Gość: rowerzyk
IP: *.euro-net.pl
01.09.04, 21:20
Witam
Szly sobie dzis na chodniku na Branickiego 3 kobiety z psami. Zajmowaly cala
szerokosc chodnika i sciezki. Wprawdzie panie nie byly az tak szerokie, ale
to psy a wlasciwie ich smycze pomogly w skutecznym zatarasowaniu przejazdu i
przejscia. Nadjechaly z na przeciwka 2 panie na rowerach. Z powodu braku
reakcji pan z psami zatrzymaly sie i zwrocily tym paniom uwage ze _tu_ jest
sciezka i ze chca przejechac. W odpowiedzi poleciala lawina wyzwisk i
zapewnien ze "bedziemy z psami chodzic gdzie nam sie podoba!". Wywiazala sie
czcza dyskusja, straszenie policja i mandatami i wkoncu rozstanie w
atmosferze dalekiej od przyjacielskiej.
Moze jak by znaki poziome i napisy byly co parenascie metrow, to moze udalo
by sie przynajmniej czesci takich uniknac awantur?
Moze Sznowni Urzednicy zamiast marnowac miejskie pieniadze na malowanie na
sciezkach absurdalnych znakow "stop" wymalowali by banalne "rowerki"?
Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego.