kanarek2
15.05.07, 23:57
Wsród stosiku ksiązek po wujostwie wylądowały u mnie w domu "Sekrety
Polihymnii" Waldorffa, pachnące tak jak pachną stare książki dobrze drukowane
na niezłym papierze, ilustracje Ferstera piórkiem rysowane, tak
charakterystyczne dla lat 50-60. I jest to chyba pierwsze wydanie.
Podkpiwając z rocznic, na przykład 50ych rocznic wydania, przeglądam, wącham,
z radością dowiaduję się że "Najniższy z męskich głosów to bas"; no ale kto
dziś tak jak Waldorff poloneza wodzi?