"Druk ukończono w maju 1957 r."

15.05.07, 23:57
Wsród stosiku ksiązek po wujostwie wylądowały u mnie w domu "Sekrety
Polihymnii" Waldorffa, pachnące tak jak pachną stare książki dobrze drukowane
na niezłym papierze, ilustracje Ferstera piórkiem rysowane, tak
charakterystyczne dla lat 50-60. I jest to chyba pierwsze wydanie.

Podkpiwając z rocznic, na przykład 50ych rocznic wydania, przeglądam, wącham,
z radością dowiaduję się że "Najniższy z męskich głosów to bas"; no ale kto
dziś tak jak Waldorff poloneza wodzi?
    • schaetzchen Re: "Druk ukończono w maju 1957 r." 16.05.07, 13:22
      Ach, cudowna książka, zaczytana przeze mnie - dziś pozbawiona przedniej części okładki... mimo iż 10 lat młodsza od kanarkowej ;) Ale w mojej nie ma obrazków!!! Jest za to bardzo smakowita errata:
      img246.imageshack.us/my.php?image=errataad4.jpg
      • arana Smakowitości 16.05.07, 14:45
        Kanarek:
        pachnące tak jak pachną stare książki dobrze drukowane
        na niezłym papierze...


        Wtuliłam nos w swoją: rzeczywiście pachnie, choć to już tyle lat!...

        Schaetz:
        Jest za to bardzo smakowita errata...


        ...i inne smakowitości, nie tylko muzyczne. Np. wyjęty ze starego
        słownika "romansik", czyli kuperek u drobiu pieczonego.
        (Może skoczymy kiedyś po koncercie na romansik?)

        • iwa_ja Re: Smakowitości 16.05.07, 23:11
          Schaetz, dzięki za tę erratę!!! Pięknie zjadliwa, kto w dzisiejszych czasach
          potrafi tak pięknie dokopać?!...
          Piszę to ja, która parę miesięcy temu książkę wydałam, wzbogaconą poprawkami
          tzw. korekty (jeszcze liżę rany i znajomym wyjaśniam, co autor miał na rozumie...).
          "Sekrety" też mam. Też bez okładki.
        • kanarek2 Re: Smakowitości 16.05.07, 23:15
          Errata, jak się należało spodziewać, śliczna:-) No bo i autor klasy najwyższej.
          Zielka kiedyś opowiedziała, że podobno dnia któregoś siedzi W. ze znajomymi w
          Spatifie, czyli restauracji ludzi sztuki za PRLu, a tu wchodzi podpity mocno
          Himilsbach (o ile pamiętam, albo inny naturszczyk) i na całe gardło:
          "Inteligencja, wypierd.lać!". Na co Waldorff odkłada sztućce i powiada: "Nie
          wiem jak państwo, ale ja wypierd.lam."

          A książki to oni wtedy drukowali świetnie, wydanie Odysei w przekładzie
          Parandowskiego z 1953 czasem biorę do ręki tylko po to żeby sobie pomieć przez
          chwilę. ("I płakała Odyssa, miłego małżonka, aż jasnooka Atena rzuciła jej na
          powieki słodki sen." Oj, wiedział Parandowski co czyni, wiedział).

          Kuperek drobiowy po mszy c-moll? duch arcybiskupa Salzburga będzie nam
          towarzyszyć z zaświatów zazdrośnie.
          • arana Re: Smakowitości 17.05.07, 18:15
            Kanarek:
            A książki to oni wtedy drukowali świetnie, wydanie Odysei w przekładzie
            Parandowskiego z 1953 czasem biorę do ręki tylko po to żeby sobie pomieć przez
            chwilę. ("I płakała Odyssa, miłego małżonka, aż jasnooka Atena rzuciła jej na
            powieki słodki sen." Oj, wiedział Parandowski co czyni, wiedział).


            Masz same pierwsze wydania? Moje jest piąte z 1965 roku.

            Pewnie, że wiedział Parandowski, co czyni. Przecież trudno oprzeć się urokowi
            czasu, kiedy w praniu pomagała Nauzykai sama Atena! Ja mam tylko frau Bosch,
            ale przez koneksję ze Schliemannem i moje pranie jest jak pieśń
            szósta "Odysei".


            Kanarek:
            Kuperek drobiowy po mszy c-moll?


            Hm... cóż za interesujący przypis do pośmiertnego wydania "Sekretów
            Polihymnii"! :)






Pełna wersja