanie zrealizowany projekt białostockiej kolei metropolitalnej to oczywiście ten kierunek także będzie weń wchodził. Wystarczyło by dobudować nowe przystanki zarówno w Białymstoku i na odcinkach pozamiejskich w miejscach gdzie obecnie mieszkają skupiska ludzkie i łatwiej o przesiadkę na inny zbiorkom. Któż nie skorzystałby z możliwości przejechania np, odcinka Zaścianki-Zielone Wzgórza w czasie 10 min, a nie obecnych 40/50 BKM ?
      Niestety jak widać nie stanie się to na pewno za kadencji obecnych władz miejskich ( które całą, ogromną unijną kasę topią na idiotyczne bidaautostrady) czy wojewódzkich. Ogromne fundusze z niewybudowanego lotniska regionalnego ( to było od początku do przewidzenia, że idiotycznej pod wieloma względami lokalizacji w Topolanach nikt racjonalny nie będzie chciał sfinansować - ale to już temat na odrębny wątek ) jak słyszymy podobnie jak w Białymstoku mają być wywalone jedynie w drogi. Tylko na tym ma się opierać rozwój miasta i regionu? :(. Widać, że obecne władze nie mają kompletnie żadnej wizji rozwoju Białegostoku i województwa. Ale na szczęście w tym roku mamy wybory samorządowe. Może inna "władza" będzie miała szersze horyzonty myślowe i co za tym lepsze pomysły na rozwój Białegostoku i regionu niż tylko drogi. Tego sobie życzę.

      I to nie prawda, że samorządy nie mogą partycypować w modernizacji regionalnych linii kolejowych. W całym kraju robi to całkiem sporo samorządów. Chociażby jeden z przykładów ze wschodu Polski. Przy pomocy środków unijnych z RPOW Lubelskiego zmodernizowano lokalną linię kolejową z Lublina Północnego do Lubartowa. W ramach inwestycji dobudowano także 4 nowe przystanki kolejowe, prędkość kursowania zwiększyła się z 40 do 120 km/h. Dostosowano godziny kursowania do potrzeb mieszkańców, zmniejszono ceny biletów w wyniku czego kursujące szynobusy są pełne. Interes stał się dochodowy, więc remontowane jest kolejnych kilkadziesiąt kilometrów torów z Lubartowa dalej do Parczewa. Jest szybciej, bardziej ekologicznie, zyskał zbiorkom przez co są mniej zatłoczone drogi.
      Dlaczego w podobny sposób nie można by postąpić np. z linią kolejową Białystok - Bielsk Podlaski? Tory są tam w katastrofalnym stanie, prędkość torowa w porywach do 30 km/h - więc nie jest żadną alternatywą dla busów czy osobówek. W ogóle warto było by się zastanowić nad białostocką koleją "metropolitarną", dogęścić/poprzesuwać przystanki aby dostosować do obecnych potrzeb, zastanowić się nad reaktywacją ruchu pasażerskiego na linii do Walił, Bielsk-Hajnówka-Białowieża czy Łomży.







Pełna wersja