ależ fajny dzień mamy dzisiaj co?

    • Gość: a. Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 82.139.180.* 30.03.07, 12:38
      to prawda, piękne słońce...robi się optymistyczniej. dobrego dnia
      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 31.03.07, 07:42
        słońce świeci, ptaki śpiewają, kwiaty kwitną. dziś w białowieży rozpoczyna się
        zjazd ptop. rany, ależ pięknie jest w puszczy, gdy przyroda budzi sie do życia.
        naprawdę warto wyskoczyc tam na weekend. pożyczyć rowerek. i oglądać, słuchać,
        wąhać.
        zresztą, gdzież teraz nie jest pięknie? wystarczy zrobić krok za miasto,a już
        można się zapomnieć całkowicie. odlecieć od polityki, gospodarki i tym
        podobnych pierduł z takim uporem lansownych przez media.
        jedźmy dziś byle gdzie. byle dalej od telewizora, radia i gazet. niech prowadzi
        nas droga.
        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 01.04.07, 15:44
          otwieram dziś domek na działce, a tu coś szura w gałęziach. coś szeleści i
          trzeszczy. ptak jakiś? przyglądam się dokładnie, a tu wiewiór siedzi i na mnie
          łypie paciorkami oczu.
          pewnie się zastanawiał czemu przyszedłem na jego włości. co tu zamierzam robić?
          czy mu czegoś nie zniszczę i nie popsuję? powoli i jak najciszej otworzyłem
          drzwi. cichutko zachowywałem się w środku. zabrałem buty do chodzenia po
          grządkach i czym prędzej uciekłem.
          ha! może gdzies w pobliżu jest drugi wiewiórek. może niedługo obiok mego domku
          przechadzać się będzie cała wiewiórza rodzinka?
          kwitną żonkile. narwałem ich pełne wiadro. stoją teraz w bukiecie na stole i aż
          świecą! a jak pachną!
          • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 03.04.07, 08:26
            żona poszła do pracy. zostaliśmy z krzyśkiem sami w domu. puszczamy płyty,
            biegamy po wszystkich pokojach i tarzamy się po dywanach. chłopak właśnie
            walnął pół butli i teraz powoli przysypia. śpij synek!
            • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 04.04.07, 08:09
              słońce świeci. rower w piwnicy czeka. dziś postanowiłem wybrać się do sklepu
              ogrodniczego i zakupić worek ziaren łubinu. posieję go na nieużytkach na naszym
              osiedlu. trawa tam zmierzwiona, skołtuniona, nie wygląda to dobrze. a tak
              przynajmniej będą kwitły kolorowe kwiaty. a może posiać słoneczniki?
              • bernard46 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 05.04.07, 00:58
                najlepiej posiac konopie...
                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 05.04.07, 08:36
                  myślałem i o konopiach. ale obawiam się, że długo by nie rosły. zaraz zleci się
                  młodzież z całego miasta. kiedyś konopie rosły i na młynowej i na bojarach.
                  wszędy było ich pełno. a teraz nigdzie. żadnego kopa oczywiście z nich nie
                  było, bo to nie odmiana indyjska, a zwykła samosiejka. ale jako, że wyglądem
                  się wcale nie różnią, wszystko wyrwano z korzeniami. po co więc wprowadzać
                  niezdrową sensację? chodziło mi o to, żeby było kolorowo. ale nie od mundurów.

                  słońce świeci, ale mrozy od wczoraj okrutne. wyskoczyłem do pracy rowerem w
                  samym sweterku i marynarce, jak zawiało, tożem musiał guziki wszystkie
                  pozapinać. i kręcić tymi pedalami dla rozgrzewki - ino furczało.
                  oglądaliśmyu wieczorem z kolegami mecz w telewizorze. po meczu postanowiliśmy
                  zaś zajśc do knajpy i pogadać chwilę nad kufelkiem piwa. metro było zamknięte.
                  w starsach kilka sennych osób. na strychu muzyka tak głośna, że nie
                  słyszelibyśmy własnych myśli. do vipa nie wszedłem, ale koledzy wyszli po
                  chwili i powiedzieli, że w środku jest tylko jeden klient.
                  o jaka mądrą młodzież mamy!
                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 06.04.07, 18:38
                    obszedłem dzis z synem w wózku pół miasta. w parku kwitną całe łany zawilców.
                    są też fiołki. forsycje, zaczynają kwitnąć wiśnie i śliwy. pięknie, pięknie.
                    tylko smutek ogarnia, gdy sie widzi te sterty śmieci. nie ma dzielnicy, nie ma
                    ulicy, ani podwórka, gdzie nie wałałyby się foliowe torby, butelki czy papiery.
                    po prostu wstyd. dlaczego godzimy się żyż w takim chlewie? dlaczego nikt nic z
                    tym nie robi? gdzie śą władze miasta? gdzie są administracje osiedli? gdzie
                    firmy oczyszczania? to po prostu niepojęte!
                    • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 07.04.07, 12:17
                      przed chwilą minęło południe. do tego czasu zdążyłem zatankować samochód,
                      pojechac na działkę, narwać wieadro żonkili,. zrobić kilka fajnych fotek nad
                      rzeką Supraśl, odwiedzić kowala w Hermanówce, rozwieść znajomym kwiaty,
                      odwiedzić mamę, spotkać koleżankę z podwórka, która obecnie mieszka w Stanach i
                      przesyła pozdrowienia od pewnej Ani, pogadać z Kobasem na temat walorów
                      Tykocina, zrobić zakupy świąteczne (chleb i sok pomarańczowy). Za chwilę
                      ruszamy z synem na wyprawę parkiem w kierunku lotniska. Bierzemy aparat i
                      będziemy pstrykac ile wlezie. Tych co się całują w samochodach, tych co
                      puszczają latawce i tych co rwą kwiaty leśne. ależ fajny dzień mamy dzisiaj!
                  • e-tron Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 07.04.07, 16:53
                    Trza było włozyc gazetę za pazuchę, wzorem bohatera z filmu "Daleko od szosy",
                    najlepiej "wyborczą", bo nieźle grzeje ;).
                    • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 08.04.07, 21:23
                      sposób z gazetą wypróbuję - słowo zucha. dziś dzionek przediwny był doprawdy.
                      wsyztko zaczęło się od widoku padającego śniegu za oknem. wstałem i oniemiałem.
                      biało. a już przeciez listki w lesie zielone, zawilce, narcyze, szpaki.
                      ale to jeszcze nic, bo śnieg podobno zaczął padać już rano. i jak opowiedziała
                      dziś teściowa, wierni podczas rezurekcji byli naprawdę zaskoczeni. weszli do
                      kościoła gdy na dworze była wiosna, a wyszli w środku zimy.
                      tak. rodzinne spotkania przy stole. przysmaki. stukanie się jajkami. u kogo
                      pęknie skorupka - ten przegrywa. proste, a jakże przy tym pasjonujące zajęcie.
                      i w zasadzie można grać w to cały rok, a nie wiadomo dlaczego - na codzień się
                      tego jakoś nie robi.

                      jako, że słoneczko zaczęło pięknie świecić postanowiliśmy pojechać za miasto i
                      pstryknąć parę fotek. ale zanim dojechaliśmy do mostu w Bokinach, na śnieg
                      stopniał i na świecie znów zapanowała wiosna. na nadrzecznych łąkach pasły się
                      trzy sarny i objęte szyjami tańczyły dwa żurawie.
                      drogą z rzadka tylko przejechał samochód. gdy wróciliśmy do miasta, ono również
                      sprawiało wrażenie wymarłego. puste ulice. puste chodniki. nikogo.
                      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 09.04.07, 08:29
                        sezon picia pod chmurką otwarty. wybrałem się dwa dni temu na spacer z synem do
                        lasu przy lotnisku. zanim tam doszliśmy minęliśmy kilka grupek kibiców
                        biesiadujących przed meczem w krzakach. piwko, wódka, papieroski. niektórzy
                        siedząc na pniakach, buteleczka na ziemi, inni na stojaka puszki i flaszki
                        trzymając w reklamówkach. wokół syf z poprzednich balang nieprawdopodobny.
                        wczoraj pojechałem rowerkiem do kumpla na słonecznym stoku. trasa: las
                        turczyński, mały wiadukt obok opuszczonej hali, starosielce, potem przeskok
                        przez ulicę popiełuszki, koło cmentarza i w dół łąkami, aż do ulicy niskiej i
                        sikorskiego. wszędy w krzaczkach pijaczkowie. najbardziej wzruszył mnie widok
                        pewnej rodzinki. dwójka dorosłych, kilkoro dzieci, wyszli na spacer i
                        zatrzymali się w miejscu dosłownie zasypanym papierami, foliowymi torebkami,
                        butelkami, dziurawymi garnkami, jakimś fragmentem wykładziny i rozwaloną
                        lodówką. no po prostu śmietnisko.
                        nie mam pojęcia jak mozna czerpac przyjemnośc z taplania się w syfie? przecież
                        wystarczy chwila, aby pozbierać wszystkie śmieci do jakiejś torby. zawsze jest
                        w trawie kilka reklamówek. zawsze. taka zbiórka śmieci trwa dosłownie kilka
                        minut. wokół jest czysto i można sobie przyjemnie posiedzieć. i ma się poczucie
                        dobrze spełnionego uczynku. skrzydełka rosną i na niebie słychać
                        głos "hossanna!".
                        na kościele im. a.boboli w starosielcach wisiał plakat zapraszający na
                        imprezę "Jajco 2007". dziś o 16.00
                        • bernard46 Taki polski pejzaz ze smieciami i rodzina... 10.04.07, 23:13
                          ciekawe jakby namalowal go dzisiaj owczesny Chelmonski albo Falat...
                          fajnie Ci sie udalo z tym "na kosciele im.A.Boboli"...jak huta imienia Lenina,
                          bo chyba nie mozna bylo powiedziec tak: " huta pod wezwaniem Lenina", chociaz
                          tak ,bardziej by bylo adekwatne do jegoz niesmiertelnosci.
                          A swieta, jak swieta..zwlaszcza tu w Skandynawii prawie do nie zauwazenia.
                          Przy domkach ludzie pracuja, sprzataja smiecie i ..robi sie czysto, chyba
                          bardziej swiatecznie...a w Kraju chleja wode. Taki nasz polski portret rodziny
                          na zewnatrz.
                          • trabant_kombi Re: kazania po szwedzku - „krótkie spięcie” 11.04.07, 10:14

                            www.polskieradio.pl/spoleczenstwo/temattygodnia/default.asp?id=382&md=0
                            podobno muzułmanie domagają się zmiany flagi narodowej z żółtego krzyża na
                            żółty półksieżyc...
                            • Gość: wkoronkiewicz ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 11.04.07, 10:43
                              jadąc rowerem ulicą Świerkową pod rozgłośnią polskiego radia spotkałem Jana
                              Smyka. człowieka niezwykle miłego i serdecznego, zdobywcę najbardziej
                              prestiżowych radiowych nagród. Pan Jan zaprosił mnie na spacer do parku i
                              pokazał miejsce, gdzie przed wojną usypano kopiec 3 Maja. kopiec ten obsadzono
                              wokół 15 lipami. dziś miejsce to nieco podupadło. niewielu już o nim pamięta.
                              kilka lip wycięto lub zniszczono, a wokół pozostałych wyrosły inne drzewa. pan
                              Jan zaproponował, aby dosadzić brakujące drzewa i rozpropagować to miejsce.
                              nad nami śpiewały ptaki.
                              • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 13.04.07, 17:03
                                słyszałem dziś słowika.
                                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 14.04.07, 22:46
                                  kwitną drzewa. zapach jest wprost nieprawdopodobny.
    • Gość: ekoludek Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.koba.pl 14.04.07, 23:31
      Muchy zaczęły sr.. , zaczyna się prawdziwa wiosna
      Ale cudownie
      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 15.04.07, 22:47
        wybraliśmy się dzis z córką nad rzekę Narew. kwitną kaczeńce.
        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 17.04.07, 06:41
          zapomniałem dodać, że tak sie nam te kaczeńce spodobały, iż postanowiliśmy je
          sfotografować. utaplaliśmy sie dokumentnie. a potem szczęsliwi wsiedliśmy do
          auta i potem na drodze z doktorc do strabli (piękna droga) zauważyliśmy, że
          kaczeńce rosną tam tuz przy samej grobli i nie trzeba się przedzierać, przez
          mokradła.
          dziś sa moje urodziny. wczoraj wpadł mi do głowy taki pomysł, aby pójśc
          do "Porannego", który zamieszcza zdjęcia jubilatów wraz z życzeniami
          najbliższych. i tak sobie pomyślałem, żeby zanieść własną fotkę z
          podpisem. "Wojciechowi Koronkiewiczowi, w dniu urodzin - Białostoczanie.
          albo "Wdzięczne Białostoczanki".
          do redakcji jednak nie poszedłem. zdjęcia nie zamieściłem. dziś rano mój
          ośmiomiesięczny synek powiedział "gie gie gie". skurczybyk otrafi już mówić "ba
          ba", liczyłem więc w skrytości ducha na urodzinowe "ta ta", ale "gie gie gie"
          też bardzo cieszy!
          • romanpidlaszuk Najlepsze zyczenia urodzinowe! :) 17.04.07, 06:46
            • Gość: wkoronkiewicz carpe diem! ależ fajny dzień mamy dzisiaj... IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 17.04.07, 08:14
              dziękuję panie romanie! kiedy wpisałem dzisiejszy tekst i nacisnąłem "wyślij",
              mój wpis pojawił się zaraz po pańskim. obaj czuwaliśmy z samego rana. obaj mamy
              tego samego hopla. i panu zatem życzę wszystkiego co najlepsze. miłego dnia!
              • Gość: wkoronkiewicz ależ fajny dzień mamy dzisiaj... IP: 195.245.213.* 18.04.07, 12:00
                byłem na wykładzie - jak ludzie robią pieniądze. wszystko co opowiadał
                prowadzący zajęcia - było takie proste. choć jedno mnie zastanowiło. skoro
                zarabianie na giełdzie jest tak łatwe - po co prowadzić zajęcia na uczelni? i
                już wiem! bo się lubi swoją pracę! ja też swoją bardzo lubię! i życzę tego
                wszystkim. a oto krótki przepis - jak zrobić pieniądze:
                ww6.tvp.pl/2844,20070418487033.strona
                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj... IP: 85.232.247.* 20.04.07, 10:28
                  wczoraj na działce urządziliśmy grilla dla znajomych. ależ spaliłem boczek!
                  chrupał niczym czipsy. mamy piątek. na miescie dzieje się mnóstwo rzeczy. w
                  ramach festiwalu nauki i sztuki - wykłady na uczelniach, wybieram się o 12.00
                  na świerkową, aby wziąć udział w warsztatach - Poszukajmy szczęścia wokół nas!
                  na warsztaty w strzelaniu (godz.16.ul. Grunwaldzka 18) raczej się nie
                  wybieram. a wieczorkiem natomiast w hotelu Gołebiewski, rozpoczynają się
                  mistrzostwa w kulturystyce. może i ja się zgłoszę?
                  • Gość: A alko... Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj... IP: *.nycmny.east.verizon.net 21.04.07, 04:06
                    Wronkiewicz,wskocz na setuchne do stacji Orlenu - nasz Prezydent stawia!
                    • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj... IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 21.04.07, 09:29
                      dziękuję za zaproszenie, ale raczej nie skorzystam. jeśli już siadam do
                      wódeczki, to raczej w gronie przyjaciół.
                      • Gość: A alko Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj... IP: *.nycmny.east.verizon.net 21.04.07, 13:14
                        Sadzisz,ze prezydent nieprzyjazny jest,nam bialostocczanom?
                        W tak krotkim czasie,a tyle narobil.
                        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj... IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 21.04.07, 15:50
                          o panu prezydencie nie powiedziałem ni słowa. po prostu nie mam ochoty pić
                          wódki na stacji benzynowej z nieznajomymi. tym bardziej, iż dzień mamy piękny
                          słoneczny. po cóż go zatem marnować na alkoholowe libacje?
                          gdy słota za oknem, deszcz zacina lub śniegiem wieje, to tak w okolicach
                          obiadku można już wrzucić coś rozgrzewającego. ale z rańca? cały dzień do luftu.

                          byłem dziś z synem w parku. naprzeciw szła grupka dziarskich dziadków. jeden z
                          nich zapytał
                          - skąd dziś wieje wiatr? z południa prawda?
                          - raczej z zachodu - odparłem
                          - a nie mówiłem - powiedział drugi dziadek - ja też twierdzę, że z północy!
                          • Gość: A alko Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj... IP: *.nycmny.east.verizon.net 22.04.07, 00:37

                            O prezydencie,fakt,nie powiedziales ni slowa.-Prezydentem,posluzylem
                            sie,bowiem on sprawil fajny dzien.
                            |A propos,dzirskich dziadkow;prezydent mial lepszy"niuch",wyczul kilka dni
                            wczesniej korzystny podmuch.Tylko patrzec,a wkrotce nadejdzie dzien,w ktorym
                            zatankujesz bak do pelna,i na "flache"jeszcze zostanie.
                            • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj... IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 23.04.07, 16:36
                              słońce i rower, ale to co było dziś najpiękniejsze to spotkania z ludźmi.
                              rozmawiałem i z Krzyśkiem Szubzdą - kabareciarzem, i z Jackiem Dobrzyńskim -
                              policjantem, i z Wiktorem Wołkowem - wielkim fotografikiem, i z Jolą Rogowską -
                              która wie o historii Białegostoku chyba najwięcej, i z Andrzejem Kalinowskim z
                              księgarni akcent, i z Ryśkiem Dolińskim - wspaniałym aktorem żeśmy sobie przy
                              czekoladzie pogawędzili u Wedla. och rozmów rozmaitych było dziś naprawdę
                              wiele. bardzo fajnie jest mieć tylu sympatycznych znajomych!
                              • Gość: J 07 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj... IP: *.nycmny.east.verizon.net 24.04.07, 03:21
                                Ciesze sie,ze TY sie cieszysz.Zawsze,kiedy przebywam w Bialymstoku jest mi
                                ajnie,kazdego dnia.Wkrotce wracam na stale.
                              • Gość: J 07 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj... IP: *.nycmny.east.verizon.net 24.04.07, 03:29
                                Ciesze sie,ze Ty sie cieszysz.Bialystok,jest jedynym miejscem na swiecie,gdzie
                                mozna fajnie spedzic wszystkie dni.- Wkrotce wracam,tu na stale.
                                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj... IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 24.04.07, 20:39
                                  superosko. powiedz kiedy wracasz, to może rozwiniem na dworcu dczerwony dywan i
                                  sprowadzimy orkiestrę dętą. od kilku lat marze o zorganizowaniu takiego
                                  hapeningu. podrózni byliby witani na dworcu kwiatami i grającą orkiestrą. kto
                                  wie, może nawet piękne dziewczęta (a gdzież są piekniejsze dziewczyny jak nie u
                                  nas i w czarnej białostockiej?) zawieszałyby każdemu naszyjnik z szyszek
                                  sosnowych. na przejsciu dla pieszych nad torami wisiałby transparent "Weźcie
                                  oddech! Czujecie to? Witajcie w Białymstoku!"
                                  opis podobnych powitań znajdowałem wielokrotnie w literaturze. tak witano
                                  koronowane głowy, bohaterów narodowych i znamienitych artystów. a dziś? co za
                                  radocha zaprowadzić przybysza na obiad do Cristalu, na Tropicanę w Gołebiewskim
                                  czy do salonu cygar w Branickim. Czym chcemy zaszpanować? Tym chcemy wzbudzic
                                  ich podziw? Wybetonowanym placem? "Teraz u nas już tak samo jak u Was!
                                  to co mamy najpiękniejsze to nasze gorące serca. nasze uśmiechy serdeczne.
                                  nasza niczym nie ograniczona wyobraźnia. Korzystajmy z tego. Dzielmy się tym z
                                  innymi.

                                  mój syn po raz pierwszy powiedział dziś "tata"
                                  • Gość: J 07 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj... IP: *.nycmny.east.verizon.net 25.04.07, 04:35
                                    Dzieki za radosne powitanie,osobiscie nie przepadam za taka"pompa",i koloru
                                    czerwonego zbytnio nie uwielbiam (jeszcze pamietam,czasy radosnej czerwieni),
                                    oszczedz sobie tego trudu.Cristal...rowniez dziekuje - znam w Bialymstoku inne
                                    urocze restauracyjki.Kostka granitowa pomiedzy ratuszem,a wedlowska
                                    czekolada... koszmar.Akceptuje wymine usmiechow z innymi,nawet nieznajomymi.
                                    Kiedy wracam,nie wiem jeszcze - mam kilka spraw do zalatwienia,i gdy
                                    sie z tym uporam,wracam natychmiast. Jeszcze raz dziekuje za Big Greeting.
                                    • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj... IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 25.04.07, 23:18
                                      odwiedziłem dziś szkołę mojej córki. trochę mnie zaskoczył widok dziecka w
                                      czarnej bluzie. jak na dziesięciolatkę uważam, że jest to nieco za smutne i za
                                      ponure. ale kiedy spojrzałem na swe dziecko przez obiektyw kamery - no po
                                      prostu bombeczka. zosia loren!
                                      • e-tron Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj... 26.04.07, 13:15
                                        Niedługo wszystkie dzieci będą wyglądały jak to dziecię ze szkoły twej córy.
                                        Jednakowy strój, jednakowy wygląd, druga Japonia, a może . . . . .Chiny.
                                        Między innymi dlatego od dłuższego czasu nie używam czcionki TIMES NEW ROMAN, w
                                        proteście przeciwko jednemu z ministrów.
                                        Niech żyje ARIAL.
                                        Niech żyje VERDANA.
                                        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj... IP: 85.232.247.* 26.04.07, 15:04
                                          hej! nie spuszczajmy nosa na kwintę. za moich dawnych szkolnych czasów, za tzw.
                                          komuny, uczniowie mieli obowiązek chodzić w mundurkach i z przyszytymi
                                          tarczami. mundurki te były zwiskozy czy innego tworzywa sztucznego. dość
                                          paskudne to było w dotyku. ale jakoś człowiek przeżył. chce Romuś mundurków?
                                          tęsknie wspomina komunę? no cóż, jako minister edukacji ma widocznie do tego
                                          prawo. za kilka lat my społeczeństwo jako wyborcy rozliczymy Romusia, Jędrzejka
                                          i Jareczka z ich pomysłów.
                                          zachowajmy zatem spokój i uśmiech na twarzy. kwitną mlecze, jest słonecznie i
                                          pięnie. dziweczyny wkładają coraz lżejsze sukienki. po prostu żyć - nie umierać!
                                  • bernard46 Re:u nas tak samo jak u Was? u kogo.....i co? 27.04.07, 06:24
                                    nie chce takiego samego jak u Was....zeby bylo u nas....
                                    sprawa prof.Geremka jest tego najlepszym przykladem...
                                    najpierw mundurki a potem.....najlepiej dzien szkolny msza zaczynac
                                    • Gość: wkoronkiewicz Re:u nas tak samo jak u Was? u kogo.....i co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 27.04.07, 07:12
                                      u nas, u Was, drogi Bernardzie, co to za pojęcia? granice są otwarte. można
                                      wsiąść w pociąg, autokar, samolot, na prom się załadować, przy drodze stanąć z
                                      wyciągniętym kciukiem i szast prast za kilka godzin w innym świecie się
                                      znaleźć. ale co to znaczy ten "inny świat"? przecież wyjeżdżając na najdalsze
                                      choćby antypody, nijak przed tym co zostawiliśmy uciec nie zdołamy. jedzie za
                                      nami nasza Polska. jako język, wspomnienia i upodobania. lord jim się kłania.

                                      u nas panie Bernardzie może i Romuś, może i mundurki, ale przede wszystkim u
                                      nas słowik w krzakach bzu wieczorem koncert daje. a pachnie teraz wszystko!
                                      panie Bernardzie, nie ma takiej perfumerii w Paryżewie, która by mogła ten
                                      zapach powtórzyć!
                                      syn mój je już kartofle.
                                      • bernard46 a jednak cudowny dzien.... 27.04.07, 21:52
                                        moj syn, Aron, tez je kartofle...i to jest piekne.Ma 2 lata i siedem miesiecy.
                                        Dla niego i dla moich pozostalych potomstw Polska bedzie nigdzie. Krol Ubu.
                                        Blizszy im bedzie Paryz i London, Kopenhaga i Helsinki. Tak, nie sposob
                                        powtorzyc tych aromatow krajowych, bzu i beczki ze sledziami, nie sposob
                                        skomponowac melodii skowronkowego spiewu i kraczacych wron...tak, to jest
                                        nasze, moje...
                                        We mnie, czasami tkwi jak drzazga w palcu. Ktos powiedzial, ze ojczyzna jest
                                        tam, gdzie sa nasi najblizsi, a jeszcze ktos inny, ze tam gdzie jest wodka.
                                        Moja ojczyzna tam, gdzie jest miejsce dla innych, roznych od Ciebie,
                                        mnie...ktorych sie nie pietnuje i nie poniza w majestacie prawa.

                                        • Gość: wkoronkiewicz Re: a jednak cudowny dzien.... IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 28.04.07, 08:20
                                          ach bernardzie bernardzie, Paryż, London, Helsinki. Tobie drzazga w palcu, mnie
                                          zaś tęsknota czasem łapie za czasami, gdy i ja po świecie się szwędałem. gdy
                                          na jednej z ulic paryża zauważyłem wyrzuconą maszynę do pisania i dźwigałem ją
                                          rudesandeni wśród kobiet ofeerujących cwą miłość za pieniadze, ciężka to była
                                          maszyna i doniosłem ją tylko do parku obok stacji metra szatlelesale i ukryłem
                                          w krzakach, by zabrać następnego dnia rano, ale rano juz tam niczego nie było.
                                          widocznie jakiś pisarz ją zabrał. mam nadzieję, że napisał potem wiele pięnych
                                          książek. i pamiętam niedzielne poranki wiosenne w Paryżewie, gdy ulice są
                                          całkiem puste, bo całe miasto odsypia sobotnie imprezy i tylko arabska knajpka
                                          na obrzezach dzielnicy żydowskiej była otwarta. a na wystawie setki kolorowych
                                          ciastek, a w środku na pięterku można było wypić pod te ciastka aromatyczną
                                          kawę lub herbatę z miętą.
                                          podobnie było w niujorku. miasto które podobno nigdy nie zasypia - w niedzielny
                                          poranek jest całkiem puściutkie. ach, jakże przyjemnie się wówczas rowerkiem
                                          przeskakiwało z brooklynu na manhatan.
                                          w londynie tylko przelotem byłem. akurat na lotnisku promowali jakiś nowy
                                          gatunek whisky. dziwnie jest pić alkohol o 7 rano.
                                          w helsinkach pamiętam olbrzymie schody do katedry. pieczywo chrupkie i biblie w
                                          hotelowym pokoju. skóry reniferów na lotnisku - jako pamiątki sprzedawane.
                                          jeden z Polaków kupił ową skórę, a kiedy zapytałem - co teraz z nią zrobi
                                          odparł, że jak był w autralii, to kupił skórę kangura.
                                          ciekawie musi mieć koleś w domu.
                                          napisałeś pan, że dom jest tam gdzie najbliżsi. ja w greckim sadzie (pracowałem
                                          przy zbiorze brzoskwiń) od pewnego żyda pochodzenia rosyjskiego, który jak
                                          twierdzi od 10 lat jest stale w drodze usłyszalem takie zdanie "mój dom jest
                                          tam, gdzie moja szczoteczka do zębów"
                                          za kilka dni pojechałem na kretę i więcej już owego człowieka nie widziałem.
                                          włóczyło się kiedyś po świecie i czasem znowu chętka taka człowieka najdzie,
                                          aby się puścić z wiatrem w zawody. sprawdzić jak tam kasztany smakują na placu
                                          pigal. i kiedyś pewnie jeszcze pojadę. zabiorę ze sobą żonę i dzieciaki.
                                          pozwiedzamy razem, zanim rozwiną skrzydła i sami odlecą gdzieś na koniec świata.

                                          • bernard46 Re: a jednak cudowny dzien.... 28.04.07, 08:57
                                            tak, zgadzam sie....z ta ojczyzniana szczoteczka najbardziej.Znam te miejsca,
                                            ktore wymieniles i czesto do nich wracam. A z ta maszyna do pisania? Przyjemne
                                            to. Przypomina sie anegdota o pewnym radzieckim politruku (antysemicie, ktory w
                                            berlinskich gruzach pokonanej Rzeszy znalazl pokazna maszyne do pisania
                                            (piszuszczuja maszinka) i w worku targal ja az do Moskwy...a kiedy wyjal ja i
                                            wkrecil arkusz papieru...po kilku uderzniach okazalo sie...ze miala czcionki
                                            idysz.Zlorzeczac i urgajac wyrzucil ja na smieci.... Tak Pan ukaral politruka-
                                            antysemite.
                                            Czasami te cudowne dni dzieja sie jakby z nadania bardzo wysokiego.Trudno jest
                                            mi w tej chwili pisac, dzieciaki biegaja i glosno jest, za oknem piekny dzionek
                                            wstaje...moze mniej zieleni anizeli w kraju, jako ze tutaj troche pozniej
                                            anizeli w kraju i mniej intensywne aromaty, ktore tylko Bruno Schulz potrafil
                                            tak pieknie dojrzec, nie mowie juz o moim mistrzu Lesmianie (wydaje mi sie, ze
                                            jest Ci bardzo bliski, kiedy sledze Twoje zapiski na tym forum), bo chyba nikt,
                                            jak pan Lesman, potrafil tak przejac sie najmniejszym kwiatkiem czy muszka.

                                            A poza tym...huczy swiat... i wesolo jest w rzezni.


                                            Bernard
                                            • Gość: wkoronkiewicz Re: a jednak cudowny dzien.... IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 29.04.07, 15:47
                                              korzystając z wolnego dnia pojechaliśmy z rodzinką na wycieczkę za miasto.
                                              zabraliśmy ze sobą aparat fotograficzny i kiedy w miejscowościo nowa wola
                                              ujrzeliśmy na ławeczce czterech sympatycznych panów w czapkach postanowiliśmy
                                              im pstryknąć fotkę. niestety okazało się, że panowie są w trakcie spożywania
                                              napojów energetyzujących i z fotki zrezygnowaliśmy. udaliśmy się zatem nad
                                              zalew siemianówka. od strony wsi cisówka. wody w zalewie! pełno! a wędkarzy!
                                              zatrzęsienie! namiociki, przyczepy kampingowe lub po prostu wyjęte z samochodu
                                              składane krzesełko, piweczko i redyjko. i już można łowić. my zrobiliśmy sobie
                                              kilkanaście fotek. następnie pojechaliśy do wsi jałówka, gdzie tradycyjnie
                                              zachwycaliśmy się dzwonnicą obok cerkwi. kto nie widział - powinien się
                                              koniecznie wybrać. no cuś pięknego. z jałówki skierowaliśmy się w stronę
                                              bobrownik i zachwycaliśmy się nadgraniczną okolicą oraz tamtejszymi wioseczkami
                                              mostowlanami i świsłoczanami, gobiatami i dublonami.
                                              zaraz zawieziemy dziecko do babci, a sami udamy się do teatru lalek, aby
                                              podziwiać ryszarda dolińskiego w spektaklu komediant. po teatrze udamy się na
                                              kolację do restauracji loft. dawno już nas tam nie było. o!
                                            • Gość: zdziwiony Re: a jednak cudowny dzien.... IP: *.elpos.net 29.04.07, 18:04
                                              ależ z was chwalipiety.
                                              kiedys mój cioteczny brat, który zwiedził kawał swiata, postanowl pokazać slajdy
                                              z ostatniej podróży, swojej babci staruszce. a była to wizyta u papieża, z
                                              osobistym widzeniem itp.. Babcia zaprosiła kilku sąsiadów, żeby się pochwalic
                                              wnukiem i pokazać papieża. Po całym pokazie, jeden z sasiadów sie zadumał,
                                              pokiwał głową i zadał mojemu bratu pytanie:
                                              "A w Hajnołce sam kiedy był?"
                                              • Gość: wkoronkiewicz ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 29.04.07, 21:10
                                                wiadoma sprawa - w hajnówce najpiękniej!
                                                • Gość: Gienek Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.koba.pl 29.04.07, 22:42
                                                  Napisz kiedy i w jakich pozycjach najcześciej
                                                  uprawiasz stosunki seksualne , acha i z kim to robisz .
                                                  Brakuje mi tego czytając Twoje wypociny
                                                  Popraw się
                                      • Gość: J 07 Re:u nas tak samo jak u Was? u kogo.....i co? IP: *.nycmny.east.verizon.net 30.04.07, 04:22
                                        Uwazalem ciebie,wkoronkiewicz,za pozadnego faceta-pomylilem sie.Hoduj syna
                                        swego na kartoflach,dalej.Jak go wyhodujesz,takiego bedziesz mial.
                                        Wydaje mi sie,ze to nie z Ryskiem Dolinskim bywasz na czekoladzie,a raczej
                                        jego bratem w barze pod topolami,na Chrobrego.
                                        • Gość: wkoronkiewicz ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 30.04.07, 08:24
                                          "uważałem Cię za porządnego faceta" pisze J 07 o godzinie 4:22. ranu Jul;ek,
                                          kiedyż to po raz ostatni oglądałem świat o tak wczesnej porze? kilka razy
                                          rzeczywiście mi się zdarzyło i trzeba przyznać, że rzeczywistość o świcie
                                          wygląda zupełnie inaczej. inaczej też dzień się cały układa, gdy rozpoczniemy
                                          go tak wcześnie. w okolicach południa chciałoby się już zjeść kolację i układać
                                          się do snu. od lat marzę, aby pojechać latem do Petersburga i zobaczyć białe
                                          noce. podobno wrażenie jest nieprawdopodobne. i energia się w ludziach wyzwala
                                          olbrzymia. wiktor wołkow powiedział mi kiedyś, że najwięcej energii i chęci do
                                          życia daje mu widok wschodzącego słońca.
                                          pozdrawiam Cię zatem J 07. przynajmniej Ty jesteś w porzo.
                                          • Gość: J07 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.nycmny.east.verizon.net 30.04.07, 14:17
                                            Gosc portalu:wkoronkiewicz napisal(a)
                                            >"uwazalem Cie za pozadnego faceta"pisze J07 o godz.4:22 rano
                                            Stwierdziles,ze pisalem o godz.4:22 rano -to Twoja sprawa,ze musiales tak
                                            wczesne miec przebudzenie.Zapewniam,i to z reka na sercu,ze pisalem
                                            ogodz.10:38pm.Pomimo to,zrozumialem Twoja"zartobliwosc poprawna".
                                            Pozdrawiam,syna i corke rowniez.
                                            • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 30.04.07, 21:06
                                              drogi J 07 nie wiem o której pisałeś, ale Twój tekst pojawił się 0 4:22.
                                              skoro jednak twierdzisz że 10:28, nie mam powodu, aby Ci nie wierzyć. widocznie
                                              żyjesz pod inną szerokością geograficzną. 9 godzin różnicy wskazywałoby na
                                              Stany Zjednoczone. ciekaw jestem gdzie dokładnie? niujork, szikago, somfing els?
                                              napisałbyś chłopie - jak tam teraz?
                                              u nas zimnica przyszła. i zamiast słońca zachmurzenia mamy przejściowe, ataki
                                              deszczu. z jednej strony smutno, bo już się człowiek przyzwyczaił do majorki,
                                              ale z drugiej strony - bardzo dobrze. deszczu dawno nie było. ziemia suchuteńka
                                              jak pieprz.
                                              ostatni dzień kwietnia. ha! ileż wspomnień związanych z tą datą. przed
                                              dwunastoma laty przyjechał Jacek Podsiadło wraz z Lidką, która podówczas w
                                              dziewiątym miesiącu ciąży była. przenocowali i następnego dnia pojechali do
                                              cisówki, by zamieszkać w domku baci Bogdana Dudko. wiele pięknych wierszy
                                              powstało w tym domku. a ile butelek trzeba było z niego wynieść! taka pamiątka
                                              po meliorantach co zalew budowali. w życiu nie widziałem tylu butelek. panie
                                              Boże dziękuję Ci, że nie zostałem meliorantem!
                                              30 kwietnia zawsze obchodzone były w marszandzie urodziny Bogdana Dudki.
                                              literaty schodziły się z całego miasta. oho! takich imprez już panie nie
                                              uświadczysz. śpiewanie było nieraz do rana. 5 lat temu po takich urodzinach
                                              wsiadłem z rańca na rower i pojechałem na trzydniową wycieczkę. w plecaku
                                              miałem aparat, zeszyt i długopis. wszystko co na swej drodze widziałem-
                                              opisałem. powstała z tego mini ksiązeczka pt. "seksualny rower". wydana w
                                              kilkunastu ręcznie numerowanych egzemplarzach. całkiem niezłe recenzje nawet
                                              miała, choć Marcin świetlicki stwierdził, że była stanowczo za krótka.
                                              każdego roku 30 kwietnia na rower swój popatruję i się zastanawiam: "może by
                                              dopisać co jeszcze?"
                                              • Gość: J 07 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.nycmny.east.verizon.net 01.05.07, 04:58
                                                Raczyl Szanowny(wkoronkiewicz)czas zle policzyc,wiec niech przeliczy,na
                                                liczydle,jescze raz.-A,widzi teraz,ze ta roznica to 6godz.a nie jak napisal
                                                cale 9.I jak samemu,teraz? Ciekawski,ojciekawski szanowny to jestes,bo tak zach-
                                                odzisz gdzie to ja jest? To juz ciekawosc,samego,zaspokoic spiesze.W zadnym
                                                niujorku,szikago,i somfing els ja nie jest.- Ladnych parenascie lat,na LI mnie
                                                wzielo.Teraz Ty powiedz;ile to lat i mil na "seksualnym rowerze"zaliczyles?
                                                -Do Petersburga moglbys dojechac?Mysle,ze na tej trasie,jescze
                                                ciekawsze"nowelki"bys splodzil.A propos,na flache z butelek wystarczylo? 11:00pm
                                                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 01.05.07, 15:41
                                                  co prawda to prawda - z matmy nigdy orłem nie byłem. i widzę, że z wiekiem
                                                  coraz lepiej z moimi umiejętnościami. szóstka z dziewiątką się myli. może
                                                  dlatego za autobusami nie przepadam? kiedyś świętej pamięci babcia Lodzia
                                                  wybrała się autobusem w odwiedziny do jednej z córek. policja ją potem szukała,
                                                  gdyż babcia pomyliwszy numery autobusów, objechała pół miasta coraz
                                                  przesiadając się na nowe linie. co ciekawe, w strachu była cała rodzina, poza
                                                  babcią właśnie, która jak potem twierdziła - uznała to zajęcie za bardzo
                                                  zajmujące.
                                                  zapytujesz mnie drogi Jocie, czy do Sankt Petersburga rowerem się wybieram.
                                                  trochę długa to trasa jak dla mnie. aleć słyszałem o ludziach co na dwóch
                                                  kółkach do Mongolii się wybrali, albo na inny Madagaskar.
                                                  Sławomir Shuty wspominał mi kiedyś o rowerowej wycieczce nad Balaton. Podsiadło
                                                  pojechał do Albanii.
                                                  ach! drogi Jocie, jakże żałuję, że w czasach mej młodości zamiast w zadymionych
                                                  knajpach przesiadywać - na rowerze świata nie zwiedzałem.
                                                  dziś żony się muszę pytać i kierownika w pracy. oczywiście, mógłby człek
                                                  trzasnąć drzwiami i rzuciwszy wszystko w PiS, na włóczęgę wyruszyć. ale
                                                  niestety, nie potrafię dzieci i żony samych zostawić.
                                                  pytasz mnie, czy z butelek na flachę starczyło. nie pamiętam czy żeśmy te
                                                  butelki sprzedawali. pewnikiem tak, ale żeby je wszystkie, do sklepu zawieść to
                                                  ciężarowki by chyba trzeba było, albo przynajmniej żuka. poza tem nie
                                                  specjalnie nas do flaszki ciągnęło. znacznie więcej emocji dawało nam np.
                                                  podglądanie bobrów czy rozpoznawanie ptaków w locie. Jacek zresztą pięknie
                                                  opisał te cisowskie klimaty.
                                                  ale ale ale! rzeczywiście co wieczór, gdy chodziliśmy z bańką po mleko na
                                                  drewnianej ławeczce pod płotem siedział struszek i codziennie mówił
                                                  - spirtu nie trebujecie?
                                                  i pewnego dnia postanowiliśmy, że trebujemy. poszliśmy zatem po mleko, ale
                                                  dziadka nie było! dobijaliśmy się do jego chaty chyba z pół godziny, bo dziadek
                                                  głuchawy był. w końcu nam otworzył i tego spirtu flaszkę sprzedał. nie pamiętam
                                                  czy było to 0,5 czy 0,7 litra. pamiętam, że wypiliśmy nagle po kieliszku i
                                                  jakoś dalej wcale nie szło. powiózł potem Jacek ten spirytus aż do Opola. takie
                                                  to z nas panie były wtedy rozrabiaki.

                                                  dzisiaj z córką ponton w hipermarkecie zakupiliśmy i kiedy tylko woda się nieco
                                                  w rzece nagrzeje, to zamierzamy na dni kilka pod namiot wyskoczyć. wystartujemy
                                                  pod domem i zobaczymy dokąd to prąd nas poniesie.

                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 03.05.07, 23:39
                                                    w końcu zrealizowałem swoje wielkie marzenie z dzieciństwa - kupiłem ponton.
                                                    najtańszy model. za 200 zł w hipermarkecie. do tego pompkę jeszcze 5 litrową.
                                                    pagaje od kilku lat już czekały w piwnicy.
                                                    nie zwlekając zatem ni chwili, zapakowałem sprzęt do auta i pojechalimy z
                                                    kumplem na Narew.
                                                    pompowanie pontonu trochę trwało, ale efekt był naprawdę super! moje marzenie
                                                    nabrało wreszcie realnych kształtów.
                                                    spuściliśmy ponton na wodę. wskoczyliśmy do środka i po prostu...odpłynęliśmy.
                                                    Narew o tej porze roku wygląda wprost fantastycznie. trzciny dopiero wzrastają
                                                    i nie przesłaniają jeszcze horyzontu. woda w starozreczach jest na tyle wysoka,
                                                    że można korzystać ze wszystkich odnóg narwiańskiego labiryntu. pataki! po raz
                                                    pierwszy tego roku usłyszałem kukułke. w naszej rodzinie istnieje przesąd, że
                                                    jeśli słyszy się pierwszą kukułkę i ma się przy sobie pieniądze - cały rok
                                                    będzie się darzyło. miałem kasę! brodźce, rycyki, czajki, brzęczki. a bocianów!
                                                    słychac było derkacza i żurawie. kumpel jest ornitologiem, więc o kazdym z
                                                    napotkanych lub usłyszanych ptaków - opowiadał kilka zdań. ot na ten przykład,
                                                    że w trakcie wysiadywania jaj żuraw się pierzy i nie może w tym czasie latać.
                                                    żeremi bobrowych ile mijaliśmy. drzew pogryzionych, ścieżek w brzegu
                                                    wydeptanych. tu gałąź zwalona do wody, tak jakieś zielsko spod wody łyska.
                                                    dzuńgla panie, amazonia. w życiu nie byłem nad amazonką, ale słyszałem przeciez
                                                    o piranii z narwi przez wędkarza wyłowionej. panie Boże, daj aby to pojedyńczy
                                                    przypadek był. żeby te piranie się czasem u nas nie przystosowały i nie
                                                    zalęgły!
                                                    pływaliśmy godzinami. i choć przed podróżą zaopatrzyliśmy się obficie w
                                                    żywnośc. choć wykupiliśmy niemal cały zapas kiełbasy w wiejskim sklpeie. to pod
                                                    konie podróży zjedliśmy już niemal wszystko.
                                                    a celu naszej podrózy nadal nie było widać. czyżbyśmy pobłądzili w tym zielonym
                                                    labiryncie. oj nieraz mi się to już zdarzało. z miejscowymi nawet, co
                                                    twierdzili, że rzeke panie to jak własną kieszeń znają. o słyszałem ja też o
                                                    ludziach, co na łodzi nocowali, a rano zbudziwszy się, odkrywali ze zdumieniem,
                                                    że od wsi dzieliło ich zaledwie kilkadziesiąt metrów. Narew! wypuściła nas w
                                                    końcu. ukazała wypatrywany mostek na grobli. pozwoliła na brzeg wysiąść. nie
                                                    podziurawiła pontonu. bardzo jej za to dziękuję.
                                                    warto na rzekę płynąć. warto jest mapę ze sobą wziąć jak najdokładniejszą.
                                                    warto żywności nie skąpić i zapas wziąć obfity.
                                                    nie warto natomiast kupowac w hipermarkecie pompki 5 litrowej. już po pierwszym
                                                    uzyciu w miechu porobiły się dziuru. plastikowe barachło.
                                                    obecnie szukam dobrej wytrzymałej pompki nożnej. żadnych tam elektronicznych
                                                    wynalazków. może ktoś widział? może ktoś wie?
                                                    jest jeszcze tyle rzek!
                                                  • Gość: jacko Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 05.05.07, 10:43
                                                    Koro !!! Olej pompke. Użyj swoich ekologicznych płuc !!! Taka pompka to pewnie
                                                    zatruwa środowisko zapachem gumy i talku. Daj przykład młodzieży. Co prawda
                                                    płuca lekko sfatygowane przez 40 lat niezdrowego tryby życia,ale "głowa do
                                                    góry" -(żekł kat zaciągając stryczek).
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 05.05.07, 17:36
                                                    powiadzas ekologicznie byłoby płuc użyć. ano próbowałem i płucami. ale przy
                                                    pompowaniu pontonu dość szybko dostaje sie hiperwentylacji. nawet ciekawy stan
                                                    muszę przyznać.
                                                    co się zaś tyczy dawania przykładu młodzieży, to proponuję aby prawicowcy
                                                    używali tylko prawej ręki i prawej nogi. lewicowcy zaś odwrotnie aby
                                                    posługiwali się tylko ręką i nogą lewą.
                                                    jeśli tak się stanie, wówczas i ja jako ekolog również zrezygnuję z pompki.

                                                  • Gość: wkoromkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 07.05.07, 10:20
                                                    nareszcie po długim weekendzie można pójść do pracy!
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 08.05.07, 08:19
                                                    za oknem deszcz. krople stukają o szyby. ale ale, o tym już pewien poeta pisał
                                                    i tak to pięknie ujął, że trudno byłoby wyrazić to lepiej. nakarmiłem wlaśnie
                                                    syna i usnął chłopak na pół godziny. mam czas tylko dla siebie. kawa. i chwila
                                                    przed kompem.
                                                    zamówiłem przez allegro kilka książek. jednej szukalem przez wiele lat. urke
                                                    nahalnik "życiorys własnego przestępcy". o tej książce i o autorze pisał
                                                    Wańkowicz. że czytał z wypiekami nad sztabową mapą i że śledził dokładną trasę
                                                    opisywaną w książce. czytanie z mapą. fascynacja mapami. jako dziecko miałem na
                                                    ścianie powieszoną mape Polski i zaznaczalem tam mazakami miejsca, które
                                                    odwiedzaliśmy podczas wyjazdów rodzinnych. kupowalem w kiosku znaczki na
                                                    szpilkach z herbami miast. wpinało się to potem w słomianke zawieszoną nad
                                                    łóżkiem. pamietem,że takie słomianki wisialy niemal w każdym domu. a te
                                                    kolekcje znaczków z herbami. szły nieraz w setki egzemplarzy. kierowcy
                                                    autobusów zdobili przednie szyby proporczykami z herbami.
                                                    dziś nie ma juz na ścianach słomianek, znikły też gdzieś znaczki na szpilkach i
                                                    proporczyki z herbami. kilka lat temu zbierało się juz karty telefoniczne. co
                                                    się zbiera teraz? nie mam pojęcia. ja jako stary pterodaktyl uwielbiam w dni
                                                    pochmurne i słotne otworzyć książkę lub zasiąść nad mapą.
                                                    kawa wystygła, syn się zaraz obudzi. miłego dnia!
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 09.05.07, 15:34
                                                    sniło mi sie dzisiaj, że skoczyłem na pomoc siostrze, ktora wpadła pod lód.
                                                    obudziłem się o 5 rano i od tego czasu: napisałem artykuł i wysłałem go do
                                                    redakcji, zmontowałem program dla TVP, odebrałem szereg zaproszeń na fajne
                                                    imprezy, napisałem kilka listów, załatwiłem mnóstwo spraw. a teraz wyłaczam
                                                    kompa i spacerkiem ruszam do domu. za oknem grzmi. spacer w czasie majowej
                                                    burzy po ulicey legionowej i wiejskiej. ha!
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 11.05.07, 07:21
                                                    specer po ulicy legionowej zakończył się mandatem. mijałem właśnie autobusowy
                                                    przystanek koło telekomunikacji, gdy podjechała 3. podjadę sobie kawałek
                                                    pomyślalem, wysiądę na następnym i zajrzę jeszcze do hurtowni kaset video.
                                                    wskoczyłem na stopnie autobusu. ledwie zamknęły się dzrwi, a już stojacy przede
                                                    mną pan wyciągnął z kieszeni jakąs legitymacje i powiedział: "bileciki do
                                                    kontroli". kosztowała mnie ta przejażdżka 70 złotych.
                                                    taksówka z domu do centrum kosztuje mnie 10-12 zł. ciekawe gdzie dojechałbym za
                                                    70?
                                                    dziś chmury za oknem szare. ale zakładam wiatrówkę i popylam rowerem.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 13.05.07, 00:36
                                                    trafiłem dziś do garażu chłopaków, którzy ze zwykłej Łady, uczynili samochód
                                                    rajdowy. pojechaliśmy na lotnisko, aby sprawdzić silnik. w pewnym momencie
                                                    zaproponowano przejażdzke i mi. prosiłem, żeby powoli i ostrożnie, ale gdzie
                                                    tam rajdowcy powoli pojadą. facet depnął ile tylko Bozia mu dała. kiedy
                                                    wysiadłemz tego pojazdu miałem ochote jak papież uklęknąć i ucałować ziemię.
                                                    wieczorkiem wybrałem sie na rower. jechałem sobie ulica augustowską i patrzyłem
                                                    na kwitnące krzewy bzu. cicho, spokojnie i powoli.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 14.05.07, 08:57
                                                    filmik o rajdowej ładzie: ww6.tvp.pl/2844,20070513497381.strona

                                                    spotkałem w sklepie kolegę, którego córka urodziła się dzień póxniej niż mój
                                                    syn. nasze żony leżały razem na tej samej sali szpitala położniczego.
                                                    - co tam słychać? - zapytał kolega
                                                    - mój ma już dwa zęby, sam siedzi i raczkuje - odpowiedziałem
                                                    - a moja ma 6 zębów i już próbuje chodzić - odparł kolega

                                                    kurczaki! następnym razem powiem, że mój syn chodzi już na francuski i trenuje
                                                    tenisa.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 15.05.07, 00:09
                                                    z przedszkola na osiedlu Piaski wyszedł dzis młody czlowiek i zawołał:
                                                    - jestem szczęsliwy! szczęśliwy! szczęśliwy!
                                                    - dlaczego jesteś taki szczęsliwy -zapytała mama
                                                    - bo pojadę dziś na wioskę!

                                                    Panie Boże, pozwól, abym i ja mógł zawsze cieszyć sie z rzeczy najmniejszych.
                                                  • Gość: J 07 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.nycmny.east.verizon.net 15.05.07, 04:09
                                                    Gosc portalu:wkoronkiewicz napisal:

                                                    >Panie Boze,pozwol,abym i ja mogl zawsze cieszyc sie z rzeczy najmniejszych.

                                                    Skad wiesz,ze ten mlody czlowiek,ktory wyszedl z przedszkola,pojedzie na
                                                    najmniejsza wioske?
                                                  • Gość: kuydt Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 212.160.236.* 15.05.07, 07:54
                                                    Wojtek, wybory do Sejmiku za chwilę a ty co?
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 15.05.07, 08:56
                                                    wybory do sejmiku, miasto pełne plakatów i bilboardów. wszyscy obiecują
                                                    świetlaną przyszłość. a ja co?
                                                    ja zasuwam w organizacji pozarządowej, która zdobywa środki unijne na tzw.
                                                    zielone technologie. budujemy przydowmowe oczyszczalnie ścieków, pomagamy
                                                    zakładac hodowle wierzby energetycznej, propagujemy wiedze o kolektorach
                                                    słonecznych i elektrowniach wiatrowych. zamierzamy renaturalizować kolejne
                                                    starorzecza narwi.
                                                    coż ja bym robił w sejmiku? miesiącami wykłócał się o fotel dla wicemarszałka?
                                                    szkoda czasu! jest kilka rzeczy do zrobienia na Podlasiu. przede wszystkim
                                                    trzeba zatrzymac tą niezwykle szkodliwą meliorację rzeki Supraśl. to własnie w
                                                    urzędzie marszałkowskim propaguje się tą chora ideę. dziwnym zbiegiem
                                                    okoliczności zajmują się nią najbliżsi imć Tołwińskiego.
                                                    warto by się też zainteresować zalewem Siemianówka. z roku na rok wody w Narwi
                                                    coraz mniej i jest ona coraz gorszej jakości. warto się zająć problemem
                                                    utylizacji śmieci. dzikie wysypiska są dosłownie wszędzie. ale czy jeden
                                                    człowiek w sejmiku to wszystko załatwi? moje dotychczasowe obserwcje tego
                                                    urzędu wskazują, że tylko marszałek i wicemarszałkowie mają cokolwiek do
                                                    powiedzenia. to oni rozdają po swoich okręgach wyborczych granty i dotacje. za
                                                    nic mają dobro województwa, lekceważą opinie niezależnych komisji oceniającyh
                                                    projekty i pomijając specjalistyczne doradztwo - oddają kasę dla swoich
                                                    ziomali. i ja mam się tam pchać?
                                                    wolę już pisać programy, które są pozytywnie opiniowane przez urzędników
                                                    Brukseli. jest tyle do zrobienia, że nie ma czasu pierdzieć w stołek w sejmiku.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.07, 15:05
                                                    ranek w Wasilkowie, popołudnie w hotelu Branicki, ciekaw jestem gdzie wyląduję
                                                    wieczorem?
                                                    wczoraj w radiu usłyszałem piosenkę śpiewaną niegdyś po francusku przez
                                                    wspaniała i niepowtarzalną Ninę Simone. z trudem niestety tą piosenkę poznałem,
                                                    gdyż jakaś wokalistka postanowiła zmierzyć się z tym standardem i zaśpiewała po
                                                    angielsku. o rany! i turnaua słuchałem jak śpiewa Grechutę. no ludzie! czy to
                                                    rzeczywiście konieczne? ja rozumiem, że wokalista może mieć trudny okres i nic
                                                    nowego mu do głowy nie przychodzi, ale dlaczego radiowcy nas tym katują?
                                                    całe szczęscie mamy internet i odnalezienie ulubionego wykonawcy nie sprawia
                                                    żadnego problemu.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 16.05.07, 17:31
                                                    są już w sprzedaży pierwsze truskawki! łubianka kosztuje 14 zł. ale będzie
                                                    wieczorem wyżerka!
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 19.05.07, 10:36
                                                    słoneczko za oknem nastraja optymistycznie. na śniadanko bagietka z twarożkiem,
                                                    do tego pomidor i można juz świat wywracać do góry nogami. byłem wczoraj nad
                                                    Narwią. widziałem łosia, sarnę i dzika. zwłaszcza widok dzika zaskoczył, gdyz
                                                    to niemal południe było, a on sobie spokojnie harcował. widocznie czuł się
                                                    pewnie w tej odludnej okolicy. na krzaku co chwila przysiadał samiec dzierżby
                                                    gąsiorka. niebem płynęły obłoki. i nagle! zadzwonił telefon komórkowy! choroba
                                                    zapomniałem wyłaczyć i cywilizacja się znów odezwała.
                                                    dzisiaj telefon wyłącze na pewno. wlazę w takie krzaki, że nie będzie mnie
                                                    przez cały dzień.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 20.05.07, 09:33
                                                    nad Narew wybrałem się z kumplem, co o ptakach wie prawie wszystko. widzieliśmy
                                                    kukułkę i derkacza. włóczyliśmy się po bagnach parę godzin, aż dotarliśmy do
                                                    starorzecza, którego nie mieliśmy już odwagi pokonywać wbród. kolega rzekł
                                                    tylko "tam na pewno siedzi sum ludojad". do domu wróciłem w ubłococnych
                                                    spodniach, ale szczęśliwy jakbym skwarkę lizał.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 22.05.07, 07:06
                                                    wczoraj w famie odbył sie wieczór autorski Szymona Hołowni, białostoczanina
                                                    rocznik 1976, który juz druga książke napisał. i nie mam cienia wątpliwości, że
                                                    ta książka podobnie zresztą jak pierwsza - stanie się naprawdę dużym
                                                    wydarzeniem. że będzie o niej głośno.
                                                    Ci którzy byli wczoraj na spotkaniu doskonale wiedzą dlaczego. Szymon ma łeb
                                                    nie od parady. z pamieci sypie nazwiskami i cytatami, swoje argumenty potrafi
                                                    dowieść, a nie przekonywać " z mego doswiadczenia wynika". kiedy padały pytania
                                                    z sali Szymon do każdego niemalże zwracał się po imieniu. w jaki sposób nas
                                                    wszystkich zapamiętał? przecież od lat jest publicystą newsweeka.
                                                    przy tym wszystkim chłopak ma wspaniały dar opowiadania. mówi ze swadą, bez
                                                    zająknięć, już na pierwszy rzut oka widać, że nie kręci, nie mataczy, że
                                                    naprawdę wierzy w to co opowiada. a mówił o rzeczach zdawałoby się
                                                    najprostszych - o wierze, o miłości do Boga i miłości Boga do nas. ani prze
                                                    chwilę nie było to nudne.
                                                    dziś bioegnę zatem do księgarni i kupuje jego ksiązkę "tabletka z krzyżykiem".
                                                    mówię Wam - naprawdę warto!
                                                  • Gość: J 07 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.nycmny.east.verizon.net 23.05.07, 03:18
                                                    Gosc prtalu: wkoronkiewicz napisal:
                                                    >wczoraj w famie odbyl sie wieczor autorski Szymona Holowni,bialostoczanina
                                                    >dzis biegne zatem do ksiegarni i kupuje jego ksiazke"tabletka z krzyzykiem".
                                                    >mowie Wam - naprawde warto!

                                                    Wydaje mi sie,ze "robisz" w reklamie i nie kupie tej ksiazki. - Z przekory,
                                                    poniewaz nie wierze reklamom.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 23.05.07, 09:57
                                                    wolna wola. nie będę się z niczego tłumaczył, bo argument "wydaje mi się" jest
                                                    po prostu niepodważalny. uważaj tylko kolego, bo może ci się kiedyś wydać, że
                                                    potrafisz latać.
                                                    upały straszliwe. najchętniej wyskoczyłbym po pracy gdzieś nad rzekę. nawet
                                                    zapakowałem już do torby maskę i rurkę. czas przyjrzeć się podwodnym skarbom.
                                                  • Gość: J 07 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.nycmny.east.verizon.net 26.05.07, 22:31

                                                    Gosc portalu:wkoronkiewicz napisal:
                                                    >...uwazaj tylko kolego,bo moze ci sie kiedys wydac,ze
                                                    >potrafisz latac.

                                                    Wcale nie musi mi sie wydawac,ze potrafie latac,bo prawda jest ,iz latac
                                                    potrafie.- Dwie godziny wczesniej wroclem z latania(Cesna z plywakami)- jednak
                                                    wrocilem,pomimo straszliwego upalu,tez.
                                                    A tobie przed wyskokiem nad rzeke,radze sprawdzic rurke.
                                                    Powodzenia,w podwodnych wojazach!
                                                  • bernard46 Re: Na ksiazki to pewnie nie wydajesz....szkoda? 23.05.07, 22:06
                                                  • bernard46 To wyzej do J07 23.05.07, 22:07
                                                  • Gość: wkoronkiewicz ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 24.05.07, 07:38
                                                    ejże panie Bernardzie! nie posuwajmy się do tak niskich ciosów. jeśli czegoś
                                                    nie wiemy na pewno, jeśli czegoś nie możemy udowodnić - nie rzucajmy oskarżeń
                                                    tyu "wydaje mi się", "ty na pewno..." "prawdopodobnie".
                                                    jak to zostało napisane? "nie sądźcie, albowiem będzięcie sądzeni".
                                                    upał! byłem wczoraj w wiejskim sklepie, gdzie na stoliku obok stoiska z prasą
                                                    leżało kilkadziesiąt książeczek " seria z tygrysem"? pamiętacie te opowiastki o
                                                    wojnie? obecnie cena takiej książeczki - 1 zł. ileż wspomnień za 1 złocisza!
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 25.05.07, 23:04
                                                    pani sprzedająca w osiedlowym w kiosku zwróciła się do swej przyjaciółki:
                                                    - całe szczęście, że ktoś trafił totka w środę. wiesz, co by się tu jutro
                                                    działo, przy takiej kumulacji?!
                                                    i jeszcze jedna scena podpatrzona dzisiaj:
                                                    w indiańskiej wiosce panie nauczycielki zostały zaproszone przez żonę wodza na
                                                    kawę. usiadły sobie w cieniu drzew i obserwują jak dzieci z ich klasy są
                                                    oprowadzane przez indian wśród tipi
                                                    - nareszcie można spokojnie posiedzieć - powiedziała jedna z pań

                                                    w takie upały jak dziś, hasło "święty spokój" nabierało naprawdę na znaczeniu.
                                                  • Gość: Stanisław Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.pools.arcor-ip.net 25.05.07, 23:24
                                                    Teraz kiedy upał zelżał czas pomyśleć o życzeniach dla Mamy. Już za pół godziny
                                                    telefonujemy, barabanimy w szyby i parapety i okazujemy synowską(córczaną)
                                                    wdzięczność. 100 lat mamom!
                                                  • Gość: Dobry Syn Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 77.232.66.* 25.05.07, 23:52
                                                    Masz rację , trzeba złożyć jak najlepsze życzonka ,
                                                    ale zapomniałeś , że przy okazji życzeń trzeba delikatnie wspomnieć ,
                                                    żeby mamuśka nie zapomniała zapisać dla nas w testamencie swojego mieszkania i
                                                    konta walutowego .
                                                    O swoje interesy trzeba dbać w każdej chwili
                                                  • Gość: Stanisław Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.pools.arcor-ip.net 26.05.07, 00:10
                                                    Dokładnie - Matka jest tylko jedna!
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 26.05.07, 18:58
                                                    w augustowie jeszcze pusto. cieplutka woda w jeziorach, a na plaży cicho i
                                                    czysto. nad lasami jeszcze krążą wielkie ptaki, w szuwarach jeszcze słychać
                                                    trzcinniczka. w smażalniach ryb nie ma kolejek i na zamówienie danie czeka się
                                                    kilka minut. warto wyskoczyć choć na parę chwil.
                                                  • Gość: up Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.elpos.net 22.08.07, 23:47
                                                  • Gość: J07 Re: To wyzej do J07 IP: *.nycmny.east.verizon.net 27.05.07, 00:27
                                                    Bernardzie46,uwazaj zebys sie nie splukal,na zakupach ksiazkowych.Znam takich,
                                                    co biora "jak leci",a czytanie ...no roznie,chyba,ze tygrysek.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz ależ fajnu dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 27.05.07, 20:34
                                                    upał pał pał. na dojlidach tłumy. młodzież popija publicznie piwo i rzuca wokół
                                                    mięsiwem. dziewczyny jarają szlugi i dotrzymują chłopakom kroku w popularyzacji
                                                    łaciny. nawet się specjalnie nie oburzam. tak już jest skonstrowany ten świat,
                                                    że za każdego bluzga przyjdzie kiedyś zapłacić. wiem co mówię, bo sam kiedyś
                                                    ostro używałem. i patrzyli potem na mnie jak na głupa. bo sprawa jest prosta
                                                    jak konstrukcja cepa - wulgaryzmów używają ludzie prymitywni. towarzystwo
                                                    nieciekawe. ale jeśli komuś imponuje towarzystwo kretynów - co mi do tego?
                                                    po zwiedzeniu białostockiej copacabany, udaliśmy się z córką do kina na film
                                                    Piraci z Karaibów 3. siedziałem zafascynowany i ani przez moment nie połapałem
                                                    się - o co chodzi?
                                                    znaczy się panie Wojtek, pora na emeryturkę. cały świat się zachwyca, wali do
                                                    kin drzwiami i oknami, film zarabia miliony, a pan ni hu hu. trybiku juz nie te
                                                    co we współczesnych przekładniach.
                                                    ale fajosko! lada moment zaczną mi ustępować miejsce w autobusach!
                                                  • Gość: J 07 Re: ależ fajnu dzień mamy dzisiaj! IP: *.nycmny.east.verizon.net 28.05.07, 05:04
                                                    Gosc portalu:wkoronkiewicz napisal:

                                                    >jak konstrukcja cepa-wulgaryzmow uzywaja ludzie prymitywni.towarzystwo
                                                    >nieciekawe...

                                                    Panie w.koronkiewicz trzeba cieszyc sie,ze mlodziez jest wyrobiona czytelniczo,
                                                    ze uwielbia tworczosc literacka Kawalca,i innych rownych jego poziomowi.
                                                    To przeciez winno byc budujace
                                                    Glowa do gory,nadejda jeszcze fajniejsze dni, nim zdarzy Pan,jeszcze zestarzec
                                                    sie.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 28.05.07, 08:41
                                                    ha! od kilku lat właśnie piszę to samo - należy się cieszyć. ze wszystkiego. a
                                                    więc także z czytelniczo wyrobionej młodzieży.
                                                    wczoraj pod kinem Pokój spotkałem faceta, który wykonuje szklaną biżuterię.
                                                    pomimo widocznego kalectwa zawsze jest on uśmiechnięty i serdeczny wobec ludzi.
                                                    od dawna chciałem zrobić z nim wywiad. umówiliśmy się na dziś.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 29.05.07, 12:03
                                                    przed kilkoma dniami pisałem o szymonie hołowni i jego nowej książce. a
                                                    zupełnie zapomniałem, że filmik jest:
                                                    ww6.tvp.pl/2844,20070528504007.strona
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 29.05.07, 19:12
                                                    i jeszcze jeden filmik. o człowieku, którego codzień mijamy na ulicy:
                                                    ww6.tvp.pl/2844,20070529504686.strona
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 31.05.07, 09:15
                                                    od kilku dni zatopiony jestem w lekturze wspomnień Joanny Olczak-Ronikier o
                                                    piwnicy pod baranami. świetna lektura,pełna anegdot i dykteryjek. ilustrowana
                                                    wieloma zdjęciami i kopiami biletów, listów, zaproszeń.
                                                    pozwole sobie zacytować fragment:

                                                    "Profesor doktor Józef Mitkowski, historyk średniowiecza, na podstawie własnych
                                                    obserwacji sformułował prawa rządzące krakowskimi imprezami jubileuszowymi. By
                                                    impreza taka była udana - musi padac deszcz, musi ktoś poczuc się obrażony i
                                                    ktoś musi dac wykład historyczny"

                                                    a dzisiaj pada! może więc spróbujemy jakąś imprezę rozkręcić i i u nas? kto da
                                                    wykład?
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 01.06.07, 13:50
                                                    dziś rower trafił na przegląd i podciągnięcie hamulców. zmieniono mu klocki
                                                    hamulcowe. dostał takie które świecą podczas hamowania. mam więc w rowerze
                                                    światła stopu!
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 03.06.07, 08:19
                                                    w kuchni pachnie świeżo zmielona kawa, w łazience kule do kąpieli o zapachu
                                                    róż - prezent od mamy na dzień dziecka. ledwie człowiek wstał, a juz otaczają
                                                    go rozkosze śiwata
                                                    i jeszcze ta wspaniała świadomość, że ma się przed sobą cały dzień.
                                                    że zaraz po śniadaniu można pojechać choćby na kraj świata! przeczytać książkę,
                                                    zrobić mnóstwo zdjęć, odwiedzić znajomych, pójść na lody. ha! tyle się dzisiaj
                                                    może jeszcze zdarzyć!
                                                  • bogo2 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 03.06.07, 16:01
                                                    dzieki..zapachnialo stachura troche.... :)


                                                    Gość portalu: wkoronkiewicz napisał(a):


                                                    > i jeszcze ta wspaniała świadomość, że ma się przed sobą cały dzień.
                                                    > że zaraz po śniadaniu można pojechać choćby na kraj świata!(..)
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 03.06.07, 17:01
                                                    stachurą powiadasz? a u nas dziś na klatce, ktoś kapuśniak gotował.
                                                  • Gość: J 07 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.nycmny.east.verizon.net 03.06.07, 18:51
                                                    Gosc portalu:wkoronkiewicz napisal:

                                                    >stachura powiadasz?a u nas dzis na klatce,ktos kapusniak gotowal.

                                                    Na klatce powiadasz? ktos kapusniak gotowal. A to dobre,troche "czadu" bylo.
                                                  • bialostoczanin Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 03.06.07, 19:09
                                                    no i doczekał się temat dnia dzisiejszego :)
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 04.06.07, 20:36
                                                    przed kilkoma dniami przyjrzałem się balkonom w naszym bloku. niestety ze
                                                    wstydem przyznać musiałem, że nasz balkon nie prezentował się najlepiej. za
                                                    mało zieleni! tymczasem u sąsiadki z dołu, kwiaty dosłownie w skrzynkach
                                                    kipiały. mało tego, że w skrzynkach! nawet w wiszących donicach. fioletowe
                                                    surfinie, czerwone niecierpki, jeszcze jakieś różowe zwisające, których nazwy
                                                    nie znam i to ziele o łacińskiej nazwie, którego zapach odstrasza podobno
                                                    komary.
                                                    ha! dopiekła mi sąsiadka tymi kwiatami do żywego. na ambit mi weszła obunóż.
                                                    gul skoczył pod samą perukę.
                                                    wyciągnąłem z piwnicy wielką donicę, zakupiłem worek ziemi ogrodniczej i
                                                    posadziłem clematis "westerplatte". odmaiana ta ma kwiaty purpurowe. a
                                                    clematis jak widomo jest pnączem wieloletnim. z roku na rok będzie coraz
                                                    piękniejszy.
                                                    pojechałem też do sklepu ogrodniczego na ulicę sokolą. o ludzie! cała szklarnia
                                                    pelargonii, niecierpków, surfinii. cała szklarnia mieni się kolorami. a
                                                    zapachy! gdyby nie fakt, że byłem rowerem i że rośliny mogłyby sie połamac
                                                    podczas jazdy - zaraz zakupiłbym całą skrzynkę. kiedy wróciłem do domu,
                                                    teściowa już od progu powitała mnie słowami:
                                                    - jutro chcę Wam przynieść kilka sadzonek pelargonii.
                                                    ha! dobra nasza! nawiercimy jeszcze kilka dziur w suficie. powkręcamy ahki, aby
                                                    i nas kwiaty zwisłay. nasiejemy wonnych ziół i już wkrótce nasz balkon
                                                    przypominać będzie rajski ogród. amen.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 05.06.07, 20:55
                                                    pierwsze skrzynki z pelargoniami już są. juz lepiej. już weselej. a to dopiero
                                                    początek. tymczasem wybraliśmy się z córką do kina na film "robinsonowie" czy
                                                    jakoś tak. nawet niczegowaty filmik. najbardziej zafascynował mnie krzak w
                                                    ogrodzie przycięty w formę dzbanka nalewającego do filiżanki.
                                                    przypomniał mi ów krzak pomysł, o którym dawno temu opowiadała mi koleżanka
                                                    rzeźbiarka. otóż marzyła ona o rzeźbie słonia. olbrzymiej. o słoniu gigancie.
                                                    rzeźba byłaby metalową konstrukcją wypełnioną ziemią i porastałaby trawą.
                                                    wielki zielony słoń.
                                                    po obejrzeniu filmu udaliśmy się z córką do lunaparku. moja córka jest bardzo
                                                    odważna. postanowiła zatem pójść na taki wielki młot wahadło. gondola buja sie
                                                    coraz wyżej, i wyżej, aż pasazerowie siedzą do góry nogami na wysokości
                                                    kilkunastu metrów.
                                                    mimo, że źle znosze podobne atrakcje, postanowiłem memu dziecku towarzyszyć.
                                                    pan obsługujący ów młot na widok córki, pokręcił z niedowierzaniem głową
                                                    - jest pan pewny? - zapytał
                                                    nie byłem. ale córka z dzielną miną tylko prychnęła. no dobra. wsiedliśmy do
                                                    tej gondoli i zapieliśmy pasy. wyjąłem z torby kamerę.
                                                    - nie radzę - rzekł pan
                                                    posłusznie schowałem kamerę do torby, torbę przywiązałem do drążka i jeszcze
                                                    dla pewności schowałem pod ławką.
                                                    pan tylko pokręcił głową.
                                                    - jeszcze trochę poczekamy - powiedział
                                                    jest więc jeszcze szansa, aby się wycofać? zaproponowałem to natychmiast córce.
                                                    odmówiła. próbowałem ją zatem przekupić. nie. uparła się, że da sobie radę.
                                                    kiedy maszyna ruszyła, było juz za późno.
                                                    co się tam działo! dobrze, że kamera była wyłaczona. youtube miało by z nas
                                                    pożywkę. wygralibyśmy wszystkie edycje "śmiechu warte". kiedy maszyna wróciła
                                                    na ziemię. kiedy dotknęłiśmy twardego gruntu, miałem ochotę wzorem ojca
                                                    świętego uklęknąć i ucałować matkę ziemię. Bogu niech będą dzięki!
                                                    niech żyją lunaparki! dzięi nim zrozumieć można jakimże szczęściem jest zwykły
                                                    spacer!
                                                  • Gość: J 07 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.nycmny.east.verizon.net 05.06.07, 23:41
                                                    Gosc portalu:wkoronkiewicz napisal:
                                                    >...kiedy dotknelismy twardego gruntu,mialem ochote wzorem ojca
                                                    >swietego ukleknac i ucalowac matke ziemie,Bogu niech beda dzieki!

                                                    Team ;Kwasniewski,Siwiec,Urban pozyskal w.koronkiewicza.
                                                  • bernard46 Re: ależ fajny dzień...swieto narodowe Szwecji 06.06.07, 07:05
                                                    tylko zyczyc wypada sobie czegos fajnego
                                                    pozdrawiam
                                                    Bernard
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień...swieto narodowe Szwecji IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 06.06.07, 07:44
                                                    "Team ;Kwasniewski,Siwiec,Urban pozyskal w.koronkiewicza."

                                                    drogi J07, a gdybym stwierdził że gnałem co sił na mym rowerze, czy
                                                    stwierdziłbyś, że oto Koronkiewicz dołącza do Kubicy?

                                                  • Gość: J 07 Re: ależ fajny dzień...swieto narodowe Szwecji IP: *.nycmny.east.verizon.net 06.06.07, 13:08
                                                    Gosc portalu:wkoronkiewicz napisal:
                                                    >drogi J07,a gdybym stwierdzil ze gnalem co sil na mym rowerze,czy
                                                    >stwierdzilbys,ze oto Koronkiewicz dolacza do Kubicy?
                                                    Panie Koronkiewicz,nie nie stwierdze.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień...swieto narodowe Szwecji IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 07.06.07, 08:28
                                                    ledwie ósma minęła rano, a tu już żar za oknem okropny. pamiętam taka sytuację
                                                    z grecji, gdzie pracowałem w sadach brzoskwiniowych. początkowo się człowiek
                                                    rozbierał, ale za chwile nakładał wszystko z powrotem, aby schronić się przed
                                                    palącymi promieniami słońca. i podstawa - tak ustawic drabinę, aby zawsze stała
                                                    w cieniu. choć troszeczkę.
                                                    bardzo mile wspominam ten wyjazd. podróżowanie stopem przez cały peloponez,
                                                    wizyta na olimpie, kalambace skąd rzut beretem do monasterów meteora, wreszcie
                                                    ateny i podróż promem na kretę. na krecie mieszkałem w miasteczku archanes i
                                                    pracowałem przy zbieraniu rodzynek. mieszkałem w pieczarze wykorzystywanej zimą
                                                    przez pasterzy owiec. po drugiej stronie góry leżało miasteczko w którym
                                                    urodził się nikos kazantzakis. poszliśmy zatem górami obejrzeć miejsce narodzin
                                                    autora greka zorby. po drodze jedliśmy rodzynki wprost z krzewów. i owoce
                                                    opuncji. wielkiego jadalnego kaktusa. aleśmy się przy tym pokłuli w usta!taak.
                                                    potem powrót do polski. stopem z aten. przez budapeszt i...wiedeń, bo tamtędy
                                                    akurat wiódł szlak polskich przemytników wiozących spirytus z jugosławii.
                                                    spotkałem owych przemytników....
                                                    oj to długa naprawdę historia. może innym razem.tymczasem podobno zbliża sie
                                                    koniec świata. wczoraj słyszalem otóż, że ziemia się przebiegunowuje. o ile
                                                    dobrze zrozumiałem rozmowę, biegun magnetyczny z półkuli północnej - znajdzie
                                                    się na południowej. wiązać się z tym będzie szereg zjawisk. co ciekawe osoby,
                                                    które opowiadały sobie o owym ciekawym zjawisku, nie zagłębioały się specjalnie
                                                    w istotę zjawisk, ale w termin. 2012 rok.
                                                    - choroba - powiedział jeden - ale przed czy po euro? trzeba będzie przestrajać
                                                    telewizory?
                                                    opowiedziałem wczoraj tą historyjke żonie przed zaśnięciem.
                                                    2012? - zapytała - ja też słyszałam, że według kalendarza Majów lub Azteków,
                                                    wtedy właśnie ma nastąpić koniec świata. ale w grudniu, czyli już po euro.

                                                    taak. cóż rzec mili ludeczkowie. czasu zostało niewiele. cieszmy się zatem
                                                    życiem. i kochajmy się!
                                                  • Gość: J07 Re: ależ fajny dzień...swieto narodowe Szwecji IP: *.nycmny.east.verizon.net 07.06.07, 23:19
                                                    ...alez fajny dzien...swieto narodowe Szwecji.
                                                    Z uwagi na swieto narodowe Szwecji,mamy fajny dzien.- Tylko zyczyc Szwedom
                                                    zeby swietowali przez caly rok,to i my na tym skorzystamy.

                                                    FAJNEGO SWIETOWANIA,SZWEDZI!!!
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 08.06.07, 07:11
                                                    dziękujemy!
                                                    w telewizorze widziałem wczoraj, że pracownicy hipermarketów, którzy pracowali
                                                    w Boże Ciało zastosowali tzw. strajk włoski. nigdy nie widiziałem jak to
                                                    wygląda. ale widziałem tłumy w osiedlowym sklepiku.

                                                    rano gdy ludzie szli do kościoła, ktoś między podwórkami grał na trąbce. były
                                                    to dwa instrumenty, lub jeden elektronicznie przetwarzany z efektem tzw. echa.
                                                    ależ to brzmiało! nagle w pamięci stanęły wszystkie opowieści o wabiszczurze.
                                                    grajku co grając na flecie wyprowadzał z miasta wszystkie szczury. a kiedy mu
                                                    nie zaplacono wyprowadził również dzieci.
                                                    ten (lub ci) którzy grali wczoraj u nas na osiedlu, naprawdę potrafili to robić
    • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 10.06.07, 18:18
      pokąsały Cię wampiry? a może to mnie pokąsały? bo na prośbę mej córki tez się
      zarejestrowałem w tej grze. ale jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, aby tam
      wejść walczyć czy kąsać. więc pewnie i mnie pokąsano. niestety nie wiem na ile
      litrów. jakoś niespecjalnie mnie to interesuje.
      wlaśnie się okazało, że w mojej kamerze padło gniazdo i komputer jej zupelnie
      nie widzi. w zaden sposób nie mogę zatem zgrać nagranego materiału. a szkoda,
      gdyż w głowie kłębia się rozmaite pomysły i paluszki, aż świerzbią do roboty.
      ale cóż! siła wyższa.
      pan Bóg widocznie daje mi szansę, abym trochę więcej posiedział z żoną i
      dzieckiem. dzięki Ci Panie!
      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 11.06.07, 09:53
        wieczorem poostanowiłem odwiedzić kolegę montażystę. z domofonu rozległ się
        głos jego kilkuletniego syna
        - kto tam?
        - spajdermen - odparłem, bo wiem, że chłopak uwielbia historyjki o
        superbohaterach. ma figurki batmana, supermana i spidermana. zeszyty z
        wizerunkiem człowieka pająka, notesy i piórnik.
        - kto? - zapytał raz jeszcze dziecięcy głosik
        - spajdermen! - powtózyłem głośniej
        po chwili wahania zadźwięczał brzęczyk otwierania drzwi, zaś z domofonu
        usłyszałem
        - tao? umawiałieś się dziś ze spajdermenem?
        • lindown1 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 11.06.07, 10:49
          To i tak dobrze, ze nie podales sie za twinki-winki. Co wtedy biedne dziecko
          pomyslaloby o tatusiu?
    • Gość: Gucio Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.adsl.szeptel.net.pl 12.06.07, 15:34
      Trochę za gorąco. Ale to przez nadwagę! :)
      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 13.06.07, 13:51
        twinky winky jest w porzo koleś. przyznam się szczerze, że gdyby moja małżonka
        posiadała czerwoną torebnkę już dawno bym z nią śmigał po mieście. dlaczego
        facet nie może nosić czerwonej torebki?
        ciekaw jestem, co by się stało gdybym przyszedł z czerwoną torebką do sklepu
        spożywczego na osiedlu? czy przestano by mnie tam obsługiwać? czy moja teściowa
        nie odezwałaby się już ani słowem? czy w telewizji białystok zdjęto by program
        dla kulturystów który prowadzę? czy w siłowni nie wpuszczono by mnie na basen?
        czy moje dzieci zamiast tato mówiłyby do mnie ciociu?
        była kiedyś książka "tajemnica żółtej ciżemki", teraz spokojnie można by
        nakpisać część drugą " ewenement czerwonej torebki".
        no, akle cóż moja żona nie ma czerwonej torebki. w żaden zatem sposób nie mogę
        tego wszystkiego sprawdzić. ale coś mio się wydaje, że na balach sylwestrowych
        strój twinky winky cieszyć się będzie dużym powodzeniem. co by bowiem o nuim
        nie mówić - wygląda znacznie lepiej niż sweter kononowicza.
        • Gość: J 07 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.nycmny.east.verizon.net 13.06.07, 19:24
          Gosc portalu:wkoronkiewicz napisal:

          >...przyznam sie szczerze,ze gdyby moja malzonka
          >posiadala czerwona torebke juz dawno bym smigal po miescie...

          Takis skapiec,a w prezencie malzonce swojej,czerwonej torebki kupic nie mozesz?
          • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 14.06.07, 09:02
            to prawda. wydawałoby się, że wąż w kieszeni syczy aż miło. ale powód jest
            znacznie banalniejszy. ja się po prostu nie znam na damskich toerbkach. a to
            podobno jest bardzo ważne np. czy torebka jest duża czy też mała. ostatnio
            chyba w modzie były duże, ale czy tak jest nadal? ponadto do czego się dobiera
            taką torebkę - do sukienki, garsonki, płaszcza? oczywiście mógłbym pójść z
            ałżónką do sklepu i powiedzieć, aby sama sobie wybrała, a ja po prostu zapłacę.
            ale jaka miałbym pewność, że kupi akurat czerwoną? załóżmy jednak, że byłaby to
            czerwona - czy nie byłoby żonie przykro, że mąż kupuje jej torebkę, tylko po
            to, by samemu śmigać z nią do spożywczaka i na siłownie?
            ostatnio w telewizorze nadawano program o mario puzo, autorze ojca chrzestnego.
            jak się okazuje autor nie był do końca zadowolony z owej książki. bo
            przedstawił wydawnictwu wersję roboczą, tylko po to, aby uzyskać zaliczkę na
            wakacje. kiedy wrócił, machina juz ruszyła. czytałem powieść wiele lat temu.
            mój ojciec aby uchronic dzieci przed elementami seksu (jest ich tam kilka)
            obłożył książke w szary papier. podobnie było ze skiroławkami. nie wiedział
            biedny tato, że dość szybko połapaliśmy się w jego systemi i zrozumieliśy, że
            szary papier kryje pozycje naprawdę ciekawe.
            p[o latach znów przeczytałem tą książkę. kilkakrotnie widziałem też film
            coppoli. jakże inaczej czyta się tą samą książkę. każdy z bohaterów ma już
            swoją twarz - znaną z filmu. może tylko luca brasi w ksiązce wygląda zupełnie
            inaczej. ileż pobocznych świetnych wątków! naprawdę polecam. od kilku dni
            zupełnie nie interesuje mnie co się dzieje w rodzinie giertychów i u dona
            leppera. no po prostu wspaniałe dni!
            • Gość: A Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 09:59
              B
            • Gość: B Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 10:00
              A
            • Gość: C Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 10:00
              D
              E
              F
              G
              H







              I
            • Gość: I Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 10:01
              J
              • Gość: gość Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.petrus.com.pl 14.06.07, 10:28
                wreszcie upały zelżały;)
                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 14.06.07, 13:03
                  mój syn wygłosił właśnie z balkonu przemówienie. rozpoczynało się od słów:
                  -u! u! mmmba!
                  niestety nie pamiętam dokładnie, o czym było dalej, gdyż przemówienie trwało
                  chyba ze dwie minuty. było zaś na tyle głośne i dobitne, że aż przystanął pan
                  zbierający puszki w śmietniku.
                  przemowie towarzyszyła żywa gestykulacja. syn jedną ręką trzymał się poręczy
                  balkonu, a drugą zwinął w pięść i dynamicznie wymachiwał.
                  co pewien czas mówca zwracał twarz w moją stronę, sprawdzał czy dobrze rozumiem
                  i tłumaczył mi bardziej zawiłe kwestie na boku.
                  ktoś wzruszy ramionami - też coś, przejmować się gaworzeniem bobasa?
                  ja zaś uważam, że w przemowie mego syna więcej było sensu niż w wypowiedziach
                  polityków relacjonowanych codziweń przez media na cały kraj. syn mój bowiem nie
                  kłamał.
                  i kiedy się patrzyło na rzeczywistość tam pod balkonem, to rzeczywiście syn mój
                  utrafił sedna:
                  - u! u! mmmba!
    • Gość: maria Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 11:37
      fajny dzień ciepły białostockie autobusy to jak sauna tylko rózg brak
      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 15.06.07, 17:17
        rózg brak? mikołaj nie przyniósł?
        ja dzisiaj samochodem do warszawy pojechałem. i wróciłem. cały, zdrowy, żywy.
        prace nad szosą ekspresową trwają pełną parą. ale niestety nie u nas. budowana
        jest obwodnica wyszkowa. most na narwi w mioejscowości żółtki jest co prawda
        remontowany, ale wcale nie widać, aby robiono tam coś by stworzyć drugą nitkę.
        czyżby zatem przyszła ekspresówka zwężała się na moście. tyrochę to bez sensu,
        nieprawdaż?
        ale wątek ten nie jest od załatwiania spraw przykrych, lecz od afirmacji dnia
        ciodziennego. a zatem - pięknie jest. za godzinę na tarasie jednego z wieżowców
        nszego mkiasta rozpocznie się konferencja prasowa połączona z grillem i barem.
        miały być parasole z trawy i basen z wodą oraz dziewczyny w bikini.
        nakładam więc swoje koło hula hop i idę tańczyć hula gula.
        aloha!
        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 16.06.07, 20:21
          impra na tarasie wieżowca była naprawdę całkiem całkiem. łososie, ogórki,
          salceson i smalec. podpiwek domowej roboty, napitek puszczański i wina.
          skrzypce i akordeon. światowe i domowe. bardzo fajny melanżyk. to co podlaskie
          wcale nie gorsze od tego z importu. nasze domowe, przaśne a smaczne. i
          wspaniale komponujące się z tym napuszonym, eleganckim.

          dziś z samego rańca wyjazd do augustowa nad jezioro sajno, gdzie zawody
          wędkarskie. maciej kuroń gotował zupę rybną z 50 kg ryb. daukszewicz na wodzie.
          poziomki w lesie. cały dzień chodziłem na bosaka, po igliwiu, po szyszkach. od
          kuronia do daukszewicza. od jeziora po poziomki. ale najwięsze wrażenie zrobił
          na mnie malutki ptaszek.
          uwił sobie gniazdko pod okapem kawiarenki. o metr od drzwi wejsciowych, tuż
          nad stolikiem gdzie siedzą goście. gdzie piwo i papierosy. i ciągły ruch.
          malutki ptaszek o strwożonym serduszku. latał, znosił robaczki z pobliskiej
          lipy, zawisał niczym koliber nad gniazdem. bo warto. bo życie jest pięne. i
          trzeba je przekazać innym.
          po prostu cud.
          • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 18.06.07, 09:15
            uwielbiam czytać w łazience. mam zatem też duży szacunek dla ludzi, którzy w
            łazience mają stojak na prasę lub półkę z książkami. wczoraj odwiedziłem
            znajomych w supraślu. niewielki, acz bardzo gustowny domek. stare meble, prace
            uczniów liceum plastycznego. no i łazienka bogato zaopatrzona w prasę. ach! cóż
            za rozkosz, usiąść sobie potem na zacienionym tarasie, popijac wodę z cytryną i
            wśród szemrania liści czytać tygodniki.
            uwielbiam też czytać u fryzjera. te wszystkie kolorowe magazyny, których
            ważność upłynęła wiele miesięcy temu. jakze są fascynujące. jakże wiele
            potrafią powiedzieć o ludzkiej kondycji. człowiek czyta te wszystkie duperele i
            nie może się nadziwić - to kiedyś było tematem numer jeden? czasem tak się
            zaczytam w tej fryzjerskiej prasie, że zabieram ją ze soba na fotel. szczęk
            nożyczek naduchem wcale mi nie przeszkadza.
            ha! dziś idę do fryzjera. co się naczytam! i do księgarni zajrzę, bowiem w
            kolejnej łazience znalazłem książką, która bardzo mi się spodobała. zdążyłem
            przeczytac ledwie kilka stron, ale to wystarczyło, aby się w niej zakochać bez
            pamięci.
            • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 20.06.07, 22:09
              dwa dni padały ulewne deszcze, a dziś słońce. grzybów w lesie musi być
              zatrzęsienie. kilka dni temu do warszawy jechałem, to przy drodze stali ludzie
              z koszykami pełnymi kurek, ze słikami jagód i poziomek.
              ach, kurki duszone na masełku, ze śietaną i koperkiem. królewskie danie,
              zwłaszcza jeżeli samemu się po lesie chodziło i wypatrywało w runie żółtych
              kapeluszy. i poziomki zrywane i jedzone wprost z krzaczka. pamiętam, że
              zbierało się je też czasami na źdżbło trawy. ale najbardziej smakowały taie
              wrzucane wprost do buzi.
              z podziwem patrzę zawsze na tych którzy nazbierali pełne wiadra i sprzedają na
              szklanki. rany julek! ależ to trzeba miec cierpliwości i samozaparcia, żeby
              samemu nie zjeść. a wyobrażacie sobie, że sprzedawcy poziomek nie udało się
              sprzedać towaru. przecież następnego dnia owoce będą zupełnie oklapłe. co więc
              zostaje? albo zjeść, albo zasypać cukrem.
              teraz wyobraźcie sobie taką ucztę, albo zatem ilośc słoików z wiadra pełnego
              poziomek. czyż nie piękny widok?
              • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 24.06.07, 18:38
                właśnie wróciłem z dwudniowego pobytu w jastarni. dziwne miejsce ów półwysep
                helski. z jednej strony ciepła zatoka, z drugiej zimne morze. na zatoce
                kilometrami można wędrować i zanurzyć się tylko do pasa. co sprzyja rozwojowi
                sportów wodnych. szkółki windsurfingowe co krok. no i przebó tego sezonu
                kiteboarding. deska z latawcem. setki ludzi już z tym lata. na campingach piwo
                się leje, muzyka gra i chodzą chłopaki w spodenkach panama i czarnych
                okularach.
                a kilkaset metrów dalej po drugiej stronie asfaltowej drogi. za kolejowymi
                torami - cisza i spokój. las, wydmy, pusta plaża. można chodzić i dumać.
                rozmyśłac i marzyć.
                ale to ostatnie dni pustki były i ciszy, bo gdy wyjeżdżaliśmy dziś z helu, na
                półwysep wjeżdżał sznur samochodów. przez najbliższe dwa miesiące będzie tam
                dym i zamęt, gwar i ścisk, lans i dans.
                ciekawie jest wjechać po kilku godzinach do rodzinnego miasta. nie było mnie
                zaledwie kilka dni. a już się jednak człowiek zdążył napatrzeć na inne miasta.
                i nagle odkrywa to co mijał codzień i uważał za rzecz najzwyklejszą. a co wcale
                zwykłe nie jest. jak np. dziurawe ulice.
                wiem, że remonty postępują, że czasy ekipy komtura Tura minęły, ale nadal mamy
                na drogach szwajcarski ser. pstrokaciznę reklam niczym na bazarze. a
                wjeżdżających do miasta wita pusty betonowy postument.
                czyżbym narzekał? skądże! za kilka dni zapomnę o dalekim świecie i znów będę
                uważał, że moje miasto jest najpiękniejsze na świece. bo czyż miłość nie jest
                ślepa?
            • Gość: J07 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.nycmny.east.verizon.net 25.06.07, 03:10
              mam nadzieje,ze stronic nie wyrywaz,szczegolnie z ksiazek w lazience.
              -Glupio by bylo spotkac sie z wlascicielami,wspomnianej lazienki.
              • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 25.06.07, 08:06
                nie wyrywam stronic. kiedyś wycinałem szczególnie mnie pasjonujące artykuły z
                gazet, zbierałem je do specjalnego segregatora i byłem przekonany, że w
                przyszłości bardzo mi się przydadzą. ale nigdy do nich nie wracałem. nigdy ich
                nie wykorzystałem. odnalazłem je przypadkowo po miesiącach czy nawet latach.
                zupełnie już wówczas nie pamietając - do czego tak naprawdę miały służyć.
                z książek nie wyrywałem iczego nigdy. choć pamiętam kiedyś taki przypadek, że
                dostałem od kolegi książkę "Henderson król deszczu" i była w tak złym stanie,
                iż kartki same się wysypywały podczas lektury. wpadłem zatem na pomysł, aby ke
                pozbierać na chybił trafił, posklejać i próbować tak czytać zupełnie od czapy.
                ale jak powiadają starożytni "nihil novi sub sole". pomysł ten wykorzystało już
                wielu. podobno "gra w klasy" cotazara czytana według jakiegoś klucza, odkrywa
                zupełnie inne znaczenia.
                miałem dziś sen. sen straszny. działo się w nim coś bardzo złego. obudziłem się
                w nienajlepszym humorze. ale jak to ze snami bywa, już po chwili zapomniałem, o
                co w nim chodziło, jakie zło i jakie krzywdy w nim zaistniały.
                "życie snem" napisał kiedyś calderon de la barca. czy to prawda? w moim
                przypadku tak. wyrzucam z pamięci wszystko co złe.
                za oknem świeci słońce. rozpoczyna się kolejny wspaniały dzień.
                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 27.06.07, 11:30
                  wczoraj w pentowie. jutro w augustowie. w niedzielę będę w mikołajkach. czuję
                  się zupełnie jak wuj mat w podróży. pamietacie tą postać z fraglesów?
                  dlaczego wspomniałem wuja mata, a nie na przykład Żyda wiecznego tułacza?
                  dostałem dziś emaila od kolegi z zabrza. w kilku słowach informuje mnie, że
                  czeka na lato i żebym nie dzwonił na komórkę, gdyż zgubił ją na jakiejś
                  imprezie. ha! kiedyś z owym kolegą prowadziliśmy bardzo ożywioną
                  korespondencję. malowaliśmy koperty, wykonywaliśmy pieczątki i szablony,
                  pamiętam, że kiedy na jednej z kopert napisałem "Kochasz las - użyj tej koperty
                  jeszcze raz" koperta ta wędrowała później między nami wielokrotnie. za każdym
                  razem ozdobiona nowymi rysunkami i znaczkami. jeżeli zmieniałem miejsce
                  zamieszkania i szedłem na nową pocztę, panie z reguły nie chciały przyjmować
                  moich listów i wzywały kierownika. ale potem się przyzwyczajały. bo i do mnie
                  przychodziły listy wszelkich kolorów i rozmiarów. codziennie był jakiś list,
                  albo nawet kilka. a teraz?
                  wydawałoby się, że poczta elektorniczna ułatwi sprawę. nie trzeba naklejać
                  znaczka, biegać na pocztę, można skopiować jakiś fragment listu i rozesłać go
                  do kilku znajomych. dlaczego zatem korespondencja zanikła? może właśnie
                  dlatego, że zabrakło znaczków i miny pani na poczcie. są rzeczy, które nie
                  cierpią rutyny i sterylności.
                  ale co to ma wspólnego z wujem matem i Ahaswerusem? wuj mat jako postać z
                  telewizora należy do kręgu bohaterów pop kultury i mass mediów. wiecznego
                  tłumacza można znaleźć na kartach książek. wydaje mi się zatem, że różnica
                  między wujem a ahaswerusem jest taka, jak między listami a mejlem.
                  dlaczego zatem tęskniąc za kolorowymi listami wspomniałem wuja mata? ano, gdyż
                  zanurzony jestem po uszy w obecnej kulturze mediów i mejlów. włóżmy więc między
                  bajki, te wszystkie historyjki o znaczkach pocztowych i książkach. i ruszajmy w
                  podróż. wczoraj pentowo, jutro augustów, w niedzielę mikołajki.
                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 29.06.07, 20:00
                    filmik z pentowa: ww6.tvp.pl/6018,20070628517808.strona
                    pentowo jest jednym z kilku miejsc zaznaczonych na mapie "Przekroju"
                    najciekawszych obiektów turystycznych w Polsce.

                    wracając z augustowa trafiłem w okolicach suchowoli na olbrzymi korek. nie
                    miałem ochoty stać w kolejce, więc skręciłem w boczną drogę i przebijałem się
                    wioseczkami. ależ fajne tam są widoki! olbrzymia żwirownia we wsi okopy,
                    olbrzymie kamienie na polach, gospodarstwa agroturystyczne, stare krzyże z
                    inskrypcjami, przydrożne kapliczki, w chmielówce drewniane budownictwo jakby
                    żywcem przeniesione z książek glogera. tyle razy człowiek jeździł do augustowa,
                    a przez myśł nawet nie przyjdzie, że zaledwie kilka kilometrów od szosy
                    istnieje tak nieprawdopodobny świat. następnym razem jadąc z rodziną nad
                    jeziora, namówię ich aby w suchowoli skręcić na moment z trasy.
                    • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 02.07.07, 11:18
                      poniedziałek! wreszcie w ukochanym Białymstoku! wreszcie w pracy!
                      dość tego ciągania się po jastarniach, augustowach i mikołajkach! dość
                      bankietów, grili, kurortów, rozmów z aktorami, prezesami i profesorami.
                      nie ma to jak przejechać się rowerkiem młynową!
                      niech żyje Białystok!
                      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 03.07.07, 19:51
                        cały dzień w warszawie. idąc marszałkowską do galerii rastra w jednej z letnich
                        kawiarni przy hotelu forum zauważyłem magdalenę cielecką. siedziała przy
                        stoliku z jakims brunetem i bynajmniej nie był to andrzej chyra. jaka szkoda,
                        że nie jestem paparazzim! pstryknąłbym zdjęcie rozradowanej aktorce i jej
                        partnerowi i mógłbym już iść do kasy.
                        w galerii raster przy ulicy hożej mieści się też redakcja pisma literackiego
                        lampa. tam właśnie podzieliłem się swoimi spostrzeżeniami
                        - widziałem cielecką!
                        - była wczoraj na parapetówie u marcina mellera - odpowiedziano mi spokojnie i
                        bez emocji - wiesz, że się hajta z ....? (niestety nie tylko nie jestem
                        paparazzi, ale też nie przepadam za plotkami, dlatego nie powiem z kim). ślub
                        będzie w gruzji. wczoraj na parapetówie była cielecka, olejnik, i pełno ludzi z
                        tvn, dlugo by wymieniać. mieszkanie mają 120 metrowe w dzielnicy, gdzie jeden
                        metr kosztuje 12 tys zł.
                        grzecznie się pożegnałem i poszedłem piechotą na dworzec pkp. gdzie bilet do
                        Białegostoku, drugą klasą kosztuje 36 złotych.
                        na perownie spotkałem koleżankę z liceum. stała z jakimś brunetem.
                        - wracacie do Białegostoku? - zapytałem
                        - nie - opdowiedziała koleżanka - ja tylko odprowadzam syna.
                        i uśmiechnęła się tak, że nagle zapomniałem o wszelkich aktorkach i gruzjach,
                        a znów powróciłem do czasów, gdy człowiek miał 17 lat.
                        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 10.20.33.* 05.07.07, 11:48
                          no i okazało się, że wpadłem w sidła plotki. powtórzyłem informację bez jej
                          uprzedniego sprawdzenia, a tymczasem osoby wymienione przeze mnie z nazwiska o
                          niczym podobnym nie mają pojęcia. przedstawione przeze mnie sytuacje i dane
                          nijak się mają do rzeczywistości. dostałem szereg telefonów od oburzonych
                          ludzi. oczywiście mieli rację. niniejszym ich serdecznie przepraszam.
                          najchętniej zapadłabym się ze wstydu pod ziemię.
                          napisałem do admina, z prośbą aby usunął ów tekst, ale okazuje się, że nie
                          łamie on zasad netykiety, nie zawiera bluzgów, ani nie propaguje faszyzmu. tak
                          oto głupota raz jeszcze zatriumfowała. tym razem moja.

                          • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 06.07.07, 11:52
                            deszczowo od wczoraj. całą noc wyło i gwizdało. kałuże dziś doprawdy jak
                            jeziora. wymarzona pogoda na spacer i rozmyślania. a potem jakieś grzane piwo i
                            rozmowę z przyjaciółmi. jesień w środku lata.
                            • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 07.07.07, 14:38
                              nasza malutka i spokojna białka po kilku dniach deszczu toczy wzburzona bezmiar
                              wielkiej wody. amazonka, wielka rafa, oceany trzy. odwiedziliśmy z synem
                              znajomych. synek złapał kilkuletnią córkę znajomych za włosy. dziewczynka nawet
                              nie jęknęła. ale kiedy ją puścił powiedziała cicho:
                              - jak wróci moja mama. powiem, że ciągnęłes mnie za włosy.
                              dziecko, a doskonale już wie, ze zemsta najlepiej smakuje na zimno.
                              wieczorem wybieram się ze swoją córką na shreka. był już ktoś może? co sądzicie
                              o filmie?
                              • e-tron Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 07.07.07, 18:41
                                Byłem dzisiaj....pod kinem. Zobaczyłem kolejkę i sobie odpuściliśmy. Dawno nie
                                widziałem tylu chetnych przed kinem :)).
                                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 09.07.07, 12:09
                                  to prawda. kino było wypełnione do ostatniego miejsca. widziałem scenę, gdy
                                  babcia z dzieckiem musiała ustąpić miejsca, gdyż bilety mieli na godz.14.00. a
                                  seans był o 16.00. długo się potem błąkały po sali. i nie wiem, czy w końcu
                                  znalazły coś wolnego, gdyż zgasło światło i rozpoczęła się projekcja.
                                  wczoraj w nocy pokazywano w tv film "cinema paradiso". ha! to właśnie w kinie
                                  forum widziałem go po raz pierwszy. na seans zaprosiłem piękną dziewczynę. i
                                  znajomy operator pozwolił nam wejść do kabiny projekcyjnej. a przecież akcja
                                  filmu też toczy się w takiej kabinie.
                                  co się dzieje dziś z tą dziewczyną? ostatni raz widziałem ją przed laty, gdy
                                  wyjeżdżała do rzymu. czy powróci kiedyś do swego rodzinnego miasta? czy
                                  podobnie jak bohater filmu - Toto, po latach odnajdzie tu znajome twarze?
                                  czy ja ją potrafię wtedy rozpoznać?
                                  dziś po kilkunastu dniach deszczy i pochmurnej pogody, na niebie świeci piękne
                                  słońce. do białegostoku na własnoręcznie wykonanym rowerze przyjechał leszek
                                  bierski. pokazałem mu ratusz, pod pałacem branickich zrobiliśmy kilka fotek i
                                  wyjechaliśmy na wylotówkę do lublina. za Leszkiem 1700 km. przed nim jeszcze
                                  900. jedzie powoli, zatrzymując się gdy przyjdzie mu na to ochota. codziennie
                                  spotyka nowych ludzi. prawdopodobnie już nigdy więcej los ich nie zetknie. mimo
                                  to ofiarowyują mu jedzenie i nocleg. on opowiada im co widział na swej drodze.
                                  żyje po swojemu i jest szczęśliwy.
                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 11.07.07, 14:04
                                    a grzybów w lasach ile! kurki, podgrzybki, prawdziwki.
                                    i świetna książka "Katedra w Lizbonie". nie wiem czy jest już w sprzedaży, gdyż
                                    dostałem egzemplarz sygnalny do zrecenzowania na potrzeby redakcji pisma
                                    literackiego. wciąga od pierwszych stron.
                                    rzecz się dzieje w średniowiecznej katalonii. i jest naprawdę zajmująca. na
                                    tyle, że całe zamieszanie wokół ojca dyrektora, czarownicy i andrzeja leppera
                                    zupełnie puszczam mimo uszu. śmiech jeno ogarnia na te wszystkie relacje i
                                    doniesienia.
                                    • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 13.07.07, 14:35
                                      gorączka i kaszel. gorąca herbata z miodem. książki i telewizja. fajowo!
                                      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 13.07.07, 22:18
                                        dzis moja córka powiedziała
                                        - mam tyle samo lat, co harry potter gdy poszedł do hogwartu.
                                        no to sobie obejrzeliśmy film o pierwszych przygodach małego czarodzieja.
                                        pamiętacie scenę, gdy sowy przynoszą listy ze szkoły magii, a dursleyowie robią
                                        wszystko, aby harry ich nie dostał? zawsze śmiałem się z głupoty dursleyów i
                                        oburzony byłem ich brakiem zrozumienia dla potrzeb chłopaka. dziś jednak
                                        spojrzałem na tą scenę inaczej.
                                        a gdyby to do mojej córki list przyniosła sowa. i w owym liście jakiś
                                        dumbledore pisał, że dziecko moje zostało przyjęte do szkoły magii, musi więc
                                        kupić sobie miotłę, różdżkę, sowę i kociołek.
                                        jakbym ja się zachował?
                                        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 14.07.07, 19:59
                                          dzis wraz z małżonką udaliśmy się pokazac dziecku nasze miasto. rozpoczęliśmy
                                          od zakupów w hipermarkecie. ludziów tam było jak mrówków! między półkami, przy
                                          kasach, w galeriach. mili ludzie uśmiechali się, ustępowali drogi, inni pchali
                                          się z koszem po trupach. wszystko było tak jak być powinno.
                                          potem pojechaliśmy na plac przed ratuszem. papatrzyliśmy na owe wspaniałe
                                          rumowisko cegieł, które jednak chyba nie doczeka się szkalnej płyty i
                                          oświetlenia. popatrzyliśmy na plansze przedstawiająca znalezione podczas
                                          wykopalisk przedmioty. najbardziej nam się podobał zardzewiały klucz.
                                          odwiedziliśmy podlasiankę. syn po raz pierwszy spróbował barowej zupy
                                          ogórkowej. nie wybrzydzał. to dobry znak. pani z sąsiedniego stolika
                                          przedstawiła się jako najwięszy strateg w kraju i bardzo chciała zrobić coś dla
                                          białostockiego ośrodka TVP. przyznać muszę, że trochę mnie zaskoczyła, bo choc
                                          mówiła o telewizji to bardzo chciała dostać mój numer domowy. dziwna strategia.
                                          potem udaliśy się do nowopostwałej restauracji tokaj. słyszeliśmy o niej wiele
                                          dobrego. rzeczywiście miłe wnętrza. i sympatyczna obsługa. był nawet pan
                                          grający na skrzypcach. bardzo sympatyczne miejsce. i z jego okien roztacza się
                                          bardzo ładny widok na skwer.
                                          gdybyscie szukali miejsca na randkę z dziewczyną - będzie jak znalazł.
                                          i jeszcze jedno. warto zajść wcześniej i zerknąć na ceny.
                                          • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 15.07.07, 10:39
                                            wpis 2222. pamiętacie taką grę, że obserwowało się tablice rejestracyjne
                                            samochodów i jeśłi cyfry się powtarzały mówiło się "dwa dwa moje szczęście"
                                            lub "siedem siedem moje szczęście" w zależności jaka cyfra tam wypadała. nie
                                            pamietam natomiast dokładnie kto wygrywał, chyba ten który takich par cyfr
                                            zauważył najwięcej.
                                            w przedwojennym filmie z udziałem bodajże szczepcia i tońcia, widziałem, że
                                            liczą oni brodaczy. na ich widok wykrzykując "biber". i podobno rudy biber
                                            liczony był podwójnie.
                                            natomiast w pamiętnikach mojej tragicznie zmarłej cioci znalazłem opis, jak to
                                            dziewczyny liczą białe konie. po zobaczeniu określonej ilości tyc zwierząt -
                                            pierwszy napotkany mężczyzna nie pamiętam już czy będzie mężem owej dziewczyny,
                                            czy nosi to same imię co przyszły mąż.
                                            no i liczyła ciocia te konie. ciekaw jestem co dziś mogą liczyć dziewczyny?
                                            albo ilu brodaczy udałoby się napotkać? czasy się zmieniają, nie ma koni,
                                            brodaczy też coraz mniej, a magia literek wciąż działa. to był wpis 2222. moje
                                            szczęście!
                                            • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 15.07.07, 10:41
                                              oczywiście wszystko pokręciłem! aby uzyskać 2222 potrzeba jeszcze 20 wpisów!
                                              gramy więc dalej!
                                              • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 17.07.07, 21:55
                                                oj dziś to patelnia była na ulicach. ludzi prawie wcale. wyjechałem czem
                                                prędzej z miasta nad rzekę do lasu. i podczas jazdy pomysł się w głowie
                                                zrodził. na sztukę teatralną. monodram. dla kobiety. czem prędzej zajechałem do
                                                znajomych co w rybołach siedzieli w drewnianym domku, aby im pomysł ów
                                                opowiedzieć. co sądzą? spodobał się. uf! no tonie siedząc długo, dawajże zaraz
                                                w powrotną drogę ruszać, bo choć początek juz jest i koncepcja, to trzeba
                                                przeciez jeszcze zakończenie wymyślić. ale natchnienie nie było już tak
                                                łaskawe. może sen co przyniesie? księżyc na niebie widziałem. wąziutki niczym
                                                ostrze. jakież to sny mogą przyjść w taką nao upalną i bezksięzycową? ano
                                                przekonamy się w kurtce!
                                                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 19.07.07, 10:09
                                                  sny, sny sny! oj, działo się dzisiaj w nocy! przyśniły mi się m.in. garaże
                                                  blaszaki, które kiedyś stały na naszym podwórku. za owymi garażami można było
                                                  ukrywać się podczas zabaw w chowanego. albo kiedy się z kumplami chciało
                                                  wypalić pierwszego papierosa. i ogród był tam zapuszczony. dziś zniknęło
                                                  wszystko. w miejscu garaży postawiono plombę. ogród zamieniono w parking
                                                  restauracji greckiej. nie ma piaszczystego placyku gdzie graliśmy w króla. sami
                                                  tą grę wymyśliliśmy. kopało się piłkę o szczytową ścianę bloku. można było
                                                  dotknąć ją tylko raz (tak jak w królu strzelców). i trzeba było tak kopnąć, aby
                                                  przeciwnik nie mógł już w ową ścianę trafić. więc kopało się jak najbardziej w
                                                  bok. wtedy sytuacja była jak przy rzucie rożnym. piłka stała w jednej z linii
                                                  ze ścianą bloku (jak z bramką przy cornerze), czasami leciała nawet za
                                                  śmietnik, lub za drzewo. wtedy trzeba było kopać w garaże. piłka odbijała się
                                                  od nich i jeśli była uderzona mocno - uderzała o ścianę bloku. kto nie trafił -
                                                  odpadał, a zaczynał następny w kolejce. w końcu zostawało dwóch. który wygrał -
                                                  dostawał literę: k, r, ó, i na końcu l.
                                                  długo w to graliśmy, aż w końcu zdenerwowali się sąsiedzi mieszkający na
                                                  parterze. i zakazali nam kopania piłki.
                                                  no to wpadliśmy (nie chwaląc się jam to uczynił) na kolejną gierkę. otóż
                                                  otwierało się drzwi klatki i czym prędzej wbiegało się na górę. chodziło o to,
                                                  aby pokonać jak najwięcej schodów zanim trzasną drzwi. do tej pory grałem w to
                                                  samotnie - wracając ze szkoły lub ze sklepu do domu, ale teraz zaproponowałem
                                                  wszystkim mistrzostwa. długo nie pograliśmy. znów bytły protesty. trenowałem
                                                  więc samotnie. mam zresztą ten myk do dziś. ilekrtoć wchodzę do jakiejkolwiek
                                                  klatki. żona puka się tylko w głowę. duży chłop, a trzaska drzwiami.
                                                  fajnie było na naszym podwórku.
                                                  i dzisiaj wróciło do mnie we śnie.
                                                  • siwa733 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 19.07.07, 18:35
                                                    fajne posty jest co poczytać prawdziwy dziennik na necie pozdrawiam i
                                                    powodzenia pa
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 20.07.07, 14:36
                                                    siedzieliśmy wczoraj z kolegą przy piwku w kawiarni castel. a przy sąsiednim
                                                    stoliku mineralną wodą raczyły się 2 turystki z austrii. postanowiliśmy z
                                                    kolegą podszlifować nasz niemiecki i wdaliśmy się z dziewczynami mw rozmowę.
                                                    zamierzają spędzić w Polsce dwa tygodnie. były już w Krakowie, 2 dni poświęciły
                                                    na Białystok (!!!), potem jadą do Mikołajek, a stamtąd do Gdańska i na Hel. ha!
                                                    Białystok na turystycznej mapie Polski! strasznie chciały u nas zobaczyć
                                                    żubry. kolega zatem zaproponował im żubrówkę z sokiem jabłkowym i następnie
                                                    spacer przez park do zwierzyńca. zadzwonił wieczorem i powiedział, że turystki
                                                    były zachwycone i drinkiem i żubrami. w ramach rewanżu zaprosiły go na kolację
                                                    do węgierskiej restauracji. pytał czy nie mam ochoty na gulasz przy dźwiękach
                                                    cygańskiej kapeli.
                                                    ale żona powiedziała nie. skończyły mi się gulasze na mieście.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 20.07.07, 19:44
                                                    dziecko zasnęło zaraz po obiedzie, jest więc czas, aby nadrobić zaległości w
                                                    lekturze. czytam czerwcowe wydanie pisma literackiego "lampa". a tam! wiersze
                                                    miłki malzahn. "sypiam dobrze, śnię baśnie" pisze miłka, a dalej jest jeszcze
                                                    smaczniej. ale nie powiem jak. nie można tak szast prast wszystkiego na
                                                    talerzu. kto będzie chciał - znajdzie.
                                                    miłka mieszka w białymstoku. i pracuje w radiu białystok. czasami jadąc
                                                    samochodem słucham jej audycji. czasem się spotykamy na ulicy i mówimy sobie
                                                    cześć. jestem dumny, że mam taką fajną koleżankę.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 22.07.07, 18:53
                                                    znów korzystam z chwili, gdy dziecko zasnęło. za oknem leniwie pokapuje
                                                    deszczyk. gdzieś tam na horyzoncie błysnęło i po chwili huknęło tak, że aż
                                                    włączyły się samochodowe alarmy. ale dziecko nadal śpi. można więc dalej pisać.
                                                    grill na wsi. zaprosiła siostra. pomyślałem soboe - zapewne znów będzie to
                                                    samo: kiełbasa, karkówka, kaszanka. czasem pojawia się boczek, czasem
                                                    skrzydełka, ale sami zapewne przyznacie, że grillowane menu jest z reguły dość
                                                    przewidywalne. dlatego staram sie je jeakoś urozmaicić. w zeszłym roku
                                                    propagowałe przekrojone wzdłuż bakłażany i cukinie pieczone z masłem. w tym
                                                    roku nafaszerowałem patisona. zajeżdżamy na grilla - a tam! kalafiory zawiniete
                                                    w boczek. pieczone kartofle, wałki z mięsa maielonego, no po prostu nowinka
                                                    goni nowinkę. do tego kilka rodzajów sałat. z liśćmi mięty zrywanymi wprost z
                                                    krzaka. żryć nie umierać! siedzi sobie człowiek pod drzewem, a nad nim sójka
                                                    jabłka obgryza. w krzakach porzeczek skaczą drozdy. krowy tęsknie muczą na
                                                    pastwisku: "gospodarzu nasze cyce są już pełne, ujmij je w swoje dłonie, ulżyj
                                                    nam!". ha! ileż razy chodziłem ze swą córką do sąsiada po świeże mleko. córka
                                                    jednak nad jeziorem. za tydzień wróci. a syn jeszcze za mały, żeby po oborach z
                                                    kanką mleka się włóczyć. pójdziemy wszyscy za rok.
                                                    a potem położymy dzieci spać w pachnącej wiatrem pościeli i usiądziemy ze
                                                    szwagrem do stołu.
                                                    - dobra szwagier, możemy w końcu pogadać.
                                                    juz mnie szwagier nawet pytał kiedy przyjadę na nockę. bo takie rozmowy ze
                                                    szwagrem, to nieraz się ciągną!
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 24.07.07, 15:14
                                                    zaszedłem wczoraj do marketu abc. wziłąem koszyk i usiłowałem wejść między
                                                    półki, ale było to utrudnione, gdyż szła przede mną pewna starsza pani i chyba
                                                    czegoś zapomniała, gdyż zatrzymała sie w pzrejściu i zastanawiała się - wejść
                                                    czy nie. hm. wiek ma swoje prawa. pomyślałem i cierpliwie, czekałem na decyzję
                                                    starszej pani. ruszyła. najpierw powoli, potem...jeszcze wolniej, i nijak nie
                                                    można jej było wyminąć. skręciła na stoisko z pieczywem. może obiec półkę z
                                                    konserwami i znaleźć się przed nią? pomyślałem. eee, to przecież tylko kilka
                                                    kroków.poza tym chciałem kupic przecież bagietkę. starsza pani podeszła do
                                                    bagietek. i zaczęła je macać!!!! ja wiem, że bagietki są w papierowych torbach -
                                                    ale co daje macanie bagietek? czym się ma niby wyróżżńiać ta jedna jedyna,
                                                    której szukała? miękkością? wszystkie są miękkie. chrupkością? przecież po
                                                    takim ściskaniu chrupka skórka się kruszy i zgina!!! rany! wyjąąłem jedną
                                                    bagietkę z samego spodu, której babcia nie zdążyła pomacać. i w poczuciu winy
                                                    (że odebrałem starszej pani pzyjemność wymacania wszystkiego) pobiegłem na
                                                    stoisko z garmażerką. przy kasie jak zwykle stało kilka osób. pani przede mną
                                                    kupowała tylko dwie kawy. kasjerka szybko ją podliczyła i wydała resztę z
                                                    podanego banknotu. klientka jednak od kasy nie odeszła. spokojnie zapakowała
                                                    pieniądze do torebki. słusznie pomyślałem - złodziej mógłby jej wyrwać. przy
                                                    pkazji obejrzałem sobie zdjęcia całej rodziny, które to zdjęcia nosiła pani
                                                    wewnątrz portmonetki. pani zaczęła pakować kawę do torby. ale aby to zrobić,
                                                    musiała jednak w niej najpierw zrobic porządek. hm. przezciez to mozna juz
                                                    zrobić w miejscu, gdzie sie odstawia koszyki. prawda? po co blokować dostęp do
                                                    kasy i zwiększać kolejkę? podałem pani kasjerce swoje zakupy. kasjerka szybko
                                                    je podliczyła i przesunęła w kierunku obu nie zapakowanych kaw. dostałem resztę
                                                    i minąłem panią z kawami. porządkowanie torby nadal trwało. przy stoisku
                                                    mięsnym stała tylko jenda pani. hurra! chyba uda mi się szybko zrobić resztę
                                                    zakupów! tym bardziej, że klientka odbierała właśnie resztę. stanąłem więc za
                                                    nią.
                                                    - tak tanio - zdziwiła się klientka - no to może wezmę jeszcze tą szynkę. w
                                                    jakiej jest cenie?
                                                    panie! dlaczego mnie dziś doświadczasz pomysłałem, gdyż wszystkie ceny były
                                                    widoczne jak na dłoni. klientka zapytała jeszcze o kilka innych cen. a kiedy
                                                    się zdecydowała, to po zważeniu szynki, poprosiła o dokrojenie jeszcze kilku
                                                    plastrów. nie powiedzialem ni słowa. nawet nie westchnąłem. tak widocznie
                                                    musiało być. trafiłem widocznie na dzień starszej pani.
                                                    dzis zaszedłem do sklepu i udało mi się załatwić zakupy w try miga. zły czas
                                                    minął.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 27.07.07, 20:02
                                                    sporo się działo ostatnio, ale nijak nie mogłem się zabrać do pisania mego
                                                    ulubionego wątku. ha! teraz szybciutko słów kilka skreślę.
                                                    byłem wczoraj w Boćkach na debacie ekologicznej zorganizowanej przez wójta
                                                    gminy i Radio Dla Ciebie. były władze samorządowe, rolnik prowadzący
                                                    gospodasrtwo ekologiczne, panie zajmujące się agroturystyką, pan z
                                                    nadleśnictwa, nauczyciel ze szkoły, i pan z muzeum w ciechanowcu. świetnie nam
                                                    się gadało, dziennikarz wszystko nagrał, a na koniec zjedliśmy świetne pierogi
                                                    z kapustą przygotowane przez panią z gospodarstwa agroturystycznego (25 zł
                                                    nocleg) podobno pani przyrządza też znakomite karpie wędzone!!!
                                                    jadę wieć sobie z powrotem do maista, słoneczko pięnie świeci, mijam cudowne
                                                    podlaskie krajobrazy i nagle przychodzi mi do głowy hasło:
                                                    "Byłeś w Sant Tropez? Byłeś w Sopocie?
                                                    Teraz Kochany przyjedź do Bociek!!!"
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 28.07.07, 09:41
                                                    no i znowu sobie czytam pismo literackie lampa, tym razem wpadł mi w ręce
                                                    artykuł o miejskim folku. opisano tu historię zespołów o bardzo intrygujących
                                                    nazwach: Kawałek Kulki oraz zespołu Płyny. Z muzykami "Płynów" przeprowadzono
                                                    nawet wywiad. Bardzo chciałbym przytoczyc fragment:
                                                    "Nosiłem paciorki, rozszerzane spodnie i grałem też smutne piosenki o
                                                    egzystencji przed dziewczętami z młodszych klas. Miałem raczej tendencje do
                                                    pisania tekstów. A jak już zobaczyłem, że jest w nich za dużo takich słów
                                                    jak "nieboskłon" i "sitowie", to pomyśłałem, że to chyba nie jest dobry omysł,
                                                    żeby być poetą. (...)
                                                    - A brałeś udział w szkolnych konkursach poetyckich?
                                                    - Nie brałem bo czułem się lepszy. Tylko niebieskim wzrokiem patrzyłem po
                                                    nieboskłonie. Jeszcze przypomniało mi się jak raz wziąłem kolegę nad nasz
                                                    osiedlowy kanałek - rzeczke na Gocławiu, gdzie rytualnie spaliliśmy moje
                                                    wiersze. Kolega na chwilę przed jeszcze tak wymownie spojrzał mi w oczy i
                                                    zapytał - "czy na pewno chcesz to zrobić?". Wówczas poczułem się totalnie
                                                    spełniony w swej poetyckiej depresyjności a'la Wojaczek"
                                                    polecam zresztą cały wywiad i artykuły o miejskim folku. muzyczkę można
                                                    posłuchać m.in. pod adresem www.płyny.yh.pl
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 31.07.07, 00:38
                                                    wczoraj z córką graliśmy w golfa w lipowym moście, potem karmiliśmy kozy w
                                                    woroszyłach, dziś zaś odwiedziliśmy Harrego Pottera w kinie Ton. pojawił się
                                                    Lord Voldemort, dementorzy, centaury i olbrzymy. ale i tak najwięsze wrażenie
                                                    zrobił na wszystkich pocałunek Harrego.
                                                    tak! przypomniała mi się opowieść mego ojca, który jako dziecko chodził z mama
                                                    (a moją babcią) do kina. najbardziej lubił filmy wojenne. ale jak się całowali,
                                                    to się odwracał.
                                                    świat się zmienia, od czasu dzieciństwa mego ojca wymyśłono wiele różnych
                                                    rzeczy. ale kiedy on się zbliża do niej. przez salę idzie pomruk westchnień.
                                                    dziś wieczorem ni z tego ni z owego zacząłem żonie recytować mickiewicza. było
                                                    i o litwie ojczyźnie i o wojskim i o grzybach w bród. ale pojawiły się równiez
                                                    stepy akermańskie. i powrót taty. choroba! ile ja tego znam! z powrotem taty
                                                    miałem problemy. jak to sżło dokładnie? zajrzałem do netu. wydrukowałem.
                                                    patrzę, a tu jeszcze reduta Ordona. kurcze! na pamięć chyba się tego uczyłem. o
                                                    pani Twardowska! też całe fragmenty się kiedyś recytowało! i na sam koniec
                                                    bajka lis i kozieł. to mi zawsze recytował ojciec przed snem. wydrukowałem
                                                    wszystko. nauczę się i ja. też będę swoim dzieciakom recytował przed snem.
                                                    dobranoc!
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 31.07.07, 11:42
                                                    w kalendarzu jeszcze lipiec, a za oknem już wrześniowo. z reguły zasuwam do
                                                    pracy najkrótszą drogą ulicą wiejską i mazowiecką, dziś jednak nastrój jesienny
                                                    był tak piękny, że nie śpoeisząć się wybrałem trasę dłuższą: ulicami bema i
                                                    młynową. drewniane domy stanowią piekny symbol przemijania. kończy się kolejna
                                                    pora roku kończy się kolejne lato naszego życia. za moment wszystko skryje
                                                    deszcz i mgła.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 02.08.07, 15:14
                                                    mój syn ukończył wczoraj rok. był tort i świeczka. i goście byli. fajnie jest
                                                    siedzieć razem przy stole. popijać soki i zajadać słodycze. choć nie było
                                                    żadnych dzieci. nie znamy niestety żadnych rówieśników naszego syna. może w
                                                    przedszkolu poznamy się bliżej z jakimiś dzieciakami?
                                                    i wtedy urządzi się wielkie kinderparty. w ogrodzie. z papierowymi czapkami i
                                                    balonami. grami w chowanego i podchodami. z własnoręcznie wykonanym teatrzykiem
                                                    kukiełkowym.
                                                    ach, uwielbiałem z siostrą robić takie teatrzyki - dwa krzesła, na ich oparciu
                                                    kij od miotły i na to narzucony koc. kiedyś nawet próbowałem namówić kolegę po
                                                    reżyserii w białostockiej szkole teatralnej, aby zrobić taki domowy teatrzyk i
                                                    zapraszać ludziu na spektakle. ale nic z tego nie wyszło. traktował swe
                                                    powołanie bardzo poważnie. gdzie tam koc i kij od miotły!

                                                    a dziś spotkałem Marka Tyszkiewicza, usiedliśmy sobie w ogródku kawiarni Castel
                                                    i opowiedziałem mu pomysł na spektakl. monodram. bardzo mu się spodobał.
                                                    podrzucił kilka pomysłów! i dał termin. mam napisać do września.
                                                    ha! szekspirowi będę konkurencję robić.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 03.08.07, 12:10
                                                    słoneczny i ciepły piątek. koniec pracy. za kilka chwil rozpocznie się weekend.
                                                    małżonka umówiła się z koleżanką. ja zaś zostanę z synem sam. cała chata
                                                    nasza!!! damy czadu!!!!!
                                                  • bernard46 The Rolling Stones, koncert w Goeteborgu /3.08 04.08.07, 07:33
                                                    Wspanialy koncert wedlug wszystkich recenzentow w porannej prasie!
                                                    Prawie 57000 na koncercie na stadionie Ullevi, Goeteborg(Szwecja).
                                                    Najlepszy numer "Paint It Black" i "Sympathy for the Devil"...najgorszy zas
                                                    solo Keitha Richarda (niestety,juz jest za slaby fizycznie na takie gigantyczne
                                                    spektakle, zas Mick Jagger jakby wziety zywcem z lat 60., pelen energii i
                                                    werwy, w ciaglym kontaktu z publicznocia. Ron Wood to nr 2 teraz w Stonesach.
                                                    Grali evergreens hits: I Can't Get No Satisfaction", "Let´s Spend the Night
                                                    Together","Midnight Rambler", "It's Only Rock 'n' Roll (but I Like it)...i inne.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: The Rolling Stones, koncert w Goeteborgu /3.0 IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 04.08.07, 09:31
                                                    a u nas szanowny bernardzie też się sporo dzieje. i krzysztof krawczyk wystąpi
                                                    jutro w choroszczy!
                                                  • bernard46 Sensacja: Krzysztof Krawczyk w Choroszczy...live 04.08.07, 17:51
                                                    Wojtku, alez mi dolozyles...co tam The Rolling Stones z pijanym Keith
                                                    Richardem? W Finlanddi na koncercie przewrocil sie na scenie...alez zdarzaja
                                                    sie takie rzeczy...Jack Daniels!!!
                                                    Zreszta tytul, super: "Krzysztof Krawczyk w Choroszczy" - niegdys Johnny Cash
                                                    wystepowal w wiezienie San Quentin.
                                                    pozdrawiam rowniez live
                                                    Bernard
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: Sensacja: Krzysztof Krawczyk w Choroszczy...l IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 05.08.07, 09:51
                                                    zapraszam serdecznie. koncert dziś o 20.30. postaram się pstryknąc kilka fotek.
                                                    niestety od czasu zamknięcia portalu "szukamy polski", nie za bardzo wiem gdzie
                                                    takie rzeczy umieszczać. choć pewnie jest sporo talich miejsc. ale serce gdzieś
                                                    tam zostało przy jednym adresie.
                                                    za oknem coraz bardziej jesiennie. to i nic dziwnego, że w sercu (już drugi raz
                                                    używam dziś tego słowa) coraz częściej pojawia się nostalgia.
                                                    byłem wczoraj z córką na filmie "Simpsonowie". po za nami w kinie "Pokój" było
                                                    zaledwie 5 osób.
                                                    a zabawa naprawdę super. polecam!
                                                  • bernard46 The Simpsons....lubie ich bardzo...a Majakowski? 05.08.07, 21:40
                                                    chetnie obejrzalbym fotki Krawczyka z Choroszczy, mozesz miec wlasna chyba na
                                                    "My Space" (czy cos takiego?) albo, jak sie nie myle, ma tez: yahoo.com
                                                    Otrzymalem niedawno interesujaca biografie Majakowskiego, piora szwedzkiego
                                                    historyka lit. i tlumacza literatury ros. na Bengta Jangfeldta. Jest to bodajze
                                                    pierwsza nieoficjalna biografia o Majakowskim. Praca monmentalna, opatrzona
                                                    wieloma nowymi dokumentami i fotografiami ( ze zbiorow Lili Brik).Majakowki z
                                                    reguly kojarzy sie ze swymi poematami ku pokrzepieniu ducha rewolucyjnego:
                                                    jendnostka zero, jednostak niczym; mroz trzaskajacy, komunisci laduja drzewo;
                                                    mowie jezykiem, ktorym mowil sam Lenin etc etc ale w rzeczywistosci byl to
                                                    czlowiek, ktory nie pasowal na piedestal rewolucji. Nie wiem dlaczego, ale
                                                    kiedy przywoluje na pamiec Majakowskiego, to jednoczesnie pojawia i sie Tadeusz
                                                    Borowski (Beta ze "Zniewolonego umyslu" Milosza)

                                                    alez mamy piekna pogode... a ju musze do pracy po czterotygodniowym urlopie
                                                    (jutro poniedzialek)
                                                  • bernard46 Piec osob na Rodzinie Simpson...nie rozumiem?! 05.08.07, 21:43
                                                  • Gość: wkoronkiewicz ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 06.08.07, 11:33
                                                    synek dał rano czadu. o szóstej zarządził pobudkę
                                                    - up! up! (czytaj ap! ap!) zawołał po angielsku
                                                    i dawaj w tourne (czytaj turne) na czworaka dookoła mieszkania. czy się aby coś
                                                    nie zmieniło? my za nim. bo wczoraj chłopak wspiął się na kojec i zeskoczył z
                                                    niego na główkę. kto wie, co dzisiaj wykręći. wywali słoiki z szafki kuchennej?
                                                    przegryzie kabel od komputera? naprawdę wiele może się takiemu junakowi
                                                    przydarzyć.
                                                    tak nas chłopak rozkręcił, że nawet kawy nmie trzeba było parzyć. a skurczybyk
                                                    nauczył się jeszcze klaskać w dłonie. nieopatrznie na ten widok
                                                    powiedziałem "brawo! brawo!" oraz sam zacząłem klaskać. więcej małemu nie było
                                                    trzeba. teraz klaszcze co pół minuty i domaga się, zeby wołać "brawo!"
                                                    brawo panie koronkiewicz! brawo! brawo!
                                                  • Gość: Rychu Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.koba.pl 07.08.07, 00:28
                                                    Panie Wojtku Szanowny !
                                                    Tak na Pana patrzę w TVP3 i zazdroszczę , ale się Pan naje przysmaków
                                                    tych co ten długowłosy Panu pichci , oj zazdroszczę Panu tych kulinarnych
                                                    rozkoszy :)
                                                    Może asystenta do degustacji Pan potrzebuje ?
                                                    Jestem do dyspozycji :)
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 07.08.07, 11:16
                                                    a dziękuję za dobre słowo! niestety nie mogę pana przyjąć jako
                                                    asystenta do jedzenia przysmaków, gdyż z tego żywi się cała ekipa.
                                                    operator, dźwiękowiec i oświetleniowiec. wszyscyśmy zawsze głodni
                                                    jako te wilcy.
                                                    co to się dzisiaj porobiło z naszym forum? wchodzę i własnym oczom
                                                    nie wierzę. jakieś nowe szaty. nowy design. czy lepszy? ja tam
                                                    wolałem stary. przyzwyczaił się człowiek, i za cholerę nie pojmuję,
                                                    po co to trzeba było zmieniać?
                                                    ciekaw jestem czy rozszerzyli przy okazji ilość wpisów na wątku.
                                                    kiedyś granicą było 2500. przekonał się o tym romanpidlaszuk, który
                                                    pierwszy osiągnął magiczną granicę. i od tego czasu zniknął gdzieś
                                                    całkiem.
                                                    może tam jakaś przepaść jest? wpada człowiek i tyle go widzieli.
                                                    leci w świecie równoległym. gdzie lodox i pigwa.
                                                    bardzom ciekaw czy powiększyli ową liczbę wpisów. może uznali że
                                                    2500 wystarczy w zupełności. że nie ma sensu ciągnąć. że krótko
                                                    trzeba i na temat. szast prast i nowy wątek. codziennie dziesięć
                                                    nowych wątków. piętnaście. dwadzieścia. szast prast. skrótowo.
                                                    newsowo. jak w gazecie. wzmianka. kropka. poszło. zakuj. zalicz.
                                                    zapomnij. ciach. ciach.
                                                    no to powiedzieć chciałem, że kiedy dotrę do tej granicy -
                                                    gdziekolwiek ona jest - i już nie będzie można żadnego wpisu zrobić,
                                                    to wtedy założę drugi wątek. ależ fajny dzień mamy dzisiaj. bo
                                                    jedyne granice jakie uznaję, to są granice wyobraźni. czego i Wam
                                                    kochani życzę.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 08.08.07, 15:02
                                                    byłem przed chwilą na warzywnm bazarze przy Jurowieckiej. o raju!
                                                    jakież bogactwo! czerwoniaste pomidorasy, powyginane paprykasy,
                                                    ananasy złociste, śliwko, bakłażany, cukinie, śliwki mechate,
                                                    nektarynki twardziaste, kopry, czosnki, winogrona. za kilka złotych
                                                    napełniłem cały plecak. zaraz oliwy oleistej na patelnię wyleję i
                                                    będę smażył, dusił, pichcił. niech żyje lato!
                                                  • bernard46 Zgoda,ta nowa grafika Forum.....kiepska!!!! 09.08.07, 07:04
                                                  • Gość: wkoronkiewicz ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 09.08.07, 09:49
                                                    ciemno za oknem! choć to ranek dopiero!
                                                    koniec świata?
                                                    raju, a ja mam wczasy wykupione!
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 10.08.07, 10:17
                                                    oj działo się wczoraj, co? niczym słońca zaćmienie. ciemności
                                                    skryły ziemię. czy to tak wygląda właśnie noc polarna? pół roku w
                                                    ciemnościach? dzięuję, uprzejmie.
                                                    dzisiaj za oknem słońce i radość w sercu. koniec tygodnia. jeszcze
                                                    kilka godzin i wzleci człowiek w przestworza. w weekendy
                                                    przesłodkie. w czas lenistwa i laby.
                                                    przyznam się, że od kilku dni nie oglądam programów informacyjnych,
                                                    nie słucham radia i nie czytam gazet. podobno ktoś kogoś odwołał,
                                                    ktoś kogoś powołał, a ktoś kogoś okradł. podobno jakiegoś szefa
                                                    służb specjalnych.
                                                    nie wiem co mu ukradli, ale wyobrażam sobie, że była to jakaś
                                                    totalna pierduła, krem do opalania i okulary do czytania. wyobrażam
                                                    też sobie jaka afera nagle wybucha i jaki popłoch we wszsystkich
                                                    służbach tajnych jawnych i dwupłciowych. jak właczają się podsłuchy
                                                    w całym kraju, startują helikoptery i psy gończe szczekają po
                                                    krzakach.
                                                    słyszałem, że złodzieja ujęto. krem wrócił do szefa. Bogu niech będą
                                                    dzięki!
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 11.08.07, 10:09
                                                    wczoraj spotkałem chatkę. jak zwykle uśmiechnięta, roześmiana i
                                                    opowiadająca wspaniałe historie. opowiedziała na przykład o pewnym
                                                    drewnianym kufrze, który znalazła wraz ze swym chłopakiem na wsi i
                                                    który ti kufer za zgodą właścicieli zabrali do swego domu. kufer był
                                                    zamknięty. przez trzy miesiące zastanawiali się - co też może być w
                                                    środku. robili nawet zakłady. w końcu po 3 miesiącach postanowili
                                                    kufer otworzyć. zawezwali więc największego majstra we wsi, aby im
                                                    ten kufer otworzył. kiedy majster zabrał się do pracy, nagle zawyły
                                                    syreny. w sąsiednim domu wybuchł pożar!
                                                    czyżbyśmy mieli do czynienia z puszką pandory? chatka była pełna
                                                    obaw. ale kufer jednak otwarto. w środku była garderoba z lat 50-
                                                    tych i haftowane niebieską nicią makatki.
                                                    i opowiedziała jeszcze chatka o spacerze po Białymstoku, o tym, że
                                                    odkryła nowe nieznane, a jakże pięne miejsca. o daturze kwitnącej na
                                                    jednym z balkonów i rozsiewającej wokół słodki zapach.
                                                    wróciłem do domu jak zaczarowany. juz dawno nie słyszałem tak
                                                    pięnych opowieści. kiedyś chatka była częśtym gościem na naszym
                                                    forum. pisała rzeczy naprawdę cudowne. dziś rano postanowiłem
                                                    odnaleźć przynajmniej kilka:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=1878032&a=15174563
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 13.08.07, 09:43
                                                    przed kilkoma dniami popsuł mi się telefon komórkowy. kupiłem więc
                                                    nowy. ale nie przyjrzałem się dokładnie w sklepie, gdzie to cudo
                                                    techniki ma włącznik i wyłącznik. i zaczęła się jazda. otóż będąc
                                                    gdzieś na ważnbym spotkaniu, czy w miejscach publicznych nijak nie
                                                    mogę tego grata wyłaczyć. ustawianie na opcję "milczy" też niewiele
                                                    daje, bo skurczybyuk zaczyna wibrować. ale najlepsze miało nastąpić
                                                    gdy rozładowała się bateria. podłączyłem do ładowarki. naładowałem
                                                    do pełna. tylko jak tu teraz włączyć? naciskam wszystkie przyciski
                                                    po koleji. stukam, pukam, klapkę zdejmuję. nic! w pudełku znalazłem
                                                    instrukcję. po niemiecku. mein Got! ileż to już lat minęło od kiedy
                                                    trzeba było odmieniać der, die, das? no nic spróbujemy. siedzę sobie
                                                    i czytam tą instrukcję. telefon położyłem obok, jak się jakiś
                                                    obrazek pojawi, to oglądam czy wszystko się zgadza. syn mój
                                                    przyszewdł jednoroczny, telefon wziął do ręki, cmyk cmyk popstrykał
                                                    i telefon włączony!
                                                    jednoroczne dziecko!
                                                    a najgorsze jest to, że siedząc z nosem w instrukcji, nie
                                                    zauważyłem, które przyciski trzeba nacisnąć!
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 15.08.07, 08:16
                                                    przedwczoraj cały wieczór zmarnowałem przed telewizorem. złodziej
                                                    czasu ukradł mi 3 godziny. natrzepał w mózgu natrzepał, jeno pustka
                                                    została między uszami. idąc spać uświadomiłem sobie, że wpadłem w
                                                    tryby maszyny. dom, praca, telewizor.
                                                    a przecież tyle lat sobie z tym radziłem, nie dawałem się,
                                                    uciekałem. rowerem, lekturą, muzyką, pisaniem i wycinaniem
                                                    szablonów. chodzeniem pod prąd i robieniem tego co się lubi.
                                                    postanowiłem się zmienić. juz nie pozwolić na wtłoczenie w ramy i
                                                    powolne ogłupianie.
                                                    wieczorem wykąpałem syna i kiedy położył się spać, zasiadłem do
                                                    biurka. odszukałem wałek i farby, stare koperty i taśmy przylepne, i
                                                    oczywiście szablon z portretem kobiety. włączyłem sobioe zespół
                                                    morphine (żadnej popeliny, przebojów lata i złotych shitów - od tego
                                                    jak najdalej) i zrobiłem dwie odbitki.
                                                    duch jakby inny od razu. ale tak przecież nie można zakończyć. nie
                                                    po to światło, by pod korcem stało. trzeba by komuś owe obrazki
                                                    pokazać. poprosiłem żonę o przepustkę i pojechałem rowerem do
                                                    centrum. ludzi multum! jutro dzień wolny, można więc spokojnie
                                                    balować do rana.
                                                    w knajpach tłok. przed okienkiem z kebabem na lipowej kolejka. w
                                                    delikatesach ruch. w parkach gwar.
                                                    zaszedłem do kumpla. mieszka w kamienicy naprzeciw kina pokój.
                                                    zawsze myślalem, że domy w centrum powinny byc najelegantsze, że
                                                    zamieszkują je sami stateczni mieszczanie, bon ton z dziada
                                                    pradziada. dywan na ścianie i szabla. a gdzie tam! już przy drzwiach
                                                    wejściowych ktoś spał na wycieraczce. kiedy powiedziałem o tym
                                                    kumplowi. odparł:
                                                    - to sąsiad. do rana będzie nagi.
                                                    bo podobno człek ów sam się rozbiera. i nie wiadomo czy z powodu
                                                    ekshibicjonizmu, czy też ognia co go od środka pali.
                                                    takie rzeczy.
                                                    a dziś rano za oknem mgliście i szkliście. jesień już idzie długimi
                                                    krokami.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 17.08.07, 13:17
                                                    najpierw deszcz, a teraz słoneczko. zatem na grzyby pora wyruszyć.
                                                    jutro sobota. hej maślaki i koźlaki, kurki, podgrzybki, prawdziwki!
                                                    jutro Was odwiedzę!
                                                    a za kilka dni lecę z córką na kraj świata. zaopatruję sie zatem w
                                                    dewizy. rany, ale tanie! pamiętam czasy, gdy dolarami handlowano pod
                                                    pewexem na sienkiewicza. gdy do tego pewexu wchodziło się jak do
                                                    świątyni jakiejś. jedyny sklep w mieście, gdzie był towar na
                                                    półkach. i to jaki towar! kolorowy, błyszczący, pachnący.
                                                    kto miał dolara ten był ktoś!
                                                    a teraz zielony kosztuje 2,80! kupiłem sto i poczułem się jak
                                                    panisko. a potem pomyślałem - zaraz, ale czy jadąc nad polskie morze
                                                    wystarczyłoby mi 300 zł na tydzień?
                                                    a cóż dopiero nad morzami egzotycznymi?
                                                    i tak z jednej strony jestem obywatelem IV RP, kieszenie mam pełne
                                                    złotówek, a drugiej strony mentalnie zatrzymałem się gdzieś pod
                                                    pewexem, gdzie za 1$ można było kupić butelkę wódki (to rodzice) i
                                                    za resztę starczało jeszcze na paczkę donaldów (to dla nas dzieci).
                                                    pamiętacie te gumy do żucia? i te historyjki, które się zbierało?
                                                    co się stało z naszymi dziecięcymi kolekcjami? czy komukolwiek udalo
                                                    się je schować do małego blaszanego pudełka i ukryć gdzieś na lata
                                                    pod wanną?
                                                  • Gość: trawka Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.elpos.net 17.08.07, 17:19
                                                    Jak mi dobrze......
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 17.08.07, 17:51
                                                    i o to właśnie chodzi!
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 21.08.07, 10:52
                                                    dostałem propozycję kolejnej roboty, za moment wyjeżdżam na
                                                    egzotyczne wakacje, a w dzisiejszej poczcie znalazłem list od
                                                    znajomego z drugiego końca kraju, że urodziła mu się córka!
                                                    moja ma już 11 lat. ale pamiętam każdą chwilę spędzoną razem.
                                                    pamiętam, że kiedy poszedłem do knajpy ze znajomymi, aby uczcić jej
                                                    narodziny (przy narodzinach syna już taki durny nie byłem) jakiś
                                                    facio przy stoliku obok powiedział:
                                                    - córka? no cóż, współczuję!
                                                    że niby syn najlepszy. popatrzyłem na niego jak na kretyna. i nigdy
                                                    nie żałowałem, że mam córkę. nikt tak jak ona nie potrafił się do
                                                    mnie przytulić.
                                                    teraz mam małego syna. też się dziubdziak tuli. ale to łobuz jest.
                                                    niby tam jeszcze raczkuje, niby dopiero z łóżka nauczył się
                                                    schodzić. a już bisurmani. już rozrabia. już największą ma radochę,
                                                    jak zrobi coś niedozwolego. jak coś za łóżko wrzuci. jak wodę
                                                    rozchlapie po całej łazience. jak się za głowę łapię przerażony.

                                                    pozdrawiam wszystkich ojców.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 30.08.07, 11:11
                                                    po tygodniu nieobecności w Polsce i w Białymstoku, po tygodniu
                                                    wygnania wśród palm i meczetów, nareszcie poiwróciłem do ukochanego
                                                    miasta!
                                                    już na dworcu na postoju taksówek, czekając z córką w kolejce na
                                                    przyjazd pojazdu zostaliśmy wielokrotnie wymanewrowani.
                                                    do taksówek podbiegali bez kolejki ludzie młoidzi, otwierali drzwi w
                                                    czasie jazdy i zajmowali pojazd. na uwagę:
                                                    - ejże, tu jest kolejka!
                                                    odpowiadali radośnie:
                                                    - trzeba było podejść!!!
                                                    za nic mieli fakt, że ktoś czeka z walizkami i dzieckiem.
                                                    zaśmiewając się do łęz odjeżdżali w dal. w wir szalonej
                                                    białostockiej nocy.
                                                    eh, Białystok! miasto wiecznego ruchu i pośpiechu! miasto młodości i
                                                    entuzjazmu! dowcipu i zabawnej puenty!
                                                    jakże ja bez Ciebie się obywałem?
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 30.08.07, 20:53
                                                    dostałem dziś list. chciałbym podzielić się z wami jego fragmentem:

                                                    "w zabrzu lato niby ale ja już jesień podstępną dostrzegam na
                                                    każdym kroku. jeszcze się kryje. chowa. udaje lata koleżankę ale już
                                                    przyczółki znaczy. już tu jest. wkrótce zadomowi się na całego. oj
                                                    lubię ją niestety bardzo na początku ale potem jak zwykle kończy
                                                    się deszczowymi łzami i wiatru wyciem niczym zdradzona kochanka.
                                                    oj - ta
                                                    jesień już nadchodzi. już trzeba złapać się czegoś mocnego bo
                                                    to takie będzie. no tak .....
                                                    =
                                                    pozdrawiam. pan P
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 04.09.07, 10:05
                                                    wczoraj cały niemal dzień nad Narwią. Pentowo, Wólka Waniewska,
                                                    Kościuki, Śliwno. Kręcimy film o projekcie "Centrum zielonych
                                                    Technologii". Rozmawiamy z ludźmi, którzy zarabiają na ekologicznych
                                                    produktach, którzy starają się jak najmniej ingerować w naturę.
                                                    Rozmawiamy z właścicielem gospodarstwa ekoturystycznego i
                                                    budowniczym przydomowej oczyszczalni ścieków, odwiedzamy prywatną
                                                    serowarnię i zakład kiszenia najlepszych na świecie ogórków. Z
                                                    zapartym tchem słuchamy o dzikach buszujących w kukurydzy, o sarnach
                                                    podchodzących pod zabudowania, o żurawiach spacerujących opo łace,
                                                    oglądamy wiewiórę skaczącą po płocie, podobno pokonuje tą trasę
                                                    codzień. na gałęzi siedzi gołab grzywacz. na łakach krowy lkeniwie
                                                    żują trawę. słońce świeci. rzeka płynie. nad nami szumi wiatr.
                                                    potem powrót do miasta. betonowe pudełko. szklane okienko. rutyna.
                                                    marzę o własnym domku w ogrodzie. pod lasem. nad rzeką.
                                                  • bogo2 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 04.09.07, 13:17
                                                    z jednej strony, to co piszesz, to rutyna najbardziej ogranych,
                                                    gazetowych michalow, taka stachuriada na pokaz....
                                                    z drugiej...ponoc,w krolowym moscie, mozna cos jeszcze kupic... :)

                                                    Gość portalu: wkoronkiewicz napisał(a):

                                                    >(..) na łakach krowy leniwie żują trawę. słońce świeci.
                                                    > rzeka płynie. nad nami szumi wiatr.
                                                    > potem powrót do miasta. betonowe pudełko. szklane okienko. rutyna.
                                                    > marzę o własnym domku w ogrodzie. pod lasem. nad rzeką.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: 85.232.247.* 05.09.07, 10:00
                                                    stachuriada na pokaz? rzeczywiście miałem coś takiego w wieku lat
                                                    17. pojechaliśmy z kumplami do supraśla. była zima. śniegu po pachy.
                                                    więc prosto z przystanku pks poszliśmy do baru jarzębinka. szklana
                                                    witryuna garmażerki. w środku śłedź w oleju z cebulką. plasterek
                                                    zółtego sera. na półce dwa rodzaje wódki. w tym stołowa. i piwo z
                                                    nalewaka. przy stolikach brak krzeseł. konsumowało się na stojaka.
                                                    jak na dworcu. w powietrzu chmury tytoniowego dymu. wzięliśmy po
                                                    lufie. po stedowsku nam się to wtedy wydawało. ja to chyba nawet
                                                    śledzia. jakbym nie pamiętał, że "żadnych tam majonezów. wypiliśmy.
                                                    zapaliliśmy. z robotnikami w kufajkach pogadaliśmy. nagle nasz
                                                    sąsiad przy stole zniknął. był człowiek i w następnym momencie już
                                                    go nie widzieliśmy. osunął się pod stół. bardzo nam się to wszystko
                                                    podobało. poszliśmy więc pisać wiersze patykiem po śniegu.

                                                    i myślałem, że mi to stedowanie już dawno przeszło, a tu proszę,
                                                    okazuje się, że ludzie nadal widzą manierę na edwarda.
                                                    a ludzi słuchać warto, nie darmo bowiem powiada prrzysłowie "jak Cię
                                                    widzą, tak Cię piszą".

                                                    dziś za oknem plucha. szaro i smutno. nałożyłem więc najbardziej
                                                    kolorową kamizelkę. taką, która zwracała by uwagę nawet na
                                                    sylwestrowym balu przebierańców. i poszedłem na przystanek
                                                    autobusowy. pomiędzy czarne skaje i granatowe ortaliony. jak kanarek
                                                    dzisiaj tam stałem. ale niełatwo jest walczyć z szarzyzną i
                                                    beznadzieją. namówiłem więc panią z naszego biura, abyśmy wspólnie
                                                    zaśpiewali "jesienną deprechę"
                                                    "mam znowu doła, znów pragnę śmierci, wszystkie próby samobója przed
                                                    oczami stają mi"
                                                    pomaga!
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 09.09.07, 21:17
                                                    a dzisiaj byłem z małżonka na nieprawdopodobnie wprost nudnym
                                                    filmie. najpierw zasnąłem ja, a potem moja małżonka. kiedy się
                                                    obudzilismy postanowiliśmy opuścić salę.
                                                    ileż radości dał nam widok zwykłego kinowego korytarza! blask dnia w
                                                    oknie. haust świeżego powietrza. wolność!
                                                    jak bowiem powiada Lucy M. Montgomery - największe szczęście jest
                                                    wówczas gdy można kichnąć, kiedy się ma na to ochotę.
                                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 13.09.07, 20:58
                                                    córka moja znudziła sie dźwiękiem budzika i postanowiła nabyć
                                                    tzw.radiobudzik. o określonej porze włącza sie po prostu radio.
                                                    okejos.
                                                    pojechaliśmy do auchan. obejrzelismy wszystkie modele
                                                    radiobudzików. a było ich dwa. różnica w cenie pomiędzy nimi wynosi
                                                    10 zł. córka powiedziała, że musi się jeszcze zastanowić. nie dziwię
                                                    się wcale.
                                                    poszliśmy obejrzeć inne dobra konsumpcyjne. kupiliśmy to i owo.
                                                    chusteczki do nosa. oliwki. avocado. wodę wielka pieniawa. kupiliśmy
                                                    też konserwę turystyczną. i pojechalismy na wieś. oberwać pigwę z
                                                    krzaczków. grzybów w lesie szukać.
                                                    psy na nasz widok bardzo się ucieszyły. kurcze, a myśmy o nich
                                                    zupełnie zapomnieli. przekonani byliśy, że dziadek będzie w domu i
                                                    zawsze się psom coś rzuci. tymczasem dziadka nie było. domek
                                                    zamknęty. a tu psy się oczyma w nas wpatrują wiernymi. co robić?
                                                    otworzyliśmy konserwę turystyczną. co na tzw. czarną godzinę miała
                                                    być, gdy w lodówce z niewyjasnionych powodów zniknie nagle wszystko.
                                                    gdy deszcz za oknem bębnic będzie przez dni 40. gdy zaleje zioemię
                                                    całą i woda podejdzie pod balkon. albo na zimę mroźną, gdy śnieżne
                                                    zaspy odetną wszelki transport i komunikację. gdy mróz ściśnie
                                                    kleszczami niebo i ziemię. gdy na samą myśł o wyjściu cierpnie skóra
                                                    i włos sie jezy na skrzydłach. taka to była konserwa.
                                                    ale oddaliśmy ją psom. bo przyjażń mocniejsza jest od potopu i mrozu.
                                                    i powiem Wam jeszcze, ze choć gest ów był szlachetny, choć w oczach
                                                    psów widziałem i radość i wdzięczność, to jednak gdzieś na dnie mej
                                                    czarnej duszy chochlik jakowyś zębami zgrzytał
                                                    - cholera, nieźle ta konserwa pachniała!
    • ptasia_mama Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 15.09.07, 15:55
      Bardzo fajny,cieply i sloneczny :-)
      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 16.09.07, 11:50
        wczoraj pod kościołem farnym stała biała kareta zaprzężona w czwórkę
        białych koni. no po prostu bajka. az podszedłem do wożnicy i
        podzięowałem mu, bo dzięki niemu miasto zupełnie zmieniło swój
        charakter. nagle w powietrzu pojawiła się poezja, a może wręcz
        magia....zaczarowana dorożka, zaczarowany dorożkarz, zaczarowany koń.
        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 17.09.07, 13:53
          słońce świeci i jest cieplutko, a wczoraj zimnica była okrutna.
          pojechałem dziś w podróż służbową do supraśla. niby nie tak daleko,
          ale tam to już świat zupełnie inaczej wygląda. drzewa są inne
          zupełnie i powietrze bardziej niebieskie. odwiedziłem liceum
          plastyczne, popatrzyłem na młodych ludzi, zachwyciłem się ich
          energią i optymizmem. obejrzałem ich prace.
          a potem wracając do miasta, skręciłem w boczną drogę i jadąc polami
          lasami omijałem wszelkie centra. wyłączyłem radyjko, aby nie słuchać
          tego politycznego bełkotu, tego festiwalu nienawiści i kłamstwa.
          i jechałem sobie niczym ów prostaczek nieświadomy tego co we wielkim
          świecie się dzieje. i dobrze mi z tym było.
          świat który widziałem wokół znacznie piękniejszy mi się wydawał, od
          tego przedstawianego przez wszechobecne media. obce mi były problemy
          szamanów sterujących naszymi umysłami. i dobrze mi z tym było.
          albowiem napisane jest: "błogosławieni ubodzy duchem"
          i zaraz do domu swego powrócę i zabiorę syna na spacer. pójdziemy do
          parku i pokażę mu jak wyglądają kasztany.
          • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 19.09.07, 09:43
            kilka dni temu zostałem zaproszony do wzięcia udziału w programie
            telewizyjnym. miałem tam zachęcać do oglądania własnego programu.
            ale już po włączeniu kamer cała ta sytuacja wydała mi się
            absurdalna. reklamować samego siebie? ale jak? wymieniać same
            zalety - wyjdę na samochwałę i pyszałka. może więc wymieniac wady?
            pomyślą, żem paranoik. postanowiłem się zatem wcale nie odzywać i
            pozostawić wszystko dla mego telewizyjnego partnera, który ma
            większe doświadczenie w tym temacie.
            po programie jednak zgłaszało się do mnie mnóstwo osób z pytaniem -
            czemu nic nie mówiłeś? i okazuje się, że takie milczenie
            wymowniejsze jest od słów.
            aczkolwiek żałuję, że nie powiedziałem wtedy jednej rzeczy. oto
            spotykamy się znów w telewizji po ośmiu latach. osiem lat temu nas
            bowiem zwolniono. znaleźliśmy się za bramą w poczuciui, że nie
            jesteśmy juz do niczego potrzebni. trudno jest żyć gdy się dostało
            takiego kopa. ale się jakoś pozbieraliśmy. udało nam się znaleźć
            kolejną pracę. kolejnych kolegów, bo starzy niestety zupełnie nas
            już nie poznawali. daliśmy sobie radę. i oto po ośmiu latach znów
            światełka rampy świecą nam prosto w opczy. znów widzimy te same
            korytarze i te same twarze co onegdaj. fortuna co jak wiadomo kołem
            się toczy, znów się obróciła i wyniosła nas do góry. czy długo tu
            zostaniemy? nie mam złudzeń. minie jakiś czas i znów zostanę z
            niczym. ale wtedy już mi będzie łatwiej. wtedy już będę wiedział, że
            tat to po mprostu w życiu bywa. dlatego chciałbym powiedziec
            wszystkim Państwu, jeśli cały Wasz świat się zawalił i jeśli właśnie
            jesteście na kompletnym dnie, nie przejmujcie się tym, nie płaczcie.
            głowa do góry. nadejdą lepsze dni.
            to włąśnie wtedy chciałem powiedzieć. ale może to i lepiej, że nic
            nie powiedziałem? strasznie to jakieś takie wszystko słodziutkie i
            oklepane.
            i jeszcze jedno przyszło mi do głowy dziś rano, gdy na mym wiernym
            rowerku jechałem do pracy ulicą wiejską i mazowiecką. otóż zdałem
            sobie sprawę z tego, że pierwszy wpis w moim wątku "ależ fajny dzień
            mamy dzisiaj" kończy się słowami "i dostałem nowe propozycje pracy i
            pieniędzy przy tym olbrzymich". z tej pracy wówczas nic nie wyszło,
            pieniędzy nie zarobiłem. ale rzeczywiście od tamtego czasu każdy
            dzień jest naprawdę fajny!
            • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 21.09.07, 09:54
              kilka dni temu zaginął mi portfel. pieniędzy tam dużo nie było, ale
              dowód i prawo jazdy i karta bankomatowa. przeszukałem najpierw
              mieszkanie, bo syn mój lubi to i owo obejrzeć sobie, a potem za
              łóżko gdzieś ciepnąć, albo pod stół, albo w jakieś inne jeszcze
              tajemne miejsce (baterii od pilota szukam od dni kilku). ale
              portfela nie znalazłem. szukałem więc w pracy jednej i drugiej. nie
              ma. pojechalem zatem do banku, kartę zastrzegłem, żeby mi nikt
              pieniędzy mych niewielkich, acz ciężko zarobionych, nie zabrał.
              raz jeszcze mieszkanie przeszukałem, łącznie z szafa i półka na buty
              (syn fascynuje się ostatnio pudełkami z pastą)./ nigdzie portfela
              nie było. specjalnie mi to nawet nie przeszkadzało. co prawda
              samochodem jeździć nie mogę, ale jak się okazało, samochód wcasle
              nie taki najważniejszy jkest i po za tym wszystko gra. wyobraziłem
              sobie, że na mój dowód i na moje prawo jazdy jakiś międzynarodowy
              gangster robi skok stulecia i za moment przez balkon zwali mi się na
              głowę brygada antyterrorystyczna, cba, cia i czy ja wiem co jeszcze.
              tymczasem dziś rano zadzwoniła koleżanka. że widziała moje dokumenty
              w kiosku przy malmeda. ha! zaraz tam pojadę i portfel odbiorę. piszę
              portfel, gdyż wyobrażam sobie, że wszystko tam jest jak było. choć
              jeśli nie będzie, to będę miał przynajmniej ciekawe pole do
              obserwacji, co też ostatnio powodzeniem w społeczeństwie się cieszy.
              bo ja ten portfel powiem Wam uczciwie, kojarzyłem w którym momenci
              on mi zniknął. pewności na 100% nie miałem, ale pewne podejrzenia, a
              i owszem. i osoby przy tym były mi znane dobrze. choć czy to
              człowiek może być pewny drugiego człowieka? czasem sam siebie
              zrozumieć nie potrafi, więc co dopiero drugiego?
              nic to. zaraz pojadę i sam się przekonam.
              i jeszcze jedno rzec chciałem. jadąc dziś rowerem do pracy (wiejska,
              mazowiecka) widziałem dwa stare motocykle. oba jechały na zachód.
              jakiś odlot?
              • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 22.09.07, 18:50
                bylismy dziś na wycieczce w lesie:
                www.szukamypolski.pl/radarxl.php?id=5334&f=8&gal=
                spotkaliśmy w owym lesie mnóstwo osób. byli to wędkarze, grzybiarze,
                rowerzyści i jeźdźcy konni.
                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 24.09.07, 18:06
                  a dzisiaj wprowadzałem porządek na świecie:
                  www.szukamypolski.pl/radarxl.php?id=5362&f=8
                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 25.09.07, 21:40
                    od dwóch dni sprzątam mieszkanie po lokatorze. maluję ściany i
                    sufity, wynoszę do śmietnika pełne torby dobryczka. dobryczko, tak
                    mówili moi dziadkowie. co to dokladnie oznaczać. ano rzeczy, które
                    niewiadomo kiedy i jak się nazbierały w całkiem pokaźnych ilościach.
                    ile to tez człowiek potrafi nagromadzić! ho ho! moja babcie zbierała
                    np. stare buty. nie potrafiła wyrzucić żadnej pary. kiedy staram się
                    to zrozumieć - myślę o wojnie, o zupełnym braku czegokolwiek. a może
                    miało to korzenie jeszcze wcześniejsze, kiedy to mieszkańcy wsi
                    zakładali buty tylko do kościoła? opowiadałem już Wam historię mojej
                    babci, która kupiła zbyt ciasne czerwone buciki i poszła do kościoła
                    i przeżywała piekło?
                    znowuż sąsiadka babci, niejaka pani T. od wczesnej wiosny do późnej
                    jesieni chodziła na bosaka. wkładała buty tylko gdy leżał śnieg.
                    takie to myśłi zajmowały mnie, gdy napełniłem całą reklamówke
                    butami. sandałami, lakierkami, półglanami, adidasami. i do śmieci.
                    nie ma.
                    moja żona powiedziała, ze trzeba też wywalić stary zdezelowany
                    tapczan. jezusiczku! toż na tym tapczanie jako berbec barszkowałem
                    ze swoim ojcem. leżelismy któregoś zimowego wieczoru i patrząc w
                    okno liczyliśmy gwiazdy. tapczan jest koloru zielonego i podobno
                    wypchany morską trawą. rozumiecie? morską trawą! ileż to razy
                    bładziłem wyobraźnią po podwodnych morskich łąkach. ilez to razy
                    wyobrażałem sobie, jak owa trawa jest zbierana (do dziś nie wiem
                    jak), jak jest suszona na plaży w powiewach słonej morskiej bryzy.
                    kiedyś tapczan miał jeszcze wałek. ale widocznie lokator, pozbył sie
                    go już wczesniej. i teraz oto ja stoję nad mym wiernym tapczanem, na
                    którym tyle razy znajdowałem ukojenie. na którym - co tu ukrywać - i
                    dziewczęta nieraz zapraszałem do wspólnych uniesień. a teraz mam go
                    wynieść na śmietnik?
                    wyniosłem. nie opierał się. choć wystawił przez pzretarty tu i
                    ówdzie materiał swoje sprężyste sprężyny, aby po raz ostatni
                    przyjrzeć się światu.
                    żegnaj wierny druhu! mam nadzieję, że potrafisz mnie zrozumieć i
                    wybaczyć. zawsze dobrze mi służyłeś, ale świat toczy się dalej. i
                    nie ma w nim miejsca na stare graty. dzisiaj ja wyniosłem Ciebie,
                    jutro ktoś wyniesie mnie.
                    • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 01.10.07, 10:48
                      byłem dziś w starostwie. zapukjałem do pokoju nr trzystaileś, a tam
                      pan mocno sklacowany siedział i dwie panie i zapach kawy w powietrzu
                      był niezwykle intensywny. powiedziałem dzxień dobry i czekam, aż
                      ktoś mnie zapyta o powód wizyty. ale nikt nie pyta. więc stoję,
                      wdycham zapachy kawowe i obserwuje cierpienia nie takiego młodego
                      już Wertera. pan podniósł na mnie swe cięzkie powieki, łypnął
                      czerwonym okiem i z trudem wydusił
                      - pan z jakiej gminy?
                      - z choroszczy
                      - to proszę poczekac za drzwiami - i westchnął ciężo po takim trudzie

                      poszedłem zatem na korytarz. a tam kserokopiarka i czerwony fotel z
                      oparciami. po prostu klubokawiarnia. czekałem czekałem, uwolniłem
                      osę co o szybę tłukła. ujrzałem jak zwłoki pana urzędnika opuszczają
                      gabinet i mocno trzymając się poręczy schodzą schodami. na
                      półpiętrze, coś sobie przypomniały, popatrzyły w papiery. patrzyły
                      patrzyły, a gdy już doszły do siebie poczłapały dalej.
                      o jakże jest ciężkie życie urzędnika!
                      a tu słoneczko za oknem. liście złote na drzewach. alejki w parku
                      całe zasypane listowiem. mój syn zaczyna chodzić. zrobił już
                      samodzielnie kilka kroków. życie jest piękne!
                      • Gość: karol Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.07, 13:35
                        Jak skończyła się historia zaginionego portfela ?
                        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 04.10.07, 11:13
                          ano odnalazł się portfel w kiosku. zadzwoniła koleżanka, że pan
                          kioskarz o mnie rozpytuje. a w portfelu wszystko było na swoim
                          miejscu i dokumenty i pieniądze. pieniądze zaraz zresztą w tym
                          kiosku wydałem z wdzięczności dla uczciwości ludzkiej.
                          ale dzień wcześniej karte bankową zablokowałem. i dopiero wczoraj
                          przysłali mi jakiś pin. i ztym pinem trza będzie zasuwać chyba do
                          banku, żeby kartę nową dostać. nie mam ja pojęcia w tych
                          urzędniczych korowodach. ale nieodmiennie bawią mnie wizyty w
                          rozmaitych takich miejscach, gdzie człowiek siedzi za biurkiem.
                          zawsze jest jakaś zadyma, bo ten biurokrata ma rozmaite formularze
                          i pieczątki, jakieś procedury i regulaminy. ale wystarczy zadać mu
                          jakiieś pytanie, to sam się w tym wszystkim gubi. jeszcze bardziej
                          niż sam petent. i czasami udawało mi się załatwić coś wręcz
                          niezałatwialnego. aż się ludzie w innych urzędach za głowy łapali.

                          syn mój był wczoraj w szpitalu. i wycięli mu pępek. i teraz będzie
                          człowiekiem bez pępka.
                          • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 07.10.07, 23:53
                            kończy się październikowa niedziela. jaka była? jaka ją zapamiętamy?
                            czy w ogóle zapamiętamy? czy zdarzyło się dziś coś wartego
                            zapamiętania? hm.
                            kiedyś dawno dawno temu w czarno-białym telewizorze ametyst u swoich
                            dziadków oglądałem film. o tym, że umiera młoda dziewczyna. lecz
                            zanim przestąpi bramy raju, może na jeden dzień powrócić do życia,
                            które właśnie zakończyła. może wybrać jeden jedyny dzień. i wybiera.
                            najzwyklejszy, codzienny, niczym się nie wyróżniający. raz jeszcze
                            obserwuje swoich bliskich, którzy krzątają się wokół swoich
                            malutkich codziennych spraw. ale wiedząc, o tym, że ogląda ich po
                            raz ostatni, patrzy na owe zwykła zdawałoby się krzątanie, jak na
                            najwspanialsze misterium.
                            czy zatem musiało się dziś wydarzyc coś szczególnego? byliśmy z
                            dzieckiem w szpitalu na zmianie opatrunku. i widzieliśmy ludzi w
                            szpitalnej kaplicy. w piżamach i na wózkach. w lekarskich
                            fartuchach. myśle, ze w tej kaplicy mało było osób, które przyszły
                            po to, bo tak wypada. w owych modlących się było rzadko widoczne
                            skupienie i potrzeba kontaktu z Bogiem.
                            potem pojechaliśmy do lasu. kończą się już maślaki. podobno dużo
                            jest opieniek. ale widzieliśmy tylko korzonki. ktoś nas widocznie
                            ubiegł.
                            po południu odwiedziłem kolegę. z reguły idąc do niego z wizytą
                            kupowałem dwa piwa. ale ostatnio jego syn powiedział, że upijam mu
                            tatę. więc kupiłem dziś napój pomarańczowy. i siedzieliśmy sącząc
                            samo zdrowie. i bawiliśmy się przy tym jak przy piwie, a może nawet
                            i lepiej.
                            dzieci czasem warto posłuchać.
                            • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 10.10.07, 10:11
                              kilka dni temu nabyłem w antykwariacie wspomnienia Mieczysława
                              Fogga. po co? trudno mi jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć. bo
                              miecio nie należał nigdy do artystów, których specjalnie
                              podziwiałem. mało tego, jako punkowiec byłem strasznie wkurzony,m że
                              anenę radiową zajmują różne foggi, rodowicze czy sipińskie. że
                              pomijane są brygada kryzys, śmierć kliniczna sex pistols.
                              szydziłem z miecia opowiadając ów dowcip o polskich archeologach,
                              którzy odkopawszy piramidę natykają się na mumię, a ta mówi:
                              - a miecio fogg jeszcze śpiewa?
                              dlaczego zatem kupiłem wspomnienia fogga? widocznie postanowiłem
                              zapłacić za grzechy młodości. za szyderę i kpiny.
                              wyłączywszy zatem szklany ekranik medialnego ołtarzyka, zanurzam się
                              w lekturze wspomnień śpiewaka. przedwojenna warszawa, teatrzyki,
                              kabarety, tournee po USA(nikt ani słowa po angielsku), powstanie
                              warszawskie. język lekko archaiczny, dowcip niezbyt wyrafinowany,
                              ale przewracam jedną za drugą pożółkłe kartki książki. i nagle w
                              głowie pojawia się myśl, a może by tak kupić w jakimś hipermarkecie
                              płytę miecia?
                              i wtedy wewnątrz piramidy słyszę śmiech mumii. mojej mumii.
                              • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 11.10.07, 09:59
                                ha! co to się wczoraj działo na naszej klatce wieczorem!
                                wróciłem właśnie z miasta, rower w garści, pod pachą paczka pieluch,
                                a tu przy otwartych drzwiach domofonu stoi jakiś facio z teczką.
                                gazownik, pomyślałem, albo sporawdzają liczniki ciepła. ale
                                postanowiłem zażartować:
                                - CBA? kogo dzisiaj zgarniacie?
                                pan nie iodpowiedział, bo oto na schodach pojawiło msię kilku panów
                                z wielkim metalowym taranem z napisem policja, jakiś facio ze
                                skutymi z tyłu rękoma i niesiony przez kogoś na końcu komputer. ten
                                ostatni zwłaszcza zwrócił moją uwagę. mój czy nie mój? wszystkie
                                programy mam legalne, ale cholera wie, może kktoś tam jakiego wirusa
                                wpuścił i za moment się okaże że odpaliłem rosyjskie rakiety w
                                murmańsku albo wysadziłem w powietrze biały dom.
                                zamknąłem rower w piwnicy i z bijącym sercem wchodzę na górę. mijam
                                piętro po piętrze, i wszędzie nic. jeszcze tylko dwa. w tym moje! no
                                i zobaczyłem! potzraskane i wywalone drzwi u sąsiada!
                                a taki ył sympatyczny. zawsze dzieńdobry mówił. ciekawe czym
                                podpadł, ze aż mu drzwi musieli wyważać. w mieszkaniu sąsiada
                                zauważyłem powywracane rzeczy i bacznie przygladającego się mi
                                mężczyznę. czym prędzej wszedłem do swego mieszkania. a tam żona
                                wita mnie słowami:
                                - wiesz co się działo?! usiadłam do pianina. gram petersburskiego, a
                                tu nagle łomot do drzwi. myślałam, że to do mnie z awanturą idą, że
                                za głośno na pianinie gram, albo że petersburskiego już mają dość!
                                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 19.10.07, 22:59
                                  zapuściłem się troche w pisaniu. ale cóż robić. jako stary dziadek
                                  poszedłem na koncert Tymona Tymańskiego, spociłem w dusznej sali,
                                  nałykałem się dymu z papierosów, to i nic dziwnego, ze choróbsko
                                  złapało. nie w moim wieku już takie ekscesy:
                                  ww6.tvp.pl/2844,20071018582467.strona
                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 20.10.07, 20:54
                                    ha! zostałem zaproszony przez córkę na przyśpieszone urodziny. jedna
                                    z cioć spodziewa się dziecka, aby zatem miała szansę pobalować po
                                    raz ostatni (małe dziecko uniemożliwia balowanie przez kilka
                                    miesięcy) moja córka urządziła swoje urodziny wcześniej.
                                    był szwedzki stół, ale zamiast przekąsek na patyczkach podano
                                    pieczoną palcówkę z ziemniakami. danie wymagające noża i widelca.
                                    ha! czegoś takiego jeszcze nie widziałem. goscie stawiali talerze na
                                    kolanach, a szklanki na półkach i podłodze, po której baraszkowałay
                                    małe berbecie. i nic nikomu się nie stało! niczego nie wywrócono,
                                    niczego nie poplamiono, nikt się niczym nie oblał.
                                    niestety choroba nie pozwoliła mi w balowaniu do białego rana.
                                    naładowawszy więc palcówki do kieszeni płaszcza, po nasypaniu
                                    ziemniaków do czapki, udałem się pod kołderkę, by dalej zalewać się
                                    potem i zajadać antybiotykami.
                                    o! i jeszcze jedno. pieczona palcówka wzbudziła furorę wśród gości.
                                    nie wiem, co prawda jak długo się ją piecze, ale wiem, że została
                                    kupiona na ulicy św.Wojciecha.
                                    • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 24.10.07, 10:59
                                      słońce za oknem. liście kolorowe w parku. szef pojechał gdzieś z
                                      ważną delegacją. luz w pracy. gdzieś tam otwierają hipermarket.
                                      zjada do naszego miasta rozmaite bracia mroczki.
                                      wczoraj wieczorem byłem w famie na występie kabaretu Jurki. uśmiałem
                                      się do łez. nie tylko zresztą ja. salwy śmiechu co raz wybuchały na
                                      widowni. choć scenografia składała się tylko z 3 mikrofonów na tle
                                      czarnej ściany, widzowie przeniesieni zostali w świat bajki.
                                      przyglądałem się ich twarzom, jak z emocjami chwytal każde słowo,
                                      jak zapomnieli na chwilę o dosłowności, a przenioeśli się w świat
                                      metafory i niedopowiedzenia. jak przeżywali każdy skecz.
                                      jak tu zatem nie wiertzyć, że pomimo upływu lat, nadal jesteśmy
                                      dziećmi i nadal lubimy słuchac bajek?
                                      kolejne spotkanie z kabaretami już w kurtce.
                                      a hipermarkety raczej omijam, bo dostaję tam mroczków.
    • brondom Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 24.10.07, 13:49
      Niezwykle sympatyczny
      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 25.10.07, 10:03
        witaj brondonie. Twój przydomek sprawił, że odjechałem w rejony
        dawno nie odwiedzane. onomastyka. nauka zajmująca się badaniem nazw
        własnych. w tym również imion (nomen) i oprzydomków.
        na egzaminie oczywiście musiałem tłumaczyć się ze swojego imienia,
        które w dawnej Polsce (oj bardzo dawnej) znaczyło Pociecha Woja. syn
        wojownika, również przyszły wojownik.
        teraz przyjrzyjmy się Twemu przydomkowi. bron dom. brzmi jak Obronca
        Domu. szczytne to imie. i chlube przynoszące temu kto je nosi.
        onomastyka. piękna nauka.
        "Imię wywodzi się prawdopodobnie od przezwiska; z czasem nabyło ono
        silnego rysu magicznego. Łączy się to z pradawną - nieistniejącą już
        u większości społeczeństw - funkcją języka, zgodnie z którą nadanie
        nazwy jakiemuś obiektowi, przedmiotowi, osobie poczytywano za
        zdobycie władzy nad nią. Tym samym rodzina nadawała dziecku imię,
        aby wyposażyć je w pewne cechy, "zaprogramować" jego przyszłość lub
        odwrócić nieprzychylny bieg wydarzeń; imię było wróżbą,
        błogosławieństwem, życzeniem.

        W kulturze ludów indoeuropejskich (z wyłączeniem Rzymu) praktycznie
        wszystkie imiona rdzenne miały charakter złożony (np. bole + sław -
        bardziej sławny, sofo + kleves - sławny mądrością), co wskazuje na
        ich silną funkcję magiczną.

        Z nadawaniem imienia często wiążą się obrzędy i publiczne lub rodowe
        uroczystości, jak choćby chrzest lub postrzyżyny. Obecność przy tym
        akcie rodziny czy grupy, w której żyje dana jednostka, wiąże się z
        jej symbolicznym wprowadzeniem do tej społeczności.

        Początkowo nie nadawano imion na stałe. W wielu kulturach pierwsze
        imię nadane po urodzeniu zmieniano w czasie aktu wprowadzenia do
        dorosłej społeczności czy innych obrzędów inicjacyjnych.
        Pozostałością tego jest np. bierzmowanie w kościele katolickim"
        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 31.10.07, 21:01
          deszczowo. pochmurnie. podobnie w pracy. ale cóż za sztuka śmiać się
          gdy świeci słoneczko i wszyscy są uprzejmi?
          szef mi wczoraj natarł uszu. okejos. trza z tym jakoś żyć.
          po pracy odwiedziłem kumpla ze studiów, zaparzył super herbaty,
          zapaliliśmy papierosa na balkonie (żona rządzi!) i dostałem w
          prezencie super zdjęcie. i parę słów, które ponownie pozwoliły mi
          się wyprostować.
          dzisiaj kapryśna fortuna uśmiechnęła się i do mnie. czego się nie
          dotknąłem - rozkwitało. spotkałem wielu uśmiechniętych ludzi,
          dyrektora telewizji, panią dyrektor galerii arsenał, szefową agencji
          pr, nawet opani księgowa nie zjadła mnie choć zapomniałem znów
          numeru konta!
          i pieniądze popłynęły szerokim strumieniem. jakbym Wam powiedział
          ile, to pewnie pęklibyście ze śmiechu. ale dla mnie to w zupełności
          wystarczy. rower mało pali, ja też powoli ograniczam. do szcz escia
          trzeba mi coraz mniej.
          wchodzę do budynku. naciskam przycisk windy. zjeżdża na dół z
          wyższych pięter. w windzie jest facet. ale nie wysiada. choć to
          parter i winda znowu pojedzie do góry. jedziemy. na 2 piętrze winda
          się zatrzymuje. drzwi się otwierają. ale nikt nie wsiada. winda
          rusza.
          - to pan wcisnął przycisk na drugim pietrze - mówię do faceta w
          windzie
          - tak, ja - odpowiada facet
          - brawo szerloku - mruczę do siebie pod nosem
          - dziękuję - odpowiada facet
          • Gość: 3p3 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.euro-net.pl 31.10.07, 23:00
            "brawo szerloku"
            :)
            • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 02.11.07, 19:22
              wolny piątek! co prawda będąc przedstawicielem wolnego zawodu, mogę
              miec kazdy dzień wolny, ale nieczęsto się zdarza, że połowa miasta
              ma również wolne, skorzystałem więc z tej ogólnej wolności i
              byczyłem sie dziś przez cały dzień.
              byczyłem się z moim małym synkiem, który dostał tego dnia gorączki.
              syn zatem byczył się pocąc, a ja czytając książkę "miejsca mocy".
              pozwolę sobie zacytowac fragment"kiedy w roku 1811 nieoczekiwanie
              zmarła trzyletnia córka barona, Ninette, szeptano, ze dziwny
              grobowiec domaga sie pierwszej ofiary. Do dziś po okolicy krąży
              legenda o "obiedzie pojednania", który zakończył się śmiercią jego
              uczestników..."
              rzecz dotyczy oczywiście niezwykłego grobowca w kształcie piramidy,
              który podziwiać można w miejscowości Rapa, opodal Bań Mazurskich.
              i powiem Wam, że gdyby nie choroba syna, jutro z samego rana
              wybralibyśmy się, by obejrzeć tą polską piramidę. zajrzeć do środka,
              by przekonac się czy pozbawione głów mumie (kolejna zajmująca
              opowieść) nadal leżą w porozbijanych trumnach.
              na razie jednak przenosimy tam nasze dusze utęsknione i czytając
              kolejne fragmenty ksiązki pozwalamy szybować fantazji wśród czarów,
              mocy, energetycznych kręgów i czakramów.
              • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 03.11.07, 10:21
                dziś rano przeglądając ulubione strony w internecie, zauważyłem
                zdjęcie Johna Lennona i hasło: kup włos Johna Lennona.
                kliknąłem przez ciekawość, ileż to taki włos może kosztować i...
                wyskoczyła mi britnej spirs!
                a przecież od kilku dni nie wypiłem ani kropelki!
                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 05.11.07, 19:33
                  słonecznie dziś było. i chłodno. wydałem dziś wszystkie pieniądze na
                  prezenty. ha! kupowanie prezentów jest niesamowite! podobno
                  wybieramy to, co sami chcielibyśmy dostać. ja przynajmniej bardzo
                  często doznawałem zawodu, gdy otwierałem bożonarodzeniowe paczki. a
                  najbardziej wkurzały mnie części garderoby - skarpetki, itp.
                  choć pamiętam, że jako dziecko nie popisalem się kompletnie,
                  pamiętam, że mamie kupiłem spinacze do wieszania bielizny, siostrze
                  najtańszy gliniany wazonik z cepelii, babci pudełko świec, a tacie
                  pułapkę na myszy. wstyd mi do dziś.
                  dziadek zawsze dostawał papeterie. dużo pisał mój świętej pamięci
                  dziadek. miłość do pisania listów odziedziczyłem więc chyba po nim.
                  ale wrócmy do prezentów. kupiłem i oczywiście pojawił sie odwieczny
                  problem - gdzie by tu je teraz ukryć? ha! jako dziecko dokonywaliśmy
                  z siostrą regularnych rewizji całego mieszkania.
                  nauczony zatem wieloletnim doświadczeniem, ukryłem prezenty kładąc
                  je prawie na wierzchu. ale pojawił się kolejny problem - znacznie
                  groźniejszy - mając już prezenty nie moge się doczekać, aby je
                  wręczyć!
                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 06.11.07, 13:26
                    znalazłem dziś w prasie niezwykłą notkę, której tytuł brzmiał "Krowa
                    padła, rowerzysta przeżył"
                    (www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?
                    AID=/20071106/REG00/71106012)
                    oczyma wyobraźni widziałem już ten wypadek i to feralne zderzenie.
                    okazało się jednak, że to nie rowerzysta wjechał na krowę, ani też
                    krowa nie wskoczyła pod koła rospędzonego cyklisty. to samochód
                    dokonał owych spustoszeń na drodze. początkowo poczułem lekki żal,
                    że oto moje jakże ciekawe wizje wypadku zostały tak bardzo spłycone.
                    ale z drugiej strony - od czego wyobraźnia?! bolek prus całą "lalkę"
                    napisał na podstawie notatki prasowej. lata płyną, a dzieci nadal
                    się tej "lalki" muszą uczyć na lekcjach polskiego.
                    a zatem wstawajcie szare komórki! do dzieła połączenia neuronów!
                    opowiedzmy sobie tą historię raz jeszcze. i zastanówmy się dlaczego
                    kierowca zjechał na lewą stronę by uderzyć w krowę. cóż to były
                    za "nieznane przyczyny"?
                    ps. byłem dziś w filharmonii na prezentacji regionalnego programu
                    operacyjnego. do roku 2013 w województwie podlaskim jest do wydania
                    634 mln euro. jaka cisza panowała na sali. wszyscy wpatrywali się w
                    te cyfry i słychać było tylko przełykanie śliny.
                    ps2. podczas przerwy kawowej podano w filharmonii także tainki z
                    pastą serową i rybną. oraz kanapki z tatarem i kaparami. tatar i
                    kapar w jednym stali domku.
                    • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 07.11.07, 10:28
                      śnieg spadł wczoraj wieczorem. akurat w kawiarni fama skończyła się
                      pierwszy konkurs VI-tej edycji Białostockiej Ligi Kabaretowej.
                      wystąpiło 7 kabaretów: Idea, Mgieł, Stypa, Lumbago, Botwinka, Strata
                      czasu oraz Bajeczka. bajeczka wygrała w cuglach. trzech chłopaków
                      potrafiło rożsmieszyć w każdym skeczu. brawurowo wykonali piosenkę o
                      biustonoszach. ta piosenka to już naprawdę poziom krajowy.
                      spookojnie możnabyłoby ją pokazywać w tv. inne kabarety niestety
                      muszą jeszcze [popracować. zdażają się chwile naprawdę niezłe, ale
                      za moment, wali taką żenuą, że aż zęby zgrzytajom.
                      no i kabaret lumbago. czworo emerytów, którzy wstępują w szranki z
                      młodzieżą (większość kabareciarzy toi gimnazjaliści i studenci),
                      przed publicznością wiekowo zbliżoną do ich wnuków. i grają. i
                      dostahją brawa. a jedna z pań artystek to się wcześniej zwolniła ze
                      szpitala, aby zdążyć na występ do famy!!!!! pobiegła na scenę zaraz
                      po zdjęciu szwów! to się nazywa cuś!
                      wieczorem padał śnieg. pierwszy śnieg w tym roku.
                      rano gdy poszedłem z synem na zastrzyk, na nasz widok zerwały się
                      wszystkie kawki i gołębie. zimno nam, jeśteśmy głodne - powiedziały
                      nam swym trzepotaniem. po zastrzyku zatem poszliśmy do sklepu i
                      kupiliśmy bochenek chleba. ptactwo było tak głodne, że nawet
                      ostrożne zawsze gawrony, tym razem nie czekały, aż odejdziemy, ale w
                      chmarze gołębi i kawek rzucały się na okruchy.
                      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 10.11.07, 18:50
                        automobiklub podlaski zorganizował 16 rajd niepodległości. ha!
                        startował tam jeden samochód na widok którego łza mi sie w oku
                        zakręciła. przed laty szczyt elegancji i zamożności. duży fiat 125p.
                        dziś podobno można go nabyć juz za 100 złotych. a'proszę - nadal
                        startuje w rajdach: www.szukamypolski.pl/radarxl.php?
                        id=5498&f=8
                        wieczorem idziemy z córką do teatru Wegierki na zawody hip-hopowców.
                        kolezkowie będą walczyc na figury taneczne i zapowiadają walkę do
                        upadłego!
                        też porobimy trochę fotek. córka moja choć skończyła wczoraj dopiero
                        11 lat, juz się może pochwalić, że w niektórych czasopismach drukują
                        jej zdjęcia!
                        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 10.11.07, 21:37
                          chwaliłem sie w poprzednim wpisie zdjęciami córki, pora zatem
                          zaprezentować jej umiejętności:
                          www.szukamypolski.pl/radarxl.php?id=5513&f=8
                          • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 12.11.07, 21:13
                            mój syn zaczął chodzić! sam. bez podpórki i bez podtrzymywania
                            zrobił dziś pierwsze samodzielne kroki!
                            taaaak! od tej pory będziesz już szedł synku. poniosą Cię nogi
                            poprzez cały świat. przez góry i morza, przez miasta i lasy. po
                            piasku, kamieniu i trawie. bedziesz szedł.
                            • Gość: popieracz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.elpos.net 16.11.07, 19:31
                              Weeekend hurrraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
                              • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 85.232.247.* 22.11.07, 09:44
                                dzisiaj w internecie znalazłem informację:
                                W Krakowie już snieg i jak donosi BEATRYCZE: "A propos widoków z
                                okna: dzisiaj ktoś na boisku za moim blokiem narysował serce
                                gigantycznych rozmiarów i wyrył napis "Kocham Cię" (wszystko w
                                śniegu). Mieszkańcy trzech bloków mieli okazję cały dzień
                                dowartościowywać się, że słowa te i ten czytelny symbol przeznaczone
                                są właśnie dla nich. "

                                a u nas na razie na drzewach tylko szron i szadź. na biurku leży
                                kartka od mego szefa, jeśli ją podpiszę - stanę się znów wolnym
                                człowiekiem.

                                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 22.11.07, 20:40
                                  byłem dziś z córką w kinie na filmie o pszczołach i zapamietałem
                                  następujący dialog:
                                  Krowa: Prawnikiem jest komar?
                                  Komar: Całe życie byłem pasozytem i krwiopijcą. Wystarczyło więc
                                  tylko kupić teczkę.
                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 23.11.07, 23:51
                                    jesień z bluesem i koncert Martyny Jakubowicz. kolana się po prostu
                                    uginają!
                                    • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 26.11.07, 15:43
                                      śnieg dziś padał z deszczem i okropnie było na dworzu. w taki czas
                                      człowiek szuka więc tylko jakiegoś przytulnego miejsca pod dachem,
                                      gdzie nie pada na głowę i nie wieje i ogrzac się mozna odrobinę.
                                      postanowiłem pójść zatem do fryzjera.
                                      kiedyś dawno dawno temu, gdy byłem dzieckiem, a obecna ulica
                                      Piłsudskiego, nazywała sie alejami 1 maja, wielokrotnie jeździłem ta
                                      trasą wraz z rodzicami samochodem marki syrena. i w okolicach ulicy
                                      żabiej widziałem niewielki budynek zakładu fryzjerskiego z olbrzymim
                                      półokragłym oknem. bardzo mi się to okno na cała ściane podobało i
                                      zawsze chciałem zobaczyć, jak też wyglada ów zakład od środka. dziż
                                      postanowiłem spełnić swe dziecięce marzenie. i pomimo padającego
                                      śniegu pojechałem rowerkiem do fryzjera na ulicę piłsudskiego. w
                                      środku były czarne meble! brr! i stanowisło fryzjerskie dzieliło owo
                                      piękne okno na dwie części! brr! brr!
                                      - można się ostrzyć - zapytałem jednak dzielnie
                                      - dopiero po 13 - odpowiedziała mi pani fryzjerka
                                      odetchnąłem z ulgą i czem prędzej udałem się do zakładu przy ulicy
                                      sienkiewicza.
                                      - jak mam ostrzyc - zapytała pani
                                      - tak aby na mój widok wszystkie panny mdlały - odparłem

                                      ale chyba nie wyszło. bo pani fryzjerka zamiast zemdleć,
                                      zainkasowała 13 zł.

                                      ps. mam jeszcze jedno fryzjerskie marzenie. otóż bardzo chciałbym,
                                      aby mnie kiedyś ostrzygli w szkole fryzjerskiej przy świętojańskiej
                                      (dawniej nowotki). o ile jest tam jeszcze taka szkoła.
                                      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.tvp.pl 30.11.07, 12:10
                                        mój syn pokazuje palcem na okno i mówi
                                        - a?
                                        - to śnieg synku!
                                        - a?
                                        - takie białe gwiazdki z nieba. można po nich jeździć sankami i
                                        lepić z nich śnieżki do rzucania. mozna też ulepić bałwana.
                                        syn milknie. wpatrzony jest w biały puch.
                                        jeszcze nigdy nie jeździł sankami. nie rzucał się śnieżkami i nie
                                        lepił bałwana. wszystko to jeszcze przed nim.
                                        wczoraj poszliśmy z córką do kina na film "Pnana Magiorum ..."
                                        dalszego ciągu tytułu nie pamiętam. Z Dustinem Hoffmanem. ale pani w
                                        kasie powiedziała, ze premiera dopiero następnego dnia będzie.
                                        poszliśmy zatem szukać gwiazdkowych prezentów. jak policzylismy z
                                        córką ma ona do obdarowania aż 20 osób.
                                        pomijam już kwestie finansowe - ale jak to wszystko wymyślić? jak
                                        znaleźć coś fajnego dla tylu osób?
                                        gdzie myśmy nie byli?! ale chciałbym wspomniec o jednym sklepie, a
                                        mianowicie tzw. arcie przy Sienkiewicza. farby, pędzle, kolorowe
                                        bristole. i wieczne pióra! najdroższe kosztowało 3,5 tysiąza złotych.
                                        od razu więc zapytałem ile kosztuje najtańsze i za 3,6 zł zakupiłem
                                        mojej córce wieczne pióro produkcji chińskiej. kupiliśmy tez
                                        atrament i ozdobny brulion. namówiłem bowiem moją córkę na pisanie
                                        pamiętnika. wiecznym piórem, atramentem z kałamarza, przez liniuszek.
                                        i powiem Wam, jeszcze nigdy nie widziałem, aby moja córka pisała tak
                                        ładnie i starannie.
                                        • nutopia Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 30.11.07, 12:27
                                          fakt to fajny dzień
                                          bo dla tego wątku zostało jeszcze tylko 220 wpisów:D
                                          • ralston Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 30.11.07, 12:33
                                            A dlaczego? Istnieje jakiś górny limit wpisów na jednym wątku?
                                            • nutopia Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 30.11.07, 22:05
                                              ralston napisał:

                                              > A dlaczego? Istnieje jakiś górny limit wpisów na jednym wątku?


                                              2500 i potem koniec
                                              • ralston Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 03.12.07, 10:38
                                                Nigdy jeszcze nie dotarłem na kraniec forumowego świata. A Koro
                                                niezadługo będzie musiał założyć nowy wątek. A ten skazany będzie na
                                                spadek w czeluście archiwów.
    • Gość: beata Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.07, 13:45
      Panie Wojciechu,
      piszę w tym wątku do Pana, bo wiem, że tu Pan to przeczyta, przepraszając
      jednocześnie za zaśmiecanie wątku, ale nie znam Pana adresu mailowego (przy
      okazji przeczyta to może ktoś, kto mi pomoże).
      Otóż poszukuję pierwszej części książki autorstwa Pana taty pt. "Pogaduszki przy
      piecu". Chcę sprezentować ją mojej mamie na gwiazdkę, gdyż ma część drugą i jest
      zachwycona. Części pierwszej nie mogę nigdzie znaleźć, a może Pan posiada jakieś
      tajne informacje, bądź w łaskawości swojej zasięgnąłby ich u autora książki -
      czy jest jeszcze gdziekolwiek dostępna w sprzedaży?
      z wyrazami szacunku i pozdrowieniami - beata :)
      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 02.12.07, 15:24
        niestety mam dziś same smutne wieści.

        - do końca wątku zostało 220 wpisów, ale jak już zapowiadałem,
        otworzę wtedy 2 wątek pod tym samym tytułem i dalej będę Was męczyć
        - pierwszej ksiązki mego taty nie można nigdzie nabyc. chyba, że na
        allegro, lub od kogoś komu już się znudziła. nakład bowiem został
        rozsprzedany dawno temu. a szczerze powiedziawszy, uważam, że ta
        pierwsza ksiązka jest znacznie lepsza niż druga.
        - mój adres mejlowy: koropl@yahoo.com

        bylismy dziś z córką w kinie Pokójna filmie "Pana Magiorum cudowne
        emporium". po za nami na sali było zaledwie 6 osób. film nawet
        niczegowaty, tylko dlaczego tytuł taki niedorobiony? zabrakło komuś
        wyobraźni?
        przeciez to najwspanialsza rzecz jaką mamy. niedawno znalazłem
        gdzieś tekst: "życie jest zbyt krótkie by pić kiepskie wino".
        o! i tego zamierzam się trzymać! a w filmie najbardziej podobała mi
        się szmaciana małpka o smutnych oczach i ręcznie wyrabiane księgi.
        ha! dawnożesmy juz żadnej księgi nie zrobili! a zatem pora wyskoczyć
        do sklepu po jakieś niezłe wino (macie jakies propozycje?), po czym
        rozłozyĆ na biurku papier, karton, nożyczki, farby i klej!

        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 03.12.07, 23:47
          od kilku tygodni moja żona żyje zjawiskiem, które nazywa się
          www.nasza-klasa.pl
          zapewne wiecie o co biega, więc nie musze tłumaczyć, że można tam
          odszukać znajomych, których nie widziało się od lat.
          codziennie moja żona opowiadała mi, kogo tez ona tam nie spotkała i
          serdecznie mnie namawiała, abym i ja wziął w tym wielkim
          odnajdywaniu udział. no i uległem. założyłem sobie konto, wysłałem
          zdjęcie, i o całej sprawie zapomniałem.
          ale pewnego dnia mając chwilę czasu, postanowiłem (niczym rybak
          sprawdzający w sieci) zajrzec co tez sie na tym moim nowym koncie
          dzieje.
          a tam! o ludzie! rzeczywiście znajomych multum. aneczka z
          akademickiej - obecnie w warszawie, jeszcze pikeniejsza niz była
          dawniej. agnieszka, co to żem jej wstydu narobił na osiemnastce
          wypijając całe wino (dla wszystkich gości jedna butelka była) -
          obecnie w USA, w basenie się pławi i kiść bananów trzyma. przemek,
          adaś, gosia, tomek.
          ale! pojawiła się też jakaś pani, młodsza ode mnie znacznie. zaproś
          mnie na listę swoich znajomych! pisze do mnie. o niedoczekanie
          Twoje! dziś zaproszę na listę, jutro pod blokiem zeby stracę, bo
          jakiś narzeczony niczym otello wizje będzie miał bogate.
          ale to jeszcze nic! otóż zaprasza mnie na listę swoich znajomych
          jakiś pan. patrzę na nazwisko - zupełnie nie pamiętam kto zacz.
          ogladam zdjęcia - ożesz kurczaki! facio za sterami żaglówki
          przylądek horn opływa, na sąsiedniej fotce z małpą na ramieniu
          chodzi, kolejna fotka - piranie na wędce trzyma, boliwia, argentyna,
          wenezuela. rny julek! to ja mam takich znajomych?
          wypada cżłowiekowi odpisać. buja się gdzieś po tych dżunglach
          amazońskich, po tych pampasach i sargasach. jak tu takiemu ręki nie
          podac? jakże mu zdjęć z wycieczki do wasilkowa nie przesłać?
          • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 10.12.07, 22:22
            przez kilka dni byłem w Toruniu. nie mialem dostępu do kompa (Bogu
            niech będą dzięki!) i mogłem uważniej przyglądać się rzeczywistości.
            mieszkałem pokoju gościnnym nr 7 w teatrze "baj pomorski".
            pierwszego wieczoru poszedłem z miejscowymi poetami na piwo, ale nie
            czułem sie po tym najlepiej.
            następnego dnia w księgarni w ręce wpadła mi książka "Pod wulkanem"
            Malcolma Lowry'ego. "Powieśc odczytywana jest jako nieporównywalna
            ewokacja skrajnego alkoholizmu..." napisano na obwolucie. No dobra,
            zobaczmy, co to jest ta ewokacja? Już po kilkunastu stronach lektury
            odłożyłem książkę. Autor zdecydowanie powinien przyjechać kiedyś do
            Polski.
            W spożywczaku kupiłem coś na kolację. Ot bułki, masło i sok. W
            kolejce do kasy stanął za mną koleś z jedną puszką piwa. Ależ się
            niecierpliwił! Podskakiwał, mlaskał, sapał, brzękał monetami,
            przeliczał je kilkakrotnie. Podsuwał nawet mój koszyk, jakby mogło
            to przyśpieszyć moment gdy stanie sie włascicielem wymarzonej
            puszki. Za faciem z puszką stał kolejny gościu z...dwoma puszkami
            piwa. tylko ja kupowałem sok.

            o 5.25 do okna mego pokoju ktoś zapukał. to poznański poeta, sąsiad
            z pokoju obok.
            - Wojtek masz namiary na coś? - zapytał
            - na co? - odpowiedziałem poprawiając piżamę
            - może wpadniesz do nas?

            kolorowy diabeł mieszkający na dnie butelki coraz energiczniej
            wymachiwał swoimi widłami.
            nie skorzystałem z propozycji. dopiłem resztkę zimnej herbaty i
            zjadłem dwa toruńskie pierniczki. były naprawdę super.

            rano podczas sniadania, przed oknem zatrzymał się autokar pełen
            dzieci. wycieczka do teatru baj. kilkanaście twarzyczek przyglądało
            mi się z uwagę. a ja nie miałem nic do ukrycia. nic czego mógłbym
            się wstydzić. wspaniałe uczucie.

            wracając do Białegostoku kupiłem na dworcu "Lapidarium VI"
            Kapuścińskiego:
            "Wybór otoczenia, środowiska jest ważny, gdyż przecież nie tylko my
            oddziałujemy na innych - inni także oddziaływają na nas, narzucają
            nam wzorce zachowań i w dużym stopniu decydują na poziom naszego
            myślenia. W izolowaniu się, odgradzaniu od hołoty, tkwi konieczny
            warunek higieny umysłowej."
            • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 11.12.07, 21:09
              dziś moja mama przez kilka godzin pilnowała wnuka. z reguły odwożę
              ją potem do domu, ale dziś samochód wzięła żona.
              - moze wezwe mamie taksówkę? - zapytałem
              - nie trzeba. pojadę autobusem - odparła
              - ale mamo. ciemno jest. jeszcze ktoś na mamę napadnie. okradnie,
              pobije i zgwałci.
              - synku. jeśli ktoś mnie zgwałci, to następnego dnia pójda tam
              tłumy starszych pań.
              • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 12.12.07, 19:34
                rozmowa zasłyszana dziś w empiku
                - czy sa płyty aznavour'a? - zapytała klientka
                - kogo? - zapytała ekspedientka
                - aznavour'a. to taki francuski piosenkarz. bardzo znany -
                tłumaczyła klientka i wreszcie sięgnęła po argument ostateczny - i w
                dodatku jeszcze żyjący!
                - nie wiem. niech pani spyta koleżankę przy kasie. ona ma komputer i
                może coś znajdzie - odparła ekspedientka
                klientka poszła zatem do kasy.
                - czy macie jakies płyty aznavour'a? - zapytała
                - aznawura przez w czy przez v? - zapytała pani przy komputerze.

                uśmiechnąłem się pod wyleniałym wąsem. kiedy będą wywozić do jurasic
                parku, nie będę odosobniony!
                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 13.12.07, 09:56
                  wczoraj robiąc porządki w szafie znalazłem m.in. prawo jazdy na
                  parowóz mego dziadka i mój list miłosny z liceum. nigdy go nie
                  wręczyłem dziewczynie, do której był adresowany. zabrakło mi odwagi.
                  dziś - choć minęlo lat z górą 20 - czytałem go z rumieńcem na
                  twarzy. pozwolę sobie zacytować fragment: "Nie wiem nawet - jak masz
                  na imię. Czy zauważyłaś księżyc? Na pewno co wieczór oglądasz
                  gwiazdy. Bo jesteś taka dobra, jak tylko moge sobie wyobrazić.
                  Ogromnie dobra. A księżyc jest w nowiu. Bardzo mały jest to rogalik.
                  Ale będzie jeszcze okrągła bułeczka i bardzo chciałbym Ci wtedy
                  powiedzieć po imieniu. I żebyś się uśmiechnęła"
                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 14.12.07, 22:50
                    ależ dzisiaj było filmów w telewizorze! i matrix i godzilla kontra
                    mechagodzilla i dokument o odmawiających służby wojskowej za czasów
                    nieboszczki komuny. tyle tego było, że pogubiłem sie zupełnie co
                    wybrać i wyłączyłem telewizor w ogóle.
                    zrozumiałem, że przeżuwaczem jestem zwykłym i że kradziony jest mi
                    czas. czas, którego nigdy juz w żaden sposób nie odzyskam.
                    i zrozumiałem jeszcze, że chocbym zrobił nawet coś nieprawdopodobnie
                    małego, głupiego i nic nie znaczącego, to i tak zrobie więcej, niz
                    tylko leżąc przed szkalnym ekranikiem i nie robiąc nic.
                    dziś na ulicy wesołej byłem świadkiem opowieści przedszkolaka, który
                    relacjonował tacie, co też ciekawego mu się przydarzyło:
                    - i myślałem że się zesrałem. ale włożyłem rękę do majtek i
                    zobaczyłem, że się jednak nie zesrałem.


                    w tych kilku słowach owego małego człowieka, ujrzałem swą
                    przeszłośc i swą przyszłość. kiedyś i ja biegałem w rajstopkach i
                    nie zawsze potrafiłem dobiec z potrzebą. dziś kontroluję swe ciało i
                    wydaje mi się, że jestem panem świata, ale...już niedługo. niedługo.
                    • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 18.12.07, 22:33
                      w jednym z kolorowych magazynów znalazłem dziś tekst, iż
                      redakcj)szlocha "nad Gosią Andrzejewicz. Piosenkarka dała
                      Andrzejkowy koncert (z pół playbacku) w...pizzeri w Myszkowie."

                      czytałem ten fragment kilkakrotnie. i za cholerę nie wiem, kim jest
                      ta Gosia, a co najgorsze nigdy nie byłem w Myszkowie!!!
                      W Wyszkowie byłem kilkakrotnie. a w Myszkowie nie!
                      i też mi się tak trochę na szloch zebrało.
                      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 24.12.07, 22:06
                        i juz po wigilii. czuje się zupełnie jak pimpuś sadełko. Mikołaj
                        miał w tym roku niezłą fantazję i przyniósła rzezcy naprawdę
                        odlotowe. dostałem m.in. płyte z mistrzowskimi dziełami Mozarta. a z
                        Mozartem akurat nie zawsze mi było po drodze. no i dwupłytowy album
                        The Stranglers. własnie wrzuciłem ich sobie na głośniki i okazuje
                        się, że to koncertówka.
                        byłem kiedys na koncercie stranglersów w paryżewie podczas Fete de
                        la Musique. i nagle czary mary znów wracają tamte wspomnienie gdy
                        człowiek był osiemnaście lat młodszy, gdy zaczynał studia i wierzył,
                        że cały świat nalezy tylko do niego.
                        aż strach wrzucać Mozarta. wiadomo to gdzie człowieka zaniosą
                        wspomnienia?
    • Gość: chOOj3k Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.chilan.net 25.12.07, 13:56
      chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska chooj wam w dupska
      • ormond Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 27.12.07, 09:47
        To sie chlop napracowal przy swietach.
        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 27.12.07, 20:27
          taaak. a'propos napracowania w święta. to dziś rano zszedłem do
          piwnicy, gdzie stoi mój rower i zauważyłem, że ktoś wyciął mi 21
          szprych w przednim kole. dwadzieścia jeden szprych. uciętych przy
          samej obręczy. i żadnej szprychy dookoła. zabrane. usunięte. ół koła
          puste. gdybym nie zauważył i gdyby mi koło pękło podczas jazdy, to
          ani chybi wywinąłbym orła do przodu i zawadził beretem o asfalt.
          porysowałbym buźkę i zęby przerzedził. kto wie, może nawet puknąłby
          mnie pojazd jadący z tyłu. ale zauważyłem. i zyję. wziąłem koło pod
          pachę i poszedłem do najbliższego serwisu rowerowego.
          kto mógł mi powycinac szprychy. albo matoł jakiś, któremu szczęscie
          sprawia robienie innym ludziom kuku, albo własnie zamachowiec
          zawodowiec. i az się uśmiechnąłem na tą myśl. takiego fidela castrol
          to podobno cia próbowała kilkadziesiąt razy, a to bombę ukrywając w
          cygarach, a to proszek trujacy do bamboszy, a to maść na wypadnięce
          brody. mi wycięto szprychy. komus się naraziłem czy co?
          idę sobie z tym kołem rowerowym i rozmyślam o zamachach, si aj ejach
          i spiskach. jaki kraj takie zamachy. jaki koronkiewicz takie
          szprychy.
          niejaki kardynał ryszelie powiadał, ze każdy ma takiego wroga na
          jakiego zasłuzył. mój wycina szprychy. widocznie nie zasłużyłem na
          więcej.
          jest okej. muszę się bardziej starać.
          • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 31.12.07, 15:24
            dzis moja żona otrzymała sms-a następującej treści:

            "Kobieto - w sylwestra oijemy za zdrowie facetów, którzy nas
            zdobyli, kolesi którzy nas stracili, debili którzy nas rzucili i
            farciarzy, którzy nas poznają. Wyślij to do 5 dziewczyn, a jutro
            czeka Cię szok"

            Pomijam oczywiście niecne podejrzenia, że napisał to jakiś pracownik
            sieci komórkowej, aby zwiększyc ilość wysyłanych sms-ów. Bo nawet
            jeśli tak jest - w niczym nie ujmuje to piękna powyższego przekazu.
            Od kilkunastu minut zastanawiam się czy podobny teks możnaby napisac
            dla facetów?
            "Mężczyzno, w sylwestra wypijmy za zdrowie dziewczyn które
            zdobylismy, za te które rzuciliśmy, i za te które nas mają za
            debili. Mężczyzno przyrzyj się swojej obecnej kobiecie. Wypij a
            jutro rano przeżyjesz szok."
            • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 31.12.07, 15:31
              końcówkę należałoby zmienić: "Wypij, a rano czeka Cię szok. I Twoja
              kobieta"
              • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 01.01.08, 19:42
                pierwszy dzień nowego roku. trzeba się będzie przyzwyczajać, że w
                dacie zamiast siódemki, pisać trzeba ósemkę. damy radę.
                wypadałoby coś postanowić. może znów rzucic palenie? ano spróbujemy.
                kiedyś w końcu się musi udać. może też częściej omijać trzeba
                komputer? zauważyłem pewne uzależnienie od monitora i komputera.
                może warto też zacząć budować dom? syna mam, posadziłem kilka drzew,
                pora więc chyba zacząć kopać fundamenty.
                domek nie będzie duży. będzie miec natomiast werandę na ogród. i
                oczyszczalnię ścieków. woda z tej oczyszczalni nawadniać będzie
                trawnik. a na dachu baterie i kolektory słoneczne. własny prąd i
                własne ogrzewanie. a jak wystarczy pieniędzy, to zakopiemy w ziemi
                system rurek na tzw. pompę ciepła. żeby ogrzewała nas ziemia. i
                będzie tam też kominek, żeby można było patrzeć na ogień. i zwierzak
                też jakiś będzie. pies, kot, może nawet prosiak? podobno świnki są
                bardzo sympatyczne i inteligentne. niechże sobie zatem zamieszka
                gdzieś w kąciku naszego wielkiego ogrodu.
                tego właśnie bym sobie życzył w tym rozpoczynającym się roku. ognia
                na kominku i świnki w ogrodzie.
                a Wy, jakie macie zyczenia?
                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 02.01.08, 14:44
                  słoneczko od rana. drugi dzień bez papierosów. spacer ulica
                  angielską, gdzie połowa domów stoi już pusta i opuszczona. i
                  dziewczyny pięne na skłodowskiej. aneta, co ma szkołę wizażu i
                  pracuje u jandy krystyny, i dorota co w radiu pracuje i opowiada z
                  uśmiechem o swej córce. i kapelusz sobie z peru przywiozła i teraz
                  wygląda w nim jak włóczykij.
                  lata płyną, a dziewczyny coraz piękniejsze!
    • bialostoczanin Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 02.01.08, 22:07
      a ja będę bronił owego tematu ..czytam go niemal od początku i myślę że z tego
      za kilka lat będzie można nawet ot jakąś ciekawą powieść biograficzną napisać
      ... i sam żałuję że się nie dopisuję, że nie potrafię wyszukać na to czasu...że
      białostoczanie też nie potrafią...z tego mogła by się złożyć całkiem niezła
      historia wielu wielu mieszkańców grodu nad Białą :)
      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 03.01.08, 20:59
        trzeba bronić temat? przed kim? przed czym?
        przed nudzeniem autora chyba.
        alez dzionek mialem dzisiaj. najpierw auto zapalic nie chcialo, i na
        ulicy musialem mu w bebechach grzebac. ja rowerzysta, co to jeno
        lancuch naciongnonc potrafie. nic zem tam w aucie nie wygrzebal.
        stoi na miescie. potem telefon mialem, ze gazownicy przyszli gaz
        odcinac, bo rachunki nie poplacone jeszcze z maja. na tesciowe wiesc
        ta spadla, bo tesciowa akurat w domu byla. no to dawaj do gazowni
        jechac trza sprawe wyjasniac. a tamkasa akurat zamknieta, bo
        przerwa. i siedz czlowieku na korytarzu, a nic do czytania ni ma
        jeno ulotka pt. gaz ziemny. zalatwilem gazowników i do córki wpadlem
        zeszyty sprawdzić. a tam mit o ikarze i dedalu w wersji jaiej dotąd
        nie znałem. pojechała córka moja ostro. i twierdzi, że tak w
        internecie pisze. trza było wszystkoprostować i raz jeszcze napisać.
        potem gonitwa do klepu, coby przed zamknięciem zdążyć i pampersy
        kupić. bez pampersów byłoby kiepsko bowiem.
        teraz dopierom chwile znalazł. ale że dziecko na rękach śpi, tekst
        ten jrdnym palcem od kwadransa z blendami stukam.
        jest gicior! żyjemy!
        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 03.01.08, 21:03
          co sę zaś historii tyczy, to białka dziś niemal zamarzła. środkiem
          jeno wąska strużka wśród lodu ciecze. i jak się patrzy na kaczki, to
          aż człowiek Bogu dziękuje, że nie ma dzioba ni płetw i nie musi tam
          z nimi pokarmu szukać
          • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 06.01.08, 00:43
            słoneczko i zimnica okrutna. w telewizorze podali, że podczas skoków
            narciarskich zginął 14-stoletni chłopak. na wszelki wypadek
            wyłaczyłem zaraz telewizor. a nuż będą pokazywac relację? nie
            chciałbym tego oglądać. krew, łzy i nieszczęście wcale mnie nie
            fascynują. choc jak twierdzą wszystkie opracowania dotyczące mediów -
            to właśnie krew, ból i śmierć nakręcają oglądalność, słuchalność
            czy poczytność.
            czytam "Pamiętnik" Janusza Korczaka. zaczął go pisać w maju 1940
            roku. pozornie bezładne zapiski, bez większego znaczenia i sensu.
            ale my wiemy przecież co się wydarzy.
            wiemy? cóż moge wiedziec o tamtych dnaich w getcie? do drzwi pukają
            świadkowie Jehowy.
            - O Krzyś już się nas nie boi - mówią
            - Skąd oni znają imię naszego dziecka? - pyta żona

            Na okładce "Strażnicy" napis "Królestwo Boże - kiedy przyjdzie?"
            No proszę, a ja byłem przekonany, że jest od zawsze.
          • Gość: J07 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.nycmny.east.verizon.net 06.01.08, 04:17

            Moglbys z McDonalda,tym kaczkom cos podrzucic?
            • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 07.01.08, 00:37
              nie chodzę do McDonalda. bywałem tam tylko z moją córką. nie smakuje
              mi jedzenie serwowane w fast foodach.
              skoro mowa o kaczkach, to wolę kupić bochenek chleba za 2 zł w
              sklepie nad białką.
              ale co innego chodzi po głowie dzisiaj.
              śniegu napadało co niemiara. w telewizji, nie wiem co się dzieje.
              czytałem dzień cały "pamiętnik" Korczaka. i znalazłem fascynujący
              fragment. oto doktorowi śni się, że jest na odczycie w stanach. i
              widownia rzuca na scenę biżuterię, zegarki, portfele pełne
              pieniędzy. dzieci z sierocińca zbierają to wszystko w poszewki od
              pościeli i...
              tu chciałem zacytować doktora Korczaka, co zrobiłby z taką masą
              pieniędzy. alenie mogę.
              wszyscy w domu już śpią i nie mam serca zapalać świateł i szukać
              książki. napiszę jutro, ok?
              • Gość: J07 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.nycmny.east.verizon.net 07.01.08, 02:49

                Pisz sobie,jutro,pojutrze,i kiedykolwiek,nic mi do tego,jedynie to,
                ze temat mnie znudzil.
                Good looks.
                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 07.01.08, 14:42
                  "Posiądę więc środki nieograniczone i ogłaszam konkurs na budowę
                  wielkiego sierocińca w górach Libanu, w pobliżu Kfar Geladi.
                  Będą tam wielkie koszarowe jadalnie i sypialnie. Będą małe "domki
                  pustelników". Dla siebie na tarasie płaskiego dachu mam jeden pokój
                  nieduży z przeźroczystymi ścianami, bym nie stracił ani jednego
                  wschodu i zachodu, aby w nocy pisząc, móc raz w raz spojrzeć w
                  gwiazdy."

                  śniegu dziś nawaliło nareszcie. kierowcy, drogowcy i sprzątaczki,
                  klęli dzisiaj pewnie, ale saneczkarzom istna radość.poszliśmy z
                  dzieckiem i my. to jego pierwsze saneczkowanie w życiu.
                  długo długo trza się wspinać, by momentalnie zjechać w dół. jak w
                  życiu.
                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 195.245.213.* 09.01.08, 12:40
                    wczoraj o godz.18 w Cristalu rozpoczęły się Dni Kuchni Białoruskiej.
                    Ha! Ależ przysmaków było! Sandacz w sosie z białego wina i draniki
                    ze śmietaną, i kwas chlebowy i przekąsek, wędlin, sałatek!
                    najbardziej wśród tego bogactwa ujęła mnie jednak...kapusta
                    faszerowana marchewką! wygładała owa potrawa, jakby to kawior był
                    czerwony w cieście. a to zwykła marchewka w zwykłej kapuście. ale
                    liście kapuściane kiszone uprzednio, więc ostre w smaku, a marchewka
                    słodka. no mówię Wam pychota! zwykłe zdawałoby się składniki, a
                    magia niemożebna.
                    no i pomidorek pokrojony w plastry z odrobiną sosu czosnkowego, a
                    wszystko posypane wiórkami żółtego sera. potrawa kolorowa niczym
                    kwiat. niczym aster jesienny. a smaków ile przy każdym kęsie!
                    nareszcie jakieś urozmaicenie po pizzach i kebabach.
                    przysmaków białoruskich mozna będzie popróbowac jeszcze dni kilka.
                    • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 11.01.08, 16:38
                      w antykwariaci przy kinie pokój kupiłem "Postsciptum" Edwarda
                      Stachury. Fascynujący jest zwłaszcza dziennik prowadzony już po
                      wypadku autora na torach
                      "Wszystko zdaje się mnie pytać:"Po co żyjesz na tym świecie, jezeli
                      nic ci z tego świata nie smakuje?" Wiatr za zimny, słońce za gorące,
                      ziemia za sucha, deszcz za mokry i tak dalej bez końca."

                      kilka dni temu zmarł Edward Kłosiński. wspaniały operator,
                      towarzysz życia Krystyny Jandy. lubiłem czasem zajrzeć na jej
                      stronę, gdzie prowadziła swój pamiętnik. ale od kilku dni nie mam
                      odwagi.
                      choć jak pisze Sted "Umarł ktoś we wsi i matka dzisiaj wybiera się
                      na pogrzeb. Nawet pogrzeb jest sprawą tego świata. Wszystko tu jest
                      z tego świata. Pogrzeb i chrzciny, wesele i imieniny. Wszystko. I
                      Żeby móc żyć w tym świecie, trzeba uczestniczyć w jego rytuałach."
                      • bogo2 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 11.01.08, 17:28

                        i trafil sie diament...!!!!
                        albo pomysl na post-rancho-tv serial...!!!


                        Gość portalu: wkoronkiewicz napisał(a):
                        (...)
                        > Żeby móc żyć w tym świecie, trzeba uczestniczyć w jego rytuałach."

    • Gość: czytelnik Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.koba.pl 13.01.08, 18:38
      nie zaniedbuj pisania , pisz częściej i ciekawiej .
      Masz w końcu konkurencję.
      Wydepilowana blondynka się pojawiła .
      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 13.01.08, 18:54
        wiem, czytałem zapiski blondynki. zabawne.
        dzisiaj byłem z małżonka w kinie Forum na filmie "Elizabeth".
        staramy się raz na jakiś czas wyjść razem do miasta i chwilę
        odpocząć od macierzyństwa.
        po filmie obejrzeliśmy wystawę szopek, która znajduje sie we foyer.
        szopki bozonarodzeniowe wykonane przez uczniów. nieprawdopodobne
        rzeczy. podobały nam się zwłaszcza makarony tak umiejętnie sklejone
        i pomalowane, ze zamieniały się w figurki zwierząt, anioły, trzech
        króli, a nawet piękne ozdobne gwiazdy.
        ale najbardziej spodobała nam się szopka z wielkim logiem
        Jagiellonii. trzej królowie byli w barwach klubowych, a
        pielgrzymowali do...bramki. tak jest! żłóbek i święta rodzina
        znajdowali się w bramce. nad nia polatywał anioł, a za bramką stały
        dwa stanowiska jupiterów!
        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 195.245.213.* 14.01.08, 12:10
          słoneczko pięnie świeci. na drzewach i krzewach lśni szron czyli też
          szadź. piękny jest dzisiaj świat.
          na portalu nasza-klasa pięć nowych wiadomości. pięć zaproszeń do
          grona znajomych. a ja w życiu tylu znajomych nie miałem. pół biedy,
          jak zapraszają koledzy z klasy czy ze szkoły, czy z drużyny
          żeglarskiej. ale co zrobić jak zaproszenie wysyła piękna młoda
          kobieta? zdjęcia takie, że śnieg za oknem topnieje. co ja mówię
          śnieg! świat cały wiruje!
          skąd ja mogę znać takie dziewczyny? i dlaczego one chcą psuć swoją
          stronę moim zdjęciem?
          masochizm jaki czy co?
          i co żonie powiedzieć, gdy zapyta - a ta tutaj, to kto?
          • lindown1 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 14.01.08, 14:43
            byleby to nie byla wydepilowana_blondynka...
            • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 17.01.08, 00:48
              dlaczego nie wydepilowana blondynka? każdy ma prawo.
              nie ważne kto. ważne jest co.
              co ma nam do powiedzenia. blondynka. brunetka. depilowana. czy nie.
              każdy może powiedzieć to co chce. uszanujmchc
              chciałem opisać cotez się dziś wydarzyło, ale obudził się mój syn. i
              sorki, ale muszę biec go ukoić. zwierzemia zostawię na jutro.
              • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 19.01.08, 11:44
                deszczowo dzis za oknem. topnieją ostatnie płaty śniegu. czyżby już
                było po zimie. tyle jej było? raz z dzieckiem na sanki i wszystko?
                wygląda na to, że owo globalne ocieplenia to nie żadne wymysły
                naukowców, ale po prostu fakt. warto zatem przyjrzeć się kolejnym
                ostrzeżeniom ekologów. żebyśmy później nie byli zdziwieni.
                dostałem dzis list od bardzo pięknej kobiety, która kiedyś dawno
                dawno temu wydawała mi się świetlistym aniołem. spotkaliśmy się na
                portalu nasza-klasa i choć minęło lat wiele, to znów poczułem jak
                ziemia drży pod stopami.
                owa piękna dziewczyna, marzenie sprzed lat, zrobiła w liście drobną
                literówkę i zamiast napisać "Pozdrawiam Cię Wojtku cieplutko"
                napisała "Pozdrawiam Cię Wojtku cieplutku".
                a może to wcale nie była literówka? może rzeczywiście wyglądam jak
                cieplutek?
                • hrothulf "Skraj" Darka K. 19.01.08, 20:42
                  dla niepoznaki zwanego Adamowskim. Jeśli nie wiesz (w co wątpię) to nasz kolega
                  z roku (byłem na roku przez rok ale to wystarczy) popełnił właśnie drugi swój
                  tomik. jeśli nie czytałeś, przeczytaj, bo to rzecz wspaniała
                  • Gość: wkoronkiewicz Re: "Skraj" Darka K. IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 20.01.08, 10:37
                    Darek z Adamowa napisał już drugi tomik wierszy? oczywiście, że
                    jutro z samego rana pobiegnę do księgarni czy czytelni i postaram
                    się ową książkę znaleźć.
                    ha! studenckie lata. wycieczki rowerowe nad Bug, piwo kuflowe w
                    restauracji "Wczasowa" w Mielniku, gdzie na ścianach wymalowane
                    żagłówki z żaglami założonymi na opak i płynące pod wiatr i gdzie
                    wszyscy mrugali do mnie okiem, bo poprzedniego dnia podobno nieźle
                    tam narozrabiałem - a byłem tam pierwszy raz w życiu. ani chybi
                    minąłem się o jeden dzień ze swym sobowtórem. i basen pływacki w
                    Adamowie.
                    było minęło. przeszło wszystko jak sen srebrny salomei. Darek udał
                    sie do angielskiego coledżu i tylem go widział. ot czasem na ulicy
                    się miniemy, ukłonimy, pozdrowimy. on w swoją, ja w swoją stronę
                    idę. on wiersze wydaje, a ja tu na forum przynudzam.
                    wczoraj małżonka moja do warszawy pojechała na dzień cały, coby
                    muzea obejść i operę odwiedzić. "don giovaniego" posłuchać. ja
                    samiutki z dzieckiem zostałem. ale że chłopakom w domu siedzieć
                    nudno - zadzwoniliśmy do znajomych, co też małe dzieci mają, żeby
                    się na wizytę umówić.
                    szkraby sa w podobnym wieku, także się szybko między sobą dogadali.
                    zaczęło się oczywiście od wymiany smoczków.
                    - nie choruje? - zapytała tylko znajoma
                    - nie - odparłem
                    i tyle było naszego zajmowania się dziećmi. niech się uczą życia w
                    stadzie.
                    znajomy wyskoczył na moment do sklepu i wraz z zakupami
                    przyniósł "najlepszą zabawkę dla dzieci".
                    własnym oczom nie wierzyłem, gdy ujrzałem drewniane łopatki do
                    smażenia na teflonowych patelniach. Łopatka zabawką?
                    po chwili zrozumiałem.
                    dzieciaki chwyciły owe łopatki i rozpoczęło sie bębnienie. o
                    wszystko. stół, krzesła, podłoga, łóżeczko, szafa, zabawki, wszystko
                    stało sę jednym wielkim instrumentem perkusyjnym.
                    i przypomniał mi się opis, który kiedyś znalazłem w pamiętnikach
                    Bunuela, gdy w jednym z hiszpańskich miast, pewnego dnia rozpoczyna
                    się wielkie bębnienie. wszyscy mieszkańcy bębnia, a każdy ma swój
                    własny niepowtarzalny rytm i próbuje owym rytmem "zarazić" innych.
                    totalna kakofonia. ale po kilku godzinach z owych setek pojedyńczych
                    zupełnie różńych rytmów wyłania sie jeden wspólny dla wszystkich i
                    wieczorem już całe miasto gra to samo.
                    jeśli zatem macie dzieci - kupcie im łopatki.
                    i czytajcie wiersze.


                    • Gość: hrothulf Re: "Skraj" Darka K. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 14:09
                      ten tomik jest nominowany do nagrody kazaneckiego
    • Gość: bn Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 11:21
      www.tvn24.pl/0,1535883,wiadomosc.html
      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 21.01.08, 00:15
        dzięki za linki do pana premiera i pana prezydenta. co prawda staram
        się być jak najdalej od tego typu wydarzeń, które relacjonują
        wszystkie media i staram się cieszyć rzeczami o których żadne media
        nigdy nie wspomną - ale skoro pan czerpie radośc z politycznych
        połajanek - ok. to forum jest otwarte na każde apekty rzeczywistości
        przynoszące ludziom odrobinę zadowolenia i szczęścia.
        darku! skoro Twój tomik jest nominowany do nagrody kazaneckiego -
        czemu nie powiesz o tym otwarcie? czemu człowiek, który Twój tomik
        zna i pragnie wypromowac ukrywa sie pod pseudonimem? czemu wstudzimy
        się otwarcie kogoś pochwalić? czy to jest wstyd?
        czy bycie poetą jest społecznie naganne? czy pisanie wierszy jest
        oznaka słabości? czy czytanie wierszy i delektowanie się słowem jest
        be?
        hej! użyjmy dziś żywota!
        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 25.01.08, 18:48
          wietrzysko za oknem straszliwe. na Bałtyku sztorm, w górach halny, a
          i u nas szumi i gwiżdże. niepokój w sercach sieje.
          z weltszmercem należy walczyć stanowczo. dlatego zaopatrzyłem sie w
          czekoladę, piwo i dobra lekturę.
          czekolada sklepowa, piwo domowej roboty - uwarzone przez podlaskich
          piwowarów - ww6.tvp.pl/2844,20080124644626.strona, a lektura
          autorstwa Mariusza Sczygła zatytułowana "Gottland". i śmieszna i
          straszna. bardzo bardzo dobra. chcialem nawet zamieścić jakiś cytat,
          ale w tej książce dobre jest każde zdanie. naprawdę gorąco polecam.
          świetne jest też piwo domowej roboty. dostałem je w prezencie od
          piwowarów, którzy spotkali w jednym z białostockich domów. znałem
          adres, więc zapukałem do drzwi. otworzyła staruszka
          - czy tu warzone jest dziś piwo? - zapytałem
          - panie! jakie piwo? idź pan stąd! - odpowiedziała babcia
          okazało się, że piwowarzy siedzieli w garażu. na kuchence bulgotał
          gar z brzeczką, a garnek podłączony był do...komputera. na ekranie
          widac było wykres temperatury panującej w garnku. i dziesiątki
          butelek. bo każdy piwowar pochwalić się chciał własnym wyrobem. były
          więc piwa we wszystkich kolorach i smakach.
          trzy butelki trzymam jeszcze w lodówce. miały być dla niespodzianego
          gościa, więc jeśli ktoś ma ochotę na niepasteryzowane wspaniałe
          piwko - serdecznie zapraszam.
          i do zobaczenia jutro na wystawie w budynku elektrociepłowni.
          wejście przez mostek nad Białką, tuż obok przystanku skąd odjeżdżają
          autokary do najpiękniejszych miejsc na globie.
          aczkolwiek
          • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 26.01.08, 20:01
            wietrzysko dziś jeszcze większe niż wczoraj.
            w południe wyskoczyliśmy z synem na spacer do parku. widzieliśmy
            sikorki, dzięcioła i wiewiórkę. bardzo nas to ucieszyło, że nasi
            bracia mniejsi cało tą zime przetrwali. my przy kaloryferach,
            gorących hebatach i okutani w swetrach - a oni - pośród śniegu
            całymi tygodniami na gałęziach. teraz zaś latają od drzewa do drzewa
            (zwłaszcza wiewórki loty mają długie) i cieszą się każdym promykiem
            słońca. śpiew i radość jest w lesie wielka.

            dzisiaj przez naszą-klasę otrzymałem list od koleżanki zza oceanu.
            jej kilkuletni syn zadał jej pytanie:
            "Mamo, jak to jest, że Polacy umieją mówić po angielsku, a
            Amerykanie po polsku nie?"
            napisałem jej zatem wierszyk

            Dlaczego Polacy umieją po angielsku?

            Bo Polacy są jak ptacy!
            Po angielsku i rosyjsku
            Chińsku, fińsku i syryjsku
            Po francusku i po włosku
            I na dworcu, w sklepie, w kiosku -
            Umią nawet po niemiecku!
            Właśnie to odpowiedz dziecku


    • Gość: guzyk Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.chilan.net 26.01.08, 20:16
      mam pustą piwnicę i potrzebuje roweru, może kupicie mi? albo zamiast pisać zarobisz troche kasy na ulotkach i mi dasz prezent na urodziny ;p
      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 29.01.08, 20:35
        guzyku, zwracasz się do mnie? ja nigdy nie zarabiałem na ulotkach.
        jeśli już to tylko traciłem. musiało zajść jakieś nieporozumienie.

        Twój list przypopomniał o przesyłce, która otrzymałem kilka dni
        temu. awizo zawiadamiało o liście poleconym. odbiór na poczcie.
        udałem się zatem do własciwego okienka. wymieniłem imię i nazwisko,
        podałem adres, wyciągnąłem dowód. ale pani z poczty nie była
        przekonana, czy może mi ów list oddać:
        - zaadresowany jest "Grupa Obłęd" - powiedziała
        - spokojnie mogę odebrać - odrzekłem

        pani przeczytała jeszcze adres nadawcy i wzruszywszy ramionami
        oddała mi kopertę. list nadano w szpitalu psychiatrycznym w
        miejscowości P. w środku zaś była kartka:
        "Drodzy państwo. Czy wydaliby Państwo moją poezję? Z pozdrowieniem."
        i podpis autora
        Do kartki dołaczone były dwie dyskietki. Na każdej po kilkanaście
        wierszy. ułożonych alfabetycznie.
        oto tytuły niektórych z nich:
        "Spotkac Cię w niebie", "Śpij spokojnie", "To fikcja", "Wściekła
        zazdrość", "Wypij", "Zgniła codzienność", "Żyć mi się nie chce".
        Pierwszy wiersz nosi tytuł "Abstrakcja" ostatni zaś zatytułowany
        jest "Życie smutne"

        obawiam się, że niestety nie będę mógł sprostać prośbie autora i nie
        wydam mu jego poezji. nawet nie dlatego, ze ja życie kocham i uważam
        za wspaniałe. mam szacunek do rozmaitych postaw ludzkich i jeśli
        ktoś uważa, że życie jest smutne - ma do tego prawo. nie wydam
        tomiku wierszy z innego powodu. otóż obawiam się, ze wkrótce zostanę
        zasypany lawiną podobnych listów, dyskietek, płytek i maszynopisów.
        jedyne co mogę zrobić, to zacytować tu jeden z wierszy i choc w ten
        sposób przedstawić go szerszej publiczności.

        pozwolę sobie zaprezentowac utwór pt:

        „Żyć mi się nie chce”

        Nie jestem w stanie
        Cię kochać.
        Boję się umrzeć,
        Choć żyć mi się nie chce.
        Niestety.
        Chodzę po mieście
        W nadziei,
        Że coś mi się zechce.

        Mysłowice, 08.2006

        • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 29.01.08, 20:41
          i jeszcze jeden wiersz:

          „Być mi się nie chce”

          Grupowa solidarność,
          I chora lojalność
          Zalewa mnie na
          Codzień,
          Gdy sam jestem.

          O czymkolwiek
          Pomyślę,
          I cokolwiek zrobię,
          To stać mnie
          Na coraz więcej.

          Jestem coraz bardziej
          Mądry,
          Robiąc
          Się coraz bardziej
          Mniejszy
          Niż byłem,
          I jestem.

          Potrzebuję uciec od tego,
          Lecz dopada
          Mnie to,
          I być
          Mi się nie chce.

          Mysłowice, 07.2006
          • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 31.01.08, 21:12
            jadąć dziś rowerem do pracy skręciłem w ulicę mohylowską. i pośrodku
            tej pięknej skazanej na zagladę dzielnicy, gdzie większość domów
            stoi juz pusta, a ogrody dziczeją i upodabnaiją się do raju - na
            jednym z drzew zauważyłem gila. piękną miał kamizelkę. czerwoną.
            wśród wróbli mógłby być kardynałem. kilkanaście metrów dalej na
            wysokim drzewie sroki urządziły zebranie. nigdy nie widziałem tylu
            srok naraz. było ich kilkanaście i wszystkie się przekrzykiwały.
            jakiś sejmik czy co? krukowate wcześnie zaczynają sezon lęgowy. może
            to więc jakieś spotkanie było integracyjne? może ktoś wie coś na
            temn temat?
            jako że dzisiaj tłusty czwartek przygotowałem sobie na tą okazję
            lekturę dotyczącą kuchni. zresztą autorstwa bialostoczanina Andrzeja
            Fiedoruka. w swojej książce "Kuchnia Podlaska w rozhoworach i
            recepturach opisana" pisze on tak: "Inna sprawa miała się z
            wypijaniem zawartości kielichów. Jeśli gospodarz był dyskretny i
            nienatarczywy, można było się od części przynajmniej wykręcić.
            Gorzej kiedy sam lubił pić i innych poić. Tacy potrafili obstawić
            cały stół służącymi, a i pod nim ulokowac kilku i gdy delikwent
            ratował sie wylaniem kielicha za siebie, juz usłużny lokaj stojący
            za plecami mu go dopełniał. Kielich schowany pod serwetę dopełniał
            czatujący pod stołem służka"
            ha! poszedłem dziś nawet do piwiarni, aby podziękować autorowi za
            ten piękny fragment. ale niestety pana Andrzeja nie było. nie było
            też żadnych sług za plecami i pod stołem. tylko z magnetofonu
            leciała muzyka zespołu "Ich Troje".
            ha! kiedyś znajdzie się kronikarz, który i taką piwiarnię potrafi
            pięknie opisać!
            • Gość: xyz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: 212.160.236.* 01.02.08, 09:10
              Od dawna cię nie widać na ulicach. może tak mały happening? nudno
              się robi w mieście.
              • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.adsl.szeptel.net.pl 01.02.08, 11:45
                wiosna idzie. będzie mnie więcej.
                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.adsl.szeptel.net.pl 05.02.08, 14:45
                  w Książnicy Podlaskiej na jednej ze ścian wisi plakat "Płace w
                  Polsce powinny rosnąć 2 razy szybciej". Pod spodem ktoś dopisał: I
                  wydajność pracy!
                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.adsl.szeptel.net.pl 07.02.08, 11:02
                    a w antykwariacie przy kinie Pokój książki to już stosami na ziemi
                    leżą. antykwariusz w książkach tonie, gdyż jeden z klientów remont
                    robił i pozbył się całego ksiegozbioru. książki mozna więc kupic juz
                    za kilka złotych!!!!!!!!!!!!! mi akurat w ręce wpadła relacja z
                    podróży Raymonda Maufrais. W roku 1949 mając lat 23 wyruszył on
                    samotnie w puszcze Gujany Francuskiej. Do celu nigdy nie dotarł.
                    Ekspedycja wysłana na jego poszukiwanie, znalazła tylko ślady
                    obozowiska i dziennik bedący zapisem wędrówki. Przez lata łudzono
                    się, że przygarnęło go jakieś indiańskie plemię, ale nigdy więcej
                    nie spotkano nikogo kto widziałby Raymonda Maufrais. zostały tylko
                    jego zapiski. książka nosi tytuł "zielone piekło".
                    za oknem pochmurno i deszczowo, szaro, smutno, byle jako. podobno u
                    kogoś w ogródku zakwitły pierwsze przebiśniegi. na krzakach bzu
                    pojawiają się pierwsze pąki. ale kiedy się zazielenią? kiedy
                    wybuchną zapachami i szczęsciem?
                    póki co, jedyną zielenią służy egzotyczna dżungla gujany.
                    • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.adsl.szeptel.net.pl 11.02.08, 14:30
                      wybraliśmy się wczoraj z żoną do kina. już na ulicy naszą uwagę
                      zwrócił dziki tłum pod kinem. dosłownie oblężenie. kasa zamknięta.
                      kasjer przez szybę zawiadamia - brak biletów. ani jednego. nic.
                      spotkaliśmy znajomą, podobno wszystkie kina w Polsce pokazujące ów
                      film przeżywają oblężenie. nawet w telewizji o tym wspominali.
                      ha! pamiętam olbrzymie kolejki przed gwiezdnymi wojnami i wejściem
                      smoka. pamiętam jeszcze koników wystających kiedyś pod kinami i
                      sprzedających bilety po dwukrotnie wyższej cenie, ale nie widziałem
                      takich tłumów od lat.
                      a film był polski!
                      wiwat kinematografia!
                      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 20.02.08, 21:00
                        O godz.10 rano w sklepie spożywczym "Ratuszowy" młody człowiek
                        stojący przede mną w kolejce poprosił sprzedawczynię o szampana.
                        Początkowo myślalem, że zawiódł mnie słuch. Szampana? Z rana?
                        Pani jednak przyniosła butelkę szampana i wybiła na kasie cenę
                        4,99zł!!!
                        Chłopak zapłacił, schował butelkę do plecaka i wyszedł.
                        Ozwały się anielskie chóry!
                        Oto butelka szampana w sklepie w centrum miasta kosztuje tyle co
                        szklanka piwa w knajpie! A przecież z dnia na dzień jest coraz
                        cieplej! Coraz weselej śpiewają ptaki. Coraz śmielej wychodzą spod
                        ziemi przebisniegi. Już tyłek nie przymarza do parkowej ławki.
                        Lada dzień zdarzyć się może, że zadzwoni któryś z kolegów i
                        zapyta "Może byśmy otworzyli sezon?" I zdarzyć się może, że żona
                        przepustki udzieli! I hulaj dusza!
                        Dziś jeszcze roboty było huk. Ale widok owego młodzieńca idącego z
                        szampanem w plecaku, przypomniał mi że juz starożytni wołali "Carpe
                        diem!".


                        lada chwila
                        • lindown1 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 21.02.08, 11:12
                          za 4,99 to musial byc szampan zdradziecki
                          • otwieracz_do_butelek Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 21.02.08, 11:44
                            Tylko, gdzie on ten szampan skonsumuje?
                            Krzaki wycięli, lodowisko postawili.
                            • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 24.02.08, 20:51
                              gęsi lecą!
                              • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 26.02.08, 22:41
                                w teatrze dramatycznym dziś wieczorem "Boska". w roli tytułowej
                                Krystyna Janda. ponadto Wiktor Zborowski, Krystyna Tkacz, Anna
                                Iberszer, Ewa Telega, Maciej Stuhr. obsada znakomita. może więcej
                                trochę spodziewałem się po Stuhrze, którego bardzo cenię. wydaje mi
                                się, że jako naprawdę świetny aktor, mógł więcej wycisnąc z roli
                                cynicznego akompaniatora. który przyjmuje pracę tylko dla pieniędzy,
                                potem umiera ze wstydu, by w końcu zrozumieć fenomen niezwykłej divy
                                i pokochać ją, tak jak kochali inni. niestety nie było tego dziś
                                wieczór.
                                ale była Krystyna Janda! coś nieprawdopodobnego. powiedziec gwiazda
                                byłoby banałem. konstelacja! supernowa! cud boski! po prostu brak
                                słów! totalna hipnoza. wspaniała.
                                pomimo tego, iż grała osobę próżną, śmieszną, egzaltowaną i głupią -
                                sprawiła, że my tą osobę kochamy całym sercem. śmiejemy się z niej,
                                ale i wręcz podziwiamy!
                                za pasję! za upór! za determinację, aby żyć w świecie o jakim się
                                marzy! na przekór wszystkim!
                                wspaniały spektakl.
                                no i ten koncert kaszlnięć! tylko zgasły światła na widowni. tylko
                                podniosła się kurtyna. i już. najpierw pan. solidnie. hęhm! jakby
                                czekał właśnie na ten moment. za chwilę pani z drugiego kąta.
                                ciszej. hmmm. z cyklu oj zapomniałam. potem jeszcze ktoś inny. i
                                jeszcze. jakaś zmora szła przez widownię? podstępna dusicielka?
                                patrzy człek na aktora, lecz zamiast tekstu słyszy arię na drogi
                                oddechowe i flegmę.
                                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 08.03.08, 10:50
                                  wczoraj otrzymałem prezent. książkę zbigniewa nienackiego. ale
                                  bynajmniej nie był to żaden z tomów przygód pana samochodzika. nie
                                  była to również osławiona niegdyś "raz do roku w skiroławkach", po
                                  którą kolejki się ustawiały w księgarniach i która sprzedawana była
                                  potem na bazarach po cenie kilkunastokrotnie wyższej.
                                  ksiązeczka, którą dostałem to kryminał. jego akcja toczy się na
                                  początku lat 60-tych w Łodzi. nosi tytuł "laseczka i tajemnica".
                                  czyta się szybko i dobrze. lektura zajmuje jeden dzień.
                                  w sam raz na taką pogodę jak ta.
                                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 17.03.08, 00:03
                                    mój kumpel z liceum pojawił się w jednym z ogólnpolskich seriali. do
                                    tej pory, by go zobaczyć w nowej roli musiałem zaiwaniać przez całą
                                    Polskę do teatru w Kaliszu czy Opolu. czy zrobi karierę? mam
                                    nadzieję. jest naprawdę dobry. będę trzymał za niego kciuki. mamy
                                    Małaszyńskiego, mamy Kasię Herman, mamy Kayah. czy dołączy do nich
                                    Przemek Kozłowski? byłoby super!
    • Gość: candyman Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.08, 08:00
      oj będzie się działo
      forum.poranny.pl/Koniec-swiata-w-2012-roku-Nowa-Era-t4990.html
      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 17.03.08, 15:57
        mój kolega, kedy usłyszał o dacie 2012 zapytał tylko;
        - ale przed czy po Euro?
        okazuje się, że chyba jednak po. koniec ma nastąpić jakoś tak
        jesienią.
        cóż. wcześniej czy później trzeba będzie pożegnac się z tym światem.
        warto zrobić to z poczuciem, że żyło się dobrze. że nie zmarnowało
        się czasu, który został nam dany.

        jechałem dziś rowerem po Lipowej. kobieta do autobusu biegła. i na
        mój widok krzyknęła: O Jezus!
        Pan Bóg jest w każdym z nas.

        • Gość: luśnia Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.bialnet.com.pl 19.03.08, 19:10
          Pan Bóg mie lubi podróbek.
          • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 20.03.08, 08:32
            a kto lubi podróbki?
            od kilku dni nad naszym miastem krążą mewy śmieszki. dawniej ich
            największe skupisko było przy centrali rybnej naprzeciwko hotelu
            turkus. dziś nie ma juz tam kanału odprowadzającego ścieki, a mewy
            najłatwiej spotkać na stawach dojlidzkich. warto się wybrać rowerem
            na groble pomiędzy stawami.
            dziś co prawda śnieg i zimnica, ale kiedy tylko wyjrzy słoneczko,
            trza będzie wyskoczyć gdzieś w naturę. może nawet zorganizujemy
            jakąś wycieczkę dla wszystkich chętnych. z ornitologiem, który z
            daleka rozpozna każdego ptaka i opowie o jego zwyczajach.
            • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 27.03.08, 20:28
              kiedyś dawno dawno temu czytałem opowiadania Jacka Londona dotyczące
              jego okresu włóczęgi po Ameryce. jeździł pociągami towarowymi i w
              miastach żebrał żywność. pewnego razu dostał wielką paczkę. oczyma
              wyobraźni widział już grube pajdy chleba przetykane plastrami
              szynki. tymczasem wewnątrz były ciasta. cała góra ciast. a bohater
              nasz nie lubił ciast. siedział zatem nad tą paczką i płakał.
              przypomniała mi się owa scena gdy dziś poszedłem z synem na zakupy,
              a przy śmietniku wisiała reklamówka pełna ciast.
              nieśliśmy akurat ptakom trochę czerstwego chleba, postanowiliśmy
              rzucic im tez trochę ciasta. czego tam nie było! najpierw
              wielkanocna baba z lukrem i rodzynkami, później jakiś taki tortowy
              przekładanie, potem mazurek w polewie czekoladowej, potem znów baba,
              ale z ciemnym środkiem, na końcu zaś wielki kawał sernika. było tego
              kilogramy! połamaliśmy na mniejsze kawałki i rzuciliśmy ptakom.
              wracając ze sklepu po kilku minutach zauważyliśmy, że obok naszego
              śmietnika żeruje już całe stado. gołebie, kawki, gawrony. dziobią,
              drobią, rwą, wyrywają kęsy. chodzą sobie dostojnie pomiędzy
              rozmaitymi gatunkami wypieków i podskubują. tu rodzynek, tam lukier,
              tu serniczka, tam tortu. wyżera dzis była na 102! ptasia wielkanoc!
              • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 15.04.08, 20:27
                byłem dziś z żoną na działce i zrywalismy kwiatki:
                www.szukamypolski.pl/radarxl.php?id=5982&f=8&gal=
                • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 01.05.08, 18:09
                  korzystając z wolnego dnia wybraliśmy się z córką do znajomych na
                  wieś. i słyszeliśmy kukanie pierwszej w tym roku kukułki. i mieliśmy
                  przy sobie pieniądze. co oznacza, ze będziemy tego roku bogaci.
                  i zamiast wracać tą samą drogą co zwykle postanowiliśmy skręcić w
                  zupełnie drugą stronę i pojechać lesnymi drogami w nieznane. i
                  odkryliśmy niezwykłe miejsca. w puszczy knyszyńskiej płynie
                  wspaniała czysta rzeka. i staw jest. i bobrza tama! i dziki sad nad
                  samym brzegiem wody. następnym razem wybierzemy się tam rowerami z
                  namiotem.
                  • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.adsl.szeptel.net.pl 18.05.08, 13:33
                    dziś w prasie znaleźć można taką oto notkę:

                    "Była noc z soboty na niedzielę. Mieszkaniec ulicy Barszczańskiej
                    wracał właśnie do domu. Kiedy był na Żabiej, zauważył na ziemi
                    długiego na półtora metra węża. Mężczyźnie zrobiło się żal gada,
                    zarzucił go na plecy i zabrał do domu.

                    Rano węża znalazło żona. Wystraszona zadzwoniła na policję. Zwierzę
                    trafiło do ZOO."

                    kocham Białystok!
                    • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 28.05.08, 22:52
                      dzisiaj w famie był benefis bialostockiego poety Jerzego Plutowicza.
                      wracam do domu rowerkiem, a tu na skrzyżowaniu ulicy wiejskiej i
                      zachodniej (chyba) drogę przebiega kuna. wiedziałem, że kuny
                      mieszkają na lipowej w okolicach kina pokój, ale że też mamy je na
                      wiejskiej?
                      jutro u alfonsa karnego wieczór z poezją bogumiła kissa.
                      • Gość: wkoronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? IP: *.adsl.szeptel.net.pl 24.06.08, 10:39
                        słonecznie. upalnie. minęła noc świętojańska i pół roku mamy już za
                        sobą. dni coraz krótsze. kończy kwitnienie czarny bez. nalewka z
                        jego aromatycznych kwiatów już się przegryza ze spirytusem. po
                        lasach dojrzewają poziomki. ich aromat miesza się z zapachem
                        kwitnącego jaśminu. poziomki z jaśminem to dla mego nosa czysta
                        rozkosz.
                        znajomy z Grodna przywiózł prezent: atlas awtomobilnych dorog
                        grodnenskaja oblast. w skali 1:200 000.
                        siedzę sobie nad tymi mapami. przyglądam się kolorowym obrazkom i
                        czytam nazwy miejsc w których jeszcze nigdy nie byłem.
                        ach, jakże chętnie ruszyłoby się już w drogę na wiernym rowerku.
                        choćby zaraz, natychmiast. przez pola, lasy i zagubione wioski.
                        ale niestety, jeszcze do roboty trzeba. dziś, jutro, pojutrze.
                        jeszcze tylko dziś, jutro i pojutrze. już niedługo!
                        • w.koronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 19.07.08, 08:02
                          śniły mi się dziś latające rowery. ależ piękne!
    • madziek1983 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 21.08.08, 15:27
      fajny dzien, wiaterek delikatnie wieje ale chyba zapowiada sie na burze...
      • w.koronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 21.08.08, 17:59
        ostatnie dni wakacji są naprawdę piękne tego lata. rano i w
        południe słońce, wieczorami i nocami burze. i dziewczyny! ach, jakże
        pięknie wyglądają tego lata!
        wybrałem się dziś nad Narew. w Choroszczy odwiedziłem kościół
        parafialny, by sprawdzić czy dłoń św. Kandyda nie zbliża się zanadto
        do wieka szklanej trumny. miejscowa legenda głosi, że kiedy palec
        świętego dotknie wieka trumny - nastąpi koniec świata. warto też się
        wybrać do Śliwna. właśnie kończone są prace przy budowie kładki
        wiodącej przez dolinę rzeki. kładką tą można dojść, aż do Waniewa. a
        po drodze jest kilka przepraw promowych!
        i do Top[ilca warto wpaśc na ryby. właściciele stawów, walcząc z
        plagą kradzieży suma (chowanego przez wędkarzy do toreb) postanowiła
        oferować tą rybę...za darmo!
        • radek234-1 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 21.08.08, 18:55
          rany, to już nawet tam człowiek nie jest przed tobą bezpieczny?
          wszędzie ciebie pełno, powinni uznać ciebie za plagę i oddać za darmo.
    • tygrysio_misio Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 19.10.08, 22:32
      trzeba przyznac,ze jak na polowe pazdziernika to ladnie jest;]
      • w.koronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 20.10.08, 08:02
        a ja dziś w opolu. nocowałem u znanego poety, co właśnie ksiązkę prozą napisał i
        jeszcze na dodatek radio w internecie otwiera. gdybyście mogli zoabzczyc owa
        domowa rozgłośnię! na środku studia stoi pralka Frania. kiedy redaktor nie ma z
        kim rozmawiac włacza ja i rozmawia z pralką.
        a dziś rano patrzę przez okno, a tu odra płynie!
        • w.koronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 06.11.08, 09:07
          dzieckiem bedąc kilkuletnim widziałem w telewizji czeską
          komedię "Jak utopić doktora Mraczka". zrobiła na mnie wówczas
          monumentalne wrazenie. całymi tygodniami zamęczałem rofdzinę
          opowieściami jak to wodnicy chciali utopić doktora Mraczka.
          opowiadałem filom minuta po minucie. wszyscy mieli już mnie
          serdecznie dość. "utopić doktora mraczka" w mojej rodzinie znaczyło -
          bajdurzenie bez sensu.
          od tego czasu minęła cała epoka. komuna padła. czechosłowacja się
          podzieliła, wynaleziono internet i allegro. a ja nadal pamiętałem
          film o doktorze Mraczku. i znalazłem go któregoś pewnego dnia i
          kupiłem na aukcji. usiadłem z rodziną (też już się sporo
          pozmieniało, z najmłodszego stałem się niemal seniorem) i pokazałem
          im triumfalnie pzygody doktora Mraczka i czeskich wodników!
          pamiętałem niemal każdą scenę!
          widzieliście ten film? jeśli nie, chętnie opowiem:
          zaczyna się od tego, że drogą o zmroku jedzie samochód, w środku
          kobieta i mężczyzna, obejmują się, ona chwyta za kierownicę, a tu
          zza rogu wypada nagle autobus i...
          • w.koronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 08.12.08, 14:43
            dni ostatnio szare, a ludzie zakutani w ortalionach. najfajniej jest
            się więc zaszyć w domowych pieleszach i kubkiem gorącej herbaty
            łykac owoce kultury. nie żadne tam seriale i kolorowe czasopisma,
            ale filmy i ksiązki prawdziwe.
            polecam "Los człowieka" film Siergieja Bondarczuka wydany ostatnio
            na płycie DVD. klasyka kina radzieckiego.
            i książkę tez chciałbym polecić świetną. autorstwa Jacka
            Milewskiego, dyrektora szkoły romskiej w Suwałkach. zacytuję
            fragment:
            "Tata wyciągnał butelkę, a obok przechodzili gadzie i tak się na nas
            patrzyli, że aż pan sie do nich odezwał "co się tak państwo gapicie?
            Cyganów nie widzieliście?". Oni odwrócili głowy i poszli dalej, a
            wtedy ojciec tak mocno spojrzał na pana, nalał mu, a jak pan wypił,
            to tata nalał sobie do tego samego kieliszka i też wypił."
            • bogo2 powroty...? 19.04.09, 16:54
              koro, czy po 40-tce,. mozesz wrocic, to tego ,co bylo przed..?
              • bogo2 Re: powroty...? 25.04.09, 17:24
                szkoda , ze nie chcesz... :( !



                bogo2 napisał:

                > koro, czy po 40-tce,. mozesz wrocic, to tego ,co bylo przed..?
                • przemek29021996 Re: powroty...? 23.05.09, 09:16
                  tak powroty powroty .....
                  • w.koronkiewicz ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 10.06.09, 06:25
                    dziś moja żona ma urodziny. wstałem wcześniej, zeby wręczyc jej
                    prezent. szukałem godnego upominku już od dawna. żona marzy o pewnym
                    obrazie, który swego czasu znaleźliśmy w internecie. obraz jest
                    autorstwa współczesnej artystki i rzezczywiście robi na nas
                    olbrzymie wrażenie. nie mpgę zdradzić tytułu, ani nazwiska autorki,
                    gdyż jesteśmy w trakcie zbierania funduszy.
                    no więc cały wczorajszy dzień spędziłem na jeżdżeniu po miescie i
                    szukaniu prezentu. w końcu trafiłem na ulicę waryńskieg, gdzie
                    znajduje się znakomity sklep z płytami. juz od wejscia uderza
                    zapach świeżo zaparzonej kawy. to pan sprzedawca dogadza swoim
                    kubkom smakowym.
                    - co potrzeba? - pyta pan sprzedawca
                    i już kłopot mamy z głowy. bo jest to ten rodzaj sklepu, gdzie
                    znaleźć można wszystko. carl phillipp emanuel bach "concerti a
                    flauto traverso obligato".na okładce dymiący wulkan. ani chybi
                    koncert fletowy e.bacha dla trawersujących obligatoryjnie. kiepsko?
                    zobaczymy co powie żona.
                    spotkałem tez wczoraj cżłowieka, który 4.lipca skończy 100 lat! tak
                    jest. kiedy wybuchała I wojna swiatowa miał lat 5, kiedy wybuchła II
                    wojna światowa miał lat trzydzieści, kiedy w 1989 roku odbywały się
                    pierwsze wolne wybory - miał lat osiemdziesiąt. i codziennie z żoną
                    (lat 91) chodzą na ogródki działkowe. pielą ogródek, sadzą, kopią.
                    ich sąsiedzi nadziwic się nie mogą ich aktywności!
                    nagrałem z owym stulatkiem krótką rozmowę i dziś postaram się
                    wrzucić do sieci. namówię tez kolegów dziennikarzy, aby równiez
                    odwiedzili owego niezwykłego człowieka. który już na pozegnanie
                    powiedział mi "wie pan, zyłem długo, ale niczego nie żałuję, niczego"
                    • ogabignac Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 10.06.09, 08:09
                      Może Wojtku gdzieś tam po drodze w jakichś antykwariatach widziałeś bibeloty z
                      realnego socjalizmu?
                      Szukam niewielkich figurek np. z brązu służących kiedyś jako przyciski do
                      papierów - może być robotnik z kołem zębatym, górnik z kilofem, rybak za kołem
                      sterowym, chłopka ze snopkiem a także popiersia lub figurki Lenina i Stalina.
                      • bogo2 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj! 12.06.09, 18:45
                        alez ty, jak koziolek matolek jestes...!

                        pl.wikipedia.org/wiki/Dziwne_przygody_Kozio%C5%82ka_Mato%C5%82ka

                        Westchnął cicho nasz koziołek
                        i znów poszedł biedaczysko
                        po szerokim szukać świecie
                        tego co jest bardzo blisko.

                        > ogabignac napisał:

                        > Może Wojtku gdzieś tam po drodze w jakichś antykwariatach
                        > widziałeś bibeloty z realnego socjalizmu?
    • ogabignac Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 10.06.09, 08:03
      Pewnie że fajny - znowu się obudziłem i chce się żyć.
      • w.koronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 10.06.09, 17:00
        brązowych figurek z socrealu nie widziałem. jutro wpadnę do desy i
        do sklepu z antykami przy kurii skłodowskiej. aleć tam drożyzna
        okrutna. kiedyś był tez punkt na skrzyżówaniu warszawskiej i
        monopolowej. ale czy jest tam do dziś? obok jest sklep mięsny, gdzie
        sprzedawali super palcówkę. znakomitą do pieczenia. no tak, ale
        tematem przewodnim są przeciez figurki, a nie palcówka...
        poszukam!
        • maureen2 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 10.06.09, 20:57
          był na rogu i gdzieś w głębi coś było kiedyś,może lepiej na targach
          staroci
          • ogabignac Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 12.06.09, 21:53
            Od kilku lat tego szukam i nie ma.
            Nawet w Monachium znalazłem figurkę Piłsudskiego a realnego socjalizmu brak.
            • w.koronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 13.06.09, 09:22
              damy radę! wsytarczy tylko słowo a brygada młodzieżowa (młodzież
              starsza) rusza do walki o lepsze jutro. nie dość, że odnajdziemy
              zaginione figurki z okresu ming-socu, to jeszcze podejmujemy się do
              22 lipca sfotografować pozostałości haseł partyjno-ojczyźnianych.
              w nagrodę dla przodowników pracy przewidujemy wycieczkę rowerową do
              fast.
              słońce za oknem. pora wstać od kompa . ramie pręż, słabość krusz!
              • bogo2 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 13.06.09, 19:04
                tak mi sie przypomnialo.. :)
                nad wigrami, spiewalem na obozach blekitnej dziewiatki ... :)


                Wszystko Co Nasze

                1. Wszystko, co nasze, Polsce oddamy
                W niej tylko zycie, wiec idziem zyc,
                Swity sie biela, otwórzmy bramy,
                Rozkaz wydany: wstan, w slonce idz!
                Ramie prez, slabosc krusz,
                Ducha tez, Ojczyznie milej sluz!
                Na jej zew w bój czy trud
                Pójdzie rad harcerzy polskich ród.

                2. Idziem weseli z smiechem na twarzy,
                Czystosc i prawosc to nasza bron,
                Zawsze gotowi, gdy sie wydarzy
                Podac blizniemu pomocna dlon
                Naprzód marsz, równaj krok,
                Smialo w dal wytezaj jasny wzrok,
                Polsko, wnet z kajdan, z knut,
                Wyrwie Cie harcerzy polskich lud.

                3. Juz plomien buchnal z dymu spowicia,
                Wsród gawed mija wesolo czas,
                Jesli radosc chcesz zaznac zycia,
                W braterskim kole stan z nami wraz
                Zgarnij zar dorzuc drew,
                Teraz w krag niech razny zabrzmi spiew
                Jutro znów dzienny trud,
                Lecz go rad harcerzy wita lud.



                w.koronkiewicz napisał:

                (...)ramie pręż, słabość krusz!
                • w.koronkiewicz Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 14.06.09, 09:50
                  to kolega też w błękitnej dziewiątce nad wigrami piosenki śpiewał?
                  ja się załapałem już na ostatnie dwa obozy. jeden na białym
                  wigierskim zanim tam rezerwat zrobili. a drugi raz juz nad samymi
                  wigrami naprzeciwko bryzgla. zarastające jeziorka w lesie pamiętam.
                  tzw. sucharki, gdzie szałasów moc była rozmaitych, gdyz zdobywało
                  się tam sprawność trzech piór indiańskich. dzień głodu, dzień
                  milczenia i trzy dni w lesie o pajdzie chleba, cebuli i dwóch
                  zapałkach. pamiętam jak mamusia przyjechała na obóz, aby synka
                  odwiedzić, a ja akurat w lesie siedziałem we własnoręcznie
                  zbudowanym szałasie.
                  - gdzie syn mój - matka pyta
                  - w lesie od dwóch dni sam siedzi - odpowiada drużynowy
                  - prowadź - mówi doń matka imieniem Nieznosząca Sprzeciwu
                  i tak oto po trzech dniach w puszczy jeno o malinach ranną rosą
                  zebranych, i kurkach smażonych w sosie własnym - otrzymałem do rąk
                  zapłakaną matkę i pół kilo czekoladowych cukierków. ach, Ci Indianie!
                  i pamiętam jeszcze jak na brzegu jednego z sucharków znalazlem
                  tratwę i wypłynąłem nia na środek jeziorka odpychając się rzecz
                  jsana jakimś dragiem. ale to nie tratwa wcale była, jeno pomost
                  wędkarzy i juz po kilku metrach żeglugi tonąc on począł. trza było
                  do wody w ubraniu wskakiwać. i ledwie człowiek sweter a spodnie nad
                  ogniskiem wysuszył, ledwie sobie legowisko pod świerkiem umościł,
                  jak deszcz przyszedł nad ranem i znów wszystko mokre było.
                  ale wspominam ten czas z łezką w oku. i sam się nieraz siebie pytam -
                  czemu głąbie jeden do lasu znowu na nockę nie pójdziesz?
                  • bogo2 Re: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co? 14.06.09, 14:38
                    ja,chyba, na pierwsze trzy nad bialym wigierskim...wodowalismy
                    drewniane omegi w gawrychrudzie przy mlynie, topilismy na 48godzin,
                    zeby specznialy i szczelne byly, po czym na pagajach do przesmyku na
                    biale wigierskie, gdzie trzeba bylo je przepchac recznie, czyli po
                    pas w wodzie...i jak juz sie je przepchlo i pot z oczu sciekl, to
                    cud bylo widac i wszystko poezja bylo... :)
                    trzy piora, zaliczylem, "obozujac" przy wiezy obserwacyjnej
                    naprzeciwko starego folwarku.pierwszego dnia zjadlem pajde i cebule
                    a potem to ogien trzymalem, marzac o pieczystym.... :)
                    blekitna dziewiatka, to bylo harcerstwo najwyzszej klasy..

                    w.koronkiewicz napisał:
                    (...)
                    > ja się załapałem już na ostatnie dwa obozy. jeden na białym
                    > wigierskim zanim tam rezerwat zrobili. a drugi raz juz nad samymi
                    > wigrami naprzeciwko bryzgla. zarastające jeziorka w lesie
                    > pamiętam. tzw. sucharki, gdzie szałasów moc była rozmaitych,gdyz
                    > zdobywało się tam sprawność trzech piór indiańskich. dzień głodu,
                    > dzień milczenia i trzy dni w lesie o pajdzie chleba, cebuli i
                    > dwóch zapałkach. (...)
Pełna wersja