Włączam radio i Jezusie, Maryjo...

13.05.07, 11:30
...co się dzieje! Brahmsa Op. 10 taki, że mnie w fotel (którego nie mam) wbiło i szczena uderzając o ziemię przypomniała, czym bywa gra na fortepianie. Michelangeli, Lugano 21.05.1973. Wygląda na to, że na szczęście jest płyta.
    • bwv1004 Re: Włączam radio i Jezusie, Maryjo... 13.05.07, 16:53
      Sugeruję przeglądać program i potencjalnie ciekawe rzeczy nagrywać! W dobie
      komputerów jest to dużo łatwiejsze niż za magnetofonów.
      • antekgrzymala Re: Włączam radio i Jezusie, Maryjo... 13.05.07, 22:54
        > Sugeruję przeglądać program i potencjalnie ciekawe rzeczy nagrywać! W dobie
        > komputerów jest to dużo łatwiejsze niż za magnetofonów.

        Na pewno prościej w tym sensie, że długość nagrania dużo mniej limitowana i łatwiej od razu „obrobić”.

        Ale mimo to nadal wolę ceremonię z wsadzaniem kassety do decka, szybką kalibracją taśmy (jeśli jest czas) i wciśnięciem guzika z czerwoną kropką. I jest to nadal pewniejsze do takiego nagrania „na szybko” w większości przypadków.

        Mój komputer prawie nigdy nie jest gotowy, żeby nagrać coś „z marszu”.

        Program dwójki kiedyś do mnie przychodził pocztą, ale chyba się zepsuł, bo przestał. Poza tym był bardzo mało precyzyjny, co powodowało, że ignorowałem jakąś część interesujących audycji. Często, chcąc w nim sprawdzić, czego właśnie słucham, dowiadywałem się w najlepszym razie, że Muzyki Nocą, tyle było z niego pożytku.

        Pozdrawiam,

        [a]
        • antekgrzymala Re: Włączam radio i Jezusie, Maryjo... 13.05.07, 23:01
          > Na pewno prościej w tym sensie, że długość nagrania dużo mniej limitowana

          Limitowana? Coś mi odbiło. Przepraszam wszystkich wrażliwych na język nieco bardziej niż miłościwie nam demokratycznie wybrani.
Pełna wersja