Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osiem...

IP: *.elpos.net / *.elpos.net 14.12.05, 13:06
Cytuję:
"I kartki na mięso, którego i tak nie można było dostać, chyba że spod lady."

Bzdura - wtedy na kartki ludzie jedli więcej mięsa niż obecnie. Kupowałem
mięso na kartki to wiem. Co więcej - było praktycznie bez chemii i miało
normalny smak.

"To rzeczywistość przedziwna, pełna groteski, kiczu i głupoty. "

A teraz jak ktoś pracował np. 30 lat, ale przez ostatnie 18 m-cy był bez pracy
i zostanie inwalidą na wózku to nie dostanie żadnej renty - polecam przepisy
ZUS-u. Przykładów groteski, kiczu i głupoty można podać mnóstwo, a do tego
gęby pełne sloganów i gigantyczna korupcja.
    • Gość: dziadek Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi IP: *.elpos.net / *.elpos.net 14.12.05, 14:35
      Cytuję:
      "butelki po oranżadzie. W każdą wetknięty bibułkowy kwiatek"

      Kolejna bzdura. Nigdzie nie widziałem butelki po oranżadzie w takiej roli. Może
      jakiś pijak w melinie wpadł na taki pomysł, albo ktoś na żarty tak zrobił.
      Ciekawe ilu młodych ludzi da się nabrać na te wyssane z palca bzdury? A swoją
      drogą jeśli młodzież traktuje film "Miś" jako wiarygodne źródło informacji to
      może warto napisać jeszcze o - przykręcanych do stolików - blaszanych talerzach
      w barach mlecznych ?

      • andrzej.sawa Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 15.12.05, 13:46
        Gość portalu: dziadek napisał(a):

        > Cytuję:
        > "butelki po oranżadzie. W każdą wetknięty bibułkowy kwiatek"
        >
        > Kolejna bzdura. Nigdzie nie widziałem butelki po oranżadzie w takiej roli. Może
        > jakiś pijak w melinie wpadł na taki pomysł, albo ktoś na żarty tak zrobił.
        > Ciekawe ilu młodych ludzi da się nabrać na te wyssane z palca bzdury? A swoją
        > drogą jeśli młodzież traktuje film "Miś" jako wiarygodne źródło informacji to
        > może warto napisać jeszcze o - przykręcanych do stolików - blaszanych talerzach
        > w barach mlecznych ?
        >
        Dziadku,może masz sklerozę,ale ja kwiatki takie widziałem
        • josef.k Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 16.12.05, 20:29
          I proszę KUKU w Białymstoku. ładnie to tak sklerozę komuś wmawiać Andrzeju.
          Opamiętaj się. A tak apropo, podoba ci się nasz wyścig. Zawsze jestem krok przed
          tobą. Przeszukujesz pilnie całe forum?
          • andrzej.sawa Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 16.12.05, 23:00
            josef.k napisał:

            > I proszę KUKU w Białymstoku. ładnie to tak sklerozę komuś wmawiać Andrzeju.
            > Opamiętaj się. A tak apropo, podoba ci się nasz wyścig. Zawsze jestem krok prze
            > d
            > tobą. Przeszukujesz pilnie całe forum?

            Mam siebie dość.Znudziła mi się ta zabawa.
            • josef.k Andrzej Sawa kończy z nałogiem netu 17.12.05, 09:06
              andrzej.sawa napisał:
              >
              > Mam siebie dość.Znudziła mi się ta zabawa.
        • Gość: dziadek Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi IP: *.elpos.net / *.elpos.net 09.02.06, 01:12
          Widziałeś bibułkowe kwiatki w butelkach po oranżadzie? A jakiej kategorii był
          ten lokal - być może w kategorii 5-tej ktoś wpadł na taki pomysł, ale to raczej
          kwestia gustu kierownika lokalu bo chyba PZPR nie narzucała sposobu ozdabiania
          stolików? A może w każdym mieszkaniu taki kwiatek był obowiązkowy? ;) Z
          perspektywy czasu - za jakieś 20 lat - będzie się mówić o absurdach obecnej
          rzeczywistości w Polsce i np. będzie wątek o próbie zastraszenia strajkujących
          lekarzy przez groźbę zmilitaryzowania służby zdrowia, o becikowym, o
          gigantycznym bezrobociu (tak, tak - nie ma bezrobocia bo ludzie nie chcą
          pracować za 700zł) :)

          A swoją drogą - tytuł artykułu sugeruje przepojenie tamtej epoki kiczem, a
          przecież to właśnie teraz media dogadzają motłochowi i właśnie w nowej lepszej
          rzeczywistości narodziło się disco-polo.
    • zewsi Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 14.12.05, 14:46
      Gość portalu: dziadek napisał(a):

      > Cytuję:
      > "I kartki na mięso, którego i tak nie można było dostać, chyba że spod lady."
      >
      > Bzdura - wtedy na kartki ludzie jedli więcej mięsa niż obecnie. Kupowałem
      > mięso na kartki to wiem.

      Bzdury - nie można było wtedy normalnie kupić mięsa.
      • alex.4 Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 14.12.05, 15:27
        ale gospodarka PRL nie była normalna....:)
        • kamilar Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 14.12.05, 18:35
          A czym jest normalność. Wielu uważa, że gospodarka Polska, Amerykańska,
          niemiecka, czy francuska nie są normalne
          • alex.4 Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 15.12.05, 13:52
            gospodarka niedoborów, centralnie kierowana, gdzie nie promowano
            przedsiębiorczości, a wręcz przeciwnie, gdzie nie było włąsności normalne nie
            było.
            • kamilar Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 17.12.05, 13:08
              Owszem gospodarka centralnie planowana jest niewydajna. Ja się jednak
              zastanawiam, czy normalniejsza jest gospodarka Keynesa czy Hayeka.
          • andrzej.sawa Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 15.12.05, 13:53
            kamilar napisał:

            > A czym jest normalność. Wielu uważa, że gospodarka Polska, Amerykańska,
            > niemiecka, czy francuska nie są normalne

            Gospodarka jest oparta na mierniku pod tytułem Pieniądz.Są tacy,którym to się
            nie podoba,ale to ich problem.Im mniej państwa tym więcej normalności,dlatego
            gospodarki francuska i niemiecka są mniej normalne od amerykańskiej i znacznie
            wolniej rozwijają się.Polska gospodarka jest przeregulowana i dlatego traci
            kilka procent swoich faktucznych możliwości rozwoju
      • Gość: dziadek Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi IP: *.elpos.net 15.12.05, 12:49
        Trudno było kupić mięso PRZED wprowadzeniem kartek, ale NA KARTKI
        nikomu mięsa NIE ZABRAKŁO - nie słyszałem o takim przypadku ani w rodzinie,
        ani w pracy, a pracowałem w dużej firmie.
        Żyłem w tamtych czasach i wiem jak było, a teraz jakiś młodzik wie lepiej :)
        Owszem - absurdów nie brakowało np. damskie majtki w pewnym okresie można
        było kupić na akt zgonu, ale każda rzeczywistość z perspektywy czasu ma swoje
        absurdy.
        • Gość: nutopia Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 16.12.05, 23:38
          no widzisz dziadku a ja pamiętam jak stałam po mięso jako dziecię z kartką w
          dłoni i chciałam wołowinę bez kosci ale nie było i pani sklepowa wciskała mi
          smalec w kostkach
          więc nie pieprz proszę że było mieso dla wszystkich bo wkurzasz
          chyba że, wychodzisz z założenia że po prostu wszyscy mięso kupili i dlatego
          nie było w sklepach
          • Gość: dziadek Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi IP: *.elpos.net / *.elpos.net 09.02.06, 01:16
            Mam "nie pieprzyć"? Proszę o odrobinę kultury - w końcu
            nowa lepsza rzeczywistość do czegoś zobowiązuje - prawda?
            • andrzej.sawa Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 09.02.06, 01:24
              Po prostu albo za młody wiek albo za stara skleroza i piszesz bzdury.A
              popularnie nazywa się to pieprzeniem.I tyle
              • Gość: dziadek Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi IP: *.elpos.net / *.elpos.net 07.03.06, 05:18
                Mam 50 lat, żadnych objawów sklerozy, a pod tym co piszę podpisują się wszyscy
                moi znajomi - rówieśnicy, ale rozumiem, że dziś 20-latkowie wiedzą lepiej jak
                było...
                Jestem w stanie ocenić tamtą rzeczywistość w miarę obiektywnie, ale musiałbym
                chyba napisać grubą książkę ponieważ każda rzeczywistość ma wiele wymiarów.
                Wtedy nam młodym wydawało się, że najcenniejszą wartością jest wolność i brak
                cenzury w mediach, a w czasie spektakli teatralnych z wypiekami na twarzy
                czekaliśmy na wszelkie aluzje polityczne. Nie mam zamiaru dziś nikogo do niczego
                przekonywać, zwłaszcza łamach tego forum. Budujcie nową, lepszą rzeczywistość
                przede wszystkim sobie - ja może jakoś dotrwam.
                • nutopia Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 07.03.06, 09:42
                  masz pięćdziesiąt lat i naprawdę nie pamiętasz że niczego nie było w sklepach?
                  • grat.nowy może dziadek 07.03.06, 09:48
                    kupował w sklepach, w których zawsze był towar... były takie sklepy z tego co
                    się orientuję, może dzidek był z tych bardziej uprzywilejowanych... może
                    pracował w jakiejś strategicznej firmie produkującej dajmy na to pralki, albo
                    sznurek rolniczy i stąd taki dobrobyt... kto go tam wie... Dziadku przyznaj się.
                    • Gość: nutopia Re: może dziadek IP: *.csk.pl 07.03.06, 10:21
                      dziadka żona pracowala w kiosku Ruchu. Szampon pokrzywowy i krem Nivea zawsze
                      był u dziadka w domu.
                      • grat.nowy i Trybuna... 07.03.06, 10:40
                        Ludu czy jakoś tak, dla dzieci Sztandar Młodych.
                        • Gość: nutopia Re: i Trybuna... IP: *.csk.pl 07.03.06, 11:49
                          ja pamiętam gumy kuleczki i orzeszki kolorowe z Węgier:)
                          • grat.nowy ja pamiętam napoje w woreczkach, 07.03.06, 11:58
                            opakowania zastępcze i kilkunastogodzinne kolejki po sprzęt AGD. I totalny brak
                            jakichkolwiek baterii, co wiele zabawek czyniło całkowicie bezużytecznymi,
                            chyba że ktoś miał wujka w Ameryce...
                            • Gość: nutopia Re: ja pamiętam napoje w woreczkach, IP: *.csk.pl 07.03.06, 12:02
                              pamietasz kefiry w butelkach? odjazd...
                              o kolejkach po mięso nie wspomnę, każdy je pamięta oprócz dziadka
                              • grat.nowy dziadek może nie pamiętać, 07.03.06, 12:05
                                stary jest to i głowa nie ta (sam nazywa się dziadkiem), poza tym za "jego"
                                czasów wszystko było lepsze, a już na pewno był młodszy, więc nie ma o czym
                                dyskutować. Z ciekawych akcji pamiętam jeszcze benzynę na kartki i oczekiwanie
                                na stacji "aż rzucą". Więcej nie chcę pamiętać, czas zaciera absurdy.
                                • Gość: nutopia Re: dziadek może nie pamiętać, IP: *.csk.pl 07.03.06, 12:08
                                  a kto pamięta zakładowe choinki?:)
                                  • zewsi Re: dziadek może nie pamiętać, 07.03.06, 12:13
                                    One ciągle istnieją :-)
                                    • Gość: nutopia Re: dziadek może nie pamiętać, IP: *.csk.pl 07.03.06, 12:15
                                      nie porónuj:)
                                      w tamtym roku byłam w BTL-u, było fajnie
                                      ale te kiedyśnie to miały swój urok:) mama robila mi z bibuły piękne kapelusze
                                      z różami. wyglądalam jak miniaturka bielickiej:)
                                      • zewsi Re: dziadek może nie pamiętać, 07.03.06, 12:20
                                        Pamiętam kapelusze z bibuły, ale nie na choinkę. Robiliśmy je w przedszkolu na
                                        bal przebierańców. :-)
                                        Pięknie musiałaś wyglądac jako metrowa Bielicka. :-)
                                        • grat.nowy toście sobie staruszkowie 07.03.06, 12:22
                                          powspominali... hehe ;) a bilety 10-przejazdowe ktoś pamięta? Jakiej to trzeba
                                          było precyzji, aby zrobić wszystkie dziurki w odpowiednich miejscach.
                                          • Gość: nutopia Re: toście sobie staruszkowie IP: *.csk.pl 07.03.06, 12:23
                                            ja nie pamiętam! byly takie? serio? w białymstoku?
                                            • grat.nowy oczywiście, 07.03.06, 12:30
                                              osobiście przepadałem za kasowaniem takich biletów, za każdym razem coraz
                                              większe wyzwanie.
                                              • Gość: nutopia Re: oczywiście, IP: *.csk.pl 07.03.06, 12:34
                                                a w jakich latach były te bilety?
                                                • grat.nowy a tego to ja nie pamiętam, 07.03.06, 12:38
                                                  w tamtych czasach zapamiętywanie dat nie było dla mnie najważniejsze :)
                                              • zewsi Re: oczywiście, 07.03.06, 12:36
                                                Z biletów to ja pamiętam różnokolorowe bilety w karnecie na Jagiellonię.
                                                Podobały mi się.
                                                • Gość: nutopia Re: oczywiście, IP: *.csk.pl 07.03.06, 12:41
                                                  no to jeśli o biletach mowa to ja pamiętam bilety kolejowe - tekturki. z
                                                  jednego można było zrobić siedem:)
                                                  • edico Re: oczywiście, 15-latkowie na pewno zapamiętali 07.03.06, 13:19
                                                    To przypomnijcie mi, dla ilu PRL-owskich obywateli jedynym środkiem do życia
                                                    bylo gzrtebanie w śmietnikach?

                                                    Oczywiście nie wszystko było realizowane zgodnie z życzeniami i potrzebami
                                                    społecznymi i tego nie da się ukryć. Zresztą po co. Przebarwianie jest jednak
                                                    niczym nie uzasadnioną skrajnością. Ile ludzi wyjeżdżalo za PRL-u na wczasy czy
                                                    kolonie, a ile robi to dzisiaj?

                                                    I proszę nie wciskać mi ciemnoty o standardach, bo dla szeregowego obywatela na
                                                    zachodzie też zbytnio od niego nie odbiegały.

                                                    By uprzedzić wszystko wiedzących najczęściej w układzie ad rem, nie jestem
                                                    zwolennikem komuny, ale taskże nie popieram niczym nie uzasadnionej skrajności w
                                                    drugą stronę.
                                                  • Gość: dziadek Re: oczywiście, 15-latkowie na pewno zapamiętali IP: *.elpos.net / *.elpos.net 07.03.06, 19:34
                                                    Miło mi za pierwsze wsparcie. Nigdy nie byłem członkiem PZPR choć młodzi
                                                    wszechwiedzący pewno zrobili już ze mnie aparatczyka :-). Tak samo narzekałem na
                                                    ustrój jak wszyscy moi znajomi i koledzy z pracy. W zasadzie narzekanie, że "nic
                                                    nie ma" było podstawowym tematem każdego spotkania towarzyskiego, ale rozwijał
                                                    się też dowcip polityczny, ludzie opowiadali sobie kawały - głownie z kabaretów,
                                                    na które cenzura łaskawie przymykała oko. Teraz po latach wiemy, że kabareciarze
                                                    niczym nie ryzykowali bo wcześniej uzgadniali teksty z cenzorem :)
                                            • Gość: x Re: toście sobie staruszkowie IP: *.elpos.net 22.09.06, 00:04
                                              takie bilety byly na sto procent moj tato zawsze taki kupowal .to byl taki dluzszy
                                              bilet od normalnego i byly na nim numerki od jednego do 10 przy kazdej jezdzie
                                              trzeba bylo skasowac przy kolejnym numerku .ale i kasowniki byly wtedy wieksze
                                              od dzisiejszych wiec nie sprawialo to problemu.
                                        • Gość: dziadek Re: dziadek może nie pamiętać, IP: *.elpos.net / *.elpos.net 07.03.06, 19:56
                                          Nie wiem, czy o tej samej bibule piszesz, ale pamiętam, że można było kupić
                                          kolorowy papier, z którego robiło się wszelkie choinkowe czapki, kapelusze,
                                          korony itp. ten sam papier służył też do zmiany barwy żarówek. Przy okazji
                                          przypomniały mi się zeszyty szkolne z bibułą w środku gratis :) W pierwszej
                                          klasie szk. podstawowej mieliśmy nakaz pisania piórami żeby wyrobić charakter
                                          pisma bo rzekomo długopisy do tego się nie nadawały. :-)
                                • Gość: dziadek Nazwałem się dziadkiem IP: *.elpos.net / *.elpos.net 08.03.06, 13:07
                                  Nazwałem się dziadkiem z myślą o pewnej prowokacji wobec bardzo młodych, ale jak
                                  na 50-latka mam bardzo świeży umysł a energii do życia może mi pozazdrościć
                                  niejeden 20 latek. Myślę, że nigdy nie zgorzknieję bo wyzbyłem się od dawna
                                  postawy roszczeniowej wobec życia - wolę sam wnosić coś twórczego. Nauczyłem się
                                  też cieszyć z rzeczy prostych - choćby ze wschodu słońca, a narzekać jest
                                  najprościej bo w zasadzie zawsze były "ciężkie czasy". Oczywiście sam byłem
                                  kiedyś wszechwiedzącym 20-latkiem, zwłaszcza jako student poczułem się Kimś.
                                  Teraz z perspektywy czasu inaczej oceniam swoją "mądrość", ale wtedy wierzyłem,
                                  że moje poglądy są niezależne i jestem w stanie obiektywnie ocenić ówczesną
                                  rzeczywistość.
                                  • nutopia Re: Nazwałem się dziadkiem 08.03.06, 13:18
                                    ja też sie dobrze trzymam jak na 33 lata!:) (ach te zagraniczne kremy0:)
                                  • grat.nowy i tak trzymaj! 08.03.06, 13:20
                                    my sobie również żartujemy, także bez obrazy ;)
                                    • Gość: dziadek Twój nick też nieco prowokuje... IP: *.elpos.net / *.elpos.net 08.03.06, 13:28
                                      ale nie tak jak np. grat.stary ;-)
                            • Gość: dziadek Re: ja pamiętam napoje w woreczkach, IP: *.elpos.net / *.elpos.net 08.03.06, 12:36
                              Nie tylko pamiętam napoje w woreczkach, ale właśnie wybieram się do sklepu po
                              mleko... w woreczku.
                  • Gość: dziadek Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi IP: *.elpos.net / *.elpos.net 07.03.06, 19:12
                    Proszę mi tu nie imputować czegoś, czego nie napisałem. Odniosłem się jedynie do
                    systemu kartkowego, kiczu i absurdów, a co do zaopatrzenia to doskonale pamiętam
                    np. mleko nalewane chochlą do konewek, z którymi ludzie przychodzili do sklepu.
                    Asortyment towarów oceniam na - powiedzmy 5% tego co teraz, a w latach kryzysu
                    bywało, że nigdzie nie mogłem kupić mydła, proszku do prania, szamponu, papieru
                    toaletowego itd. Kupowałem na zapas cokolwiek co wpadło mi w ręce bo jak sam nie
                    wykorzystam to zamienię na inny towar, który kupił sąsiad, rodzina itp.
                    Oczywiście, że to był absurd i tego nie neguję, ale pamiętam też, że np. piwo
                    było tak tanie, że niektórzy tzw. "melele" pili po 6 butelek dziennie - przy
                    czym przez cały dzień narzekali na ustrój. W śmiesznej cenie można też było
                    kupić ser biały, żołty, mleko, dorsza, pieczywo. Pamiętam jak na Boże Narodzenie
                    kupowałem ser żółty to kolega zwrócił mi uwagę, że: "jak to - na święta serek?"
                    A wracając do kolejek to ludzie wręcz mieli wyrobiony odruch do szybkiego
                    stawania na końcu kolejki aby potem spytać: "Co tu rzucili?" Pamiętam też 100000
                    innych rzeczy, ale powstała by z tego gruba książka. Jeszcze raz pragnę
                    zaznaczyć, że nikogo do niczego nie zamierzam przekonywać - możecie wierzyć w co
                    tylko chcecie, nawet w to, że chleb był na kartki i że ta sama porwana cerata w
                    kratę była w lokalu kategorii V-tej co i S.
                    Pozdrawiam wszystkich, zwłaszcza młodych wszechwiedzących.
                    • Gość: ja ja Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi IP: 195.245.213.* 07.03.06, 23:07
                      Kto ma ochotę poznać szerzej oblicze PRL-u, nie tylko lat 80-tych, proponuję
                      zajrzeć w to miejsce:

                      www.polskaludowa.com/
                      Pouczająca lektura, choć nietórzy te czasy wpomną z nostalgią

                      Mnie ujął szczególnie ten "dokument urzędowy"

                      www.polskaludowa.com/dokumenty/zezwolenia/zezwolenie_swinia.htm
                      • Gość: dziadek Dawnych wspomnień czar :-) IP: *.elpos.net / *.elpos.net 08.03.06, 11:33
                        Serdeczne dzięki za link: www.polskaludowa.com

                        Poniżej specjalnie wyszukałem:
                        www.polskaludowa.com/foto/70/papier_toaletowy.htm
                        www.polskaludowa.com/foto/80/jpg/kolejka_wroclaw_83-4.jpg
                        Co do kolejek to miałem do nich stosunek ambiwalentny bo i szczerze
                        nienawidziłem, ale też była okazja zawrzeć ciekawą znajomość podobnie jak na
                        pielgrzymkach ;-)
                        Jednak nienawiść przeważała bo człowiek - pracując - nie miał tyle czasu co
                        emeryci. Największego szoku doznałem widząc jak o godz 22-giej ustawiła się
                        kolejka po mięso - już na następny dzień. Nigdy nie stałem w takiej kolejce,
                        zawsze jakoś udawało się "załatwić", ale niekiedy mięso zastępowałem nabiałem.
                        • alex.4 Re: Dawnych wspomnień czar :-) 08.03.06, 16:48
                          ja za kolejkami nie tęsknię. To było straszne. PRL był złym ustrojem, był złym
                          państwem. nie rozumie fali nostalgi za tamtymi czasami....
                          Ani za szmirą jaka była modna w latach 80dziesiatych, ani za tamtymi czasami w
                          Polsce
                          • Gość: dziadek Pomieszanie pojęć. IP: *.elpos.net / *.elpos.net 08.03.06, 19:57
                            Po pierwsze - nostalgia to tęsknota za ojczyzną, a ja nigdzie nie wyemigrowałem.
                            Po drugie - człowiek zawsze miło wspomina dzieciństwo, a ja w podstawówce
                            jeszcze nie wiedziałem, że jest mi źle.
                            Dowiedziałem się o tym dopiero w liceum :-)

                            Nie tęsknisz "za szmirą jaka była modna w latach 80dziesiatych"...
                            A zatem skoro sam przyznajesz, że była modna to raczej już modna
                            nie jest - jak to bywa z modą. Masz pretensje do mody? ;-)

                            Szmira jest synonimem słowa kicz - cytuję za słownikiem sjp.pwn.pl/

                            kicz «lichy, bezwartościowy obraz, rzeźba itp. rzadziej: utwór literacki,
                            film itp., wytwór człowieka bez talentu i smaku artystycznego»

                            Chyba mylisz zwykłą modę ze sztuką. Czy jeździłbyś dziś samochodem o kształtach
                            identycznych jak zachodnie auta z lat 80-tych. Czy ubierałbyś się dziś tak jak
                            wtedy ubierali się w kapitalistycznej części Europy?

                            Co do samej sztuki, to rzadko kiedy jest ponadczasowa i często po latach oceniana
                            jest jako kicz. W systemach totalitarnych sztuka była nader często narzędziem
                            propagandy, ale poza wizją ciężarnej traktorzystki i trójek murarskich zdarzały
                            się też arcydzieła np. film "Ziemia obiecana"

                            Pozdrawiam
                            P.S. Wybacz,ale za stary jestem, żeby ktokolwiek mi tłumaczył
                            "co mam zwalczać" :-)
                            • Gość: nutopia Re: Pomieszanie pojęć. IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 08.03.06, 21:30
                              i teraz cię dziadku poprę:)
                              (albo podeprę - jak wolisz)
                              • Gość: dziadek Re: Pomieszanie pojęć. IP: *.elpos.net / *.elpos.net 08.03.06, 23:27
                                Dzięki za wsparcie - zawsze jakoś raźniej :-)

                                Skorzystam z okazji i dopiszę, że oceniając cokolwiek
                                - nie koniecznie rzeczywistość PRL-u - trudno ocenić
                                jedną cechę nie ulegając wpływowi innej. Trudno porównywać
                                kształty samochodów jeśli każdy z nich ma inny kolor lakieru.
                                Trudno porównać smak piwa jeśli jedno jest zimne, a drugie
                                ciepłe. Świat PRL-u można porównywać z nową rzeczywistością,
                                ale często słyszę, że wtedy wszystko było gorsze... Owszem,
                                trudno było wtedy kupić najtańszy magnetowid za 500$, skoro
                                całą pensję można było wymienić na 16-20$. Na oryginalne jeansy
                                trzeba było pracować cały miesiąc. Kto wtedy doceniał tanią
                                żywność? To tak jakby doceniać tlen, którym się oddycha :-)

                                Pozdrawiam
                            • Gość: mimochodem Re: Pomieszanie pojęć. IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 08.03.06, 22:32
                              Dziadek tylko nie wpadaj w kompleksy!!.
                              To był piękny czas autentycznych ludzkich wartości (niech będzie
                              komunistycznych!). TAK! PISZĘ TO CELOWO Z PEŁNĄ ŚWIADOMOŚCIĄ PROWOKACJI. To nie
                              był z pewnością czas wyścigu szczurów!. Do pracy nie szło się jak na wojnę, ale
                              z przyjemnością!!!
                              Oczywiście był to czas reglamentowanych: ortalionów, non - ironów, dzinsów z
                              bazaru Różyckiego i Peweksu, wódki na kartki (był niestety taki czas w Polsce
                              że zabrakło nawet wódki, a sposobem pokonania ograniczenia przydziału litra
                              kartkowej wódki było albo jej pędzenie albo .. zakup banowego kubańskiego
                              likieru np. w "Dąbrówce" - Bóg raczy wiedzieć dlaczego był on sprzedawany poza
                              kartkowym systemem ale daj Boże Wam młodym tylko takiego ograniczenia
                              wolności.
                              Był to czas losowania karpia na wigilię, nawet reglamentownych choinek. I wielu
                              innych dóbr. Ale czy jest lepszy sposób na sprawiedliwośś niz losowanie? Na mój
                              gust - nawet uwzględniając matematykę i statystykę - NIE MA.
                              Ale bez przesady.
                              Za Gomułki kiełbasa naprawdę przypominała kiełbasę!!. A nie to co teraz. Szynka
                              była szynką. (Parmezańska to małe miki wobec kumpiaku). Masarze, co brzmi jak
                              bajka nie wiedzieli co to woda i ..kryl.
                              Pralkę Frania można było kupić bez problemu, a i radio (tranzystorowe zresztą
                              Szarotka) też.
                              I jeśli nawet wartburg czy syrenka w oczywisty sposób były gorszymi samochodami
                              od wszystkiego co teraz jeździ, to i ja i tak wolę tamte czasy.
                              Niech będzie,żem komuch, z głupoty (autentycznie żałuję po co mi to było)
                              obalający tamten czas przyjaznej dla zwykłych ludzi rzeczywistości.

                              • Gość: mimochodem Re: Pomieszanie pojęć. IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 08.03.06, 23:18
                                Żeby nie było tylko nostalgicznie to wymieniam symboliczne produkty
                                białostockiego PRl.
                                Marmolada - to był tak naprawdę jedyny smakołyk (pomarańcze bywały dowożone
                                wyłącznie około Bożego Narodzenia),
                                Cebula i czosnek- w worku aresztanta konieczne,
                                Piwo - po wojnie bywało w licznych w B - stoku budkach, które zostały
                                zlikwidowane ok. 1955 - 1960. Potem po 1960 roku była już tylko jedyna
                                piwiarnia TUR w okolicach naprzeciw hotelu Gołębiewski przy Pałacowej (Żwirki i
                                Wigury?). Tłum tam był zawsze okrutny.
                                Potem pojawiło się tych piwiarni jeszcze kilka. Aby wypić piwo trzeba było
                                kupić zakąskę. Najtańsza to było jajko na twardo.
                                Mógł być też sok. Tego melanżu nigdy nie wypiłem, czym z duma się szczycę.
                                W latach 50 - tych piwo dojlidzkie ( tylko Jasne) zanim było baryłeczką w
                                latach 50 tych (0,33) wcześniej bodaj na kapsel. Ale głowy za to nie dam.
                                natomiat oranżada od Szałańskiegoz pewnością była na kapsel.
                                Śledzie - w 50 tych latach były doskonałe bo z beczki("Astrachamskie" -
                                autentyczne określenie z tamtych lat w sklepie u Ryśka - róg Wesołej i
                                Mazowieckiej).
                                Kiełbasa - najlepsza dla mnie i najtańsza była 'piwna'.
                                Nie wiem czy to kogoś interesuje ale postaram się pociągnąć ten wątek starego
                                PRL- wskiego Białegostoku.
                                • Gość: dziadek Nie ma tego złego... IP: *.elpos.net / *.elpos.net 09.03.06, 00:14
                                  co by na dobre nie wyszło :-)
                                  Pomarańcze, cytryny, banany "rzucali" tylko przed świętami,
                                  ale dzięki temu święta bardzo odróżniały się od reszty dni.
                                  Teraz wszystko dostępne od ręki chyba, że kogoś nie stać.

                                  Doskonale pamiętam piwiarnię przy ul. Św. Rocha - dawniej
                                  Manifestu Lipcowego naprzeciw samego kościoła. Tam pijaczkowie
                                  tłoczyli się jak śledzie w beczce, tak z 25 osób na powierzchni
                                  4x5 metrów.

                                  A pamiętasz czasy jak bilety kupowało się u konduktora po wejściu
                                  do autobusu?

                                  Pamiętam też jak z ojcem chodziliśmy na dach, żeby
                                  zainstalować antenę telewizyjną - dopiero po wielu latach pojawiły
                                  się anteny zbiorcze, po jednej na blok. Nasz telewizor nazywał się
                                  Szmaragd, oczywiście czarnobiały i lampowy. Po właczeniu trzeba
                                  było odczekać może z minutę zanim pojawił się obraz.

                                  TVP nadawała tylko program pierwszy, więc pilot i tak był zbędny ;-)
                                  Zaletą jedynego dostępnego programu było to, że jak wszyscy obejrzeli
                                  wieczorem ten sam film to następnego dnia w pracy mieli o czym gadać,
                                  ot taki Dyskusyjny Klub Filmowy chyba, że ktoś pracował na akord.

                                  Aż strach pomyśleć - jeden program TV, a na telefon
                                  można było czekać 20 lat. W moim bloku ludzie mieli szczęście i
                                  kto chciał dostawał telefon, tylko nie bardzo było do kogo dzwonić.
                                  Ale jak już się uzyskało połączenie to za jeden impuls można było
                                  rozmawiać bez ograniczeń (lokalnie). Po roku od wprowadzenia się
                                  mieszkańców pojawiły się ograniczenia i sąsiedzi poprosili moją
                                  rodzinę, żebyśmy udostępnili nasz telefon jako tzw. towarzyski.
                                  Polegało to na tym, że dzwoniły telefony u 3-ch sąsiadów naraz
                                  i kto pierwszy odebrał, ten decydował czy on bedzie rozmawiał, czy
                                  wciśnie specjalny guzik i umożliwi odebranie sąsiadowi. Nie
                                  pamiętam jak się rozliczaliśmy bo przecież billingu nie było :-)

                                  Brak internetu też nie przeszkadzał bo nie było komputerów :-)

                                  Pozdrawiam

                        • makjuz Re: Dawnych wspomnień czar :-) 24.09.06, 15:21

                          Na pielgrzymkę - Dziadku! Nie rozczulaj się nad sobą. Sekretarz jaki nawrócony
                          czy ministraNT? A może pleban!? Szoku facet doznawał, jakby żył na Alasce ( lub
                          na parafii)
    • Gość: Biker Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi IP: *.abp.pl 21.09.06, 21:20
      Chcesz żeby koledzy i koleżanki mówili ci, że wyglądasz "jak żywcem wzięty z lat
      80" ? Proste: Zapuść długie włosy z podciętą grzywką, załóż czaderskie okulary,
      ciasne dżinsy z dziurami na kolanach i motocyklową skórzaną kurtkę (narzuć na
      nią dżinsową kamizelkę). To wygląda zajebiście, i jeszcze przepasaj spodnie
      pasem z nabojami. Słuchaj Judas Priest, Ramones, Iron Maiden, Motorhead, Ozzy
      Osbourne, Overkill, Slayer, Megadeth, Anthrax, Sodom i itp.
      PS: w latach 80, największą modę zauwarzyłem na muzykę rockową (wśród
      młodzierży) i takie klimaty. Pełno było na ulicach Punków z irokezami,
      Metalowców (jak ja), Harleyowców, Skinheadów, Depeszowców, Hipisów i Gitowców itp.
      Zawsze wciągaj koszulkę w spodnie (nigdy nie noś wypuszczonej!). Mów powiedzenia
      typy: "jest gitowo" i będziesz zajebisty! W przypadku subkultury metalowców,
      tesz ja i moi koledzy zaczynamy wyglądać, jak sprzed 20 lat.... duch lat 80 jest
      wiecznie żywy! Wszystkie zespoły rockowe, punkowe, heavy metalowe(klasyczne
      odmiany) najlepiej grały w latach 80, wtedy kręcono najlepsze filmy itd. To były
      zajebiste czasy. Miały trochę wad np. żarcie na kartki i stan wojenny, ale było
      wtedy fajnie. I te czasy wracają. Ku.. jak ja bym chciał żeby był teraz rok
      1986, szedłbym pewnie do sklepu po płytę Slayera - Reign in Blood, a potem dużą
      ładną czarną płytę puściłbym na gramofonie.
      • duch_zenona Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 21.09.06, 22:37
        Wiecie, co za komuny moim zdaniem było najlepsze? Marzenia o cudownym świecie,
        gdzie półki uginają się od towaru, każdego stać na samochód, ulice nie są szare
        a ludzie są uśmiechnięci. Z wypiekami na twarzy wszyscy słuchali relacji tych
        nielicznych szczęśliwców, którzy tam już byli. Pamiętam te wieczorne dyskusje
        jak tam nam będzie i namiastkę szczęścia, która wtedy na nas spływała.

        Mieliśmy więc swój często idealizowany Eden. Mieliśmy też cel w życiu - pojechać
        tam, żyć jak królowie i wrócić z walizką zielonych. Wielu wyjechało, ale
        niewielu wróciło.

        Dziś młodzi ludzie nie mają już swojego edenu. Stąd taka popularność, filmów i
        książek fantasy.

        • azp11 Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 21.09.06, 22:47
          Ty wracasz wirtualnie:-)
    • azp11 Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 21.09.06, 21:58
      Dziadek napisał:
      A teraz jak ktoś pracował np. 30 lat, ale przez ostatnie 18 m-cy był bez pracy
      i zostanie inwalidą na wózku to nie dostanie żadnej renty - polecam przepisy
      ZUS-u.
      ________________
      Dokładnie. Znam taki przypadek z autopsji. Człowiek z ponadtrzydziestoletnim
      stażem pracy stracił zdrowie, otrzymał I grupę inwalidzką i do końca życia nie
      dostał z ZUSu ani złotówki, bo pracodawca w ostatniej firmie nie odprowadzał
      składek.
      Niektórzy mówią, że żyjemy w opiekuńczym państwie.
    • azp11 Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 21.09.06, 23:02
      Dziadek trochę przesadza z tym mięsem, bo gdyby tak było jak pisze, to ludzie
      nie ustawialiby się już w nocy w kolejki, a istnienia tych ostatnich chyba nikt
      nie neguje.
      • duch_zenona Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 21.09.06, 23:51
        Tzw pracownicy umysłowi - 3,5 kg mięsa + wędlin miesięcznie, fizyczni - 4,5 kg
        miesięcznie. To tyle, ile dziś kupuje się jednorazowo na grilla. I nie to co ci
        dadzą, ale co wybierzesz.
        • duch_zenona Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 23.09.06, 03:25
          Co się stało z naszą klasą? Pyta Adam w Tel-Avivie
          Ciężko sprostać takim czasom, ciężko w ogóle żyć uczciwie
          Co się stało z naszą klasą? Wojtek w Szwecji w porno-klubie
          Pisze: dobrze mi tu płacą za to, co i tak wszak lubię (x2)

          Kaśka z Piotrkiem są w Kanadzie, bo tam mają perpektywy
          Staszek w Stanach sobie radzi, Paweł do Paryża przywykł
          Gośka z Przemkiem ledwie przędą - w maju będzie trzeci bachor
          Próżno skarżą się urzędom, że też chcieliby na zachód

          Za to Magda jest w Madrycie i wychodzi za Hiszpana
          Maciek w grudniu stracił życie, gdy chodzili po mieszkaniach
          Janusz, ten co zawiść budził, że go każda fala niesie
          Jest chirurgiem - leczy ludzi, ale brat mu się powiesił

          Marek siedzi za odmowę, bo nie strzelał do Michała
          A ja piszę ich histrorię - i to już jest klasa cała
          Jeszcze Filip - fizyk w Moskwie, dziś nagrody różne zbiera
          Jeździ kiedy chce do Polski, był przyjęty przez premiera

          Odnalazłem klasę całą na wygnaniu, w kraju, w grobie
          Ale coś się pozmieniało: każdy sobie żywot skrobie
          Odnalazłem całę klasę wyrośniętą i dojrzałą
          Rozdrapałem młodość naszą, lecz za bardzo nie bolało

          Już nie chłopcy, lecz mężczyźni. Już kobiety, nie dziewczyny
          Młodość szybko się zabliźni, nie ma w tym niczyjej winy
          Wszyscy są odpowiedzialni, wszyscy mają w życiu cele
          Wszyscy w miarę są normalni, ale przecież to niewiele

          Nie wiem sam, co mi się marzy, jaka z gwiazd nade mną świeci
          Gdy wśród tych nieobcych twarzy szukam ciągle twarzy dzieci
          Czemu wciąż przez ramię zerkam, choć nie woła nikt: Kolego!
          Że ktoś ze mną zagra w berka, lub przynajmniej w chowanego

          Własne pędy, własne liście zapuszczamy każdy sobie
          I korzenie oczywiście na wygnaniu, w kraju, w grobie
          W dół, na boki, wzwyż, ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo
          Kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo drzewo...
          Jedno i to samo drzewo...
          • lindow1 Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 24.09.06, 10:42
            Pozdrawiam także za ten przykład. Who are you?
          • kamilar Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 24.09.06, 10:57
            ładne i ciekawe:)
            • Gość: kropek Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi IP: *.stnet.pl 24.09.06, 11:11
              sa dzieci które mówiac o rodzicach uzywaja słow tato ,mama sa tez takie które
              nie mówia inaczej jak szyderczo "starzy".
              Kaszdy czas ma swoje prawa swoje wartosci swoje cechy niezbywalne i dlatego
              szydzenie z lat 80-dziesiatych w moim pojmowaniu jest tylko wyrazem braku
              szacunku do czasdów minionych własnuch rodziców i przejawemn prostackiego braku
              kultury i wartosci.
              A artukuł jest do kitu, napisany przez kogos kto mało widział mało wie i mało
              rozumie ale zadny jest poklasku.
              • duch_zenona Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi 24.09.06, 15:24
                Jeszcze raz przeczytałem artykuł, ale nie znalazłem w nim niczego obraźliwego.
                Nie ma też niczego obraźliwego w zacytowanej przeze mnie piosence jednego z
                ówczesnych trzech wielkich bardów - Jacka Kaczmarskiego. Wypowiedzi innych też
                uważam za wyważone.

                Zapachniało trochę propagandą tamtych czasów - polowanie na wyimaginowanych
                wrogów ludu?
    • Gość: Ja z Bojar Re: Bawimy się w PRL - czyli moda na kicz lat osi IP: *.csk.pl 24.09.06, 15:26
      A suchy chlebek ... IP: *.csk.pl
      Gość: Ja z Bojar 24.09.06, 11:12 + odpowiedz


      z odrobiną cukru, zmiękczony wodą -jest czy nie - na tej wystawie niczym
      oryginalny smalczyk z cebulą podawany na wikwintnych (ponoć) przyjęciach obok
      samogonu? A "żłota rybka" czyli woda po gotowanych ziemniakach z plasterkiem
      marchwi, żeby c o k o l w i e k zjeść. Oryginalni chłopcy, poszukiwacze p r
      a w d y objawionej przez tropicieli śladów . Żyliśmy po proswtu w innych
      czasach, innych okolicznościach i tylko pospolici łgarze z pokolenia
      ("zamiast na wsi orać rolę, tańczą w mieście rock and roll,)mogą bawić się ,
      kpić, fałszować obraz Polski, która ich ojców i dziadków nobilitowała
      najpierw ucząc pisać i czytać, nadając ziemię, czyniąc wolnymi ludźmi potem
      ich dzieci, ojców dzisiejszych "tfurców" pchając za dodastkowe punkty na
      większość uczelni w tym państwie. Kto dzisiaj rządzi - zwyczajni synowie i
      wnuczęta pachołów wg nomenklatury mojego dziadka. Z Pana cham może być ale z
      Chama pana nie zrobisz - to inne l u d o w e porzekadło z mojego
      dzieciństwa. Żeby to tylko była zabawa!!! Oni natomiast nawet ducha wojny w
      10 i 15 i 20 lat i dzisiaj -po jej zakończeniu nie wyczuwają. Tej biedy,
      gruzów, głodu skrywanego, braku odzieży, obuwia. Ale budowaliśmy nowy dom -
      Polskę - od dzieci z nieukończoną podstawówką, bo ojciec zginął na wojnie
      lub rodzina na Syberii, po tych , którzy przeżyli, szli budować nie
      nieszczyć. Łatwo się jedenmu z drugim śmiać dzisiaj z tych muzealnych
      przedmiotów. A były inne..? A poza tym - nie powinno się ludzi męczyć za
      bgłędy , które naprawiła historia. Tym razem męczą moją pamieć od świtu do
      nocy. sprowadzają koszmarne sny, że nie o taką Polskę pracowałem od świtu do
      nocy od 13 roku życia (sic!), żeby dzisiaj słyszeć śmiech, naigrywanie się,
      pogardę wybiórczą dla trudu i znoju odbudowy. Przeszłość minęła. Przyszłości
      nie da się kontro0lować, bo jej nie ma. Istnieje tylko teraźniejszość. Nie
      obrzydzajmy jej sobie i innym, o czym ci jedniodniowi bohaterowie
      prowincjonalnej gazety nie mają pojęcia. Prawdziwe polactwo...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja