przemkowa.b
05.06.06, 15:30
Moim oczywiście mógłby być DSz. Tylko, że gdybym ja w tych latach mieszkała w
Rosji, prawdopodobnie przez jakieś 20 lat nie wyjrzałabym z łagru, z pewnych
względów. Ale jako osobowość, to naprawdę, czuję bliskość z tym twórcą.
W swoim życiu znam też kilku kompozytorów, z jednym była wielka szalona i
niepotrzebna miłość, z dwoma się przyjaźnię, a jeden jest nieznośnym bufonem.
Który z jakiegoś powodu zawsze wybiera sobie słabe skrzypaczki na
prawykonania swoich utworów. A niech mu tam.
A z tych jeszcze starszych, chętnie poznałabym Bacha.