Gość: mieszkaniec
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.12.06, 23:33
Z drzewami jest bardzo dziwna sprawa. Zaczynają "gwałtownie chorować" w
momencie zmiany wlaściciela terenu na którym rosły. Przykładem jest teren
byłego przedzkola pry ul. Malmeda gdzie rok temu pod piły poszły piękne zdrowe
kasztany, modrzewie, klony, świerki i szereg innych drzew. Trudno tu mówić o
ich chorobie ponieważ są zachowane zdjęcia, na których widać ich doskonałą
kondycję. Ale wiadomo zmienił się właściciel i przyszykował teren po
inwestycję. Ciekawe tylko kto zaopiniował ich wycinkę, kto podpisał się pod
nią z imienia i nazwiska (a nie decyzja urzędu). daleki jestem od "zielonych
oszołomów", ale żal gdy niszczy się zdrowe piękne okazy w imię ... na własnie
czego?, skoro drzewa usunięto i nic się nie dzieje. Jakie zostały naliczone
opłaty i w jaki sposób, z jakiego cennika, że kogoś było na to stać skoro
tego typu egzemplarze kosztują od kilkunastu do klikudziesięciu tysięcy zł za
sztukę !