Przystanek Białystok drugie otwarcie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 19:58
W mojej opinii symbolem białostockiej prowincjonalności jest ślepy pęd ku
motoryzacji. Miasto nie wypracowało żadnej ambitniejszej polityki
zrównoważonego transportu i zamiast postawić przede wszystkim na transport
zbiorowy zabrało się za likwidowanie korków przez poszerzanie i budowanie
nowych dróg. Nie mówię, że to źle, ale nowe inwestycje nie znajdują
jednocześnie równowagi w inwestowaniu w infrastrukturę dla transportu
zbiorowego [buspasy, śluzy etc.] czy dla rowerów. Biorąc pod uwagę
doświadczenia miast Europy zachodniej czy USA takie postępowanie
prawdopodobnie doprowadzi jedynie do jeszcze większego zapchania i
zasmrodzenia spalinami i tak już ciasnego centrum.
    • Gość: tutejszy Re: Przystanek Białystok drugie otwarcie IP: *.elpos.net 15.03.07, 20:46
      Miasto Białystok nie jest miastem zapchanym w porównaniu z miastami w Polsce o
      podobnej iliści mieszkańców. Władze miasta robią dużo by centrum
      odciążyć /Trasa Kopernikowska/.Jednym z największych problemów miasta jest brak
      decyzji uporządkowania i budowy nowoczesnego centrum. Ja jako białostocznin z
      dziada pradziada jak przechodzę obok ul.Jurowieckiej to mnie przkręca. Jak coś
      takiego może być w centrum 300tys. miasta. Czas zrobić porzadek z siennym
      rynkiem.Jeżeli chcemy zrobić skansen Stary Białystok to do tego celu lepsze są
      Bojary.
      Białystok powinen wyznaczyć tereny na inwestycje i określić jakie branże
      przemysłowe mogą tu bez problemu inwestować.
      Oczywiście budowa lotniska.
    • Gość: aga Przystanek Białystok drugie otwarcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.07, 08:38
      Praca dla młodych i nie tylko? Z tego co się orientuje, praca jest ale tylko
      dla "swoich". Jesteś prawosławny lub jechowy? Masz pracę. Nie? Co to nas
      obchodzi! A może coś się zmieniło? Dajcie mi znać.
      • Gość: MARTINES Re: Przystanek Białystok drugie otwarcie_do Agi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.07, 10:16
        Mnie nikt nie pytał o wyznanie, wiarę czy narodowość i jakoś jestem na
        kierowniczym stanowisku w banku. Tak samo jak ja zatrudniałem to nie pytałem i
        nie pytam kto jak się modli, gdzie chrzczony itp. To jakaś bzdura urosła wręcz
        do rangi normy że w naszym mieście żeby dostac dobra pracę trzeba
        mieć "układy", "plecy" itp. Owszem w jakiś dusznych państwowych biurach,
        ciasnych urzędach to się zgodzę ale kto ambitny chce tam pracować za 1000 zł?!
        No chyba że lubi nic nie robić poza parzeniem i piceim kawy, przewalaniem
        sterty dokumentów itd. Ja zatrudniając do swojego oddziału pracowników dłuuuugo
        musiałem czekac na kogoś odpowiedniego...Poza wydumanymi wymaganiami jak;
        pensja na początek 3000 netto (90% tyle chciało zarabiac na ręke odrazu!),
        opłata za studia, kursy językowe aż po samochód służbowy! Nie wiem czego teraz
        na studiach ucza ale częśc młodzieży wychodzi "skrzywiona" po tych ekonomiach,
        marjetingach, zarządzaniach itp. Zatrudniłem odpowiednia osobę, studentke
        zaoczną WSE na umowę zlecenie bo tak lepiej i dla nas i dla niej. M-cznie
        zarabia w zalezności od wykonania planu 1500-1800 zł. Myśle że na poczatek,
        pierwsza praca w banku dla młodej studiujacej osoby to całkiem nieźle. Więcej
        pokory kochani i mniej narzekania na otaczajacy świat!
        • Gość: MJ Re: Przystanek Białystok drugie otwarcie_do Agi IP: *.cnb.com.pl 16.03.07, 10:59
          Uwierz mi Martines,że Aga ma rację.Niestety.Skoro Ty Jesteś taki jak mówisz i
          tak postępujesz to chwała Tobie,ale jest dużo pracodawców,którzy tak nie
          robią.Liczy się od kogo Jesteś i gdzie się modlisz.Wiem o tym,bo sam na własnej
          skórze się o tym przekonałem.I wcale nie chciałem 3000 tys.na rękę.Skończyłem
          kierunek,którego nie ma w Białymstoku i wykładowcy wróżyli mi przysłość,że od
          razu dostanę pracę.Rzeczywistość była brutalna.W większości słyszałem:w czym
          nam Pan pomoże,za młody Pan jest,brak doświadczenia,skąd pochodzą Pana rodzice
          itd,itp.I nie miałbym nic przeciwko,bo mogą być lepsi,gdyby nie pewien drobny
          fakt.Później się dowiadywałem,że przyjmowano ludzi,którzy nie byli po kierunku
          i nie mieli takich uprawnień jakie miałem ja,a uwierz mi(i to wcale niechcę się
          chwalić)wykształcenie(wyższe techniczne),które posiadam w pewnej dziedzinie
          naszego miasta bardzo by się przydało i sądzę,że na cały Białystok jest nas z
          takim wykształceniem może 3.Jak nie jestem sam.
          Pozdrawiam
          • Gość: P. Re: Przystanek Białystok drugie otwarcie_do Agi IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 16.03.07, 11:39
            Ano niestety i ja się zgodzę... Tym razem w budżetówce. Jestem młodym
            nauczycielem. Ponoć dobrym. Bardzo lubię tę robotę mimo tragicznych pieniędzy
            jakie się zarabia na początku. Mam dobre układy z młodzieżą itp. itd. Ale...
            nikogo to nie obchodzi. Mam już trzecią umowę na zastępstwo. Kolejna szkoła.
            Kolejni ludzie mnie chwalą, a roboty na stałe nie ma. Dlaczego? Bo nie mam
            pleców Pudziana. W szkole pracę znajduje się dzieki poparciu kogoś z Urzędu,
            Kuratorium, Kościoła (!). Nie masz pleców - nie masz pracy...

            • nick.t "Mam dobre układy z młodzieżą itp. itd." 16.03.07, 13:18
              Właśnie. Gdzie się nie ruszysz wszędzie układy. Już nawet z młodzieżą nie można
              inaczej się dogadać. Trzeba mieć układy. Do czego to doszło? ;)
        • Gość: MARTINES Budżetówka i urzędy to co innego ! Ja mówię o IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.07, 16:05
          normalnych firmach. Wiem że w budzetówce, urzędach czy spółdzielniach to jest
          klika i bez jakichś koneksji to zero szans na wybicie się. Ale kochani nie
          wszędzie tak jest! Mówię to bo sam doszedłem do czegoś bez układów i
          poparcia.Zaczynałem jako pracownik obsługi klineta a teraz jestem kierownikiem
          oddziału banku. Większośc moich znajonych co pracuje w prywatnych firmach nie
          narzeka. Natomiast Ci co pracują np. w skarbówce to owszem narzekają że mało
          zarabiają, że nadgodziny, że to że tamto a jak proponuję im zmianę to ze nie bo
          to budżetówka i tu jest pewna praca...Po co leźć tam gdzie jest lipa. Są firmy
          które nie patrzą na kościół czy narodowość tylko na cechy osobowe i
          wykształcenie. Wiem że na poczatku jest trudno, ja też nie miałem hi life na
          poczatku (teraz tez nie mam). Ale co, lepiej na zmywak do Angli albo piwo a
          barze polewać? Na to studiów nie trzeba kończyć, no chyba że ktoś chce
          być "dyplomowanym robolem". Sory za okreslenie al tak o nas zaczynaja w Anglii
          mówić.
          • Gość: MJ Re: Budżetówka i urzędy to co innego ! Ja mówię o IP: *.cnb.com.pl 17.03.07, 11:43
            Miałeś szczęście,ale to nie jest tak tylko w budżetówkach i państwowoych
            firmach.Ja jak miałem już inżyniera i zaocznie robiłem magistra to w jednej ze
            sp. z o.o dostałem pracę jako kierowca.Fakt bez układów.Umowa na 3/4etatu i co
            2 lata przedłużana.I w firmie w której na ponad 100 osób było nas 4 z wyższym
            wykształceniem nie było mi innego stanowiska.Poza tym od Prezesa dowiedziałem
            się,że inżynier to nie studia wyższe.Cytuję jak mi powiedział:"Inżynier to nie
            studia wyższe.Magister tak.Inżnier to tak jakby kończyć szkołe średnią i nie
            podejść do matury"Co Wy na to?Załamka,nie.
            Po jakimś czasie(2lata) jest konkurs na kierownika.Startuje.Dochodzę do finału
            i przegrywam z facetem którego wyrzucili z jednej firmy,ale był nacisk
            z"miasta",że mają go przyjąć i tyle.On miał 2 tygodnie na napisanie projektu,a
            ja 2 dni,bo wróciłem do Białegotstoku z obrony magistra.Mój Prezes(mgr inż.)
            mówi mi tak:"da se Pan radę.Przecież Pan jest na bieżąco z projektami"Później
            od pracowników dowiaduję się czegoś takiego:"A czego Ty młody się
            spodziewałeś.Mimo odpowiednich kwalifikacji i spełniania warunków jesteś młody
            i tyle.Poza tym inaczej się żegnasz".Myślę spoko.Czas zmieniać
            pracę.Zmieniam.Na odchodne Prezes mi mówi:"Szkoda tracić takiego pracownika"To
            gdzie On był do tej pory?
            Niestety do następnej też nie dostaję się przez to,że mam studia,ale przez
            to,że mam wysokie prawo jazdy.Czy ktoś to teraz docenia?Nie,a moi koledzy mają
            ubaw i mówią mi wprost"po co się było uczyć?Kasy masz mniej.wykształcenie
            wyższe,a musisz rypać tak jak my,a nawet i gorzej,bo Jesteś młody"
            Masz rację.Na zachodzie z Nas się śmieją,ale w Polsce naszym rodzinnym kraju
            też.I to swojacy.rodacy.Krajnie.Na zachodzie się śmieją,ale wracasz po 30
            latach i masz godną emeryturę.Stać Ciebie na większość rzeczy.A u Nas?Żeby nie
            to,że pracuję w budżetówce i praca jest pewna(mam pełny etat i mogę dorobić) to
            już dawno wyjechałbym na zachód.Mimo,że nie mam tam nikogo i nie chce mi się,bo
            tu mam rodzinę,przyjaciół i tu się wychowałem,ale bym zaryzykował.
    • alex.4 Re: Przystanek Białystok drugie otwarcie 17.03.07, 12:45
      Białystok powinien stawiać na komunikację miejską. To ona powinna byc podstawą
      komunikacji.
      • Gość: jestem Re: Przystanek Białystok drugie otwarcie IP: *.man.bialystok.pl 29.05.07, 10:40
        przyjechałam do Białego z Warszawy i wiecie co? chcę tu zostac. Wiem że
        znalazłam tu swoje miejsce, wiem że to moje miasto. Ale np dziwi mnie że nie
        zasze potrafi się chwalić swoim pięknem i specyfiką i ciągle cierpi na jakiś
        taki specyficzny kompleks metropolii, który chce uleczyc Opera i Multipleksem-
        mam wrażenie że nie tędy droga jeżeli chodzi o promocję i rozwój miasta. Ja
        widzę inne jego zalety i cechy które należałoby podkreślać np to, że jest to
        miasto akademickie, to ogromna rzesza młodych ludzi, wystarczy im pokazac że
        jesteśmy z nich dumni i że sa tu mile widziani, czy wręcz porządani, a np. to
        że posiada takie urokliwe zakątki jak bojary, a stare fabryki?- przecież to
        grzech nie wykorzystać ich przestrzeni i architektury np przeznaczajac na
        centra kultury.
        • Gość: MARTINES Re: Przystanek Białystok drugie otwarcie_do"jestem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.07, 14:40
          Widzę że mamy podobne podejście do tematu. Ja co prawda nie jestem z Wawy ale
          pracowałem tam jakiś czas i wróciłem do Białegostoku (niektórzy pukali się w
          głowę:). Białystok ma wiele atutów do pokazanie ale niestety nie korzystamy z
          tego. Nam się wydaje że o wielkości i o atrakcyjności miasta zależy ile będzie
          centrów handlowych, Mcdonaldów, multipleksów itp. A to nie tędy droga choć to
          jest potrzebne do funkcjonowanie miasta. Ale tym nikogo nie zaskoczymy; nie
          będziemy mieli centrów handlowcyh wiekszych od Arkadii czy Złotych Trasów;
          starówki jak Kraków czy Wrocław, wieżowców i biurowców jak w Wawie itp. My
          musimy pokazać coś innego, coś czego nie ma nigdzie, cos czym zaskoczymy. I tu
          zgoda: Bojary, Młynowa i okolice są niesamowite tak jak stare fabryczki. I to
          często pokazuję moim znajomym czy to z Wawy czy z Wrocławia jak przyjeżdżają do
          mnie służbowo. Mamy naprawdę piękne urokliwe miejsca. Moi znajomi zawsze
          powtarzają że brakuje tylko jakiegoś pomysłu jak to wykorzystać, jakiegoś planu
          dla tych miejsc. A to co nas blokuje to kompleks niższości, ja to
          nawywam "kompleks ściany wschodniej". My myślimy że u nas jest wszystko bee, do
          bani, nic się nie dzieje, ogólnie wiocha i zacofanie...Takie myslenie to
          samobój, takim sposobem nic nie osiągniemy. Bo skoro sami tak myślimy co
          zmienić to kto to ma zmienić jak nie my sami??? Sporym naszym atutem jest
          mozajka kulturowa, bliskość granicy. Ja uważam że możemy być taką "Brama na
          wschód". U nas moga odbywac się regionalne międzynarodowe imprezy gospodarcze
          czy kulturalne. A nic takiego się nie dzieje a przypomne że jeszcze na początku
          90-tych lat całkiem sporo było imprez gospodarczym międzynarodowych...Mogłoby u
          nas powstać jakieś duże centrum kongresowo-wystawiennicze. Kolejna rzecz tak
          jak wspomniałaś to że Nasz Białystok jest dużym jak na swoją wielkość centrum
          akademickim. W promieniu 200 km wiekszego nie ma i raczej nie będzie. Mogło by
          np. studiować u nas więcej ludzi z zagranicy nawet tej wschodniej (Białoruś,
          Ukraina, Rosja, Litwa). Poza tym Białystok niemal wogóle nie jest promowany czy
          też nawet pokazywany w kraju; dla większości Białystok kojarzy się z furmankami
          jak w "Piłkarskim pokerze", Kononowiczem i jakimiś aferami. I taki wizerunek
          nawet dla własnego lepszego poczucie powiniśmy zmienić żeby przestano tak nas
          postrzegać. Moi goście często zauważają że Białystok ma dużo wolnej przestrzeni
          do wykorzystania, duzo tu mozna jeszcze zmienić trzeba tylko chcieć kochani i
          nie narzekać a wierzyc w siebie i to miasto
          • Gość: jestem Re: Przystanek Białystok drugie otwarcie_do"jeste IP: *.man.bialystok.pl 01.06.07, 08:19
            Martines w pełni się z toba zgadzam, mam nadzieje że nasza wiara w to miasto
            przeniesie się wreszcie na innych :)
            • Gość: MARTINES Re: Przystanek Białystok drugie otwarcie_do"jeste IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.07, 12:27
              Ja jestem pewien że tak będzie. Podam przykład; jakieś 10-12 lat temu pierwszy
              raz byłem w Rzeszowie. Wysiadłem z pociągu i pomyślałem "O Jezu, za jakie
              grzechy ja tu jestem"...Szaro, buro, brudno, obdrapane mury, co druga latarnia
              zgaszona, na ulicach pusto...brakowało tylko wyjącego wilka. Choć wtedy i u nas
              nie było za wesoło to jednak różnica na naszą korzyść była...Jak rozmawiałem ze
              znojomymi z Rzeszowa to w ich oczach była rezygnacja, marazn, ogólne be itp.
              Mija pare lat i jestem ponownie w Rzeszowie. Oniemiałem! Pięknie odnowieone
              ulice i kamienice, elegancko zagospodarowane centrum, stylowe ławeczki i
              latarnie, ludzie na ulicach, mnóstwo knajp, życie noce tętniące na całego,
              ludzie zadowoleni i uśmiechnięci...No nieźle myślę, a jeszcze tak niedawno...Im
              w tym nikt nie pomógł, sami wzieli się do roboty bo od piperenia bzdur pożytku
              nie będzie. Sami tego dokonali że Rzeszów jest naprawdę świetnym miastem,
              świetnie się rozwijającym, gdzie co roku powstaja nowe zakłady i firmy, gdzie
              lokuje swoja kasę obcy kapitał, powstają nowe osiedle, ludzie zaczęli być dumni
              ze swojego miasta itp. I właśnie powiiniśmy z nich brać przykład; jak im się
              tak szybku udało z zabitej dechami dziury zrobić ładne, nowoczesne miasto??? Co
              prawda nie jest tam taki hi life ale wierzcie mi kawał dobrej roboty zrobili i
              widać jak to maisto się zmienia z dnia na dzień. To jest przykład na to że
              jednak mozna coś zrobić konkretnego a nie tylko siedzieć, pić bełty i płakać
              jak mi źle w tym Białymstoku...I powiem Wam że we wszystkich analizach makro i
              bankowych naszej tzw. "ściany wschodniej" Białystok wg. ekspertów ma
              najsilniejszy potencjał rozwoju.
    • ogabignac Przystanek Białystok drugie otwarcie 17.03.07, 15:01
      No i w końcu zabrakło tu głosu naszej kochanej białostockiej Ordynackiej.
      Czy już tam do końca żeście zramoleli byli socjalistyczni studenci?
Pełna wersja