Najgorsza śpiewaczka świata

29.04.07, 10:13
Florence Foster Jenkins - przed laty rozmawialiśmy o niej na forum:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10242&w=11113648&v=2&s=0
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10242&w=3788076&a=10858995
Od dwóch dni w roli boskiej Florence Krystyna Janda w Teatrze Polonia:
www.polskieradio.pl/news/kultura/default.asp?newsID=7974
www.e-teatr.pl/pl/repertuar/475,teatr.html
Kto już widział?
    • apfelbaum Re: Najgorsza śpiewaczka świata 29.04.07, 10:15
      A czy to prawda, że się zabiła po zorientowaniu się, że otoczenie polewa z jej
      nagrania?
      • arana Re: Najgorsza śpiewaczka świata 29.04.07, 10:39
        O tym nie słyszałam.

        A oto ona: www.youtube.com/watch?v=eM0ly2WTSlw&mode=related&search=
      • antekgrzymala Re: Najgorsza śpiewaczka świata 29.04.07, 14:13
        > A czy to prawda, że się zabiła po zorientowaniu się, że otoczenie polewa z jej
        > nagrania?

        Z tego, co słuchałem o niej w radio, to żaden akt samobójczy nie miał miejsca, natomiast faktycznie umarła jakiś czas po jednym z jej ostatnich koncertów, na którym
      • dwakretki Re: Najgorsza śpiewaczka świata 02.05.07, 02:13
        apfelbaum napisał:

        > A czy to prawda, że się zabiła po zorientowaniu się, że otoczenie polewa z
        jej
        > nagrania?

        witam
        słyszałem gdzieś, że jej akompaniator źle skończył - zmarł w nędzy; nikt z nim
        nie chciał grać :-(
    • arana Re: Najgorsza śpiewaczka świata??? 29.04.07, 22:29
      Byłam na spektaklu i stwierdzam z cała odpowiedzialnością, że Florence jest
      najwspanialszą śpiewaczką świata i przydomek "Boska" nie jest przypadkiem ani
      przesadą.Janda mnie o tym przekonała. I całą salę, wypchaną po brzegi.

      Idźcie koniecznie choćby tylko dla Habanery z "Carmen" i Arii ze śmiechem
      Adeli z "Zemsty nietoperza".

      Na spektaklu był Peter Quilter, autor sztuki i podzielał entuzjazm sali!

    • arana Boska teściowa Carmen 02.05.07, 10:44
      Poczytajcie:

      www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?place=Lead04&news_cat_id=202&news_id=156963&layout=1&forum_id=32953&page=text

      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=42023
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34861,4102139.html
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4102158.html
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4101771.html
    • arana Kto śpiewa i powie... 02.05.07, 10:51
      ...jak to jest?
      Czy łatwo jest fałszować, gdy się śpiewa profesjonalnie?
      Jak się wtedy czuje śpiewak?
      Gdybyście mieli zaśpiewać w manierze Florence, udałoby się Wam bez problemów,
      czy też do tego potrzebne są jakieś specjane predyspozycje?
      • j1850ej.reszke Re: Kto śpiewa i powie... 02.05.07, 19:31
        Na co stać było Miss Jenkins,miałem już jakie takie pojęcie,z poznanych
        fragmentów w necie.Pośmiać się można nieźle z takiego śpiewania. Traktowała ona
        jednak swoje popisy jak najpoważniej.Nie była to żadna karykatura operowa,czy
        kabaret.Przeczytałem również z ostatnich Obcasów:
        kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4091814.html

        Nie wątpię,że Janda jest kapitalna w tej roli. Jak wyglądają jednak jej
        Jenkinsowe śpiewy - ciekaw jestem?
        Czy można tak specjalnie fałszować i śpiewać w manierze Florence pyta Arana.
        Myślę,że należałoby jednak być przedświadczonym o własnym idealnym wykonaniu,to
        emanuje w jej wykonaniu i sądzę,że nie da się,tak ot sobie,czy to sopranowi,czy
        innemu głosowi, na zamówienie,specjalnie, tyle obok właściwych i jaką emisją
        trzeba,dźwieków wypiszczeć. To zadanie dla parodysty. Wtedy będzie wszystko o co
        chodzi i do tego,też z humorem.Nawiasem,kto jest teraz najlepszy w branży?
        Czasem na serio,również bywają śmieszne wykonania na scenach operowych,ale Miss
        Florenc to faktycznie prawdziwy brillant.
        Pozdrawiam.
        • j1850ej.reszke Re: Kto śpiewa i powie... 02.05.07, 22:16
          Są,jak słychać i widać współczesne następczynie. Przepraszam,za tę próbkę,bo
          więcej tu kulenia uszu,niż choćby smiechu z tego. Ocena krótka - bezgłosie i
          beztalencie poniżej normy.
          www.youtube.com/watch?v=xdLyL2_mFaA
          Jenkins podczas nagrań miała 73lata i widać,że jakiś tam głos jednak
          miała.Ciekawe /z artykułu w Wys.Obc./,że Caruso był jej fanem. Może przy
          kielichu i zakąsce chciał się odprężyć i pośmiać. Musiała jednak w młodszych
          latach chyba mieć mocniejszy głos i może nie,aż tak,piszczeć. Była wspaniale
          przejęta swoja misją śpiewania i musiała być do zenitu w tym komiczna.
        • arana Re: Kto śpiewa i powie... 03.05.07, 07:45
          j1850ej.reszke napisał:
          Nie wątpię, że Janda jest kapitalna w tej roli. Jak wyglądają jednak jej
          Jenkinsowe śpiewy - ciekaw jestem?




          Jak Janda śpiewa? Nie umiem opisać tego fachowo, więc może tak: aktorka nie
          naśladuje Florence Jenkins, fałszuje po swojemu, ma niższy głos, więc
          koloratury raczej "opowiada" niż śpiewa. Ale przede wszystkim wspaniale gra,
          robi to naprawdę "bosko" i w ten sposób wyjaśnia fenomen "boskiej Flo".

          Przecież ona wielokrotnie bisowała, zapełniła Carnegie Hall, do jej przyjaciół
          i wielbicieli należeli Caruso i Cole Porter. Jak byłoby to możliwe, gdyby tylko
          prostacko bawiła, fałszując? Recenzent New York World-Telegram napisał o
          niej: "Była niezmiernie szczęśliwa w tym, co robiła. Szkoda, że niewielu
          artystów czuje to samo. A jej szczęście w jakiś niezwykły sposób trafiało do
          słuchaczy, do tego stopnia, że ze strony widowni słychać było owacje, a nawet
          radosny śmiech i ekstazę - wszystko to wywołane przez ten jedyny w swoim
          rodzaju śpiew."

          Jest w sztuce moment, gdy cała widownia włączona zostaje do przedstawienia jako
          słuchacze Flo z sali, w której śpiewała. Na scenę wbiega antagonistka
          bohaterki, z oburzeniem wytykając jej artystyczną nicość. By się jej pozbyć,
          St. Clair, przyjaciel Jenkins, woła: Pożegnajmy panią oklaskami! I cały teatr z
          zapałem "wyklaskuje" natręta, bo wszyscy są po stronie Flo. A przecież
          słyszeliśmy przed chwilą, jak koszmarnie śpiewała i tańczyła, do tego w
          idiotycznych kostiumach. Ale wkładała w to całą swoją duszę - ona sprawiła, że
          byliśmy nią zachwyceni i po jej stronie.

          Wiem, że trudno w to uwierzyć, gdy się tylko słucha starych, niedoskonałych
          nagrań Jenkins. Sama się kiedyś po nich otrząsałam. Ale Janda wyjaśniła mi
          fenomen Flo. Ja niestety nie umiem być tak przekonująca w swojej relacji.
          Musicie sami zobaczyć, jak śpiewa Habanerę i arię Adeli - to kicz tak wielki,
          że staje się swoistym dziełem sztuki. Więc zachwyca. I przekonuje.


          Już po przedstawieniu, gdy opadły trochę emocje, zadałam sobie pytanie: Jak w
          roli Flo czułaby się śpiewaczka operowa zmuszona do fałszowania? To chyba
          trudniejsze, niż śpiewać czysto? Czy dałaby sobie radę bez umiejętności
          aktorskich na miarę Jandy? Zresztą nie chodzi tylko o śpiew - a gdyby ktoś miał
          zagrać, tak jak Flo zaśpiewać?

          Więc mówisz, że tylko parodysta?
      • zamek Re: Kto śpiewa i powie... 06.05.07, 00:23
        Ja mam skojarzenia sportowe. Śpiewać jak Florence = skakać na nartach jak Eddie
        Edwards. Małpować Florence = przypomnijcie sobie szlagierowy numer z pokazów
        łyżwiarskich Debi Thomas ;)
        • arana Re: Kto śpiewa i powie... 06.05.07, 09:14
          Świetne skojarzenie, Zamku!
          A oto Debi:
          www.youtube.com/watch?v=W59fq-p3W5o&mode=related&search=
          • arana Re: Kto śpiewa i powie... 06.05.07, 09:31
            Eddie Edwards:
            www.youtube.com/results?search_query=ski+eddie+edwards&search=Search
Pełna wersja