Gość: WW
IP: 82.139.157.*
25.03.07, 17:23
To już przejawy fobii?
Stopniał śnieg, przyszło słoneczko, więc przejechałem się po moich
ulubionych, zielonych miejscach. Wszędzie, pisząc wprost, SYF! Najbardziej
mnie porusza stan wód w Puszczy Białowieskiej - ogólny smród i wysypiska
śmieci. A dlaczego PP., zzieleniali redaktorzy biją na alarm akurat w sprawie
Rospudy?
Może dlatego:
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_070324/plus_minus_a_2.html
"ochrona środowiska naturalnego (environmentalism) w różnych swoich odmianach
jest dziś główną religią świata zachodniego. Jest ulubionym wyznaniem
miejskich liberałów, którzy nie tylko nie potrafią odróżnić sosny od jodły,
ale również nie wiedzą, do czego służy próbówka. Jednak jak w każdej religii,
wiedza albo jej brak nie przeszkadza wierze. W religii ochrony środowiska
chodzi o zgrabne połączenie nauki i sentymentalnego przywiązania do przyrody,
a następnie nadanie tej mieszance charakteru politycznego." i :
"dolina Rospudy, w której dziś stacjonują ekipy ekologów, stała się popularna
dopiero, gdy zapowiedziano rozpoczęcie budowy drogi. Wcześniej trafiali tam
pojedynczy entuzjaści mokradeł. Prawda jest taka, że znakomita większość
ludzi, w tym ekologów, kocha naturę jakieś dwa tygodnie w roku - w dzień
najlepiej w towarzystwie przewodnika, a w nocy w klimatyzowanych
pomieszczeniach z siatkami na komary."
Przestalem kupować GW, ale chyba i przestanę czytać ją w internecie. Szkoda
nerw.