Gość: dd
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.01.07, 16:23
ja miałem "szczęście" trafić do pewnej restauracji na wylotówce do Warszawy.
wystrój jak w remizie strażackiej, obsługa na podobnym poziomie. kieliszki o
pojemności 60 gram by goście się szybko nawalili i nie dali rady spożyć
obiecanych czterech ciepłych dań lub żeby nie zorientowali się jak są ohydne.
sala taneczna na 30 osób (więc wszyscy deptali sobie po nogach nawzajem, bo
gości grubo ponad setka), baba non stop latającą po korytarzach ze ścierą i
sprzątająca niewidzialny brud i gwóźdź wieczoru: pokazy taneczne (30 sekund
tańca i calypso przedstawione jako rumba). niezapomniany wieczór. właśnie
leczę zgagę