Gość: antyberlinczyk
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.05.06, 22:07
W niedziele muszę ugościć rodzinę obiadem.Wczoraj zadzwoniłem
do "Berlina",była wolna sala, więc umówiłem się z szefem na omówienie
warunków.Dziś o godz. 17 ustaliliśmy menu, jako że wypadło ździebko drogawo,
to postanowiłem się skonsultować z żoną.Właściciel nie widział problemu i
zaproponował, że czeka na moją decyzję do jutrzejszego przedpołudnia.
Ponieważ żona była na tak, zadzwoniłem do knajpy od razu nie czekając do
jutra. Usłyszałem od kierownika sali (właściciel już nie raczył ze mną
konwersować), że ...salę wynajęto innym osobom, bo znalazł się klient, który
od razu był zdecydowany (czytaj wykalkulowano że można na nim więcej zarobić -
cóż tam nasze marne 7oo zł).
O tempora, w których wypowiedziane słowo nie ma żadnej wartości a pojęcie "
honor" jest czczym frazesem.
Uważajcie na Berlin!