śmiech to zdrowie !!

03.03.07, 07:33
Jedzie Polak autostradą w Stanach.



Nagle widzi tablicę drogową "Reduction 100 km". Facet wyhamowuje do stówy i jedzie dalej. Nagle widzi tablicę "Reduction 60 km". Wkurwiony zwalnia do 60 i klnąc na amerykańskie przepisy jedzie dalej. Pojawia się kolejna tablica "Reduction 30 km". Gość bojąc się mandatu, coraz bardziej wkurwiony wlecze się 30 na godzinę. W oddali rysuje się następna tablica "Reduction 10 km". Doprowadzony do pasji kierowca zwalnia do 10 na godzinę i jedzie dalej. Mijają go rowerzyści, machają i śmieją się z niego. Przebiega obok jakiś facet i też się śmieje... Gościu nie reaguje i jedzie dalej. Nagle widzi jeszcze jedną tablicę i myśli sobie: k**wa już bardziej nie zwalniam! Podjeżdża bliżej i widzi napis... "Welcome to Reduction"
    • pablo.el Re: śmiech to zdrowie !! 10.05.07, 23:23
      to tak z okazji Dnia Zwycięstwa , żebysmy pamiętali o bohaterach radzieckich, zamiast pastwić się nad ich pomnikami ( he he he he )
      Dla młodszych przypomnę, że Stirlitz alias pułkownik Isajew, to taki radziecki Hans Kloss z serialu o jakże impresyjnym tytule : " siedemnaście mgnień wiosny"
      Spodobała się kacapom "stawka większa niz życie" to zrobili swój serial :D


      Himmler wzywa jednego ze współpracowników:
      - Powiedzcie dowolną liczbę dwucyfrową
      - 45
      - A czemu nie 54?
      - Bo 45!
      Himmler zapisuje w aktach "charakter nordycki" i wzywa następnego:
      - Powiedzcie dowolną liczbę dwucyfrową
      - 28
      - A czemu nie 82?
      - Może być i 82, ale lepsza jest 28.
      Himmler zapisuje w aktach "charakter bliski nordyckiemu" i wzywa kolejnego:
      - Powiedzcie dowolną liczbę dwucyfrową
      - 33
      - A czemu nie... a to wy, Stirlitz.


      Stirlitz, Miller i Kaltenbruner grali w karty. Stirlitzowi karta nie szła, ale umiał robić dobrą minę do złej gry. Gdy tylko odszedł się wysikać, mina wybuchła...

      Stirlitz wszedł do kawiarni Elefant.
      - To Stirlitz. Zaraz będzie zadyma - powiedział jeden z siedzących przy stole.
      Stirlitz wypił kawę i wyszedł.
      - Nie - odpowiedział drugi. - To nie on.
      - Jak to nie!? To Stirlitz!!! - krzyknął trzeci.
      Zaczęła się zadyma.

      Stirlitz zobaczył jak banda wyrostków pompuje kota benzyną. Kot wyrwał się, przebiegł kilka metrów i upadł.
      - Widocznie benzyna się skończyła - pomyślał Stirlitz.

      Stirlitz szedł ulicą, kiedy z tyłu rozległy się strzały i tupot podkutych butów.
      - To koniec - pomyślał Stirlitz wkładając rękę do prawej kieszeni spodni.
      Tak, to był koniec. Pistolet nosił w lewej.
      • pablo.el Re: śmiech to zdrowie !! 10.05.07, 23:26
        Dom Stirlitza okrążyli gestapowcy.
        - Otwieraj! - krzyknął Muller.
        - Stirlitza nie ma w domu! - powiedział Stirlitz.
        W ten oto sprytny sposób Stirlitz już piąty raz przechytrzył gestapo.

        Stirlitz się zamyślił. Spodobało mu się to, więc zamyślił się jeszcze raz.

        Naprzeciw Stirlitza szły trzy umalowane kobiety.
        - Kurwy - pomyślał Stirlitz.
        - Pułkownik Isajew - pomyślały prostytutki.


        Do gabinetu Bormanna wchodzi nieznajomy. Staje przed biurkiem i patrząc prosto w oczy Bormanna, wykonuje dziwne gesty. W końcu mówi: - Słonie idą na północ, a wołki zbożowe podążają ich śladem.
        Bormann patrzy na przybysza z wyraźnym niesmakiem:
        - Gabinet Stirlitza jest piętro wyżej - odpowiada


        Stirlitz ukradkiem karmił niemieckie dzieci. Od ukradka dzieci puchły i umierały.


        Stirlitz szedł ulicami Berlina, coś jednak zdradzało w nim szpiega: może czapka-uszanka, może walonki, a może ciągnący się za nim spadochron?


        Stirlitz spacerował po dachu kancelarii Rzeszy. Nagle poślizgnął się, upadł i tylko cudem zahaczył o wystający gzyms, unikając upadku z dużej wysokości. Następnego dnia cud posiniał i obrzękł.

        -
        --
        • pablo.el Re: śmiech to zdrowie !! 10.05.07, 23:28
          Hitler i Bormann stoją przed mapą i planują ważną akcję. Wchodzi Stirlitz z pomarańczami, wyciąga aparat fotograficzny, robi zdjęcia mapy i wychodzi. Hitler zdziwiony pyta Bormanna:
          - Kto to był?
          - Stirlitz, radziecki szpieg.
          - Czemu go nie aresztujesz?
          - Nie ma sensu. Znów się wykręci. Powie, że przyniósł pomarańcze.
          • pablo.el Re: śmiech to zdrowie !! 10.05.07, 23:44
            – Stirlitz, ile jest dwa razy dwa? – zapytał Müller.
            Stirlitz wiedział, wiedział również, że Müller też wie, ale nie wiedział, czy Centrala wiedziała, więc musiał milczeć.


            Stirlitz w Rosji pozostawił żonę, ale pisuje do niej listy. Na wszelki wypadek pisze lewą ręką i po francusku. Na wszelki wypadek ich nie wysyła.


            Stirlitz był pijany. Siedział przy stole w radzieckim mundurze, w spiczastej czapce „budionnówce” i w ciepłych walonkach. Na stole stała butelka wódki, leżał kawał słoniny i kiszone ogórki. Stirlitz śpiewał rosyjskie pieśni. Naprzeciwko, z opuszczoną głową, siedział Müller i w zamyśleniu spoglądał na Stirlitza. Tego dnia Stirlitz był tak bliski dekonspiracji, jak jeszcze nigdy przedtem...
Pełna wersja