Dodaj do ulubionych

Dusza towarzystwa !

04.12.06, 15:58
Suwałki – 70-tysięczne miasto w województwie podlaskim.

Jarosław Zieliński z Suwałk – poseł PiS, legitymujący się znakomitymi
wejściami u Kaczek. Zarządzał warszawską gminą Centrum, był wiceministrem
edukacji, teraz wiceministruje w MSWiA. Podlegają mu wojewodowie, co otwiera
pewne możliwości w terenie.

Oto jakie pożytki z posła Zielińskiego mają jego protegowani. Kolejność
alfabetyczna.

Magdalena Borkowska – dużo młodsza od posła koleżanka. Zieliński odwiedza ją
w domu, o czym pani Madzia opowiada koleżankom, a te zawistnice –
redakcji „NIE”. Wcześniej szeregowa urzędniczka w Narodowym Funduszu Zdrowia
w Suwałkach, obecnie zastępca dyrektora ds. służb mundurowych Podlaskiego
Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Białymstoku.

Zbigniew Filipkowski – ideowy kolega. Właściciel pizzerii, senator Kongresu
Liberalno-Demokratycznego. Po powrocie ze stolicy próbował być wydawcą, ale
mu nie szło. Szefował agencji „Odnowa” w Suwałkach, która padła. Gdy
Zieliński został burmistrzem Warszawy, Filipkowski awansował na naczelnika
Wydziału Administracyjno-Gospodarczego Warszawy Śródmieście. Obecnie dyrektor
Departamentu Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych
MSWiA.

Alicja Barbara Klimiuk – najrezolutniejsza dama suwalskiej prawicy. Do
niedawna wiceszefowa zatrudniającej garstkę osób Suwalskiej Specjalnej Strefy
Ekonomicznej. W lipcu 2006 r. okazała się najlepsza z bodajże 13 kandydatów
ubiegających się o fotel prezesa największej polskiej spółki dystrybuującej
prąd Koncernu Energetycznego Energa S.A. z siedzibą w Gdańsku. Wygrała
konkurs. Dziennikarzom oświadczyła, że jeśli podchodzi się do pracy z
najwyższą starannością i dobrą wolą, to zrozumienie specyfiki danego sektora
jest tylko kwestią czasu.

Romuald Łanczkowski – kumpel ze szkoły. Wspólnie z Zielińskim wielbili tę
samą nauczycielkę, starszą od nich o jakieś ćwierć wieku. Łanczkowski cieszy
się w Suwałkach opinią oderwanego od realiów nieudacznika. W stolicy został
zastępcą szefa Kancelarii Senatu. Ostatnio dzielił szmal dla polonusów.
Drobne 50 mln zł.

Grzegorz Mackiewicz – kolega pomocny politycznie. Wcześniej szef straży
miejskiej w Suwałkach, obecnie dyrektor Suwalskiej Specjalnej Strefy
Ekonomicznej.



Jadwiga Milewska – wcześniej dyrektor biura poselskiego Jarosława
Zielińskiego w Suwałkach. Obecnie dyrektor Domu Pracy Twórczej na Półwyspie
Wigierskim. Obiekt podlega Ministerstwu Kultury.

– Otrzymywałem same pochwały i nagrody, aż 30 października 2006 r.
przyjechało dwóch panów z Warszawy z wypowiedzeniem – opowiada poprzedni szef
Dariusz Jachimowicz.
Milewska wyjaśnia, że nie czuje się przyniesiona w teczce przez PiS. Ot,
pewnego dnia miała natchnienie i napisała propozycję programu kulturalnego
wigierskiej placówki. Uważała, że potrzebne jest większe otwarcie na
miejscowych artystów. Ta idea spodobała się w stolicy. Jedynym, co dziwi
panią dyrektor, jest fakt, że minister zareagował tak szybko.

Jarosław Schabieński – kolega. Wcześniej nauczyciel, obecnie wicewojewoda
podlaski.

Wojciech Straszyński pomagał w kampaniach wyborczych Zielińskiego. Ostatnio
pracował w Domu Kultury w mazurskim Piszu. W końcówce października 2006 r.
Rada Nadzorcza państwowej Telewizji Białystok wybrała go na dyrektora.
Przekonała ją do Straszyńskiego jego cenna idea postawienia na ludzi z
regionu.

Mariola Szczypiń – nauczycielka zaangażowana w kampanie wyborcze
Zielińskiego. Obecnie podlaski kurator oświaty. Wprawdzie ktoś inny wygrał
konkurs, ale Jarosław Zieliński, który wówczas był wiceministrem oświaty,
widział na posadzie właśnie ją.

Autor : Helena Zięba
Obserwuj wątek
    • lechart1 Orszak Jara ! 06.12.06, 12:22
      Kto się dziwi tej sytuacji, sam jest dziwny. Jest zasada, popleczników i służących piesków jest moc, im wierniejszy i głupszy, ten lepszy. Zresztą kto szuka podwładnego mądrzejszego od siebie, jest to zamiana smyczy wierności na petlę samobójczą. Tak czynili znani z histori bonzowie wszelkich maści w różnych epokach. Bardzo często szlak piastowanych stanowisk jest jednym ciągiem smrodu i nieudacznictwa. Kariera polityczna i taborecik pod tyłeczek to często jedyna forma uznania i nobilitacji społecznej tych osobników pseudosukcesu. Bez znaczenia jest czym się zajmujemy, ale ważne jak wysoko siedzimy. Tylko że jest to klęska dla kraju, to tak jak powodzie, trzęsienia ziemi i inne plagi! Za co się nie wezmą, wszystko zchrzanią dokumentnie. Ale sami żyją w glorii sukcesu, bo z boku, z dołu, z tyłu ciągle słyszą słowa uznania i pochwałę, nawet jak kichną. Przypomina mi się słynna scena filmowa, ,,proszę Pana, mój kochany mąrz z zawodu jest dyrektorem''. Włazidupstwo robi ostatnio oszałamiającą karierę, wystawne życie na koszt społeczeństwa z pseudointelektem jest powszechne, szczególnie w kręgach rządowych. Brak kompetencji i wszelakiego przygotowania do piastowanych funkcji jest nagminne wręcz powszechne! Ciche mianowania na stanowiska w blasku partyjnych sztandarow było i jest obecne w naszym uciemięrzonym kraju. Wszyscy klną i plują , kiedy to się k,,,,,, skończy?! Jeżeli ktoś coś spieprzy, doprowadzi do ruiny na skutek własnej kołtunerii psychicznej, ale pod opieką bonza partyjnego - następuje cisza tuszowania, kilka telefonów do kolesi i temat spływa jak mocz po drzewie, a piesek lekko zganiony. Reasumując, nowa epoka demokracji naszej rodzimej kroczy dziwnie, afera goni aferę, dupy dajemy równo w dyplomacji, premier się dziwi co mówi perezydent, ruskie gardzą naszym smacznym mięsem. Samoloty bojowe rdzewieją bez serwisu, gaz nam kładą po dnie Bałtyku, co raz gdzieś ktoś ginie, co raz ktoś kogoś dyma. Kochani rodacy, czy to wynika z kompetencji, czy to jest skutek braku kompetencji! Czy kiedykolwiek ktoś z mimistrów przyznał się do czegoś, ale wszyscy wiedzą o co chodzi i kto za tym stoi! I wszystko jasne, do koryta panny i panowie sznurem!
        • jaga64 Re: Orszak Jara i innych ! 06.12.06, 20:40
          Żenada i skandal na skale europejską z sexshopem na czele po występach pań i
          panów posłow z samoobrony przed kamerami telewizyjnymi. P.Hojarska chciałaby
          być molestowana ale ma 5 ro dzieci. P.Łyżwińska chłopy na schwał i jeszcze
          mogą. Tylko niektóre wypowiedzi a było ich o wiele więcej świadczą o poziomie
          intelektualnym . Okazało się że odnowa moralna w IV RP zaczyna się i kończy na
          4 literach pań asystentek i innych wspomagajacych posłów zwłaszcza w zakresie
          walki z nudą. Reakcja najwyższych władz państwowych jest osp[ała i mało
          energiczna mówiąc bardzo delikatnie. Jeżeli ta odnowa ma polegać na zdobywaniu
          miejsc pracy i utrzymaniu miejsc pracy na podkładaniu się posłom to jest
          skandal . Mało skandal to jest przestępstwo uzależniania osoby za korzyść
          osobistą. Czy w prokuraturach RP tego nie wiedzą????
    • jaga64 Re: Dusza towarzystwa ! 07.12.06, 15:52
      Okazuje sie że jest silna konkurencja jeśli chodzi o dusze towarzystwa. Mamy w
      silnej obsadzie przewodniczącego Leppera i posła Łyżwińskiego a także posła
      Filipka. Zapewne jeszcze więcej panów z tego klanu bedzie zamieszanych w
      działalność nie koniecznie i nie czysto poselską. Wnioskuje to po wystąpieniu w
      TVP pana vicepremiera który najpierw przeprasza i apeluje o zgłaszanie ekscesów
      do Prokuratur a nastepnie wali jak obuchem że wynajmie kancelarie prawnicze i
      wszystkich którzy piszą i szkaluja Samoobronę oskarży w Sądach. Bardzo ciekawe
      i obłudne stanowisko. O krokodylich łzach nie warto nawet wspominać. Rubasznych
      mamy przedstawicieli władzy i same dusze towarzystwa.
    • palecbozy1 Ludzie JARA 10.12.06, 21:08
      dodajmy do zestawu jeszcze takie nazwiska
      1. Gorlo -
      2. Dec ( pewno bedzie w Zarzadzie województwa) - były pracownik Kuratorium za
      czasów panowania Kuratora JAra a ostatnio gospodarz spotkań w Osrodku
      Kuratorium na Wigrach .Będzie ponoć odpowiadał za kulture i oświate.Zna sie.A
      jak sie nie bedzie znał to sie zapyta.JARA.
      3.cdn
    • jaga64 Re: Dusza towarzystwa ! 23.12.06, 12:18
      Ilu normalnym pasażerom nawet głodnym i zziębniętym przyszłoby do głowy, żeby
      zadzwonić na komendę policji i zamówić dwa hamburgery? Kiedy słyszę argumenty,
      że SLD kradło, a teraz mamy prawdziwa Polskę, bo cóż to za przestępstwo gdy
      jeden minister zamawia drugiemu ministrowi radiowóz z hamburgerami, zastanawiam
      się czy bardziej przygnębiające jest zachowanie władz, czy obywateli. W tym
      dzikim kraju zawsze patrzono na skalę i formę, nie na treść, nie na istotę
      rzeczy. Mało mnie obchodzi, czy policjanci dostarczyli hamburgera, czy wódkę,
      zapewne dostarczenie wódki lub papierosów wywołałoby ogólnonarodowe poruszenie,
      natomiast hamburger to tylko medialna burza w szklance wody. I jak zwykle
      nikomu zarówno z publicystów, polityków jak i obywateli nie przychodzi do
      głowy, że przedmiotem afery nie jest to co zostało zamówione, ale sam fakt, że
      tym ludziom przychodzi w sposób naturalny realizowanie takich chorych z natury
      rzeczy pomysłów. Gdyby Kowalski jechał z Nowakową i powiedzmy Kowalski jest
      przedstawicielem handlowym, a Nowakowa sekretarką w szwalni odzieży roboczej i
      nagle Nowakowa poczułaby chłód wraz z pustka w żołądku, czy Kowalski wykręciłby
      997 i zamówił gyrosa z frytkami? Nawet gdyby Kowalski był urżnięty w trzy
      lędźwie, a Nowakowa upalona ziołami, taki patent we wspólnej malignie nie
      wpadłby im do głowy. Natomiast dla, mam nadzieję, zupełnie trzeźwego pan
      ministra, który jedzie sobie z, mam nadzieję, zupełnie nieupaloną panią
      minister rzecz jest zupełnie naturalna, wręcz oczywista. Głodna jesteś Helenka?
      Chwila, memory i wszystko jasne, dajcie tu dwóch krawężników na peron, pani
      minister życzy sobie coś wszamać.

      Akcja jest rozgrywana na czas, ponieważ czas nagli i po pomyślnym załatwieniu
      sprawy, pan minister cóż robi? Normalny człowiek, taki jak uwalony Kowalski i
      upalona Nowakowa, płaci mandat za nieuzasadnione wezwanie stróżów prawa i
      grzecznie prosi o przebaczenie, by sprawa nie trafiła do sądu grodzkiego. Pan
      minister, mam nadzieje trzeźwy, drze szaty przed kamerą, że to skandal, że
      ludzki odruch, że było zimno i o co w ogóle ten hałas. Po czym niemal już
      charakterystyczne dla tej władzy, odgraża się w kierunku prasy, straszy
      procesami i aż dziw bierze, że zabrakło interpretacji w stylu zamachu stanu i
      pomysłów na 24 godzinne procesy dla dziennikarzy. W całej sprawie w gruncie
      rzeczy błahej i żenującej wychodzi coś co nie jest błahe, coś co jest wpisane w
      mentalność polskich politykierów. Im nawet nie przychodzi do głowy, ze
      postępują źle, oni są na tyle bezczelni, że swoja ewidentną pogardę dla
      przyzwoitego zachowania wynoszą na ołtarze martyrologii i walki ze wściekle
      atakującą prasą. Czy Kowalski przyłapany na obmacywaniu Nowak lub na
      groteskowym akcie kulinarnym domagałby się zamykania GW i nazywał rzecz
      zamachem stanu? Oczywiście zawsze można powiedzieć, że pan minister i pani
      minister to osoby publiczne, zatem nie można porównywać ich z Nowakową i
      Kowalskim, ależ oczywiście, że nie można, para ministrów powinna świecić
      przykładem, tak by Nowakowi i Kowalskiego po oczach raziło, i nie przyszło
      Kowalskiemu do głowy, wzorem władzy, podać Nowakowej środek wywołujący skurcze
      porodowe u krów lub zamówić na komisariacie chipsy i cole. Wydaje mi się to
      wszystko tak oczywiste, że sam fakt wyjaśniania na czym polega prostactwo i
      arogancja urzędników państwowych uważam za przywracanie podstaw normalności, bo
      skoro zachowania absurdalne nazywa się `cóż takiego się stało, SLD to dopiero
      kradło', to jest ewidentny dowód, że w czasach rewolucji moralnej normalność i
      przyzwoitość są wrogami publicznymi numer jeden, a ściślej osób publicznych.
      Finał tej spraw jest zapętleniem ogólnonarodowej schizofrenii. Minister
      wypowiada się, że nic się nie stało i że 100 razy postąpiłby tak samo,
      oczywiście gazeta musi odpowiedzieć za swoje bezczelne ujawnianie intymnych
      zachowań władzy, po czym ta sama władza wszczyna śledztwo w sprawie
      nielegalnego dostarczenia hamburgerów.

      Podobne przypadki zdarzają się w republikach, których PKB jest oparte na
      eksporcie bananów i zdarzały się we wczesnej fazie budowy realnego socjalizmu,
      w państwach demokratycznych politycy po tak ośmieszającej wpadce byliby
      skończeni, na pewno jak najszybciej podaliby się do dymisji i zniknęli z
      roześmianych oczu opinii publicznej. Trudno jednak oczekiwać, by w kraju zwanym
      IVRP, gdzie posłowie modlą się o deszcz, wicepremier jest recydywistą, jego
      partia wchodząca w skład koalicji w ponad 50% obarczona wyrokami sądowymi lub/i
      toczącymi się procesami i to wszystko nazywa się rewolucja moralną, podobne
      rzeczy były tratowane jako coś nienaturalnego. Gdy dodać do tego obrazu,
      toczące się prace sejmowe, których finałem ma być uchwała ogłaszająca Jezusa
      Chrystusa królem Polski, możemy powtórzyć za 160 cm kompleksów i jego bratem,
      że w oczach świata Polska powstała z kolan, by zaraz potem dodać, że stanęła na
      głowie i padła na łopatki. Kiedy jakiś cudzoziemiec ogląda newsy z Polski w
      gatunku, weterynarz aplikuje kobiecie środki dla krów wywołujące poranienie,
      minister zamawia Taxi na komendzie, a policjanci prowadzący samochód,
      technologicznie przypominający połączenie wozu drabiniastego i wózka widłowego,
      giną w wypadku, na fragmencie drogi, w którym nie jeden wypadek już miał
      miejsce i nikogo nie skłoniło to do zabezpieczenia tego fragmentu, myśli sobie
      cudzoziemiec, nie no każdemu może się zdarzyć. Jednak gdy zaraz potem widzi
      molestowaną kobietę, która opowiada, że polski poseł ma problemy z higieną,
      żona posła cieszy się jak blondynka, że molestujący mąż jurny, potem wszyscy
      razem jadą do Częstowchowy, by się odnowić moralnie i natchnieni mocą ducha
      świętego ogłosić Chrystusa królem Polski, myśli sobie cudzoziemiec, że to już
      nie może być przypadek, że to jest Polska rządzona przez prymitywny szczep
      Zulusów oderwanych maczugą od sochy. Na szczęście myli się cudzoziemiec, to nie
      jest Polska, to jest IVRP siedząca w chorej wyobraźni jednego zakompleksionego
      partyzanta, jego brata i kilku kmiotków tworzących świtę, którym kibicuje
      niewielki odsetek czworaków z kieleckich i bieszczadzkich wsi. Wesołych Świąt i
      Szczęśliwego Nowego Roku Polacy i pamiętajcie, że mimo wielu wad naszej
      Ojczyzny i jej obywateli, jesteśmy i tak krajem cywilizowanym, coraz bardziej
      zbliżającym się do Europy, jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości co do niezłej
      kondycji Polski, spójrzcie na dno, a zobaczycie IVRP kołtunów i bigotów, która
      na szczęście z Polską i Polakami nie ma nic wspólnego. Pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka