PRZYGODA W WYPOŻYCZALNI

IP: *.net-com.net.pl 02.07.05, 23:12
no taka Polska właśnie! To może ja opowiem swoją przygodę z kulturą w
Białymstoku, będzie mniej dramatyczna bo bez Francuzów w tle, ale zawsze:)
Czwartek godzina 16:45 wypożyczalnia główna na ul. Kilińskiego. Wchodzę,
czytam ogłoszenie o skróconej pracy biblioteki i akceptuję pragnienie urlopu
pracowników tej placówki.
Wybieram trzy książki z komputera (wszystkie dostępne na miejscu "zza lady"),
podchodzę do pana i chcę zdać starą książkę (w tym momencie przyznam się do
czegoś: ta książka była nieźle przetrzymana, więc wolałam ją zdać panu, bo
druga dostępna mi osoba była taką panią, a ta pani to zawsze każe płacić karę
i czułam że po tych trzech miesiącach to będę uboższa o 1zł:D). Pan na
nieszczęście odesłał mnie do pani.
[Przypominam godzinę 16:46]
Oddaję p[ani książkę i proszę o dwie następne, a pani na to, żeby sprawdzić
tam i pokazała w powietrzu ręką, więc mówię sprawdziłam - wszystkie są, można
mi przynieść, a ona, że nie, żeby wziąść z tych strasznych półek romans:O. Ja
mówię, że nie rozumiem, a ona pokazując mi zegarek wskazujący tym razem
16:47, mówi że wyłączyła już komputer, że w wakacje pracują do 17!!! i żebym
następnym razem przyszła wcześniej...
To poszłam, a co miałam robić???...
    • Gość: |andy| Re: PRZYGODA W WYPOŻYCZALNI IP: *.koba.pl 02.07.05, 23:18
      Gość portalu: madzia napisał(a):
      > To poszłam, a co miałam robić???...

      Powiedzieć, że do 17 to powinni mieć drzwi otwarte, a nie o 17 wyłączać
      komputery i jeśli przyszłaś o 16,59,59 to jej obowiązkiem jest Cię obsłużyć.

      PS. Przypomniała mi się historia w Kwadracie, ale o niej kiedy indziej.
      • Gość: fan Re: PRZYGODA W WYPOŻYCZALNI IP: 83.175.158.* 03.07.05, 00:27
        I takie babsko sprzedaje kulturę, je cie pierniczę. A może ta baba po godzinach froteruje Pałacyk Ślubów?
    • lewe.oczko.misia.rysia Re: PRZYGODA W WYPOŻYCZALNI 03.07.05, 07:12
      To poszłam, a co miałam robić???...

      Powiedzieć jej, że ona pracuje do 17, a nie wychodzi o 17.
    • Gość: madzia Re: PRZYGODA W WYPOŻYCZALNI IP: *.net-com.net.pl 03.07.05, 11:01
      Może i rację macie, że powinnam zrobić krwawą jatkę i awanturować się, ale
      chyba umknęło mi, że ja sama byłam po 8 godzinnym maratonie pracowniczym i że
      byłam wykończona, wprawdzie nie dostałam zasłużonej książki na wieczór, ale nie
      miałam sił się bić...
Pełna wersja